Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-31 18:51:11)

Temat: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Kiedy zakladam jakies poważne tematy to zaraz z góry jest zakładane że to zmyślona historia

A nie macie żadnych faktow ani dowodow na to

Bylam Muzulmanka i mialam byc drugą żona to bylo ze trolluje,a to byla prawda

Chcialam znowu sprzedawać bizuterie to tez byla prawda tylko chroniczne zmęczenie popsulo mi plany

Chcialam iść do zakonu i bylam we Wspólnocie to tez byla prawda tylko ze musialam odejsc ze wzgledu na chorobe

To ze mialam raka to tez jest fakt i moze rzeczywiście moglam opisac wam wszystko szczegółowo,a nie ogolnikowo ale po co z góry zakładac ze zmyslam i trolluje

Ja tu prawde pisze a nikt mi nie wierzy....zmiana pogladow np w kwestii wiary tez nie jest dowodem na klamstwo i to kazdy psycholog powie

Dlaczego wiec nikt mnie tu poważnie nie traktuje a innym odpisujecie poważnie i tez nie macie dowodów czy to prawda czy ktos sobie trolluje i zmysla historie?

Czemu tylko moje tematy sa spamowane a potem jak zakładam ten sam temat ze wzgledu na spam to zarzuca sie mi bycie spamerka i tak wiem ze zalozylam też tematy bez spamu identyczne ale wlasnie sprawdzilam swoje tematy i zdecydowana większość tematów ktora sie powtarza ma w sobie spam

Czemu mnie spotyka na tym forum taki los niesprawiedliwy ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Nie przejmuj się ja ci wierze wink

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Miklosza napisał/a:

Nie przejmuj się ja ci wierze wink

No Ty pewnie tak niektórzy tez ale garstka moze wkurza mnie to bo ja naprawdę mialam problemy zdrowotne i bylo to olewane teraz tez zreszta jest

Inni jakos otrzymuja tu porady na swoje problemy ktore tez niewiadomo czy nie sa zmyslone

Co za ludzie ! sad

4

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Nie pewnie tylko TAK a tak w ogóle to trzymaj się swoich tzn tych co cię lubią a resztą się nie przejmuj smile

5 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2026-08-01 14:12:28)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Pojęcie „urojonego raka” w kontekście medycznym i psychicznym oznacza niezachwiane, fałszywe przekonanie o występowaniu choroby nowotworowej, które nie ma poparcia w rzeczywistości. Stan ten może wynikać z ciężkich zaburzeń psychicznych, takich jak urojenia hipochondryczne (somatyczne), depresja urojeniowa lub kancerofobia. Osoba, która tego doświadcza, autentycznie cierpi i odczuwa paniczny lęk, mimo że somatycznie jest zdrowa.

Postępowanie i pomoc:
- Konsultacja psychiatryczna: Kluczowe jest wsparcie lekarza psychiatrii, a nie kolejne badania onkologiczne.
- Leczenie farmakologiczne: Stosuje się leki przeciwdepresyjne lub przeciwpsychotyczne, które wygaszają urojenia i lęk.
- Psychoterapia: Pomaga pacjentowi odzyskać kontakt z rzeczywistością i radzić sobie ze stresem.

Gdy do silnego przekonania o chorobie nowotworowej dołącza silna, podświadoma lub świadoma potrzeba uwagi (atencji) ze strony otoczenia lub personelu medycznego, obraz kliniczny ulega zmianie. W psychiatrii i psychologii stan ten klasyfikuje się inaczej niż czyste, odizolowane urojenia.Oto jak medycyna i psychologia wyjaśniają połączenie lęku przed chorobą lub symulowania choroby z potrzebą atencji:
1. Zaburzenia pozorowane (Zespół Münchhausena)
Istota problemu: Osoba celowo udaje, wyolbrzymia lub aktywnie wywołuje u siebie objawy raka, aby wejść w rolę pacjenta.Rola atencji: Głównym celem jest uzyskanie uwagi, współczucia, opieki oraz zainteresowania ze strony lekarzy i rodziny.Brak korzyści materialnych: W przeciwieństwie do zwykłej symulacji, chory nie robi tego dla pieniędzy czy zwolnienia lekarskiego, ale wyłącznie dla korzyści emocjonalnych.
2. Zaburzenia z objawami somatycznymi i lękowymi
Istota problemu: Pacjent głęboko wierzy, że jest chory na raka, a jego cierpienie jest autentyczne.Rola atencji: Choroba staje się jedynym sposobem na zakomunikowanie światu swojego nieszczęścia i samotności. Lęk przed rakiem podświadomie „służy” do zatrzymania przy sobie bliskich, manipulowania otoczeniem lub zmuszenia rodziny do opieki.
3. Zaburzenia osobowości (np. histrioniczna lub borderline)
Istota problemu: Osobowość histrioniczna charakteryzuje się egocentryzmem i stałym poszukiwaniem uwagi.Rola atencji: Temat ciężkiej choroby, takiej jak nowotwór, jest używany jako narzędzie ostateczne do znalezienia się w centrum zainteresowania. Objawy są dramatyzowane, a opowieści o chorobie – silnie ubarwiane.

https://media1.tenor.com/m/Hg_8i-9IBb0AAAAC/minions-despicable-me.gif

6 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-01 15:46:57)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Palec Boga napisał/a:

Pojęcie „urojonego raka” w kontekście medycznym i psychicznym oznacza niezachwiane, fałszywe przekonanie o występowaniu choroby nowotworowej, które nie ma poparcia w rzeczywistości. Stan ten może wynikać z ciężkich zaburzeń psychicznych, takich jak urojenia hipochondryczne (somatyczne), depresja urojeniowa lub kancerofobia. Osoba, która tego doświadcza, autentycznie cierpi i odczuwa paniczny lęk, mimo że somatycznie jest zdrowa.

Postępowanie i pomoc:
- Konsultacja psychiatryczna: Kluczowe jest wsparcie lekarza psychiatrii, a nie kolejne badania onkologiczne.
- Leczenie farmakologiczne: Stosuje się leki przeciwdepresyjne lub przeciwpsychotyczne, które wygaszają urojenia i lęk.
- Psychoterapia: Pomaga pacjentowi odzyskać kontakt z rzeczywistością i radzić sobie ze stresem.

Gdy do silnego przekonania o chorobie nowotworowej dołącza silna, podświadoma lub świadoma potrzeba uwagi (atencji) ze strony otoczenia lub personelu medycznego, obraz kliniczny ulega zmianie. W psychiatrii i psychologii stan ten klasyfikuje się inaczej niż czyste, odizolowane urojenia.Oto jak medycyna i psychologia wyjaśniają połączenie lęku przed chorobą lub symulowania choroby z potrzebą atencji:
1. Zaburzenia pozorowane (Zespół Münchhausena)
Istota problemu: Osoba celowo udaje, wyolbrzymia lub aktywnie wywołuje u siebie objawy raka, aby wejść w rolę pacjenta.Rola atencji: Głównym celem jest uzyskanie uwagi, współczucia, opieki oraz zainteresowania ze strony lekarzy i rodziny.Brak korzyści materialnych: W przeciwieństwie do zwykłej symulacji, chory nie robi tego dla pieniędzy czy zwolnienia lekarskiego, ale wyłącznie dla korzyści emocjonalnych.
2. Zaburzenia z objawami somatycznymi i lękowymi
Istota problemu: Pacjent głęboko wierzy, że jest chory na raka, a jego cierpienie jest autentyczne.Rola atencji: Choroba staje się jedynym sposobem na zakomunikowanie światu swojego nieszczęścia i samotności. Lęk przed rakiem podświadomie „służy” do zatrzymania przy sobie bliskich, manipulowania otoczeniem lub zmuszenia rodziny do opieki.
3. Zaburzenia osobowości (np. histrioniczna lub borderline)
Istota problemu: Osobowość histrioniczna charakteryzuje się egocentryzmem i stałym poszukiwaniem uwagi.Rola atencji: Temat ciężkiej choroby, takiej jak nowotwór, jest używany jako narzędzie ostateczne do znalezienia się w centrum zainteresowania. Objawy są dramatyzowane, a opowieści o chorobie – silnie ubarwiane.

https://media1.tenor.com/m/Hg_8i-9IBb0AAAAC/minions-despicable-me.gif

Sam jestes urojony. Na szczęście są osoby z tego forum ktorym pokazałam wystarczająco dowodów ze jestem chora. Wam pozostalym nie musze tego udowadniac. Także ja moge spać spokojnie a wy nadal uwazajcie że kazda moja dolegliwośc to jest zwracanie na siebie uwagi i hipochondria... tym bardziej że wszystko to co opisalam ma swoje medyczne wyjasnienie i jest logicznie spojne nie ma wiec podstaw sadzic że wszystko sobie zmyslilam
1. Chroniczne zmęczenie trwajace miesiacami jest czestym symptomem nowotworu i czesto jest to pierwszy objaw zanim pojawią sie inne
2. USG jajnikow w celu wykrycia braku lub dlugo spozniajacych się miesiaczek też jest standardem w diagnostyce problemu. Sprawdzanie przy okazji narzadow niedaleko jak np jama brzuszna tez jest normalna praktyka. Tak wogole to brak okresu tez jest objawem nowotworu i to niekoniecznie ginekologicznego bo po prostu organizm jest oslabiony i nie dziala prawidłowo
Przypominam tez ze kazdy chory na raka ma inne pierwsze objawy zwiastujace nowotwor przed diagnoza ja mialam chroniczne zmęczenie a ktos inny moze miec np częste krwawienia z nosa takze nie można porównywać mnie do innych osob i mówić ze nie bylam chora bo inni mieli Xyz objawów a Ty mialas abc objawów
3. Wykrycie guza w zoladku przez USG i pierwsze podejrzenia ze to rak zoladka tez jest normalne. Lekarze nie postawili ostatecznej diagnozy tylko mowili ze trzeba najpierw guz wyciac i zrobic biopsje. To ja ostatecznie zalozylam ze jest to rak zoladka skoro byl w żołądku
4. Po zabiegu zbadali guz sie okazalo ze to mięsak.  A wtedy przeswietlenie calego ciala rezonanse MRI itd są normalna procedura w celu wykrycia przerzutów. Wykryli mi identycznego guza w nodze i okresliki jako guz przerzutowy
5. Rozpoczelam immunoterapie co tez jest czesto standardem w leczeniu mięsaków ale przez zakażenie krwi musialam przerwać
6. W miare jak zaczęłam sie czuc lepiej powtorzyli mi badania krwi oraz rezonans poniewaz guz w nodze zaczął rosnac mimo immunoterapii i wraz ze wzrostem zaczął sie zmieniac i obrazowo roznic od guza którego mialam na zoladku. Wiec powtorzyli badania i ostatecznie okazało sie ze to guz pierwotny innego rodzaju mięsaka
7. Operacja jest standardowym leczeniem miesakow w początkowym stadium także poszlam do szpitala na zabieg na 2 dni
8. Wyszłam i obecnie zdrowieje w domu po tym.zabiegu i czekam na ostateczne wyniki histopatologii poniewaz moze sie okazac ze nawet jako osoba juz zdrowa bede musiala zaczac leczenie uzupełniające takie jak radioterapia poniewaz to zalezy od stopnia złośliwości guza jezeli mial niska zlosliwosc pozostana mi regularne kontrole jezeli mial wysoka złośliwośc to jako osobie juz wyleczonej z raka zaproponuja radioterapie ktora zmniejszy ryzyko nawrotu raka

Kazdy moze sobie sprawdzic ze to co pisze jest prawda i jest standardem w leczeniu miesakow i niektórych innych nowotworów

Nikt nie bedzie mi tu wmawiac bzdur ze zmyslam albo wjeżdżac mi na sumienie "ze krzywdze osoby naprawde chore na raka" . Nie mam zamiaru juz wiecej wam.tlumaczyc tak oczywistych rzeczy ktore mozecie sobie sprawdzić na kazdej stronie medycznej lub jeszcze lepiej zapytac onkologa osobiscie... ja juz na szczęście po zabiegu czuje sie coraz lepiej wiec jest to znak ze nie mam juz w sobie raka tym bardziej ze rezonans nie wykazał zadnych innych guzow w ciele. Takze latwo jest mi zniesc takie wasze pisanie. Nie dziwcie sie zatem że wcześniej pisalam tu z wami na forum  jak gdyby nic sie nie stało ,bo chcialam m in właśnie uniknac takich reakcji i spamu bedac jeszcze chora i tak naprawdę tylko kilka osób z tad wiedzialo o mojej chorobie ja mialam w zalozeniu milczec tu do konca jednak gdy sie okazalo ze rak jest wyleczalny to postanowilam tu napisac i tak troche dla prowokacji troche dla sensacji bo wiedziałam ze zleca sie ekspertki wszechwiedzace i beda udawac uczone ze znaja sie na rzeczy by odebrac mi wiarygodnosc zapytane o jedną rzecz odpowiedza "ze wiedza ale nie powiedza sama sobie poszukaj" big_smile tak wiedzialam jakie mój temat wywola reakcje ze krzywdze osoby naprawde chore na raka  ze chce zwrocic na siebie uwagę mialam świadomość tego jakie beda odpowiedzi piszac tamten temat

7 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-01 17:11:54)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Nie wiem czego chcesz od dziewczyn, przecież napisały tak jak myślą. Gdyby nie napisały, nie miałabyś  dyskusji i byłaby cisza. Próbujesz przyczepiać im łatki, całkiem niepotrzebnie smile
No, chyba, że myślałaś o czymś w rodzaju pamiętnika tu na forum?

