Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Moim problemem, z którym chce sie z wami podzielić jest Miłość i pieniadze!
Mam chłopaka (ja mam 25lat, on 28lat), jesteśmy razem od 2 lat, on chce założyć rodzinę i to jak najszybciej, pragnie mieć dzieci, dom, żonę - wszystko byłoby ok, ja też tego chce, ale tu pojawia sie problem PIENIĘDZY, problem w którym mamy zupełnie odmienne zdania.
Ja kończę studia, obecnie pracuje, zarabiam jak narazie uważam bardzo dobrze, mój chłopak też pracuje... w myjni samochodowej! ja wiem, żadna praca nie hańbi, broń boże nie o to chodzi, poprostu on tam zarabia marne grosze, które nie wystarczają by oplacić w całości mieszkanie, które obecnie wynajmujemy. Twierdzi, że "jakoś sobie poradzimy". Owszem teraz sobie radzimy, bo jesteśmy we dwoje, nie mamy innych obowiązków typu dzieci, a co za tym idzie większe wydatki. Oboje pochodzimy z biednych rodzin, w których nie mozemy liczyć na pomoc finansową, na dodatek mieszkamy od naszych rodzin 400km!!!
Uważam, że najpierw powinniśmy "dobrze" stanąć na nogi finansowo, a dopiero później myślec o życiu rodzinnym! ja też chce troche popracować a nie odrazu iść na urlop macierzyński i żyć z tej marniutkiej pensji chłopaka.
Oczywiście rozmawiałam z nim na ten temat powedziałam co i jak i dlaczego, natomiast on uważa że dzieci w niczym nie przeszkodzą, że na nie aż tak dużo pieniędzy na idzie jak sie każdemu wydaje itd, takie głupie męskie gadanie.
Na koniec stwrdzil ze jestem materialistką, bo założe rodzine dopiero wtedy kiedy bede miala pokazna gotówke na koncie.
Prosze powiedzcie same??? czy ja myśle źle?? chce by moja rodzina żyła dobrze, ja nie chce luksusów, chce poprostu życ normlanie, by było mnie stać na to co sobie zaplanuje, by moje dzieci w przyszlości mogły jezdzic na wakacje, wycieczki szkolne itd.Czy to źle, że chcę uzbierać troche pieniędzy zanim zajde w ciąże? zanim zaczną sie problemy itd. bo to jest nie uniknione, są dzieci są też problemy, przynajmniej do 3 roku życia mojego dziecka, chciałabym z nim siedzieć w domu, to są najlepsze lata kiedy dziecko sie rozwija i chce być przy tym.Ale wtedy będziemy zdani tylko na jego wypłate.Czy to żle że chce odłozyc na to pieniadze? różnie w zyciu jest, on moze stracic prace i wtedy za co bedziemy życ?? ale on tego nie rozumie...kocham go ale nie zrobie nic wbrew sobie, nie chce go stracić ale nie rozumiem jego toku myślenia. I tu kolejne pytanie mi sie nasuwa....czy jeśli jest miłość a nie ma pieniędzy czy to będzie związek udany? szczęśliwy? ja wiem ze pieniądze szczęscia nie dają, ale bez pieniędzy też trudno i cięzko życ....poradźcie coś, bo sama nie wiem co juz o tym myśleć...
