netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy to już koniec??:(

15 odpowiedzi3 662 wyświetleniazałożony przez czarnulkaaa, 08.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy to już koniec??:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: czy to już koniec??:(

jesteśmy ze soba niemal 3 lata....było czasem źle,czasem dobrze...zawsze się kłóciliśmy...po prostu mamy inne charaktery ale kochamy sie:( a przynajmniej tak mi się wydawało:( zawsze byłam dla niego miła...starałam sie:( ja zaproponowałam chodzenie,spotkanie itd. ja za kazdym razem przepraszałam i wybaczałam...po roku rzucił mnie ale szybko wrócił przepraszał i płakał jak małe dziecko:( i od tego czasu rzucał mnie czesto aż do tej pory....to wszystko trwało góra 2 dni... potem po może 2 latach mi zaczeły puszczać nerwy...zaczełam na niego przeklinac podczas kłótni i rzuciłam go:( i zrobiłam to może potem ze 5 razy:( mimo tego że się tak często kłociliśmy zawsze do siebie wracaliśmy i było wszystko ok...planowaliśmy zawsze wspólne życie:( a teraz jesst tak xle ze ja juz nie wiem co robić....kłócimy sie on mi mówi ze nie chce ze mną być że to wszytko moja wina że ja zawsze taka byłam i zawsze ja zaczynam:( on nie rozumie moich argumentów że czuje się odrzucona kiedy zostawia mnie np. pól godziny na przystanku samą bo woli z kumplem pogadac a na mnie nawet w tym czasie nie spojży...że idzie se na dyskoteke kiedy ja siedze w domu i płacze:( jestem taka tym wszystkim zdenerwowana że straciłam przyjaciól:(co mam robić?? pozwolić mu odejść i czekać na cud?? czy walczyc:( ja czuje że to wszystko gaśnie we mnie...ale wiem że nie byłambym w stanie pocałować kogoś innego czy być z kimś innym niz on:( wiem...to wszystko bez sensu:( nie mam kogo prosić o rade więc wasz prosze-pomóżcie mi.

2

Odp: czy to już koniec??:(

Mam podobną sytuację. Tylko u mnie nie ma zabawy w rzucanie z byle powodu. Ale też raz się rozstaliśmy tyle, że po kilku miesiącach separacji i spotkaniu na niewinnym "zwróceniu osobistych rzeczy", po kilku godzinach siedzieliśmy przytuleni i oboje ryczeliśmy jak dzieci.
Też jest czasami źle, bo wybiera, mecz, kumpli i piwo, a dla mnie ma coraz mniej czasu. Pod koniec września wyjeżdża na studia do miasta na drugim końcu Polski, ale nie poddajemy się.
Jedyne co możesz zrobić to rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, a po drugie nie brać zbyt wiele do siebie. On poszedł na mecz? Spotkaj się z koleżanką na malowanie paznokci i ploteczki. Też straciłam kilku znajomych przez takie chodzenie za nim i bycie na każde zawołanie, ale teraz wiele się zmieniło... Zaproś kumpele do siebie pod byle pretekstem - postaw na stół dobre wino i może jakąś sałatkę. Pośmiej się, porozmawiaj o du-perelkach, a na pewno poprawi Ci się humor - wtedy będziesz na pewno milsza dla swojego chłopaka i przestaniecie się kłócić o byle co. Zaproponuj mu wspólne wyjście na dyskotekę, kino, spacer jest wiele możliwości, aby świetnie spędzić czas nie rezygnując z kontaktów ze znajomymi. Jest lato - wybierzcie się całą paczką pod namiot, na domek - nawet, jeżeli mieliby to być tylko jego kumple. Wyluzuj, śmiej się razem z nimi i pokaż, że nie jesteś tylko płaczliwą istotą, która potrzebuje opieki.
Kobiety powinny być silne w każdej sytuacji smile
3mam za Was kciuki!

I jeżeli jesteś pewna, że to miłość, a nie zwykłe przywiązanie to zmień podejście. Na pewno oboje poczujecie ulgę, gdy miła rozmowa zastąpi kłótnię smile

3

Odp: czy to już koniec??:(

Zrobcie sobie kawe i kupcie herbatniki. Przy nich porozmawiajcie o tym co lezy Wam na sercu. Zanim dopijecie kawe juz bedzie dobrze. Pamietaj wina zawsze lezy po srodku.

