netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

21 odpowiedzi3 733 wyświetleniazałożony przez Atyde, 22.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Witam.
Jestem tutaj pierwszy raz, a zawędrowałam, bo mam problem z facetem oczywiście.
Dwa lata temu na imprezie u siostry poznałam faceta. Żeby było śmieszniej- właściciela mieszkania, w którym siostra wynajmuje pokój. No i jak to na takiej imprezie bywa- trochę alkoholu się polało i efekt był taki, że na zakończenie pocałowaliśmy się kilka razy. Potem jak odwiedzałam siostrę, nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy. No ale przy każdej okazyjnej imprezie, to On albo mnie przytulał, łapał za rękę, ale do niczego konkretnego już nie doszło. Ja traktowałam to bardzo lekko, no bo przecież oboje byliśmy wolni i nic złego nie robiliśmy. Po roku takiej znajomości w wyniku różnych zdarzeń, ja również wynajęłam u Niego jeden pokój. Ale nie robiłam sobie wielkich nadziei- po prostu- potrzebowałam pokoju, u nich był jeden wolny, więc czemu nie? No i tutaj sprawa zaczęła się komplikować. Na początku wszystko było ok. Potem jedna z domówek skończyła się tak, że gdy wróciłam do siebie do pokoju On leżał w moim łóżku. Przytulił mnie, powiedział, że bardzo mnie lubi, że nigdy by mnie nie skrzywdził i żebym wiedziała, że zawsze mogę na niego liczyć... I na tym się skończyło- a na drugi dzień tematu w ogóle nie było. Ja też weszłam w tą jego koncepcję udawania, że nic się nie wydarzyło. W grudniu kolejna domówka skończyła się tak, że znów wylądowaliśmy w łóżku i oprócz kolejnych pocałunków doszło do nieśmiałych pieszczot. Następnego dnia- znowu cisza. Nie powiem, mi to było trochę na rękę. Tylko, że od wtedy jego stosunek do mnie się trochę zmienił. Zaczął mnie zaczepiać, jak gdzieś wychodziłam, to pytał z kim i gdzie, jak wracał do domu, a mnie nie było, to zaraz dostawałam smsa, gdzie mnie poniosło, jak miałam być w domu o jakiejś godzinie, a coś mi się przeciągało, to też wypytywał gdzie tak długo byłam... A jak tylko odbierałam jakiegoś smsa albo telefon o którym nie chciałam mówić, to od razu żartował, że to na pewno jakiś kochanek. Wszystko niby na neutralnym, współlokatorskim gruncie, ale czasami miałam wrażenie, że to wszystko jest spowodowane pewnym rodzajem zazdrości. I żeby było jeszcze śmieszniej w kwietniu zostałam jego zmienniczką w pracy. Ja szukałam pracy, u niego było miejsce wolne i sam mi zaproponował, żebym skorzystała. No więc od tego czasu (zaczęliśmy więcej czasu spędzać razem i mieć więcej wspólnego), po tym bliższym poznaniu trochę zawrócił mi w głowie. Tym bardziej, że byłam pewna, że On też jest zainteresowany... Ostatnio zdarzyło się, że trzy nocki do 5 rano przegadaliśmy... Wyglądało, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, aż do tego weekendu. Miał urodziny, więc wpadło kilka osób. Jak już wszyscy się rozeszli, ja miałam jeszcze do wypicia drinka, więc zostałam z nim sama. I wtedy się zaczęło. Najpierw mi powiedział, że moja siostra pod żadnym względem mi do pięt nie dorasta. Potem, że jak tylko mnie poznał, to od razu wiedział, że jestem wartościową dziewczyną. I potem mnie pocałował. Zapytałam go wtedy czy się nie boi, że mi zacznie na nim zależeć po takich sytuacjach. Odpowiedział, że nie, bo z doświadczenia wie, że nigdy nikomu na nim nie zależało. A jak zapytałam, ponownie co by było, to się uśmiechnął i powiedział, że na pewno się dogadamy. W między czasie oczywiście cały czas się całowaliśmy. Po chwili zapytał, czy naprawdę jest taka opcja, żeby mi mogło na nim zależeć... Generalnie skończyło się na ostrych pieszczotach, podczas których powiedział mi jeszcze kilka rzeczy. I zasnął u mnie (wcześniej zawsze nad ranem w końcu szedł do siebie). Następnego dnia On pracował, więc rano się nie widzieliśmy, wieczorem poszłam szybko spać, bo byłam zmęczona więc też nie za bardzo było żadnej okazji, żeby pogadać. Następnego dnia znowu zachowywał się jakby nic się nie stało. Wczoraj już nie wytrzymałam i gdy napisał smsa o jakąś głupotę zapytałam czy długo będziemy udawać, że nic się nie wydarzyło. Nie odpisał. No to napisałam mu jeszcze, że wolałabym, żeby napisał mi wprost, że dla niego to nie miało żadnego znaczenia niż w ogóle tego nie komentował. I odpisał... Napisał, że On nie wróży nikomu przyszłości ze sobą i, że jeśli w jakiś sposób mnie uraził to bardzo przeprasza. Odpisałam, że nie chodziło mi o przeprosiny tylko chciałam wiedzieć na czym stoję. W domu mnie unikał i nawet jak przyszłam zapytać o coś związanego z pracą, to nawet na mnie nie popatrzył. W domu jeszcze nie za bardzo mamy jak pogadać, bo moja siostra o niczym nie wie i ja nie chcę żeby wiedziała i wydaje mi się, że on trochę ten fakt wykorzystuje... Czy ja jestem tak naiwna i wierzyłam w coś, co mi się tylko wydawało? Czy On wykorzystywał sytuacje, na które ja się zgadzałam? Czy on po prostu jest takim babiarzem? Czy może się boi zaangażowania? Pogadałbym z nim, ale po tym jego smsie czuję się jak kompletna idiotka...

