Dziewczyny, jestem w bardzo trudnej sytuacji. To historia bez końca..
Zacznę od początku, ponad dwa lata temu rozstałam się ze swoim partnerem. Oboje się na to zdecydowaliśmy, niczego sobie nie utrudnialiśmy i mimo, że nie jesteśmy razem wspólnie wychowujemy dziecko. Dogadujemy się lepiej niż kiedy tworzyliśmy rodzinę, potrafimy rozmawiać o tym co było bez żalu. Nie powiem, sam fakt rozstania potraktowałam jako osobistą porażkę z tego względu, iż w moim sercu nie było miłości jaką kobieta powinna obdarzyć mężczyznę, w zasadzie prawda jest taka, że nie wiedziałam czym jest i sądziłam, że nie potrafię kochać. Problem pojawił się jakiś czas później, bo miłość wkońcu do mnie trafiła. Bynajmniej nie jest to miłość szczęśliwa i choć kochamy się szczerze i głęboko uczucie to jest dla nas przekleństwem. On jest żonaty, a nasze rodziny się przyjaźnią. Facet jest cudowny - przystojny, inteligentny, uczuciowy. Troszczy się o mnie, o dziecko ( nawet podczas grypy jelitowej nie wymiotowałam sama ). Przez ponad pół roku walczyliśmy, bez skutku - zostaliśmy kochankami. To pierwszy grzech jaki popełniliśmy. Drugi, rok temu serce z naszych serc przestało bić. Aborcja. Wciąż się kochamy i jesteśmy razem. Nie chcemy skandalu.. Nie decydujemy się ponieść ryzyka by oficjalnie, uczciwie być razem. Często rozmawiamy o tym jak wygląda to 'nasze życie', 6 razy rozstawaliśmy się ale nic z tego, miłość była i jest i nie pozwala być szczęśliwym bez siebie.
Nie jestem potworem. Wiem, że postępuję niemoralnie. Nie mam złych intencji, nie życzę nikomu źle, nie chcę nikogo krzywdzić. Zresztą on też, jesteśmy ulepieni z tej samej gliny w tym samym czasie. Świadomość, że kochamy się tak bardzo jest najgorsza bo posięcamy swoją miłość by nie krzywdzić innych a przez to żyjemy w kłamstwie.
Powiedzcie jak postąpić właściwie??
Podobne tematy
Nie jestem potworem
??!
co bys poradziła dziewczynie na Twoim miejscu?
Sądzę, że nie probowałabym doradzać. Mogłabym byc i wspierać bo ciężko jest wpływać na czyjeś decyzje, a często i na życie. Chociaż powiedziałabym co o tym sądzę. Gorzej bo gdybym była żoną lub jej przyjaciółką to wyklęłabym i pogoniła drania. Ale hipokryzja! To jednak jestem potworem.
4 2010-10-31 15:52:19 Ostatnio edytowany przez betil83 (2010-10-31 15:54:08)
Usunęłas ciąże - owoc Waszej miłości dlatego zeby nie było skandalu - to było bardzo złe, nie jestem od oceniainia ale Wasz związek to złuda, tak naprawde go nie ma. Kochający rodzice nie zabiją swojego dziecka. A może usunełas tę ciaze dlatego, że on tego chciał?? Czy to był wybór mniejszego zła???? Jesteście dorosłymi ludźmi którzy musza być za siebie odpowiedzialni, odpowiedzialni przede wszytskim za swoje czyny, jak mogliscie dopuscic do ciaży skoro wiecie że nigdy nie będziecie razem?????? ,
Wolałas zabic swoje dziecko niż skrzywdzic kogos innego. Czego szukasz na tym forum?? Chcesz zeby ktos napisał Ci ..."nie marwt się bedzie dobrze", "miłośc zwycięży"?
Moje zdanie jest takie - to nie jets miłośc tylko uklad, a Wy jetseście egoistami, myślącymi tylko o sobie. Zastanów się kto więcej straciłby na ujawnieniu Waszego romansu? On czy Ty?? Tylko uczciwie i to dla Ciebie powinna być odpowiedź.
Decyzja była wspólna. Powodów wiele: widmo utraty pracy, konflikt serologiczny i obawa o siebie i starszego syna, który mógł zostać półsierotą, skandal też. W takiej sytuacji człowiek wybiera automatycznie to co najbliżej. Wybrałam dziecko dla którego nie chciałam ryzykować. Nie powiem po fakcie żałowaliśmy, on nawet bardziej. Czasu nie cofnę niestety. Być może masz rację, jest to pewien układ. Jednak czy nie każdy związek to układ?! Nasz jest nieuczciwy wobecjego żony. Tylko ona śpi spokojnie bo jest niczego nieświadoma.
Gdyby się wydało, moje dziecko dostałoby etykietkę syna tej.. Niezły start dla 5 latka?!
On straciłby żonę.
Kwestia wartościowania ważnego i ważniejszego.
Równowaga psychiczna mojego syna jest ważniejsza. To jest moja odpowiedzialność.
Odpowiedzialność za drugie dziecko poniosę po drugiej stronie. W piekle będę pokutować.
Gdyby się wydało, moje dziecko dostałoby etykietkę syna tej.. Niezły start dla 5 latka?!
On straciłby żonę.
Kwestia wartościowania ważnego i ważniejszego.
Równowaga psychiczna mojego syna jest ważniejsza. To jest moja odpowiedzialność.
skoro syn jest najważniejszy to skończ z tym.
przepraszam, ale nie mam szacunku do osób zdradzają i rozbijają rodziny.
9 2010-10-31 16:56:33 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-10-31 22:59:00)
Dziewczyny, jestem w bardzo trudnej sytuacji. To historia bez końca..
Zacznę od początku, ponad dwa lata temu rozstałam się ze swoim partnerem. Oboje się na to zdecydowaliśmy, niczego sobie nie utrudnialiśmy i mimo, że nie jesteśmy razem wspólnie wychowujemy dziecko. Dogadujemy się lepiej niż kiedy tworzyliśmy rodzinę, potrafimy rozmawiać o tym co było bez żalu. Nie powiem, sam fakt rozstania potraktowałam jako osobistą porażkę z tego względu, iż w moim sercu nie było miłości jaką kobieta powinna obdarzyć mężczyznę, w zasadzie prawda jest taka, że nie wiedziałam czym jest i sądziłam, że nie potrafię kochać.
To moze byc prawda. Moze nie umiesz kochac. W swietle dalszych faktow nabieram nawet pewnosci ze nie kochasz siebie.
Ktos kto nie kocha siebie (zignoruj ta prawde lub nie, Twoja wola) nie umie kochac innych.
Bynajmniej nie jest to miłość szczęśliwa i choć kochamy się szczerze i głęboko uczucie to jest dla nas przekleństwem.
Nie kochasz siebie. Godzisz sie na okruchy z panskiego stolu. On ci wmowil WASZ wspolny poglad. Ty masz inny... dlatego tu piszesz. Jestes w potrzasku.
On jest żonaty, a nasze rodziny się przyjaźnią. Facet jest cudowny - przystojny, inteligentny, uczuciowy. Troszczy się o mnie, o dziecko ( nawet podczas grypy jelitowej nie wymiotowałam sama ). Przez ponad pół roku walczyliśmy, bez skutku - zostaliśmy kochankami. To pierwszy grzech jaki popełniliśmy.
Nie kochasz siebie. Przyjelas ochlapy bo chcesz czuc sie kochana. Czujesz sie. Przez chwilke. Potem cierpisz. Myslisz...warto cierpiec dla milosci.
serce jednak nie sluga... peka, boli... cierpisz. Piszesz na forum do obcych ludzi.