4

Odp: czy to już koniec??:(

czarnulkaaa-Doskonale Cie rozumiem,,i znam ten ból niestety:( Mój zwiazek trwa prawie 3lata,,(nie mieszkamy rarezm)wiadomo nie jest juz tak cudownie jak na początku raz jest lepiej a raz gorzej..Wydaje mi sie ze mamy podobne do siebie charaktery..Tez zeby sie nie kłócic to albo starałam sie załagodzic sytuacje miłymi słowa albo poprostu milczec..Mimo iz zawsze awantury wszczynał on bo akurat miał zły dzien albo poprostu nie miał na kim wyładowac swoich negatywnych emocji to zawsze Ja przepraszałam(choc winny był on)i wybaczałam...No ale wszystko ma swoje granice...Zaczełam wysiadac psychicznie za kazdym razem gdy było zle popadałam w paranoje ze to chyba koniec,,ze chce mnie zostawic itd..Martwiałam sie i czułam za kazdym razem wewnętrzny nie pokój...Ale sie nie poddawałam dając sobie nadzieje na lepsze jutro..Bardziej dbałam o niego,,o zwiazek,,nie dramatyzowałam juz,,byłam dla niego bardziej wyrozumiała,cierpliwa znosząc jego chumorki i napady złosci..Ale zauwazyłam ze jemu to pasuje,,ze widzi ze skoro Ja sie matrwie i dbam o wszystko to on juz nie musi..Zaczełam zachowywac sie tak jak on -stałam sie chłodna wobec niego,,i choc serce mi rozrywało z miłosci do niego to wmawiałam sobie ze lepiej będzie jak on odczuje na własnej skórze swoje zachowanie wobec mnie..Niestety nie odniosło to zadnego skutku--zauwazył we mnie zmiany ale zupełnie inaczej niz sie tego spodziewałam..zaczeły sie zgrzyty zaczął mi wypominac ze nikt nie bedzie go nasladował,,ze nikt nie bedzie robił tak jak on,,popadał w coraz większe amoki,,wsiadł mi totalnie na psychike,,chciał mi pokazac ze jemu nie wolno sie przeciwstawiac bo inaczej poniosę tego podwójne konsekwencje ze skoro Ja mu np.nie odpisze na sms-a zaraz tylko za pół godz.to on odpisze mi dopiero na mojego za godzine..Duzo by to podawac takich przykładów ale nie ma sensu bo wiadomo o co chodzi..Stał sie pewniejszy siebie chyba doszedł do wniosku ze jemu wolno wszystko a mnie nie wolno nic..Ze on moze mi czasem ublizyc a Ja jemu nie moge,,itd..Więc zaczełam z nim walczyc zaczełam mu wypominac ze nie jest tym samym człowiekiem którego poznałam,,ze nie dba juz o ten zwiazek i o mnie,,ze ma w d......moje odczucia i uczucia zeby sie zastanowił czego chce ze albo zacznie dbac o ten zwiazek albo sie rozstaniemy bo Ja juz nie mam sił sama dzwigac ciezaru tego zwiazku i robic wszystko aby jemu dogodzic zeby było wszystko ok..Zmienił sie na lepsze,,niestety nie na długo...
Nie dawno temu popadł w jakis amok depresyjny,,stał sie milczący,,oddalony,,zamyslony,,stwierdził ze ma dosc zycia,,dosc ludzi,,ze nie chce mu sie juz zyc..Gdy pytałam o powód takiego zachowania zawsze odpowiadał--Pogoda ma na mnie taki wpływ--Gdy chciałam z nim szczerze pogadac zawsze mi wmawiał ze nie ma o czym ze wszystko jest ok..ze dobrze sie czuje ..Nie chciałam go zostawiac w takim stanie bo nie 1szy raz popadł w depresje a ze wiem jak to jest bo nie raz sama byłam w takim stanie więc byłam przy nim,,starałam sie z nim duzo rozmawiac,,byłam miła,,powtarzałam mu ze ma we mnie wsparcie i oparcie,,ze damy rade itd...Wyjechał do rodziców w sprawach osobisto-urzedowych..pomyslałam sobie niech jedzie moze mu to dobrze zrobi,,inne miejsce inne otoczenie,,starzy znajomi,,przynajmniej nie bedzie siedział sam w pustych czterech scianach i pogłębiał sie w depresji..
