witam jestem nowa;)
Jestem z moim gościem półtora roku, mieszkam z nim. Ostani czas jest dość nerwowy, problemowy. Mieszkamy, pracujemy razem 24 na dobę.
Dzis przegial troszkę moim zdaniem. Ja miałam juz w sobie nerwy za cały dzień i Jego ostatnie wiecznie zły humor. Co doradzicie?
Wracam ze sklepu, robiłam zakupy, chciałam mu kupić papierosy. Byłam w 1 sklepie- zamknięty, jadę dalej nie ma takich, jadę na stacje nie ma, jadę do 4 sklepu sa ale light, kupiłam 2 paczki. Wracam, daje jemu on opryskliwym głosem- chciałem czerwone, ja nie wytrzymałam rzucialam nimi o podłogę, krzyknęłam cala z nerwów- kur...jeździłam za nimi 10km. On się wydarł na mnie: Jesteś pojeba,.,, wróć w tej chwili i podnieś"
Nie wróciłam, przyszedł na gore i powtórzył jesteś pojeb... I teraz siedzę z 2 godziny z nim nie rozmawiam, mam ochotę wyjść dzisiaj i sie rozerwać.
Mam dosyć nerwów, a nigdy jeszcze nie odezwał się aż tak.
Podobne tematy
Fakt. Fajnie się do siebie odzywacie, pełen szacun, to czemu się dziwić. Oboje przegięliście. Po co ten wrzask i rzucanie? Lodowato: kochanie, 10 km za nimi jeździłam i ostentacyjnie wyjść. Może by spadł z fotela z wrażenia, kto wie? ![]()
Z pewnością on przesadził. Nigdy nie powinien się tak do Ciebie odzywać mimo swoich nerwów.
Ja często czymś rzucam w złości i mój facet nigdy nie nakazał mi wrócić i pozbierać, a już na pewno nie wykrzyczałby że jestem poje****
Moim zdaniem po pierwsze skoro on pali powinien sam postarać się aby mieć fajki i chodzić sobie po nie do sklepu. Po drugie - podstawowym Waszym błędem jest wspólne mieszkanie i wspólna praca. kto normalny na dłuższą metę mógłby wytrzymywać z kimś 24h na dobę? Zawsze trzeba od siebie trochę odpocząć bo można zwariować i szybko mieć siebie dość!
Ty przegiełas ale on chyba bardziej.. dwa razy Cie obrazil i to drugi raz juz po chwili gdzie mogly mu emocje opasc.. a poza tym co to za tekst wroc i podniesc jestes jego psem?
Wiem ze ja nie ładnie sie odezwalam. Ale to wieczne nerwy, uwierzcie na radze sobie z emocjami. A juz dzis wczesniej, jechalam jemu po wyniki, wyszlam juz z domu, zapomnialam wziasc kartki, dzwonie mowie to przyniesiesz na dol, a on ze wiecznie cos i sie wylaczyl....Nazbieralo sie.
No każdy ma prawo mieć gorsze dni i czasem wyżywamy się na najbliższych ale wszystko ma swoje granice. Jak emocje opadną to pogadaj z nim. zapytaj dlaczego jest taki nerwowy, może ma jakiś problem. i powiedz mu, że nie podoba Ci się jak Cie traktuje. zamykanie się w pokoju niczego mu nie uzmysłowi bo faceci nie rozumieją jeśli się im nie wyłoży kawy na ławę. Pogadajcie szczerze, to na pewno nie zaszkodzi ![]()
I podobno nieodzywanie sie po klotni do faceta to nie kara tylko nagroda
maja wreszscie swiety spokoj ![]()
To rada mojej dwa razy starszej kolezanki z pracy
(doswiadczonej pani domu
)
I podobno nieodzywanie sie po klotni do faceta to nie kara tylko nagroda
maja wreszscie swiety spokoj
To rada mojej dwa razy starszej kolezanki z pracy(doswiadczonej pani domu
)
coś w tym jest ![]()
A powiem Wam co bylo. Wyszlam z domu, tyle co wrocilam teraz. Wyszlam nie odezwal sie nic. Nie zjadl obiadu:) Dzwonilam do znajimego ktory byl zeby go zapytal czy wejde okolo 23 do domu....mowi ok a o ktorej bede itd przez Niego. Przyszla, otowrzyl drzwi i ani slowa. wiec okazuje sie ze to on sie na mnie obrazil:) swietnie;)
Cos nie bardzo rozumiem..
