netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

11 odpowiedzi3 363 wyświetleniazałożony przez MiNova, 06.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

witam Was, często tu zaglądam jako obserwator, dziś postanowiłam zwrócić się o radę...

jesteśmy razem 6 lat, od trzech małżeństwem...
Do tej pory wszytsko było dobrze, poprawnie, nie idealnie, ale tak jak myślę, że powinno być.
Od jakiegoś czasu "coś" się zmieniło, może to ja się zmieniłam... Już sama nie wiem.
Wcześniej chyba nie dostrzegałam tego, że mój mąż tak bardzo stroni od podejmowania konkretnych decyzji, od brania na siebie odpowiedzialności. Starałam się robić tak żeby wszystkie decyzje podejmowane były wspólnie, choć dziś widzę, że tak nie było. Albo mąż odpowiedzialność kierował na mnie, albo jak włożyłam trochę strań w takie zabiegi to wychodziło tak, jakby to on o czymś decydował.
Mąż stara się wykręcać od robienia jakiś kroków do przodu, czasem mam wrażenie, że nie zamierza się o nic dodatkwo starać, bo "jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz".
Dziś już brakuje mi na to siły. Nie chcę go urazić i powiedzieć mu, że czuje się stłamszona i ograniczana w kierowaniu swoim życiem, bo dotychczas starałam się robić wszytsko, żeby czuł się głową domu i rodziny. Starałam się żeby czuł, że decyduje, że działa, że wiele od niego zależy.
Teraz już nie mogę. Skończyłam studia + podyplomówkę z myślą o otworzeniu własnego biznesu. Dziś stoję przed tą decyzją, a on mi mówi, że jej ze mną nie podejmje, ale jak coś zdecyduje to mnie wesprze we wszystkim. Już przestałam mieć nadzieję, że mi w tej kwestii pomoże. Oznajmiłam mu, że otwieram firmę i zaczynam działać na własny rachunek, a teraz on mi mówi, że ROBIMY dobrze, i że sobie PORADZIMY!! My. Jak ja na siebie wszystko wezmę to okazuje się, że to nasze wspólne działania....
Chciałam żeby to on podjął jakąś decyzję, też myślał o czymś swoim, ma skocznone 2 kierunki, jest szalenie inteligentny, ale życiowo... nie umiem go pojąć.
Do tego na każdym kroku oczekuje, że będę go głaskać, mówić, że robi dobrze, że nawet jak nic nie robi, to jest to najlepsze wyjście z sytuacji. Mam wrażenie, że boi się wszytskiego. Pokazuje mi, że mnie potrzebuje, ale głównie do zapewniania, że jest super.
Po kilkunastu miesiącach wychowawczego postanowiłam wrócić do życia zawodowego i mam wrażenie, że on się tego boi. Niby zawsze mówił, że chciałby żebym realizowała się zawodowo, ale chyba podświadomie marzy o tym, bym jak jego matka zajmowała się domem, była zawsze pod ręką jak trzeba się wyrzalić, pokrzyczeć.
To wszytsko potęguje jego aspołeczny stosunek do świata. Jak tylko dzwoni tel od znajomych, po prostu boje się odebrać, bo albo znowu będę musiała szukać wymówki, albo mąż pójdzie ze mną na siłę, a ja cały czas będę się martwić czy bawi się dobrze. Najlepszym rozwiązaniem jest jak ktoś przyjdzie do nas. Wtedy dla niego ok. Tylko czasem ja chciałabym gdzieś pójść.
Ostatnia sprawa to ciągłe zmęczenie. Wszystkim by mówił jak bardzo jest wykonczony. Rozumiem to, ale on pracuje 8h i naprawdę niczego nie oczekuje od niego po powrocie z pracy. Ja prowadzę dom, zajmuje się dzieckiem, pracuje dorywczo... Wiem, że to inne zmeczenie psychiczne, ale mi też bywa ciężko.