Podobne tematy
Popieram w pełni to co piszesz. Ja nie mam tego kłopotu bo mój facet akurat uważa tak samo, że dzieciom trzeba zapewnic wszystko co najlepsze, że trzeba się najpierw ustatkowac finansowo a dopiero potem myślec o dzieciach... Wiesz, może dobrym pomysłem będzie jak napiszesz na kartce całą wyprawkę dla dziecka, co trzeba kupic takiemu maluszkowi na start i ile to kosztuje. Przerazi się że to wszysto takie drogie. Wózek, łóżeczko, kocyki, ubranka, kosmetyki, smoczki i butelki... przecież to nie jest mały wydatek a jest niezbędne! Widac że twój facet to chyba już taki typ człowieka że żyje dniem dzisiejszym, ale ty nie... Musisz mu to jakoś wytłumaczyc, że życie jest bardzo drogie. A może czas pomyślec nad zmianą pracy?? Może uda Ci się namówic Twojego chłopaka aby zrobił jakiś dodatkowy kurs, np. spawania, czy na wózki widłowe, w takiej pracy zarobił by napewno dużo więcej niż w myjni samochodowej... drażni mnie gdy ludzie mylą definicje, gdy nazywają innych materialistami... Przecież nie jesteś z nim dla pieniędzy tylko z miłości! Ale aby było dziecko trzeba też miec pieniądze...
Mnie sie wydaje, że dobrze myślisz, chcesz najpierw zabezpieczyć sie finansowo a dopiero potem myślec o rodzinie.
To raczej dobre rozwiązanie - wkońcu masz dopiero 25 lat, nie musisz odrazu pchać sie w pieluchy skoro możesz i chcesz najpierw zarobić na nie. A twój facet? no cóż, facetom wydaje sie że zrobić dziecko to nie problem (bo tak jest) ale i wychowac je to tez nie problem ( a wychowac dziecko to juz wielka sztuka). Musisz poczekać, skoro rozmowa nic nie dała, on sam musi to zrozumieć, że życie rodzinne nie jest takie samo jak życie teraz, kiedy jesteście tylko we dwoje i stać was na to co chcecie.
Jeśli chodzi o twoje końcowe pytanie "czy jeśli jest miłość a nie ma pieniędzy czy to będzie związek udany? szczęśliwy?", to u każdego uważam jest inaczej, to zależy od partnerów, kiedy u mnie było krucho z kasą, to nawzajem sie wspieraliśmy, pocieszaliśmy że musi być lepiej i rzeczywiscie ta sie stało jest lepiej, ale znam pary, które pomimo że sie kochali to przez pieniadze sie rozstali.
Gdybym ja mogła cofnąć czas to też bym napierw odłożyła jakąś gotówkę na czarną godzinę, zanim zdecydowaliśmy sie na dziecko, ale teraz jest ok, więc o tym nie myśle, wiem jak jest ciężko młodym ludziom stanąć na nogi, którzy mają juz dziecko czy dzieci. I jak jeszcze tylko jedna osoba pracuje w rodzinie, a wydatki wtedy nie maleją a rosną. Sprubój za pare dni znow pogadac z chlopakiem, myśle że on też zrozumie o co ci chodzi.
laura30- mam myśl jeśli rozmowy , argumenty nie pomogą to zrób tak: na początku miesiąca (po waszych wypłatach) połóż na stole jego wypłatę i tyle ile dostaniesz macierzyńskiego i spokojnie mu powiedz że teraz macie miesiąc próbny z tych pieniędzi macie się utrzymać przez miesiąc, ze wszystkimi opłatami itd... podkreśl że bez dziecka co ciężko jest obliczyć jaka to kwota miesięcznie. I zobaczycie (szczególnie On) do którego wam wystarczy. A jeśli zacznie coś mruczeć że znajdzie lepiej płatną pracę to mu powiedz, żeby to zrobił a wtedy będziecie mogli wrócić do rozmowy o dzieciach.
Może to pomoże mu zrozumieć że ciężko budować przyszłośc na stwierdzeniu "jakoś to będzie"
haha, moja najlepsza kumpela też ma takiego chłopaka. On 23 lata, ona 19, dopiero rozpoczyna studia, i on namawia ją na dzieci, bo twierdzi, że jego 'zegar biologiczny tyka'! Umarłam jak to usłyszałam!