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Tamiraa napisał/a:

Nie wiem czego chcesz od dziewczyn, przecież napisały tak jak myślą. Gdyby nie napisały, nie miałabyś  dyskusji i byłaby cisza. Próbujesz przyczepiać im łatki, całkiem niepotrzebnie smile
No, chyba, że myślałaś o czymś w rodzaju pamiętnika tu na forum?

Nie one nie napisały tak jak mysla a celowo zarzucily mi klamstwa nie majac na nie zadnych dowodów i udajac ze znaja sie na nowotworach. Podobna sytuacja miała miejsce gdy pisałam o swojej hipoglikemii nagle one tez sie na niej znaly-jakims dziwnym cudem one sie znaja na wszystkich dolegliwościach i chorobach ktore mam/mialam.  I nie tylko na chorobach bo nagle sie okazuje ze znaja sie rowniez na sluzbie zdrowia w Anglii znaja sie tez na systemie mieszkaniowym itd. Czy to nie dziwny zbieg okolicznosci ze one sie znaja na WSZYSTKIM to co ja opisuje ?  big_smile

9

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Grademon jest Digimonem poziomu Ultimate (Perfect), należącym do typu Warrior. Nie jest tak znany jak WarGreymon czy Beelzemon, jednak wśród fanów serii cieszy się opinią jednego z najbardziej honorowych wojowników. Nie walczy dla sławy ani dla zdobycia władzy. Całe swoje życie poświęca doskonaleniu umiejętności i przestrzeganiu kodeksu wojownika. Dla Grademona zwycięstwo odniesione nieuczciwie nie ma żadnej wartości, dlatego zawsze stara się walczyć w sposób godny i sprawiedliwy.

Już sam wygląd Grademona zdradza jego przeznaczenie. Nosi ciężką srebrno-złotą zbroję, która chroni niemal całe ciało. Jego hełm posiada charakterystyczne czerwone elementy przypominające płomienie, a twarz osłania metalowa maska. Mimo masywnego pancerza Grademon porusza się z dużą lekkością i pewnością. Każdy jego ruch sprawia wrażenie wyćwiczonego przez wiele lat nieustannych treningów.

Najbardziej charakterystycznym elementem jego wyposażenia są dwa ogromne miecze przymocowane do przedramion. W przeciwieństwie do zwykłej broni nie trzyma ich w dłoniach – stanowią one część jego uzbrojenia i pozwalają wykonywać niezwykle szybkie cięcia z różnych kierunków. Dzięki temu Grademon może jednocześnie atakować i bronić się, nie tracąc równowagi. Jego styl walki przypomina połączenie szermierki z błyskawicznymi sztukami walki.

Najbardziej znaną techniką Grademona jest **Grade Slash**. Polega ona na wykonaniu serii niezwykle szybkich cięć, które są tak precyzyjne, że przeciwnik często orientuje się, iż został trafiony, dopiero po kilku sekundach. Drugą charakterystyczną umiejętnością jest **Cross Blade**, podczas której oba ostrza przecinają się z ogromną siłą, uwalniając falę energii zdolną dosięgnąć przeciwników znajdujących się w większej odległości. Choć jego ataki nie powodują gigantycznych eksplozji, nadrabiają to dokładnością i skutecznością.

Grademon słynie z niezwykłego opanowania. Nawet podczas najtrudniejszych walk zachowuje spokój i nie pozwala, aby gniew przejął nad nim kontrolę. Uważa, że wojownik, który działa pod wpływem emocji, łatwo popełnia błędy. Z tego powodu przed każdą walką dokładnie obserwuje przeciwnika, starając się znaleźć jego słabe strony. Dopiero wtedy przechodzi do zdecydowanego ataku.

Jedną z najważniejszych cech Grademona jest jego poczucie honoru. Nigdy nie zaatakuje przeciwnika od tyłu ani nie wykorzysta jego chwilowej bezbronności, jeśli walka nie wymaga takiego działania. Szanuje każdego wojownika, niezależnie od jego siły. Jeżeli przeciwnik okaże odwagę i walczy uczciwie, Grademon zawsze uzna jego wysiłek, nawet jeśli stanie po przeciwnej stronie konfliktu.

Mimo swojej szlachetności Grademon nie jest naiwny. Doskonale rozumie, że świat nie zawsze jest sprawiedliwy i czasami trzeba podejmować trudne decyzje. Gdy niewinni znajdują się w niebezpieczeństwie, potrafi odłożyć na bok rycerskie zasady i zrobić wszystko, aby ich ocalić. Jednak nawet wtedy nie kieruje się nienawiścią. Walczy wyłącznie dlatego, że uważa to za swój obowiązek.

W świecie Digimon Grademon często przedstawiany jest jako wojownik odbywający niekończącą się podróż. Przemierza Cyfrowy Świat, doskonaląc swoje umiejętności i poszukując coraz silniejszych przeciwników. Nie robi tego jednak z pychy. Wierzy, że każdy pojedynek jest okazją do nauki i stania się lepszym wojownikiem. Dzięki takiemu podejściu stale rozwija swoje zdolności i zdobywa doświadczenie.

W grach komputerowych Grademon należy do Digimonów specjalizujących się w szybkiej walce wręcz. Charakteryzuje się wysokim atakiem fizycznym, dobrą szybkością oraz bardzo dużą celnością. Nie posiada wielu technik magicznych, ponieważ całą swoją siłę opiera na mistrzowskim władaniu ostrzami. Odpowiednio prowadzony potrafi pokonać przeciwników znacznie potężniejszych od siebie.

Projekt Grademona wyraźnie nawiązuje do klasycznych rycerzy oraz samurajów. Twórcy połączyli ciężką zbroję z dynamicznym stylem walki, dzięki czemu powstała postać wyglądająca zarówno dostojnie, jak i niezwykle groźnie. Charakterystyczne miecze na przedramionach sprawiają, że Grademon wyróżnia się spośród wielu innych wojowników obecnych w serii.

Grademon jest również ważnym etapem ewolucji prowadzącej do jednego z legendarnych królewskich rycerzy – **Alphamon**. Już na tym etapie widać cechy, które później staną się znakiem rozpoznawczym jego potężniejszej formy: honor, opanowanie, niezwykłe umiejętności szermiercze oraz bezgraniczne oddanie sprawiedliwości.

Historia Grademona pokazuje, że prawdziwa siła nie rodzi się z samego talentu ani potężnej mocy. Powstaje dzięki ciężkiej pracy, dyscyplinie i nieustannemu doskonaleniu własnych umiejętności. To właśnie dlatego Grademon pozostaje jednym z najbardziej szanowanych wojowników Cyfrowego Świata i doskonałym przykładem Digimona, który bardziej niż zwycięstwo ceni honor oraz własne zasady.

10

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

PunBB bbcode test

11 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-01 19:11:47)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie wiem czego chcesz od dziewczyn, przecież napisały tak jak myślą. Gdyby nie napisały, nie miałabyś  dyskusji i byłaby cisza. Próbujesz przyczepiać im łatki, całkiem niepotrzebnie smile
No, chyba, że myślałaś o czymś w rodzaju pamiętnika tu na forum?

Nie one nie napisały tak jak mysla a celowo zarzucily mi klamstwa nie majac na nie zadnych dowodów i udajac ze znaja sie na nowotworach. Podobna sytuacja miała miejsce gdy pisałam o swojej hipoglikemii nagle one tez sie na niej znaly-jakims dziwnym cudem one sie znaja na wszystkich dolegliwościach i chorobach ktore mam/mialam.  I nie tylko na chorobach bo nagle sie okazuje ze znaja sie rowniez na sluzbie zdrowia w Anglii znaja sie tez na systemie mieszkaniowym itd. Czy to nie dziwny zbieg okolicznosci ze one sie znaja na WSZYSTKIM to co ja opisuje ?  big_smile

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać. Ostatnio w kolejce do lekarza zdarzyło mi się spotkać bardzo rozradowanego pana, który z takim dużym luzem się zachowywał. Przyczyną dobrego humoru, jak się okazało, było to, że udało mu się wyleczyć z chłoniaka. Był tak szczęśliwy, że nawet opowiedział, gdzie się leczył i jakimi metodami. A szczęście to miał wypisane na twarzy. Nikt by nie pomyślał, że tyle przeszedł w swoim młodym życiu. Dla niego takie drobiazgi jak za długie czekanie w kolejce czy opryskliwe zachowanie kogoś ze służby zdrowia nie były ważne. Dlatego nie uważam, żeby warto było toczyć boje czy ktoś wierzy czy nie, i tu rację przyznaje Mikloszy. Sorry za tę dygresję.

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie wiem czego chcesz od dziewczyn, przecież napisały tak jak myślą. Gdyby nie napisały, nie miałabyś  dyskusji i byłaby cisza. Próbujesz przyczepiać im łatki, całkiem niepotrzebnie smile
No, chyba, że myślałaś o czymś w rodzaju pamiętnika tu na forum?

Nie one nie napisały tak jak mysla a celowo zarzucily mi klamstwa nie majac na nie zadnych dowodów i udajac ze znaja sie na nowotworach. Podobna sytuacja miała miejsce gdy pisałam o swojej hipoglikemii nagle one tez sie na niej znaly-jakims dziwnym cudem one sie znaja na wszystkich dolegliwościach i chorobach ktore mam/mialam.  I nie tylko na chorobach bo nagle sie okazuje ze znaja sie rowniez na sluzbie zdrowia w Anglii znaja sie tez na systemie mieszkaniowym itd. Czy to nie dziwny zbieg okolicznosci ze one sie znaja na WSZYSTKIM to co ja opisuje ?  big_smile

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać. Ostatnio w kolejce do lekarza zdarzyło mi się spotkać bardzo rozradowanego pana, który z takim dużym luzem się zachowywał. Przyczyną dobrego humoru, jak się okazało, było to, że udało mu się wyleczyć z chłoniaka. Był tak szczęśliwy, że nawet opowiedział, gdzie się leczył i jakimi metodami. A szczęście to miał wypisane na twarzy. Nikt by nie pomyślał, że tyle przeszedł w swoim młodym życiu. Dla niego takie drobiazgi jak za długie czekanie w kolejce czy opryskliwe zachowanie kogoś ze służby zdrowia nie były ważne. Dlatego nie uważam, żeby warto było toczyć boje czy ktoś wierzy czy nie, i tu rację przyznaje Mikloszy. Sorry za tę dygresję.

