Witam wszystkie mamy!!!!!!!!!
Mam pytanie, czy któraś z was stosowała terapeutyczne trzymanie jako terapie u dziecka.
Co o tym sądzicie ?
Jak dla mnie to dość drastyczna metoda.
Chciałabym poznać wasze opinie.
Podobne tematy
Nie mam pojęcia na czym to polega, google też nic nie wiedzą, może jest jakaś inna nazwa na to działanie?
Metoda ta inaczej nazywa się Metoda holding
jak dla mnie tez jest to drastyczne no ale z tego co wyczytalam to stosuje sie to u dzieci z autyzmem wiec moze to jakas pomoc dla tych dzieci i ich mam. ale u zdrowych dzieci na pewno bym tego nie stosowala....
Aa, to ja już wiem, widocznie przespałam tłumaczenie tej nazwy na polski na zajęciach ze specjalnej.
Raczej trudna metoda, obciążająca psychicznie mamę, ale skuteczna.
Relacja - co do zdrowych dzieci, to zastanów się - co zrobisz, kiedy Twoje maleństwo podrośnie i pewnego dnia wstąpi w niego mały diabełek? Będzie gryźć, kopać, pluć i uciekać?
Ano ja bym go sobie posadziła na kolanach i trzymała tak długo, aż się uspokoi. Z troski, żeby w furii nie zrobiło sobie krzywdy - np. z rozbiegu trafiając w futrynę drzwi.
Moje dziecko ma stwierdzona nadpobudliwość,nadruchliwość z deficytami uwagi, no i do tego cechy autystyczne.
Nie jest to pełny autyzm tylko pojedyncze cechy.
Ma też zaburzenia zachowania.
Przeraża mnie ta metoda.
Chociaż bardziej przeraziło mnie to co mówi psycholog o tym co będzie później jeśli nic nie zrobię z młodym.
Może spróbuj z innym psychologiem? Żeby poznać inny punkt widzenia.
Myślę, że powinnaś też przede wszystkim (o ile jeszcze tego nie zrobiłaś) poszukać pomocy w jakimś stowarzyszeniu rodziców dzieci autystycznych czy z nadpobudliwością. Z tego co wiem, w większości miast takowe funkcjonują, i są prawdziwą skarbnicą wiedzy na tematy terapii, terapeutówitp. Plus miałabyś wsparcie osób które zmagają się z podobnym problemem.
A co Cię tak w tej metodzie przeraża?
Relacja - co do zdrowych dzieci, to zastanów się - co zrobisz, kiedy Twoje maleństwo podrośnie i pewnego dnia wstąpi w niego mały diabełek? Będzie gryźć, kopać, pluć i uciekać?
Ano ja bym go sobie posadziła na kolanach i trzymała tak długo, aż się uspokoi. Z troski, żeby w furii nie zrobiło sobie krzywdy - np. z rozbiegu trafiając w futrynę drzwi.
falka tak masz moze racje ale ja chyba bym nie potrafila tak na sile...
mam jednak nadzieje ze moj maluszek bedzie spokojnym dzieckiem takim jak teraz jest...
Przeraża mnie to trzymanie na siłę.
To nie jest pierwszy psycholog dziecięcy który zaleca tą terapie.
U nas w mieście nic takiego nie ma, jeździmy do Torunia.
A jeżeli chodzi o młodego to on jako maluszek był nad wyraz spokojny, aż za bardzo.
Nie lubił jak się go nosiło, przytulało.
W wieku 5 miesięcy sam jadł z butli.
Wszyscy się zachwycali jaki samodzielny.
Lekarze też nic nie widzieli, a on był po prostu chory.
On ogólnie jest spokojnym dzieckiem, jeśli nic się od niego nie chce.
Chodzi o to, że taka terapia odbudowuje kontakt i pokazuje dziecku kto decyduje, kto jest silniejszy.
Alizol - nic co jest robione dla dobra dziecka nie powinno Cię przerażać. Jako matka zdrowego dziecka też byś musiała niejednokrotnie robić coś, przeciwko czemu dziecko protestuje z całych sił. Myślę, że warto spróbować.
Wiem jestem w stanie zrobić dla niego wszystko choć dziś wygląda to jakbym robiła mu krzywdę.
Już nie szukam pracy, młody nie chodzi do przedszkola.
On jest najważniejszy.Przyjdzie czas na karierę i zarabianie kasy.
Robię to dla niego, siebie i naszej przyszłości.
dla mnie to nie jest metoda, przytrzymać i czekać aż samo przejdzie...bez sensu, to może objawy niweluje, ale na pewno nie rosnącą w dziecku frustracje. Są lepsze metody. Dla rodziców dzieci autystycznych polecam książkę "Opowieść ojca" Ruperta Isaacsona.On też wpadł na szalony pomysł, który miał być metodą na leczenie autyzmy jego syna, ale to byla szalona metoda w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
dla mnie to nie jest metoda, przytrzymać i czekać aż samo przejdzie...bez sensu, to może objawy niweluje, ale na pewno nie rosnącą w dziecku frustracje.
I tutaj się z Tobą nie zgodzę, a pracowałam z autystycznymi dziećmi. Trzymanie pozwala dziecku się uspokoić, zapobiega zrobieniu sobie krzywdy i pozwala na kontakt między rodzicem a dzieckiem (bo de facto można dziecko mocno przytulać). Mogę Cię zapewnić, wanilia, że tyle razy, ile stosowaliśmy tą metodę, tyle razy dziecko się uspokajało.
Można się pobujać z takim maluchem na kolanach, ale zdecydowanie warto go przytrzymać, kiedy ma atak agresji, bo w tym amoku może skrzywdzić siebie lub kogoś z Was.
Ok, jeśli ma takie przytrzymywanie mieć na celu kontakt rodzica z dzieckiem to jasne, ze popieram, ale czy to w jakiś sposób działa terapeutycznie? Czy jedynie ma za zadanie doprowadzić do uspokojenia się dziecka? Czy taka metoda daje coś na przyszłość dobrego?