netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

27 odpowiedzi375 wyświetleńzałożony przez moni98i, 24.10.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez moni98i (2026-10-24 03:51:54)

Temat: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Witam, mam do was małe pytanie.

A więc dowiedziałam się, że mój facet robi coś na boku... wiadomo o co chodzi.

On ma 29 lat a ja 28. Jesteśmy razem od 3 lat. Ostatnie 1,5 roku żyjemy dobrze ale tak trochę jak współlokatorzy. Spędzamy razem całe dnie i nawet pracujemy razem więc większość dni to 24h razem.
Zapytacie jak on miał czas na to aby zdradzać? Okazało się, że wystarczy, że wyskoczy niby do mechanika, niby do sklepu, niby gdzieś tam na godzinę dwie... A że to była Pani lekkich obyczajów to mógł dosyć szybko "załatwić sprawę".
Mieliśmy już rozmowę na ten temat. Przeprosił mnie, nie wypierał się, ale to świeża sprawa, więc będziemy myśleć co dalej.

Tylko mam jeden problem. On mnie zdradził i jest winny, to jasne. Ja go nie zdradziłam, ale powiem szczerze że od roku byłam na to otwarta, tylko, że nie miałam okazji. Cały czas jestem z nim ale jestem pewna, że jakbyśmy pracowali osobno to z pewnością nawiązała bym jakiś romans z kimś z pracy aby w końcu przeżyć jakieś fajne emocje. Z nim to... no żyjemy jak rodzeństwo trochę, a osobno też nie chcemy żyć.

Winie go, jest mi przykro ale czuje się jakbym zrobiła mu to co on mi, mimo że technicznie nie zrobiłam.

Czy według was kobieta która jest w pełni na zdradę (tylko fizyczną, sam seks) otwarta, ale tego nie zrobiła tylko przez brak okazji... to zdradziła?

2

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

To brzmi tak.
Na złość odmrożę sobie uszy. smile
Dziecinada.
Masz kiepską pozycję w tym niby związku, więc chcesz pokazać, że masz wartość - lali do dmuchania.
Po co ludzie sobie to robią?
Trudno zrozumieć.

Musisz popracować nad poczuciem własnej wartości.
Dobrym początkiem jest zostawienie tego faceta, który cię nie szanuje. Owszem w twoim mniemaniu ma wysoki status. Ale przecież liczy się twój status i twoje poczucie własnej wartości.

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-10-24 09:41:58)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Nie da się zjeść Ciastko i mieć Ciastko.
Jeśli łączy was miłość platoniczna i chcecie mieszkać razem, czyli spędzać ze sobą każdą chwilę bez fizyczności, to zdecydujcie się na związek otwarty, bez zazdrości.
Nie da się żyć tak jak teraz.

Choć ten wątek wygląda na trolllollo.... patrząc na wysyp tego typu historii.

4

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

A od kogo i jak sie tego dowiedzialas?

5

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Julia life in UK napisał/a:

A od kogo i jak sie tego dowiedzialas?

No właśnie. Jakoś dziwnym trafem o tym nie wspomniałaś, a to jest bardzo ważny element tej całej układanki.

6

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Nie zrozumieliście, ja nie chce tego zrobić w ramach zemsty i tylko dlatego. Chodzi o to, że od ponad roku byłam otwarta na zdradę jakbym poznała kogoś, nie zrobiłam tego i teraz też nie chce robić tego w ramach zemsty. Otwarta nie wiedząc, że on zdradza. Tylko, że siedzimy cały czas razem to nie było okazji. Nawet parę miesięcy temu napisałam do byłego, który jest beznadziejnym człowiekiem, ale chciałam się z nim umówić w wiadomym celu, jednak okazało się, że go nie ma w mieście i temat padł.

Chodziło o to czy moja otwartość na zdradę to też trochę zdrada?
Nie będę zdradzać w zemście to wykluczone. Jakbym zdradziła to dlatego że będę miała ochotę i tyle.
W grę wchodzi WYŁĄCZNIE zdrada fizyczna, nigdy w życiu romans i zdrada emocjonalna.
Szczerze mówiąc to najbardziej na myśli miałam byłego. Emocje tu odpadają bo to jest okropny człowiek, jedyne co nas łączyło to dobry... wiadomo. No ale jego nie ma teraz i nie wiem czy będzie chciał więc może i tak zdrady nie będzie. Chodzi o samą otwartość nic więcej.

I po prostu mimo, że jego wina jest 100% to zastanawiam się czy ja też nie jestem trochę winna bo co prawda nie zrobiłam tego i nie wiem czy zrobię, ale wiem, że jakby inaczej się ułożyło to również bym go zdradzała.

