Ostatnio mam tak, że jak mój chłopak proponuje mi jakieś spotkania to generalnie mi się nie chce. Pracuje prawie codziennie i jestem mega zmęczona. Wolę posiedzieć przed tv czy kompem niż iść do niego na drugi koniec miasta. Irytuje mnie tym że ciągle mnie dręczy że do niego nie przychodzę. A mi się zwyczajnie nie chce. Łapię się na tym że kłamię, że coś tam muszę zrobić żeby tylko mi nie marudził. Dodam że mój chłopak nie ma obowiązków, a ja mam aż nadto.
Mieszkamy osobno. To jest po prostu przemęczenie czy podświadomość mówi mi że to już nie to?
Podobne tematy
czy Ty w ogóle go kochasz? Ja rozumiem zmęczona jesteś, ale to dziwne że nie masz ochoty do niego jechać. O czymś to musi świadczyć. A nie może on do Ciebie przyjechać?
Nie, bo jak twierdzi ciągle przychodzi do mnie. Ma rację. Ale ja po prostu nie mam siły jak wracam o 14 ruszać się gdzieś. Mam "upierdliwą" pracę i po niej potrzebuje trochę spokoju. Już nie jedna awantura na ten temat była i ciągle jest to samo. On wymaga żebym zostawała na noc co wiąże się z noszeniem całego majdanu po pracy do niego potem od niego do pracy (wiecie rzeczy na przebranie, kosmetyki i inne). Nie mam na to siły i cała ta sytuacja wywołuje u mnie irytację. Czasami jak mi jęczy przez telefon żebym przyszła to mam ochotę udać że rozłączyło. Dla świętego spokoju przychodzę padnięta jak pies i albo zasypiam od razu albo się kłócimy po czym wychodzę jeszcze bardziej zmęczona psychicznie niż wychodzę z pracy. Ta sytuacja jest nie do zniesienia a jemu się nic nie da wytłumaczyć.
zaproponuj mu przyjazd do ciebie .
Napisałam że on nie chce bo męczy że ciągle do mnie przychodzi.
Czy Ty naprawde nie masz siły sie z nim spotkac czy może nie chcesz już. Women już o to zapytała ale nic nie odpowiedziałaś... Kochasz go jeszcze? bo z tego co piszesz to naprawde wychodzi że już chyba nie...
kurde ja wiem że możesz mieć naprawde meczącą prace, ale żeby ci się nie chciało spotkać ze swoim facetem? od 14 do wieczora jest naprawde mnóstwo czasu żeby odpocząć, coś może jeszcze zrobić i pójśc do chłopaka. Co może być bardziej odprężającego po ciężkim dniu jak nie spotkanie ze swoim facetem?
chociażbyś miała pójść do niego żeby tylko usnąc to przyjemniej jest spać obok bliskiego niż samemu...
a to że kłamiesz go o niczym dobrym nie świadczy. Przemyśl czego chcesz i czy wogóle chcesz z nim być
Więc zadaj sobie pytanie czy to miłość. Bo jakoś mi to wygląda że robisz wszystko na siłę, wbrew sobie. Może ustalcie jakieś konkretne dni kiedy się będziecie spotykać i postaraj się tego dnia jednak pojechać do niego. Czy np, dwa razy w tyg to tak wiele dla ukochanej osoby?
Ja właśnie już nie wiem co to jest czy niechęć czy zmęczenie. Pogubiłam się. przychodzę do niego on chce żebym nie wiem oglądała z nim filmy, gadała śmiała się itd. itd. No generalnie żeby było normalnie. Po 15 minutach filmu najczęściej śpię
Pogadamy trochę i też kleją mi się oczy. Nie wiem co ze mną jest. Generalnie jak to piszę teraz to powinnam być dawno u niego. Siedzę z mokrymi włosami przy kompie i po prostu nie chce mi się wyjść z domu
A on ciągle pisze do mnie czy już wyszłam i że na mnie czeka. Mieszkam w niedużym mieście i na samą myśl o tym że muszę przejść 2 km z całym ekwipunkiem do niego to jestem zła. ![]()
9 2010-08-26 18:18:46 Ostatnio edytowany przez women (2010-08-26 18:21:22)
Zostaw tego kompa i leć do niego. Zależy Ci na nim? to leć. Nawet jak masz zasnąć, to on przynajmniej będzie miał Ciebie przy sobie. A może weź urlop i wyśpij się porządnie. Albo kup sobie magnez, lub inne mikroelementy.
