Witam wszystkich bardzo serdecznie;)
Tak sobie czytam wpisy na tym forum, i mysle czy wogóle jest ktoś kto z czystym sumieniem może powiedzieć ze nie ma problemów??
Mam 30 lat, jestem po przejściach oczywiście z facetami, pierwszy raz wyszłam za mąż mając 20lat i myśląc że to wielka miłość - okazało sie że moj mąż to zwykły kobieciarz!!, po dwóch latach małżeństwa rozwód! byłam szczęśliwa bo wiedziałam ze mogłam ułożyć sobie życie od nowa! w wieku 25 lat ponownie wyszłam za mąż - za męźczyznę, który wydawał mi sie taki spokojny, taki kochany, poprostu przyłóż do rany - rzeczywistość okazała sie okrutniejsza, wyjechał do pracy do Włoch, a tam poznał włoszkę i zadzwonił i zakomunikował mi tylko że tam zostaje.... z nią oczywiście!małżenstwo trwało 2,5 roku, mając skończone lat 29 miałam już rozwód ... po raz drugi. Teraz od roku jestem singlem, spotykam sie z facetami, czemu nie? związek, małżenstwo?? nie, nie narazie za to dziękuje - życie singla jest pi,ękne nikt mi nie mówi co mam robić, jak zyć, jak sie ubierać, itd itd. Podczas trwania moich dwóch małżenstw nie było mnie stac na kupienie mieszkania a teraz to marzenie spełniłam będąc sama!! jaki morał z mojego postu?? ze zycie singla jest piękne (na krótką mete oczywiście) ale każdy powinien tego życia sprobowac i porownac je z dotychczasowym...
Podobne tematy
Ja uważam, że życie w związku jest cudowne:) Ale może Ty jeszcze nie trafiłaś na tego jedynego:) Możliwe, że decyzje o ślubach były zbyt pochopne i gwałtowne. Ja znam mojego chłopaka 4 lata, od 3 lat i 2 miesięcy jesteśmy razem, a o ślubie po cichu mówimy, że za 4 lata, po studiach:)
fajne jest nie powiem też się przyzwyczaiłam ![]()
ale ma to też minusy jak przy wszystkim
chętnie bym poznała paru fajnych facetów nie koniecznie do małżeństwa
tak jak Ty pospotykała się z fajnymi facetami
ale nie mam gdzie ich poznać...no i ......właśnie...
już nie jest tak wesoło jakby mogło być ![]()
całkowicie Cię rozumiem
Ja bardzo ceniłam życie singla, do momentu, w którym spotkałam kogoś, kto wart był porzucenia tego stanu.
Ale faktem jest, że mniej z tego wynika problemów, masz więcej czasu dla siebie, możesz myśleć tylko o sobie i traktować siebie priorytetowo... tylko z czasem chyba zauważasz, że czegoś Ci brakuje. Ale nie zauważysz, dopóki się nie zakochasz znowu.
Człowiek to jednak istota społeczna, i czuje potrzebę bliższej więzi z drugim człowiekiem...
Ja mam ogromny staż w byciu singlem i nie widzę w tym żadnych pozytywnych cech. Czekam aż któraś lub któryś z tych co uznają ten stan za błogosławieństwo mnie olśni ![]()
Jest ktoś chętny? ![]()
hmmm...to nie jest tak
pozytywy to w dużej mierze skupienie się na sobie
spokój ducha...nie biegniesz bo ktoś czeka,robisz to co chcesz i z nikim się nie musisz liczyć (egoistyczne ale tak jest), nikt ci nie gdera (jak mawiają mężczyżni) itp...
no a negatywy...największym jest samotność
no chyba że masz dużo znajomych i zapełniony czas spotkaniami
ja nie mam dlatego jak napisałam wcześniej bardzo bym tego chciała
no i jak masz adoratorów i latasz na randki też jest fajnie i nie mówię tu o romansach na chwilę
Ja doceniam obecnie ten stan, bo robię to na co mam ochotę. Mam mnóstwo znajomych, mam moje kochane przyjaciółki, studia, pasje i chciałabym żeby doba miała 48 h, bo naprawdę jestem zabiegana. .. Wczoraj siedziałam kołkiem od 15 do 24 nad sprawozdaniem... Dzisiaj spędziłam czas z przyjaciółką... Nie nudzi mi się...