Pytalas czy wejdziesz do domu? W sensie? Czy Cie wpusci? ![]()
Czy zostawi otwarte drzwi:) Mieszkamy w domku i az strach tu noca chodzic;)
Aha ok.. juz rozumiem ![]()
No coz w takim razie albo daj mu czas az sie odbrazi..
albo za kare mozesz mu "pogledzic" nad glowa ![]()
Jak jak sobie "pogledze" to moj od razu na wszystko sie zgadza byle tylko miec spokoj ![]()
Aha ok.. juz rozumiem
No coz w takim razie albo daj mu czas az sie odbrazi..![]()
albo za kare mozesz mu "pogledzic" nad glowa
Jak jak sobie "pogledze" to moj od razu na wszystko sie zgadza byle tylko miec spokoj
A jak by tak się nie zachowywać jak para bachorów w piaskownicy i przestać się tłuc łopatkami po łbach?
Ględzenie - cudowna metoda, żeby się obrzydzić facetowi do cna. A jakby dla odmiany się rozmówić NA SPOKOJNIE??? Np, zaskocz go kolacją przy świecach i rozważcie razem - czy zbyt dużo czasu nie spędzacie razem? Dajcie sobie jakąś przestrzeń, by tak sobie nie działać na nerwy, co można zmienić w codziennym bytowaniu, Jak złapać oddech od siebie? Jak popracować nad wzajemnym szacunkiem i zmienić słownictwo? (ja nie będę kurwić, ale ty nie waż się używać w stosunku do mnie takich słów jak ...). Coś innego jak dotychczas? Życzę powodzenia i rozwoju w związku ![]()
Za ciągłym ględzeniem nie jestem ale za kolacja przy świecach też nie. Za to jak on się do Ciebie odezwał, nie zasługuje na to byś to jeszcze Ty się starała aby było dobrze
Zawiniliście oboje zgoda ale on przegiął bardziej i to on powinien przemyśleć swoje postępowanie i pierwszy wyciągnąć rękę do zgody. A jak już do Ciebie przyjdzie to oczywiście nie wywalaj go za drzwi tylko wtedy spokojnie pogadajcie i wyjaśnijcie sobie skąd te nerwy. A co do kolacji to zróbcie ją razem by każdy miał jakiś w kład w te starania
pozdrawiam
jak już do Ciebie przyjdzie to oczywiście nie wywalaj go za drzwi tylko wtedy spokojnie pogadajcie i wyjaśnijcie sobie skąd te nerwy. A co do kolacji to zróbcie ją razem by każdy miał jakiś w kład w te starania
![]()
pozdrawiam
Zgadzam się, najlepiej by było byście razem zrobili tę kolację itd. tylko mały drobiazg; a jak nie przyjdzie ewentualnie dopóki nie przyjdzie co? podobno mieszkacie razem i pracujecie razem 24h na dobę. To co? 2 nabzdyczone bachorki czy łopatki w dłoń? Podobno "ktoś musi być starszy(?) i mądrzejszy". Życzę powodzenia ![]()
tez uwazam ze powinnas poczekac na przeprosiny ![]()
albo na to az on przyjdzie pogadac ..
i wtedy spokojnie to zalatwic bez nerwow.
He he .... tak czytam o tych łopatkach i się śmieję sama do siebie ... dobre. A co do sytuacji to miałam takich już kilkanaście tylko bez takich mocnych przekleństw. Jestem w stanie Ciebie zrozumieć,co czułaś jak palnąl , że chciał czerwone ..
U mnie byłoby tylko z tą różnicą , że w drodze do domu już bym myślała o jego reakcji na mój zakup ... i bym ją bez problemu przewidziała ... no i bym się tymbardziej wkurzyła jabym faktycznie to z jego ust usłyszała. No cóż ... u mnie to zawsze kończy się krótką kłótnią ... potem obustronnym fochem ... no i tak po kilku godzinach mojemu chłopowi przechodzi ... i przeprasza. U Was też rozejdzie się po kościach
. Ale nie rób dla niego kolacji ... z jakiej niby racji hi hi. Pozdrawiam
Dziewczyny twardy jest:) zaczął sie drugi dzień:) informacje przekazywane przez pracowników:) zero słowa do siebie:) dom mamy duży, wiec rano go tylko widziałam:) byl na zakupach do domu, ja swoje robiłam, wyszłam, posprzątałam, obiad zrobiłam, ktoś mu zaniósł to zjadł i sie śmiał czy trutki nie ma:) Ale nie odzywa się:) ja zaraz będę się szykować do wyjścia gdzieś do pubu:) a on niech robi co chce...Owszem przegięłam ale słowa myślę bardziej zabolały Jego mnie, były gorsze niż moje zachowanie. Pewnie uważa ze tylko moja wina i tyle, co za uparciuch:) we wszystkim taki uparty, jak zszedł na dol coś naparwic to od 6 rano to robi do tej pory. Musze jakoś wytrzymać nie odzywając się:)
dowiedzialam sie teraz od kogos ze moj facet czeka na przeprosiny bo inaczej sie nie odezwie... co o tym myslicie?
niech czeka ![]()
dowiedzialam sie teraz od kogos ze moj facet czeka na przeprosiny bo inaczej sie nie odezwie... co o tym myslicie?
