Dzisiaj byłam u lekarza, gdyż mam pewne problemy ze zdrowiem. Opowiadałam panu doktorowi, co mi dolega a on cierpliwie słuchał i zadawał różne pytania. I kiedy powiedziałam, co wyczytałam w internecie to zaczął się śmiać, że najlepszy jest doktor Google. Po badaniu pan doktor stwierdził, ze mam prawdopodobnie anemię i potrzebne są badania. Dostałam skierowanie na badania i poszłam do domu. A w domu włączyłam komputer i... wpisałam w wyszukiwarce "anemia". I tak zaczęłam sie zastanawiać nad tym, co mi pan doktor powiedział odnośnie tego Dr Google. Rzeczywiście coraz więcej ludzi, gdy zauważy u siebie jakieś dolegliwości to najpierw szuka w internecie różnych informacji a potem ewentualnie wybiera się do lekarza. A jak to jest u Was? Korzystacie w takich sytuacjach w internecie czy od razu kierujecie się do przychodni? Jak traktujecie takie informacje, które są w internecie na różnych portalach, forach itp? Zapraszam do dyskusji ![]()
Podobne tematy
Jeśli występuje u mnie lub u moich znajomych, bliskich jakaś poważniejsza dolegliwość i chcę się dowiedzieć o niej jak najwięcej, to tak jak Ty Agatko wklepuję nazwę w Dr Google i już wszystko wiem.
Ostatnio spotkałam się z tym określeniem na zajęciach w szkole.
Też używam googla, do zdobywania informacji o zdrowiu. Zawsze jednak weryfikuję je u lekarzy. Raz tylko trafiłam do lekarza, który skrytykował takie postępowanie, a nawet zezłościł się na mnie. Zdecydowana większość z nich nie ma nic przeciwko temu. Może dlatego, że rozmawiając z lekarzami nie stawiam samej sobie diagnozy
Pytam ich tylko czy i w jaki sposób przeczytane przeze mnie w necie (nie ukrywam źródła) wiadomości można odnieść do mojego przypadku. W końcu lekarz ma nie tylko leczyć, ale i rozwiewać wątpliwości pacjenta, prawda? A że współczesny pacjent ma więcej możliwości zdobywania wiedzy, to już nie moja wina ![]()
Mój mąż kiedyś, gdy leżałam w szpitalu, wymógł na lekarzu zastosowanie terapii (niekosztownej, wymagającej w sumie tylko podstawowych kroplówek i nieco czasu), która przyniosła efekty. O terapii tej dowiedział się z netu oczywiście. Lekarz nie miał o niej pojęcia ![]()
Mam dokładnie tak samo- wszystko, ale to wszystko muszę sobie doczytać
Dr Google przynosi wiedzę, ale trzeba ją poddawać selekcji ![]()
Informacje czasem bardzo przydatne, innym razem wprowadzające w zakłopotanie... ale jak nie wiesz to wygoogluj! ![]()
Może powiem jak to wygląda na moim przykładzie.Wielokrotnie moje porady były konfrontowane z lekarzami(również profesorami) gdzie się zgadzali z moją opinią a też wiele forowiczow podawało lekarzom moje zalecenia i Ci lekarze je zalecali.jako Ciekawostkę podam,że spotkam się na forach(otwartych,nie mówię o tych zamkniętych tylko dla lekarzy,gdzie takie sprawy są codziennością) z rożnymi lekarzami,którzy otwarcie mówili,jestem lekarzem ale nie potrafię ocenić danego problemu,może ktoś z kolegów podsunie jakąś radę.Proszę państwa to żaden wstyd zapytać o radę szczególnie jak się nie ma doświadczenia.To tylko w TV występują cudotwórcy(jak dr.House.który ma sztab ludzi do pomocy).Ja to mówię jak coś jest lub może być pomocne w ocenie pacjenta,należy bezwzględnie wykorzystywać dla jego dobra a nie oceniać z politowaniem a porada z googla.Niestety jest tyle porad w google bzdurnych,że przeciętnemu człowiekowi się wyznać co jest prawdą,dlatego zawsze zalecam konfrontacje z żywym lekarzem a goole czy fora traktować tylko jako pomoc.Nie ma ludzi którzy wszystko wiedzą i do nich też i ja należę,czego się nie wstydzę.(jednak ciągle się uczę)
Carboczar masz rację. Ty jesteś lekarzem i starasz się doradzić. Ale nie widzisz swojego wirtualnego "pacjenta", nie zawsze jest okazja do zadania kilku ważnych pytań czy obejrzenia wyników badań i nie zawsze diagnoza jest trafna. Google jest przydatne, ale rzeczywiście zawsze trzeba się skonsultować z lekarzem.
