Cześć! Mam 21 lat i problem może wyda on się banalny przez mój wiek ale naprawde ja bardzo to przeżywam. Zaczne od początku 2 lata temu poznałam chłopaka na początku było świetnie ale pózniej on zaczął mnie ignorować i tak jest do tej pory a ja nie mogę dać sobie z nim spokoju bo go kocham:( Już wiele razy próbowałam odejść ale nie potrafie. Niekiedy jest świetnie między nami ale nieraz mam już tego dość on mnie wykorzystuje gdy mnie nie ma jeżdzi po imprezach nie zważajac na nic ostatnio sam wybrał sie na wesele swojej siostry bo stwierdził że jest mu obojetne to czy z nim bede i że bedzie miał tam duzo zajecia.Wydaje mi sie powienien byc bardziej odpowiedzialny bo ma już 25 lat! Czuje się podle chciałabym sie od niego uwolnić nie ronić już łez pokazac mu na co mnie stać i w końcu nie litować sie nad nim i nie wracac do niego! Błagam was dajcie mi jakąś rade wesprzyjcie mnie duchowo licze na was bo nie mam sie do kogo zwrócic:(
Podobne tematy
2 2010-07-11 16:38:25 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-11 16:39:28)
ok dam rade
Dane:
Ty go kochasz -on Ciebie nie
On Cie wykorzystuje - Ty jego nie
Jemu jest obojetne czy znim bedziesz-Tobie nie jest to obojetne
To nie Twoj biznes wychowywac go na odpowiedzialnego obywatela. To zadanie nalezalo do jego mamy.
To ze Cie nie kocha nie swiadczy o tym, ze jest nieodpowiedzialny.
Tak.. KOCHASZ... Odwyk z milosci jest bolesny. Powinni zamykac na miesiac w odosobnieniu + terapia.
Nie robia tego. Musisz to przejsc sama. Bedzie Cie ciagnelo jak alkoholika do kieliszka... Do Ciebie nalezy decyzja jak bardzo sie "stoczysz" i gdzie jest Twoje "dno"
oj zazdrosc ci powiem mnie ciagnie jak do kieliszka i to bardzo a jestem na odwyku 3 tydzien i ciezko bardzo szczegolnie ze ten alkohol i kieliszek widze codziennie ktory nie patrzy w oczy albo ucieka jednoczesnie robiac na zlosc
Hm... a ja dopiero zaczynam już 2 dzień siedze w domu nie wychodze dalej jak do sklpeu i płacze bo ciągle o nim myśle:(
bylam w takim zwiazku,i powiem ze niewarto tak cierpiec zycie mlodej dziewczyny takie juz jest wydaje sie ze jak sie zakochasz nic innego nieistnieje ale to mija,rozstanie z moim ex kosztowalo mnie terapie u psychologa, ,bylam dlugi czas sama bez nadzieji ze znajde drugiego takiego jak moj byly dzis sie z wlasnej glupoty smieje,poznalam chlopaka nic do niego nieczulam ale on walczyl staral sie zabiegal dzis jestem jego zona i nieoddalabym go za nic w swiecie jestem szczesliwa a jeszcze tak niedawno umieralam z bolu po moim bylym...
czuje że mnie też bedzie taka terapia czekała jutro wracam do pracy po urlopie i czuje że bedzie ciężko