Poza tym jeździj rowerem, kup sobie koszyczek do niego gdzie włożysz potrzebne rzeczy. Nie dość że nie będziesz się męczyć tak chodzeniem ze sprzętem, to jeszcze dobrze rower zrobi Ci na kondycje i zdrowie.
10 2010-08-26 18:22:35 Ostatnio edytowany przez kulka87 (2010-08-26 18:23:39)
To jest praca wakacyjna i pracuje codziennie bez wolnego do połowy września. Najchętniej wysuszyłabym włosy walnęła się przed tv i żeby mi nikt nie truł ![]()
Rower to jest dobra myśl. Przyznaję.
Oj kobietko, nie wiem. Może to jest objaw choroby, osłabienie itp. A może zwyczajnie go nie kochasz. Idź już do niego i porozmawiaj z nim. Powiedź jak się czujesz itp, powinien zrozumieć.
hmm. właściwie to trochę cię rozumiem, bo mam podobnie jak ty. przychodzę zmęczona a on marudzi zebym do niego przyjechała. a ja poprostu wolałabym pobyc troche sama od czasu do czasu. dlatego ustalamy wczesniej kiedy sie spotkamy . na przykład mówimy sobie we wtorek: przyjadę do Ciebie w czwartek. i tak mam cala srode dla siebie. moze sprobojcie zrobic podobnie ? bo zbyt częste widywanie tez nie jest takie pozytywne, i wcale nie chodzi o brak miłosci, czy odkochanie się, tylko o to że każdy potrzebuje też czasu dla siebie.
W ogóle ja Ciebie z tym zmęczeniem rozumiem. W pt. skończyłam praktyki, niby wstawałam na nie o 8, czyli nie tak wcześnie, bo miałam blisko, ale od ich zakończenia nie mogę się wyspać, śpię po 12 h, ale jestem ciągle zmęczona. Wychodzę z przyjaciółkami na miasto mimo zmęczenia, bo szkoda mi przespać w domu cały dzień i poza tym chcę im poświęcić czas, bo są dla mnie bardzo ważne.
kulka, jak tam Twoje sprawy? jestem ciekawa.
Na razie jest tak że przychodzę do niego więc jako tako awantur nie ma, ale jestem ciekawa jak długo to potrwa. Staram się. Najwyżej zasypiam, ale jest też druga strona medalu. Ostatnio zasnęłam jak był jednak u mnie, o 6 rano poszedł do domu bo okazało się że za długo śpię.
Sama już nie wiem z kim i co jest tutaj nie tak...
Kocham mojego chłopaka, lubię z nim przebywać, ale to zmęczenie jest silniejsze ode mnie.
16 2010-09-02 08:32:27 Ostatnio edytowany przez młody777 (2010-09-02 08:47:16)
"kulka87" pewnie jesteś najzwyczajniej w świecie przemęczona...ale chyba musisz z tym coś zrobić skoro Ci na Nim zależy...nie masz nikogo kto mógłby Cię odciążyć z chociaż części obowiązków?A może zmiana pracy?Wiem,że to może trochę drastyczne rozwiązanie,ale skoro mają Ci się przez to "popsuć" relacje chłopakiem?Pozdrawiam
Kulka 87 gdy miałam 16 lat trzy razy w tygodniu miałam praktyki w sklepie od 11 do 19 tej. Zeby na nie dojechaci wstawałam o 8 bo byly daleko. nie mogłam doczekac sie ich konca kiedy pojade do mojego Skarba przez calusieńkie miasto czyli godzinę. Wpadałam do niego o 20 tej,a o 21 musiałam juz być w domu,mielismy dla siebie 40 min,i tak przez dwa lata. Gdy mnie cos w szkole na praktykach wkurzylo,TO SAMA MYSL ZE WIECZOREM ZOBACZE MIJE sZCZĘŚCIE dodawała mi skrzydeł!!!!
