Ponad 2 lata temu zmarła mi niespodziewanie Mama, byłam miesiąc przed 18-stką. Mam duze wyrzuty sumienia poniewaz byłam w tym głupim buntowniczym wieku, co chwile miałam do niej głupie odzywki, wychodziłam na piwo, wracałam pijana.. wstyd mi za to. Po śmierci Mamy aż do dzisiaj nie moge sobie wybaczyc tego jak ją krzywdziłam choc nie chciałam poprostu te hormony ze mnie robiły człowieka którym nie jestem. Od tej chwili moje życie już było szare. Nie jest fajnie wracac do pustego domu, nie słyszeć jak mama oglada tv, śmieje się, woła ,, chodz zjedz obiad" brakuje mi tego wszystkiego..
Po jej stracie rozpiłam się , takie to głupie, ale miałam samowolkę.Rzuciłam szkołe pare miesiecy przed ukonczeniem, nauczyciele nawet nie pytali co sie dzieje odrazu mnie przekreślili ;( Teraz sama jestem Mamą, zmieniłam sie bardzo. Jestem już nową osobą, jednak w pewnym sensie jestem nieszczesliwa. Nie jestem w Ojczyznie, nie mam w nikim wsparcia, jestem z mezczyna który krzywdzi mnie słowami itd. W tak trudnej chwili nie moge złapac za tel. i zapytac Mamy ,,Pomożesz mi???" ;( Wiem że jest tam gdzies patrzy na mnie i opiekuje sie mną i swoim wnuczkiem. Apeluje tym postem do młodych dziewczyn które maja tutaj swoje konto żeby szanowały Mamy one dały nam najwięcej...
Podobne tematy
Wiem, co przeszłaś, mnie niestety Ukochany Tatuś zmarł 1.5 roku temu. Też strasznie przeżyłam jego śmierć, zresztą do dzisiaj jest mi ciężko i bardzo za nim tęsknię. Jednak ja nie miałam aż takiego 'buntowniczego' okresu dorastania, także nie raniłam Go; zawsze szanowałam. Dzisiaj ( i w ogóle zawsze) często powtarzam innym, żeby się zastanowili zanim nazwą swoich rodziców "starymi", bo to naprawdę nieładnie. I zanim się na nich obrażą lub obrażą ich, niech również się pięć razy zastanowią zanim to zrobią.
Trzymaj się!
Pozdrawiam! ![]()
Witaj droga Buttafly. Bardzo ci współczuję, że nie masz już Mamy. Nie czuj się już winna.Byłaś po prostu młoda i zbuntowana jak prawie wszyscy nastolatkowie. To było i już minęło i się nie wróci.Dobre jest to,że żałujesz dawnego swojego postępowania wobec Mamy, że zmieniłaś się już na lepsze, że sama jesteś już mamą. Twoja mama to wie, widzi , na pewno już ci wybaczyła i czuwa nad tobą.Tak masz myśleć i teraz dbać o swoje dziecko.
A z mężem rozmawiaj po prostu o wszystkim. Powiedz mu co czujesz, co cię boli, co lubisz, jak byś chciała z nim dalej żyć- itp,itd. Pozdrawiam cię i życzę ci spokoju ducha i żeby ci się wszystko poukładało. Pisz do nas - to będzie ci
lżej.
Przytul sie do mnie-czasu nie wrucisz,wiesz przecież
Zdałaś sobie sprawę ,z błędów więc poukładaj swoje życie -nie pozwól się krzywdzić!
Weż się od nowa za naukę uciesz swoją mamę Twoim szczęściem.
Niech to będzie Twoja siła -wspomienia pielęgnuj ale idż na przód-
Mama widzi Cię gdzieś tam napewno!
5 2010-11-17 17:46:21 Ostatnio edytowany przez Weronikaa19 (2010-11-17 17:49:27)
Jutro jest rocznica śmierci mojej mamy. Minęło już 14 lat. Byłam małym dzieckiem i nie pamiętam jej wcale. Ludzie twierdzą, że to właśnie dobrze, ale kiedy mnie to najbardziej boli. Nie mam żadnych wspomnień, nie znałam jej ;( Ale i tak bardzo ją kocham. Wiem, że to jej zawdzięczam swoje życie, że bardzo mnie kochała. Myślę o niej codziennie i często płaczę. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Ona była taka młoda.
Gdy urodziła moją siostrę, widziała ją tylko raz, ponieważ była w szpitalu (chorowała na białaczkę), a kilka miesięcy później zmarła. Brakuje mi jej bardzo. Akurat teraz, jako młody człowiek potrzebuje jej najbardziej. Chciałabym przytulić się chociaż raz do niej ;'''( i powiedzieć jej, że bardzo ją kocham, bo nigdy tego ode mnie nie usłyszała. Chcę mieć jakieś wspomnienia ;''( Chodzę na cmentarz, kiedy tylko mogę i rozmawiam z nią. Cały czas czuje jej obecność ;''(
Minęło już tyle czasu, a ja nigdy się z tym nie pogodziłam. Nie potrafię. Boję rozmawiać się o tym z tatą, ponieważ wiem, że on też przeżył śmierć mamy ;''(
Nikomu nie życzę, aby doświadczyli na własnej skórze, co to znaczy śmierć bardzo bliskiej osoby. Często powtarzam swoim przyjaciołom i znajomych, że powinni szanować rodziców i cieszyć się z tego, że po prostu są przy nich...bo kiedyś może ich zabraknąć