Aczkolwiek jeśli się zakocham, to who knows... Na razie musze się odkochać, ale jestem na dobrej drodze...
Kocham i jestem kochana, ale...kocham też swoją niezależność i póki co nie mam zamiaru tego zmieniać ![]()
Jestem w separacji ładnych parę lat.Sama wychowuję trójkę dzieci i o dziwo radzę sobie doskonale bez faceta.Nie chadzam na randki cieszę się swoją wolnością.Nie narzekam na brak adoratorów ale jakoś nie mam ochoty na związek.Czasami tęsknię za silnym ramieniem ale jak sobie przypomnę moje małżeństwo i to co musiałam wraz z dziećmi przechodzić -działa na mnie jak kubeł zimnej wody. W sumie życie singla nie jest takie złe nie mówię że będę sama przez resztę życia . Zgadzam się niestety z tym że czasami faceci nas ograniczają i chcą mieć kury domowe ,teraz stać mnie na to co w małżeństwie było po za moim zasięgiem i z tego jestem dumna.
No ja jestem sama od jakiegoś czasu i nie wiem , czy to jest lepsze od związku,ale na pewno wygodniejsze.Nie musisz się martwić o kogoś , nie denerwujesz się,masz więcej swobody i czasu dla siebie.Też się rozczarowałam nie raz,dlatego dochodzę do wniosku,że bycie singlem jest lepsze,ale wydaje mi się,że że gdybym poznała kogoś naprawdę odpowiedniego,zakochała się ze wzajemnością zmieniłabym zdanie.Wydaje mi się,że Ty też.
Fajnie jest być samej, nie powiem , że nie .Nikt nie narzeka,że chodzisz często na imprezy,że masz sporo kolegów itd..
Ale z drugiej strony nikt Cię nie przytuli,kiedy jest Ci źle itd
.
No ja rzadko miewam złe dni , więc ten problem z głowy,ale i tak czasem chciałabym kogoś mieć.Sama nie wiem czy kogoś na stałe,z jednej strony nie interesują mnie już zabawy chłopakami , a drugiej nie wiem czy chciałabym coś poważnego.To wiąże się z nerwami itd
.
Wydaje mi się jednak , że przesadzasz z tym ubiorem.Chłopak nigdy nie mówił mi jak mam się ubierać i co mam robić ![]()
Na razie mam co innego na głowie.Nie rozglądam się za facetami ,choć nie którzy chętnie jak to się mówi -ogrzali by mnie w zimne wieczory:) na razie cieszę się niezależnością.Muszę dorosnąć do tej decyzji ,,BYĆ ALBO NIE BYĆ" solo to wtedy pomyślę o dueciku:)I mocno przemyślę fakt czy warto dla pana X zaryzykować moją niezależność . człowiek jest ,,zwierzęciem "stadnym i nie powinien żyć sam.To dlaczego jest tak dużo osób które żyją same?I to z ,,własnego wyboru"
Szczęściara - momentami Ci zazdrosze... Mimo ze nie mam meza (ani nie mialam), nie mam za soba zadnego rozwodu, jestem w szczesliwym zwiakzu, wiaodmo sa jakies zgrzyty ale nie na tyle zeby sie tym zamartwiac to jednak czasami brakuje mi takiego studenckiego, beztrsokiego zycia bez zobowiazan, bez tlumaczen, zyc bez ograniczen robic to co sie chce w danej chwili
Chyba bym sie z Toba nie zamineila bo mimo wszystko kocham mojego M. i jestem szczesliwa ale czasami mam ochote sie zabawic tak jak kiedys.. ![]()
Mnie się wydaje że u Was kobiet jest tak,że zależy "Jak wiatr zawieje",
jak jesteście w związku to narzekacie na bycie singlem,jak jesteście singlami to oczywiście narzekacie na związki.Nie pisze tego tylko ze względu na te Wasze odpowiedzi ale również z własnego życia.
To jest takie dziwne wg mnie myślenie,albo ktoś pragnie związku i przyznaje szczerze że jest mu źle tak samemu żyć i iść przez te życie lub bycie singlem bardzo mu odpowiada i nie zamierza tego w jakikolwiek sposób zmieniać,bez tej całej dywagacji albo jedno albo drugie.
