Dziewczyny, pomozcie mi to wszystko zrozumiec. Czytam Wasze posty i powoli rozjasnia mi sie w glowie, ale prosze odniescie sie w jak najbardziej brutalny sposob do mojej historii.
Kilka lat po slubie (ponad 10), byly i dobre chwile i zle (zdradzal mnie, potem wracal a ja sie na to godzilam, myslalam, ze go kocham, ale po przeczytaniu Waszych wypowiedzi zastanawiam sie, czy rzeczywiscie go kochalam czy po prostu balam sie samotnosci) ale kilka tygodni temu powiedzial, ze odchodzi do innej. Zanim sie wyprowadzil ukradlam mu w nocy telefon i przeczytalam wiadomosci do niej i od niej, ze nigdy tak sie wczesniej nie czul, ona ze mysli tylko o nim. Ona jest od niego mlodsza o 13 lat. Na poczatku bardzo to przezywalam, czulam sie samotna i bezuzyteczna. Potem jednak zaczelam sie czuc pozytywnie, nie tesknilam za nim. Dzis rano napisalam mu wiadomosc, ze po nowym roku rozpoczynam proces rozwodowy, on odpisal, ze tez o tym myslal i ze to dobry pomysl. Potem znow napisal, ze jest mu przykro, ze tak sie stalo ale jest szczesliwy, ze ten zwiazek wreszcie bedzie nalezal do przeszlosci. Potem wyslal nastepnego, ze przeprasza, ze nie mogl mnie kochac, jak na to zaslugiwalam, ze i on nie czul sie kochany, ze marzyl tylko o tym, by ktos go pokochal, ze sie staral jak byl ze mna. Nie odpisalam, ale zaczelam sie zastanawiac, on zdradzil mnie kilka razy w ciagu tych lat, nie spedzal ze mna czasu wiec nie wiem, co ma na mysli piszac, ze sie staral. Ja tez nie dawalam mu tego, czego chcial, i teraz rozumiem, ze najprawdopodobniej dlatego, ze go nie kochalam. Ale jego smsy poruszyly mnie w pewien sposob i zabolalo mnie cos w srodku. Poczulam sie jak najgorsza szmata, ze zawiodlam go, ze powinnam byla bardziej sie starac... co sie ze mna dzieje, dziewczyny? czy to normalny etap procesu, po rozstaniu, rachunek sumienia? czy on mnie manipuluje w jakis sposob? on jest z ta dziewczyna od miesiaca, moze troche dluzej, czy moze rzucil sie w ten zwiazek tak szybko, bo szukal czegos, czego ja nie moglam mu dac, i teraz cos sie psuje miedzy nimi lub zdal sobie sprawe, ze to nie to i probuje zaklocic moj spokoj swoimi smsami, sprawdza jak sie czuje czy po prostu jest szczesliwy, ma to, czego chcial i teraz w tym swoim komforcie jest w stanie zdobyc sie na przeprosiny...? jak to widzicie? nie umiem sie polapac w swoich uczuciach i nie umiem zrozumiec, czy on gra ze mna w jakas gre czy nie...
Podobne tematy
Nie obwiniaj się o nic. Nic nie usprawiedliwia zdrady. Jeśli są problemy, to należy spróbować je rozwiązać. A jeśli się nie uda, to można uczciwie się rozstać. A zdrada to świństwo i nie ma dla niej wytłumaczenia.
Niestety, jak poczytasz, to zobaczysz, że to "normalna" praktyka takich dupków.
Trzymaj się, nie daj się wciągnąć w jakieś wyrzuty sumienia.
Myślę sobie tak: jeżeli to nie pierwsza jego zdrada, to zdradzać będzie zawsze, nie Ciebie to kolejną|kolejne partnerki. Po co Ci te kwiaty? Jeśli mieszka z nową panną dopiero od miesiąca, to być może nie chce palić za sobą wszystkich mostów, chce zachować tzw. "niedomkniętą furkę". To źle wróży, bo gdyby miał znów wrócić to każda następna zdrada będzie bardziej odważna w sensie na więcej sobie będzie pozwalał. Zresztą napisałaś, że go nie kochasz. Wyprowadził się - czy nie poczułaś ulgi? To po co się cofać. To w końcu była jego decyzja. I nie obwiniaj się, co byś nie próbowała zrobić i jak bardzo byś nie starała się zmienić (a właściwie dlaczego TY???? a Nie ON????) i tak by to nic nie zmieniło, skoro oboje nie chcieliście być ze sobą nie kochaliście się Trzymaj się i nie daj się (zmanipulować).:) Jeszcze będzie lepiej, uwierz ![]()
Jam myślę, że to ostatnie Twoje przypuszczenie , jest szczęśliwy i w swoim komforcie zdobyl sie na przeprosiny. Wiadomość o rozwodzie zaskoczyła go pozytywnie,spodziewał się zupełnie czego innego,trudności? , dlatego stał sie dobrotliwy,źle Cię ocenil i częśc " winy" wziął na siebie.
Nie łudź się ,na nic więcej raczej nie będzie go stac, manipuluje i ma nadzieję ,że zmanipuluje rozwód bez orzekania o winie, przecież wam nie wyszło a nie ma to jak rozstać się z klasą!!