Drugi, rok temu serce z naszych serc przestało bić. Aborcja. Wciąż się kochamy i jesteśmy razem. Nie chcemy skandalu.. Nie decydujemy się ponieść ryzyka by oficjalnie, uczciwie być razem. Często rozmawiamy o tym jak wygląda to 'nasze życie', 6 razy rozstawaliśmy się ale nic z tego, miłość była i jest i nie pozwala być szczęśliwym bez siebie.
Nie kochasz siebie... ba nie kochasz nawet tej Waszej czastki JEGO i CIEBIE. Zabilas ja bo to pomoglo Ci zatrzymac jego przy sobie. Dobrze wiesz, choc zagluszasz ta mysl, ze gdyby KOCHAL CIE NAPRAWDE to bylby z Toba. Na dobre i na zle. Kochalby to dzieciatka, ktore jest w polowie Toba. I zadna sila, CIA, zona, odciete nogi nie powstrzymalyby go przed pobiegnieciem do WIELKIEJ milosci jego zycia. Czujesz podskornie kim dla niego jestes. Zaprzeczasz prawdzie bo prawda = przyznanie, ze nic nie mozesz zrobic by Cie kochal i z Toba byl. Ta podswaidomosc cie zzera... wiec piszesz na forum
Nie jestem potworem. Wiem, że postępuję niemoralnie. Nie mam złych intencji, nie życzę nikomu źle, nie chcę nikogo krzywdzić. Zresztą on też, jesteśmy ulepieni z tej samej gliny w tym samym czasie. Świadomość, że kochamy się tak bardzo jest najgorsza bo posięcamy swoją miłość by nie krzywdzić innych a przez to żyjemy w kłamstwie.
Nie kochasz siebie... bo pozwalasz sobie postepowac niemoralnie w zamian za poczucie bycia kochana.... bo zyjesz w klamstwie robiac sobie krzywde, dla slow "kocham Cie"
Powiedzcie jak postąpić właściwie??
Zacznij kochac siebie!
Zaloz z nim nowa rodzine, daj mu synow i corki, pozwol niech bedzie z toba na dobre i na zle. Tego zazadaj dla siebie. Jako dowod, ze sie kochasz.
Jesli bedzie sie wymigiwal.... niech spada na drzewo .. do swojej rodziny. Facet ktory kocha naprawde zrobi WSZYSTKO by byc ze swoja kobieta. WSZYSTKO!
Boisz sie poprosic? Dlaczego? Bo go stracisz? Wolisz udawac, ze to co dostajesz daje Ci pelna satysfakcje?
Do "polsza". Masz prawo nie mieć szacunku do osób, które zdradzają, ale zachowaj to dla siebie. Każdy człowiek ma prawo wyboru, jesteśmy bowiem wolnymi ludźmi i sami odpowiemy za swoje czyny. Owszem zdrada sama w sobie nie jest dobra, ale to jest zawsze wina obojga osób zdradzających. A poza tym moralność, każdy powinien wypracować własną, wiec nie oceniaj, bo nie wiesz, co jeszcze Cię w życiu spotka.
Do " ta druga" - dziewczyno weź się w garść i wreszcie podejmij jakiś krok. Powiem tylko tyle, że prawdziwa miłość jest zawsze nieszczęśliwa, nie możecie tkwić w takim układzie, szczególnie dla Waszego i bliskich zdrowia psychicznego. Rozważcie sytuacje jeszcze raz, musicie podjąć jakąś sensowną decyzje. Wcześniej, czy później zdrada i kłamstwo wyjdzie na jaw, pomyśl.
Do "polsza". Masz prawo nie mieć szacunku do osób, które zdradzają, ale zachowaj to dla siebie. Każdy człowiek ma prawo wyboru, jesteśmy bowiem wolnymi ludźmi i sami odpowiemy za swoje czyny. Owszem zdrada sama w sobie nie jest dobra, ale to jest zawsze wina obojga osób zdradzających. A poza tym moralność, każdy powinien wypracować własną, wiec nie oceniaj, bo nie wiesz, co jeszcze Cię w życiu spotka.
Do " ta druga" - dziewczyno weź się w garść i wreszcie podejmij jakiś krok. Powiem tylko tyle, że prawdziwa miłość jest zawsze nieszczęśliwa, nie możecie tkwić w takim układzie, szczególnie dla Waszego i bliskich zdrowia psychicznego. Rozważcie sytuacje jeszcze raz, musicie podjąć jakąś sensowną decyzje. Wcześniej, czy później zdrada i kłamstwo wyjdzie na jaw, pomyśl.
Bulinko Cala Twoja wypowiedz jest typowa wypowiedzia dla osoby z love adiction.
zdania :
- Owszem zdrada sama w sobie nie jest dobra, ale
- to jest zawsze wina obojga osób zdradzających
- moralność, każdy powinien wypracować własną
A juz sztandarowe zdanie wiszace w poradni S.L.A.A. czyli Sex and Love Addicts Anonymous"
- PRAWDZIWA MILOSC JEST ZAWSZE NIESZCZESLIWA
Bulinko, zycze Ci dobrze i z calego serca... pomysl czy nie jestes osoba "kochajaca za bardzo".
zdrada jest zawsze winą obojga. każdy z nas ma rozum. wie co jest dobre, a co złe. jeśli ktoś chce mieć kilku partnerów, to po cholere bierze ślub? po co kłamie? ja jestem prostym człowiekiem. dla mnie czarne jest czarne, a białe białe. z obrzydzeniem myślę o tym facecie, który kocha się kochanką, a później żoną i udaje super tatusia.
jeśli ktoś nie chce być oceniany, to nie wypowiada się na forum.
Dziewczyny, pisze po to w właśnie by spojrzec na swoje zycie z perspektywy, oczami osób niezaangażowanych, które mogą wskazać w czym tkwi problem moich, naszych wyborów. Nawet jeśli rozważasz co jest dobre a co złe, zdajesz sobie sprawę ze wszystkiego to i tak miłość mgłą przysłania Ci właściwą drogę. Do podjęcia rozmowy samym ze sobą potrzebne są mocne argumenty, wasze trafiają. I biore je sobie do serca. Bo chcę pójść właściwą drogą, w zgodzie ze sobą - to dla mnie najważniejsze! Nie boję się samotności, mój były przez 3 lata pracował w Irlandii a ja zostałam sama z dzieckiem w Polsce, radziłam sobie zawsze bez jakiejkolwiek pomocy. Teraz jestem kochana(?) a to uzależnia. Chcę jedynie spokoju i szczęścia.
skończ to, milosc może dac Ci tez inny facet. Byc może masz wrażenie że to on jest Tobie przeznaczony, dlatego, że kochasz pierszy raz i czujesz sie kochana pierwszy raz. Skończto dl aobra wszytskich i badź stanowacza.
Niech napędem do tego bedzie przede wszytskim mysl co będzie jesli to wszystko się wyda??
Teraz jestem kochana(?) a to uzależnia. Chcę jedynie spokoju i szczęścia.
wydaje mi się, że gdyby on kochał cie taka miłością szczerą, która nie boi się konsekwencji i skandalu, nie bałby się powiedzieć szczerze żonie, że odchodzi.
życzę ci trafnych wyborów.
A dlaczego angażujesz się w związek z żonatym facetem? Co to , kawalerów już nie ma ? Za chwilę będziemy pocieszać jego żonę na forum .