Z tego co zauważyłem to tylko jedna z Was wie czego chce:
Ja mam ogromny staż w byciu singlem i nie widzę w tym żadnych pozytywnych cech.
Konkretna wypowiedź;)
Sama nie wiem czy kogoś na stałe,z jednej strony nie interesują mnie już zabawy chłopakami , a drugiej nie wiem czy chciałabym coś poważnego.
Pozwoliłem sobie zacytować wycinek Twojej wypowiedzi która doskonale pokazuje tzw:"Drapanie się po głowie",nie wiem czy na stałe,zabawa chłopakami mnie nie interesuje,nie wiem czy chce coś poważnego.
Fammefatale lubię czytać Twoje wypowiedzi ze względu na Twoją mądrość życiową ale tym zdaniem strzeliłaś mi w kolano... ała;).
Przede wszystkim nie bierzcie tego co napisałem jako atak na kobiety broń Boże po prostu głośno myślę.
No ja jestem sama od jakiegoś czasu i nie wiem , czy to jest lepsze od związku,ale na pewno wygodniejsze.Nie musisz się martwić o kogoś , nie denerwujesz się,masz więcej swobody i czasu dla siebie.Też się rozczarowałam nie raz,dlatego dochodzę do wniosku,że bycie singlem jest lepsze,ale wydaje mi się,że że gdybym poznała kogoś naprawdę odpowiedniego,zakochała się ze wzajemnością zmieniłabym zdanie.Wydaje mi się,że Ty też.
Fajnie jest być samej, nie powiem , że nie .Nikt nie narzeka,że chodzisz często na imprezy,że masz sporo kolegów itd..
Ale z drugiej strony nikt Cię nie przytuli,kiedy jest Ci źle itd.
No ja rzadko miewam złe dni , więc ten problem z głowy,ale i tak czasem chciałabym kogoś mieć.Sama nie wiem czy kogoś na stałe,z jednej strony nie interesują mnie już zabawy chłopakami , a drugiej nie wiem czy chciałabym coś poważnego.To wiąże się z nerwami itd.
Wydaje mi się jednak , że przesadzasz z tym ubiorem.Chłopak nigdy nie mówił mi jak mam się ubierać i co mam robić
Fajnie jest być niezależną, również dochodzę do takiego wniosku:) Jak mam ochotę iść na imprezę to idę, mam ochotę się spotkać z kolegą i pogadać, to robię to, nikt mi nie marudzi, nie psuje humoru swoimi podejrzeniami. W mieszkaniu mogę bałaganić, jak nie mam ochoty sprzątac, nikt mi nie narzeka.
A jak jest źle to można się przytulić do przyjaciół. Oni są przy nas zawsze...
Poza tym bycie singielką nie oznacza rezygnacji z seksu i kontaktu fizycznego;)
W jakim wieku możemy mówić, że ktoś jest singlem? Czy 15 latka może powiedzieć że jest singlem? Czy może musi mieć 18 lat by mówić o sobie singiel? Wg. mnie os. która mówi o sobie singiel powinna mieć min 25 lat, przynajmniej do taki os. donosiło się to pojęcie, kiedy ono powstało. Singiel miał być zamiennikiem starej panny, os która jest zdecydowana na samotność, a raczej na życie w pojedynkę, a nie os. która rozstała się wczoraj.
Fammefatele wg. mnie nie można mówić o kimś kto rozstał się i czeka na kolejny związek singiel. Ostatnio każdy lubi się posługiwać tym słowem, w mojej opinii stara panna i stary kawaler były lepsze przynajmniej większość naszego społeczeństwa wiedziała o kogo chodzi.
Wszystko tak na prawdę zależy od naszych potrzeb i tego jak wygląda nasze życie. Znam takie osoby które że tak powiem żyją od związku do związku .. praktycznie samymi związkami żyją i nie mają nic poza nimi ... tak się w tym zatracają i jak przychodzi moment rozstania to ani przyjaciol w poblizu ani psa ani kota .. i dlatego szukają kolejnej osoby do pary. Nie popieram takiego sposobu życia ... oj nie. Co innego jak się ma grupę prawdziwych przyjaciół i nawet jak się jest samemu czy w związku to się o nich dba ... wtedy też samotność typowa nie zagraża ... w momencie rozstania z kimś bo ma się odskocznię.