Po dwóch dniach pobytu u rodziców nie zle sie trzymał jak na kogos kto jeszcze zaledwie pare dni temu mówił ze nie ma na nic ochoty i zycie go męczy,,zaczął jezdzic jak nie do jednego brata na grillową impreze to znowu do drugiego brata na popijawe bez okazji..Pomyslałam sobie a tam pal licho widocznie potrzebuje troche rozrywki aby sie odstresowac a nie ma lepszego lekarstwa dla faceta jak popic w męskim towarzystwie i zapomniec o kłopotach w pracy itd..Ale zaczął mnie coraz bardziej zaniedbywac..nie rozmawiał ze mną tak jak powinnien,,na moje pytania odpowiadał zdawkowo albo jednym słowem...Więc starałam sie dowiedziec oco mu znowu chodzi???dałam mu swobode przeciez,,nie robiłam mu wymówek ze zapomina o mnie bedąc u rodziców,,nie dawał znaku zycia będac na całonocnej imprezie u brata..przez co tez poczułam sie odrzucona...
Przy kazdej okazji pytałam i nie dostawałam zadnej odpowiedzi prócz takiej ze przesadzam,,ze szukam czegos czego nie ma,,ze on jest u rodziców i chce z nimi pobyc troche bo rzadko sie widzą..Dobrze więc siedziałam sama w domu,,rozmyslając co on robi???wpatrując sie co chwile w tel,czy napisał,,dałam sobie i jemu szanse przez ostatnie dni starałam sie usmiechac rozmawiajac z nim przez tel..byc miła,,i troskliwa..Ale cos we mnie pękło powiedział dosc!!!-Koniec Z wchodzeniem mu w tyłek!!!
Ostatnio pisał z moja siostrą bo martwiła sie o mnie bo widziała ze cos mnie trapi,cos meczy itd..a ze Ja nie chciałam jej mieszac do swoich problemów to napisała do niego(o czym Ja nie wiedziałam) aby sie dowiedziec co sie dzieje...-On oczywiscie stwierdził ze wszystko jest ok ze to pogoda działa tak na ludzi,,ale ona jest uparta nie dała za wygraną ..Przyparła go i on napisał jej ze chyba musimy od siebie odpocząc przynajmniej miesiac-bo to Ja jestem zmierzła,,i szukam czegos czego nie ma,,ze dobrze nam zrobi taka izolacja od siebie...bo on ma tez swoje zycie,,swoje obowiazki,,prace,,i ze nie moze ciągle opiekowac sie mna,,ze nie ma ochoty zemną gadac o zwiazkach,,bo nie ma na to sił,,wszystkie siły pochłania w nim praca..(Zaznacze ze nigdy nie ządałam od niego więcej niz mi dawał,,nigdy nie chciałam aby poswięcał mi więcej czasu niz mógł,,nie naciskałam na niego i nie robiłam mu zadnych aluzji)Siostra była w szoku bo myslała ze między nami jest wszystko ok bo zawsze ciepło o nim mówiłam,,chodziłam radosna i szczesliwa..Wiec dała mu propozycje zeby zamiast odpoczywac od siebie to zeby zaczął mi okazywac więcej uczuc(bo wylewny w uczuciach to on nie jest)ze zapewne brakuje mi wszystkiego co w zwiazku jest potrzebne,wsparcia,miłosci,,dawania gestów w przekonaniu ze mu zalezy, ze mnie kocha,,itp..-(niestety Ja tego nie dostaje)..Niby sie zgodził i chce spróbowac ale upłyneło pare dni a on nic w tym kierunku nie robi..:(
I uwierz mi ze gdy siostra mi powiedziała o tym ze pisała do niego i on stwierdził ze musimy od siebie odpoczac przynajmniej miesiąc to poczułam sie jak by ziemia sie podemna zawaliła..pytałam siebie czemu mnie tego nie powiedział czemu nie miał odwagi aby zemną porozmawiac o tym,,po co jeszcze to ciągnie skoro chce odpoczynku..Podziekowałam siostrze ze dzieki niej dowiedziałam sie na czym stoje i na co muszę byc przygotowana ale tym samym prosiłam Ją aby juz nie mieszała sie do mojego zwiazku bo inaczej on kiedys stwierdzi ze to Ja ją napusciłam na niego,a tego bym nie chciała aby zarzucił mi takie oskarzenie..
Dzis rano napiał mi ze wraca juz do siebie-a Ja przemyslałam to wszystko dzisiejszej nocy i doszłam do wniosku ze skoro wypoczął psychicznie i fizycznie u rodziców to nie widze przeszkód aby mu  powiedziec o rozmowie jego z moją siostrą i o tym ze skoro chce odpoczynku to nie ma problemu,,tylko szkoda ze dowiedziałam sie tego od osoby trzeciej a nie od niego samego..
Kocham Go i wiem ze kazdy dzien bez niego bedzie dla mnie katorgą..ze ten miesiac bedzie mi sie wlukł a mysli będa mi pochłaniac głowe -co robi??z kim jest???itp..ale skoro tego własnie chce to musze to uszanowac-moze ta miesięczna rozłąka pomoze nam i naszemu zwiazkowi,,a moze po miesiącu juz nie będzie sensu aby do siebie wracac-tego niewiem..czas pokaze,...


