Hej
)
Piszę na forum, ponieważ mam nadzieję że ktoś mi doradzi co powinnam zrobić.
Mam 23 lata, ale pomimo swojego wieku bardzo małe doświadczenie, że tak nazwę w "randkowaniu", nie wspominajac już o związkach. Od jakichś trzech tygodniu spotykam się z pewnych chłopakiem, chodzimy do kina, teatru, na kolacje. Ogólnie bardzo miło spędzamy wspólnie czas, mamy mnóstwo tematów do rozmowy, a nawet jeśli milczymy to nie jest to "krępująca cisza" to po prostu cisza. On jest taki jak można było sobie wymarzyć jest inteligentny, dowcipny, sympatyczny, pisze słodkie sms-y, najchętniej spotykałby się codziennie. Bardzo Go lubię, ale z mojej strony nie ma "tego czegoś" nie ma szybciej bijącego serca na Jego widok, nie ma spoglądania na komórkę i wyczekiwania aż odpisze na sms-a, nie ma motylków w brzuchu. Jak siedzimy razem, to nie mam ochoty Go pocałować, przytulić się, poczuć jakąś fizyczność. Nawet jak się całujemy to nie sprawia mi to przyjemności i zawsze jest tak że to ja pierwsza przestaję Go całować. Widzę, że mu się podobam i nie chciałabym Go zranić. On już chciałby abym poznala Jego wszystkich znajomych,ale ja nie chcę i szukam wymówek aby jeszcze to odwlec.
Zawsze mi się wydawało, że co jak co ale to właśnie na początku związku jest ten dreszcz emocji i ta ochota aby się namiętnie pocałować.
Może, ja mam jakieś wybujałe wyobrażenie o początkach związku, może naoglądałam się za dużo romantycznych filmów, może od razu chciałabym uniesień, nie przespanych nocy, drżącego serca, ale czy nie włąśnie tak zakochuje się człowiek? Czy po prostu jestem naiwna, a życie polega na racjonalnym podejściu do pewnych spraw.
Drogie forumowiczki jak myślicie, powinnam brnąć w tą znajomość? czy powiedzieć Mu że z mojej strony nie ma tego iskrzenia ?
Dziękuję za rady/