Ja znam siebie na tyle , że wiem , że jestem stworzona do bycia w związku ... nigdy nie lubiłam być sama ... i było mi wtedy zle.
Aktualnie jestem myślę w najbardziej udanym związku jak do tej pory .... i mimo , że jest ta druga osoba to i chodzę normalnie na imprezy i spotykam się ze swoimi przyjaciółmi i nie ma problemu żadnego z tym ... nikt mi sie suszy głowy i na odwrót. No teraz akurat imprezy typowe poszły na bok bo jestem w ciąży ... ale przed ... jak najbardziej
chodziliśmy razem ale też oddzielnie.
Poza tym w związku też można być pod wieloma względami niezależnym więc już nie przesadzajmy , że związek tak osacza ... jak jest zdrowy to nie osacza.
Ja sobie myślę , że jest tak na prawdę niewiele ludzi na świecie którym jest dobrze w pojedynkę .... cała reszta oszukuje samych siebie
.
17 2010-11-20 16:21:21 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-11-20 16:23:36)
To jest takie dziwne wg mnie myślenie,albo ktoś pragnie związku i przyznaje szczerze że jest mu źle tak samemu żyć i iść przez te życie lub bycie singlem bardzo mu odpowiada i nie zamierza tego w jakikolwiek sposób zmieniać,bez tej całej dywagacji albo jedno albo drugie.
Tommy ale nie zawsze wszystko jest czarne albo białe,choć uwierz chciałabym,żeby takie było.
Po prostu widzę plusy i minusy bycia samej i nie potrafię określić co jest lepsze.Nie da się mim zdaniem powiedzieć chcę być sama lub nie,tak na 100%. Jeśli kogoś poznam,zakocham się to wtedy pewnie będę chciała z nim być,ale teraz kiedy nikogo nie ma takiego jak mam mówić ,że chcę z kimś być?
Czasem,jeśli facet jest do niczego,traktuję dziewczynę jak nie powiem kogo,to owszem lepiej być samą, ale kiedy trafi się jakiś porządny, to wiadomo,że chętnie zrezygnuję z bycia singlem.Samej jest mi dobrze,ale czasem mi czegoś brakuje i tyle.Tak to działa mniej więcej u mnie ![]()
Martyna teraz to nie rozumiem,czyli jestem sama to nie jestem singlem?:D
Dla mnie SINGIEL to osoba , która kategorycznie wystrzega się stałych związków ... z własnego wyboru tylko i wyłącznie ... a nie , że ktoś jej/ jego nie chciał bo jest garbata albo szczerbata ... albo żyje od związku do związku ... bycie singlem nie traktuje jako etap przejściowy.
Dla mnie SINGIEL to osoba , która kategorycznie wystrzega się stałych związków ... z własnego wyboru tylko i wyłącznie ... a nie , że ktoś jej/ jego nie chciał bo jest garbata albo szczerbata ... albo żyje od związku do związku ... bycie singlem nie traktuje jako etap przejściowy.
Też tak uważam, dlatego Fammefatele nie możesz zostać nazwana singlem, bo cały czas podkreślasz, że chcesz z kimś być.
Bycie singlem hmm, to tylko zależy jakie pobudki nami kierują gdy dokonujemy takiego wyboru. Mną kieruje strach i brak zaufania. Od 17 roku życia byłam w poważnych związkach i każdy miał być tym prawdziwym i jedynym tzn 4. Obecnie mam 30 lat i chyba potrzebuję nabrać dystansu do siebie życia, a tym bardziej do mężczyzn. Kiedy wychodziłam za mąż miałam 21 lat, a gdy brałam rozwód 25 lat. Kochałam go tak bardzo, że nic się nie liczyło, próbowałam wybaczyć tak wiele rzeczy, że straciłam rachube. W wieku 22 lat urodziłam cudowną córkę, ale to zamiast nas zbliżyć oddaliło. W oczach mojego męża nie było już ani miłości, ani namiętności i może bym się z tym pogodziła gdyby chociaż dbał o dziecko. Po rozwodzie poznałam faceta, po roku zaręczyny, dbał o mnie i moją córkę, ale kij ma dwa końce z biegiem czasu zaczął nadużywać alkoholu. Prosiłam, tłumaczyłam i jak grochem o ściane, więc po 4 latach się roztaliśmy.
