I będzie to pokutować tak długo, jak w mediach (reklamy, filmy), książkach, podręcznikach opisywanie rzeczywistości będzie bazowało na stereotypach.
Mnie to wkurza, czasami irytuje albo tylko bawi...
Kobiety przy garach, kobiety przy pralkach, z mopem, odkurzaczem; zmywające, piorące, sprzątające.
Noi jak potem wytłumaczyć córeczce, że takie nie jest życie?
Tym bardziej, że pójdzie ona potem do przedszkola, szkoły a tam z podręczników znowu zaatakują ją stereotypowe modele rodziny.
A kościół w naszym kraju? No też raczej nie pomaga, by coś się w tym temacie zmieniło.
Jak brat mi opowiada, że na spotkaniu przedślubnym ksiądz, który "radzi" mu jak zachować dobre przyszłe relacje z żoną, wali farmazonami typu: nie rozmawiaj z kobietą za długo, nie przedstawiaj argumentów logicznych, bo ona Cię nie zrozumie... no już nie tylko ręce opadają.
Pocieszające jest tylko jedno, obserwacje, że są kobiety które mimo wszystko, nie dały się wpuścić w kanał. Feminizm, singielstwo, awanse na polu biznesowym - wymieniać można wile przykładów, gdy kobiety zaczynają tworzyć zupełnie inny model prawdziwej kobiety.
I nie chodzi o to, żeby wypracować jedyny słuszny model, ale aby pokazać dziewczynom możliwości i ułatwić wybór swojej wizji kobiety oraz udowodnić, że pomiędzy kurą domową, która nie wyściubia nosa z kuchni, a niezależną bizneswomen, która nie chce zakładać rodziny jest wiele innych odcieni kobiecości.