Cześć dziewczyny. Piszę tutaj, bo jest prawie trzecia w nocy, nie mam z kim o tym porozmawiać i czuję, że zaczynam się w tym wszystkim gubić. Chciałabym poznać Wasze szczere opinie, najlepiej również osób, które były w podobnej sytuacji. Nie oczekuję, że będziecie przyznawać mi rację. Chcę po prostu spojrzeć na to z innej perspektywy.
Jestem w związku z moim Dawidem prawie 5 lat. Nasza relacja nie zawsze była łatwa. Pierwszy rok związku na odległość, potem 2 lata mieszkania razem u moich rodziców, a po 3 latach związku mieliśmy ośmiomiesięczną przerwę, podczas której poznał Agatę. Po naszym powrocie do siebie po tych 8 miesiącach ona pozostała w jego życiu jako bliska koleżanka, a właściwie przyjaciółka.
I właśnie z tym mam problem.
Nie chodzi o to, że mój chłopak nie może mieć koleżanek. Nie chcę być osobą, która zabrania partnerowi kontaktów z kobietami. Rozumiem, że można mieć przyjaźnie damsko-męskie, które ma, bo on razem ze swoją siostrą mają bliską grupę przyjaciół i kobiet i mężczyzn.
Problem polega na tym, że w tej konkretnej relacji jest coś, co wzbudza we mnie ogromny niepokój, bo oni znaleźli lepszy kontakt.
Agata jest z Warszawy, a mój Dawid z Rzeszowa, ja jestem znad morza. Po tej przerwie są plany na wspólne mieszkanie po nowym roku razem, ale już na swoim. Ja mam 22 lata, Dawid 23, Agata 24.
Dawid i Agata dużo ze sobą piszą, mają swoje żarty i wspólne wspomnienia. Byli razem ze znajomymi w Bieszczadach i na wielu zdjęciach z tego wyjazdu są blisko siebie. Dawid twierdzi, że po prostu się trzymali razem i rozmawiali, jak to znajomi w grupie, a zdjęcia były robione wszystkim.
Byli też razem w towarzystwie grupy na imprezie urodzinowej jego siostry, ale tam nie wiem co się działo.
W ich rozmowach pojawiają się wiadomości, które sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, jak bliska właściwie jest ich relacja.
Pojawia się tam gadanie o swoich przeżyciach, problemach, studiach, zainteresowaniach, grupie przyjaciół, zaczepne słowa jak:
„Człowiek przyjeżdża do Rzeszowa (ona) na tyle dni i okazuje się, że nie będzie cie jak podrażnić” - mojego Dawida akurat wtedy nie było w Rzeszowie.
„To chyba jednak zatęsknie za Tobą” w kontekście braku obecności mojego Dawida na imprezie.
Pewna rozmowa się toczyła i mój Dawid przeprosił za brak odzewu przez kilka dni i na to Agata odpowiedziała „Jeszcze raz mnie przeprosisz za odpisywanie z opóźnieniem to przysięgam, że obetnę ci włosy we śniexD” na co mój Dawid zareagował ‚haha’ i ona dopisała „Absolutnie się nie gniewam i nigdy nie będę xd” na co mój Dawid zareagował serduszkiem.
Agata opowiadała o wypadzie z koleżanką i na to mój Dawid „Kochana, to fajnie że dobrze się bawiłyście”
Często ona też mówi do niego, że uwielbia Rzeszów i chciałby tam mieszkać, bo przyjaźni się z jego siostrą, że ma tu przyjaciół i z nim dobry kontakt.
Jedna z wiadomości Agaty szczególnie utkwiła mi w głowie. Podziękowała Dawidowi za to, że ją do siebie zabrał, napisała, że miało to znaczenie dla jakiejś Anetki, bo dzięki temu uniknęli pytań innych osób, i że jej samej też trochę ulżyło. Zapytałam go o to, to powiedział, że chodziło o odwiezienie jej i Aneta się spóźniała i on, jego siostra i chłopak siostry ją wzięli do domu rodzinnego i potem on SAM ją odwiózł do domu koleżanki… A gdy spytałam czemu mi o tym naturalnie nie powiedział to zderzyłam się z tym, że „bo wiem że byś wpadła w paranoje”. Nie znam całego kontekstu tej sytuacji, wyjaśnienie Dawida brzmi sensownie, ale nie wiem..
Są też inne wiadomości i sytuacje, które w połączeniu zaczęły mi się układać w pewien obraz. Tylko że nie wiem, czy rzeczywiście coś w nim jest, czy po prostu przez zazdrość zaczęłam interpretować wszystko na ich niekorzyść.
Przyznaję się do czegoś, z czego nie jestem dumna. Zaczęłam przeglądać komputer Dawida i jego wiadomości - stąd moja taka wiedza o czym piszą. Wiem, że przekroczyłam granicę prywatności i nie próbuję tego usprawiedliwiać. Znalazłam jednak rzeczy, które jeszcze bardziej mnie zaniepokoiły. W końcu powiedziałam mu, że to zrobiłam.
