Hejka, powiem wprost. Jestem niepewnym siebie facetem z kompleksami, mam zone i zawsze bardzo sie staralem o nia dbac, jestem do niej przywiazany jak do matki.
Niestety ona mnie zdradzila z jakims kolega. Zrobila zle, ale przeprosiła mnie, było mi ciezko ale jakos tak wyszlo, ze po rozmowie o tej zdradzie gdzie bylo mi bardzo cięzko zaczelismy sie kochac seks. Zawsze staralem sie aby jej było dobrze i komfortowo, bardzo często podczas stosunku pytałem czy ją boli coś (z uwagi na bardzo duże przyrodzenie 16-17cm), byłem delikatny jak to tylko mozliwe, wszystko po to aby sie czuła swietnie i komfortowo. Jednak ten seks po zdradzie.... nie wiem co we mnie wstąpiło ale potraktowałem ja w łózku jak zwykła ladacznice, pierwszy raz robila mi seks oralny, pierwszy raz dałem jej klaspa, bardzo ją wyzywałem, to wszystko bylo jakies dziwne, myslalem ze sie wyzyje ale ona wygladala jakby sie jej podobało, zapewne udawała.
Jest mi teraz ogromnie glupio, zamiast myslec o jej zdradzie i przepracowaniu tego to duzo mysle o tym ze potraktowałem ja jak ladacznice. Nie wiem co robic, bo ona w zasadzie sobie nic z tego nie robi, a nawet wyglada jakby sie lepiej czuła. Jak jej to powiedziałem, ze zle mi ze potraktowałem ją jak ladacznice to mnie zamurowało bo odpowiedizała "po tym co ci zrobiłam (zdrada) przeciez jestem ladacznica" Wiem juz ze nastepny seks bedzie najdelikatniejszy i najbardziej czuły jak tylko potrafie, z płatkami róz.