Witam. Mam pewien problem. Poznałam pewnego faceta w marcu tego roku przez internet, okazało się że ma żonę. Jestem rozdarta. Rozum mówi, żebym dała sobie z nim spokój a serce co nie sługa;(
Zaczęło się od tego, że byłam po rozstaniu i z ciekawości zarejestrowałam się na jednym z portali randkowych. Pewnego wieczoru on do mnie napisał i tak zaczęła się nasza znajomość. nie spotkaliśmy się od razu ponieważ on był za granicą w delegacji ale bardzo dużo ze sobą pisaliśmy. Okazało się, że mamy bardzo wiele wspólnych tematów do rozmów, te same zainteresowania i robimy to co kochamy;) pisaliśmy ze sobą bardzo dużo. Jednak gdy zaczęłam wspominać o spotkaniu to najpierw było że jeszcze nie wrócił za granicy, a potem jak się umawialiśmy na spotkania to w tym wyznaczonym dniu była cisza, zero smsów i nic.
Gdy w końcu napisałam mu ze mam dość tej zabawy napisał mi ze ma żonę. jest starsza od niego o ponad dekadę i jej nie kocha, że jest z nią z przyzwyczajenia. W tej sytuacji pierwsze moje pytanie było dlaczego nic od razu nie powiedział. Przeczytałam tylko, że na pewno bym go zostawiała i nie chciała z nim mieć nic wspólnego.
Przestałam się do niego w tym momencie odzywać, ale on nalegał na spotkanie ponieważ chciał mi wszystko wyjaśnić. Zgodziłam się ale jak przyszedł dzień spotkania to znowu cisza i wieczorem sms ze słowem przepraszam.
Wtedy mu napisałam ze mam już dość tego, że ja też mam uczucia i nie chce żeby się nimi dalej bawił. Odpowiedz dostałam bardzo szybko, ze mnie kocha, zależy mu na mnie, nie che mnie stracić ,ale muszę zrozumieć ze ona ma żonę i na razie tak to zostanie.
Chciałabym się z nim spotkać i końcu wszystko wyjaśnić ale nie wiem czy to w końcu nastąpi.
Nie wiem co mam robić, czy nalegać ciągle na te spotkanie, czy po prostu odpuścić sobie i poczekać aż on w końcu do mnie się odezwie. Jak na razie nic nie pisze.