Od 5 lat jestem mężatką bardzo kocham męża,jednak od 2 lat od pojawienie się dziecka na świecie mąż zupełnie przestał mnie zauważać.Stał się nerwowy i opryskliwy.Wiele razy starałam się z nim rozmawiać że oprócz sexu potrzebuję równiez miłości (niestety on umie ją okazywać tylko w łóżku)Strasznie brakuje mi chociaż bezinteresownego przytulenia tak poprostu bez podtekstów.
Mąż absolutnie nie potrafi tego zrozumieć poprostu tak jakby mnie zupełnie nie zauważał,dostrzega tylko wtedy jak trzeba coś zrobić w domu lub czegoś odemnie potrzebuje!Odnoszę wrazenie ze coś się w nim całkowicie wypaliło,i nie bardzo wiem co robić w łóżku jest fantastyczny ale poza nim traktuje mnie jak sprzątaczkę,nianię i kucharkę!!
3 miesiące temu poznałam faceta (nie łączy nas sex )jest poprostu moim przyjacielem potrafi mnie zauważyć i przytulić kiedy tego potrzebuję. Niestety ja nie wieżę w przyjażn kobieta-męszczyzna i zdaję sobie sprawę jak może się to skończyć.
Chyba pomału nasza przyjażń przeistacza się w coś więcej.Nawet w łóżku nie czuję miłości męża wydaje mi się że z jego strony jest to czysty sex.
Potrzebuję spotkań z przyjacielem bo on daje mi radość umie wysłuchać czy jest to zdrada?
Czuje się tak jakbym zdradzała męża.Bo psychicznie napewno to robię będąc szczęśliwą przy innym.
Bardzo zależy mi na moim małżeństwie ale chyba nie mam siły już o nie walczyć
Podobne tematy
Przedewszystkim sama przed sobą odpowiedz na pytanie czego chcesz?? wg skoro zalezy ci na malzenstwie koniecznie musisz pogadac z mężem i powiedzenie mu jak sie czujesz a jak chcialabys sie czuc i wprost zapytaj go czy chce byc z toba nadal, bo w przeciwnym razie moze lepeij sie rozstac i zeby kazde z was ulozylo zycie po swojemu.
Co do twojego przyjaciela to wydaje mi sie ze to "jeszcze"nie jest zdrada..a przyjazn pomiedzy kobieta i mezczyzna istnieje, co prawda sa to wyjatki ale są. Ja mam takiego przyjaciela, ale traktuje go jak brata i nigdy nie moglam sobie wyobrazic jakby bylo gdybysmy mieli byc ze soba....i nieeee odpada!!! ja go uwielbiam, jest super facetem, pomaga mi kiedy potzrebuje itd itd...ale ty z tego co widze to chcesz traktowac go jako faceta a nie jak przyjaceila, zanim cokolwiek zrobisz pogadaj z mezem bedziesz wiedziala na czym stoisz...
witam
tak naprawdę ważne jest jak ty się czujesz...skoro mówisz że czujesz się jakbyś zdradzała....
to nie jest zdrada- tyle moge powiedzieć z tego co napisałaś
to co przeżywasz jest całkowicie normalne..niestety
wiele par przez to przechodzi, jeśli nie ma zainteresowania z którejkolwiek strony szukamy tego gdzie indziej...
rozmowa jest jak najbardziej wskazana...ale szczerze wątpię czy do małżonka coś dotrze bo oni zauważają problem jak jest za póżno (mówię na swoim przykładzie) może u Ciebie będzie inaczej.
możesz też zasięgnąć porady psychologa,
tak naprawdę nie wiem co mogłabym jeszcze Ci podpowiedzieć...
jeśli zależy Ci na małżeństwie to saraj się rozwiązać sytuacje z mężem, a przede wszystkim troszkę w tym czasie ukróć przyjażnienie się z tym mężczyzną (piszę tak dlatego ze to będzie ogromna pokusa jeśli rozmowy nie trafią do męża i możesz zrobić coś czego będziesz żałowała)
mój związek nie przetrwał bo zaczęłam się dusić...i nie widziałam sensu w ciągłym waleniu głową w mur, rozmawiałam i mówiłam, tłumaczyłam...aż we mnie coś pękło...
każdy ma prawo do szczęścia:)
Dzięki dziewczyny za reakcję.
Najgorsze jest właśnie to że do męża absolutnie żadne rozmowy nie docierają od jakiegoś czasu nie ma nawet chwilowej poprawy nawet po bardzo bużliwych dyskusjach.