Ja również należę do osób, które muszą "doczytać" swoje ![]()
Bardzo często za pomocą wyszukiwarki szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania (wybieram fora medyczne), jednak oczywiście konfrontuje je z lekarzami ![]()
Miałam sytuację kiedy to lekarz - a dokładnie mój ginekolog zdenerwował się na mnie, że jak mogę się sugerować takimi "bzdurami" z neta (chodziło w tym przypadku o długość przerwy w braniu tabletek anty - on kazał mi zrobić ją tylko miesiąc, choć ja wyczytałam w większości źródeł, że najlepiej zrobić 3 miesiące).
Posłuchałam jego opinii, ale czy była trafna - nie mam pojęcia ![]()
W zasadzie często łapie się na tym, że wszystko dotyczące jakiś suplementów, leków i dziwnych objawów chorobowych sprawdzam w necie - to jest silniejsze ode mnie ![]()
Ja niestety ciągle korzystam z google, mieszkam w Anglii i na wszystkie dolegliwości dostaję paracetamol. Niestety. Czy to przeziebienie, czy bóle migrenowe głowy, czy bolące plecy, czy ząb, czy nawet grypa- zawsze dostawałam tutaj ten nieszczęsny paracetamol
Przestałam więc chodzić do lekarzy, a jedyną moją pomocą są właśnie google. Jednak przyznaję szzczerze, że staram sie sprawdzać wszystkie informacje w wielu źródłach, jak najdokładniej, a gdy tylko odwiedzam Polskę, staram się robić niezbędne badania. Czasami dzwonię też do babci, żeby podchwycić jakiś niezawodny, domowy sposób ![]()
Hm, też najpierw wolę przeczytać w internecie, dopiero potem wybieram się do lekarza. Jednak takie doczytywanie w internecie, jest czasami "niebezpieczne". Mój kolega kiedyś po przeczytaniu opisów choroby w internecie, i dopasowania swoich objawów do owych chorób wykrył u siebie białaczkę. Biedny załamał się psychicznie, zamknął się w domu, płakał całymi dniami, że niedługo umrze. Jednak mama zaciągła go do lekarza i okazało się że tak naprawdę jest chory na jakąś zwykłą chorobę, wcale nie zagrażającą jego życiu. Ah, chyba nie muszę mówić jaka była jego radość ![]()
Tak więc dziewczyny, lepiej udać się do lekarza, niż szukac chorób po internecie. Pozdrawiam. ![]()
Agatko, poruszyłaś ważny temat moim zdaniem. Google, wydaje mi się, staje się konkurencją dla lekarzy. ( na szczęście babcie nie googlują i doktorzy mają co robić
). Ja sama nierzadko pytam dr Google o wiele rzeczy. Szczerze, do lekarza chodzę bardzo rzadko. Wynika to bardziej z braku zaufania do mojego lekarza niż z lenistwa. Gdy znajdę co mi niby dolega czytam opisy chorób z różnych stron. A nawet zaczynam sięgać po książki. Nierzadko miałam rację. Już jako 7 latka ( bez googli) zdiagnozowałam u siebie świnkę, kłębuszkowe zapalenie nerek, znalazłam wiele naturalnych sposobów walczenia z infekcjami pochwy, przeziębieniami itd, ponieważ leki leczą ale też zbyt zdrowe dla nas nie są. Mój K dzięki googli wykrył u siebie glisdę ludzką, mimo, że jego lekarka mówiła, że to pewnie zatrucie pokarmowe. Moim zdaniem trzeba umiejętnie szukać, nie opierać się na jednym źródle, a gdy objawy rzeczywiście się nasilą, lub choroba z tego co piszą jest groźna zgłosić się do lekarza. Jednak najważniejszą zasadą jest NIE WIERZYĆ BEZGRANICZNIE DR GOOGLE. Nie z googli ale z pewnej książki wyczytalam że mam zawał! A było to zwykłe "przedawkowanie" herbaty ![]()