sklonila mnie chec wygadania oraz podzielenia sie moimi myslami i uczuciami....
postaram sie zaczac od poczatku...
mialam 15 lat poznalam faceta o 7 lat starszego bylismy razem 6 (cudonych lat- czasem lepiej czasem gorzej bywalo)lat potem wyjechal do Australii- nadal bylismy razem mial wrocic po 3 miesiacach,lecz sie przedluzalo ....
ja poznalam innego ktory dal mi to czego mi brakowalo po 3 miesiacach bycia z tym drugim zerwala z (nazwijmy go) Australijczykiem...
z nr. 2 po roku znajomosci pobralismy sie(ja mialam 22 on 23lata), ale nasze malzenstwo trwalo az 11 m-cy z roznych wzgledow nie wyszlo, ale to on mnie zostawil....
mialam depresje na sile szukalam milosci ....
po jakim czasie poznalam 3 bylo spoko zdecydowalismy sie na dziecko, ktore ma teraz 3 lata i chodzi do przedszkola....
tak w skocie dotarlam do dnia dzisiejszego...
od jakiegos czasu zdalam sobie sprawe ze do pana nr 3 nic juz nie czuje moje zycie to syn....
co jakis czas zawsze wracalam myslami do Australijczyka w utwierdzajac sie w przekonaniu ze to Ten ,ale on byl tam ja tu mialam swoje zycie..taki jakie sobie wybralam...
jakis czas temu odnoiwlismy kontakt z Australiczykiem i pisalismy rozmawialismy a ja caly czas oddalam sie od 3 (zero uczuc seksu czegokoleiwk)
z 3 nie wychodzilo nam czsami staral sie nadrobic w koncu jestesmy ,,rodzina'' tzn partnerami bez slubu i jakos sie to ciagnie dalej ale ja juz nie mam sily udawac ...
teraz Australijczyk wrocil a ja sie psyhicznie wykanczam widzelismy sie raz rozmawialismy o tym co bylo jakby bylo a jak nie jest - nie bylo seksu sama rozmowa - i upewnilam sie ze to Ten jedyny wymarzony... tylko on nie chce niszczyc mojej rodziny i zycia
probowalam rozmawiac z 3 (on wie ze jest w polsce australijczyk) sprobowac jakos zniechecic go do siebie, a on wrecz przeccinie jeszcze bardziej twierdzi ze kocha ze poczeka az znowu wroce do niego jako kobieta...
a ja mam dola nie daje sobie sama rady... z jednej strony nie umiem poradzic sobie bo ta rodzina ktroa stworzylam byla na sile i nie bylo zawsze dobrze on mnie oklamywal popijal nie ma za duzego kontaktu z synem...dla niego licze sie ja tylko ja...
z Australijczykiem wiaze sie cos wiecej..... nie mialam taty zginal jak mialam 5 lat i on byl pierwszym facetem w moim zyciu mentalnie fizycznie - przy nim sie rozwijalam....
czytalam troch e o corkach bez ojcow i odnajduje wiele syndromow u siebie tylko ze ja czuje ze zmarnowalam sobie zycie i....zostalo mi tylko juz udawac do konca i zyc w niespelnionej milosci z wlasnej winy......
wiem ze troche chaotyczny tekst ale nie zabardzo umiem tak pisac ....moze wasze pytania lub komentrze pokieruja mnie w ktoras strone...