2

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Wiesz dziwią mnie te jego teksty,typu, że nie zasługuje, że jak komus mogłoby na nim zależec. Dziwne. Moim zdaniem, mimo wszystko powinnaś  z nim pogadać. Ja nie jestem zwolenniczką wolnych związków, ale uważam, ze rozmowa bedzie najlepsza abys wiedziala na czym stoisz.

3

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Trochę dziwny koleś..
Może się boi?
A może coś ukrywa?

4

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Wydaje mi się, że rozmowa chyba już nic nie zmieni. W końcu dał mi chyba delikatnego kosza, prawda?

5

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

To gra, w której jesteś pionkiem. Tak to dla mnie wygląda. Wyłącz emocje, myśl racjonalnie, używaj mózgu zamiast hormonów, a mniej będzie bolało.

6

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć
free82 napisał/a:

Wyłącz emocje, myśl racjonalnie, używaj mózgu zamiast hormonów, a mniej będzie bolało.

Tylko dla mnie trochę za daleko to zaszło, żeby ot tak wyłączyć emocje. Wiem, że dużo w tym mojej winy, bo nie powinnam była na to pozwolić, ale na początku nie wydawało mi się, żeby to mogło dojść do takiego punktu, w którym teraz się znajduję...

7 Ostatnio edytowany przez free82 (2010-06-24 07:20:21)

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

A perspektywa, że może, choć nie musi być dużo gorzej coś w Twoim myśleniu zmienia? Facet, jeśli kocha kobietę, wcześniej czy później jej to pokaże w sposób, który nie budzi wątpliwości. Wyluzuj, nie jeden facet jest na ziemi.

8

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Myślisz, że wiedza o tym, że może być gorzej coś daje? Byłoby cudnie, gdyby tak było... Ale rzeczywistość nie jest taka kolorowa i nawet wiedząc, że może nie pójść po naszej myśli czasami brniemy w głupie sytuacje... Tak jak ja teraz.

9

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Może ma jakaś mroczną przeszłość dlatego uważa że zadna na niego nie zasługuje...?

10

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć
Adver19 napisał/a:

Może ma jakaś mroczną przeszłość dlatego uważa że zadna na niego nie zasługuje...?

Mi też się tak wydaje. Chłopak coś ukrywa. Tak czy inaczej, nie daj się sobą bawić, bo to nie mowa o trzech spotkaniach. Trwa, to zbyt długo, żebyś wciąż nie wiedziała na czym stoisz. Twardo zażądaj wyjaśnień, a jak ich nie udzieli - przerwij to! Trzeba mieć trochę godności i wiedzieć kiedy odejść. Albo z Nim coś nie tak, albo wyjaśni - wówczas zaproponuj pomoc.

11

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Odpuszczam. Dla niego temat jest najwyraźniej wyczerpany- znowu zachowuje się jakby wszystko zostało już wyjaśnione. W poniedziałek się wyprowadzam, może jak mnie nie będzie miał na wyciągnięcie ręki, to zatęskni...

