mam 26 lat, pracuję w jednej z budżetówek od 4 lat. to moja pierwsza praca właściwie, wcześniej tylko odbywałam staż również w budżetówce. niestety mam bardzo surowego szefa, który jak to się wyraził, nie lubi młodych osób. u nas właśnie nie pracuje zbyt wielu młodych, zazwyczaj krótko tu pracowali i szukali czegoś lepszego. ja jakoś przyzwyczaiłam się do tej pracy, nigdy nie chodzę na zwolnienia lekarskie, mam sporo zaległego urlopu, staram się dobrze wykonywać swoje obowiązki. mam wykształcenie wyższe. jakiś miesiąc temu szef polecił mojej kierowniczce zmienić mi stanowisko, pomimo, że nic "nie nawaliłam". na moje miejsce została przydzielona nowa osoba, która w wakacje została przyjęta do pracy. potem dowiedziałam się, że są planowane zwolnienia w budżetówkach. ja w tej chwili nie mam przydzielonych żadnych konkretnych obowiązków, jestem taką "zapchajdziurą". kierowniczka zbywa mnie, twierdzi, że dopiero po Nowym Roku napisze jakiś konkretny podział obowiązków pracowników. a ja do końca roku mam robić za taką "zapchajdziurę". jednocześnie mnie uspokaja, że nie będzie żadnych zwolnień i mam się nie martwić. ja NIESTETY widzę to trochę inaczej... czy ktoś może mi doradzić, co mam robić, czy mogę coś zrobić, żeby nie dać się wyrolować??????? może jestem przewrażliwiona, ale na moje oko moja sytuacja w chwili obecnej nie wygląda zbyt ciekawie, pojawiają się pogłoski o tych zwolnieniach, ale nic więcej nie wiadomo, kto będzie zwolniony i czy faktycznie dotknie to akurat naszą firmę... ale nie wiem, co mogę w tej chwili zrobić? dodam, że mam umowę o pracę na czas nieokreślony...
Podobne tematy
moja siostra też pracuje w budżetówce i też miała spotkanie z szefem, który mówił o zwolnieniach. ogólnie porażka. dlatego, że postawił ultimatum, że albo zgodzą się na cięcia w pensjach, albo zaczną się zwolnienia. i to taki żaden wybór, bo zawsze ktoś będzie nieszczęśliwy. i siostra mimo wszystko od dwóch tygodni szuka pracy. rozumiem ją, bo w końcu nawet jeżeli zostanie to będzie musiała liczyć się z mniejszymi zarobkami. była ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej w eniro i zastanawia się czy nie zaczepić się w tej firmie. dla niej zmiana nie jest jakaś radykalna, bo przejście ze skarbówki do sprzedaży to nie jest wielki problem. ważne, że zarobki miałaby zdecydowanie wyższe od tego co oferują jej w państwowej firmie. ale jeszcze się zastanawia. może to jest jakieś wyjście dla ciebie
już szukać miejsca, gdzie mogłabyś pójść do pracy.
może nie będzie tak źle, w końcu ktoś w Polsce musi pracować ![]()
trzymam kciuki za pracujących w budżetówce.
Napisałaś, że masz wyższe wykształcenie. Odpowiedz sobie na pytanie czy obecna praca daje Tobie satysfakcję? Czy robisz w niej to co naprawdę lubisz? Czy masz szansę wykorzystywać i rozwijać w pracy swoją wiedzę, umiejętności, talenty. Jeśli nie to może czas na zmiany. Jak napisał kiedyś Donald Trump: Czasami jedyna droga w górę biegnie przez drzwi wyjściowe. Zdaję sobie sprawę, że praca w administracji daje poczucie bezpieczeństwa. Jednak w Twoim przypadku jest ono iluzoryczne. Jeżeli nie odpowiadasz z konkretne sfery działania, przez co nie masz szans się specjalizować, to jeśli będą faktyczne cięcia będzie Tobie trudniej znaleźć pracę i wygrać konkurencję na rynku pracy. Jeśli nie masz możliwości robienia tego co lubisz, tego na czym się znasz, nie masz możliwości rozwoju i specjalizacji to moja rada zacznij spokojnie rozglądać się za nową pracą, ponieważ w tej sytuacji każdy Twój dzień w pracy to krok do tyłu.