A jak się dowiedziałam?
Już jakiś czas coś podejrzewałam, bo wychodził nie umyty do tego mechanika, sklepu itp a wracał pachnący. Umyty jakimiś żelami jakich nie mamy w domu.
Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam i okazało się, że pisze SMS do jakiejś dziewczyny, czy można się umówić na 11:30, w odpowiedzi dostał, że tak i 600zł/h. No i tym podobne. Sprawa była więc oczywista, widać było, że nie umawia się u dentysty. Te zapachy to oczywiście brał u tej dziewczyny prysznic i korzystał z żelów w jej mieszkaniu.

7

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
moni98i napisał/a:

Nie zrozumieliście, ja nie chce tego zrobić w ramach zemsty i tylko dlatego. Chodzi o to, że od ponad roku byłam otwarta na zdradę jakbym poznała kogoś, nie zrobiłam tego i teraz też nie chce robić tego w ramach zemsty. Otwarta nie wiedząc, że on zdradza. Tylko, że siedzimy cały czas razem to nie było okazji. Nawet parę miesięcy temu napisałam do byłego, który jest beznadziejnym człowiekiem, ale chciałam się z nim umówić w wiadomym celu, jednak okazało się, że go nie ma w mieście i temat padł.

Chodziło o to czy moja otwartość na zdradę to też trochę zdrada?
Nie będę zdradzać w zemście to wykluczone. Jakbym zdradziła to dlatego że będę miała ochotę i tyle.
W grę wchodzi WYŁĄCZNIE zdrada fizyczna, nigdy w życiu romans i zdrada emocjonalna.
Szczerze mówiąc to najbardziej na myśli miałam byłego. Emocje tu odpadają bo to jest okropny człowiek, jedyne co nas łączyło to dobry... wiadomo. No ale jego nie ma teraz i nie wiem czy będzie chciał więc może i tak zdrady nie będzie. Chodzi o samą otwartość nic więcej.

I po prostu mimo, że jego wina jest 100% to zastanawiam się czy ja też nie jestem trochę winna bo co prawda nie zrobiłam tego i nie wiem czy zrobię, ale wiem, że jakby inaczej się ułożyło to również bym go zdradzała.

A jak się dowiedziałam?
Już jakiś czas coś podejrzewałam, bo wychodził nie umyty do tego mechanika, sklepu itp a wracał pachnący. Umyty jakimiś żelami jakich nie mamy w domu.
Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam i okazało się, że pisze SMS do jakiejś dziewczyny, czy można się umówić na 11:30, w odpowiedzi dostał, że tak i 600zł/h. No i tym podobne. Sprawa była więc oczywista, widać było, że nie umawia się u dentysty. Te zapachy to oczywiście brał u tej dziewczyny prysznic i korzystał z żelów w jej mieszkaniu.

Jakiej zemsty? Zdradzil Cie ktoś? To kopa w d***I koniec związku.... ja pierdykam ja ze zdrajcami zrywam w sekunde,a nawet jeszcze szybciej. Po co sie bawic w zemsty za zdrade? Czyli co dokonala bys zemsty i bys dalej byla ze zdrajca,bo jestescie kwita czy jak?

8 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-10-24 14:11:00)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
moni98i napisał/a:

Nie zrozumieliście, ja nie chce tego zrobić w ramach zemsty i tylko dlatego. Chodzi o to, że od ponad roku byłam otwarta na zdradę jakbym poznała kogoś, nie zrobiłam tego i teraz też nie chce robić tego w ramach zemsty. Otwarta nie wiedząc, że on zdradza. Tylko, że siedzimy cały czas razem to nie było okazji. Nawet parę miesięcy temu napisałam do byłego, który jest beznadziejnym człowiekiem, ale chciałam się z nim umówić w wiadomym celu, jednak okazało się, że go nie ma w mieście i temat padł.

Chodziło o to czy moja otwartość na zdradę to też trochę zdrada?
Nie będę zdradzać w zemście to wykluczone. Jakbym zdradziła to dlatego że będę miała ochotę i tyle.
W grę wchodzi WYŁĄCZNIE zdrada fizyczna, nigdy w życiu romans i zdrada emocjonalna.
Szczerze mówiąc to najbardziej na myśli miałam byłego. Emocje tu odpadają bo to jest okropny człowiek, jedyne co nas łączyło to dobry... wiadomo. No ale jego nie ma teraz i nie wiem czy będzie chciał więc może i tak zdrady nie będzie. Chodzi o samą otwartość nic więcej.

