Przez całe życie uważałam się za atrakcyjną dziewczynę. Zawsze miałam powodzenie u chłopaków, otrzymywałam mnóstwo komplementów a dziewczyny nieraz szkalowały z czystej zazdrości.
Tak było, dopóki nie poznałam obecnego chłopaka. Jesteśmy ze sobą pół roku i ja przez ten czas straciłam całą dotychczasową pewność siebie.
Mam 175 cm wzrostu i ważę niecałe 60 kg. Jestem proporcjonalnie zbudowana, jednak mam dość wystającą pupę i grubsze uda w porównaniu do reszty nogi.
Uprawiam dużo sportu i zanim zajęłam się kolarstwem, wszystko było ok. Jednak przyrost masy mięśniowej skumulował się w tym miejscu i musiałabym zrezygnować z hobby na rzecz wyglądu.
Nie było to jakąś przeszkodą w moim postrzeganiu siebie, do czasu kiedy chłopak nie zaczął wytykać mi tego,że mam "tłuste uda" i "tyłek jak Murzynka". Początkowo nie przejmowałam się tym zbytnio, ale on zaczął pokazywać mi zgrabne, smukłe dziewczyny i wzdychać, mówiąc że wiele by oddał, żeby się z taką przespać.
Zakochałam się w nim między innymi z tego powodu,że zawsze jest szczery. Uznałam więc,że wezmę się za siebie.
W miesiąc zgubiłam 7 kg i zaczęły się problemy zdrowotne. Nie mam na nic siły, wyglądam jak ćpunka - zapadnięte policzki, spodnie wiszą, włosy przerzedzone.
Co gorsza, odechciało mi się w ogóle jeść. Zdołam wepchać w siebie 1-2 posiłki dziennie i na tym koniec. Zupełnie nie odczuwam już głodu.
Chłopak jest przerażony, obwinia się za to wszystko i próbuje odwrócić sytuację, a ja jestem w kropce.
Przestałam siebie akceptować, nie mogę patrzeć w lustro, nie mam na nic siły i mam dość chłopaka.
Czy naprawdę to było potrzebne?
Podobne tematy
To nie było i nie jest potrzebne.
Chłopak, którego kochasz, a przynajmniej kochałaś, nie jest Ciebie wart. Przepraszam, ale uważam, że jest, delikatnie mówiąc, głupi. Jeśli się kogoś kocha to nieważne, czy ten ktoś waży 50 czy 60 kg.
Kochana, rzuć faceta w cholerę, zabierz się za swoje zdrowie i odzyskaj pewność siebie. Nie będziesz z nim szczęśliwa skoro on Cię niszczy - w dosłownym znaczeniu. Tracisz przecież przez niego zdrowie i poczucie własnej wartości.
Nivea nie zastanawiaj sie ani sekundy rzuc go zanim on sobie ubzdura inny problem,ktorym Cie bedzie gnebil. A mozesz byc pewna,ze na pewno tak bedzie. Przypuszczam,ze on w sobie nie widzi zadnych wad?
Nie widzi. Uważa,że jest idealny, na każdym kroku to podkreśla, jakby sam się dowartościowywał.
Ale to naprawdę fajny chłopak, nie myślcie, że jest jakimś potworem...
Mysle,ze z czasem bedzie sie nim stawal. Powolutku az do skutku. Przy takim wolnym procesie sama nie zauwazysz tych zmian.
Ale o czym ja tu pisze. Jak chlopak Ci mowi,ze chcialby sie przespac z jakas zgrabna laska to powinnas mu dzwi pokazac a nie katowac sie zeby mu sie przypodobac. Dlaczego to robisz? Pozdrawiam. ![]()
Nie widzi.
to pozwól mu to zobaczyć. jeśli nie jesteś w stanie - nie bądźcie ze sobą.
Uważa,że jest idealny, na każdym kroku to podkreśla, jakby sam się dowartościowywał.
"jakby" nie ma w tym zdaniu sensu. sens ma za to podanie go jako twierdzenie: on sam się dowartościowuje, a do tego jest ślepy sam na siebie/nie ma kompleksów [co może być zgubne, bo każdy na każdego znajdzie "coś"].
Ale to naprawdę fajny chłopak, nie myślcie, że jest jakimś potworem...
ja też jestem fajny chłopak, ale jednak musisz schudnąć... o ironio...
7 2010-11-05 23:20:31 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-11-05 23:21:47)
Oczywiście, że to nie było potrzebne. Skoro chłopak z Tobą jest to powinien akceptować Ciebie całą. Zarówno wady jak i zalety. Jeśli podobałaś się sobie, z tymi łydkami, to nie widzę powodu dla którego miałabyś to zmieniać. Najważniejsze żebyś podobała się sobie, potem dopiero innym. Nigdy na odwrót.
Byłaś pewna siebie, lubiłaś swój wygląd. Chłopak sugerował Ci abyś schudła i zobacz do czego to doprowadziło.
W miesiąc zgubiłam 7 kg i zaczęły się problemy zdrowotne. Nie mam na nic siły, wyglądam jak ćpunka - zapadnięte policzki, spodnie wiszą, włosy przerzedzone.
(...) Przestałam siebie akceptować, nie mogę patrzeć w lustro, nie mam na nic siły i mam dość chłopaka.
Jeśli się kogoś kocha, to akceptuje się go takim jakim jest, nie zmienia się go. Jeśli się kogoś kocha, to chce się dla niego jak najlepiej. Jeśli chłopak kocha dziewczynę, to nie myśli,a tym bardziej nie mówi o żadnej innej. A już napewno nie mówi, że " wiele by oddał, żeby się z taką przespać."