A czyli Twoim zdaniem mialam to przemilczec tylko czy wtedy nie bylo by "ze milczenie jest moja zgoda na cudze slowa" ? big_smile a no właśnie. Ten pan którego opisałaś zapewne nie mierzył się z tym,że ktoś mu nie wierzy ze ma raka dlatego cieszył się z małych rzeczy. Ja też się cieszę. Inaczej by pewnie zareagował gdyby po przebytej chorobie ktoś nazwał go klamca lub to zasugerował

13

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Andromon jest Digimonem poziomu Ultimate (Perfect), należącym do typu Cyborg. Od momentu swojego debiutu należy do najbardziej charakterystycznych mechanicznych Digimonów. Jego ciało niemal w całości składa się z zaawansowanych elementów cybernetycznych, dzięki czemu przypomina humanoidalnego robota bojowego. Mimo chłodnego wyglądu oraz ogromnej siły Andromon nie jest bezmyślną maszyną wykonującą rozkazy. Posiada własną świadomość, potrafi podejmować samodzielne decyzje i kieruje się silnym poczuciem sprawiedliwości. W wielu historiach pełni rolę strażnika, którego zadaniem jest ochrona ważnych miejsc oraz mieszkańców Cyfrowego Świata.

Sylwetka Andromona od razu przyciąga uwagę. Całe jego ciało pokrywają srebrne pancerze wykonane z wyjątkowo wytrzymałego stopu metali. Głowę chroni masywny hełm z czerwonym wizjerem, który pełni funkcję zaawansowanego systemu obserwacji. Ramiona są bardzo szerokie, a kończyny wyposażono w potężne siłowniki zwiększające siłę każdego uderzenia. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego budowy jest prawa ręka zakończona ogromnym mechanicznym działem, zdolnym do wystrzeliwania niezwykle silnych pocisków energetycznych.

Mimo swojej masywnej budowy Andromon porusza się z zaskakującą precyzją. W jego organizmie pracują zaawansowane komputery analizujące sytuację na polu walki. Potrafi obliczyć trajektorię lotu pocisków, przewidzieć ruch przeciwnika oraz błyskawicznie dostosować własną strategię. Dzięki temu walczy bardzo skutecznie i rzadko daje się zaskoczyć.

Najbardziej znanym atakiem Andromona jest **Spiral Sword**. Wbrew nazwie nie polega on na użyciu miecza. Digimon koncentruje energię w swojej mechanicznej ręce, tworząc wirującą wiązkę o ogromnej sile przebicia. Atak ten potrafi przebić grube pancerze oraz uszkodzić nawet bardzo wytrzymałych przeciwników. Drugą charakterystyczną techniką jest wykorzystanie działa energetycznego zamontowanego w ramieniu. Wystrzeliwane pociski osiągają ogromną prędkość i mogą razić cele znajdujące się w znacznej odległości.

Andromon jest wojownikiem niezwykle zdyscyplinowanym. Nie działa pod wpływem emocji i zawsze stara się dokładnie przeanalizować sytuację przed rozpoczęciem walki. W przeciwieństwie do bardziej impulsywnych Digimonów nie daje się łatwo sprowokować. Nawet podczas najtrudniejszych starć zachowuje zimną krew i konsekwentnie realizuje wybraną strategię.

Jednak największą siłą Andromona nie jest jego uzbrojenie ani pancerz, lecz zdolność do samodzielnego podejmowania decyzji. Chociaż został stworzony jako maszyna bojowa, nie wykonuje rozkazów bez zastanowienia. Potrafi odróżnić dobro od zła i niejednokrotnie sprzeciwia się tym, którzy próbują wykorzystać jego siłę do niewłaściwych celów. Dzięki temu zyskał opinię Digimona, któremu można zaufać.

Największą popularność zdobył dzięki pierwszej serii *Digimon Adventure*. Początkowo znajdował się pod kontrolą złych mocy i występował jako przeciwnik głównych bohaterów. Nie walczył jednak z własnej woli. Po uwolnieniu spod wpływu manipulacji szybko odzyskał świadomość i natychmiast zaczął pomagać Digidzieciom. To wydarzenie pokazało, że jego prawdziwa natura jest szlachetna, a wcześniejsze działania wynikały wyłącznie z utraty kontroli nad własnym systemem.

W wielu późniejszych grach oraz materiałach Andromon przedstawiany jest jako strażnik starożytnych ruin, laboratoriów lub centrów danych. Doskonale odnajduje się w miejscach związanych z technologią, ponieważ sam jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie Digimonów swojego poziomu. Często odpowiada za ochronę cennych informacji przed cyberprzestępcami i złośliwymi Digimonami typu Virus.

W grach komputerowych Andromon wyróżnia się wysoką obroną oraz bardzo dobrymi statystykami ataku dystansowego. Potrafi skutecznie osłaniać sojuszników, jednocześnie prowadząc ostrzał przeciwników z bezpiecznej odległości. Dzięki swojej wytrzymałości świetnie sprawdza się jako pierwszy wojownik w drużynie, który przyjmuje na siebie większość obrażeń.

Projekt Andromona był jednym z pierwszych przykładów połączenia klasycznego robota science fiction z estetyką Digimonów. Twórcy inspirowali się humanoidalnymi androidami oraz militarnymi maszynami bojowymi, dodając elementy charakterystyczne dla Cyfrowego Świata. Efektem jest postać wyglądająca nowocześnie nawet wiele lat po swoim debiucie.

Co ciekawe, Andromon jest również etapem ewolucji prowadzącym do jeszcze potężniejszych mechanicznych Digimonów, takich jak **HiAndromon**, który stanowi jeszcze bardziej zaawansowaną wersję tego cybernetycznego wojownika. Mimo to wielu fanów uważa klasycznego Andromona za bardziej rozpoznawalnego i darzy go dużym sentymentem dzięki jego roli w pierwszym anime.

Andromon udowadnia, że nawet istota zbudowana niemal wyłącznie z metalu może posiadać własne sumienie i kierować się szlachetnymi wartościami. Jego historia pokazuje, że o tym, kim naprawdę jesteśmy, nie decyduje nasze pochodzenie ani konstrukcja, lecz wybory, których dokonujemy. Dzięki swojej odwadze, lojalności i gotowości do ochrony innych Andromon pozostaje jednym z najbardziej cenionych mechanicznych Digimonów w całym Cyfrowym Świecie.

14 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-01 19:36:00)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie one nie napisały tak jak mysla a celowo zarzucily mi klamstwa nie majac na nie zadnych dowodów i udajac ze znaja sie na nowotworach. Podobna sytuacja miała miejsce gdy pisałam o swojej hipoglikemii nagle one tez sie na niej znaly-jakims dziwnym cudem one sie znaja na wszystkich dolegliwościach i chorobach ktore mam/mialam.  I nie tylko na chorobach bo nagle sie okazuje ze znaja sie rowniez na sluzbie zdrowia w Anglii znaja sie tez na systemie mieszkaniowym itd. Czy to nie dziwny zbieg okolicznosci ze one sie znaja na WSZYSTKIM to co ja opisuje ?  big_smile

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać. Ostatnio w kolejce do lekarza zdarzyło mi się spotkać bardzo rozradowanego pana, który z takim dużym luzem się zachowywał. Przyczyną dobrego humoru, jak się okazało, było to, że udało mu się wyleczyć z chłoniaka. Był tak szczęśliwy, że nawet opowiedział, gdzie się leczył i jakimi metodami. A szczęście to miał wypisane na twarzy. Nikt by nie pomyślał, że tyle przeszedł w swoim młodym życiu. Dla niego takie drobiazgi jak za długie czekanie w kolejce czy opryskliwe zachowanie kogoś ze służby zdrowia nie były ważne. Dlatego nie uważam, żeby warto było toczyć boje czy ktoś wierzy czy nie, i tu rację przyznaje Mikloszy. Sorry za tę dygresję.

A czyli Twoim zdaniem mialam to przemilczec tylko czy wtedy nie bylo by "ze milczenie jest moja zgoda na cudze slowa" ? big_smile a no właśnie. Ten pan którego opisałaś zapewne nie mierzył się z tym,że ktoś mu nie wierzy ze ma raka dlatego cieszył się z małych rzeczy. Ja też się cieszę. Inaczej by pewnie zareagował gdyby po przebytej chorobie ktoś nazwał go klamca lub to zasugerował

Ależ oczywiście pani czekająca za nim w kolejce nie uwierzyła, mówiąc, że też wśród znajomych miała kogoś z chłoniakiem, i ten ktoś nie przeżył, więc jak to możliwe. Wtedy właśnie on zaczął wszystko tłumaczyć i wytłumaczył  na tyle jasno i prosto, że wszyscy obok zrozumieli. Zresztą nie zależało mu, żeby ktoś uwierzył czy nie tylko zaczął opowiadać jak to się stało, że żyje.
Jeśli chodzi o to, co ja myślę na ten temat, to przede wszystkim, nie pisałabym o tym na forum. A jak już piszę o swojej chorobie, to chciałabym, żeby ktoś udzielił mi konkretnej porady na dany temat. Nie ma sensu tworzyć podziałów na tych co wierzą i  - nie.

15 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-01 20:11:53)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać. Ostatnio w kolejce do lekarza zdarzyło mi się spotkać bardzo rozradowanego pana, który z takim dużym luzem się zachowywał. Przyczyną dobrego humoru, jak się okazało, było to, że udało mu się wyleczyć z chłoniaka. Był tak szczęśliwy, że nawet opowiedział, gdzie się leczył i jakimi metodami. A szczęście to miał wypisane na twarzy. Nikt by nie pomyślał, że tyle przeszedł w swoim młodym życiu. Dla niego takie drobiazgi jak za długie czekanie w kolejce czy opryskliwe zachowanie kogoś ze służby zdrowia nie były ważne. Dlatego nie uważam, żeby warto było toczyć boje czy ktoś wierzy czy nie, i tu rację przyznaje Mikloszy. Sorry za tę dygresję.

A czyli Twoim zdaniem mialam to przemilczec tylko czy wtedy nie bylo by "ze milczenie jest moja zgoda na cudze slowa" ? big_smile a no właśnie. Ten pan którego opisałaś zapewne nie mierzył się z tym,że ktoś mu nie wierzy ze ma raka dlatego cieszył się z małych rzeczy. Ja też się cieszę. Inaczej by pewnie zareagował gdyby po przebytej chorobie ktoś nazwał go klamca lub to zasugerował

Ależ oczywiście pani czekająca za nim w kolejce nie uwierzyła, mówiąc, że też wśród znajomych miała kogoś z chłoniakiem, i ten ktoś nie przeżył, więc jak to możliwe. Wtedy właśnie on zaczął wszystko tłumaczyć i wytłumaczył  na tyle jasno i prosto, że wszyscy obok zrozumieli. Zresztą nie zależało mu, żeby ktoś uwierzył czy nie tylko zaczął opowiadać jak to się stało, że żyje.
Jeśli chodzi o to, co ja myślę na ten temat, to przede wszystkim, nie pisałabym o tym na forum. A jak już piszę o swojej chorobie, to chciałabym, żeby ktoś udzielił mi konkretnej porady na dany temat. Nie ma sensu tworzyć podziałów na tych co wierzą i  - nie.

A widzisz jednak wytłumaczył.  Ja też jasno to wytłumaczyłam że w świetle medycznym jaśniej się już nie da... w Polsce też panuje takie głupie przekonanie żeby w milczeniu cierpieć bo jak tylko ktoś pisze ze jest chory nie tylko na raka ale też na inne ciężkie choroby to tworzy się narracja ze chce zwrocic na siebie uwagę. W takim razie co powiedzieć o polskich i zagranicznych youtuberach którzy zdawaja relacje tysiącom widzom o tym jak leczą raka-czy oni też chcą zwrócić na siebie uwage? Ja niedawno trafiłam na film młodej kobiety która zmarła na raka jajnika i dopiero po jej śmierci nagle wysypały się słowa żalu i kondolencji. Kiedy żyła przewinęłam sobie komentarze  Polacy pisali "ze jej nie wierza" "się użala nad soba" itd . Czy naprawdę w Polsce trzeba cierpieć w milczeniu? Nie wolno o tym głośno pisać ani mówić?

