Wiatam Was wszystkie kobietki! Chce podzielić się z Wami moim problem. Mam nadzieję, że coś mi doradzicie.
A więc... Ponad rok temu poznałam fajnego chłopaka, poznaliśmy się w autobusie. Pisaliśmy pózniej troche ze sobą i po pewnym czasie kontakt się urwał. Więc sobie go odpuściłam. A teraz jakoś w lutym chłopak się odezwał. Wziął mój numer tele i gg i zaczął pisać. Ucieszyłam się bo zależało mi na nim. Zaproponował mi spotkanie, więc się zgodziłam. Wybraliśmy się na pizze. W następnym tygodniu również przyjechał na kawe, a poźniej znów pojechaliśmy na pizze. Była ze mną siostra i jego kolega. Po tym wszystkim urządziliśmy sobie mały melanż w samochodzie. Pózniej on robił do mnie zaloty. No i zaczeliśmy się całować. Było fajnie. Pomyślałam że mu zalezy. W kolejną sobotę również był u mnie, też się całowaliśmy i wogóle było miło. Nawet po spotkaniu napisał mi że razem było nam dobrze. Widzieliśmy się jeszcze kilka razy, rozmawialiśmy. Teraz on pracuje i coraz mniej ma tego czasu.. nie odzywał się do mnie przez jakiś miesiąc... Pomyślałam że się poprostu zabawił... No ale po jakimś czasie znowu się odezwał... Przyjechał i zrobiliśmy sobie wypad za miasto jeszcze z 2 znajomych. Następnie widzieliśmy się na imprezie. Podszed, zaczelismy rozmawiać a pozniej poszlam z nim do samochodu, odwiesc jego kumpli. Jak wracalismy znowu robil do mnie zaloty. Chciałam z nim porozmawiać na temat tego co pomiedzy nami jest ale jak zaczelismy sie całować, to nie liczyła się przeszłość tylko tu i teraz.
Zastatnawiam się cały czas co mam z tym wszystkim robić dać mu jakiś konkretny znak że mi zalezy, bo czy mu zalezy to mam mieszane uczucia. Raz mu zalezy a raz nie. On jest dla mnie zagadką. Może coś mi doradzicie w tej sprawie.
Kim ja jestem dla niego i czy odpuścić sobie go czy może nadal czekać???