Odpowiedzialność za drugie dziecko poniosę po drugiej stronie. W piekle będę pokutować.
No to "fajną" wieczność wybierasz dla siebie, nie ma co... Prawda jest taka, że gdybyś wierzyła też w niebo, to Twoje życie wyglądałoby inaczej, nie byłoby tej aborcji i pewnie nie byłoby też romansu. Tyle że... jeszcze możesz wybrać. I powiem Ci jeszcze jedno, każde zło zadane drugiej osobie wróci do nas w pewnym momencie życia. Blilans musi wyjść na zero. Nie życzę Ci źle, tylko przestrzegam.
I zgadzam się z Zazdrością w diagnozie. Nie potrafisz kochać, nie kochasz siebie.
Do "polsza". Masz prawo nie mieć szacunku do osób, które zdradzają, ale zachowaj to dla siebie. Każdy człowiek ma prawo wyboru, jesteśmy bowiem wolnymi ludźmi i sami odpowiemy za swoje czyny. Owszem zdrada sama w sobie nie jest dobra, ale to jest zawsze wina obojga osób zdradzających. A poza tym moralność, każdy powinien wypracować własną, wiec nie oceniaj, bo nie wiesz, co jeszcze Cię w życiu spotka.
Do " ta druga" - dziewczyno weź się w garść i wreszcie podejmij jakiś krok. Powiem tylko tyle, że prawdziwa miłość jest zawsze nieszczęśliwa, nie możecie tkwić w takim układzie, szczególnie dla Waszego i bliskich zdrowia psychicznego. Rozważcie sytuacje jeszcze raz, musicie podjąć jakąś sensowną decyzje. Wcześniej, czy później zdrada i kłamstwo wyjdzie na jaw, pomyśl.
Kochana, bardzo się mylisz. Prawdziwa miłość jest zawsze szczęśliwa. Mam prawo nie mieć szacunku dla osób, które zdradzają. Z tego prostego powodu, że dla swojej przyjemności niszczą życie innych osób. Moralność jest wartością uniwersalną.
Taa... Hitler, Stalin, Husein - oni też wypracowali sobie swoją moralność.
19 2010-10-31 19:46:00 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-31 20:22:16)
Zazdrość ma rację, facet który kocha kobietę zrobi absolutnie wszystko by być z ukochaną i nie wplątuje ją w związek bez przyszłosci.
Możesz w to brnąć dalej ale pozostaniesz tą drugą, jeżeli;i chcesz coś dla siebie zrobić to nie zgadzaj się na taką podrzędną rolę bo bardzo bedziesz cierpieć, masz prawo być tą jedyną w normalnym związku, jesteś kobietą, żadaj szacunku i szanuj się.
Jeżeli nie jest w stanie nic więcej Ci zaoferować wycofaj się, bo im dalej w to brniesz tym większy ból gdy to się zakończy Dlaczego usunęłaś ciążę? On na to powolił? Nie planujecie przyszłości, dzieci?
Do czego to zmierza? To droga donikąd, obudź się i zacznij układać sobie życie z kimś kto Cie pokocha prawdziwie, bo marnujesz lata, bo się uzależniasz od faceta , który nic nie zamierza Ci ofiarowac. Przemyśl to.
Mówisz,że nie boisz sie samotności, tu nawet nie o to chodzi, żona z czasem zacznie się domyślać, może potrwa to dłużej jeżeli w domu jego zachowanie się nie zmienia bo i uczucia do zony sa niezmienne, jeżeli będzie wpadka zostawi cię bez słowa, skandal też będzie a wtedy wina spadnie na Ciebie.Nie straci żony bo zona łatwo męża nie odda, niby dlaczego ma go oddać? Myśl o dziecku, chociaż o tym , które miało szansę się urodzić bo nie było jego.
Samotność teraz da się zniesć, samotność po rozstaniu będzie bardzo cięzka.
Skandal? To slowo z przeszłości, obecnie dzieci z takich związków absolutnie nie sa szykanowane, bo świat się zmienił, miłość prawdziwa nie boi się skandalu, to on się boi a jak się boi to nie kocha w każdym razie tak jak się kocha kobiete zycia, konflikt serologiczny jest przy drugim dziecku,obudź się dziewczyno takie układy zawsze końcżą się bólem.
Netkobiety, skoro istnieje szczęśliwa miłość, to jaka ona jest? Na forum jest mnóstwo postów "zdradziłam...", "zdradził..." - ta, pewnie z tego szczęścia w byciu współmałżonkiem lub współpartnerem. Szkoda jedynie tych biednych dzieci, które cierpią przez romansiki rodziców, im należy pomóc i o nich pomyśleć.
Stalin, Hitler.. Owszem pojawili się na tym świecie ludzie, którzy poprzez swoje psycho imaginacje stworzyli własną moralność, podzielili świat na lepszych i gorszych. Czarne jest czarne, a białe jest białe? Czyżby? Jestem kochanką, wplątałam się w ten związek z miłośći a nie dla przyjemności krzywdzenia tamtej kobiety. Od samego początku toczyłam ze sobą walkę, w pewnym momencie poległam i wszystko poleciało jak domino. Kiedy myślę o sobie, myślę o niej. I żal mi nas obu. I cieszę się, że ona nie zdaje sobie sprawy, że jej mąż ma kogoś na boku, przynajmniej ona nie cierpi. Rozchodziliśmy się kilkakrotnie, po angielsku ale i po rozmowach, jeszcze szybciej wracaliśmy. Przypadkowe spotkanie, rozmowa i tak jakbyśmy ani chwili nie byli osobno. Zrobię Ci zakupy, wymienię uszczelkę, odwiozę do pracy a po pracy pójdziemy na spacer, jutro ładna pogoda pojadę na grzyby i zasuszę Ci je w suszarni, a ze świeżych przygotuję pasztet chcesz? - kurczę jak to naturalnie przychodziło. Często powtarzam sobie słowa mojej babci ' jak suka nie da to pies nie weźmie' , taka życiowa prawda. Problem w tym, że tutaj nie o seks chodziło a o ciepło, zrozumienie, wrażliwość, troskę. Tak, wiem dzieci z gadania się nie biorą.. Zdaję sobie sprawę, że gdybym była silniejsza wszystko byłoby inaczej... Mam o to do siebie pretensje.
Kilka cytatów mojego kochanka:
'I my wtedy umarliśmy. Serduszko z naszych serc! A teraz zwariujemy. Nie oszczędzaj mi, oby już wiecej takich historii nie było!'
'Przez 40 lat kochałem parę razy, najwięcej w młodości. Ja z chwilę będę miał 42 lata, a Ciebie po 3 kocham jeszcze bardziej. Tak, najpierw tylko Twoje serduszko, umysł i duszę. Teraz i ciało, ale i tak jesteś dla mnie nieuchwytnym motylkiem, którego boję się dotknąć bo mi ucieknie.'
'Do cholery ja Cię nie rzucę bo jesteś dla mnie darem szczęścia.'
'Ile razy będziesz wymiotować tyle razy ja Ci twarz obmyję. A wymiotuj i na mnie bylebyś wyzdrowiała.'
'Ty zawsze musisz być taką realistką? Nie lubie Cię! Co zawsze nie będzie? Będzie, do cholery. Myślisz, że przestanę Cię kochać czy o czymś innym??? Dostaniesz lanie na goły tyłek.'
'Jutro do lekarza marsz, zarejestrowałem Cie na 8.30!'
