Cześć Dziewczyny.
Mam problem. Jestem z chłopakiem pół roku. Na początku było cudownie. Bajka. On mnie kocha, ja go też, mnie zależy na Nas- jemu też. Jakieś trzy tygodnie temu wszystko sie zmieniło, hmm albo tylko mi się tak wydaję. On studiuje w innym mieście, widujemy sie na weekendy. Nie było w tym nic strasznego, tydzień jakoś schodził. Żyliśmy zasadą " byle do weekendu". Muszę dodać, że od początku związku bardzo bradzo mi na nim zależalo i potrafiłam sobie wmawiać, że coś jest nie tak. Bałam sie, że mnie zostawi itd. Taki ciągły strach. Ale własnie jakis miesiac temu doszłam jednak do wniosku, że mu też bardzo zależy. Po jego słowach, planach na przyszłość można było się naprawdę wiele spodziewac. Codziennie sie odzywał. chociaż jednen mały sms wieczorem. Byłam najszczęsliwszą osobą na świecie
pewna, zrozumialam, że mu też zależy tak naprawde.A tu nagle z dnia na dzień coś się stało. Przestał się odzywać. Potem sie widzieliśmy było normalnie, tzn jak wczesniej. Fajnie się gadało, no cudowne chwile. Na następny dzień znow ciesza, to ja wsciekła choleryczka niewytrzyamałam i obraziłam sie po dość niemiłych sms. wtedy uslyszalam "kocham cie ale widze ze ci to nie odpowiada" zreszta do jasnej cholery mialam chyba powod nie.. ? Po tym przez pół tygodnia się do mnie nie odzywał. Wreszcie napisał " przepraszam" i myslałam ze bedzie normlanie- ale gdzie tam. Znowu cisza. kolejny cichy tydzień. Kolejny weekend, spotkanie. Było straszne, w ogole nie zachowywaliśmy się jak para. Rozmowa taka nie bardzo, no bo sorry ale nie bede gadac o kwatkach i słoneczku jak tak mi odwala. na każde pytanie " co się dzieje" - odpowiedz " nie wiem" " co Ci jest?" _ "nie wiem" "juz mnie nie kochasz? -" nie o to chodzi" ... po prostu masakra. A ja glupia po nocach nie spałam bo sie martwiłam, czy mu nadal na mnie zależy. Znowu cisza. Weekend. Spotkanie. Przeprosił mnie za swoje zachowanie, znow cudowne chwile. Przytulał, całował. Teraz znów tydzień a on ciągle ma mnie gdzies. tzn napisał chyba we wtorek. Ja odpisałam w srode chwile pisaliśmy, potem znow nie odpisal i cisza. Mam dość takiej huśtawki. Zależy mi na nim jak na nikim innym, ale tak mnie denerwuje takie zachowanie ze az sie zyc odechciewa. i to jego " nie wiem" brrrr;/ co o tym sądziecie? czy mu z dnia na dzień przestało zależec, przestał kochac? :(Przepraszam, że sie tak rozpisałam. ![]()
1 2010-12-02 15:54:35 Ostatnio edytowany przez dejzi (2010-12-02 17:28:43)
Podobne tematy
2 2010-12-02 16:02:31 Ostatnio edytowany przez tylkonachwile.. (2010-12-02 16:04:29)
Mys;e ze zalezy mu tak samo caly czas. mezczyzni raczej ida po lini prostej a my kobiety mamy zachwiana ja;) Moze nie oczekuj od Niego ciaglych zapewnien? Mezczyzna musi troche odpoczac, miec czas dla siebie. Na ile on milczy jak to wyglada? ze dzien czy dwa sie nie odzywa? czy jak?\
teraz doczytalam. juz wiem:) dziwne zachowanie ze pol tyg milczy i potem nasteony jak to napisalas, nie myslisz ze on kogos ma? i zalezy jak mu sie uklada tak sie zachowuje??? Taka mysl przychodzi mi do glowy
W ciągu ostatnich 3 tygodni to w weekend sie widzimy, jest ok- procz tego jednego razu ktory opisalam. A w tygodniu to jest kilka sms, czasami nawet nie. Przeważnie on wyskakuje z "przepraszam" ja pytam za co a on ze za swoje zachowanie i mniej wiecej na tym sie konczy. nie potrafie zniesc takiej hustawki. dostaje szału dosłownie, nie rozumiem facetow ! ... już nawet myslalam ze ma kogos. ale raczej jestem pewna ze nie o to chodzi...
ty jestes w liceum a on studiuje ?
wiesz moim zdaniem rozmowa tu moze zdzialac cuda. ja z nia zawsze wychodzilam obronna strona i wiele on wnosila. powiedz mu jak sie spotkacie dokladnie to co tu opisalas konkretnie i na temat bo facet inaczej nie zrozumie i powiedz mu ze masz gdzies taka hustawke i jesli tego nie zmieni ty podejmiesz konkretne czyny bo cie wyniszcza takie jego zachowanie tym bardziej ze na poczatku bylo inaczej niz jest teraz wiec niech nie mowi ze jest ok lub ze nic sie nie zmienilo .
hmm i sama widzisz, ze trudno wymyslec inne logiczne wytlumaczenie, jednak nie sadze ze chodzi o inna dziewczyne. raczej jestem tego pewna. wiec jego zachowanie jest tym bardziej conajmniej dziwne. Jejku gdyby tak mozna bylo działać mózgiem a nie sercem, dawno bym szurnęła faceta gdzie pieprz rosnie a tu nie da rady ![]()
6 2010-12-02 16:15:01 Ostatnio edytowany przez tylkonachwile.. (2010-12-02 16:43:58)
Wiesz co ja tez tego nie rozumiem:) Ja bym nie zniosla takiego traktowania i bym zerwala z facetem jakby ciagle czula nidosyt, brak zaintresowania, przeciez co to za problem napisac sms...Jak facetowi zalezy nie ma takiego problemu. moze tez mysli ze juz nie musi sie starac bo tez jest troche takich typow i przestaja sie intersowac...Najbardziej bym obstawiala ze niestety moze z kims sie spotykac, moze rownie zajetym i dlatego nie moze sie zdecydowac i tak jak wspomnialam, dziwne zachowanie ja bym szukala kogos innego, ale moze bardziej doswiadczone kobietki dadza Tpbie rady jak to ratowac, bo ja nie mam pojecia jak postepowac z niedojrzalymi facetami...staralam sie wiazac z kims kto tego chce tak samo jak ja...
no ale dzieki za zainteresowanie. No wlasnie, zerwałąbyś z nim. Albo ja jedna na całym swiecie jestem taka glupia, albo slaba. albo po prostu go kocham i to tlumaczy to ze nie moge z nim zerwac. chociaz podjelam probe. w zeszlym tygodniu juz do niego szlam pelna mocy i energi ^^ zeby dać mu w morde i powiedziec ze to koniec i go nie nawidze. heh oczywiscie przesadzam, po prostu szlam zeby to skonczyc, ale on mnie ubiegl, przyszedl do mnie, no i przeprosil...a ja slabiutka kobietka oczywiscie sie ugielam. nie wiem mam poczucie ze jezeli nie zrobie wszystkiego zeby to ratowac to kiedys wyrzuty sumiena mnie zerzra ![]()
tak. jestem w klasie maturalnej. a on na 1. roku.