Popieram to, co pisze atinasarz. Sprytne, i bardzo 'uświadamiające' doświadczenie dla Twojego mężczyzny. I sądzę, że brak pieniędzy działa destrukcyjnie na związek... kiedy nie wystarcza na podstawowe potrzeby, zaczyna się żal i pretensje. "Że przecież możesz znaleźć lepszą pracę, a Ty mogłabyś nie siedzieć w domu i nic nie robić, a Ty to jesteś do niczego, nie umiesz nawet rodziny utrzymać..." Żal i zgrzytanie zębów!
Rozumiem, jakbyś wpadła. Ale mogąc decydować- wstrzymałabym się z tą decyzją.
witajcie
zastanawiałaś się ile musisz odłożyć pieniędzy żeby przez te trzy lata być w domu z dzieckiem?
no właśnie możesz oszczędzać bardzo długo.
Myślę ze to nie tylko o pieniądze tutaj chodzi. Skoro on ma taką prace a nie inna i wiesz ze nie zapewni tobie i dziecku bezpieczeństwa finansowego to zaczynasz sie zastanawiać czy jest on odpowiednim człowiekiem na to żeby został ojcem.
Jak by nie było ojciec powinien być kimś odpowiedzialnym. To kim jest gdzie pracuje i ile zarabia niestety jest miarą tego.
Kiedyś było takie badanie zachowań ludzkich w odniesieniu do zwierząt
wynikało z tego ze pieniądze status społeczny władza siła działa na kobiety jak piórka u koguta im ładniejsze piórka bardziej lśniące tym częściej taki kogu przekazuje swoje geny dalej.
Pomyśl wiec czy pieniądze nie są pretekstem do odsuwania wszystkiego w czasie.
A ty po prostu chcesz bezpieczeństwa dla siebie i dzieci.
No właśnie. Dobrze morfeusz73 napisałeś. Ja tylko dorzucę że jak by tak wszystkie pary myślały ze najpierw sobie odłożą a potem dopiero zaplanują dzieci. To 30% co najmniej mieli byśmy mniej dzieci. Ty się zastanów czy aby nie macie innych priorytetów w życiu. Bo potem możne być nie miłe rozczarowanie. Niestety!!!
oj chłopaki, poniekąt piszecie dobrze, ale dziewczyna sie poprostu obawia że jak założy rodzinę, a konkretnie urodzi dzieco, będzie z nim siedziała w domu, to mąż nie będzie w stanie zarobić na życie i utrzymanie!! wydaje mi sie ze dziewczyna dobrze myśli, ma dopiero 25 lat, i do tej 30-tki ma czas!!
Ja sama wiem po sobie jak to jest, ja będąc jeszcze panną, nie myślałam wogóle o dzieciach rodzinie dopóki nie poznałam mojego męża...który wówczas pracowal na stałe zagranicą, i kiedy po miesiącu znajomości powiedział mi że jest pewnien że mnie kocha i chce ze mną być, chce założyć ze mną rodzinę - byłam w lekkim szoku. Aż w którymś momenice powiedział wprost że marzy o dziecku!!
Ja nie mialam wówczas zadnych planów na życie, bylam po nieudanym długoletnim związku i nie wiedzialam co mam robić.
Ale wkońcu przystałam na jego propozycje i zaszłam w ciążę. Wyjechaliśmy razem zagranice, byłam wręcz pewna że będzie go stać by utrzymać i mnie i dziecko, bo było jasne że do pracy szybko nie pójdę, bo raz że obcy kraj a dwa, że nie znam języka.
I wiecie co?? dziś nie żałuje decyzji o dziecku, aczkolwiek nie było łatwo!!! nie mieliśmy żadnych odłożonych pieniędzy, zyliśmy od wypłaty do wypłaty, dziecko potrezbowało coraz więcej i więcej, na szczęscie synek ani raz (nawet do teraz kiedy ma 3,5 latka) nie chorowal nam!! ale ogólnie do 2 roku życia dużo rzeczy sobie odmawialiśmy aby nam starczyło kasy! dziś jest ok!
ale nie dziwie sie że laura30 ma takie obawy. Chce poprostu zyc na miare swoich potrzeb. Czy to złe?? a skoro jej chłopak nie jest teraz w stanie utrzymać sam mieszkania i opłat z nim zwiazanych, to powinien sie sam zastanowić że gdy będzie dziecko to nie będzie łatwiej.
