,,Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go? (Edgar Lee Master).
Moje życie to miłość, uśmiech mojego dziecka, mój mąż, czyli rodzina i uczucia. Ale też góry i morze, bo tylko tam naprawdę odpoczywam i odreagowuję stres. Są to również te wszystkie chwile, kiedy czuję się od środka przepełniona szczęściem. To wspólne wypady za miasto, wieczorne rozmowy przy lampce wina, pytanie o to jak minął dzień. Mało? Dla mnie to bardzo wiele i to nadaje sens mojemu istnieniu. To nigdy nie były i wciąż nie są rzeczy materialne, to nie jest zabieganie o awanse, zaszczyty, władzę. To moje ,,być", nie ,,mieć".
A co Waszemu życiu nadaje sens? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? A może tego sensu nadal szukacie?