12

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

w skrócie przedstawie swoja sytuacje
4 miesiace temu zostawił mnie chłopak, z mojej winy, bylismy parem 2 i pół roku b. sie kochalismy i było nam ze soba dobrze.
w ciagu 1 miesiaca po rozstaniu nie mielismy praktycznie żadnego kontaku On zapewnial, że to definitywny koniec, nastepnie sam zaczał pierwszy sie ze mna kontaktowac. miesiac pozniej spotkalismy sie... powiedzial, że nie wie co mam o tym wszytskim myslec,caly czas utzymywalismy telefoniczny kontakt za jakis czas zapewnil mnie, ze jednak nie wroci juz do mnie i chce jedynie "przyjazni"
kilka dni pozniej bardzo Go potrzebowalam a On byl przy mnie i mnie wspieral, nastepnie sie spotkalismy i po dluzszym czasie przebywania w swoim towarzystwie  kochalismy sie, nastepnego dnia znow sie to powtorzylo, pozniej mielismy czaly czas kontakt telefoniczny czy internetowy spotkalismt sie na spacerze a gdy poruszalam nasz temat to mowil, że nie wie, że się boi, że nie wie co czuje, że nie zalezy mu tak bardzo jak mi na nim.
Gdy sie nie widujemy utrzymujemy kotakt tak jakbysmy byli razem rozmawiamy przed snem itp.
ostanio znow sie spotkalismy i znow sie kochalismy tym razem zostal ze mna na noc spedzilismy reszta wieczoru razem i zasnelismy w swoich objeciach, rano znow byl sex
ani ja ani On nie pruszylismy tematu nas...
zoabczyalam, że czasem jest znow bardzo szczesliwy bedac ze mna i traktuje mnie jak swoja dziewczyne lecz jednak nastepnie potrafi byc wyobcowany i smutny i nie okazuje mi uczuc...

czy ja jestem tak naiwna myslac, że On chce wrocic? czy On mógłby mnie wykorzystywać? dodam, że z tego co wiem to nigdy mu za bardzo na sexie nie zalezalo tzn. ze nie byl zwolennikiem  przyjacielskiego sexu i jak nic z tego  mialo nie byc to znajomosc znow schodziala jedynie na tor czysto kolezenski

13

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

malaiduzy mam podobny problem z moim fagasem. Tylko my sie nie rozstalismy, tylko mamy tzw. przerwe ehh spotkalismy sie 2x od listopada. byl sex, kocham cie etc. postanowilam milczec, by go sprowokowac. dla mnie to wieksze wyzwanie. on chce bym mniej sie emocjonowala, a mi to trudno przychodzi. Musze zapanowac rowniez nad soba.
Oby nam wyszlo

14

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

od listopada? to długo... a dlaczego macie ta przerwę?

słowa kocham Cie usłyszałam ostanio od Niego w moim śnie... ostanio powiedzial mi, że po rozstaniu obicał sobie, że juz mi tego wiecej nie powie pomimo, że będzie czuł inaczej...

wiesz co jest najgorsze, że On sam nie wie czego chce... i nie wiem co zrobić, żeby wiedział... trudno mi zostawić Go gdy słyszę z Jego ust nie chcę Ciebie stracić lecz nie wiem czy chce być z Tobą

i jak milczenie pomogło?
ja sądzę, że jak ja się nie odezwę to On to zrobi tylko pewnie nie bedzie mowy o nas... wydaje mi się, że temat powrotu wzbudza w nim złe wspomnienia z tuż sprzed rozpadu związku oraz powód samego rozstania...

myślałam, że jak się zbliżymy to to będzie oznaczało, że chcemy do siebie wrócić... ale tak nie jest przynajmniej nie dla Niego...

15

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

od listopada? to długo... a dlaczego macie ta przerwę?

Duzo sie klocilismy, wiedzial, ze zalezy mi na slubie, na tym by zostac w Polsce i zaczac stabilne zycie, ja tertaz jestem w UK, on w Irlandii. Probowal znalezc "powazniejsza" prace, ale mu nie wyszlo i chyba chlopak sie zalamal. Wiedzial, ze mam z nim powazne plany - oswiadczyl mi sie rok temu, tylko chyba nie wiedzial wtedy co to znaczy. Duzo sie klocilismy.

słowa kocham Cie usłyszałam ostanio od Niego w moim śnie... ostanio powiedzial mi, że po rozstaniu obicał sobie, że juz mi tego wiecej nie powie pomimo, że będzie czuł inaczej...