Przeczytałam szczególnie uważnie wpisy Netchłopaków i uważam że są dwie strony medalu:
1/jak słyszę stwierdzenie najpierw studia dobra, stabilna!!!praca, kredyt na mieszkanie, trochę poszaleć, pojeździć to od razu nasuwa mi się obrazek - poradnia leczenia niepłodności, płacz do poduszki, podporządkowanie wszystkiego i wszystkich dążęniu do posiadania dziecka i czasem rozstania - bo czas leciał nieubłagania i w pewnym wieku to co wcześniej było na wyciągnięcie ręki teraz się oddala
2/ ale z drugirj strony nie dziwię się że ktoś chce zagwarantować sobie i swojej rodzinie pewny konfort ekonomiczny a co za tym idzie też psychiczny - nie ma gwarancji że kobieta wróci do pracy tak szybko jak zakłada (los różnie tym kieruje-ja musiałam być z dzieckiem 8 lat) i wtedy zaczynają się konflikty, oskarżenia i to też może doprowadzić do rozpadu rodziny.
Dlatego uważam, że na wszystko należy spojrzeć trzeźwo, wziąść wszystko pod uwagę i wypośrodkować.
a czy Ty sama dla siebie jestes gotowa na slub i dzieci ? moze odsuwasz ta mysl i szukasz wyltumaczen typu brak pieniedzy?
bardzo dobrze jednak ze patrzysz na sfere finansowa
odpowiedzialnie podchodzisz do tematu . a chlopak hm.. jakby mial lepsza prace , wieksze zarobki to na pewno czulabys sie bezpieczniej jesli mowa o zakladaniu rodziny. rozmaiwliscie o tym aby postaral sie o lepiej platne zajecie ?
ja zostałem ojcem mając 23 lata i było dzieżko na początku
pracowałem i uczyłem się jednocześnie
w końcu rzuciłem szkołę
ale nie żałuje niczego
tylko przez ten czas sporo się zmieniło w mentalności młodych ludzi
odbierają dziecko przez pryzmat pieniędzy ograniczeń i wyrzeczeń
zapominając o wszystkim dobrym jakie dziecko daje. To jest bezcenne.
morfeusz73, piszesz ze zostales ojcem majac 23 lata, z tego co pisze teraz widac ze masz 37, tak? czyli ojcem zostałeś 14 late temu!!a to oznacza ze był rok 1996 zgadza sie???
a 14lat temu było troche inaczej niż jest dzisiaj. W tym czasie moja mama urodziła mojego brata, doskonale pamietam co wtedy i ile kosztowało w Polsce a ile to kosztuje dzisiaj! i naprawde nie dziwie sie ludziom, szczególnie kobietom, które odkładają macierzyństwo na później nie będąc pewnym swoich finansów. Zrobić dziecko jest najłatwiej ale potem zaczyna sie ta trudniejsza droga.
Ja zdecydowałam sie na dziecko jak juz wczesniej wpsomnialam i nie żałuje, bo daliśmy z mężem rade, ale nie planuje kolejnych dzieci właśnie ze względów finansowych, i tym bardziej ze jestem zagranicą a tu życie jest zupełnie inne niż w Polsce.
laura30- mam myśl jeśli rozmowy , argumenty nie pomogą to zrób tak: na początku miesiąca (po waszych wypłatach) połóż na stole jego wypłatę i tyle ile dostaniesz macierzyńskiego i spokojnie mu powiedz że teraz macie miesiąc próbny z tych pieniędzi macie się utrzymać przez miesiąc, ze wszystkimi opłatami itd... podkreśl że bez dziecka co ciężko jest obliczyć jaka to kwota miesięcznie. I zobaczycie (szczególnie On) do którego wam wystarczy. A jeśli zacznie coś mruczeć że znajdzie lepiej płatną pracę to mu powiedz, żeby to zrobił a wtedy będziecie mogli wrócić do rozmowy o dzieciach.
