Witam wszystkich.
Mój problem może komuś wydać się nieprawdziwy i zmyślony, lub tak przemieniony by wyszło na to, że z siebie robię ofiarę, choć tak naprawdę nie ja nią jestem...
Dzięki pomocy przyjaciółce dostałam w październiku prace w jednym z firm. Jako początkująca dziewczyna miałam do pomocy (zalecenie odgórne) w pokoju starszego kolegę, który tłumaczył mi co i jak. Michał bo tak mu na imię jest starszy ode mnie o 12 lat, na biurku ma zdjęcie swojej żony i dwóch uroczych córek, o których może godzinami mówić.
Pewnego dnia zaproponował pójście do bufetu na obiad, zgodziłam się i podczas tego spotkania rozmawialiśmy o naszych życiach. Ja niestety nie miałam dużo do powiedzenia, bo Michał jak nakręcony opowiadał o domu, który kupił żonie na 10 rocznicę, o tym jak jego córeczki chorują często, czym zajmuje się żona i jak jego córki mają bzika na punkcie bajek Disney'a.
Wydawać się mogło, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ale... Dziś Michał przyszedł do pracy w takim stanie jakby nie spał od dobrych kilku dni. Wyglądał jak wrak człowieka. Zrobiłam mu kawę i dowiedziałam się, że jego żona podejrzewa go o romans ze mną!!
Podobno powiedział jej o mnie, że dostał do pomocy kogoś, że tłumaczy mi co mam robić, a ona uznała, że mamy romans. Że nie podobało jej się to, że w czwartek (11 listopada) zadzwonił do mnie z informacją, że brakuje mu kilka dokumentów i czy nie mam ich przy sobie. Naturalnie żona uznała, że to nasz tajny kod, bo przecież chcemy mieć ze sobą kontakt. No i zabroniła mu się kontaktować ze mną na sferze prywatnej i zawodowej.
Michał bardzo to przeżywa, bo tłumaczy żonie, że nic prócz pracy w jednym pokoju nas nie łączy. Nie wie, czy prosić prezesa o przeniesienie siebie czy o zmianę dla mnie. Boi się, że żona go wyrzuci z domu i zabroni kontaktu z dziewczynkami, gdyż jest bardzo wrogo nastawiona do zdrad itp. A on świata poza swoimi trzema kobietami nie widzi...
Najgorsze jest to, że ja jestem podobno wszystkiemu winna, że to ja niby zawiesiłam na Michale haczyk i go kuszę. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale i żal jego samego. Wcześniej nie miał takich problemów, bo zawsze miał do pomocy jakiegoś faceta, a tym razem padło na kobietę.
Michał zrobił sobie dzień wolny, a ja siedzę w pokoju i nie wiem co robić. Szukam pomocy na tym forum, bo liczę na dobrą radę... Może ktoś mi pomoże...
Z góry dziękuje