16

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A czyli Twoim zdaniem mialam to przemilczec tylko czy wtedy nie bylo by "ze milczenie jest moja zgoda na cudze slowa" ? big_smile a no właśnie. Ten pan którego opisałaś zapewne nie mierzył się z tym,że ktoś mu nie wierzy ze ma raka dlatego cieszył się z małych rzeczy. Ja też się cieszę. Inaczej by pewnie zareagował gdyby po przebytej chorobie ktoś nazwał go klamca lub to zasugerował

Ależ oczywiście pani czekająca za nim w kolejce nie uwierzyła, mówiąc, że też wśród znajomych miała kogoś z chłoniakiem, i ten ktoś nie przeżył, więc jak to możliwe. Wtedy właśnie on zaczął wszystko tłumaczyć i wytłumaczył  na tyle jasno i prosto, że wszyscy obok zrozumieli. Zresztą nie zależało mu, żeby ktoś uwierzył czy nie tylko zaczął opowiadać jak to się stało, że żyje.
Jeśli chodzi o to, co ja myślę na ten temat, to przede wszystkim, nie pisałabym o tym na forum. A jak już piszę o swojej chorobie, to chciałabym, żeby ktoś udzielił mi konkretnej porady na dany temat. Nie ma sensu tworzyć podziałów na tych co wierzą i  - nie.

A widzisz jednak wytłumaczył.  Ja też jasno to wytłumaczyłam że w świetle medycznym jaśniej się już nie da... w Polsce też panuje takie głupie przekonanie żeby w milczeniu cierpieć bo jak tylko ktoś pisze ze jest chory nie tylko na raka ale też na inne ciężkie choroby to tworzy się narracja ze chce zwrocic na siebie uwagę. W takim razie co powiedzieć o polskich i zagranicznych youtuberach którzy zdawaja relacje tysiącom widzom o tym jak leczą raka-czy oni też chcą zwrócić na siebie uwage? Ja niedawno trafiłam na film młodej kobiety która zmarła na raka jajnika i dopiero po jej śmierci nagle wysypały się słowa żalu i kondolencji. Kiedy żyła przewinęłam sobie komentarze  Polacy pisali "ze jej nie wierza" "się użala nad soba" itd . Czy naprawdę w Polsce trzeba cierpieć w milczeniu? Nie wolno o tym głośno pisać ani mówić?

Nie czytałam Twoich wywodów i nie mam zdania czy wytłumaczyłaś jasno i prosto. Ten pan tak wytłumaczył, że wszyscy mu uwierzyli.
Jak jest w Polsce? Różnie, nie ma reguły.  Nie oglądam youtuberów zdających relacje o leczeniu chorób. Najlepiej, moim zdaniem, jakby lekarze się o tym wypowiadali.
Po co rzeczona młoda kobieta czekala na komentarze obcych osób, którzy jej nie są w stanie pomóc? Po covidzie dużo ludzi choruje na przewlekłe choroby, a nie chcą o tym wspominać, z tego co słyszałam, bo chcą jak najwięcej czerpać z życia skoro wyrwali się śmierci i nie tracić czasu na bezproduktywne użalanie się

17

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Lobomon jest Digimonem poziomu Hybrid, który pojawił się po raz pierwszy w serii *Digimon Frontier*. W przeciwieństwie do większości Digimonów nie powstaje poprzez klasyczną ewolucję z wcześniejszej formy, lecz dzięki wykorzystaniu Ducha Światła. Oznacza to, że jego moc wywodzi się bezpośrednio od jednego z Dziesięciu Legendarnych Wojowników, którzy w odległej przeszłości uratowali Cyfrowy Świat przed zagładą. Z tego względu Lobomon od samego początku uznawany jest za wyjątkowego wojownika, którego zadaniem jest obrona sprawiedliwości i ochrona niewinnych.

Wygląd Lobomona wyraźnie nawiązuje do wilka oraz średniowiecznego rycerza. Całe jego ciało pokrywa biało-złota zbroja ozdobiona niebieskimi elementami. Hełm posiada charakterystyczne uszy przypominające wilcze, a twarz pozostaje częściowo odsłonięta. Na plecach znajduje się długa peleryna, która podkreśla jego dostojny wygląd. Mimo że nosi ciężki pancerz, porusza się niezwykle lekko i szybko, co sprawia, że wielu przeciwników nie potrafi nadążyć za jego ruchami.

Najważniejszym elementem uzbrojenia Lobomona jest jego świetlny miecz. Broń ta została stworzona z energii światła i potrafi przecinać zarówno materialne przeszkody, jak i ataki energetyczne przeciwników. Lobomon walczy z dużą precyzją, wykorzystując techniki przypominające szermierkę. Nie polega wyłącznie na sile – znacznie częściej zwycięża dzięki szybkości, refleksowi i doskonałemu wyczuciu czasu.

Jego najbardziej znaną techniką jest **Light Spear**. Podczas wykonywania tego ataku Lobomon koncentruje energię światła w swoim mieczu, a następnie wystrzeliwuje potężną włócznię świetlną, która z ogromną prędkością przebija przeciwnika. Drugim charakterystycznym atakiem jest **Light Blade**, polegający na wykonaniu błyskawicznego cięcia uwalniającego falę energii. Technika ta pozwala razić przeciwników nawet z dużej odległości i często wykorzystywana jest do przełamywania silnych obron.

Lobomon jest wojownikiem kierującym się honorem i poczuciem obowiązku. Nigdy nie wykorzystuje swojej przewagi przeciwko słabszym i nie walczy dla własnej chwały. Wierzy, że moc została mu powierzona po to, aby chronić innych, a nie po to, by budzić strach. Dzięki temu cieszy się dużym szacunkiem zarówno wśród sojuszników, jak i wielu dawnych przeciwników.

W serii *Digimon Frontier* Lobomon odgrywa bardzo ważną rolę jako forma, w którą przemienia się jeden z głównych bohaterów – Koji Minamoto. Początkowo Koji jest samotnikiem i nie ufa innym ludziom. Woli działać sam, wierząc, że tylko w ten sposób osiągnie swoje cele. Z czasem jednak uczy się współpracy oraz odpowiedzialności za przyjaciół. Rozwój jego charakteru znajduje odzwierciedlenie również w sposobie, w jaki wykorzystuje moc Lobomona. Im bardziej dojrzewa jako człowiek, tym skuteczniej potrafi korzystać z legendarnych zdolności.

Jedną z największych zalet Lobomona jest jego wszechstronność. Potrafi walczyć zarówno wręcz, jak i na średnim dystansie. Jego szybkość pozwala unikać wielu ataków, a wytrzymała zbroja zapewnia dobrą ochronę w sytuacjach, gdy unik jest niemożliwy. Dzięki temu świetnie radzi sobie z bardzo różnymi przeciwnikami.

W grach komputerowych Lobomon zazwyczaj posiada wysokie statystyki szybkości oraz ataku fizycznego. Dysponuje wieloma technikami opartymi na żywiole światła, które są szczególnie skuteczne przeciwko Digimonom wykorzystującym mroczną energię. Często stanowi również etap prowadzący do jeszcze potężniejszych form związanych z Duchem Światła.

Projekt Lobomona jest jednym z najbardziej udanych w całej serii *Digimon Frontier*. Twórcy połączyli cechy wilka, rycerza i bohatera fantasy, tworząc postać, która wygląda zarówno szlachetnie, jak i niezwykle dynamicznie. Jasna kolorystyka zbroi kontrastuje z niebieskimi elementami i nadaje mu charakter wojownika walczącego w imię światła.

Choć Lobomon uchodzi za symbol dobra, nie jest postacią pozbawioną wad. Jego siła zależy nie tylko od mocy Ducha Światła, ale również od charakteru osoby, która z niej korzysta. Jeżeli użytkownik ulegnie gniewowi lub nienawiści, może podejmować błędne decyzje mimo posiadania tak niezwykłej mocy. To pokazuje, że nawet legendarny wojownik musi nieustannie panować nad własnymi emocjami.

Lobomon jest symbolem odwagi, honoru i odpowiedzialności. Jego historia przypomina, że prawdziwy bohater nie staje się wielki dzięki niezwykłym zdolnościom, lecz dzięki temu, jak wykorzystuje otrzymaną moc. Chroniąc słabszych i walcząc o sprawiedliwość, Lobomon zdobył uznanie fanów jako jeden z najbardziej charakterystycznych legendarnych wojowników Cyfrowego Świata i do dziś pozostaje jedną z ikon serii *Digimon Frontier*.

18 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-01 21:22:38)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Ależ oczywiście pani czekająca za nim w kolejce nie uwierzyła, mówiąc, że też wśród znajomych miała kogoś z chłoniakiem, i ten ktoś nie przeżył, więc jak to możliwe. Wtedy właśnie on zaczął wszystko tłumaczyć i wytłumaczył  na tyle jasno i prosto, że wszyscy obok zrozumieli. Zresztą nie zależało mu, żeby ktoś uwierzył czy nie tylko zaczął opowiadać jak to się stało, że żyje.
Jeśli chodzi o to, co ja myślę na ten temat, to przede wszystkim, nie pisałabym o tym na forum. A jak już piszę o swojej chorobie, to chciałabym, żeby ktoś udzielił mi konkretnej porady na dany temat. Nie ma sensu tworzyć podziałów na tych co wierzą i  - nie.

A widzisz jednak wytłumaczył.  Ja też jasno to wytłumaczyłam że w świetle medycznym jaśniej się już nie da... w Polsce też panuje takie głupie przekonanie żeby w milczeniu cierpieć bo jak tylko ktoś pisze ze jest chory nie tylko na raka ale też na inne ciężkie choroby to tworzy się narracja ze chce zwrocic na siebie uwagę. W takim razie co powiedzieć o polskich i zagranicznych youtuberach którzy zdawaja relacje tysiącom widzom o tym jak leczą raka-czy oni też chcą zwrócić na siebie uwage? Ja niedawno trafiłam na film młodej kobiety która zmarła na raka jajnika i dopiero po jej śmierci nagle wysypały się słowa żalu i kondolencji. Kiedy żyła przewinęłam sobie komentarze  Polacy pisali "ze jej nie wierza" "się użala nad soba" itd . Czy naprawdę w Polsce trzeba cierpieć w milczeniu? Nie wolno o tym głośno pisać ani mówić?

Nie czytałam Twoich wywodów i nie mam zdania czy wytłumaczyłaś jasno i prosto. Ten pan tak wytłumaczył, że wszyscy mu uwierzyli.
Jak jest w Polsce? Różnie, nie ma reguły.  Nie oglądam youtuberów zdających relacje o leczeniu chorób. Najlepiej, moim zdaniem, jakby lekarze się o tym wypowiadali.
Po co rzeczona młoda kobieta czekala na komentarze obcych osób, którzy jej nie są w stanie pomóc? Po covidzie dużo ludzi choruje na przewlekłe choroby, a nie chcą o tym wspominać, z tego co słyszałam, bo chcą jak najwięcej czerpać z życia skoro wyrwali się śmierci i nie tracić czasu na bezproduktywne użalanie się

Ale ja też to jasno wytłumaczyłam i wystarczy że zainteresowani poszperaja w źródłach medycznych by się o tym przekonać.