Co to za kochający chłopak? Dziwna jest trochę jego miłość.
Napisałaś wyżej, że masz jego dość. Pewnie Twój wygląd przez jego głupie sugestie, też się do tego przyczynił.
Przytyj te 7 kilo, które przez niego schudłaś. Miej grube łydki, wielką pupę i podobaj się sobie
Bo to najważniejsze. ![]()
A jeśli jemu się taka nie będziesz podobać, to niech spada na bambus ![]()
I pamiętaj, że nie warto dla nikogo się zmieniać. Skoro lubisz siebie taką jaką jesteś, to taka pozostań. Jeśli komuś się nie podobasz, to on ma problem, nie Ty.
też byłam z facetem, który bardzo często zachwycał się w moim towarzystwie innymi szczupłymi kobietami, mówił mi, żebym schudła, zdarzyło się że zagadywał zupełnie obcych ludzi i krytykował mnie... (np w knajpie ktoś mnie podrywał, mój facet nie dość, że nie miał nic przeciwko to rzucił hasło "ale mogła by schudnąć" zamiast go spławić!)oglądał w internecie modelki, porównywał mnie do nich, ciągle o nich powtarzał, jakie są piękne. łapał mnie za poszczególne części ciała i mi docinał. mam dokładnie taki sam wzrost co ty, taką samą wagę, również grube nogi w porównaniu do reszty ciała i wystającą pupę, też sporo schudłam dla faceta. i nie było warto. bo gdy widział jak uległa jestem i jak bardzo boję się go stracić to pozwalał sobie na więcej... dopiero po zerwaniu zaczął lamentować, jak bardzo żałuje swoich słów. a ja, po tym jak z nim zerwałam, poszłam coś zjeść i wiesz powiem ci że to był chyba mój najlepszy posiłek w życiu bo pierwszy raz nie stresowałam się, że przytyję i przestanę się komuś podobać.
ja zmagam się z problemami z odżywianiem od kilku lat i tym bardziej było to dla mnie bolesne i trudne, zresztą jest nadal. ale przynajmniej nie wysłuchuję już głupich komentarzy.
Myślę, że aby w związku być szczęśliwym potrzeba partnera, który w pełni akceptuje to jak wyglądamy. Przecież wazniejsze jest to jak się z sobą czujesz, jak się w ogóle czujesz a nie jak wyglądasz. Wygląd się przecież zmienia: po urodzeniu dziecka, po chorobie itd. Jestem przeciwniczką diet i skupiania się na wyglądzie za to entuzjastycznie popieram ruch - taki jaki ktos lubi i akceptację, akceptację, akceptację. Nic na siłę. Kochaj się taką jaką jesteś. A z kolesiem daj sobie spokój, skoro on po pół roku znajomości - to znaczy w czasie kiedy powinien być tak zakochany, że w ogóle nie powinien widzieć w Tobie wad- mówi takie rzeczy, to co będzie dalej, jak opadnie magia zauroczenia?
Wydaje mi się, że Twój facet ostro poszalał. Oki zrozumiałe jest, że może mieć swoje zdanie na temat wyglądu drugiej osoby, ale bez przesady.
Jest takie stwierdzenie, że kocha się niezależnie od wyglądu, wad czy różnic w poglądach. To że on uważa się za BOSKIEGO spoko, niech tak myśli, ale nie powinien zmieniać Ciebie w chodzącą śmierć.
Powinnaś jak najszybciej zakończyć ten związek, bo owe komentarze zrujnują Ci życie, a jego "wielka" miłość do Ciebie na pewno nie poprawi zdrowia.
Wybacz ze ironię, ale jeśli wcześniej odpowiadało Ci jak wyglądałaś, akceptowałaś siebie i podobałaś się innym, a tylko temu jednemu coś nie spasowało to uciekaj. Nie warto tracić zdrowia i niszczyć sobie psychiki na kogoś takiego ![]()
Co za beznadziejny debil. Skoro z taką właśnie ma ochotę się przespać to każ mu iść do diabła! Mój facet jest złośliwy, ale to jest ostre przegięcie pały, co za kretyn... nie mogę się otrząsnąć.
Wow, nie sadzilam, ze tacy faceci istnieja. Zarowno twoj, Niveo, jak i faye. I paradoksalnie jestescie szczuple
To wy chyba musicie ich jakos przyciagac, ja nie wiem,bo naprawde MALO jest takich facetow, ktorym by wasza figura nie odpowiadala.. Wspolczuje wam, bo traktowali was jak przedmiot. Mysle teraz, ze nie doceniam tego co mam, zwykle slysze tylko komplementy, myslalam ze zaden facet nie mógłby tak otwarcie krytykowac swojej dziewczyny, a na pewno nie kiedy udaje, ze jest 'zakochany'. Nigdy niczego takiego od swojego chlopaka nie uslyszalam. No ale jak mnie poznal to nie przeszkadzala mu (chyba - moze przeszkadzala ale nie mowil..) nawet nadwaga.
Nivea, napisalas, ze postanowilas ''wziac sie za siebie'', i nie obwiniac jego, bo ''cenisz go za szczerosc''.
A gdyby cie np. zdradzil i sie przyznal, to tez cenilabys go za szczerosc tak bardzo, ze przyjelabys z otwartymi ramionami?
Bo skoro jest szczery, to juz to, co mowi i jak sie zachowuje wobec ciebie, sie nie liczy? Tak mnie zastanowila ta pokretna logika ^^