Moim zdanie albo juz go nie kochasz i tylko Ci sie wydaje ze ta,albo masz lekka depresje. nie koniecznie depresja to płacze i myśli samobójcze.
Gdy sie kogos kocha,a PRZEDE WSZYSTKIM PRAGNIE to granice nie istnieją. Czujesz chyba do niego tylko ogromna sympatie i przywiązanie,moze jeszcze go kochasz,ale nie ma juz pożądania i dla tego ci sie nie chce. Nie ma juz tych motylków,tej fascynacji.
Jadąc na spotkanie WIDZISZ SAME MINUSY a nie plusy,a to niedobry znak.
Ja tak to widzę:)
od 14 do wieczora jest naprawde mnóstwo czasu żeby odpocząć, coś może jeszcze zrobić i pójśc do chłopaka. Co może być bardziej odprężającego po ciężkim dniu jak nie spotkanie ze swoim facetem?
Też o tym samym pomyślałam. nie możesz wrócić do domu przespać się z 2 godziny ,ogarnąć się i spotkać potem z nim? przepraszam,ale co Ty robisz w tej pracy takiego ,że od 14 cały dzień jesteś padnięta? jak nie chcesz -nie odpowiadaj ![]()
Mieszkam sama, wracając do domu czeka mnie sprzątanie, gotowanie, pies, robienie zakupów. Zanim to zrobię jest 19 i już ledwo funkcjonuje. Potem mam iść 2 km do niego, czasami opadam z sił. Zmienić pracy nie mogę bo to praca wakacyjna i już niedługo się kończy. Potem rozpoczynam studia doktoranckie i idę do pracy biurowej. Nie wiem jak będzie.
Mieszkam sama, wracając do domu czeka mnie sprzątanie, gotowanie, pies, robienie zakupów. Zanim to zrobię jest 19 i już ledwo funkcjonuje. Potem mam iść 2 km do niego, czasami opadam z sił. Zmienić pracy nie mogę bo to praca wakacyjna i już niedługo się kończy. Potem rozpoczynam studia doktoranckie i idę do pracy biurowej. Nie wiem jak będzie.
Nie mozesz ugotowac sobie obiadu na 2 dni i posprzatac raz a dobrze?
21 2010-09-03 08:53:10 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-09-03 08:55:55)
Mieszkam sama, wracając do domu czeka mnie sprzątanie, gotowanie, pies, robienie zakupów. Zanim to zrobię jest 19 i już ledwo funkcjonuje. Potem mam iść 2 km do niego, czasami opadam z sił. Zmienić pracy nie mogę bo to praca wakacyjna i już niedługo się kończy. Potem rozpoczynam studia doktoranckie i idę do pracy biurowej. Nie wiem jak będzie.
Pozostaje Ci znalezienie chłopaka obok z klatki,albo z bloku,bo zasze znajdziesz jakies jak dla mnie glupie wytlumaczenie.
TO NIE JEST JUZ MILOSĆ. Mieszkasz sama wiec kto Ci brudzi? sprzątać mozesz raz na tydzień,gotować raz na dwa dni.....
