Hm.. postanowiłam, że opisze tu historię, która przydarzyła mi się dośc niedawno
Właściwie sama nie wiem czy to koniec, czy też nie.. Może Wy drogie Kobietki pomożecie mi ocenić
Poza tym chciałam też opisać to dla samej siebie
Dla jasności tematu. W grudniu zeszłego roku skończył się mój związek, który trwał długo, bo 3 lata. W międzyczasie zauroczył mnie jeden chłopak, ale wyszło z Niego co wyszło i po pół roku czułam się naprawdę zmęczona psychicznie, więc postanowiłam to skończyć. Niby byliśmy razem, ale w żadnym stopniu nie przypominało mi to związku? no, może na początku, ale tylko troszkę.
Pracuję w restauracji. I ostatnio zaczepił mnie chłopak- M. Nie umówiłabym się z Nim gdyby nie sposób w jaki przeprowadził ze mną rozmowę- ujął mnie tym po prostu
.
M: Czy można u Pani złożyć skargę na obsługę?
J: na mnie będzie się Pan skarżył?
M: A mogę u Pani?
J: Alez bardzo proszę.
M: A mogę Panią zaszantażować?
J: proszę próbowac.. do płochliwych nie należę.
M: ma pani bardzo ładny uśmiech i jeśli Pani zechce umówić się ze mną na kawę- nie doniosę na panią kierownikowi.
J: Zastanowię się.
M: Kiedy pani pracuje?
J: W sobotę jestem od godziny 16.
M: A więc będę. Do zobaczenia.
I odszedł.. w sobotę przysżłam do pracy.. godzina 16.. nie było Go. Godzina 17.. nadal się nie zjawił, więc pomyślałam, że chłopak faktycznie się spłoszył i dał sobie spokój. Jednak koło 18, ku mojemu zdziwieniu, zjawił się. Umówiliśmy się na drugi dzień. Spotkanie było bardzo miłe.. spotkaliśmy się na Rynku. Poszliśmy do jednej z pobliskich knajpek i usiedliśmy. Rozmowa była bardzo interesująca. Rozmawialiśmy o naszych pracach, o zainteresowaniach, o szkołach, nawet o duchach i podróżach. Potem odprowadzil mnie na przystanek, bo na godzinę 14-tą miałam być w pracy. Na ?do widzenia? dał mi buziaka w policzek i powiedział ?W takim razie pozostajemy w kontakcie??. Odparłam, że tak. Pojechałam do pracy.
Po kilku dniach napisał sms?a. Umówiliśmy się po raz kolejny. Tym razem w parku. Chodziliśmy ścieżkami rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Było naprawdę bardzo sympatycznie
. Potem jeszcze kawałek wracaliśmy tramwajem.. i ja po drodze wysiadłam. Tego samego wieczoru jeszcze zadzwonił do mnie. W trakcie spotkania zadał mi pytanie ?Jakie zwierzę chciałabyś mieć najbardziej spośród wszystkich możliwych?? Właściwie nie potrafiłam Mu odpowiedzieć na szybko na to pytanie.. za duży wybór
I dzwoniąc do mnie stwierdził ?wiesz.. ja mógłbym mieć tygrysa.. Ty tez mogłabyś mieć.. mogłabyś mieć tego białego, a ja takiego pomarańczowego. I wychodzilibyśmy z nimi na spacerki do parku. Wtedy gwarantuję Ci, że każda ławka w parku byłaby nasza?. Robroił mnie tym tekstem, gdyż tego samego dnia w parku właśnie wsyztskie ławki były pozajmowane przez ludzi jak druty wysokiego napięcia przez gołebie
Wiadomo.. piękna pogoda to Wrocławianie wychodzą do parków.
Potem jeszcze chwilkę rozmawialiśmy na gg. Często pisał do mnie z pracy na gg, kiedy miał przerwe. Pracuje w kasynie- dlatego w nocy miał co pół godziny przerwę i wtedy pisaliśmy
.