Teraz uczę się bycia singlem i w sumie jest całkiem przyjemnie, ale brakuje mi kogoś do kogo mogłabym się przytulić i wypłakać, bo mimo tego, że zawsze gram twardą babke też ma dni słabości. Znalazłam i na to sposób, kiedy jest mi źle biorę prysznic i płaczę pod nim, tym samym ukrywam swój smutek przed córka.
Ja podkreślam,że chcę z kimś być?hehe. Ja wyraźnie napisałam,że jak się zakocham to będę chciała z tym kimś być,ale póki co dobrze jest mi samej.
"single"-ang. :
-pojedynczy
-wolny
-kawaler
-panna
Itp.
To co mam mówić,że jestem zajęta , kiedy nie mam chłopaka? ![]()
22 2010-11-20 17:41:30 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-11-20 17:42:00)
Fammefatele a mów o sobie jak chcesz. Bo nie tylko ja to zauważyłam, ale i większość, że singiel to nie jest ktoś kto się rozstał. Tylko ktoś kto mówi kategoryczne nie dla związków. Zazwyczaj słów z j.ang nie tłumaczy się dosłownie. Mów o sobie, że jesteś wolna, ale jak dla mnie to nawet możesz mówić, że jesteś rozwódką lub wdową ![]()
23 2010-11-20 17:43:46 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-11-20 17:44:23)
Fammefatele a mów o sobie jak chcesz. Bo nie tylko ja to zauważyłam, ale i większość, że singiel to nie jest ktoś kto się rozstał. Tylko ktoś kto mówi kategoryczne nie dla związków. Zazwyczaj słów z j.ang nie tłumaczy się dosłownie. Mów o sobie, że jesteś wolna, ale jak dla mnie to nawet możesz mówić, że jesteś rozwódką lub wdową
Bez komentarza.
24 2010-11-20 17:52:32 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-11-20 17:53:36)
Oj chyba zabolało, bo ktoś powiedział wprost
Może czasem warto się zastanowić, zanim zacznie się używać jakiegoś słowa, ale tak to jest z zapożyczeniami.
Przecież 20 lat temu nie było takiego słowo w użyciu, a jakoś nazywano 21latki które się rozstały i czekają na nową miłość
Temat tego wątku dotyczy czy życie singla jest najlepsze, czyli czy dobrze jest byś samym i nie czekać, nie szukać nowej miłości, chcieć zawsze być samym
Jeśli się używa słowa obcego pochodzenia,to nie zmienia się jego znaczenia.
A co mnie miało dziewczyno zaboleć?jak widzę to tylko Ciebie tu coś boli,bo ciągle piszesz o tym , że nikt Cię nie chce i jaka jesteś samotna. Mi się żyje całkiem fajnie.
Zdziwiła mnie taka wroga odpowiedź,bo ja starałam się być miła , normalna i nic złego nie napisałam, a Ty do mnie tak , ale ok pisz sobie co chcesz.
P.S Chamska nie chciałam być , ale mam taką zasadę : na chamstwo odpowiadać tym samym.Koniec.
Jeżeli chcesz pokazywać swoją erudycję, to może warto się zastanowić jak, j. angielski jest takim szczególnym językiem, w którym znaczenie słowa zależy od kontekstu, to język gdzie słowa mają kilkanaście nawet znaczeń.
Ja nigdzie nie byłam chamska, dopiero mogę taka być. Usiłuję Ci wytłumaczyć, że ciężko jest nazywać singlem kogoś, kto chce się zakochać, bo jak pisała także Ivee nie traktuje się tego jako etap przejściowy, tj zdecydowane mówienie nie dla związków.
Dlatego może warto jest się zastanowić nad różnicą mieć singlem a kimś kto jest wolny (wolny czyli nie posiada partnera potocznie "jest do wzięcia")
Ja tu nic nie muszę pokazywać i niczego udowadniać.Za chamskie nie uznałam tłumaczenie mi kim jest singiel(to uważam za dość zabawne),ale np coś takiego :
"Mów o sobie, że jesteś wolna, ale jak dla mnie to nawet możesz mówić, że jesteś rozwódką lub wdową"
lub tekst o tym , że niby mnie coś zabolało,kompletnie bez sensu.
Sama prowokujesz.