Nie chce, żebym się męczyła, wystarczy, że w pracy się narobię. Sprząta mi piwnicę. Rozkręca pralkę bo syn wcisnął do środka śrubkę. A kiedy moja przjaciółka ląduje z dzieckiem w szpitalu, pędzi do niej z łóżkiem polowym, bo na R nie ma gdzie się zdrzemnąć. Pomaga nam w OPP, żeby trafić do ludzi aby oddali 1% podatku na Dużego. Pisze do mnie listy, śle smsy bym nie zapomniała, że jest i kocha.
Ktoś, kto nas zna widzi, że tak jest.
Chcę dążyć do eliminacjii niepokoju w swojej głowie, chcę się skupić na synu bo mimo wszystko psychika dziecka jest krucha. Wystarczy, że ma świadomość, że mama i tata się rozstali, nie chcę fundować mu kolejnych stresów.
W końcu jeśli mielibyśmy być razem to spotkalibyśmy się wcześniej...
Reasumując, chcę wkroczyć na właściwą dla siebie drogę, odzyskac spokój ducha, poświecić się dziecku.
Jestem tu bo działacie lepiej niż psychoanaliza. Opisanie własnych uczuć przyniosło ulgę. Czytam wasze słowa i myślę o tym co jest złe. Macie rację romans zawsze jest dla kobiety złem.
Ps. Długo dziś myślałam. Nic mnie jednak nie przekona, że nie kocha.
Chcę odejść bez poczucia straty, bez rozmyślania o tym jak o porażce. Wejść w nowe życie z energią, a przede wszystkim z nauką na przyszłość. Silniejsza i mądrzejsza.
24 2010-10-31 22:24:42 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-31 22:26:47)
To dlaczego jest z nią a nie z Tobą? Dalczego pozwolił by umarło Wasze dziecko a dzieci z tamta kobietą byly witane z radością? Są kochane? Dalczego udajesz jej koleżankę skoro nią nie jesteś?
I jakie nowe zycie? Raczej wybrałaś samotność, samotność to koszmar , nie życie.
Odsuń się od jego zony, nie udawaj koleżanki, miej choć tyle rozsądku i szacunku dla siebie.
Chciałaś wiedzieć jak to widzą inni, źle jeżeli chodzi o przyszłość tego związku,co do oceny czy skandalu uwierz, są inne czasy, ludzie zajęci są sobą.
Mężczyzna który kocha zrobi wszystko by być z ukochaną, on nie robi nic a ,że dba? O nią dba bardziej i to ona ma go obok siebie.
Tu się nie wyjdzie bez poczucia straty, poczytaj forum o kochankach, to zawsze wielkie cierpienie i samotność, ale to już wiesz, wybrałaś.
25 2010-10-31 22:28:20 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-10-31 23:04:42)
zdrada jest zawsze winą obojga. każdy z nas ma rozum. wie co jest dobre, a co złe. jeśli ktoś chce mieć kilku partnerów, to po cholere bierze ślub? po co kłamie? ja jestem prostym człowiekiem. dla mnie czarne jest czarne, a białe białe. z obrzydzeniem myślę o tym facecie, który kocha się kochanką, a później żoną i udaje super tatusia.
jeśli ktoś nie chce być oceniany, to nie wypowiada się na forum.
oooo! Zdrada jest wina obojga?? Od takiego twierdzenia zaczeam moja terapie. Sprobuj bo warto.
Zdrada jest wina zdradajacego. Kradziez jest wina zlodzieja. Morderstwo jest wina mordercy...
Choroba jest natomiast przerzucanie odpowiedzialnosci za swoje czyny na innych.
Poniewaz jestesmy tu anonimowi, wiec co tam szkodzi...
Czy moglabys napisac w punktach co mogloby sie wydarzyc gdybys stanowczo poprosila go o malzenstwo? Jesli Cie kocha to chce byc z Toba. Jesli kocha swoje dzieci to z pewnoscia nie chce by trafily do poradni DDA itp, zeby leczyc swoje chore emocje po dziecinstwie w domu w ktorym tatus nie kochal mamusi.
Jedyny powod, dla ktorego sie nie zgodzi to tylko niestety brak milosci do Ciebie dziewczyno.
No ale nic... Co by sie wydarzylo gdybys jednak stanowczo chciala zalegalizowac Wasz zwiazek?
Kilka cytatów mojego kochanka:
'I my wtedy umarliśmy. Serduszko z naszych serc! A teraz zwariujemy. Nie oszczędzaj mi, oby już wiecej takich historii nie było!'
'Przez 40 lat kochałem parę razy, najwięcej w młodości. Ja z chwilę będę miał 42 lata, a Ciebie po 3 kocham jeszcze bardziej. Tak, najpierw tylko Twoje serduszko, umysł i duszę. Teraz i ciało, ale i tak jesteś dla mnie nieuchwytnym motylkiem, którego boję się dotknąć bo mi ucieknie.'
'Do cholery ja Cię nie rzucę bo jesteś dla mnie darem szczęścia.'
'Ile razy będziesz wymiotować tyle razy ja Ci twarz obmyję. A wymiotuj i na mnie bylebyś wyzdrowiała.'
'Ty zawsze musisz być taką realistką? Nie lubie Cię! Co zawsze nie będzie? Będzie, do cholery. Myślisz, że przestanę Cię kochać czy o czymś innym??? Dostaniesz lanie na goły tyłek.'
'Jutro do lekarza marsz, zarejestrowałem Cie na 8.30!'
Nie chce, żebym się męczyła, wystarczy, że w pracy się narobię. Sprząta mi piwnicę. Rozkręca pralkę bo syn wcisnął do środka śrubkę. A kiedy moja przjaciółka ląduje z dzieckiem w szpitalu, pędzi do niej z łóżkiem polowym, bo na R nie ma gdzie się zdrzemnąć. Pomaga nam w OPP, żeby trafić do ludzi aby oddali 1% podatku na Dużego. Pisze do mnie listy, śle smsy bym nie zapomniała, że jest i kocha.
Ktoś, kto nas zna widzi, że tak jest.
Chcę dążyć do eliminacjii niepokoju w swojej głowie, chcę się skupić na synu bo mimo wszystko psychika dziecka jest krucha. Wystarczy, że ma świadomość, że mama i tata się rozstali, nie chcę fundować mu kolejnych stresów.
W końcu jeśli mielibyśmy być razem to spotkalibyśmy się wcześniej...
Reasumując, chcę wkroczyć na właściwą dla siebie drogę, odzyskac spokój ducha, poświecić się dziecku.
Jestem tu bo działacie lepiej niż psychoanaliza. Opisanie własnych uczuć przyniosło ulgę. Czytam wasze słowa i myślę o tym co jest złe. Macie rację romans zawsze jest dla kobiety złem.
Ps. Długo dziś myślałam. Nic mnie jednak nie przekona, że nie kocha.
Duzo ci daje... tylko siebie nie chce Ci dac. Szkoda. Moze mysli ze jestes tego niewarta... a moze warta ale jego zona bardziej...Smutne
Ale najbardziej smutne ze Ty nie kochasz siebie...ze siedzisz i szukasz w pamieci slow, ktore swiadcza o milosci do Ciebie... bo podstawowego czynu brak.
Osoby ktore nie potrafia sie kochac szukaja tej ilosci u innych. Przyznanie sie do faktu ON MNIE NIE KOCHA jest tak bolesne, ze szukamy chocby drobnych gestow zaprzeczajacych temu.
