Jakiś miesiąc temu zaczęłam odczuwać pieczenie w samym wejściu do pochwy,ale
tylko podczas stosunku.Poszłam do lekarza,który zalecił mi zrobienie biocenozy pochwy.
Ku mojemu zaskoczeniu wyszło,że mam mnóstwo pałeczek kwasu mlekowego i nic poza tym.
Niby powinnam się cieszyć,że jest ok,ale to pieczenie jest straszne.
Lekarz wytłumaczył mi to w następujący sposób: środowisko w pochwie
jest za bardzo zakwaszone,w styczności z delikatnym naskórkiem podrażnia go i stąd pieczenie.
Kazał smarować mi się kremem non stop (pimafucin itp) i dodatkowo przed stosunkiem
siebie i partnera odpowiednią część ciała;)
Zawsze myłam się płynem Lactacyd,teraz już przestałam,aby 'wygonić' nadmiar pałeczek.
I tu pojawia się pytanie: co mogę jeszcze zrobić, aby mnie tak nie piekło i aby ilość
pałeczek faktycznie zmalała?
Podobne tematy
podmywaj się zwykłym szarym mydłem.
podmywaj się zwykłym szarym mydłem.
tylko własnie boję się,że jeszcze bardziej sobie zaszkodzę,bo mydło wysusza.
4 2010-07-15 23:19:34 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-07-15 23:20:40)
nie mydło spowoduje wyrównanie sie ph wiec zniknie spora ilosc "kwasówek".
a że pochwa jest wilgotym narządem nie będzie za sucho. poza tym masz używać kremu, nie?
i możesz częsciej sie podmywać - np. 3-4 razy na dobę.
poza tym jedna lekarka powiedziala mi ze plyn do higeny intymej powinno sie stosowac raz na jakis czas. np. po stosunku.