Nie bardzo chyba wiem jak do niego dotrzeć,staram się z nim rozmawiać ale on obraca wszystko w żart
i zazwyczaj poprostu ucina rozmowę i wychodzi.
Jak mam do niego dotrzeć!
Naprawdę nie mam już pomysłu co zrobić żeby jednak rozpalić dawną miłość?!
Nawet kiedy tłumaczę że jest mi żle on poprostu się śmieje,a gdy proszę żeby mnie przytulił robi to od niechcenia na 20 sek i ucieka.
Jak długo jeszcze to potrwa? Naprawde bardzo zależy mi na moim małżeństwie ale chyba każdy zasługuje na miłość,szacunek i odrobinę wsparcia z drógiej strony.
no właśnie ...miałam to samo...
nie dociera bo jemu jest dobrze i nie widzi problemu...
ma Cię wtedy kiedy chce....bo ty zawsze jesteś na to gotowa...
nie wiem co Ci poradzić...tak jak pisałam mój związek się rozleciał...ale nie żałuje tego
a on teraz bardzo
ale jest za póżno
nie popieram takich metod...ale może niech zauważy się się komuś podobasz...a nie tylko czekasz na niego...zostawiaj go w domu samego z dzieckiem a sama wychodż
a to że z koleżanką się umówiłaś a to co innego że znajomi z pracy cię zaprosili...
cokolwiek żeby widział że nie siedzisz i nie czekasz na niego
możesz mu powiedzieć ze jakiś pan w pracy puścił oczko i takie tam...
niech ciut poczuje zagrożenie ze może Cię stracić...to jedyna w tej sytuacji metoda...
no i psycholog lub terapeuta rodzinny
ja bym wynajela detektywa, z reszta swego czasu pare lat temu wlasnie tak zrobilam... az tak drogie to to nie jest. a czlowiek ma pewnosc na czym stoi...
a co do tego przyjaciela- uwazaj, bo jestes na dobrej drodze do zdrady. jest przyjaciel, jest, jest... a tu nagle bec- i staje sie kochankiem. wystarczy chwila...
Może faktycznie sprubuję wejść mu na ambicję.
Chociaż ostatnio coraz częściej wychodzę bez niego i zupełnie mu to nie przeszkadza.
Wręcz tak jakby go to nie obchodziło.
Kumpel z pracy wpada czasem na kawę do nas na początku mu to przeszkadzało i wydawał się być zazdrosny ale teraz nawet tego nie widzi.Ostatnio mój przyjaciel został u nas na noc oczywiście użądziliśmy małą imprezkę
a ponieważ byłam zmęczona po pracy poszłam spać najwcześniej i wyobrażcie sobie że mój mąż (mocno nietrzeżwy) obudził mnie w nocy żebym zeszła do kuchni i powiedziała mu żeby kładł się spać bo on idzie spać a uciekł na górę bez słowa!!
Czyli taj jakby świadomie odpychał mnie do innego faceta tak jakby mu zależało tylko na sexie a resztę najlepiej żeby miał ktoś inny!!
Albo tak bardzo mi ufa,nie rozumiem jego zachowania nie wiem o co chodzi.
Co do detektywa to nie bardzo rozumiem w jakim celu miałabym go nasyłać na męża?
Jestem w 100% pewna że nie chodzi o inną kobietę.
Mąż zmienił się bardzo od ślubu ale nie był by zdolny do zdrady
Oj samotna, wszystkie, lub prawie wszystkie tutaj uwazalysmy, nasi mezowie nie sa zdolni do zdrady, no i trafilysmy na to forum z szeroko otwartymi oczami ze zdiwienia. Oczywiscie nie generalizuje, ale lepiej badz czujna, bo Twoj maz zachowuje sie dziwnie i napewno jest pewien, ze jestes jego wlasnoscia, a przynajmniej tak sie zachowuje.
Aga naprawde myślę że wyczułabym gdyby coś się znim działo gdyby miał kogoś.
A on poprostu zachowuje się tak jakby wszystko było mu obojętne,jakby na niczym mu nie zależało,
no może prawie na niczym bo swoje samochodziki kocha nad życie i na to zawsze ma czas.
Może przestał mnie kochać,a poprostu jest mu wygodnie być ze mną.
Rok temu zażądałam rozwodu na poażnie i zaczął mnie straszyć że jak odejdę to zabierze mi dziecko,i więcej gho nie zobaczę
bo żaden gach nie będzie wychowywał jego syna.