Moja koleżanka też narzeka na brak czasu, ze za duzo ma obowiązków. Ale jak jest juz w domu po pracy to jej facet przychodzi do niej a ona przy nim wszystko robi. Sprząta, gotuje, robi sie na bóstwo. On niekiedy jej pomaga(jak mu sie chce hehe). Wiadomo ze dluzej jej to czasu zajmuje bo w miedzy czasie pogadaja sobie, poprzytulają się. Ale mimo obowiązków przebywają razem jak najdłuzej.
ta sama droga- skoro mu tak bardzo zależy to nie powinien mieć do Ciebie pretensji, tylko sam do Ciebie przyjść, na zmianę powinniście
myślę, że chciałabyś aby znowu wróciła swoboda i "wolność", którą miałaś, zanim byłaś z chłopakiem. mi również tego brakuje czasami, ale jeśli po prostu jej potrzebuję to mówię: teraz chcę być trochę sama i odpocząć, a on wie, że ma mi dać chwilę spokoju. popieram moje przedmówczynie. czy on nie może do Ciebie przyjść i Ci pomóc w tym gotowaniu, sprzątaniu, zakupach?
Jeśli czegoś się bardzo pragnie, to się znajdzie na wszystko czas.
Jeśli jednak wolisz być sama, jest Ci wygodnie z tym, że się z nim nie spotykasz- odejdź i nie rób mu nadziei.
Tu generalnie nie chodzi tylko o mnie. Po prostu tutaj nie ma równowagi- ja wszystko muszę w tym związku chocbym padała na twarz- on jedynie może. Złości mnie to już po prostu. Jestem na powolnym etapie tłumaczenia mu dlaczego to tak na mnie działa. On mieszka z rodziną, ma obowiązki typu wynieść śmieci. Ja myślę o rachunkach, dbaniu o wszystko etc. wydaje mi się że on tego nie doświadczył więc tego nie rozumie...
Całkiem możliwe. Przed wami długa droga w tym uświadamianiu... Póki nie mieszkacie razem, jest łatwiej. Ale myślę, że on mógłby Ci pomóc w tych obowiązkach...
Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemu ![]()
Oby mi sie udało, bo czasami jak mi sie zbierze to mam ochote to rzucic w cholere. ![]()
a dlaczego nie zamieszkacie razem??
albo czemu nie powiesz mu ze jak chce to niech on przychodzi do ciebie przed toba i chociazby zakupy zrobi??
ja bym go sciagala do siebie nawet i na stale wtedy nie bedziesz musiala nigdzie chodzic
Sytuacja materialna nam na to nie pozwala. Jeszcze się uczymy, mi pomagają rodzice, ale większość rzeczy muszę kupować sama( mam stypendium i w ciągu roku pracuje na pół etatu), mój chłopak jest an utrzymaniu kompletnym u rodziny. Jego ciężko do czegoś zmobilizować. Jak go proszę o pomoc to się wymiguje albo narzeka, że zamiast spędzać czas razem to ja mu karze sprzątać. ![]()
poślij go na drzewo. Koleś który serwuje takie teksty zasługuje na kopsala . On chyba jest kompletnym rozpieszczonym dzieciakiem. Koło takiego Ty zawsze będziesz musiała skakać. Mój misio zawsze sam mi pomaga posprzątać nawet jak pójdę pod prysznic i wychodzę to jest już pozmywane(mimo że prosze żeby to zostawił) itd. a dzisiaj po nocce przyjechał do mnie 30km o 7:00 ze śniadankiem i sam je przygotował. Jak chłopakowi zależy to się stara jak ten Twój donjuan taki wygodny i zero inwencji na zarobienie grosza nie ma to nie angażuj się tak mocno i popatrz na niego z boku. Zacznij szanować siebie i pokaż mu że o Ciebie należy zabiegać a nie Tobie kazać koło siebie biegać:)
Powodzonka!