I po prostu mimo, że jego wina jest 100% to zastanawiam się czy ja też nie jestem trochę winna bo co prawda nie zrobiłam tego i nie wiem czy zrobię, ale wiem, że jakby inaczej się ułożyło to również bym go zdradzała.

A jak się dowiedziałam?
Już jakiś czas coś podejrzewałam, bo wychodził nie umyty do tego mechanika, sklepu itp a wracał pachnący. Umyty jakimiś żelami jakich nie mamy w domu.
Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam i okazało się, że pisze SMS do jakiejś dziewczyny, czy można się umówić na 11:30, w odpowiedzi dostał, że tak i 600zł/h. No i tym podobne. Sprawa była więc oczywista, widać było, że nie umawia się u dentysty. Te zapachy to oczywiście brał u tej dziewczyny prysznic i korzystał z żelów w jej mieszkaniu.

Trolling ale możemy udawać że nie.

"Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam..." smile

Zdrada jest tam gdzie ustali to para. Jak nie ustaliliście to ustalcie.  Będziesz miała odpowiedź.  Dla niektorych  "lajk" wstawiony komuś to zdrada, dla niektorych romans, dla niektórych czyn. Ustalcie jak jest u Was. Bzykanie z kimś ale nie w tajemnicy to dla niektórych też nie zdrada. Np swingujących. Różnie bywa

9 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-10-24 14:39:55)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Bert44 napisał/a:
moni98i napisał/a:

Nie zrozumieliście, ja nie chce tego zrobić w ramach zemsty i tylko dlatego. Chodzi o to, że od ponad roku byłam otwarta na zdradę jakbym poznała kogoś, nie zrobiłam tego i teraz też nie chce robić tego w ramach zemsty. Otwarta nie wiedząc, że on zdradza. Tylko, że siedzimy cały czas razem to nie było okazji. Nawet parę miesięcy temu napisałam do byłego, który jest beznadziejnym człowiekiem, ale chciałam się z nim umówić w wiadomym celu, jednak okazało się, że go nie ma w mieście i temat padł.

Chodziło o to czy moja otwartość na zdradę to też trochę zdrada?
Nie będę zdradzać w zemście to wykluczone. Jakbym zdradziła to dlatego że będę miała ochotę i tyle.
W grę wchodzi WYŁĄCZNIE zdrada fizyczna, nigdy w życiu romans i zdrada emocjonalna.
Szczerze mówiąc to najbardziej na myśli miałam byłego. Emocje tu odpadają bo to jest okropny człowiek, jedyne co nas łączyło to dobry... wiadomo. No ale jego nie ma teraz i nie wiem czy będzie chciał więc może i tak zdrady nie będzie. Chodzi o samą otwartość nic więcej.

I po prostu mimo, że jego wina jest 100% to zastanawiam się czy ja też nie jestem trochę winna bo co prawda nie zrobiłam tego i nie wiem czy zrobię, ale wiem, że jakby inaczej się ułożyło to również bym go zdradzała.

A jak się dowiedziałam?
Już jakiś czas coś podejrzewałam, bo wychodził nie umyty do tego mechanika, sklepu itp a wracał pachnący. Umyty jakimiś żelami jakich nie mamy w domu.
Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam i okazało się, że pisze SMS do jakiejś dziewczyny, czy można się umówić na 11:30, w odpowiedzi dostał, że tak i 600zł/h. No i tym podobne. Sprawa była więc oczywista, widać było, że nie umawia się u dentysty. Te zapachy to oczywiście brał u tej dziewczyny prysznic i korzystał z żelów w jej mieszkaniu.

Trolling ale możemy udawać że nie.

"Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam..." smile

Zdrada jest tam gdzie ustali to para. Jak nie ustaliliście to ustalcie.  Będziesz miała odpowiedź.  Dla niektorych  "lajk" wstawiony komuś to zdrada, dla niektorych romans, dla niektórych czyn. Ustalcie jak jest u Was. Bzykanie z kimś ale nie w tajemnicy to dla niektórych też nie zdrada. Np swingujących. Różnie bywa

A najważniejsze, czy ochota na zdradę nazywa się zdradą tongue
To, że to nie jest żaden związek, to nie ma znaczenia, okazuje się big_smile
A w tej sytuacji facet ma żyć w celibacie.