No i właśnie o tym pisałam to nie jest bezproduktywne użalanie się. Kobieta o której pisałam leczyła się. Często ludzie chcą po prostu pisać o swoich zmaganiach z chorobą bo tak jest im łatwiej.  Nie każdy ma lub moze zwrócić się z problemem do bliskich. Ja nie bardzo mogłam. Corki nie chciałam martwić i ukrywałam przed  nią jak tylko najdłużej się dało. Rodziców też martwić nie chciałam więc powiedziałam im tylko połowę prawdy. Wiec komu mialam powiedzieć? Nie potrzebuje od was żalu ani współczucia (chociaż to nic by was nie kosztowało) bo te dostałam w realu od przyjaciolek i znajomych którzy pomagali mi na miejscu jak tylko mogli. Nie rozumiem też jakie korzyści mogła bym odnieść z tego że na odległość byście mi składali tu jakieś kondolencje? Ja naprawdę preferuje pomoc na miejscu w realu a nie na odległość w wirtualnym świecie... jedynie czego oczekuje to nie wmawianie mi klamstwa. Nie wierzy ktoś proszę bardzo niech ominie mój temat,a nie publicznie robi że mnie klamczuche i wjeżdża na sumienie że rzekomo krzywdze osoby naprawde chore

19 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-01 22:15:35)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A widzisz jednak wytłumaczył.  Ja też jasno to wytłumaczyłam że w świetle medycznym jaśniej się już nie da... w Polsce też panuje takie głupie przekonanie żeby w milczeniu cierpieć bo jak tylko ktoś pisze ze jest chory nie tylko na raka ale też na inne ciężkie choroby to tworzy się narracja ze chce zwrocic na siebie uwagę. W takim razie co powiedzieć o polskich i zagranicznych youtuberach którzy zdawaja relacje tysiącom widzom o tym jak leczą raka-czy oni też chcą zwrócić na siebie uwage? Ja niedawno trafiłam na film młodej kobiety która zmarła na raka jajnika i dopiero po jej śmierci nagle wysypały się słowa żalu i kondolencji. Kiedy żyła przewinęłam sobie komentarze  Polacy pisali "ze jej nie wierza" "się użala nad soba" itd . Czy naprawdę w Polsce trzeba cierpieć w milczeniu? Nie wolno o tym głośno pisać ani mówić?

Nie czytałam Twoich wywodów i nie mam zdania czy wytłumaczyłaś jasno i prosto. Ten pan tak wytłumaczył, że wszyscy mu uwierzyli.
Jak jest w Polsce? Różnie, nie ma reguły.  Nie oglądam youtuberów zdających relacje o leczeniu chorób. Najlepiej, moim zdaniem, jakby lekarze się o tym wypowiadali.
Po co rzeczona młoda kobieta czekala na komentarze obcych osób, którzy jej nie są w stanie pomóc? Po covidzie dużo ludzi choruje na przewlekłe choroby, a nie chcą o tym wspominać, z tego co słyszałam, bo chcą jak najwięcej czerpać z życia skoro wyrwali się śmierci i nie tracić czasu na bezproduktywne użalanie się

Ale ja też to jasno wytłumaczyłam i wystarczy że zainteresowani poszperaja w źródłach medycznych by się o tym przekonać.

No i właśnie o tym pisałam to nie jest bezproduktywne użalanie się. Kobieta o której pisałam leczyła się. Często ludzie chcą po prostu pisać o swoich zmaganiach z chorobą bo tak jest im łatwiej.  Nie każdy ma lub moze zwrócić się z problemem do bliskich. Ja nie bardzo mogłam. Corki nie chciałam martwić i ukrywałam przed  nią jak tylko najdłużej się dało. Rodziców też martwić nie chciałam więc powiedziałam im tylko połowę prawdy. Wiec komu mialam powiedzieć? Nie potrzebuje od was żalu ani współczucia (chociaż to nic by was nie kosztowało) bo te dostałam w realu od przyjaciolek i znajomych którzy pomagali mi na miejscu jak tylko mogli. Nie rozumiem też jakie korzyści mogła bym odnieść z tego że na odległość byście mi składali tu jakieś kondolencje? Ja naprawdę preferuje pomoc na miejscu w realu a nie na odległość w wirtualnym świecie... jedynie czego oczekuje to nie wmawianie mi klamstwa. Nie wierzy ktoś proszę bardzo niech ominie mój temat,a nie publicznie robi że mnie klamczuche i wjeżdża na sumienie że rzekomo krzywdze osoby naprawde chore

Skoro ta kobieta się leczyła  i chciała, żeby było jej latwiej, mogła skorzystać z usług psychologa - odniosłaby więcej korzyści.
A tutaj na forum przecież wiesz, że nikt nie moderuje, więc siłą rzeczy publikując podobne wiadomości musisz się liczyć z różnymi komentarzami. Nikt nie ma obowiązku uwierzyć w czyjeś opowieści i ma prawo zamanifestować i poddać w wątpliwość. To tak jak byś wyszła na ulicę i krzyczała: ludzie, jestem chora, chcę wam o tym opowiedzieć, słuchajcie mnie, zobaczcie, co przeszłam. Część osób zatrzyma się, zacznie współczuć, będą tacy, którzy powątpiewają i będą tacy, którzy przejdą obojętnie.

Dodam jeszcze, że na ogół ludzie, którzy cię nie znają, chcą mieć taki przekaz, który byłby wiarygodny dla nich. Jeśli nie jest, wyrażają swoje zdanie, do którego mają prawo, ponieważ Ty się zgodziłaś na to, publikując post.
  Na tym zakończe udzielanie się w tym temacie. Dziękuję za przeczytanie i życzę dobrej nocy smile

20 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-01 22:40:34)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie czytałam Twoich wywodów i nie mam zdania czy wytłumaczyłaś jasno i prosto. Ten pan tak wytłumaczył, że wszyscy mu uwierzyli.
Jak jest w Polsce? Różnie, nie ma reguły.  Nie oglądam youtuberów zdających relacje o leczeniu chorób. Najlepiej, moim zdaniem, jakby lekarze się o tym wypowiadali.
Po co rzeczona młoda kobieta czekala na komentarze obcych osób, którzy jej nie są w stanie pomóc? Po covidzie dużo ludzi choruje na przewlekłe choroby, a nie chcą o tym wspominać, z tego co słyszałam, bo chcą jak najwięcej czerpać z życia skoro wyrwali się śmierci i nie tracić czasu na bezproduktywne użalanie się

Ale ja też to jasno wytłumaczyłam i wystarczy że zainteresowani poszperaja w źródłach medycznych by się o tym przekonać.

No i właśnie o tym pisałam to nie jest bezproduktywne użalanie się. Kobieta o której pisałam leczyła się. Często ludzie chcą po prostu pisać o swoich zmaganiach z chorobą bo tak jest im łatwiej.  Nie każdy ma lub moze zwrócić się z problemem do bliskich. Ja nie bardzo mogłam. Corki nie chciałam martwić i ukrywałam przed  nią jak tylko najdłużej się dało. Rodziców też martwić nie chciałam więc powiedziałam im tylko połowę prawdy. Wiec komu mialam powiedzieć? Nie potrzebuje od was żalu ani współczucia (chociaż to nic by was nie kosztowało) bo te dostałam w realu od przyjaciolek i znajomych którzy pomagali mi na miejscu jak tylko mogli. Nie rozumiem też jakie korzyści mogła bym odnieść z tego że na odległość byście mi składali tu jakieś kondolencje? Ja naprawdę preferuje pomoc na miejscu w realu a nie na odległość w wirtualnym świecie... jedynie czego oczekuje to nie wmawianie mi klamstwa. Nie wierzy ktoś proszę bardzo niech ominie mój temat,a nie publicznie robi że mnie klamczuche i wjeżdża na sumienie że rzekomo krzywdze osoby naprawde chore

Skoro ta kobieta się leczyła  i chciała, żeby było jej latwiej, mogła skorzystać z usług psychologa - odniosłaby więcej korzyści.
A tutaj na forum przecież wiesz, że nikt nie moderuje, więc siłą rzeczy publikując podobne wiadomości musisz się liczyć z różnymi komentarzami. Nikt nie ma obowiązku uwierzyć w czyjeś opowieści i ma prawo zamanifestować i poddać w wątpliwość. To tak jak byś wyszła na ulicę i krzyczała: ludzie, jestem chora, chcę wam o tym opowiedzieć, słuchajcie mnie, zobaczcie, co przeszłam. Część osób zatrzyma się, zacznie współczuć, będą tacy, którzy powątpiewają i będą tacy, którzy przejdą obojętnie.

Dodam jeszcze, że na ogół ludzie, którzy cię nie znają, chcą mieć taki przekaz, który byłby wiarygodny dla nich. Jeśli nie jest, wyrażają swoje zdanie, do którego mają prawo, ponieważ Ty się zgodziłaś na to, publikując post.
  Na tym zakończe udzielanie się w tym temacie. Dziękuję za przeczytanie i życzę dobrej nocy smile

To właśnie napisałam powyżej jeżeli ktoś nie wierzy niech omija mój temat a nie sugeruje między wierszami że kłamie. Akurat wmawianie komuś klamstwa bez dowodów na to klamstwo jest również mocno nie w porządku. 

Ta kobieta żyła w Ameryce gdzie nie było jej stać na leczenie raka i ogłosiła zbiórkę dla siebie.  Nie stać by jej bylo zwyczajnie na psychologa... a psycholog w Polsce ludzie miesiącami czekają to rozumiem że zamiast napisać innym ze maja raka to mają cieszyć się życiem i wszystko znosić w milczeniu między nimi a onkologiem tak? A zanim.sie doczekają tego psychologa to już się dawno do tego czasu psychicznie wykończą bo nie maja nikomu o tym powiedzieć bo zaraz jest nie użalaj się nad sobą a i słynne "weź się za robote"  big_smile tak jakby praca kogokolwiek uzdrowiła z nowotworu

O moim nowotworze wie tylko kilka osób z tego forum wysyłałam im zdjęcia listy z USG kartę ze zgoda na immunoterapię itd. Dlatego zalozylam ten temat bo wiedziałam że gdy zleca sie moje "fanki" osoby które wiedzą o moim raku też będą obserwować moj temat a to jest wręcz przezabawne jak dla mnie big_smile ... tematu raka nigdy bym nie poruszała gdyby nie to że wstępna diagnozą guza u nogi była błędna. Teraz uważam siebie za osobę zdrową mimo że Priscilla twierdzi inaczej "ze NIGDY się już zdrowym nie będzie mając w życiu diagnozę raka" ha ha co za bzdura swoją drogą pokazała jak to się zna na nowotworach. Można jak najbardziej całkowicie wyzdrowieć z raka i jedynie chodzić na kontrole ale gwiazda błysnęła "ze nie powinnam mówić o sobie jako o osobie zdrowej bo nigdy nie będzie się zdrowym"  czy jak to tam napisała w każdym razie coś w ten deseń

21

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Chory czlowiek raczej stroni o opisywaniu swoich groznych chorob. To jest strasznie ciezkie emocjonalnie I OGOLNIER . Nie chce sie pisac , myslec, zyc z takimi  itd .

22 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-02 10:13:52)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Alice1 napisał/a:

Chory czlowiek raczej stroni o opisywaniu swoich groznych chorob. To jest strasznie ciezkie emocjonalnie I OGOLNIER . Nie chce sie pisac , myslec, zyc z takimi  itd .

A to jest bardzo ciekawe co piszesz bo wystarczy przejrzeć kilka Twoich postów a tam piszesz o swojej chorobie i zaburzeniach big_smile

No i skąd ta głupia teoria "ze chory człowiek ukrywa swoją chorobe"? Jakoś naprawdę chorzy youtuberzy nagrywają vlogi o tym jak walczą z nowotworami depresja itd i robią to po to by choroby te nie były jakimś tabu ,są inspiracją dla innych chorych osób i przy okazji edukują ciemnotę która myśli że raka i depresje wyleczy się idąc do pracy big_smile big_smile

23

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Merukimon jest Digimonem poziomu Mega należącym do typu Beast Man. Choć nie należy do najbardziej znanych postaci w całym uniwersum Digimon, wśród fanów uchodzi za jednego z najbardziej szlachetnych i dostojnych wojowników. Łączy ogromną siłę z rozwagą, doświadczeniem oraz spokojem, dzięki czemu rzadko wdaje się w niepotrzebne walki. W przeciwieństwie do wielu Digimonów poziomu Mega nie pragnie zdobywać nowych terytoriów ani udowadniać swojej potęgi. Uważa, że prawdziwy przywódca powinien przede wszystkim chronić swoich poddanych i dążyć do zachowania pokoju.

Merukimon przypomina majestatycznego lwa stojącego na dwóch nogach. Całe jego ciało pokrywa złociste futro, a wokół głowy znajduje się imponująca grzywa nadająca mu królewski wygląd. Nosi ozdobne elementy zbroi wykonane z metalu i skóry, a jego ramiona oraz nogi chronione są ciężkimi naramiennikami i nagolennikami. W jednej dłoni dzierży długą włócznię zakończoną niezwykle ostrym grotem, która od pokoleń symbolizuje jego władzę oraz odpowiedzialność za powierzony mu lud. Samą postawą wzbudza szacunek – wygląda bardziej jak doświadczony król niż zwykły wojownik.