Wiele osób się wypowiada na temat bycia singlem, a jak się okazuje części nie wiem kim jest singiel. Dlatego tak ważne jest, aby wcześniej zdefiniować kim jest singiel, żeby dokładnie wiedzieć o kim mówimy. Często interpretujemy coś zbyt rozszerzającą tymczasem nie powinno się tego robić.
A nie uważasz ,że każdy może mieć własną definicję tego słowa? ![]()
Fammefatale od dzisiaj mów że jesteś panną,bron Boże nie mów "jestem SINGLEM"bo to oznacza że chcesz być sama do deski grobowej.
Ja jestem kawalerem od dzisiaj hahahaha:lol:
31 2010-11-20 18:37:23 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-11-20 18:42:35)
Dokładnie , nic dodać nic ująć haha ![]()
P.S No znasz już nową definicję tego słowa, nie śmiej się
![]()
Widzisz Martyna , nie tylko ja zauważyłam,że singiel to 'wolny' ![]()
A jakby lekarz Cię leczył na anginę nie wiedząc co to jest i twierdził, że taka jest jego definicja? Jakby prawnik opowiadał o zasiedzeniu nie wiedząc co to jest twierdząc, że taka jest jego definicja? Czy architekt budował Ci dom, nie wiedząc czym ów dom jest?
Jak widać pojęcia musi być zdefiniowane.
Adieu
33 2010-11-20 18:48:37 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-11-20 18:51:08)
Widzisz ale tu akurat Ty wymyśliłaś sobie nową definicję ,bo od kiedy pamiętam to singlem nazywano osobę , która aktualnie nie była z nikim w związku,a tu się jakichś nowości dowiaduję,że to osoba ,która do końca chce już być sama itd,bez przesady może?
Ale dobrze,że poznałam nową definicję,bo miałam chęć na 'Singiel Party', ale teraz się zastanowię dwa razy , bo przecież singlem nie jestem,tylko panną ![]()
Chciałbym zabrać swój głos w tej dyskusji. Zabawne jest, że na temat bycia singlem wypowiadają się ludzie mający 20 lat.
W woli ścisłości, śmieszą mnie wypowiedzi Famme Fatale, która wiedzą się nie popisuje. Najpierw dygresje o języku, dalekie od prawdy, ale nie to jest tematem.
Czy można mówić o tym czy dobrze jest być singlem nie wiedząc kim on jest? Dobrą ideą było to co zaczęłam robić Martyna777, że trzeba to zdefiniować.
Droga Famme Fatale obserwuje to forum już jakiś czas i twoje wypowiedzi, ale tą już pokonałaś samą siebie. Panna to stan cywilny, można być w związku i być panną, można nawet żyć z kimś razem, pod jednym dachem i być panną. Słowo singiel odnosiło się do ludzi w USA po 35 roku życia, którzy nie mieli życiowego partnera czy partnerki, co więcej nie wyrażali chęci posiadania go. Dlaczego single party się mówi, bo lepiej brzmi, łatwiej zapamiętać.
Tobie chciałabym życzyć trochę więcej rozumu, bo z pewnością Ci się przyda.
Do tematu bycie singlem nie jest czym społecznie pożądanym, oraz mądrym rozwiązaniem, bo człowiek to istota społeczna, wręcz potrzebująca stada czyli rodziny.
Hahaha słuchaj Panie naukowcu nie wypowiadaj się na temat mojego rozumu,bo o nim nic nie wiesz,a uwierz mi,że do najgłupszych nie należę,więc nie życzę sobie takich komentarzy w ogóle.
Swój niski poziom to pokazałeś właśnie Ty , a nie ja,oceniając kogoś przez pryzmat kilku postów.Może i mam 21l , może i nie mam wielu doświadczeń,bo mam jeszcze na to czas,ale rozumu mi nie brakuje , więc daruj sobie takie tekst.
P.S Dziwne,że tylko moje komentarze są uważane za obraźliwe,ale innych już nie(jak ten powyżej).
Hahaha słuchaj Panie naukowcu nie wypowiadaj się na temat mojego rozumu,bo o nim nic nie wiesz,a uwierz mi,że do najgłupszych nie należę,więc nie życzę sobie takich komentarzy w ogóle.