Kocham go i nie umiem mu tego powiedzieć. Wiele razy rozmawialiśmy już o tym, ale tylko na krótko przynosi to efekt.
Zdecydowałam się na pracę zawodową (swój interes), bo muszę stanąć na własne nogi. Uniezależnić się od męża, choćby finansowo. Może jak zaangażuję się w pracę to spojrzę na to z dystansem, może jakoś się poprawi.
Na teraz to moje jedyne wyjście, bo już nie wierze w rozmowę, która go złamie. Ma słabą psychikę i gdybym powiedziała mu wprost to co tu napisałam, nie wiem jak by to zniósł.
To dobry człowiek zrobiłby wiele dla swoich bliskich, ale chyba to wiele musi być w zasiegu ręki.
Nie mam ostatnio siły nawet na wspólne spędzanie czasu. Mam ogromną ochotę gdzieś wyjechać i odpocząć. Sama. Nabrać dystansu.

Doradźcie, rozmawiać mimo wszytsko, ale jak, kiedy on jest taki wrażliwy...
Rzucić się w pracę i liczyć, że się dołączy?
A jak się nie dołączy tylko będzi mi płakał, że nie ma mnie w domu?
Czy ja coś robie nie tak w tym związku??

2

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Uważam, że mimo wszystko powinnaś powiedzieć mu co czujesz.. Szczerość jest w związku najważniejsza, wszystkie inne rozwiązania są drugorzędne i nie przynoszą takiego efektu jak rozmowa.. Rozumiem Cię, że nie chcesz go zranić tym co czujesz. Myślę że powinnaś zrobić to najdelikatniej jak potrafisz, bez zbędnych emocji.. po prostu spokojnie porozmawiać...poprosić by to przemyślał.. Z drugiej strony zapewnij go o swojej miłości, żeby nie czuł tylko twoich wymagań..
Jeśli chodzi o wieczorne wyjścia, to też powinnaś mu powiedzieć, że potrzebujesz czasem spotkać się ze znajomymi, może byłoby lepiej gdybyś czasem wyszła sama, on nie czułby się zmuszany, a ty miałabyś okazję się rozerwać. Jeśli on nie miałby nic przeciwko temu oczywiście.. Może z czasem zacząłby zazdrościć ci tych wieczornych wyjść i stał się bardziej towarzyski..

3

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Uważam że wszystko robisz dobrze, tz. starasz się iść do przodu, bierzesz na siebie konsekwencje podjętych decyzji. Myślę również że Twój mąż przyzwyczaił się do takiego stanu rzeczy, a właściwie Ty go przyzwyczaiłaś.. niestety, najpierw chcemy im pomóc, pokazać jak nam na nich zależy a potem nagle okazuje się że on z mężczyzny stał się małym chłopcem a my potrzebujemy faceta! więc cóż, rób to co robisz nadal, rozwijaj się a z mężem porozmawiaj. powiedz co Ci przeszkadza. Mi taka sytuacja by bardzo przeszkadzała i on musi wiedzieć co czujesz i że tak jest źle. powodzenia:)

4

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)
Avalla88 napisał/a:

Jeśli chodzi o wieczorne wyjścia, to też powinnaś mu powiedzieć, że potrzebujesz czasem spotkać się ze znajomymi, może byłoby lepiej gdybyś czasem wyszła sama, on nie czułby się zmuszany, a ty miałabyś okazję się rozerwać. Jeśli on nie miałby nic przeciwko temu oczywiście.. Może z czasem zacząłby zazdrościć ci tych wieczornych wyjść i stał się bardziej towarzyski..

Tak już jest od jakiegoś czasu. Razem spotykamy się z przyjaciółmi właściwie tylko kiedy do nas przychodzą. Wieczorne wyjścia są zwykle osobne. W dużej mierze przez wzgląd na dziecko (rzadko mamy je z kim zostawić), ale też dlatego, że czujemy się luźniej towarzysko (ja się czuję).

majena23 napisał/a:

Myślę również że Twój mąż przyzwyczaił się do takiego stanu rzeczy, a właściwie Ty go przyzwyczaiłaś.. niestety, najpierw chcemy im pomóc, pokazać jak nam na nich zależy a potem nagle okazuje się że on z mężczyzny stał się małym chłopcem a my potrzebujemy faceta!