10

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Dziwie sie ze nikt nie wspomniał... ale powinnas sie upewnic czy to była prostytutka czy tez masaz rozluzniajacy, bo cena o ktorej mowisz moze wskazywac na masaz np duet w niektorych salonach tyle kosztuje (bez dodatkow) ale znowu prostytutki tez tyle kosztuja

Jesli to byla prostytutka to jest zdrada i masz prawo miec pretensje
Natomiast jesli okaze sie ze był na masazu rozluzniajacym to według wielu osob to nie jest zdrada, zwłaszcza jesli jego celem był wypoczynek, rozluznienie mieśni i sciegien a nie jakies erotyczne rzeczy, wtedy niektorzy nawet nazywaja ze taka osoba jest pacjentem salonu masazu.
Upewnij sie, bo moze byc tak ze nie potrzebnie sie denerwujesz

11 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-10-24 15:48:11)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
moni98i napisał/a:

Nie zrozumieliście, ja nie chce tego zrobić w ramach zemsty i tylko dlatego. Chodzi o to, że od ponad roku byłam otwarta na zdradę jakbym poznała kogoś, nie zrobiłam tego i teraz też nie chce robić tego w ramach zemsty. Otwarta nie wiedząc, że on zdradza. Tylko, że siedzimy cały czas razem to nie było okazji. Nawet parę miesięcy temu napisałam do byłego, który jest beznadziejnym człowiekiem, ale chciałam się z nim umówić w wiadomym celu, jednak okazało się, że go nie ma w mieście i temat padł.

Chodziło o to czy moja otwartość na zdradę to też trochę zdrada?
Nie będę zdradzać w zemście to wykluczone. Jakbym zdradziła to dlatego że będę miała ochotę i tyle.
W grę wchodzi WYŁĄCZNIE zdrada fizyczna, nigdy w życiu romans i zdrada emocjonalna.
Szczerze mówiąc to najbardziej na myśli miałam byłego. Emocje tu odpadają bo to jest okropny człowiek, jedyne co nas łączyło to dobry... wiadomo. No ale jego nie ma teraz i nie wiem czy będzie chciał więc może i tak zdrady nie będzie. Chodzi o samą otwartość nic więcej.

I po prostu mimo, że jego wina jest 100% to zastanawiam się czy ja też nie jestem trochę winna bo co prawda nie zrobiłam tego i nie wiem czy zrobię, ale wiem, że jakby inaczej się ułożyło to również bym go zdradzała.

A jak się dowiedziałam?
Już jakiś czas coś podejrzewałam, bo wychodził nie umyty do tego mechanika, sklepu itp a wracał pachnący. Umyty jakimiś żelami jakich nie mamy w domu.
Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam i okazało się, że pisze SMS do jakiejś dziewczyny, czy można się umówić na 11:30, w odpowiedzi dostał, że tak i 600zł/h. No i tym podobne. Sprawa była więc oczywista, widać było, że nie umawia się u dentysty. Te zapachy to oczywiście brał u tej dziewczyny prysznic i korzystał z żelów w jej mieszkaniu.

Trolling ale możemy udawać że nie.

"Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam..." smile

Zdrada jest tam gdzie ustali to para. Jak nie ustaliliście to ustalcie.  Będziesz miała odpowiedź.  Dla niektorych  "lajk" wstawiony komuś to zdrada, dla niektorych romans, dla niektórych czyn. Ustalcie jak jest u Was. Bzykanie z kimś ale nie w tajemnicy to dla niektórych też nie zdrada. Np swingujących. Różnie bywa

A najważniejsze, czy ochota na zdradę nazywa się zdradą tongue
To, że to nie jest żaden związek, to nie ma znaczenia, okazuje się big_smile
A w tej sytuacji facet ma żyć w celibacie.

Nie wiem czy istnieje na świecie ktoś będący w związku kto nigdy nie miał ochoty przespać się z kimś innym.  Pytanie kto co z tym zrobi . Poza tym: "jestem gotowa ale nie było okazji". Jak ktos jest gotowy to okazja się znajdzie
Powiem więcej. Często znajduje się okazja a teoretycznie nie ma gotowości.  I bam poszło bez gotowości

12

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Trolling ale możemy udawać że nie.

"Nigdy mu nie zaglądałam do telefonu, ale zajrzałam..." smile

Zdrada jest tam gdzie ustali to para. Jak nie ustaliliście to ustalcie.  Będziesz miała odpowiedź.  Dla niektorych  "lajk" wstawiony komuś to zdrada, dla niektorych romans, dla niektórych czyn. Ustalcie jak jest u Was. Bzykanie z kimś ale nie w tajemnicy to dla niektórych też nie zdrada. Np swingujących. Różnie bywa

A najważniejsze, czy ochota na zdradę nazywa się zdradą tongue
To, że to nie jest żaden związek, to nie ma znaczenia, okazuje się big_smile
A w tej sytuacji facet ma żyć w celibacie.