Może jest i mu przykro ale raczej sam tu zaprzecza sobie mówiąc ,że się cieszy,rozmawiasz w sumie z facetem zauroczonym nową kobietą.Ta wiadomość o rozwodzie jednak wstrząsnęła nim, szkoda ,że dostał ją w momencie kolejnego" zauroczenia" gdybyś podjęła te kroki wcześniej wtedy rzeczywiście było by mu przykro bo żaden facet nie chce odchodzić w niebyt woli do kogoś.
Co do Ciebie, myślę, że coś w Tobie pekło w sposób pozytywny a raczej,że zaczynasz wsłuchiwać się w siebie,żadna miłość nie zniesie wielokrotnych zdrad i upokorzeń, Twoja miłość do niego umarła dawno tak cicho, że nawet tego nie zauważyłaś, niestety on zabił również Twoją miłość do siebie, poczytaj wątek Zazdrości jest dla Ciebie.
A ten facet? kocha gdy fruwają motyle, gdy odlatują i On odlatuje i wraca do żony,uwielbia to uczucie oszołomienia, tak naprawdę nie potrafi nikogo kochać, w tym jednym był szczery nie potrafił Ciebie kochać tak, jak na to zasłużyłaś.Uwolnij sie od tego toksyka i odżyj!
Nie ma tu Twojej winy, to on ma problem , nie Ty, mam madzieję,że się zdążysz uwolnić zanim on się znowu odkocha.
Manipulant, jakich wielu, tak jak Maja napisała zostawia sobie furtkę aby wrócić jak mu coś nie wyjdzie z tamtą. Motylki w brzuchu to są ale tylko na poczatku, potem standard i ten dupek długo przy swojej młodej lasce miejsca nie zagrzeje bo ona go z czasem popędzi, wiadomość o rozwodzie jaka padła z Twoich ust, zaskoczyła go bardzo, może też nie całkiem była po jego mysli ale powiedział Ci tak że niby on też o tym myslał, a wcale nie myslał, było mu po prostu wygodnie mieć dwie, jedną żonę do opierunku i kochankę do bzykania, jakie to u takich dupków żałosne, jesteś mądrą i wartościową kobietą i nie daj się więcej zgnoić, buziak
Dziewczyny mają 100% racje ![]()
Madre kobitki jestescie, rzeczywiscie wyglada na to, ze on nie jest pewien, czy i jak dlugo przetrwa jego nowy zwiazek, wiec probuje zostawil sobie noge w moich drzwiach albo/i dalam mu do myslenia rozwodem. Poglaszcze mnie przeprosinami, to moze nie pokaze rogow na rozprawie. Nie zamierzam robic awantur, to by nikomu nie pomoglo ani nic by nie rozwiazalo, chce jednak, aby to sie juz zakonczylo i abym mogla zamknac ten rozdzial swojego zycia. Dzieki dziewczyny!
Bailey, nie mysl juz o nim
Szkoda czasu... idz na spacer z dziecmi i sie baw.(nie wiem ile dzieci maja lat)
wyjrzyj przez okno, zlap w pluca mocno powietrza...
Juz nie rob nic... Cisza, relaks... muzyczka, kapiel w bombelkach, swieczka zapachowa... a potem dobra ksiazka do lozka i spac.
i nie mysl o nim... on Ci wyzera mysli jak jakis wirus... wez te mysli na "turn off"
Zazdrosc, mysle o nim INACZEJ. Mysle o nim, jako o kims, kto wreszcie przestal miec nade mna jakakolwiek wladze. Ucielam pepowine. I mysle o sobie inaczej. Ja to nie kobieta zdradzana i upokorzona, porzucona dla innej, ale kobieta wyzwolona, ktora znalazla klucz od pulapki, ktore zastawilo zycie, chore dziecinstwo i nieswiadomosc tego, co sie dzialo. Tym kluczem jest swiadomosc, a to daje mi mozliwosc zmierzenia sie z moimi problemami, bo wreszcie wiem, ze je mam i skad sie wziely. Nadal nie wiem, czego tak naprawde chce i dokad mnie moje dzialania zaprowadza, ale wiem, czego NIE CHCE. Pelen TURN ON ![]()
I mysle o sobie inaczej. Ja to nie kobieta zdradzana i upokorzona, porzucona dla innej, ale kobieta wyzwolona, ktora znalazla klucz od pulapki, ktore zastawilo zycie, chore dziecinstwo i nieswiadomosc tego, co sie dzialo. Tym kluczem jest swiadomosc, a to daje mi mozliwosc zmierzenia sie z moimi problemami, bo wreszcie wiem, ze je mam i skad sie wziely. Nadal nie wiem, czego tak naprawde chce i dokad mnie moje dzialania zaprowadza, ale wiem, czego NIE CHCE.
BRAWO Bailey!
Tez mnie tak olsnilo po rozstaniu z eks
Dawniej kompletnie bylam zagubiona - a dzieki bylemu przynajmniej odkrylam czego nie chce od mezczyzny i zwiazku
.
Chyba powinnysmy wyslac eksom jakies kwiaty i laurke z podziekowaniami
przeciez tyle im zawdzieczamy ![]()