Tobie natomiast radze abys z nim porozmawiała szczerze od serca,,abys mu powiedziała ze nim cokolwiek zdecydujecie to chcesz z nim jeszcze raz porozmawiac..Jezeli zgodzi sie na rozmowe to powiedz mu czego Ci brakuje,,o jego zachowaniu,,niech Ci powie co go gryzie.czego chce,,Bo takie rozstawanie sie co chwile i wracanie do siebie nie jest dobre na dalszą mete..Bo Ty chcesz kochac i byc kochaną a on za kazdym razem gdy jest zle i pojawiają sie między wami nie porozumienia ucieka od tego,,kłócicie sie co chwile,,przez co on potem zwala winę na Ciebie..
Zobaczysz co Ci powie ..
Ja wiem ze decyzja o odejsciu jest ciezka i trudna tym bardziej jak sie kocha..
Cuda zdarzają sie tylko we filmach niestety..
Nie walcz jezli on tego nie chce-poprostu porozmawiaj z nim od serca ten ostatni raz aby byc przekonaną czy ta Twoja walka ma jakikolwiek sens..

5

Odp: czy to już koniec??:(

Lidzia czytając twojego posta czułam się jakbym ja to napisała....dziewczyny ja z nim wiele pazy rozmawiałam....pozwalałam mu na chodzenie z kumplami ale potem zaczoł pic i powiedziałam koniec...a teraz znów mi sie wymyka wszystko z pod kontroli....zadaje sie z kolesiem który nie ma szacunku dla dziewczyn(chciał sie przespac z własną kuzynka) i boje się że mój będzie brał tylko od niego przykład...nie mam pojęcia cco z nim zrobić....rozmowy nic nie dają obiecuje a potem robi swoje...poczułam lekką ulge gdy odszedł pomyslałam a zaszaleje będe miała wszystko gdzies ale to trwało pare godzin a potem potrzas patrzenia na głupi film w który nawet nie było mowy o miłości zaczynałam płakać....tesknie już a to dopiero 2 dzień...:( pisze do niego smsy oczywiście wszystkie po to żeby go złamac i żeby czuł sie źle ale nic z tego...przeciez to moja wina bo nie pozwalam mu z kolegą siedzieć....a gdy pytam gdzie ja ostatnio byłam...odp brzmi"nie rozmawiamy teraz o tobie" on ma w d**e że ja też potrzebuje towarzystwa....rozmów....było mi tak cięzko....kiedyś gdy ja płakałam to on także z byle powodu...gdzy 3 miesiące temu zmarła moja mama nie zapłakał gdy ja wyłam jak pies i wtedy poczułam że już nie ma między nami takiej więzi jak bnyła kiedyś....

6

Odp: czy to już koniec??:(

przez te 3 lata nawet głupiego kwiatka mi nie kupił ,zadnej kolacji....jemu cięzko było nawet skopiowac wierszyk z neta i mi wysłać kilka miłych słów...to ja mu wysyłałam wierszyki,ja przepraszałam,ja organizowałam zawsze coś miłego kupowałam czekoladki na przeprosiny...mam dośc:( chce być szczęśliwa...