Może to pomoże mu zrozumieć że ciężko budować przyszłośc na stwierdzeniu "jakoś to będzie"
To chyba najlepsze co możesz zrobić :*
woxi 14 latek nadal jest na moim utrzymaniu i ma znacznie większe potrzeby niż miał do tego mam jeszcze dwójkę młodszych
tłumaczenie ze kiedyś wszystko było tańsze owszem pamiętam moja pierwszą wypłatę 200000zł
po denominacji 200 zł szaleć można było za to?
Powiem wam że pieniądze to nie jest takie ważne poradzicie sobie
Twoje dziecko nie musi chodzić do prywatnej szkoły nie musi mieć oryginalnych ciuchów ważne żeby było kochane.
Pytanie tylko czy jesteś wstanie poświecić się tej miłości.
dzieki za wasze wypowiedzi, ja pracuje prywatnej firmie kolegi mojej przyjaciolki, zarabiam sporo(tak uwazam), ale nie jestem tam zatrudniona. Poprostu pomagam w tej firmie, dostaje za to wynagrodzenie, ale to wszystko! wiec na dzien dzisiejszy zaden urlop macierzynski nie wchodzi w gre. Dopiero po skonczeniu studiów, mogę sie zatrudnić gdzieś na stałe. Bądź otworzyć własną firmę, ale to trochę mogło by potrwać, zanim bym ją rozkręciła.
Nie chce tu wśród was wyjść na osobę, która nie chce dzieci, itd. kocham dzieci, zajmowałam sie w wekendy dziećmi, jeszcze w liceum i dzieci też mnie lubiły. Poprostu uważam że lepiej "coś" mieć na początek niż nie mieć "nic". W wakacje oboje z chłopakiem byliśmy zagranicą na takim 3-miesięcznym zarobku. Było super:) zarobiliśmy (uważam) sporo pieniędzy i to już jakiś początek jest. Przy dobrych warunkach myśle, że z tymi oszczędnościami co mamy ( i on i ja)+ jeszcze troche uskładać to moglibyśmy mieć naprawdę pokaźną gotówkę i wtedy możemy pomyśleć o własnej rodzinie. Próbowałam mu tłumaczyć, co i jak i kiedy już wydawalo mi sie że zaczyna kumać o co chodzi, znowu powiedział to samo; "ale nie ważne, z jednym dzieckiem nie ma dużo problemów".
Czasami odnosze wrażenie, że chcialby posadzić mnie poprostu w domu.....codziennie dzwoni do mnie czasem po kilka razy z pytaniem "co u mnie", albo "kiedy wróce".... sytuacje postawiłam jasno, dziecko chce miec i to bardzo ale najwcześniej za minimum 2 lata.
ważna informacja ty jako osoba prowadząca własną działalność nie możesz skorzystać z urlopu macierzyńskiego. Od takie równo uprawnienie.
Ale za to twój chłopak może. Przecież to też jest wyjście.
Gdy zarabia mniej mniej się traci.
faceci zawsze na wszystko maja gotowa odpowiedz
:)
Witam Cię serdecznie. Masz absolutną rację przynajmniej Ty myślisz czezwo w tej sytuacji. Tak pieniądze szczęścia nie dają ale w nich pomagają. Ja myślę,że masz czas na dzieci sama mam 26lat już bym chciała być matką ale bez pieniędzy nie jest to łatwe i wspomniałaś o rodzicach mieszkają daleko.Zaoszczędzcie trochę a wtedy już trochę będzie inaczej małe dzieci kosztują czasami więcej niż dorośli.
Voxi nie wszyscy faceci