Dziewczyno to co on dla Ciebie robi... no to przepraszam ale moj kolega robi dla mnie. Zero milosci miedzy nami. Zwykla empatia. Milosc jest tam gdzie ludzie chca byc ze soba, budzic sie obok siebie i zasypiac... I Ty to wiesz... ale oczywiscie mozesz usiasc i szukac dowodow milosci... moze czule spojrzal w sklepie? taaa
Stalin, Hitler.. Owszem pojawili się na tym świecie ludzie, którzy poprzez swoje psycho imaginacje stworzyli własną moralność, podzielili świat na lepszych i gorszych. Czarne jest czarne, a białe jest białe? Czyżby? Jestem kochanką, wplątałam się w ten związek z miłośći a nie dla przyjemności krzywdzenia tamtej kobiety. Od samego początku toczyłam ze sobą walkę, w pewnym momencie poległam i wszystko poleciało jak domino. Kiedy myślę o sobie, myślę o niej. I żal mi nas obu. I cieszę się, że ona nie zdaje sobie sprawy, że jej mąż ma kogoś na boku, przynajmniej ona nie cierpi. Rozchodziliśmy się kilkakrotnie, po angielsku ale i po rozmowach, jeszcze szybciej wracaliśmy. Przypadkowe spotkanie, rozmowa i tak jakbyśmy ani chwili nie byli osobno. Zrobię Ci zakupy, wymienię uszczelkę, odwiozę do pracy a po pracy pójdziemy na spacer, jutro ładna pogoda pojadę na grzyby i zasuszę Ci je w suszarni, a ze świeżych przygotuję pasztet chcesz? - kurczę jak to naturalnie przychodziło. Często powtarzam sobie słowa mojej babci ' jak suka nie da to pies nie weźmie' , taka życiowa prawda. Problem w tym, że tutaj nie o seks chodziło a o ciepło, zrozumienie, wrażliwość, troskę. Tak, wiem dzieci z gadania się nie biorą.. Zdaję sobie sprawę, że gdybym była silniejsza wszystko byłoby inaczej... Mam o to do siebie pretensje.
Kochana, przeczytaj jeszcze raz, to co napisałaś powyżej. Tak czarne jest czarne, a białe jest białe. Czy ja napisałam, że coś o przyjemności krzywdzenia tamtej kobiety? Nie, napisałam - dla swojej przyjemności skrzywdziłaś inną kobietę. Z pełną świadomością wpakowałaś si pomiędzy męża i żonę. Mamy rozum i wolną wolę. I należy z nich korzystać. Ty skorzystałaś w taki sposób, który skrzywdził. Dlaczego uważasz, że Ona nie cierpi? Skąd Ty to możesz wiedzieć? Zastanawiałaś się, czyim kosztem On spotyka się z Tobą? Nie? To ja Ci powiem: żony i dziecka. Przeczytaj inne posty na forum - te, które piszą żony zdradzane.
Poszukaj w sobie odrobiny empatii i odpowiedz na pytanie: Czy można budować szczęście na czyimś nieszczęściu?
Ja rozumiem, że można się zakochać. Ale można postąpić uczciwie: poczekać z nowym związkiem na rozwiązanie poprzedniego.
Hmm... ale wtedy trzeba zaryzykować, że kochanek jednak wybierze swoją rodzinę. I tu tkwi sedno, prawda?
KOBIETO !!! Ty i Twój kochaś zabiliście własne dziecko !!! Owoc tej Waszej - niby - " miłości "....!
Pomógł Ci wymiotować gdy chorowałaś - tzn. że Cię kocha.
Pomógł Ci zabić dziecko -......NO COMMENTS...
ŻAŁOŚNI JESTEŚCIE OBYDWOJE.
PS. a żonie pewnie pomaga dojść do orgazmu wieczoremi
zagłębam się w lekturze waszych wpisów i musze stwierdzić, że ja to wszystko wiem.. niestety!
moje wybory okazały się jak najbardziej niewłaściwe, inaczej powody moich wyborów okazały się niewłaściwe.
nie uwierzyłam w siebie, w siłę kobiety, która da sobie radę ze wszystkim ( pozwoliłam przygnieść się swoim obawom stąd teraz mam ciągłe wyrzuty sumienia, które oczywiście staram się zagłuszyć by nie zwariować). mówię tu o dziecku, któremu nie pozwoliłam się narodzić.
jesli chodzi o Pana, którego darzę uczuciem, bo i tak darzę ( ślepa miłość?! ), też jestem w stanie się zgodzić, że gdyby był w porządku - nie zdradzałby, gdyby kochał - odszedłby od żony i bylibyśmy razem.
nie kwestionuje też swojej winy - w końcu zostałam kochanką
z tym jednak, że poczytałam również inne wpisy na forum.. i mam taką myśl, mianowicie, że gdyby zdecydował być ze mną zostawiłby rodzinę, tak? równa się skrzywdziłby żonę, ona cierpi za niego i za mnie. słowem budowa szczęscia na nieszczęściu innych. i pytanie: kto ma prawo do szczęscia ja, on czy ona?
wydaje mi się, że w każdym przypadku roztrząsanie tego jest bez sensu. teraz myślę jak kochanka, jak bym myślała gdybym była żoną?
nie pozostaje mi nic innego jak przyznać, że nie powinnam zostać kochanką, pomyśleć nim to się stało
ale mleko się rozlało i zbieram tego konsekwencje, swoje muszę odcierpieć, a moje cierpiące serce jest niczym w porównaniu z życeim dziecka
dziewczyny, to nie jest wielkie bum i nie ma o czym mówić, ale .. odsuwam się na bok
parę razy się rozchodziliśmy więc nie będę zapeszać..
Zazdrość i Maja - dziękuję.
Ta druga, spróbuję opisać Ci jak to boli. Tężeja ramiona, sztywnieje kark, w piersi pojawia się ucisk. Mleko matki - karmiącej niedawno narodzone dziecko - przestaje płynąć. Pęka czaszka, przyspiesza oddech. Zapada się ciało, uciekają myśli. Siadasz, kiwasz się rytmicznie i próbujesz zapomnieć słowa, które przed chwilą padły. "Kocham kogoś innego, nasze małżeństwo nie istnieje". Chciałabyś otworzyć oczy i poczuć, że nie oddychasz, że nie żyjesz. Potem idziesz, nie jesz, jedziesz, nie śpisz. I na każdym kroku życzysz sobie śmierci, bo tak boli. Marzysz tylko o tym, aby ból minął. Tak czuje się porzucona żona.
Kasta ja myślę że to co opisałaś, to nie jest tylko ból porzuconej żony, to jest ból każdej kobiety która kochała i której serce zostało złamane, bo sytuacje może są różne, powody może są różne ale złamane serce boli tak samo.
32 2010-11-02 22:41:54 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-11-02 22:50:47)
Decyzja była wspólna. Powodów wiele: widmo utraty pracy, konflikt serologiczny i obawa o siebie i starszego syna, który mógł zostać półsierotą, skandal też. W takiej sytuacji człowiek wybiera automatycznie to co najbliżej. Wybrałam dziecko dla którego nie chciałam ryzykować.
Ojojoj....dramatyzujesz dziewczyno..w mojej rodzinie kobiety miały konflikty łacznie z moją mamą...i żyje!!!!Teraz są takie zastrzyki po porodzie..nie słyszałaś???Też mam minusową krew...w życiu bym nie usuneła innego życia....z mojego zycia...I co to za wybieranie które dziecko jest to LEPSZE!....żal mi Cię bo nie wiesz co mówisz...nie masz normalnych wytłumaczen na to co zrobiłas...utrata pracy....i wytykanie starszego dziecka.....żal ...wiesz??...Jak starszy będzie Ci kiedyś przeszkadzał to tez go jakos usuniesz???Wiesz w imie miłosci np..... ![]()
Kasta ja myślę że to co opisałaś, to nie jest tylko ból porzuconej żony, to jest ból każdej kobiety która kochała i której serce zostało złamane, bo sytuacje może są różne, powody może są różne ale złamane serce boli tak samo.