Najważniejszą bronią Merukimona jest właśnie jego legendarna włócznia. Potrafi walczyć nią zarówno w bezpośrednim starciu, jak i wykorzystywać ją do wyprowadzania błyskawicznych pchnięć z większego dystansu. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu każde uderzenie jest niezwykle precyzyjne. Nie wykonuje zbędnych ruchów i nigdy nie marnuje energii. Nawet znacznie młodsi oraz szybsi przeciwnicy mają ogromne trudności z przełamaniem jego obrony.

Najbardziej znaną techniką Merukimona jest **Thousand Fist**. Mimo nazwy nie polega ona na używaniu pięści. Digimon porusza się z tak ogromną szybkością, że przeciwnik odnosi wrażenie, jakby został trafiony przez setki ciosów jednocześnie. W połączeniu z jego włócznią technika ta pozwala błyskawicznie przełamać nawet bardzo silną obronę. Drugim charakterystycznym atakiem jest seria niezwykle szybkich pchnięć wykonywanych z taką precyzją, że przeciwnik często nie zauważa momentu zadania ciosu.

Merukimon słynie nie tylko z siły, ale również z ogromnej mądrości. Wielu młodszych Digimonów zwraca się do niego po rady, ponieważ potrafi spojrzeć na problem z różnych perspektyw. Zanim podejmie decyzję, zawsze dokładnie analizuje sytuację i stara się przewidzieć konsekwencje swoich działań. Dzięki temu rzadko popełnia błędy wynikające z pośpiechu lub gniewu.

Największą wartością dla Merukimona jest życie jego poddanych. Nigdy nie rozpoczyna wojny tylko po to, aby zdobyć sławę lub nowe ziemie. Jeżeli istnieje możliwość rozwiązania konfliktu poprzez rozmowę, zawsze wybiera właśnie tę drogę. Nie oznacza to jednak słabości. Gdy zagrożone zostaje bezpieczeństwo jego królestwa lub niewinnych Digimonów, bez wahania staje do walki, wykorzystując całą swoją potęgę.

Merukimon odegrał ważną rolę w serii *Digimon Savers*. Był jednym z przywódców zamieszkujących Cyfrowy Świat i starał się utrzymać porządek wśród różnych społeczności Digimonów. Początkowo podchodził z dużą nieufnością do ludzi, ponieważ obawiał się, że mogą zagrozić jego światu. Dopiero z czasem przekonał się, że nie wszyscy kierują się egoizmem i że możliwa jest współpraca między obiema rasami. Dzięki temu stał się jednym z najważniejszych sojuszników bohaterów.

Historia Merukimona pokazuje, że nawet najmądrzejszy przywódca może popełnić błąd, jeśli pozwoli, aby strach wpłynął na jego osąd. Nie jest postacią idealną. Zdarza mu się podejmować zbyt ostrożne decyzje lub błędnie oceniać intencje innych. Jednak gdy zrozumie swój błąd, potrafi go otwarcie przyznać i zrobić wszystko, aby naprawić sytuację. To właśnie ta pokora sprawia, że cieszy się tak dużym szacunkiem.

W grach komputerowych Merukimon należy do Digimonów specjalizujących się w szybkiej walce wręcz. Łączy wysoką siłę fizyczną z bardzo dobrą szybkością i dużą celnością. Potrafi skutecznie eliminować pojedynczych przeciwników oraz długo utrzymywać się na polu walki dzięki swojej wytrzymałości. Wielu graczy wybiera go jako głównego wojownika drużyny ze względu na jego wszechstronność.

Projekt Merukimona wyraźnie inspirowany jest lwem, który od wieków symbolizuje odwagę, władzę i sprawiedliwość. Twórcy połączyli te motywy z elementami azjatyckiego wojownika oraz strażnika świątyni. Dzięki temu powstała postać wyglądająca dostojnie i potężnie, ale jednocześnie budząca zaufanie.

Merukimon jest doskonałym przykładem Digimona, który udowadnia, że największą siłą przywódcy nie jest umiejętność wygrywania bitew, lecz zdolność do ich unikania. Walczy tylko wtedy, gdy nie ma już innego wyjścia, a każdą decyzję podejmuje z myślą o dobru swoich poddanych. Dzięki swojej mądrości, odwadze i poczuciu odpowiedzialności pozostaje jednym z najbardziej szanowanych władców Cyfrowego Świata i pokazuje, że prawdziwa wielkość rodzi się z rozsądku oraz współczucia.

24 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-03 00:53:01)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Ale to już było...
Masz już temat z tym samym zapytaniem, po co Ci kolejny? Choć to pytanie jest w sumie retoryczne. 

Tamiraa napisał/a:

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać.

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii, aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów. Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów, ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne. Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej. Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam wink

25 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-03 01:03:39)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Ludzie zazwyczaj nie wierzą tym, którzy wcześniej kłamali;) A z tego co czytałam to masz dużo za uszami;)
No bo chyba nie myślisz, że sieć i ludzka pamięć resetuje się co rano i nikt nie pamięta, co pisałaś tydzień, miesiąc czy rok temu;) No i na forum zostaje cała historia Twoich postów;)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Solaris napisał/a:

Ludzie zazwyczaj nie wierzą tym, którzy wcześniej kłamali;) A z tego co czytałam to masz dużo za uszami;)
No bo chyba nie myślisz, że sieć i ludzka pamięć resetuje się co rano i nikt nie pamięta, co pisałaś tydzień, miesiąc czy rok temu;) No i na forum zostaje cała historia Twoich postów;)

Ludzie zazwyczaj nie wierzą tym, którzy wcześniej kłamali;) A z tego co czytałam to masz dużo za uszami;)
•rozumiem,a mozesz wymienic w czym klamalam i co czytalas konkretnie? Podpowiem,że zmiana poglądów nie jest klamstwem jeżeli o to chodzi 

No bo chyba nie myślisz, że sieć i ludzka pamięć resetuje się co rano i nikt nie pamięta, co pisałaś tydzień, miesiąc czy rok temu;) No i na forum zostaje cała historia Twoich postów;)
•czyli co konkretnie? Jakie konkretnie kłamstwa?

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:

Ale to już było...
Masz już temat z tym samym zapytaniem, po co Ci kolejny? Choć to pytanie jest w sumie retoryczne. 

Tamiraa napisał/a:

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać.

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii, aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów. Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów, ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne. Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej. Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam wink

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii
• rozumiem że jestes onkologiem, naukowcem badajacym nowotwory pod mikroskopem albo conajmniej od wielu lat studiujesz tematyke raka na jakims uniwersytecie i masz z tego doktorat i pozdawane wszystkie egzaminy? Rozumiem też że masz świadomość ze służba zdrowia w Polsce rozni sie od sluzby zdrowia w Anglii i nie porownujesz mojego leczenia do leczenia w Polsce?

-aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów
•skoro tak dobrze sie znasz to napisz jakie to błędy? Tylko nie odwracaj kota ogonem i nie pisz"nie bede Ci podpowiadac" ponieważ ja juz opisałam swoja historie wiec logicznym jest,ze Twoje rzekome podpowiedzi nie pomoga mi zmienic narracji. Także chce konkretne wyjawienie błędu.

Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów
•świetnie  że to zauważyłas

ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne
•jakie standardy bezpieczeństwa? big_smile. Mialam przed immunoterapia badania krwi,mialam je robione po zakażeniu krwi, mialam tez robione rezonanse,skany,USG. O czym wiec piszesz o jakim standardzie bezpieczeństwa? big_smile

Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej.
•no tak racja. Idac w kolejnosci chronologicznej- wizyta u lekarza rodzinnego,badania krwi,skierowanie na USG,wykrycie guza w zoladku na USG i pierwsze podejrzenie ,ze to rak zoladka,zabieg usuniecia guza,biopsja i wynik miesaka(nowotwor zlosliwy),skanowanie całego ciala w celu wykrycia/wykluczenia przerzutów, wykrycie identycznego guza w nodze i uznanie za guz przerzutowy,zaproponowanie immunoterapii,badania krwi i inne przed immunoterapia,immunoterapia,po jakims czasie zakażenie krwi,podanie antybiotyku dożylnie az do zbicia goraczki,wypis do domu z antybiotykiem i przerwanie immunoterapii ze względu na oslabienie organizmu,stopniowe poczucie sie coraz lepiej,propozycja wznowy immunoterapii po powtórzeniu badan krwi ktore wyszly juz prawidłowo oraz powtorzenie skanu guza w nodze ktory zaczal rosnac i wykrycie ze rozni sie on w miarę wzrostu obrazowo od guza w zoladku oraz odkrycie ze to byl jednak guz pierwotny innego rodzaju miesaka oraz operacja usuniecia guza i obecnie czekanie na ostasteczny wynik z histopatologiii TO JEST ZAISTE NIELOGICZNA CHRONOLOGIA WYDARZEN big_smile big_smile.... prosze Cie zatem oswiec mnie i nas tu wszystkich w jakiej kolejności powinny byc przeprowadzane moje badania i diagnozy by brzmialy bardziej wiarygodnie ?

Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.
•kolejny raz sugerujesz miedzy wierszami że jesteś ekspertka w dziedzinie onkologii. Moze wiec zamiast pisać ogólnikami zaczniesz nam tu pisać jakieś konkrety i wyjawisz wszystkim tym niekumatym i biednym oklamanym przeze mnie ludziom w czym ich konkretnie oklamalam uzywajac przy tym medycznego jezyka,bo poki co nie brzmisz jak osoba znajaca sie profesjonalnie na nowotworach 

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam
•to zdanie jest tak durne i nielogiczne ze nawet niewiem z ktorej strony zaczac big_smile

Jeszcze raz o jakim bezpieczenstwie pacjenta piszesz?
O jakich konsweksencjach podejmowanych przez klinicystów decyzji piszesz?

Tylko choc raz w zyciu napisz konkrety a nie ogolniki  big_smile

28 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-03 10:26:44)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:

Ale to już było...
Masz już temat z tym samym zapytaniem, po co Ci kolejny? Choć to pytanie jest w sumie retoryczne. 

Tamiraa napisał/a:

Pewnie piszesz o Priscilli? Ja jej wierzę  w to, o czym pisze. Zresztą dziś nowotwory nie są rzadkością. Nie każdy chce o nich wspominać.

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii, aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów. Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów, ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne. Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej. Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam wink

No i właśnie o to Julce chodzi, żeby temat się kręcił tongue
Dochodzeniówka się nigdy nie sprawdzi big_smile
A jeszcze z jakim uśmiechem opisywała o tych rakach, nie wspominając o wszystkich...  sad
Nawet nie może pojąć tego, dlaczego ludzie jej nie wierzą.
Edit.
Działalność Julki na Forum, to kwintesencja jej deficytów, więc należałoby ją zostawić w spokoju, czyt. ignorować, co by dało najlepszy efekt.
(Zaraz odpisze, że ich nie ma...)

29 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-03 10:08:22)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ludzie zazwyczaj nie wierzą tym, którzy wcześniej kłamali;) A z tego co czytałam to masz dużo za uszami;)
No bo chyba nie myślisz, że sieć i ludzka pamięć resetuje się co rano i nikt nie pamięta, co pisałaś tydzień, miesiąc czy rok temu;) No i na forum zostaje cała historia Twoich postów;)

Ludzie zazwyczaj nie wierzą tym, którzy wcześniej kłamali;) A z tego co czytałam to masz dużo za uszami;)
•rozumiem,a mozesz wymienic w czym klamalam i co czytalas konkretnie? Podpowiem,że zmiana poglądów nie jest klamstwem jeżeli o to chodzi 

No bo chyba nie myślisz, że sieć i ludzka pamięć resetuje się co rano i nikt nie pamięta, co pisałaś tydzień, miesiąc czy rok temu;) No i na forum zostaje cała historia Twoich postów;)
•czyli co konkretnie? Jakie konkretnie kłamstwa?