Nie wiem czy istnieje na świecie ktoś będący w związku kto nigdy nie miał ochoty przespać się z kimś innym.  Pytanie kto co z tym zrobi . Poza tym: "jestem gotowa ale nie było okazji". Jak ktos jest gotowy to okazja się znajdzie
Powiem więcej. Często znajduje się okazja a teoretycznie nie ma gotowości.  I bam poszło bez gotowości

Tak istnieje. A mianowicie JA

13

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Z tym, że ochota ochocie, nierówna.
Tu autorkę ewidentnie ciągnie do ex, w przeciwieństwie do partnera/współlokatora, można powiedzieć, że od początku zdradzala  go emocjonalnie, więc nie ma sensu ta relacja, facet pewnie liczy, że jej się zmieni, póki co radzi sobie jak może tongue

Moni, jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, ważniejsze jest to, co masz zamiar z tym zrobić... żyć do śmierci w takim zakłamaniu?

14

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
wieka napisał/a:

Z tym, że ochota ochocie, nierówna.
Tu autorkę ewidentnie ciągnie do ex, w przeciwieństwie do partnera/współlokatora, można powiedzieć, że od początku zdradzala  go emocjonalnie, więc nie ma sensu ta relacja, facet pewnie liczy, że jej się zmieni, póki co radzi sobie jak może tongue

Moni, jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, ważniejsze jest to, co masz zamiar z tym zrobić... żyć do śmierci w takim zakłamaniu?

Prawda. Mimo wszystko lepiej wylądować w związku z kimś z kim się chce.

Gorzej jak "chcę" idzie w parze z np. niedostępny,  przemocowy, daje kopa i emocje (nieważne jakie), "wiadomo że nic z tego nie będzie " (znaczy nie będzie bliskości) itd

15

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

To, w czym teraz tkwi Autorka, trudno nazwać związkiem, relacją czy jakimkolwiek innym synonimem. To marazm i beznadzieja. Lepiej zakończyć to coś i zacząć od nowa ze zdrowym podejściem, po uprzednim wyciągnięciu stosownych wniosków na przyszłość.

16

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
wieka napisał/a:

Z tym, że ochota ochocie, nierówna.
Tu autorkę ewidentnie ciągnie do ex, w przeciwieństwie do partnera/współlokatora, można powiedzieć, że od początku zdradzala  go emocjonalnie, więc nie ma sensu ta relacja, facet pewnie liczy, że jej się zmieni, póki co radzi sobie jak może tongue

Moni, jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, ważniejsze jest to, co masz zamiar z tym zrobić... żyć do śmierci w takim zakłamaniu?

Do ex mnie nie ciągnie inaczej niż fizycznie. Wspominałam, że to nie jest porządny facet i to jest bardzo delikatne stwierdzenie. Nie mam do niego żadnych emocji poza fizycznością. Uważam, że nie dorasta do pięt mojemu aktualnemu facetowi.

Co do zakłamania, to z aktualnym partnerem żyjemy dobrze. Oglądamy filmy, mamy podobne zainteresowania, tą samą pracę itp Praktycznie wszystko robimy razem i się nie kłócimy. Uważam, że jest w tym jakaś wartość. Z byłym nie wytrzymała bym więcej niż wieczorne spotkanie na 3h. Oszalała bym z nerwów.

Prawda, że emocji jest zero z aktualnym partnerem, ale też mam pewność wsparcia i tego, że mogę na niego liczyć. Tylko z drugiej strony jak znaleźć emocje jak się z kimś siedzi kolejny rok gdzie 99% jest się razem. Większość par chyba nie spędza tyle czasu. Mieszkanie również nie jest za duże, więc siedzimy razem. Nie było też tak, że był całkowity brak współżycia między nami. Pierwszy miesiąc było po kilka razy dziennie. Aktualnie ostatnie 1,5 roku to jest tak raz ma miesiąc. I to nie jest tak, że mnie głowa boli. Wydaje mi się, że oboje nie inicjujemy. Ja nie lubię inicjować i on również.

Wydaje mi się, że on zgodził by się otwarty związek, ale ja raczej byłabym zbyt zazdrosna i mimo, że mu pewnie wybaczę tą prostytutkę to świadomie się na takie coś godzić chyba bym nie dała rady.

17

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
moni98i napisał/a:
wieka napisał/a:

Z tym, że ochota ochocie, nierówna.
Tu autorkę ewidentnie ciągnie do ex, w przeciwieństwie do partnera/współlokatora, można powiedzieć, że od początku zdradzala  go emocjonalnie, więc nie ma sensu ta relacja, facet pewnie liczy, że jej się zmieni, póki co radzi sobie jak może tongue

Moni, jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, ważniejsze jest to, co masz zamiar z tym zrobić... żyć do śmierci w takim zakłamaniu?