Tak, masz rację, każdej zdradzonej kobiety. Ale zauważ "ta druga" wie, żona/partnerka - niezależnie od stopnia formalizacji - w tym przypadku dowiaduje się ostatnia. I nie może sobie wybierać. Dokonany fakt. A my tu mamy sytuację, w której Ta Druga zastanawia sie co wybrać. I tutaj ta cienka linia. Mnie nikt wyboru nie pozostawił.
Wiesz ZAZDROSC może jestem nienormalna ale zawsze na kazde zachowanie człowieka staram sie znalezc jakies usprawiedliwienie.
1.Zdrada-zdradzie nierowna .Zdradzamy z rożnych powodow w roznych okolicznościach.Dla mnie osobiście zdrada po alkoholu nigdy nie będzie rowna zdradzie z kochankiem/ką z milości choc sama w sobie jest zdradą.
2.Kradniemy bo może jestesmy glodni.
3.Zabijamy- byc może w obronie wlasnej
4.Zrzucamy dopowiedzialnośc na innych bo być może mamy racje
dla mnie nic nie jest jasne ,klarowne,oczywiste,biale,czarne.Dla mnie najczęściej jest wlasnie ta cholerna szarość życia.
TA DRUGA nie ma sensu oceniac tego co zrobiliście oboje.
Przeczytaj tylko swoje posty od poczatku i pomyśl ile wyrządziliście zla samym sobie.Czy tak powinna wyglądać milość dwojga ludzi?
KOBIETO !!! Ty i Twój kochaś zabiliście własne dziecko !!! Owoc tej Waszej - niby - " miłości "....!
Pomógł Ci wymiotować gdy chorowałaś - tzn. że Cię kocha.
Pomógł Ci zabić dziecko -......NO COMMENTS...
ŻAŁOŚNI JESTEŚCIE OBYDWOJE.
PS. a żonie pewnie pomaga dojść do orgazmu wieczoremi
Bo to bardzo zyczliwy i pomocny czlowiek jest ![]()
37 2010-11-03 06:18:53 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-03 06:37:49)
nie uwierzyłam w siebie, w siłę kobiety, która da sobie radę ze wszystkim ( pozwoliłam przygnieść się swoim obawom stąd teraz mam ciągłe wyrzuty sumienia, które oczywiście staram się zagłuszyć by nie zwariować). mówię tu o dziecku, któremu nie pozwoliłam się narodzić.
Ale ten wyrzut uda Ci sie zagluszyc kobieto nie kochajaca siebie... dla slow "kocham Cie" mozesz zrobic nawet gorsze rzeczy.
jesli chodzi o Pana, którego darzę uczuciem, bo i tak darzę ( ślepa miłość?! ),
To nie jest milosc. To bardzo silne emocje. Silniejsze niz milosc. Emocje ktore zagluszaja fakt, ze jestes do niczego i nikt Cie nie chce. Ale ten fakt wykreowalas sama w swojej glowie. Zatem sama ze swojej glowy mozesz go usunac.
też jestem w stanie się zgodzić, że gdyby był w porządku - nie zdradzałby, gdyby kochał - odszedłby od żony i bylibyśmy razem.
nie kwestionuje też swojej winy - w końcu zostałam kochanką
Czyli teraz zdradza dwie kobiety. Ciebie z zona a zone z Toba. Ale fajnie.
Tylko Ty masz gorzej... bo musisz sie zgodzic na takie traktowanie zeby uslyszec magiczne wyznanie. Jego zona ma lepiej, ona nie wie wiec takie wyznania ma za darmo. On jej nie powie prawdy bo boi sie ze ona odejdzie od niego.
z tym jednak, że (...) gdyby zdecydował być ze mną zostawiłby rodzinę, tak? równa się skrzywdziłby żonę, ona cierpi za niego i za mnie. słowem budowa szczęscia na nieszczęściu innych. i pytanie: kto ma prawo do szczęscia ja, on czy ona?
wydaje mi się, że w każdym przypadku roztrząsanie tego jest bez sensu. teraz myślę jak kochanka, jak bym myślała gdybym była żoną?
Miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zła,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja.
Jeśli pokochasz tak mocno jak ja,
Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz,
Do ostatka, do szału, do dna,
To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.
Hymn ironiczny ![]()
nie pozostaje mi nic innego jak przyznać, że nie powinnam zostać kochanką, pomyśleć nim to się stało
Powinnas.
A teraz jaka lekcje wyciagnelas dla siebie?
Boje sie ze tej najwazniejszej nie wyciagnelas... i smutno mi ![]()
Do wszystkich wstrzasnietych aborcja (mnie tez to poruszylo ogromnie)...
Kobieta kochajaca za bardzo jest zdolna do wiekszych zbrodni zeby tylko nie utracic JEGO
- nie chce mi sie szukac w internecie przykladow, wiec tak z glowy
BC, Canada... Matka udusila swoja chyba12 letnia corke i wrzucila jej cialo do wody, bo jej kochanek kazal wybrac "Albo ja albo Twoja corka" wybrala
Ostatnie slowa corki "Mamo nie"
Maz,PL.... Matka wiedziala, ze jej maz gwalci 9 letnia corke ale nie reagowala." Lepiej zeby robil to w domu niz lazil po burdelach"
nie pamietam gdzie...tez gwalcona dziewczynka przez ojca i zona "bylam o nia zazdrosna, ja tez cierpialam"
program "Rozmowy w toku"... Pracowalam jako prostytutka bo bylo nam ciezko. Robilam to dla nas" On:"To bylo tylko tymczasowe. Po tym jak sie sytuacja poprawi miala z tego zrezygnowac"
Kobieta kochajaca za bardzo moze zrobic STRASZNE rzeczy... w walce o milosc.
Dziekujmy Bogu, ze szybciej siegnelysmy "naszego dna" i ze to dno nie bylo tak glebokie
Wiesz ZAZDROSC może jestem nienormalna ale zawsze na kazde zachowanie człowieka staram sie znalezc jakies usprawiedliwienie.
1.Zdrada-zdradzie nierowna .Zdradzamy z rożnych powodow w roznych okolicznościach.Dla mnie osobiście zdrada po alkoholu nigdy nie będzie rowna zdradzie z kochankiem/ką z milości choc sama w sobie jest zdradą.
2.Kradniemy bo może jestesmy glodni.
3.Zabijamy- byc może w obronie wlasnej
4.Zrzucamy dopowiedzialnośc na innych bo być może mamy racjedla mnie nic nie jest jasne ,klarowne,oczywiste,biale,czarne.Dla mnie najczęściej jest wlasnie ta cholerna szarość życia.
1. tak. ars amandi jest inne i godzina inna. Powod ten sam. Chcemy seksu
Dopiero odpowiedz na pytanie dlaczego chemy seksu rozwija caly wachlarz patologii... bo kocham za bardzo i seks daje mi zudzenie bliskosci i zludzenie milosci od pierwszego wejrzenia, bo mi stanal, bo nie jestem asertywna... itp itd
2. W Polsce najwiecej jest zlodziei glodujacych. Mojemu znajomemu ukradli samochod z glodu. Zezarli lobuzy na miejscu. Jak znalezli auto bylo w oplakanym stanie.. mozna rzec sama obudowa
Niektorzy zlodzieje chodza w garniturach i sa w telewizji
... bo telewizja pokazuje glodujacych
3. tez. ale jak zatluke staruszke na ulicy za 5 zl w jej kieszeni to tez jest forma walki w obronie wlasnej np w obronie wlasnego nalogu. to ze raz na 1000 razy ktos kogos zabije w obronie wlasnej nie powinno uszarzac reszty 999 osobnikow. Oni sa czarni a ten jeden bialy.