Nie powiem żebym się nie wystraszyła i chyba tylko dlatego sprawa przycichła.
Niemam rodziny mam tylko męża i syna a on ma za sobą całą swoją rodzinę.
Nie wiem co się dzieje i co jeszcze mogę zrobić żeby dawne uczucia wróciły.
Chciałabym żeby mąż znów zaczął ze mną żyć a nie obok mnie!!!
Ja bym usiadła przed moim facetem i powiedziała mu, że przez jego egoizm, poczucie wyższości, nie interesowanie się moimi potrzebami, niesłuchaniem mnie, brakiem rozmów i czułości prowadzi nasz związek do rozpadu. Ostrzegłabym, że jest to ostatnia rozmowa, kolejnym krokiem będzie moje i dziecka odejście...w sądzie proszę niech walczy o dziecko, ale ja też nie odpuszczę. I albo zachowuje się jak mąż i ojciec i traktuje mnie poważnie i pracujemy nad związkiem, albo koniec i będzie mógł sam sobie podziękować, że nie zrobił nic by ratować rodzinę . Podzieliłabym na kartce obowiązki i powiedziała skończyłam ci usługiwać- zacznij robić koło swojej d...Poświęcałabym więcej uwagi sobie, wychodziła sama lub z dzieckiem-ale bez niego. Jak by mnie olał lub wyśmiał wyprowadziłabym się z dzieckiem z domu....taka terapia szokowa. Może on to co mówisz przestał brać poważnie...bo wie, że sobie pogadasz, ponarzekasz...a i tak nic z tym nie zrobisz, ugotujesz mu obiad, posprzątasz, prześpisz się z nim...jest mu wygodnie. Więc skoro rozmowy nic nie dają to postaw ostrzejsze warunki...a przyjaciela pocieszyciela odstaw na bok, załatw sprawy w domu to najważniejsze, nie szukaj wrażeń bo narobisz sobie tylko kłopotu- a jak to prawdziwy przyjaciel to zrozumie, że masz rodzinę, problemy i na tym się teraz musisz skupić- daj mężowi szansę, uświadom mu że to nie żarty czy "babskie gadanie" tylko że macie poważny problem.
Witaj mam dokładnie to samo w domu tyle że tez poznałam fajnego z którym zawsze braknie nam czasu żeby się nagadać albo poprostu przytulić i pocalować ja posunełam sie o krok dalej niż ty też myślałam że jest możliwa przyjaźń damsko męska jest możliwa ale siłą rzeczy jesli jesteś tak zaniedbywana emocjonalnie jak ja czyli znikome sytuacje kiedy przytula kiedy spontanicznie podchodzi i całuje JUZ NIE MÓWIE O SPONTANICZNYM SEKSIE jak dziecko juz śpi bo o tym to mogę pomarzyć a z nim każda sekunda jest zaskoczeniem moge sie przytulić a on głaszcze mnie i rozmawiamy ale zdradziłam I wiesz co nie żałuje a wiesz dlaczego bo teraz mam 30 lat korzystam z życia a mó mąz był do tej pory pierwszy i jedyny byłam ciekawa jak to jest z innym to raz a po drugie nie jestem z marmuru tez potrzebuje kochac i czuć że jestem kochana i doceniana Korzystaj z zycia nie mówie tu koniecznie o zdradzie czasem zdrada otwiera drugiej stronie oczy Decyzja należy do Ciebie trzymam kciuki pa
Witaj mam dokładnie to samo w domu tyle że tez poznałam fajnego z którym zawsze braknie nam czasu żeby się nagadać albo poprostu przytulić i pocalować ja posunełam sie o krok dalej niż ty też myślałam że jest możliwa przyjaźń damsko męska jest możliwa ale siłą rzeczy jesli jesteś tak zaniedbywana emocjonalnie jak ja czyli znikome sytuacje kiedy przytula kiedy spontanicznie podchodzi i całuje JUZ NIE MÓWIE O SPONTANICZNYM SEKSIE jak dziecko juz śpi bo o tym to mogę pomarzyć a z nim każda sekunda jest zaskoczeniem moge sie przytulić a on głaszcze mnie i rozmawiamy ale zdradziłam I wiesz co nie żałuje a wiesz dlaczego bo teraz mam 30 lat korzystam z życia a mó mąz był do tej pory pierwszy i jedyny byłam ciekawa jak to jest z innym to raz a po drugie nie jestem z marmuru tez potrzebuje kochac i czuć że jestem kochana i doceniana Korzystaj z zycia nie mówie tu koniecznie o zdradzie czasem zdrada otwiera drugiej stronie oczy Decyzja należy do Ciebie trzymam kciuki pa
CHolerka chyba właśnie usłyszałam to co bardzo chciałam usłyszeć ale przed czym się broniłam rękami i nogami.