Rozmawialiśmy o tym bardzo długo, praktycznie całą noc. Dawid zapewniał mnie, że kocha mnie, chce być ze mną i że to mnie wybiera. Powiedział też, że nawet jeśli Agata miałaby do niego jakieś uczucia, to przecież do stworzenia relacji potrzebne są dwie osoby i on chce być ze mną.
Wiem, że to ważne słowa. Wiem też, że sam fakt, że mój chłopak ma bliską koleżankę, nie oznacza zdrady ani tego, że między nimi coś jest.
Ale mimo tych zapewnień nie potrafię się uspokoić.
Najbardziej boli mnie chyba nie sama myśl o zdradzie fizycznej. Boję się, że między nimi jest jakaś szczególna więź, że mają swoje rozmowy, żarty i wspomnienia, do których ja nie należę. Że on może chcieć spędzać z nią czas, rozmawiać z nią i śmiać się z nią w sposób, który zacznie odbierać coś naszej relacji.
Boję się, że przestanę być dla niego tą wyjątkową osobą.
Wiem, że partner nie może być całym światem drugiej osoby i że każdy powinien mieć też własne znajomości. Nie oczekuję, że Dawid będzie spędzał każdą minutę ze mną. Ale myśl o tym, że inna dziewczyna ma dostęp do jego czasu, uwagi i bliskości, jest dla mnie bardzo trudna.
Co gorsza, wpadłam w błędne koło. Kiedy Dawid wychodzi do pracy, bo aktualnie jestem u niego miesiąc, pojawia się we mnie potrzeba, żeby znowu sprawdzić jego wiadomości. Część mnie wie, że nie powinnam tego robić, ale druga część chce znaleźć odpowiedź i wreszcie przestać się zastanawiać. Problem w tym, że kiedy coś znajduję, czuję się jeszcze gorzej. A kiedy niczego nie znajduję, i tak nie mam pewności, że wszystko jest w porządku.
Zaczęło mnie to tak mocno obciążać, że zdarza mi się trząść z nerwów. Czasami mam wrażenie, że nie potrafię już normalnie funkcjonować z tymi myślami.
Nie wiem, czy moja intuicja próbuje mi coś powiedzieć, czy przemawia przeze mnie lęk przed utratą ukochanej osoby. Nie wiem też, czy problemem jest zachowanie Dawida i charakter jego relacji z Agatą, czy moje własne poczucie bezpieczeństwa w związku, a może jedno i drugie.
Chociaż ostatnio Agata zaczęła prowadzić z nim konwersacje na temat tego, że spodobał jej się jakiś chłopak, ale dużo jest tego do opowiadania, gdy mój Dawid napisał, że trzyma kciuki, aby coś z tego było i najwyżej opowie jej więcej przy najbliższej okazji, to ona mu odparła „no co ty nic z tego nie będzie” i odpowiedziała jeszcze „Ale wtedy znów zginiemy na dobre kilka godzin, bo będziemy plotkować xD” nawiązując do wypadu w Bieszczady, na którym mnie nie było, ponieważ byłam u siebie. Na tym wypadzie przyznał mi się, że wyznał jej, że jestem o nią zazdrosna. Stwierdził, że tym chciał otworzyć możliwość, aby było lepiej, aby Agata najwyraźniej też wiedziała o moich odczuciach. Na co ona mu niby powiedziała, że nie mam się o co martwić, a poza tym jej nie znam.
Chciałabym zaznaczyć, że nie mam dowodu na zdradę i nie chcę nikogo oskarżać bez podstaw. Mam natomiast poczucie, że coś w tej sytuacji odbiera mi spokój, i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Kocham Dawida i nigdy nie dał mi powodów do postrzegania go jako osoby, która może mnie zdradzić. Co do szacunku i kłótni na przestrzeni kat było ciężko, stąd przerwa.
Jest jeszcze jedna rzecz. W ten weekend będzie impreza halloweenowa, na którą z nim idę i ona tam będzie.
Dlatego chciałabym Was zapytać:
1. Czy Waszym zdaniem bliska przyjaźń damsko-męska, w której są częste wiadomości, wspólne żarty i wyjazdy, może być całkowicie platoniczna, nawet jeśli partnerka czuje się z nią niekomfortowo?
2. Czy opisane przeze mnie sytuacje rzeczywiście dają powody do niepokoju, czy same w sobie nie znaczą niczego szczególnego?
3. Czy któraś z Was przeżywała podobną zazdrość? Jak sobie z nią poradziłyście?
4. Jak odróżnić intuicję od lęku, który sprawia, że zaczyna się doszukiwać znaczenia w każdej wiadomości i każdym zachowaniu?
5. Jak rozmawiać z partnerem o takiej relacji, żeby nie kontrolować go ani nie zabraniać mu przyjaźni, ale jednocześnie nie tłumić własnych uczuć? Aby każda rozmowa nie kończyła się zmęczeniem czy kłótnią albo zapewnianiem Dawida, że między nimi nic nie ma.
Będę wdzięczna za szczere odpowiedzi, również te, które mogą być dla mnie trudne. Proszę tylko o konstruktywne podejście. Naprawdę próbuję zrozumieć, co się ze mną dzieje i jak sobie z tym poradzić.