U mnie jest inaczej. Nie mowi mi tego, bo jak mowi - zburzy swoj spokoj, ale pragnie najbardziej na swiecie ze mna byc (przysyla mi kartki, w ktorych pisze, bym dala mu chwilke, a wszystko sie ulozy)

wiesz co jest najgorsze, że On sam nie wie czego chce... i nie wiem co zrobić, żeby wiedział... trudno mi zostawić Go gdy słyszę z Jego ust nie chcę Ciebie stracić lecz nie wiem czy chce być z Tobą

U mnie to samo. Moze za kilka tyg, przyjdzie nam uczucie goryczy, a z nim powod dla nich do zmartwien - jesli kochaja wroca. Marze, bym miala w sobie taka sile, by powiedziec mu, ze nie jestem w stanie byc jego przyjaciolka (jak narazie) i by sie odezwal jak sie zdecyduje. Boje sie o to, ze u niego ten proces moze trwac lata, wiec wole by powiedzial, ze to koniec. A ciagle mi powtarza, bym sobie narazie temat slubu wybila z glowy i dostane nowy pierscionek, bo od momentu oswiadczyn wszystko zaczelo sie miedzy nami psuc.


i jak milczenie pomogło?

Narazie milczalam tylko tydzien :) nie wytrzymalam, zadzwonilam z ukrytego nuymeru i zaczelam swoje wojny. Teraz bede silniejsza. Powiedzialam kolezance, ze za kazdego sms musze jej placic 10 funtow :)



Musi moja droga cos ruszyc. Nie bedziemy zyc wiecznie w niepewnosci. Sama wiem, ze to trudne. Kocham tak mocno, ze wytrzymalam pol roku. Nie wroci do mnie teraz, bo sie nadal z nim klocilam zamiast dac mu jego wymarzony spokoj i czas. Chyba zasluzylam sobie. Teraz wiem, ze zrobilam wszystko procz dania mu tego czego chce, czyli swietego spokoju.
Musze wytrzymac, przemoc sie i walczyc swoim spokojem i cierpliwoscia, a wiem, ze wtedy musi wrocic.
Musimy sie wspierac :)

16

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

"Probowal znalezc "powazniejsza" prace, ale mu nie wyszlo i chyba chlopak sie zalamal. Wiedzial, ze mam z nim powazne plany - oswiadczyl mi sie rok temu, tylko chyba nie wiedzial wtedy co to znaczy. Duzo sie klocilismy."

zamiast coś naprawić wspierac się On wolał uciec... ehh Ci faceci
mój eks niestety zwatpil we mnie... bo nigdy nie powinnam Go tak traktowac... a jednak zrobilam to i niestety mial racje, że odszedł ale bardzo chce żeby wrócił i uwierzył, że się zmieniłam...

"Nie mowi mi tego, bo jak mowi - zburzy swoj spokoj, ale pragnie najbardziej na swiecie ze mna byc (przysyla mi kartki, w ktorych pisze, bym dala mu chwilke, a wszystko sie ulozy)"

czy to jest normalne? jak chce być z Tobą to powienien być! na co On czeka?

czasami wydaje mi się, że On zachowuje sie jak pies ogrodnika... sam nie chce a innemu nie da,
nie wiem co zrobić aby upewnił się w swoich uczuciach do mnie aby znów mi zaufał...
raz myślę, że może byłoby lepiej abym zerwała kontakt właśnie teraz kiedy się waha kiedy czasem jest mój teraz kiedy powoli wraca a z drugiej strony uważam, że przecież jeszcze jakiś czas temu zapierał się, że nie wróci, bo uważał, że się nie zmienię...

wczoraj napisał nic nie odpisałam... i sama nie wiem czy powinnam... może trochę pomilcze i to da mu czas na zrozumienie tego co tak na prawde czuje?
a może powinnam mu pokazać, że jestem przy Nim i że Go wspieram, ale wydaje mi się że jak tak będzie to sytuacja długo się nie zmieni, bo mówi, że narazie mu to wystarcza co jest ale kurde kiedy się widzimy oboje siebie pragniemy i widac, że nie jestesmy tylko przyjaciołmi a taki kontak nam tylko nie wystarcza wiec o co chodzi?


"Musi moja droga cos ruszyc. Nie bedziemy zyc wiecznie w niepewnosci. Sama wiem, ze to trudne. Kocham tak mocno, ze wytrzymalam pol roku. Nie wroci do mnie teraz, bo sie nadal z nim klocilam zamiast dac mu jego wymarzony spokoj i czas. Chyba zasluzylam sobie. Teraz wiem, ze zrobilam wszystko procz dania mu tego czego chce, czyli swietego spokoju. "

tylko jak ma się cos ruszyc u mnie niby sie ruszyło ale nadal stoi w miejscu...
ja najdluzej nie odzywalam się 2 tygodnie i wtedy to On się odezwał i powiedział, że chciałaby mnie zoabczyc i brakuje mu mnie...
teraz to w sumie On pierwszy coś napisze a ja się zastanawiam czy odp czy nie bo chce zeby się zaczęło krecic tak na dobre abysmy zdecydowali czy chcemy tego zwiazku czy nie... bo taka hybryda ( byż razem ale jednak nie być w związku to jest trochę dziwne i ponad moje sily)

ja w sumie dalam mu spokoj i stalam się duzo bardziej cierpliwa tylko czasem zaczynam tak tesknic, że znow potrzebuje wiedziec czy chce wrocic czy nie a potem zdaje sobie sparawę, że to nie ma sensu lecz nastepnie znow uwazam, że powinnam walczyc o te milosc bo jeszcze nie wszytsko stracone...