Do ex mnie nie ciągnie inaczej niż fizycznie. Wspominałam, że to nie jest porządny facet i to jest bardzo delikatne stwierdzenie. Nie mam do niego żadnych emocji poza fizycznością. Uważam, że nie dorasta do pięt mojemu aktualnemu facetowi.

Co do zakłamania, to z aktualnym partnerem żyjemy dobrze. Oglądamy filmy, mamy podobne zainteresowania, tą samą pracę itp Praktycznie wszystko robimy razem i się nie kłócimy. Uważam, że jest w tym jakaś wartość. Z byłym nie wytrzymała bym więcej niż wieczorne spotkanie na 3h. Oszalała bym z nerwów.

Prawda, że emocji jest zero z aktualnym partnerem, ale też mam pewność wsparcia i tego, że mogę na niego liczyć. Tylko z drugiej strony jak znaleźć emocje jak się z kimś siedzi kolejny rok gdzie 99% jest się razem. Większość par chyba nie spędza tyle czasu. Mieszkanie również nie jest za duże, więc siedzimy razem. Nie było też tak, że był całkowity brak współżycia między nami. Pierwszy miesiąc było po kilka razy dziennie. Aktualnie ostatnie 1,5 roku to jest tak raz ma miesiąc. I to nie jest tak, że mnie głowa boli. Wydaje mi się, że oboje nie inicjujemy. Ja nie lubię inicjować i on również.

Wydaje mi się, że on zgodził by się otwarty związek, ale ja raczej byłabym zbyt zazdrosna i mimo, że mu pewnie wybaczę tą prostytutkę to świadomie się na takie coś godzić chyba bym nie dała rady.



Skoro nie pociągacie się wzajemnie fizycznie,  a na tym m.in. polega związek, to jak to widzisz?  Nie jesteście aseksualni więc pozostaje chodzenie na boki lub umawianie się na wspólny seks zaplanowany, bo on i tak będzie szukał okazji jak i Ty, więc coś musisz wybrać.
Udajecie, że wszystko jest w porządku, jaki to ma sens?

18

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
moni98i napisał/a:
wieka napisał/a:

Z tym, że ochota ochocie, nierówna.
Tu autorkę ewidentnie ciągnie do ex, w przeciwieństwie do partnera/współlokatora, można powiedzieć, że od początku zdradzala  go emocjonalnie, więc nie ma sensu ta relacja, facet pewnie liczy, że jej się zmieni, póki co radzi sobie jak może tongue

Moni, jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, ważniejsze jest to, co masz zamiar z tym zrobić... żyć do śmierci w takim zakłamaniu?

Do ex mnie nie ciągnie inaczej niż fizycznie. Wspominałam, że to nie jest porządny facet i to jest bardzo delikatne stwierdzenie. Nie mam do niego żadnych emocji poza fizycznością. Uważam, że nie dorasta do pięt mojemu aktualnemu facetowi.

Co do zakłamania, to z aktualnym partnerem żyjemy dobrze. Oglądamy filmy, mamy podobne zainteresowania, tą samą pracę itp Praktycznie wszystko robimy razem i się nie kłócimy. Uważam, że jest w tym jakaś wartość. Z byłym nie wytrzymała bym więcej niż wieczorne spotkanie na 3h. Oszalała bym z nerwów.

Prawda, że emocji jest zero z aktualnym partnerem, ale też mam pewność wsparcia i tego, że mogę na niego liczyć. Tylko z drugiej strony jak znaleźć emocje jak się z kimś siedzi kolejny rok gdzie 99% jest się razem. Większość par chyba nie spędza tyle czasu. Mieszkanie również nie jest za duże, więc siedzimy razem. Nie było też tak, że był całkowity brak współżycia między nami. Pierwszy miesiąc było po kilka razy dziennie. Aktualnie ostatnie 1,5 roku to jest tak raz ma miesiąc. I to nie jest tak, że mnie głowa boli. Wydaje mi się, że oboje nie inicjujemy. Ja nie lubię inicjować i on również.

Wydaje mi się, że on zgodził by się otwarty związek, ale ja raczej byłabym zbyt zazdrosna i mimo, że mu pewnie wybaczę tą prostytutkę to świadomie się na takie coś godzić chyba bym nie dała rady.