7

Odp: czy to już koniec??:(

czarnulkaaa-niestety ale gdy wraca szara rzeczywistosc w naszym zyciu czujemy lęk,,ból,,złosc i rozstargnienie..
Nie pisz do niego zbyt czesto bo moze uniesc sie dumą i zmieni nr czego bys zapewne nie chciała..
Moze daj mu czas,,faceci będąc w towarzystwie kolegów nie zwracają uwagi na nasze sms-y,,słowa,,gesty,,dla nich jestesmy w tym momencie intruzami bo oni chcą odpocząc a my im slęczymy pod uszami i nie dajemy im spokoju bo zawracamy im głowe swoimi uwagami zalami...
Ja wiem ze teskonota w zyciu kobiety jest najgorszą rzeczą...ale gdy on bedzie chciał brac przykład ze swojego kolegi to nikt i nic go nie powstrzyma od tego..
Zajmij sie czyms co lubisz-Ja wiem ze to nie jest łatwe bo sama jestem w podobnej sytuacji ale takie nasze siedzenie,,rozmyslanie,,płakanie nic nie daje nerwy nas tylko zzeraja od srodka co ma duzy wpływ na nasze zdrowie...
Jezeli będzie mu zalezało na Tobie to zateskni i sam sie odezwie do Ciebie...
Wyjdz gdzies do kolezanek,,rozerwij sie babskimi pogaduchami zakupami albo nawet zwykłym malowaniem paznoci w towrzystwie znajomych..
Nie daj sie zwariowac,,nie siedz i nie rozmyslaj..pokaz jemu i sobie ze dasz rade bez niego zorganizowac sobie czas i zyc bez niego..

8

Odp: czy to już koniec??:(

czarnulkaaa-faceci nie sa takimi romantykami jak my kobiety...Ja tez nie dostałam przez 3lata zadnego kwiatka,,(a przeciez jest okazji do tego)
czasami jak sie spotykalismy to kupił jakis perfum..albo jakis inny drobiazg typy maskotka,,albo cos z kosmetyków..ale mnie na tym nie zalezało czy przyjedzie do mnie z czyms czy z pustymi rękoma bardziej mi zalezało na jego bliskosci,,czułosci,,przytulaniu itp..

9

Odp: czy to już koniec??:(

Czarnulka jesteś jeszcze młoda, dasz radę z pewnością ułożysz sobie życie. Spójrz na to realnie. Nie masz przy nim przyszłości. Związek który opiera się na ciągłej kłótni nie ma szans, żeby przetrwać, żeby być udanym związkiem. To jest niemożliwe. Czas to skończyć. Wydaje mi się, że to tylko i wyłącznie przywiązanie do niego jeszcze Cię przy nim trzyma. Nie bój się z tym skończyć. Zrozum, że szkoda życia, na ciągłe kłótnie, sprzeczki. Jak sobie wyobrażasz dalsze życie przy nim. Chciałabyś, aby wasze dziecko słuchało waszych kłótni? Wątpię. Kochana spójrz prawdzie w oczy. To nie ma sensu. Nie jesteś szczęśliwa w tym związku, a każdy na szczęście zasługuje.

10

Odp: czy to już koniec??:(

Przeczytalam to i wiecie co myslalam ze tylko ja mialam takiego faceta:ciagle moja wina, ciagle ja przepraszalam za wszystko, ciagle robilam wszystko zle...Dziewczyny to na dluzsza mete nie ma sensu!!!Ja to przerobilam i wiem dobrze chociaz strasznie teskni niestety i nie jest mi latwo ale WARTO sprobowac dla samej siebie!!Niech facet sie postara jesli naprawde mu zalezy na Tobie.

11

Odp: czy to już koniec??:(

Malutka a jak to było u Ciebie??? Bo ja też mam podobną sytuację. Czuję, że mój chłopak się ode mnie oddala a ja staram się jak głupia żeby mu było jak najlepiej. Wiele osób pisało żeby pozwolić mu zatęsknić ale to ciężko tak kiedy się kocha z całego serca:/

12

Odp: czy to już koniec??:(

a ja takiego rzuciłam;p teraz zrozumiał i tęskni  a ja juz mam od paru miesiecy innego chłopaka i wiem, ze zrobiłam dobrze:D po co się męczyc, szukac winy tylko w sobie, tracic sens wszystkiego dookoła skoro można znaleźc kogos kto jest Twoim oparciem, spełnieniem marzeń. Zwiazek to dwie osoby, jedna osoba nie udźwignie tego sama.