Julka, mnie tak naprawdę nie przeszkadza co Ty tutaj robisz:) ale spójrz na to z boku.
Czytając Twoje wątki, których zakładasz multum, wylania się obraz osoby chaotycznej, niestabilnej, o słomianym zapale, w życiu której są ciągłe zwroty akcji, że ciężko nadążyć.
Nie dziw się, że ludzie nie traktują Cię poważnie, gdy czytają, że dzisiaj Twoim celem jest zakon, jutro malowanie obrazów, pojutrze robienie biżuterii, za tydzień na odwrót a za miesiac znowu od początku a potem znowu wspak....
Raz deklarujesz, że chcesz chłopaka, raz, że wybierasz celibat.  Raz jesteś chrześcijanką, raz muzułmanką, raz chcesz przejść na judaizm, raz ogłaszasz, że chcesz iść do wojska a innym razem, że Twoją drogą życiową jest feminizm...Zmieniasz zdanie i poglądy jak rękawiczki. Oznajmiasz, że jakiś Twój temat jest ostatnim, po czym zakładasz kolejny ostatni i tak w kółko. O problemach zdrowotnych już nie wspomnę, jak nie urok to sraczka...Podejrzewam, że większość nie doświadcza takiej kumulacji problemów w ciągu życia niż Ty w ciągu roku;)
Przez takie kompulsywne pisanie Twoje słowa tracą jakąkolwiek wagę. Ludzie na forum nie traktują ich serio, bo wiedzą, że za dobę ta „prawda” moze być już zupełnie inna więc każdy kolejny wpis jest z góry oceniany jako fantazja lub szukanie atencji. 
Do tego dochodzi sprawa multikonta, z którego pisałaś sama ze sobą co moderacja udowodniła mimo Twoich zaprzeczeń (widziałam ten wątek bo Palec wklejał).
Pisanie ze sobą z innych kont to nie jest zbrodnia, ale kłamanie w żywe oczy, że to nieprawda gdy łapią Cię za rękę chyba na zawsze burzy wiarygodność. 
Dlatego oczekiwanie, że w takich okolicznościach ludzie będą Ci wierzyć, jest po prostu naiwne i trochę nierealne.
Kończąc. To jak Cię tu traktują nie jest spiskiem ani złośliwością tylko prostą konsekwencją Twoich działań.


Ekhm;) post sprzed roku, wróżka;) I Ty sie Julka pytasz, dlaczego?

madoja napisał/a:

Kurde, Julka. Idę o zakład, że to Twój kolejny pomysł na trollowy temat.
Wcześniej ciąża, muzułmańskie perypetie, chęć pójścia do zakonu, a teraz założę się że wymyślisz raka.
Forumowicze, wspomnicie moje słowa big_smile

30 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2026-08-03 13:05:06)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:

A wy nadal uwazajcie że kazda moja dolegliwośc to jest zwracanie na siebie uwagi i hipochondria...

Ponieważ tak jest smile

Julia life in UK napisał/a:

tym bardziej że wszystko to co opisalam ma swoje medyczne wyjasnienie i jest logicznie spojne nie ma wiec podstaw sadzic że wszystko sobie zmyslilam

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.

31 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-03 14:16:02)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii
• rozumiem że jestes onkologiem, naukowcem badajacym nowotwory pod mikroskopem albo conajmniej od wielu lat studiujesz tematyke raka na jakims uniwersytecie i masz z tego doktorat i pozdawane wszystkie egzaminy? Rozumiem też że masz świadomość ze służba zdrowia w Polsce rozni sie od sluzby zdrowia w Anglii i nie porownujesz mojego leczenia do leczenia w Polsce?

-aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów
•skoro tak dobrze sie znasz to napisz jakie to błędy? Tylko nie odwracaj kota ogonem i nie pisz"nie bede Ci podpowiadac" ponieważ ja juz opisałam swoja historie wiec logicznym jest,ze Twoje rzekome podpowiedzi nie pomoga mi zmienic narracji. Także chce konkretne wyjawienie błędu.

Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów
•świetnie  że to zauważyłas

ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne
•jakie standardy bezpieczeństwa? big_smile. Mialam przed immunoterapia badania krwi,mialam je robione po zakażeniu krwi, mialam tez robione rezonanse,skany,USG. O czym wiec piszesz o jakim standardzie bezpieczeństwa? big_smile

Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej.
•no tak racja. Idac w kolejnosci chronologicznej- wizyta u lekarza rodzinnego,badania krwi,skierowanie na USG,wykrycie guza w zoladku na USG i pierwsze podejrzenie ,ze to rak zoladka,zabieg usuniecia guza,biopsja i wynik miesaka(nowotwor zlosliwy),skanowanie całego ciala w celu wykrycia/wykluczenia przerzutów, wykrycie identycznego guza w nodze i uznanie za guz przerzutowy,zaproponowanie immunoterapii,badania krwi i inne przed immunoterapia,immunoterapia,po jakims czasie zakażenie krwi,podanie antybiotyku dożylnie az do zbicia goraczki,wypis do domu z antybiotykiem i przerwanie immunoterapii ze względu na oslabienie organizmu,stopniowe poczucie sie coraz lepiej,propozycja wznowy immunoterapii po powtórzeniu badan krwi ktore wyszly juz prawidłowo oraz powtorzenie skanu guza w nodze ktory zaczal rosnac i wykrycie ze rozni sie on w miarę wzrostu obrazowo od guza w zoladku oraz odkrycie ze to byl jednak guz pierwotny innego rodzaju miesaka oraz operacja usuniecia guza i obecnie czekanie na ostasteczny wynik z histopatologiii TO JEST ZAISTE NIELOGICZNA CHRONOLOGIA WYDARZEN big_smile big_smile.... prosze Cie zatem oswiec mnie i nas tu wszystkich w jakiej kolejności powinny byc przeprowadzane moje badania i diagnozy by brzmialy bardziej wiarygodnie ?

Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.
•kolejny raz sugerujesz miedzy wierszami że jesteś ekspertka w dziedzinie onkologii. Moze wiec zamiast pisać ogólnikami zaczniesz nam tu pisać jakieś konkrety i wyjawisz wszystkim tym niekumatym i biednym oklamanym przeze mnie ludziom w czym ich konkretnie oklamalam uzywajac przy tym medycznego jezyka,bo poki co nie brzmisz jak osoba znajaca sie profesjonalnie na nowotworach 

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam
•to zdanie jest tak durne i nielogiczne ze nawet niewiem z ktorej strony zaczac big_smile

Jeszcze raz o jakim bezpieczenstwie pacjenta piszesz?
O jakich konsweksencjach podejmowanych przez klinicystów decyzji piszesz?

Tylko choc raz w zyciu napisz konkrety a nie ogolniki  big_smile

I znowu za bardzo wjechała Ci AI, ale przy okazji coś tam próbujesz sama i jeszcze bardziej się tym pogrążasz. No sorry, nie oczekuj, że będę się do tego odnosić, bo musiałabym udawać, że to jest poziom, z którym warto dyskutować.

Nadmienię tylko, że nigdzie nie napisałam, że jestem specjalistą w dziedzinie onkologii. To wyłącznie Twoja interpretacja, więc nie wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałam. Jest jednak wiele opcji, żeby mocno siedzieć w temacie i przez lata zdobyć wiedzę oraz doświadczenie znacznie wykraczające poza przeciętny poziom. Najwyraźniej umknęło Ci, że to dwie różne rzeczy.

Na tym kończę, bo to do niczego nie prowadzi. Baw się sama.

32 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 14:22:53)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Zbyt dobrze znam realia współczesnej onkologii
• rozumiem że jestes onkologiem, naukowcem badajacym nowotwory pod mikroskopem albo conajmniej od wielu lat studiujesz tematyke raka na jakims uniwersytecie i masz z tego doktorat i pozdawane wszystkie egzaminy? Rozumiem też że masz świadomość ze służba zdrowia w Polsce rozni sie od sluzby zdrowia w Anglii i nie porownujesz mojego leczenia do leczenia w Polsce?

-aby nie wychwycić, że w opisie Julki znalazło się kilka istotnych błędów
•skoro tak dobrze sie znasz to napisz jakie to błędy? Tylko nie odwracaj kota ogonem i nie pisz"nie bede Ci podpowiadac" ponieważ ja juz opisałam swoja historie wiec logicznym jest,ze Twoje rzekome podpowiedzi nie pomoga mi zmienic narracji. Także chce konkretne wyjawienie błędu.

Owszem, medycyna coraz bardziej zmierza w kierunku personalizacji leczenia i nie ma dwóch identycznych pacjentów
•świetnie  że to zauważyłas

ale pewne zasady postępowania oraz standardy bezpieczeństwa pozostają niezmienne
•jakie standardy bezpieczeństwa? big_smile. Mialam przed immunoterapia badania krwi,mialam je robione po zakażeniu krwi, mialam tez robione rezonanse,skany,USG. O czym wiec piszesz o jakim standardzie bezpieczeństwa? big_smile

Dlatego część przedstawionych przez nią informacji po prostu nie trzyma się schematów stosowanych w praktyce klinicznej.
•no tak racja. Idac w kolejnosci chronologicznej- wizyta u lekarza rodzinnego,badania krwi,skierowanie na USG,wykrycie guza w zoladku na USG i pierwsze podejrzenie ,ze to rak zoladka,zabieg usuniecia guza,biopsja i wynik miesaka(nowotwor zlosliwy),skanowanie całego ciala w celu wykrycia/wykluczenia przerzutów, wykrycie identycznego guza w nodze i uznanie za guz przerzutowy,zaproponowanie immunoterapii,badania krwi i inne przed immunoterapia,immunoterapia,po jakims czasie zakażenie krwi,podanie antybiotyku dożylnie az do zbicia goraczki,wypis do domu z antybiotykiem i przerwanie immunoterapii ze względu na oslabienie organizmu,stopniowe poczucie sie coraz lepiej,propozycja wznowy immunoterapii po powtórzeniu badan krwi ktore wyszly juz prawidłowo oraz powtorzenie skanu guza w nodze ktory zaczal rosnac i wykrycie ze rozni sie on w miarę wzrostu obrazowo od guza w zoladku oraz odkrycie ze to byl jednak guz pierwotny innego rodzaju miesaka oraz operacja usuniecia guza i obecnie czekanie na ostasteczny wynik z histopatologiii TO JEST ZAISTE NIELOGICZNA CHRONOLOGIA WYDARZEN big_smile big_smile.... prosze Cie zatem oswiec mnie i nas tu wszystkich w jakiej kolejności powinny byc przeprowadzane moje badania i diagnozy by brzmialy bardziej wiarygodnie ?

Dla osoby, która nie ma z tym styczności, mogą brzmieć przekonująco, ale dla kogoś, kto ma jakąś sensowną wiedzę w tym zakresie, wychwytywane są niemal błyskawicznie.
•kolejny raz sugerujesz miedzy wierszami że jesteś ekspertka w dziedzinie onkologii. Moze wiec zamiast pisać ogólnikami zaczniesz nam tu pisać jakieś konkrety i wyjawisz wszystkim tym niekumatym i biednym oklamanym przeze mnie ludziom w czym ich konkretnie oklamalam uzywajac przy tym medycznego jezyka,bo poki co nie brzmisz jak osoba znajaca sie profesjonalnie na nowotworach 

No chyba że w Wielkiej Brytanii mają za nic bezpieczeństwo pacjenta oraz konsekwencje podejmowanych przez klinicystów decyzji, to wtedy mogłabym przymknąć na to oko, jednocześnie uznając za skandaliczne. Niemniej i to miałam okazję porównywać i zapewniam, że niczego takiego nie zauważyłam
•to zdanie jest tak durne i nielogiczne ze nawet niewiem z ktorej strony zaczac big_smile

Jeszcze raz o jakim bezpieczenstwie pacjenta piszesz?
O jakich konsweksencjach podejmowanych przez klinicystów decyzji piszesz?

Tylko choc raz w zyciu napisz konkrety a nie ogolniki  big_smile

I znowu za bardzo wjechała Ci AI, ale przy okazji coś tam próbujesz sama i jeszcze bardziej się tym pogrążasz. No sorry, nie oczekuj, że będę się do tego odnosić, bo musiałabym udawać, że to jest poziom, z którym warto dyskutować.