Swój niski poziom to pokazałeś właśnie Ty , a nie ja,oceniając kogoś przez pryzmat kilku postów.Może i mam 21l , może i nie mam wielu doświadczeń,bo mam jeszcze na to czas,ale rozumu mi nie brakuje , więc daruj sobie takie tekst.P.S Dziwne,że tylko moje komentarze są uważane za obraźliwe,ale innych już nie(jak ten powyżej).
Cóż za agresja, bo ktoś napisał jej że nie ma racji, no oczy by wydłubała.
Dziecko drogie, czy ktoś Cię tu obraził? Niby czym?
Panie naukowcu to pewnie za to, że przeciwieństwie do Ciebie wiem o czym mówi Prawo o aktach stanu cywilnego.
Niee,Ty mi nie napisałeś,że nie mam racji.Ty nie znając mnie kompletnie napisałeś,że nie mam za bardzo rozumu.A to kolosalna różnica,więc chyba mogłam poczuć się urażona?
P.S To , że mam 21l to nie znaczy,że jestem dzieckiem , nie wiem ile tam masz lat ,bo nie było Cię stać na wpisanie tego,ale Ty też zapewne byłeś młody Panie Seniorze.
Napisałem, że nie wiesz kto to singiel, że mylisz to słowo, ze słowem panna. Jak można pisać, jak żyje singiel nie wiedząc kim on jest no zastanów się.
PS Mam 37 lat
A jak można pisać,że ktoś nie ma rozumu,jeśli się go w ogóle nie zna?' no zastanów się' ![]()
Ciekawa jestem , czy w moim wieku tak wszystko wiedziałeś. To,że napisałam o sobie jako panna,było nawiązaniem do postu Tommy'ego jakbyś nie zauważył ,to po 1 , a po 2 jak nazwiesz osobę , która aktualnie nie jest w związku hmm?
Dla mnie facet,który ma 40l a nie ma kobiety żadnej to stary kawaler,tak się chyba mówi ,Ty jako starszy , doświadczony powinieneś to wiedzieć.
P.S Strasznie to jest irytujące,kiedy ktoś się wywyższa swoim doświadczeniem z racji wieku : " Bo ja jestem starszy i wiem lepiej".
Tylko to chyba nie jest forum, w którym starsi pouczają młodszych.Masz jakieś niespełnione ambicje pedagogiczne?bo nie wiem..
Kochane netkobietki przeczytałam co napisałyście i widzę,że w większości jesteście jeszcze bardzo młode.Macie teraz wielu przyjaciół i nie byłyście zbyt długo samotne.Bycie singlem jest przyjemne ale do czasu.W pewnym wieku znajomi już mają swoje rodziny i coraz mniej czasu dla nas,po woli zaczną się niby żartem ale uszczypliwe docinki na temat bycia singlem .Wyjazdy samotne już nie bawią i nawet na najlepszy film nie chce się iść samej.Myślę ,że jednak większość ludzi potrzebuje kogoś bliskiego.
Oj chyba zabolało, bo ktoś powiedział wprost
Może czasem warto się zastanowić, zanim zacznie się używać jakiegoś słowa, ale tak to jest z zapożyczeniami.
Przecież 20 lat temu nie było takiego słowo w użyciu, a jakoś nazywano 21latki które się rozstały i czekają na nową miłość
Temat tego wątku dotyczy czy życie singla jest najlepsze, czyli czy dobrze jest byś samym i nie czekać, nie szukać nowej miłości, chcieć zawsze być samym
No chyba niekoniecznie na zawsze chciec być samym, tylko na razie... To, że ktoś nie chce na razie związku, nie oznacza, ze nigdy nie będzie go chciał... To jest jego świadomy wybór, więc jest singlem.
Nie macie sie już czego czepiać?(mowa tu przede wszytskim do Martyny i arturrro). Boże, jak dziewczyna chce to niech siebie nazywa singlem. Niektórzy chyba nie mają już nic innego do roboty, jak zwracać komuś uwagę. Take easy..
A co do tematu, ja również nie widzę w życiu singla nic przyjemnego. Robienie tego czego się chce po jakimś czasie stanie sie mało satysfakcjonujące. Nie jesteśmy stworzeni po to, by iść przez życie w pojedynkę. Zabawy i imprezy to nie wszytsko. Przychodzi czas, gdy jest się gotowym na stały związek, a później i założenie rodziny. Sytuacją normalną staje się, że praktycznie każdy znajomy wokoło prędzej czy później znajduje swoją miłość i wtedy osoba samotność danej osoby staje się przeszkodą w uwzględnianiu jej w różnych spotkaniach towarzyskich,wyjazdach( wiem to po sobie). Ja osobiście plusów nie widzę.
