W zasadzie chcialbym poznac opinie osob obcych takich jak Wy... szczera opinie, zapewne wiekszosc obecnych kobiet wypowie sie negatywnie o mojej sytuacji... stwierdzajac ze mam to czego chcialem.
Streszcze sprawe... spotykalem sie z dziewczyna i mimo ze nie trwalo to dlugo, wiem ze to bylo to... rozstanie przyszlo dlatego ze stwierdzila ze nie jest mi potrzeba w zwiazku z iloscia adorujacych mnie kolezanek... moja wina jest w tym ogromna... bo nie umialem pokazac jej tego ze jest najwazniejsza... a byla. Rozstanie bylo klasyczne po tym jak zobaczyla ze za duzo dziewczyn slodzi w moim kierunku... zaczela nie miec czasu... przekladac spotkania... byc wiecznie niedostepna... nie chce mi sie wchodzic w szczegoly bo to akurat malo istotne. Po rozstaniu... ( dodam ze nawet nie chciala ze mna porozmawiac przez telefon... ) dostalem szalu, puscily mi nerwy... no i sprowadzilem ja do niczego... mowiac do niczego, nie mam na mysli tego ze zwymyslalem ja od najgorszych... itd... po prostu pokazalem w kazdy mozliwy sposob ze gowno i tak dla mnie znaczyla... wyrzucila mnie z listy swoich znajomych na pewnym portalu spolecznym i kontakt sie urwal... wyobrazcie sobie, ze dotychczas za kazdym razem gdy konczyl sie jakis mniej czy bardziej zazyly zwiazek w moim zyciu... mialem to w glebokim powazaniu mijaly maksymalnie dwa tygodnie i bylem juz soba w 100% w tym wypadku bylo inaczej... ja od poczatku chcialem to naprawic... ale nie potrafilem sie przelamac, nigdy tego nie robilem... i naprawde zajelo mi cholernie duzo ze zburzyc wszystkie swoje przekonania odnosnie relacji damsko meskich... po ponad 5 miesiacach postanowilem sie odezwac... wiedzialem ze to nie bedzie latwe... wiedzialem ze bede potrzebowal od cholery cierpliwosci ktora i tak moze nie dac korzystnego koncowego rezultatu... Zaczalem wiec pisac wiadomosci na potralu spolecznosciowym... odpowiedziala bodajze dopiero po 5tej... wczesniej jej profil wygladal na martwy nie dodawala ani znajomych... ani nic nie pisala od czasu rozstania. Gdy poraz pierwszy mi odpisala jej profil... odzyl... wstawia piosenki jakies milosne piosenki o tesknocie ktorych nawet nie probuje podpiac pod siebie.... ustawia jakies dziwne opisy... problem polega jednak na tym, ze odpisuje na 1 z 10 moich wiadomosci... wiedzialem ze odezwanie sie do niej po takim czasie spowoduje jeden wniosek... oto czesc jej wiadomosci
"nagle po takim czasie stwierdziles,ze bedziesz sie staral?? kolejna dziewczyna nic w tobie nie ruszyla,wiec nagle przypomniales sobie o osobie,ktora to zrobila?? chcesz sie zaprzyjaznic od nowa?? bo to raczej niemożliwe. zycie jest jedno i prawo do bledow mamy i fakt,ze liczy sie ich naprawianie, wycikanie wnioskow itd,ale moze w tym przypadku tego nie da sie naprawic,a wnioski masz zachowac dla kogos innego... a ja wcale nie jestem niezastapiona..."
wiedzialem ze tak na to spojrzy... ze spotykalem sie z kims ale nic we mnie nie ruszyl... i wracam jak pies z podkulonym ogonem... tyle tylko ze u mnie sytuacja wygladala tak, ze kogokolwiek nie spotykalem w ciagu tych 5 miesiecy to wydawal mi sie zwyczajnie aseksualny... lub nieciekawy... ciagle cos mi przeszkadzalo... wytlumaczylem jej to... zero odezwu... na sms nie odpowiada, nie odbiera telefonow... czasem odpisze mi na wiadomosc na necie... i tyle.
Napisalem jej cos takiego... na co tez nie odpowiedziala...
"ostatnia rzecza ktorej chce, to budzic w Tobie jakiekolwiek negatywne emocje, jezeli wiec... moje zachowanie, starania lub cokolwiek z tego co robie... dziala na Ciebie w ten sposob... to naprawde, smialo, nie krepuj sie, uargumentuj i kaz mi wypierdalac, serio szczerze i bez zvednych skrupolow (mysle ze to ostatnia rzecz ktora powinnas miec ) nie poczuje sie urazony... po prostu pozostanie mi to uszanowac i przelknac z trudem, jezeli mam Cie jednak meczyc, wywolywac jakies krzywe reakcje... i stawiac Cie w niezrecznych sytuacjach... to wole zachowac twarz chociaz w tej kwestii."
Pytanie brzmi zatem... dlaczego nie powiem mi zebym sie odpieprzyl? tak po prostu... zebym dal sobie i jej spokoj... moglabym mnie zablokowac na tym potralu spolecznosciowym bylbym to juz jakis znak... lub napisac mi wiadomosc zebym nie dzwonil... nie pisal... nie probowal sie kontaktowac... i dalbym spokoj... odzywalbym sie po prostu raz na kilka miesiecy sprawdzic co u niej... wyjasnie o co mi chodzi, nawet jezeli nigdy nie bede juz z ta kobieta... to chce zeby w jakims stopniu istniala w moim zyciu... grala role nawet kolezanki, bo naprawde nie spotkalem sie z kims kto rozumialbym mnie prawdopodobnie lepiej ode mnie... powiedzialem jej oczywiscie, ze chce naprawic ta znajomosc w takim stopniu na jaki mnie stac...