Uszarzanie to takie uogolnianie i rozmydlanie.
4. Nie mamy. Jesli zrzucamy to znaczy ze to nasza wina, ktorej sprytnie sie pozbywamy. Jesli mamy racje... to znaczy ze to nie jest zrzucenie odpowiedzialnosci tylko uswiadomienie jakiemus osobnikowi jego odpowiedzialnosci...
i kolorowo sie zrobilo
te odcienie szarosci kaza nam wmawiac dziecku "oddaj mu zeby nie myslal ze jestes mazgaj" aha to mozna bic zeby cos dac do zrozumienia innym?
"wyrzuc te ukradzione zabawki, bo ktos jeszcze zobaczy ze ukradles" aha to tylko to ze ktos zobaczy jest zle a to ze ukradlem to no problem?
a dorosli mowia "zdradzilem bo czulem sie niedoceniony w zwiazku" Oh biedactwo! takie szare :\
a to sa dwa oddzielne problemy nie majace ze soba zwiacku
1-zdradzilem
2-czuje sie niedoceniony
Polaczyc je moze tylko ktos kto szuka ratunku
tak samo nie ma sensu zdanie "Oszukalem pracownika bo nie znalazlem satysfakcji zawodowej"
Zazdrość, lekcja dla mnie dopiero się zaczyna..
Od momentu umieszczenia swojego wpisu na forum doszłam do kilku wniosków.
Przyznaję, że sama dla siebie jestem mało wartościowym człowiekiem. Moje czyny świadczą same za siebie. Nie mam zamiaru stawiać się na miejscu biednej skrzywdzonej, sama sobie na to zapracowałam. I to solidnie. Stwierdziłam, że dużo mnie czeka pracy nad sobą bo nie postawiłam sprawy jasno ona albo ja - w sensie braku odwagi by usłyszeć wybieram żonę, tu wychodzi, że nie szanuję siebie ( powinnam raczej doprowadzić do konfrontacji, wysłuchać tekstu w stylu ale to Ciebie kocham by móc odpowiedzieć ale ja kocham siebie bardziej ). Kurczę, ale to jest strach bo kilka razy się już rozchodziliśmy.. Wiem, to jest walka o mnie i moją rodzinę, moje wartości i moje szczęscie - i chcę to ocalić! Walczę jak umiem.
Jeśli chodzi o aborcję, sama nie przypuszczałam jakie to 'łatwe'. Potwierdzam Twoje słowa Zazdrość, zagłuszanie. Zagłuszasz wszystkie myśli i emocje dotyczące dziecka, nie myślisz o nim jak o istocie ale jak o chorobie. Działasz jak cyborg nie jak człowiek. A potem budzisz się z ręką w nocniku i myślisz, myślisz, myślisz... Za późno.
Na marginesie podam dwa fakty. Facet nie odpuszcza, kręci się obok, pisze, dzwoni ( bynajmniej nie jest to potwierdzenie, że mu zależy ale jedynie wstęp ). Złości mnie to ogromnie. Ale nie boli. Nie boli serce gdy go widzę, nie umieram z tęsknoty. To nie była miłość? Jeśli nie miłość to co, i jak ona wygląda?? Może znów działam jak cyborg? A może to ogłupiająca pewność, że zawsze będzie kochał i dlatego tak nie boli? Co to do cholery znaczy?!
Dziewczyny, życie to ciagłe wybory, mnogość decyzji podejmowanych z rożnych powodów. Drogi przez nas obierane są na dwa sposoby sercem lub rozumem. Powiedzcie, a nie można jednym i drugim? Jak to zrobić? Czy komuś się to udało?
Kasta, nie mogę powiedzieć, że wiem jak to jest. Ale czytając Twoj wpis ciary mnie przechodzą. Nie życzę tego żadnej kobiecie. Wspomniałam na początku o swoim poprzednim partnerze. Wrócę do tego. Byliśmy ze sobą 5 lat. Budowaliśmy związek na partnerstwie, on miał za sobą nieudane małżeństwo, ja rownież. Próbowaliśmy stworzyć dla siebie rodzinę. Przemyślana i obgadana sprawa. Tylko i aż, brak miłości. Potem wyjechał do pracy za granicę, ja zostałam i posypało się. Nie rozumieliśmy się jak kiedyś, żyliśmy osobno i nie potrafiliśmy się na nowo do siebie przystosować. Ale było dziecko. I próbowaliśmy, nawet za bardzo. Posypało się. Niecały rok później urodziło mu się dziecko. Dowiedziałam się o tym przy okazji rozmowy o naszym wspólnym dziecku ( obgadywaliśmy sprawy jego udziału w remoncie domu ) i ni stąd ni zowąd mówi, że żonaty i sześciomiesięczna córa. To akurat mało mnie interesuje, jego życie. Jest też ojcem mojego dziecka więc myślę jedynie o nim. Stresów miałam co niemiara, bo jak powiedzieć dziecku, jak to przyjmie. Zrobiłam to co było najlepsze, zdystansowałam się. I okazało się, że z lupą szukać takich ojców. Ma dużo czasu dla młodego, świetny kontakt, daje radę finansowo tak by żadne z dzieci nie było pokrzywdzone. Syn rozwija się jak dzieci wychowywane w pełnych rodzinach. Kocha siostrę. A i między nami kontakt jest ok. Co prawda, świadomi byliśmy, że nam się sypie i nie było pretensji i tu jest różnica w stosunku do kobiet, które nie mają wyboru - mąż odchodzi a Ty patrz i płacz.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że to dowód także dla mnie, że bez męzczyzny u boku mozna zyć. Szczęśliwie. Ale musisz akceptować i szanować siebie! Jeśli chodzi o mnie, już ja się postaram o tym pamiętać!
Skoro juz tak popłynełam to posłuchajcie kolejnej historii z mojego życia - jest jak telenowela.
A co mi tam, forum jest anonimowe więc wyrzucę z siebie całą resztę.
Więc tak zaczynając od końca kochanek, wcześniej partner, a jeszcze wcześniej nazwę go palantem.
Byłam z facetem rok, zakochany na zabój, zazdrośnik, byłam z nim dopóki nie stwierdziłam, że jest zwichrowany w swojej zazdrości i może być niebezpieczny. Tak niby gładko się rozstaliśmy. Po paru miesiącach spotkanie, prowadził interes z moją sąsiadką więc pojawił się pod domem. Mama wracała z psem ze spaceru i zaprosiła go na kawę ( taki przecież fajny chłopak ), poszła na imieniny a my zostaliśmy ze sobą na 15 minut, w ciągu których zdażył mnie zgwałcić. Miałam 22 lata i zabił we mnie wszystkie uczucia. O cierpieniu wiem swoje.
Dlatego kolejny związek był bez zaangażowania emocjonalnego, partner był bo mozna było na nim polegać, 'porządny', dawał poczucie bezpieczeństwa, wszystko było ładnie ułożone i obgadane. Resztę już znacie, ze skrajności w skrajność. Skrzywdzona bałam się uczuć, potem zaczęłam ich szukać nie tam gdzie trzeba. Brnęłam coraz bardziej w szambo. Zero szacunku do siebie, brak poczucia własnej wartości, brak wiary we własne siły, zagłuszanie pozytywnego i właściwego myślenia.
