prawie bo czar prysł i wszystko się zmieniło! kiedyś miły i delikatny,wyrozumiały właśnie taki był mój facet a teraz bije mnie coraz częściej i mocniej,wymyśla niestworzone bajki o tym jak go niby zdradzam z kim popadnie. nie pozwala mi isc do pracy i ogranicza tak jakby był moim ojcem a nie mężem!!!!!!! sam popełnia błedy a pózniej mnie obwinia nimi a sam udaje świętego...... zdradza mnie, gra na automatach co wiąże sie z niewracaniem do domu na całe noce i dnie! nadużywa alkoholu i narkotyki,-chciałam odejść już niejednokrotnie ale nie pozwolił mi na to,zamykał mnie wtedy w domu na klucz,bił.......... na dwór mogę wychodzić tylko z nim. kocham go bardzo i chciałabym uratować nasz związek- czy jest na to jakaś rada? czy jest ktoś w stanie nam pomóc??????? ogólnie dobrze nam sie układa i gdyby nie te jego napady (przynajmniej dwa razy w miesiacu) to bylibyśmy naprawdę bardzo szczęśliwi. podkreślam że jako dziecko mój mąż sam patrzył na to jak ojczym tłucze jego mamę i zdradza na każdym kroku... CO ZROBIĆ ABY BYŁO WSZYSTKO TAK JAK BYĆ POWINNO???????? Proszę o dobrą radę i z góry dziekuje za odpowiedzi z waszej strony.
Podobne tematy
Olcia,
Niestety osoby, które w dzieciństwie były bite lub były świadkami przemocy w domu, często w swoim związku powielają ten wzorzec wyniesiony z domu rodzinnego. Nie wiem, czy da się to zmienić. Moim zdaniem powinnaś odejść. Na pewno nie jest to proste, ale zastanów się - czy życie z mężczyzną, który Cię tak traktuje jest proste?
Poza tym zastanów się co będzie z dzieckiem?
Twój facet był świadkiem przemocy i zobacz jakie są tego konsekwencje - chciałabyś żeby Twoje dziecko było najpierw krzywdzone a później krzywdziło innych?
Jeśli naprawdę wierzysz i chcesz ratować ten związek to spróbuj namówić Twojego faceta na terapię. Jeśli to nie pomoże, to uciekaj.
Olciu,
Odejdź i zamknij za sobą ten rozdział. On się nie zmieni, a z czasem będzie tylko gorzej. Czy chcesz, żeby Twoje dziecko patrzyło, jak mąż używa Cię jako worka treningowego, poniża Cię, nie pozwala Ci być człowiekiem? Poza tym mąż najprawdopodobniej tak samo będzie traktował Wasze dziecko.
Dziewczyno, za co Ty go w ogóle kochasz? Za to, że traktuje Cię - przepraszam za określenie - jak szmatę, jak niewolnicę, jak swoją własność, z którą można zrobić to,co się chce? On zrobił już chyba wszystko, żeby zabić Waszą miłość. A to, że robi to dwa razy w miesiącu... No cóż, jeśli upłynie trochę czasu, pewnie będzie robił to częściej.
Czy nie jesteś warta czegoś lepszego?
Olciu.Na twoim miejscu dałabym sobie spokój.Jak teraz tak cię traktuje to nie licz na to ,że póżniej będzie inaczej.Wręcz przeciwnie będzie co raz gorzej.Ja ten rozdział już przerabiałam i żałuje dzisiaj,że nie posłuchałam dobrych rad.Jeszcze większą niewolnicą się stałam jak za niego wyszłam.Ja niestety czasu nie cofnę,ale ty masz jeszcze szanse.Tylko czy skorzystasz?
Olcia, to co piszesz nie mieści się w głowie! Ten Pan ma poważny problem ze swoją psychiką:( Skoro ta głupota dopada Go raz na dwa miesiące, to jest szansa na to, aby porozmawiać z Nim na spokojnie. Koniecznie musisz Mu powiedzieć, że przez Niego cierpisz i jak przebierze się miarka, to nie cofniesz się przed niczym i zrobisz tak, że Jego męska siła na nic się nie zda. To pewnego rodzaju groźba, może się zdenerwować, ale może to jedyny sposób, aby móc działać dalej w dobrym kierunku. Poszukaj w swojej miejscowości terapeutów, psychologów i psychiatrów, którzy bezsprzecznie powinni nad Nim popracować. Musisz postawić wszystko na jedną kartę, albo doprowadzicie do tego, że to się zmieni, albo zmarnujesz sobie i dzieciom życie:(:( Bardzo Ci współczuję. Miej jednak świadomość, że z miłością jest tak, że następna będzie Twoją pierwszą i największą, więc nie wahaj się odejść jeśli zajdzie taka potrzeba.
Olcia nie dobrze, że sprawy zaszły aż tak daleko. Jego zachowanie jest podłe i nieludzkie. Szkoda, że nie reagowałaś wcześniej. Jeśli coś postanowisz i czegoś zażądasz bądź stanowcza, nie wahaj się i nie wycofuj.
Post przeniesiony:
zacznę może od podziękowań wszystkim tym którzy dali mi odrobinę nadziei odpisując mi na mojego poprzedniego posta. a dziś mogę powiedzieć tylko tyle że czuje się bardzo samotna. coraz częściej mąż oszukuje mnie że idzie do sklepu lub śmieci wywalić albo odklepie jakiś byle jaki powód i znika na całe popołudnia czasem noce a nawet całe doby. nie umiemy nawet już ze sobą rozmawiać normalnie bo byle jaki temat zawsze kończy się kłótnią, i tak kilka razy dziennie....kochamy się dosyć czesto ale to już nie to samo co kiedyś.... od jakiegoś czasu gdy mąż wraca do domu póżno w nocy i jest po alkoholu to robi to ze mną tak jakby na siłe i zachowuje sie jak ktoś całkim inny tak jakby miał dwa oblicza. a rano zupełnie niczego nie pamięta a nawet naśmiewa się ze mnie że świntuszek jest ze mnie bo dobieram się do niego gdy on śpi. on nigdy nie sypiał ze mną gdy był pijany,no chyba że napiliśmy się razem... hamuje się żeby mnie nie bić bo postawiłam mu sie tak jak wcześniej mi radziliście i troche pomogło tylko na jak długo tego nie wiem... oddalamy sie od siebie choć mąż sie niby stara,przytula,całuje mówi że kocha i znowu oszukuje,znika gdzieś,pije,siega po narkotyki,kłóci sie ze mną i zarzuca coś co jest nie prawdą a czasem wymyśla takie bajki że nasze dzieci by nawet nie uwierzyły. jak mogę mu pomuc,jak przekonać go by poszedł ze mną na terapie-czy to coś pomoże jemu-nam?????????????????????? jestem załamana i zmęczona już tym wszystkim......
Olcia - on Cię kocha. Idiotyczną, toksyczną miłością ludzi, których nikt nie nauczył jak powinna wyglądać miłość i związek. Idź na terapię - sama, po to, żeby znaleźć siły, żeby się z tego koszmaru wydostać. Kobieto, przeczytaj sama to, co tu wypisujesz. "hamuje się, żeby mnie nie bić". Włos się jeży. Doprawdy wielki sukces - nie uderzył cię przez 2 tygodnie... Ola - ratuj siebie, dziecko, i zwiewaj od niego. Nie Twoją misją jest naprawiać to, co inni schrzalili przez całe jego dzieciństwo i młodość. Jego nie uratujesz, a siebie zniszczysz. Dziecko też.