13

Odp: czy to już koniec??:(

dziewczyny puście ich wolno jesli kochają to wrócą jeśli nie to nigdy nie byli was warci

14

Odp: czy to już koniec??:(

Cześć Dziewczyny! MAm podobną sytuacje jak wy. Jestem zarąbiście zakochana w moim facecie...jesteśmy prawie 2 lata ze sobą.. i najgorsze w naszym związku jest to, że kiedy mi zależy na nim to on ma na to wylane, a jak jemu zależy to mi tak nie bardzo. No ale teraz jest o wiele gorzej. To mi strasznie zależy i wydaje mi się, że on się ode mnei oddala. Ostatnio strasznie sie poklocilismy, powiedzialam pare niemiłych słow i jednym go bardzo zranilam. Na nastepny dzien zachowywal sie tak jakby mnie nie znal (Mieszkamy w jednym miasteczku) Zawsze z rana dzwonil do mnie, albo przychodzil a teraz nic. Jedynie do brata czy idzie grać w pilke. Akurat bylo tak ze spotkalismy sie na stadionie bo chcialam cos od brata i on tam byl. zaczelismy rozmawiac, mowil ze chyba musimy miec wiecej swobody, mniej sie spotykac i wogole zrobic sobie przerwe. Zaczelam plakac.. powiedzialam mu ze pewnie nie chce juz byc ze mna, ale ze go ardzo kocham i nei wyobrazam sobie zycia bez niego. Przytulilam go. Ale on jz mnei tak samo nie przytulil. Lekko mnie objal jedna reka. Jak myślicie czy juz mu na mnie nie zalezy? Czy przez to jedna glupie slowo tak bardzo mnie znienawidzil. Wiecie co pare razy to ja mu mowilam ze lepiej bedzie sie rozejsc itp ale tak naprawde mowilam mu to specjalnie zeby zaczal sie bac ze moze mnei stracic i zaczal sie starac. Nie raz myslalam zeby zerwac i byc sama, wolnaaa, ale ja tak nie potrafie. Kocham go szalenie i nie wyobrazam sobie zebysmy mijali sie ulica jak dwoch obcych ludzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze ma pasje.."grę w piłkę nożną" i czasami wydaje mi sie ze jest to wazniejsze niz ja. No nawet nie czasami.. bo nie raz dal mi do zrozumienia ze piłka jest wazniejsza. Ma 2 razy w tyg treningi potem wyjazd na mecz i tak w kolko. najgorzej jest przez wakacje tak jak teraz.. bo kiedy chce z nim gdzies isc zawsze mowi ze ma trening i nie moze go opuscic itp. Ciagle powtarza ze mu nei zabronie grac ale ja naprawde tego nie chce. Chce tylko zeby mi tez poswiecal czasu... a jestem taka osoba ze potrzebuje duzoo czulosci.. Nie raz proponowalam zebysmy sie gdzies przeszli np w góry itp on zawsze mowi "nie chce mi sie" "glupie pomysly masz" itp. I przewaznie tez o to sa klotnie. On nie umie plywac i raz poszlismy na basen nie kryty ( ja, on i nasi kumplowie) i wyobrazacie sobie ze nie weszedl ze mna do basenu..?! Bo wstydzil sie ze nie umie plywa. Mowilam mu ze nie bedziemy plywac tylko tak sobie posiedzimy w basenie itp A on ze nei i koniec! No i powiedzcie mi dziewczyny jak mialam sie nie wkurzyc! Nie rozumiem go... nie mam juz sily go rozumiec. Siedzialby tylko w domu albo chodzil na te cholerne treningi i tyle! Co ja mam zrobic z tym wszystkim..? Myslicie ze wolalby byc sam..? ;(((

15

Odp: czy to już koniec??:(
saburaj66 napisał/a:

Cześć Dziewczyny! MAm podobną sytuacje jak wy. Jestem zarąbiście zakochana w moim facecie...jesteśmy prawie 2 lata ze sobą.. i najgorsze w naszym związku jest to, że kiedy mi zależy na nim to on ma na to wylane, a jak jemu zależy to mi tak nie bardzo. No ale teraz jest o wiele gorzej. To mi strasznie zależy i wydaje mi się, że on się ode mnei oddala. Ostatnio strasznie sie poklocilismy, powiedzialam pare niemiłych słow i jednym go bardzo zranilam. Na nastepny dzien zachowywal sie tak jakby mnie nie znal (Mieszkamy w jednym miasteczku) Zawsze z rana dzwonil do mnie, albo przychodzil a teraz nic. Jedynie do brata czy idzie grać w pilke. Akurat bylo tak ze spotkalismy sie na stadionie bo chcialam cos od brata i on tam byl. zaczelismy rozmawiac, mowil ze chyba musimy miec wiecej swobody, mniej sie spotykac i wogole zrobic sobie przerwe. Zaczelam plakac.. powiedzialam mu ze pewnie nie chce juz byc ze mna, ale ze go ardzo kocham i nei wyobrazam sobie zycia bez niego. Przytulilam go. Ale on jz mnei tak samo nie przytulil. Lekko mnie objal jedna reka. Jak myślicie czy juz mu na mnie nie zalezy? Czy przez to jedna glupie slowo tak bardzo mnie znienawidzil. Wiecie co pare razy to ja mu mowilam ze lepiej bedzie sie rozejsc itp ale tak naprawde mowilam mu to specjalnie zeby zaczal sie bac ze moze mnei stracic i zaczal sie starac. Nie raz myslalam zeby zerwac i byc sama, wolnaaa, ale ja tak nie potrafie. Kocham go szalenie i nie wyobrazam sobie zebysmy mijali sie ulica jak dwoch obcych ludzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze ma pasje.."grę w piłkę nożną" i czasami wydaje mi sie ze jest to wazniejsze niz ja. No nawet nie czasami.. bo nie raz dal mi do zrozumienia ze piłka jest wazniejsza. Ma 2 razy w tyg treningi potem wyjazd na mecz i tak w kolko. najgorzej jest przez wakacje tak jak teraz.. bo kiedy chce z nim gdzies isc zawsze mowi ze ma trening i nie moze go opuscic itp. Ciagle powtarza ze mu nei zabronie grac ale ja naprawde tego nie chce. Chce tylko zeby mi tez poswiecal czasu... a jestem taka osoba ze potrzebuje duzoo czulosci.. Nie raz proponowalam zebysmy sie gdzies przeszli np w góry itp on zawsze mowi "nie chce mi sie" "glupie pomysly masz" itp. I przewaznie tez o to sa klotnie. On nie umie plywac i raz poszlismy na basen nie kryty ( ja, on i nasi kumplowie) i wyobrazacie sobie ze nie weszedl ze mna do basenu..?! Bo wstydzil sie ze nie umie plywa. Mowilam mu ze nie bedziemy plywac tylko tak sobie posiedzimy w basenie itp A on ze nei i koniec! No i powiedzcie mi dziewczyny jak mialam sie nie wkurzyc! Nie rozumiem go... nie mam juz sily go rozumiec. Siedzialby tylko w domu albo chodzil na te cholerne treningi i tyle! Co ja mam zrobic z tym wszystkim..? Myslicie ze wolalby byc sam..? ;(((

Najlepiej będzie jak sama go o to zapytasz. A jeżeli powie, że tak to nie będzie sensu ciągnąć tego na siłę, bo do miłości nie można zmusić... Może być tak, że po prostu przesadzasz (powtarzam słowa Twojego chłopaka), bo zakochana dziewczyna przechodzi w stan podobny do obsesji - sama tak miałam, nie chciałam go nigdzie puszczać, wolałam siedzieć z nim sam na sam. Jak już wcześniej pisałam dużo z nim rozmawiałam, pisałam i jeszcze raz rozmawiałam. Wytłumaczyłam w logiczny sposób, potwierdzałam wieloma argumentami, że moje obawy nie są zmyślone. Dajemy sobie trochę więcej swobody - fakt to kosztuje dużo zaufania, ale nie mam wyjścia - za półtora miesiąca rozjeżdżamy się do dwóch innych miast na studia. I powiem Wam wszystkim, że moje podejście do niego dużo nam dało, a raczej mi - kilka dni temu miałam urodziny i dostałam od niego śliczny pierścionek smile Taki przed-zaręczynowy, ale połączony ze słowami - "żebyś zawsze wiedziała, że mocno cię kocham" smile
Warto dziewczyny czasami troszkę odpuścić i nie dręczyć swoich nerwów, bo to nie ma sensu. Związek partnerski jest o wiele lepszy niż narzucanie się i zmuszanie do spędzania ze sobą czasu.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy to już koniec??:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026