Powiem jak wszystkie stare baby - a nie mówiłam? Oboje uparci jak przysłowiowe osły. No, to które okaże się "starsze i mądrzejsze"??? Bardzom ciekawa
![]()
22 2010-11-20 20:41:20 Ostatnio edytowany przez klementynka2345 (2010-11-20 20:42:48)
Heh:) i powiem Wam, powiedzialam jemu koledze ktory mu powtorzyl to ze zachowalam ja sie nie ok, ale on troszke gorzej tym jak mnie nazwal i jak ktoras wyzej madrze napisala, ze wrocil za mna za 5 min na gore i powtorzyl to jeszcze raz. I ze pierwsza sie nie odezwe, oraz ze uczyl mnie ze trzeba byc twardym a nie miekkim:) powiedzial zobaczymy kto bedzie twardszy...Co mam robic wg Was? trzymac dalej tak??:) Dziekuje ze jestescie:)
Ale to on udaje pokrzywdzonego, daj sobie spokój, nie mysl rób swoje i nie peplaj wszystkim jaki on jest zły i co zrobil, zawsze to na złe wychodzi kochasz go i mozesz go ukarac ale nie opowiadaj głupot bo sie jeszcze bardziej zdenerwuje.
No kochana, jak powiedziało się A to też trzeba powiedzieć B. Teraz już trzymaj tak dalej. Wieść mu przesłałaś przez kolegę jako rzekłaś: sam mówił, że trzeba być twardym. To teraz poczekaj jeszcze trochę, niech sobie to co mu przesłałaś przemyśli ![]()
Ale z tymi facetami ciezko:) o taka glupote:) juz mnie sie w glowie nie miesci:) zeby tylko takie problemy miec...
Głupota nie głupota, nie ważne.
A może i ważne bo za taką głupotę takie nerwy i słowa? To co by było gdybyś wcale nie kupiła fajek? dostałabyś w twarz za złe zachowanie? Aż strach pomyśleć co by było gdybyś zrobiła coś gorszego, np nie wróciła na noc...
Może Twoje nieodzywanie się czegoś go nauczy. Jak odezwiesz się pierwsza to on uzna to jako przyznanie się do błędu... Owszem możesz się do niego przyznać ale dopiero po jego przeprosinach.
Głupota nie głupota, nie ważne.
Może Twoje nieodzywanie się czegoś go nauczy. Jak odezwiesz się pierwsza to on uzna to jako przyznanie się do błędu... Owszem możesz się do niego przyznać ale dopiero po jego przeprosinach.
witam w nowy (u mnie słoneczny) dzionek. Mam nadzieję, że dzisiaj się wszystko wyklaruje. Nie wykluczone, że oboje żałujecie, że poniosły Was nerwy ale żadne nie chce zrobić pierwszego kroku
Fochów mimo wszystko nie polecam, bo to śmieszne i dziecinne
a sytuacja jak widać uwieeeeraa
Ps. faceci to takie duże dzieci ![]()
Heh, no myślę sie rozstrzygnie:) ciężko mi sie nie odzywać, dla mnie to strata czasu:) teraz wygląda to następująco: ![]()
Spal w innym łóżku:)
Rano musiałam mu przekazać wiadomość powiedziałam : o 11 ktoś będzie, on ok i cisz aa, pojechał gdzieś, chyba mu smutno bo wziął psy do auta:) heh
Potem wrócił, powiedział sam, ze był na stacji i zaczął opowiadać z 3 min jak go gościu zaczepił, a ja stałam w łazience przed lustrem nawet sie nie spojrzałam i milczę:)
Potem przez kogoś znowu zapytałam czy chce zjeść śniadanie bo robię, powiedział a nie może sama zapytać?
Wydaje mi się ze chce rozmawiać ale jednak bez przeprosin...Mam plan, jak nie odezwie się do 17 gdzieś to jadę do koleżanki i wrócę albo na następny dzień, albo kolo północy...Dobry pomysł?
To zależy - czy chcesz wygasić ten konflikt czy zaognić ![]()
A bez sensu sie porobilo, jeszcze gorzej...zaczal sie pytac czy gdzies wychodze mowie ze tak, on na to o to mam wolny wieczor, ja mowie tak. Zapytal na jak dlugo, ja mowie to zalezy jak bedzie w domu to kolo 20 jak gdzies na dluzej wychodzi to moge wrocic o polnocy czy ranoo, on ze sa telefony a wogole to on sie boi tez byc sam w domu...:) na koniec mowi to dobrze ze to jest proste to jest o 20 wroce i bedzie...
chyba to dobrze nie wrozy, ten konflikt...