Nie macie sie już czego czepiać?(mowa tu przede wszytskim do Martyny i arturrro). Boże, jak dziewczyna chce to niech siebie nazywa singlem. Niektórzy chyba nie mają już nic innego do roboty, jak zwracać komuś uwagę. Take easy..
![]()
"Dla mnie SINGIEL to osoba , która kategorycznie wystrzega się stałych związków ... z własnego wyboru tylko i wyłącznie ... a nie , że ktoś jej/ jego nie chciał bo jest garbata albo szczerbata ... albo żyje od związku do związku ... bycie singlem nie traktuje jako etap przejściowy."
Iwa zgadzam się z tobą 100%.Jestem tzw.,,SINGLEM" z własnego wyboru od 4 lat nie żyję od związku do związku z nikim się nie umawiam.
Czy jestem atrakcyjna ?Mężczyźni w większości uważają że tak i nie bardzo rozumieją dlaczego jestem sama.Pytają gdzie jest haczyk?Nie interesują mnie przygodne znajomości bez zobowiązań lub byle jaki związek bo kobiecie nie wypada być samej.Mam dość swatania i uszczęśliwiania mnie tym na siłę.Nie poświęcam się dla dzieci.Po prostu takiego dokonałam wyboru świadomie i na razie nie żałuję .
Dla mnie singiel to osoba która po części cieszy sie ze swoje wolnego stanu i realizuje si ę w tym stanie(póki co) lepiej niż w związku.
Jestem sama ponad rok, po 2 letnim związku, i przez pierwszy okres to wiadomo płacz, ból, późnij było nawet fajnie, zaczęło mi sie podobać ze jestem taka wolna, ze nikt nie mówi "tańczysz zbyt wyzywająco" lub" mogła byś założyć coś bardziej sportowego" i inne teksty w stylu mojego związku. Zdarzały sie krótsze dłuższe znajomości ale one nie przynosiły zobowiązań tego co niesie ogólnie związek partnerski... Były minęły, może trwają.... ale po takim czasie bycia samej i tym krótkim czasie bycia świadomą singielką (chwila w całej przestrzeni) wiem ze sie w tym nie realizuje. Zaczyna mi brakować tych drobnych sprzeczek i czułych pogodzeń, miłych gwałtownych przywitań i smutnych czułych pożegnań, brak bodźców pozytywnych. Co mi po czasie, co mi po tym że mam kiedy umalować paznokcie i wejść na długo do wanny jeśli nikt w tym czasie nie zadzwoni i nie powie"pewnie znów przeszkadzam Ci w gorącej kąpieli, a co gorsza mnie tam nie ma przy Tobie". Te proste rzeczy, na nie i tak znalazła bym czas, a może i bardziej bym go doceniła gdybym znów miała czas wypełniony po brzegi, gdybym biegła z miejsca na miejsce ciesząc sie każdą minutą dla siebie i dla partnera.
Wiem że czasem nie może być inaczej, że czasu ani losu nie przyśpieszę. Ale na dzień dzisiejszy już nie czuje się szczęśliwą singilką, szczęśliwą wolną kobietą. Jestem kobietą pewną siebie, tego czego chce, kobietą potrzebującą miłości ![]()
Myślę że są osoby w śród nas które w byciu w pojedynkę czują się świetnie, nie wątpię i może trochę podziwiam, ale wierzę i jestem nawet święcie przekonana, że człowiek jest stworzony do bycia z kimś i tak jak napisałam Karpod, towarzysze naszego bycia samemu też wchodzą w związki odnajdują miłość i przestaje być różowo.
Pozdrawiam.
Fajne życie do czasu albo jako stan przejściowy. Znałem kiedyś kobietę - ok. 35 lat - miał wszystko co w tym życiu potrzebne, ale była singlem. Bardzo chciała mieć dziecko i w sumie to nie problem gdyby chociaż odpowiedniego faceta wcześniej znalazła, a tu nic. Była zdesperowana, żeby dzieciaka zrobić obojętnie z kim. Zasługiwała na więcej. Przez tyle lat mogła testować do bólu i coś wybrać świadomie.