Uważam że jest to cholernie nieuczciwe ale właśnie chyba ja też na to czekam,rozum mówi stanowcze NIE!!!!
Ale serce podpowiada żyje się tylko raz i człowiek powinien być szczęśliwy.
Z każdą sekundą mój mąż robi wszystko żebyśmy byli coraz dalej od siebie.Czuję że dzieli nas przepaść.
Co robić? Walczyć czy odpuścić i zażądać rozwodu??!!
CHolerka chyba właśnie usłyszałam to co bardzo chciałam usłyszeć ale przed czym się broniłam rękami i nogami.
Uważam że jest to cholernie nieuczciwe ale właśnie chyba ja też na to czekam,rozum mówi stanowcze NIE!!!!
Ale serce podpowiada żyje się tylko raz i człowiek powinien być szczęśliwy.
Z każdą sekundą mój mąż robi wszystko żebyśmy byli coraz dalej od siebie.Czuję że dzieli nas przepaść.
Co robić? Walczyć czy odpuścić i zażądać rozwodu??!!
Pomysl nad tym - bo po zdradzie nie bedzie odwrotu.
I chocbys pozniej stawala na glowie, nic nie bedzie takie samo - wlacznie z Twoja samoocena. Nie mowiac o wyrzutach sumienia.
Przemysl to i postaraj sie zorganizowac czas tylko dla Ciebie i meza.
Wtedy powaznie z nim porozmawiaj - o tym co czujesz i czego oczekujesz od Wszego zwiazku.
Powiedz ze myslisz o rozwodzie.
Jesli po szczerej rozmowie nic sie nie zmieni - na Twoim miejscu zazadalabym rozwodu.
Potem, juz po definitywnym rozejsciu sie z mezem, pomyslalbym o nowym zwiazku.
W Twoim malzenstwie i tak jest dosyc problemow, nawet bez zdrady.
Podejmij odpowiedzialna decyzje w taki sposob, zebys pozniej przez cale zycie nie musiala sie wstydzic swoich czynow.
Wiem, ze jestes spragniona ciepla i milosci, ktorej brakuje w malzenstwie. Pokusa musi byc silna.
Ale czy chwila przyjemnosci jest warta pozniejszych zawirowan i cierpien?
Jak dla mnie nic nie jest warte spogladania na siebie w lustrze z obrzydzeniem...
Witaj, Twoja sytuacja bardzo przypomina moje zycie. Mam 25 lat, jestesmy 3 lata po slubie. Pobralismy sie bo bylam w ciazy. Wlasciwie to chcialam miec dziecko, raczej oboje chcielismy. Chcialismy tez slubu. I wzielismy - kościelny. Dzis wiem, ze to byla najgorsza decyzja mojego zycia. Gdyby wtedy w kosciele nie padlo sakramentalne "Tak" dzis moglibysmy rozejsc sie bez slow. Dzis wiem, ze z mezem totalne nie pasujemy do siebie. Nie laczy nas nic. Nawet sex. On czesto mnie poniza, obraza, nastawia na mnie dziecko. Przez cale nasze malzenstwo ja dbalam o dom (dodatkowo udalo mi sie skonczyc studia, za co tez bylam opieprzana wiele razy) a on pracowal . Maz swietnie zarabia, ja przcuje dopiero od 1,5 miesiaca. Wreszcie udalo mi sie wyjsc do ludzi, odzylam. Zauwazylam zainteresowanie mezczyznami. Z wieloma znalazlam wspolny jezyk. Teraz widze, ze kobiete mozna traktowac dobrze. Tez mam dylemat. Mam ochote z kims sie umowic, spotkac. I tu pojawia sie pytanie. Czy takie spotkanie to juz zdrada..??? Czy zdrada jest pragnienie rozmowy, ciepla...??? Wg mojego meza napewno tak. Wg mnie nie. A wy dziewczyny jak uwazacie?
Czy brak zrozumienia w kazdej plaszczyznie zycia to powod dla ktorego juz mozna sie rozwiesc???
I czy konwenase, zasady wiary chrzescijanskiej, troska o to co powiedza ludzie, musi byc zawsze wazniesza od osobistego szczescia...