Masz racje majena23, przyzwyczaiłam go do tego, potrzebowałam mega dużo czułości, wsparcia, dawałam mu to samo, wraz z poczuciem, że nic nie musi robić bo i tak zawsze bedzie super. No i się przejechałam.
Nie raz mu już wykrzyczałam, że mnie stopuje we wszystkim, że jest bierny i oczekuje ode mnie podobnej postawy, bo on wtedy czuje się lepiej, więc ja powinnam jak on siedzieć jak mysz pod miotłą i nie robić nic, bo to nie pasuje, tego nie wypada, to nie jest potrzebne, a na tamto przyjdzie jeszcze czas...
Potem było mi tylko przykro, że zarabia na dom (ja też), chodzi do pracy, jest zmęczony, ma prawo mu się czegoś nie chcieć, a ja jeszcze mam pretensje.
Teraz już nie chcę krzyczeć, bo to nic nie daje. Bez emocji rozmawiać nie umiem, bo chyba zabardzo mi zależy.
Potrzebuje nabrać do tego dystansu. Nie wiem jak, ale wiem, że przydałoby mi się pobyć trochę samej, ostudzić emocje.
Teraz są ciche dni, ale mąż szybko je kończy, a ja już nie umiem udawać.

5

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Tak to z nami kobietami jest.

Wszystko bierzemy na swoje barki, bo przecież nie można tak bezczynnie czekać. Zamiast prosić 10 razy żeby coś zrobił,  robimy to same.

Efekt jest tego taki, że nasz mężczyzna nagle ma dwie lewe ręce, okazuje się, że nic nie umie,że on jest taki biedny i sobie nie poradzi, a przecież "Ty poradzisz sobie świetnie", "ty robisz to lepiej".

On po pracy to taki biedny, zmęczony, musi odpocząć. Sorry, a Ty pewnie leżysz brzuchem do góry przez cały dzień?
Przyzwyczaiłaś męża do wygody. A teraz musisz go tego oduczyć choć nie jest to łatwe, bo po dwóch krokach do przodu są trzy do  tyłu. Nie traktuj Go jak dziecko

Choć z drugiej strony być może taki ma charakter. Ja też jestem zachowawcza, często nie podejmuje decyzji, tylko powiem Ci, że mi to bardzo przeszkadza i lubię gdy ktoś mnie dopinguje, zmusza do działania. Może tak samo postępuj z mężem. Nie odpuszczaj mu tylko zmuszaj do podejmowania decyzji.

6

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Myślę, że musisz w pewnym sensie przestać mu matkować, czyli przestać się tak martwić, że on sobie nie poradzi, bo np.  jest taki wrażliwy itp. Jak on ma nauczyć się odpowiedzialności, podejmowania decyzji skoro go wyręczasz i w dodaktu chronisz biorąc odpowiedzialność i konsekwensje na siebie? On nie jest dzieckiem i jak będzie musiał to sobie poradzi. A jak nie będzie umiał sobie radzić to może w końcu poczuje potrzebę aby się nauczyć, aby dorosnąć. To jak uczymy dzieci odpowiedzialnośći i samodzielności tak samo się ma sprawa do niego. Wiem, że to dziwne uczyć dorosłego faceta od początku i w zasadzie tego co oczywiste ale czasem tak trzeba. Sprawiasz wrażenie silnej kobiety, dojrzałej zatem powinnaś sobie poradzić z tym wyzwaniem. Nawet jeśłi nie jest silnym facetem to prawdą jest to, że on sam odpowiada za własne życie, to jego obowiązek i odpowiedzalność aby się nauczyć, zmienić. A TY możesz mu w tym pomóc bardzo go kochając, a jednocześnie stawiając wymagania. Nakładaj na niego obowiązki, wymagaj, nie wyręczaj, nie marwt się o to co pomyślą o nim znajomi jeśłi zrobi coś nie tak, nie usprawiedliwiaj go, nie ochraniaj.

