Witajcie,
piszę w imieniu kolegi, ponieważ sama nie umiem mu pomóc. W skrócie sprawa wygląda tak - małżeństwo rozwiodło się po 14 latach. Rozwód- bez orzekania o winie poprzedzony 2 letnią separacją. Ze związku są dwie córki 11 i 16-letnie,które zostały przy matce jednak mają codzienny bardzo dobry kontakt z ojcem. Była żona otrzymuje alimenty w kwocie 1200zł. Sama zarabia 3500zł,a były mąż także 3000-3500 zł. Problem polega na tym,że ona nie poczuwa się do żadnych wydatków względem swoich córek- kolonie opłacił ojciec, zakupy do szkoły, książki, ubrania, buty... doładowania telefony czy nawet drobne kieszonkowe na słodycze. Ona kompletnie nic tym dziewczynkom nie kupuje. Kiedy one idą do niej z jakąś prośbą typu np.obiady w szkole 36zł/mieś. ona odsyła je do ojca ... Może ktoś był w podobnej sytuacji i podpowie jak zmusić matkę do utrzymywania własnych dzieci poza nakarmieniem ich i zapewnieniem miejsca do mieszkania. Stać ją na to pomijając fakt,że sama ubiera się tylko w dobrych sklepach co dodatkowo razi córki a im żałuje na bilet do kina. Poradźcie coś proszę.
pozdrawiam i czekam ![]()