Znowu się zaczęło. Mój chłopak całe wakacje siedział w domu i marudził, że nie przychodzę, teraz jak zaczynam mieć wolne, bo zbliża się rok akademicki i trzeba trochę odpocząć to on ma sesję poprawkową i musi się uczyć. Wyjaśnijcie mi to! Mógł wykorzystać czas jak pracowałam na naukę, żebyśmy teraz mogli spędzić razem trochę czasu. To oczywiście grał w gierki i robił inne głupie rzeczy (jak to faceci). Mam wrażenie że to jest czysta złośliwość typu "Ty nie mogłaś, teraz ja nie mogę". Szkoda, że to do niczego nie prowadzi i jest po prostu dziecinne! Mam ogólnie dość. Siedzę sama pod kołdrą z laptopem i jedyne co mi zostało to Wam się wyżalić. W przeciwieństwie do niego ja teraz mogłabym spakować się i iść do niego, ale wprost mi powiedział, że będzie pisał jakąś pracę całą noc, więc znaczy to chyba, że mam nie przychodzić. Mam dość dziewczyny.
Chyba by wam się przydał porządny odpoczynek od siebie ![]()
Cały czas się nie widujemy więc ciężko tu mówić o odpoczynku od siebie. Przydałby się nam od tych głupich sytuacji,ale nie wiem czy się da...
To chyba już nie jest to... mam wrażenie, że on Cię irytuje. Ewentualnie, poczułaś się osaczona jego ciągłą obecnością w Twoim życiu. Czasami trzeba od siebie odpocząć, mieć własny, prywatny teren w swoim życiu, hobby, pasję, znajomych. Może tego wam brakuje? Wychodzisz gdzieś? Masz coś, co Cię napędza do działania? Mam wrażenie, że żyjesz z dnia na dzień, i wiesz, jak będzie wyglądało jutro- tak samo, jak dzisiaj. Mam też wrażenie, że jesteś trochę zniechęcona... ale to moje wrażenia.
Może pora, byście pozwolili sobie zatęsknić? Oczywiście, to może zadziałać jako napęd dla związku, ale może to być też... gwóźdź do jego trumny.
O to właśnie chodzi że my mamy baaaardzo dużo wolności. Wręcz jedna koleżanka powiedziała mi że żyjemy obok siebie. Czasami żadne z nas nie chce się przyznać że za sobą tęsknimy, to kończy się tym, że zwalamy na siebie winę za niewidzenie się, głupie preteksty jak ten wyżej i jak ten co zaczął ten wątek.
Ostatnio spędziliśmy ze sobą weekend. I powiem wam, że jak wydawało mi się że to już nie to, tak po tym czasie razem wiem, że potrafi być świetnie, że nadal czuję z nim tą radość życia co te 4 czy 5 lat temu. Tylko ja nie wiem czemu takie to trudne, że nie możemy się dogadać, że robimy sobie na złość. Właśnie ten "mój swiat" i jego świat mam wrazenie ze nas od siebie oddala. No żeby na zlosc sobie robic z widywaniem sie to ja nie wiem... co jest z nami nie tak!? To wszystko sprawia ze serce mi pęka, bo wiem jak potrafi byc cudownie, kiedy jestesmy razem, sami...
Przepraszam że napiszę posta pod postem, ale odświeżę wątek. Powiem tylko jedno, odchodzę od tego faceta, siedzę sama w domu i płaczę, bo jest mi tak cholernie źle. Nie wiem co spowodowało to że nie mogliśmy się dogadać. Ja go kocham, na pewno, ale rozum podpowiada mi że muszę iść swoją drogą, bo wspólnej drogi nie mamy...
Dam radę prawda?
Pewnie, że dasz radę!
Ja trzymam kciuki, będzie dobrze ![]()
Moim zdaniem powinnas zrobic sobie wszystkie badania bo przyznaj sama to nie jest normalne zeby o godz 14 byc tak padnietym, moze cos Ci sie pochrzanilo z hormonami - tez to kiedys przerabialam, po 5 godz pracy nie marzylam o niczym innym tylko o lozku, czulam sie jakbym walila 24 godz kilofem. Zrobilam badania i prosze okazalo sie ze tarczyca przypomniala o sobie. Zrob nic nie zaszkodzi a moze tylko pomoc. pozdrawiam