Wymagaj, a jednocześnie jak dziecku tłumacz, okazuj cierpliwość, miłość. Ale bądź konsekwentna. Daj mu odczuć co się stanie jeśli czegoś nie zrobi, daj mu odczuć konsekwencje jego braku odpowiedzialności. Pisałaś, że Ty podejmujesz decyzje, wszytsko za niego robisz tak, że on myśli iż to on to zrobił. Pokaż zatem mu co on faktycznie robi, a co TY.

7

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Powiedz ,co myślisz.Im dłużej będziesz to tłamsiła w sobie tym bardziej potem Ciebie to zaboli.On tylko oczy otworzy zdziwiony ,,o co jej chodzi,,w  końcu wszystko było super do tej pory.Przerabiałam to przez 18 lat.wszystko było tak aby męza nie urazić ,bo on taki wrażliwy ,w końcu ,silna nerwica ,depresja.Nie ukrywaj co myślisz i nie staraj się go zrozumieć .Mów  o wszystkim ,obrazi się trudno.Widocznie nie dorósł do roli.

8

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Powiedziec, co myslisz, bo inaczej nie bedzie rozumial twojego zachowania i snul rozne teorie.

I nie bac sie, ze go az tak tym zranisz - moze na poczatku to bedzie dla niego szok,ale to go wzmocni. Sadze, ze w miare uplywu czasu zacznie sie coraz bardziej zastanawiac nad twoimi slowami i moze doprowadzi to do zmiany.

Etniczna bardzo ladnie to ujela wink

9

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

"Nie chcę go urazić i powiedzieć mu, że czuje się stłamszona i ograniczana w kierowaniu swoim życiem"

Moja Droga a dlaczego masz mu tego, nawet po raz n-ty nie powiedzieć ?! Wiem, że klepanie w kółko Macieju tego samego jest irytujące i dobijające z drugiej strony, ale warto skoro go nadal mocno kochasz. Może nie lubi podejmować decyzji, bo jest niedojrzały ? Branie odpowiedzialności za podjęte decyzje, za drugą osobę to jest właśnie dojrzałość w moim rozumieniu tego słowa.

Nie udawaj, że wszystko jest "ok'ey", nie możesz sama się zabijać od wewnątrz, musisz pokazać, że znaczysz w tym związku coś, że powinno mu zależeć na tym, abyście razem a czasami osobno decydowali o czymś ... nikt nie lubi być sam w związku, z problemami, decyzjami, myślami - ze wszystkim ... wtedy to już przestaje być związek.

10

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Rób co możesz dla siebie. A co do niego, to może rzeczywiście sprawdzić się starożytna maksyma, nie spróbujesz, nie dowiesz się:
VERBA DOCENT- EXEMPLA TRAHUNT, SŁOWA TYLKO UCZĄ, A PRZYKŁADY POCIĄGAJĄ.
Bardzo Cię podziwiam za Twoją determinację i niezależność i trzymam kciuki, oby tak dalej!

11

Odp: kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

"Ma słabą psychikę i gdybym powiedziała mu wprost to co tu napisałam, nie wiem jak by to zniósł."
Z tego co zrozumiałam, uważasz, że częściowo to on spowodował stan jaki jest teraz. Wobec tego nie rozumiem, dlaczego ma nie wiedzieć, co zrobił. Jak się nie dowie, to nic z tym nie zrobi. Ty widzisz cały stan, on tylko to, co mu mówisz, więc może uważać, że to co mówisz, to za mało, by brać to "na poważnie". Poza tym nie do końca rozumiem, jak ma się słaba psychika do przyjmowania konsekwencji swoich działań. Człowiek dorosły jest taki m. in. dlatego, że bierze odpowiedzialność za to, co robi. Chroniąc go przed konsekwencjami, chronisz przed odpowiedzialnością, więc nie dajesz mu dorosnąć. A dziecko zawsze będzie oczekiwało opieki mamy. Dopóki pozwolisz mu być dzieckiem, będziesz musiała być jego mamą.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kiedy już nawet nie można rozmawiaćn(długie, ale proszę przeczytajcie)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026