I do cholery ile jeszcze bede musiala wybiera miedzy szczesciem cudzym a swoim...?????????????
15 2010-10-02 21:26:55 Ostatnio edytowany przez zagubiona117 (2010-10-02 21:28:05)
..................
I do cholery ile jeszcze bede musiala wybiera miedzy szczesciem cudzym a swoim...?????????????
tez ciagle zadaje sobie to pytanie co ważniejsze jest ???
mam podobny problem...myślę, że mężczyźni naprawdę inaczej wszystko postrzegają. Mają łatwiej bo myślą prosto. Jeśli maja dobry seks, pracę, zdrowie to maja wszystko... ja niestety jestem nadwrażliwa i mam pod górkę.
u mnie niby pozornie wszystko "gra" sprawiam wrażenie osoby spełnionej i pewnej siebie, a coraz częściej doskwiera mi ból wewnętrzny, strach ... nie wiem czy kocham męża, ale tkwię w związku gdyż nie wiem już sama co czuję...może zwyczajnie ze mną jest coś nie tak... czuję że mu się nie podobam... w sunmie nie dziwię się... nie czuje się atrakcuyjną kobietą chociaż naprawdę dbam o siebie to jeśli człowiek nie jest sam ze sobą szczęśliwy to nigdy nie będzie piękny na zewnątrz...
samotna88 - napisałaś "Bardzo zależy mi na moim małżeństwie ale chyba nie mam siły już o nie walczyć" mam wrażenie , że jeżeli się wachasz to nie wszystko jeszcze stracone - moje zdanie jest takie w przypadku decyzji o rozstaniu, rozwodzie nie może być mowy o wachaniu, zastanawianiu - to musi być decyzja ostateczna - tak albo tak. Co powiesz na sprawie rozwodowej "chyba chcę rozwodu?"
Przyznam szczerze że nieraz się zastanawiam PO CO LUDZIE SIE POBIERAJĄ??????? Przecierz przy obecnym dostępie do wiedzy wiedzą, że to nie raj i sielanka, że czekają dni trudne i czasem wykańczające - więć po co?
Rozumiem gdy jest zdrada, alkohol, przemoc - tu nie ma co się zastanawiać i trzeba odejść ratować siebie - ale coraz częściej nawet tu na tym forum czytam - zaniedbuje mnie, nieadoruje, nie pomaga -a odpowiedzi po takim tekście są - odejdź, masz prawo być szczęśliwa itd......
Czasem (bez obrazy) myślę że idziemy po najmniejszej lini oporu.
SMUTNE TO NAPRAWDĘ.
Dziewczyny, wreszcie przeczytałam tu to co chciałam. Wcześniej napisałam swój post " Zdrada- co wybrać miłość czy małżeństwo".
Dostało mi się po głowie od netkobietek. Ja też po kilkunastu latach małżeństwa gdzie czasami myślałam że po prostu spakuję walizy i ucieknę na koniec świata, poznałam człowieka z którym wspaniale mi się rozmawia, śmiejemy się ile wlezie, kiedy trzeba rozmawiamy poważnie, jestem przy nim spokojna, odprężona, jestem po prostu sobą. Do tej pory tylko przytuliliśmy się. Nie chcemy żeby zaszło to dalej, ale nie potrafimy zrezygnować z tych kontaktów. Ciekawe jest to, że dowiedziałam się tu, że to już jest zdrada, a Tobie piszą Samotna, że to jednak nie jest zdrada. I co tu myśleć? Myślę, że jest to jakiś rodzaj zdrady emocjonalnej tak w Twoim jak i w moim przypadku. Ale czy to jest złe? Na pewno jest to bardzo trudny dylemat. U mnie jest jeszcze ten problem, że mój przyjaciel ma też swoją rodzinę. Zauważyłam, że tu na tym forum jest przyjęte, że jak kobieta zdradza to się ją tłumaczy, a jak facet zdradza to jest już koniec wszystkiego i kobieta, która z nim się tego dopuściła jest najgorsza. Wiem, wiem szukam usprawiedliwienia, ale życie nie jest czarne albo białe i czasami rozum idzie swoją drogą a serce swoją. Wy macie problem bo mąż was nie dostrzega, mój mnie przytula, głaszcze i widzę że pomimo prawie 19-stu lat bycia ze sobą, a wierzcie mi że jestem jeszcze młoda, cały czas mu się podobam, jest wściekle zazdrosny ( przez co też dużo zniszczył, bo do tej pory nigdy nie dałam mu powodu, nawet najmniejszego, jest jedynym mężczyzną jakiego miałam i byłam mu zawsze bardzo wierna, także w myślach)i zawsze mnie adoruje. Ale co z tego jak w jednej chwili mnie przytula, a za chwilę traktuje jak nic niewartą. Potrafi sprowadzić mnie do parteru kilkoma niewyszukanymi słowami, jestem jego własnością, nie mogę mieć znajomych, koleżanek, z pracy prosto do domu, do garów, bo tak wygląda prawdziwe życie, nie ma czasu na pierdoły. Czasem czuję się jak osaczona. I wiecie co, ja go nadal kocham. Patrzę na niego z czułością, taką prawdziwą, nie udawaną. Ale czy wystarczy mi tej miłości na resztę życia? Nie wiem. Jeśli coś się namiętnie niszczy to to zniknie prędzej czy później. A teraz jeszcze ten mój przyjaciel. Mam wyrzuty sumienia, ale co z tego jak nie mogę nad tym zapanować.
