Wróciłam właśnie od dermatologa i co
babka mi powiedziała, " ze taka moja uroda";/ ze ot nic strasznego.
Nawet nie powiedziała co to takiego ., Tylko że to wychodzi i schodzi, może po miesiącu a może p o2 latach. A ja jej mówię ze to mam od jakiegoś czasu i mi się to tak pojawiło. A ona że to nic itd. czyli ze nie potrzebnie się martwię.
Dodała jeszcze że to też panom wychodzi ( w wiadomym miejscu) i że oni też wariują, ale niepotrzebnie bo to NiC jej słowa. Więc zapytałam sie o jakieś kremy, no to że nic nie ma na to do smarowania;/ dziwne...
Później pokazałam jej język, żeby zobaczyła te krostki w tyle języka. To nic na ten temat nie powiedziała, Tyle ze mój język jest jakiś geograficzny, czyli taki falowany po bokach. I nie wiadomo dlaczego tak się dzieje, ale to nic nie pokojącego.
A ja wiem i nie panikuję, że wcześniej tego nie miałam, i mój język wyglądała ładnie i zdrowo, był różowy, A teraz jest pofalowany po bokach ( niby ten geograficzny) a z tyłu są usłane takie krosty czerwone, i białawy nalot w tyle ;(
Wydaję mi się że mnie olała... bo ja wiem że tak wcześniej nie było. I coś po prostu nie gra.
Nawet spytałam czy są to te prosaki a ona tak popatrzyła i mówiła że niby nie, ale tak się uśmiechałą. To ja juz sama nie wiem ;/
Zarejestrowałam się od nowa do rodzinnego. Bo tamta przynajmniej coś , jakąś płukankę mi przepisała, która też nie pomogła.
W czwartek mam wizytę eh
Może powinnam udać się do innego dermatologa. Poszłam do tej bo miałam już u niej kartę. Ale znalazłam teraz w moim mieście inną panią - Dermatolog/wenerolog. Może do niej powinnam iść, po diagnozę
Bo naprawdę źle się czuję z tymi moimi ustami i takim językiem usypanym chrostami ;(
Ta babka dermatolog, kazała mi malować usta, żeby nie było widać tych kropek ;(
Dodam, że język czyszczę tak dokładnie, że aż na wymioty nie wzbiera tak pucuje i pasta dobra i płyny do płukania ust stosuję i nic
Co o tym wszystkim myślicie. Jak na razie pozostaje mi czekać do czwartku