Minęło kilka dni i umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Nie powiedział mi dokąd mnie zabiera. Przyjechał po mnie autem po pracy. Gdy już byliśmy na miejscu- zreflektowałam się o co codzi. Zawiózł mnie w miejsce pokazów fontanny, która tańczy w rytm muzyki wraz z efektami świetlnymi. W każdym razie.. nie chciał iśc od razu. Powiedział, że woli poczekac aż będzie półmrok, żeby był lepszy efekt i bardziej mi się podobało. Za fontanną jest park.. ogromny park Szczytnicki.. przepiękny
W sumie mówi się, że to właściwie jest jak las. Łatwo się tam zgubić. W każdym razie.. spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. W pewnym momencie usiedliśmy na ławce. I dalej sobie rozmawialiśmy. Otworzył się troszkę przede mną- opowiedział mi o swoim dzieciństwie i o sobie. Doceniłam to bardzo? bo takie rzeczy są dla mnie istotne
. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy tak z dobre 2h. Po czym poszliśmy na pokaz fontanny. Bardzo mi się to podobało. Zajęliśmy miejsce przy samej krawędzi także nikt nie mógł nas zasłonić i widzieliśmy wsyztsko. Usiedliśmy na trawie. Co najlepsze? Podczas seansu złapał mnie za dłoń i zaczął gładzić i się uśmiechać.. tak uroczo
. Po seansie powiedziałam Mu, że ciesze się, że mnie tam zabrał, bo to był bardzo miły wieczór. On odparł, że również się cieszy, bo się stara. Mieliśmy godzinę 21. Wsiedliśmy do auta. I tu zaczyna się cały myk. Powiedział ?Mamy wczesną godzinę jeszcze, tak myślę co robić dalej? możemy np. pojechac do mnie i obejrzeć jakiś film jeśli chcesz,bo akurat mam wolne mieszkanie?. Nie czułam się jednak jeszcze na tyle z Nim zapoznana, żeby do Niego jechać, a poza tym nie wiem dlaczego, ale zapaliła mi się w tym momencie lampka ostrzegawcza. Zdecydowałam, że wolę iśc na spacer na Ostrów Tumski. Więc tak tez zrobiliśmy. Najpierw spacer po Wyspie Slodowej.. a następnie na Ostrów. Stanęłam sobie na murku nad Odrą a On stanał obok mnie, aczkolwiek na ziemi i objął mnie w pasie. Nie wiem.. ale chyba naprawde barkuje mi własnie takiej delikatnej czułości. Takiego wyczucia a nie na chama podlizywania się dziewczynie. W każdym razie.. usiedliśmy później na ławce. Jak jakaś dzika odgrodziłąm się torebką, jak zawsze
Oczywiście zwrócił na to uwagę i odsunęłam ja na drugą stronę tym samym przusuwając się do Niego. Objął mnie i popatrzyliśmy w górę, w niebo- razem
Było tam pełno skrzących się gwiazd. Zaczał pokazywac mi Wielki Wóz, ale zaraz i tak smialiśmy się, że nie zobacze bo mam wadę wzroku
jeszcze troszkę porozmawialiśmy i odwiózł mnie do domu. Na ?dobranoc? jak zwykle chciałam Mu dac buziaka w policzek.. a M tak sprytnie pokierował wsyztskim, że właściwie musnęliśmy się ustami? właściwie nie wiedziałam co zrobić i uśmiechnęłam się. Bo mimo wszystko ma w sobie coś co sprawia, że bardzo Go lubię i lubię spędzać z Nim czas.
W trakcie dni wymieniliśmy kilka smsów i umówiliśmy się po raz kolejny. Jadąc do znajomego autobusem dostałam od Niego smsa, że bardzo mnie przeprasza, ale Jego przyjaciela zwolnili z pracy i chciałby z Nim spędzić wieczór. Zrozumiałam więc to bez cienia pretensji i napisałam, żeby nie przepraszał, bo doskonale to rozumiem i że będzie jeszcze wiele wolnego by się spotkać. Po kilku dniach napisał mi po północy smsa co porabiam., Akurat miałam wyjśc na impreze do pasażu (takie miejsce we Wrocławiu, gdzie jest masa klubów) i czekałam na telefon od znajomych co w koncu robimy. M napisal w międzyczasie żebym w takim razie przyszla to może się spotkamy bo On akurat tez jest w pasażu. Wytłumaczyłam Mu ze czekam na telefon od znajomych.. ale w koncu nie zadzwonili. Kilka dni później napisałam do Niego jak udała się impreza i wytłumaczyłam, ze w koncu nie przyszlam bo nie zadzwonili. Powiedział, że się udała i ze mogłam do Nich dołączyć. No ale ja jak to ja nie lubie wtryniać się w czyjeś towarzystwo i napisałam, że to tak nieładnie. Na tego sms?a już nie odpisał? do dziś. Te ostatnie sms?y wymieniliśmy 16.08. podczas gdy dziś mamy już 20.. lub dopiero.. sama już nie wiem. Jeszcze jakiś czas temu poprosił mnie bym 26 sierpnia wzięła wolne. Zapytałam co jest 26 sierpnia to stwierdził, że ?nico ? .. nie chciał mi powiedzieć, ale prosił bym wzięła wolne. Już zaznaczyłam w grafiku że 26 potrzebuję mieć wolny dzień. Więc jeśli do 26 się nie odezwie- chyba będę mogła uznac to za koniec znajomości, nie sądzicie? Jak to w ogóle interpretujecie. Bo z jednej strony On się wydaje taki uroczy.. tak zaznaczał, że się stara aby wsyztsko mi się podobało.. a z drugiej jak tak z perspektywy czasu pomysle o tej propozycji filmu u Niego i tego jak się przestal odzywac teraz to nasuwa mi się jedno na myśl, ale znowu z drugiej strony po co umawiałby się na kolejne spotkanie? Sama nie wiem. A może udzielający tu się mężczyźni coś pomogą i powiedzą jak widza tę sytuację ![]()
P.S. Nie wiem czy to istotne ale dodam na zakończeniu, że ja mam 19 lat.. niedługo skończę 20, a M natomiast ma 24.