Nie potępiam Ciebie Samotna i wiesz co, życie naprawdę jest tylko jedno i jest pasmem wyborów. Czasem się oparzymy, lub stracimy wszystko, a czasem wszystko zyskamy. Bądź szczęśliwa i nie broń się przed miłością.
Myślę, że te wszystkie mądre rady co jest słuszne , a co nie, piszą kobiety, które jeszcze nie spotkały na swojej drodze takiej sytuacji, jak im się to trafi to zmiękną i będą bardziej przychylne. Te kobiety, które to przeżyły mają wiele delikatności w swoich wypowiedziach i piszą naprawdę piękne porady.
Trzymam za Ciebie kciuki i cieszę się że nie jestem jedna z takimi dylematami.
Spotykanie się z przyjacielem to jeszcze nie zdrada, ale wyczuwam w tym co napisałaś wręcz ochotę odejścia od męża do tamtego faceta.
Przemyśl sobie to wszystko, zastanów się czego tak naprawdę Ty chcesz i z kim była byś tak naprawdę szczęśliwa.
Mój światopogląd uległ zmianie. Zawsze byłam poukładaną dziewczyną. Wszystko robiłam wzorcowo.
Jestem z mężem od 9 lat. Do momentu przyjścia dziecka na świat było super. Tworzyliśmy idealny związek, potem wszystko się zmieniło. Dla męża seks przestał mieć znaczenie, dla mnie odwrotnie. Dziecko ma już 3 lata a u nas jest coraz gorzej. Oddalamy się od siebie z każdym dniem. Oboje pracujemy zawodowo i spotykamy się z różnymi ludźmi. Mąż często znika w nocy - wychodzi na piwo z kolegami. Sama już nie wiem co o tym myśleć.
Poznałam innego faceta. Zaczął mnie rozumieć, rozmawiać ze mną, przytulać. Mąż tego nie robi. Nie przytula, nie całuje. Po prostu żyje gdzieś obok.
uważam, ze przekroczyłam granice, bo doszło między nami do pocałunku. Czuje się podle, bo on ma żonę a ja męża. Nie jestem w porządku wobec mojej ani jego rodziny i mam cholerne wyrzuty sumienia - ale wreszcie jestem szczęśliwa. Nie wiem co prawda jak mam żyć z tym dalej, co robić a czego nie robić.
Z mężem jest mi wygodnie. Nie bardzo chciałabym to zmieniać, bo mamy małe dziecko, które potrzebuje ojca, a z drugiej strony nie umiem żyć tak w cieniu innej i jeszcze ranić wszystkich dookoła - jestem między młotem a kowadłem i nie wiem co robić?
Pogubiłam się nieco w tym życiu i nie wiem czy dawać szczęście innym czy być egoistką i sama w końcu doznać szczęścia?
No cóż od miesiąca nie mam kontaktu z moim przyjacielem.Ale nie mogę powiedzieć że cokolwiek w miom małżeństwie zmieniło się na lepsze.Wsumie to nic się nie zmieniło,odbyłam bardzo poważną rozmowę z mężem powiedziałam mu o wszystkich moich obawach,o tym co mnie boli i dręczy.Powiedziałam mu że mam dosyć i chcę znów faceta za którego wyszłąm 5 lat temu!!
Mój małżonek przepraszał obiecywał poprawę nawet łezkę uronił,przekonał mnie że możemy wszystko jeszcze naprawić!!
I starał się aż 2 dni!!!!
I znów ma wszystko w d...
Ja już nie wiem jak mam do niego dotrzeć?!!