Temat założony, dwa długie teksty rozważań, pokręconych pytań i opowieści zamiast po prostu stwierdzić, że między wami wieje WIELKĄ NUDĄ.
Nie masz satysfakcjonującego seksu i emocjonalnego rollercoastera. Nie sądzę abyś była ich fanką, po prostu monotonia cię dobija.

Partner szybciej zorganizował sobie seks i ma jakąś odmianę.
Ty na razie wystawiłaś się na witrynę z szyldem CZEKAM NA OKAZJĘ lol

To co masz to nie jest związek. Ot, wspólne gospodarstwo, choć na początku mieliście złudzenia że będziecie w związku. Ale obecnie obydwoje marnujecie swój czas.

Zamieszkajcie osobno, dajcie sobie przestrzeń, czyli fizyczny odpoczynek od drugiego i wtedy macie szansę na jakiś progres. Wyjść do ludzi, do płci przeciwnej aby zweryfikować to co właściwie was łączy. Może będzie Eureka! (jak dobrze nam osobno) ?

19

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
moni98i napisał/a:

Witam, mam do was małe pytanie.

A więc dowiedziałam się, że mój facet robi coś na boku... wiadomo o co chodzi.

On ma 29 lat a ja 28. Jesteśmy razem od 3 lat. Ostatnie 1,5 roku żyjemy dobrze ale tak trochę jak współlokatorzy. Spędzamy razem całe dnie i nawet pracujemy razem więc większość dni to 24h razem.
Zapytacie jak on miał czas na to aby zdradzać? Okazało się, że wystarczy, że wyskoczy niby do mechanika, niby do sklepu, niby gdzieś tam na godzinę dwie... A że to była Pani lekkich obyczajów to mógł dosyć szybko "załatwić sprawę".
Mieliśmy już rozmowę na ten temat. Przeprosił mnie, nie wypierał się, ale to świeża sprawa, więc będziemy myśleć co dalej.

Tylko mam jeden problem. On mnie zdradził i jest winny, to jasne. Ja go nie zdradziłam, ale powiem szczerze że od roku byłam na to otwarta, tylko, że nie miałam okazji. Cały czas jestem z nim ale jestem pewna, że jakbyśmy pracowali osobno to z pewnością nawiązała bym jakiś romans z kimś z pracy aby w końcu przeżyć jakieś fajne emocje. Z nim to... no żyjemy jak rodzeństwo trochę, a osobno też nie chcemy żyć.

Winie go, jest mi przykro ale czuje się jakbym zrobiła mu to co on mi, mimo że technicznie nie zrobiłam.

Czy według was kobieta która jest w pełni na zdradę (tylko fizyczną, sam seks) otwarta, ale tego nie zrobiła tylko przez brak okazji... to zdradziła?

Taaa... facet Cię realnie zdradza/zdradzał, temat dopiero co wypłynął, co zwykle wiąże się z dużymi emocjami, a Ty masz teraz większe zmartwienie i problem, nad którymi się rozczulasz, bo pomyślałaś o tym samym?
Absolutnie nie kupuję tej opowieści cool

20 Ostatnio edytowany przez Legat (Wczoraj 10:08:47)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
AdamJeden napisał/a:

Partner szybciej zorganizował sobie seks i ma jakąś odmianę.
Ty na razie wystawiłaś się na witrynę z szyldem CZEKAM NA OKAZJĘ lol

To chyba tak nie działa.
Wg mnie to jednak chęć pokazania, że ja też mogę cię zdradzić.
Kobiecie bardzo łatwo o seks. Mogłaby tak zaaranżować sytuację, że ona nie chciała, no ale ten zły były. Albo pójść na jakąś imprezkę i tak poprowadzić sprawę, że niby po alkoholu z kimś się stało.
Za dużo w niej obaw. Za dużo może stracić.

21

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Tu więcej się nie klei,  niby raz ją zdradził, a pisała, że przejrzała telefon, bo jak wychodził, to często wracał wypachniony.
Kto tu jest głupi i naiwny!?

22

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Legat napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Partner szybciej zorganizował sobie seks i ma jakąś odmianę.
Ty na razie wystawiłaś się na witrynę z szyldem CZEKAM NA OKAZJĘ lol

To chyba tak nie działa.
Wg mnie to jednak chęć pokazania, że ja też mogę cię zdradzić.
Kobiecie bardzo łatwo o seks. Mogłaby tak zaaranżować sytuację, że ona nie chciała, no ale ten zły były. Albo pójść na jakąś imprezkę i tak poprowadzić sprawę, że niby po alkoholu z kimś się stało.
Za dużo w niej obaw. Za dużo może stracić.