No ale teraz na prostą.
Buźka dziewczęta
43 2010-11-03 23:43:07 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-11-03 23:43:25)
2. W Polsce najwiecej jest zlodziei glodujacych. Mojemu znajomemu ukradli samochod z glodu. Zezarli lobuzy na miejscu. Jak znalezli auto bylo w oplakanym stanie.. mozna rzec sama obudowa
Niektorzy zlodzieje chodza w garniturach i sa w telewizji
... bo telewizja pokazuje glodujacych
hahhahahhaah uwielbiam Cię...hahahhahahoplułam herbatą monitor....przez Ciebie Zazdrościnko!.....hahahah!
Ironizujesz ZAZDROSC a dobrze wiesz co mialam na myśli...
45 2010-11-04 00:10:19 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-04 00:11:52)
internet zostal stworzony dla mezczyzn poszukujacych wirtualnych kobiet (zwlaszcza w duzej ilosci)
a kobiety wykorzystaly internet praktycznie.. do pokochania siebie i pozostawienia mezczyzn w realu (pojedynczo, kazda po jednym)
dobrze jesli umiemy wykorzystac zdobycze cywilizacji dla osobistego rozwoju ![]()
Jak zwykle "zajarzyli" po czasie ![]()
Ironizujesz ZAZDROSC a dobrze wiesz co mialam na myśli...
a zatem zrozumialas ze moje zdanie na temat uszarzania jest inne.... jesli w zbiorze 20 osobnikow 5 kradnie i jest zlych 14 nie kradnie a 1 ukradl z glodu.... to mozna powiedziec oczywiscie ze ludzie moga krasc z glodu, jak i mozna powiedziec ze ludzie kradna i sa zli
ja jestem zwoleniczka mowienia 1 na 20 ukradl z glodu. To o kradziezy choc nie o tym watek)
Wracajac do zdrady. Zdrada jest zdradą i juz... te odcienie szarosci potrzebne nam sa do wybaczenia..
Wmawiamy sobie... no moj facet zdradzil mnie po alkoholu wiec nie jest tak zle... inne maja gorzej... No to mu wybacze ![]()
Ja sobie tez szukalam odcieni szrosci. Mowilam bicie biciu jest nierowne. Co innego jak uderzy raz na kwartal a co innego jak bije codziennie.
Teraz juz nie uszarzam. Zrozumialam, ze to uszarzanie potrzebne mi bylo by przetrwac. Zycia mojego mi szkoda.
Przepraszam, ze ironizowalam... lubie chyba to robic :\ a niech to dundel! Popracuje nad soba.
Zazdrość, absolutnie nie porzucaj zdolności ironizowania! Ironia jest cechą ludzi inteligentnych i dowcipnych. Ja bardzo lubię.
Zgadzam się, że szarość pojawia się tam, gdzie nie mamy odwagi opowiedzieć się jasno za którąś ze stron. Szary lubię, ale tylko w garderobie.
Pan się wciąż odzywa, no tak mnie nie ma a on zaczyna mysleć co traci ( jak Marcelli, którego wpisy wcześniej śledziłam ). Chyba już zrozumiał, że to nie gra z mojej strony a walka o siebie. Powiedział, że nie wie czego chce. Myśli. Wiecie, trochę dziwnie się z tym czuję bo nie robi to na mnie wrażenia. Może jednak trochę siebie kocham? Życzę mu postępów w autoanalizie, może wyjdzie to dla kogos na korzyść, głównie dla niego ( chyba też załuguje na szczęście ).
ta druga smutna jest twoja historia do tej pory, ale życie kołem się toczy i w końcu musi zaświecić słońce
"ta druga",z tego co przeczytałam.no to fakt,do tej pory włacznie zwichrowane masz te swoje życie jakoś...myslę ,ze jeszcze nic straconego....ZRESETUJ SIĘ..jak komputer,albo najlepiej zrób sobie FORMAT...wszystkich dysków.Zacznij zycie od nowa.Pożegnaj Pana Cudzegomęża....odizoluj się,spedzaj czas z dzieckiem,przyjaciółkami,idz do fryzjera zmien image.Wstań rano i powiedz sobie...."Dziekuję Ci Boże za to co mi dałes do tej pory ,ale ja potrzebuję wiecej..wiecej dobrego,jestem piękna,coraz młodsza i usmiechnięta.Przyciagam teraz tylko odpowiednich ludzi i sytuacje."Musisz w to mocno wierzyć a uda się zobaczysz...mi to pomaga;) jestem inna kobietą..coraz lepszą;) doskonalszą.
ta druga, powiem wprost - JESTEŚ ŻAŁOSNA. I żadne argumenty, tłumaczenia o współwinie, o jednej glinie i jeszcze nie wiadomo czym do mnie nie przemówią. Jeśli ktoś kocha to chce być z drugą osobą, i zrobi wszystko aby być. A istnienie gdzieś po środku jest wygodnictwem. W Polsce nie mamy wielożeństwa, więc trzeba wybrać... a jak się nie wybiera to są takie drugie jak ty.
Kasta - mam duży szacunek to Twoich uczuć i popieram w 100%, dodam jeszcze utratę wiary we własną kobiecość i ciągłe myślenie co on teraz robi/myśli/kombinuje. Ale wiesz Kasta najbardziej nienawidzę nie Jego, bo przecież to mój mąż (jeszcze) ale właśnie tą drugą, załosną, żyjącą w cieniu i w stresie (moja druga ma wyrzuty sumienia
)) i opiera swoje szczęście na mojej nieujawnionej tragedii łudząc się, że to życie i że to przyszłość.
ta druga - powodzenia nie będę życzyć, wszystko w życiu ma swoją cenę i co dasz to weźmiesz wkrótce
Straszne jest to w co sie dałaś wplątać-ktoś Cię kiedyś skrzywdził aTy pozwolilaś skrzywdzić się jeszcze bardziej.
Uciekaj od Tego potwora-nie mów o miłości bo Pan poeta tak bardzo Cię kocha ,ze kazał zabić Twoje dziecko.
Wiem,że o tym co zrobiłaś nigdy nie zapomnisz -
potrzebujesz pomocy-psychologa i uciekaj od niego jak najdalej
Wszystkie błedy sa straszne ale nie można zabić bo tak będzie lepiej?! dla kogo?wybacz Tobie współczuję,zdradzanej żonie i Twojemu dziecku
Zacznij żyć inaczej -strasznie się zagubiłaś
54 2011-07-18 18:35:28 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-18 20:46:41)
Ta druga. Mam nadzieje ze wybrnelas z trfo
Troszkę spóźniona ta bulwersacja. Temat zeszłoroczny a autorka nie zaglądała tu od miesięcy
56 2011-07-18 20:11:16 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-18 20:52:53)
Czy ta druga sobie poradziła?
Odpowiedzialność za drugie dziecko poniosę po drugiej stronie. W piekle będę pokutować.
I w tym życiu masz wszystkie problemy z głowy:)) cooooo zaaaa ulga!!!
58 2011-07-18 20:20:16 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-18 20:51:11)
Sorki za odgrzewanie starych kotletow
Troszkę spóźniona ta bulwersacja. Temat zeszłoroczny a autorka nie zaglądała tu od miesięcy
Olinderko - piszesz sama do siebie?
60 2011-07-18 20:42:56 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-18 20:49:09)
Przepraszam ahedonia:)) się pogubilam.