tylko co zrobic aby On sobie uswiadomił czego tak naprawdę chce

17

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Witam:) dodam mojego posta tutaj, bo tytuł akurat do tego świetnie pasuje. Chodzi o to, że niedawno poznałam pewnego chłopaka, spotkaliśmy się parę razy. Wiem, że od razu nie bedziemy razem, bo za krótko się znamy i w ogóle. On też powiedział mi, że nie wie, czy coś z tego bedzie, nie przekreślił tego od razu. Nie wiem czy to ma sens, czy warto może trochę poczekać. Powiedział mi też , że jakby miał być z kimś ( nie chodzi tu o mnie) to mnie uprzedzi, żeby nie było. Nie wiem, czy to takie głupie gadanie czy to może normalne. Może jestem zbyt niecierpliwa ...

18

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

malaiduzy to ja Cie i tak podziwiam, ze wytrzymalas 2 tyg, mnie juz przy 2 dniu ni eodzywania sie skreca, by napisac smile
co Ci napisal w sms?

19 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-04-18 22:21:20)

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

ehh wczorja napisał czy już śpię... pewnie chciał pogadać... nie odp. dziś cały dzień też milczałam i napisał co słychać i czemu milczę a ja się zastanawiam czy odpisać

aniz
to się nazywa samodyscyplina to było bez sensu ja pisałam On milczał ja dzwoniłam zamieniliśmy kilka słow i tyle z tego było musiał poczuć, że mnie nie ma... myślałam, że wróci ale nadal jeszcze tego nie zrobił


i teraz nie wiem co robić może to, że zaczę milczeć to uświadomi mu wkoncu czego tak naprawde chce... szczerze innego pomyslu nie mam... zblizylismy sie juz tak mocno znow do siebie i jezeli to nie dało mu jeszcze nic do myslenia to chyba nagła zamiana mego zachowania powinna dac i zmotyowawac do podjecia decyzji.
bo ja tak dluzej juz nie moge kocham Go bardzo i w sumie jest mi lepiej gdy mamy ze soba chodz taki kontakt ale to mi nie wystarcza i bardzo mnie to meczy...
ostanio mysle tylko o Nim na niczym się nie mogę skupić czuję jakby stał się moją obsesją...


nie wiem co robic naprawde... czy to nie glupie tak nadale zaczac milczec? lecz czy ja w tym wytrwam... chyba muszę właśnie chyba zdałam sobie sprawe, że to jedyne rozwiązanie lecz czy wlasciwe? to się okaże...

20

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

masz racje - samodyscyplina,nad soba tez trzeba umiec zapanowac. Ja chce zastanowic sie na spokojnie co sama dalej chce w zyciu robic, bo praca, ktora mam mnie meczy.
On sie i tak nie odzywa - czy soe odezwe czy nie - on dalej bedzie milczal, wiec w naszym Twoim i moim przypadku milczenie to chyba najlepsza i bron i nabój jednoczesnie smile

21

Odp: On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

tylko najgorsze jest to moje poczucie winy... bo to z mojej winy rozpadł sie ten związeki dlatego nie wiem co powinnam robic... czy ja sie przestane odzywac to nie bedzie tak jakbym Go odtracila i zrezygonowala z nas?
że się szybko poddałam i ze upewni sie w tym ze nie warto bylo wracac?
chociaz tu broblem tkwi chyba w nim bo On sie waha niby osobno a jednak troche razem

aniz
to nic nie pisz, niech On zateskni zobaczysz odezwie się zawsze sie odzywaja

kurde nawet kiedy sie nie odzywam to myslę o nim, że mu z tym zle że może nie bedzie mogl sie skupic na nauce bo jutro ma wazny egzamin i moze nie powinnam tak robic ale kurde czy On o mnie mysli? Nie gdyby myslał to by podjął decyzję a mysli tylko i wylacznie o sobie wiec ja tez zaczne bo ja jestem najwazniesza !

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie wierzy ,że komuś mogłoby na nim zależeć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026