Przecież jej nie chodziło o zdradę dla zdrady, tylko o sentyment do exa.

23 Ostatnio edytowany przez Alessandro (Wczoraj 13:31:05)

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

To nie był pierwszy skok w bok. To raz. Ani ostatni. to dwa. A tak poza tym, to ta cała historyjka to jedna wielka bujda i to bez resorów. To trzy. big_smile

24

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Alessandro napisał/a:

To nie był pierwszy skok w bok. To raz. Ani ostatni. to dwa. A tak poza tym, to ta cała historyjka to jedna wielka bujda i to bez resorów. To trzy. big_smile

Dokładnie tak... jest tu ostatnio wysyp trolli

25

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
wieka napisał/a:

Tu więcej się nie klei,  niby raz ją zdradził, a pisała, że przejrzała telefon, bo jak wychodził, to często wracał wypachniony.
Kto tu jest głupi i naiwny!?

Trudno się nie zgodzić. Tacy bajkopisarze nawet nie zdają sobie sprawy, jak łatwo jest zauważyć, kiedy kropki do siebie nie pasują.

26

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Priscilla napisał/a:
wieka napisał/a:

Tu więcej się nie klei,  niby raz ją zdradził, a pisała, że przejrzała telefon, bo jak wychodził, to często wracał wypachniony.
Kto tu jest głupi i naiwny!?

Trudno się nie zgodzić. Tacy bajkopisarze nawet nie zdają sobie sprawy, jak łatwo jest zauważyć, kiedy kropki do siebie nie pasują.

Kropki stają się ostatnio modne nawet w komentarzach na yt ludzie piszą o kropkach łączeniu big_smile

27

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Priscilla napisał/a:
moni98i napisał/a:

Witam, mam do was małe pytanie.

A więc dowiedziałam się, że mój facet robi coś na boku... wiadomo o co chodzi.

On ma 29 lat a ja 28. Jesteśmy razem od 3 lat. Ostatnie 1,5 roku żyjemy dobrze ale tak trochę jak współlokatorzy. Spędzamy razem całe dnie i nawet pracujemy razem więc większość dni to 24h razem.
Zapytacie jak on miał czas na to aby zdradzać? Okazało się, że wystarczy, że wyskoczy niby do mechanika, niby do sklepu, niby gdzieś tam na godzinę dwie... A że to była Pani lekkich obyczajów to mógł dosyć szybko "załatwić sprawę".
Mieliśmy już rozmowę na ten temat. Przeprosił mnie, nie wypierał się, ale to świeża sprawa, więc będziemy myśleć co dalej.

Tylko mam jeden problem. On mnie zdradził i jest winny, to jasne. Ja go nie zdradziłam, ale powiem szczerze że od roku byłam na to otwarta, tylko, że nie miałam okazji. Cały czas jestem z nim ale jestem pewna, że jakbyśmy pracowali osobno to z pewnością nawiązała bym jakiś romans z kimś z pracy aby w końcu przeżyć jakieś fajne emocje. Z nim to... no żyjemy jak rodzeństwo trochę, a osobno też nie chcemy żyć.

Winie go, jest mi przykro ale czuje się jakbym zrobiła mu to co on mi, mimo że technicznie nie zrobiłam.

Czy według was kobieta która jest w pełni na zdradę (tylko fizyczną, sam seks) otwarta, ale tego nie zrobiła tylko przez brak okazji... to zdradziła?

Taaa... facet Cię realnie zdradza/zdradzał, temat dopiero co wypłynął, co zwykle wiąże się z dużymi emocjami, a Ty masz teraz większe zmartwienie i problem, nad którymi się rozczulasz, bo pomyślałaś o tym samym?
Absolutnie nie kupuję tej opowieści cool

To prawda ze zdrade nie przezywa sie w 1 godzine, nawet wpisałem i pierwsze emocje moga trwac nawet tydzień mocne. Potem juz sie wycisza powoli i czesto dopiero po miesiacu juz nie ma emocji tylko ew bilnase, decyzje itp

Jednak Priscilla to wszystko tyczy sie KOCHANKI a on był na usługach, co dla 99,999% kobiet jest zdrada duzo nizszej wagi, wiec jesli to jest duzo nizszej wagi to tez emocje nie ciągną sie tygodniami tylko są równiez krótsze.

28

Odp: Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?
Julia life in UK napisał/a:

Kropki stają się ostatnio modne nawet w komentarzach na yt ludzie piszą o kropkach łączeniu big_smile

Haha, ja używam tego stwierdzenia od lat, zanim jeszcze stało się modne wink

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy otwarcie na zdradę to też trochę zdrada?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026