Nadmienię tylko, że nigdzie nie napisałam, że jestem specjalistą czy nawet ekspartem w dziedzinie onkologii. To wyłącznie Twoja interpretacja, więc nie wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałam. Jest jednak wiele sposobów, żeby przez lata zdobyć wiedzę i doświadczenie znacznie wykraczające poza przeciętny poziom. Najwyraźniej umknęło Ci, że to dwie różne rzeczy.

Tylko ze ja nawet nie uzylam AI

No tak nigdzie wprost nie napisalas "ja mam doswiadczenie profesjonalnie" ale napisalas to między wierszami. To zupełnie tak jak gdybym ja powiedziała do kogos "gdy tutaj bylam byly pieniądze wyszłam na dwor wrocilam i ich juz nie ma ,a bylas sama w pokoju". Nie mowie wprost ze ktos jest zlodziejem ale to sugeruje. Ty zasugerowalas innym ze profesjonalnie znasz sie na nowotworach

Takze napisz jak sie leczy miesaki tkanek miekkich? Chetnie poczytam jak prawidłowo powinnam zostac leczona i zdiagnozowana

I widze ze nie potrafisz mi napisać ani jednego błędu

33 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 14:37:32)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Palec Boga napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A wy nadal uwazajcie że kazda moja dolegliwośc to jest zwracanie na siebie uwagi i hipochondria...

Ponieważ tak jest smile

Julia life in UK napisał/a:

tym bardziej że wszystko to co opisalam ma swoje medyczne wyjasnienie i jest logicznie spojne nie ma wiec podstaw sadzic że wszystko sobie zmyslilam

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.

W takim razie jezeli to byla loka to pisze bzdury. Potrafi chociaz ona wymienic wprost ktore to forum? Czy kolejna tak jak Priscilla piszaca ogólnikami? big_smile

Moja ciaza nie byla urojona

Ale wiesz dlaczego ona i wiekszosc osob uznalo ja za ciaze urojona?

Bo zamiast cierpiec w milczeniu jak to one zasugerowaly przylecialam z ta wiadomościa zaraz na drugi dzień. Były tak oburzone ze pisaly mi,że nie mogły by nawet siedziec na forum i pisać o tej tragedii"

Tylko ze przeglądnelam sobie tematy Loki i sie okazalo,ze ona byla jeszcze szybsza w przekazywaniu tragicznych wiesci bo juz ze szpitala pisała co sie stalo... następnie prosto z pogrzebu przyleciala na forum zdawac relacje. Nie powinna wtedy milczec w cierpieniu i być z rodzina? A no właśnie

Miklosza gdy stracil matke przylecial na forum niemal natychmiast i nikt mu nie napisał "za szybko tu przyleciales. Myslisz ze gdybym.ja stracil matke to siedzial bym teraz na forum? Idz cierpiec w milczeniu a nie robisz sensacje". Nie. Ludzie razem ze mna skladali mu kondolencje

Pytam zatem dlaczego ja po utracie ciazy wg was musialam odejsc z forum i cierpiec w milczeniu a reszta może sobie w sekunde przybiec z tragicznymi wiesciami i jest ok?

I zeby nie bylo to ja nie twierdze ze Loka i Miklosza klamali. Ja im wierzę.  Chodzi tylko o to w jaki sposób ja jestem traktowana a w jaki.sposob inni

34 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-03 14:47:22)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
wieka napisał/a:

No i właśnie o to Julce chodzi, żeby temat się kręcił tongue
Dochodzeniówka się nigdy nie sprawdzi big_smile
A jeszcze z jakim uśmiechem opisywała o tych rakach, nie wspominając o wszystkich...  sad
Nawet nie może pojąć tego, dlaczego ludzie jej nie wierzą.
Edit.
Działalność Julki na Forum, to kwintesencja jej deficytów, więc należałoby ją zostawić w spokoju, czyt. ignorować, co by dało najlepszy efekt.
(Zaraz odpisze, że ich nie ma...)

Otóż to. ŻADEN człowiek, który dostaje diagnozę "rak", nie jest w stanie pisać o nim tak lekko i w tak lakoniczny wręcz sposób. To jest moment, w którym pojawia się niemal paraliżujący lęk, poczucie, że świat właśnie zatrzymał się w miejscu, a życie z dnia na dzień zostało podzielone na "przed" i "po". To stres, który nawet nie stał obok zwykłego stresu. Są ludzie, którzy pod wpływem tego lęku przez dwa miesiące nie są w stanie zrobić nawet kroku w kierunku leczenia (nie jest to częste, ale znam takie sytuacje), a nawet po zakończonym leczeniu przez lata żyje się ze świadomością, że wszystko w każdej chwili może się zmienić, że jeden wynik badania może ponownie wywrócić cały świat do góry nogami.

A tymczasem Julka jednego dnia rzekomo ma raka żołądka, który okazuje się być mięsakiem, potem rzekomo pojawia się przerzut, przez chwilę przyjmuje immunoterapię, dostaje zakażenia krwi, nagle okazuje się, że niby ktoś się pomylił i to nie jest przerzut, ale inny rak, a na koniec radośnie, z równą ignorancją problemu ogłasza: "jestem zdrowa". No błagam – trzeba żyć zdrowo naiwnym, żeby się na to złapać. 

P.S.
Z medycznego punktu widzenia, w pewnych aspektach ona to sobie nawet całkiem nieźle ułożyła, ale w innych zdrowo popłynęła.

35 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 15:04:04)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
wieka napisał/a:

No i właśnie o to Julce chodzi, żeby temat się kręcił tongue
Dochodzeniówka się nigdy nie sprawdzi big_smile
A jeszcze z jakim uśmiechem opisywała o tych rakach, nie wspominając o wszystkich...  sad
Nawet nie może pojąć tego, dlaczego ludzie jej nie wierzą.
Edit.
Działalność Julki na Forum, to kwintesencja jej deficytów, więc należałoby ją zostawić w spokoju, czyt. ignorować, co by dało najlepszy efekt.
(Zaraz odpisze, że ich nie ma...)

Otóż to. ŻADEN człowiek, który dostaje diagnozę "rak", nie jest w stanie pisać o nim tak lekko i w tak lakoniczny wręcz sposób. To jest moment, w którym pojawia się niemal paraliżujący lęk, poczucie, że świat właśnie zatrzymał się w miejscu, a życie z dnia na dzień zostało podzielone na "przed" i "po". To stres, który nawet nie stał obok zwykłego stresu. Są ludzie, którzy pod wpływem tego lęku przez dwa miesiące nie są w stanie zrobić nawet kroku w kierunku leczenia (nie jest to częste, ale znam takie sytuacje), a nawet po zakończonym leczeniu przez lata żyje się ze świadomością, że wszystko w każdej chwili może się zmienić, że jeden wynik badania może ponownie wywrócić cały świat do góry nogami.

A tymczasem Julka jednego dnia rzekomo ma raka żołądka, który okazuje się być mięsakiem, potem rzekomo pojawia się przerzut, przez chwilę przyjmuje immunoterapię, dostaje zakażenia krwi, nagle okazuje się, że niby ktoś się pomylił i to nie jest przerzut, ale inny rak, a na koniec radośnie, z równą ignorancją problemu ogłasza: "jestem zdrowa". No błagam – trzeba żyć zdrowo naiwnym, żeby się na to złapać. 

P.S.
Z medycznego punktu widzenia, w pewnych aspektach ona to sobie nawet całkiem nieźle ułożyła, ale w innych zdrowo popłynęła.

A i znowu widze ze powinnam CIERPIEC I CHOROWAC W MILCZENIU no bo przeciez jak mozna pisać o takim nieszczęściu i to tak lekko? Tylko że u mnie to sie dobrze skończyło dlatego pisze bardziej na luzie. Nie oznacza to że wcześniej moje podejscie do mojej diagnozy bylo lekkie bo nie bylo

Tylko co powiesz o tych wszystkich youtuberach ktorzy majac raka od razu przylatuja kręcic o nim vlogi? Co powiesz osobom chorym ktore pisza na forach onkologicznych o swojej chorobie? Oni wszyscy według Ciebie tez zmyslaja i klamia? Bo POTRAFIA o tym pisać i mówić? Oni szukają atencji według Ciebie? W końcu ogląda ich tysiące ludzi tych którzy o tym nagrywają na yt. Czy pójdziesz na ich kanał yt i napiszesz im komentarz " ja to bym nie była w stanie nawet o tym mówić to jest taka tragedia że powinna zostać przemilczania a Ty zrobiłeś/zrobilas sobie z tego sensacje.  No niewiem . chyba dla wyświetleń " idz i napisz tak komus. Zobaczymy jaka dostaniesz reakcje big_smile

36 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-03 15:14:54)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Julka, więc to przypadek, że jedziesz według schematu, który jest tak przewidywalny, że ludzie potrafią zgadnąć Twoj kolejny krok z rocznym wyprzedzeniem?;)
Uważam, że nie ma co robic gównoburzy a rozwiązanie jest proste. Masz 2 opcje. Pierwsza to taka która wymaga zmiany zachowania, czyli jeśli Ci zależy na tym jak Cię tu widzą, czy wierzą w Twoje historie czy nie, to bądź spójna w tym co piszesz i nie zalewaj forum szumem a może zaczną patrzeć na Ciebie inaczej. Druga zaś opcja wymaga zmiany nastawienia czyli akceptujesz łatkę bajkopisarki i masz święty spokój. Piszesz, co chcesz, kiedy chcesz a komentarze spływają po Tobie jak po kaczce.
Inaczej się nie da. Ty byś chciała zjeść ciastko i mieć ciastko.

37 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 15:26:06)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Solaris napisał/a:

Julka, więc to przypadek, że jedzisz według schematu, który jest tak przewidywalny, że ludzie potrafią zgadnąć Twoj kolejny krok z rocznym wyprzedzeniem?;)
Uważam, że nie ma co robic gównoburzy a rozwiązanie jest proste. Masz 2 opcje. Pierwsza to taka która wymaga zmiany zachowania, czyli jeśli Ci zależy na tym jak Cię tu widzą, czy wierzą w Twoje historie czy nie, to bądź spójna w tym co piszesz i nie zalewaj forum szumem a może zaczną patrzeć na Ciebie inaczej. Druga zaś opcja wymaga zmiany nastawienia czyli akceptujesz łatkę bajkopisarki i masz święty spokój. Piszesz, co chcesz, kiedy chcesz a komentarze spływają po Tobie jak po kaczce.
Inaczej się nie da. Ty byś chciała zjeść ciastko i mieć ciastko.

Oczywiście,że postanowiłam zmienić swoje zachowanie.
Gdy ktoś przybiega tu z jakas tragedia to pisze  "ze ja bym nie była w stanie o tym pisać i mówić i proszę iść cierpiec w milczeniu " i moja empatia spada do zera w stosunku do cudzych tragedii. Uważam że
-szukają atencji
-krzywdzą osoby naprawde chore
-powinny nie potrafić nawet o tym pisać
-spamuje pod tak tragicznymi/powaznymi  tematami
-pisze wierszyki
-zmieniam temat i np gdy ktos napisze ze ma ciezka depresje to ja sobie zaczne pisać wierszyk i pisać o muzyce cos tam
-a wogole to bede twierdzic zeby sie nad soba nie uzalali i wzieli sie za robote

38

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
wieka napisał/a:

No i właśnie o to Julce chodzi, żeby temat się kręcił tongue
Dochodzeniówka się nigdy nie sprawdzi big_smile
A jeszcze z jakim uśmiechem opisywała o tych rakach, nie wspominając o wszystkich...  sad
Nawet nie może pojąć tego, dlaczego ludzie jej nie wierzą.
Edit.
Działalność Julki na Forum, to kwintesencja jej deficytów, więc należałoby ją zostawić w spokoju, czyt. ignorować, co by dało najlepszy efekt.
(Zaraz odpisze, że ich nie ma...)

Otóż to. ŻADEN człowiek, który dostaje diagnozę "rak", nie jest w stanie pisać o nim tak lekko i w tak lakoniczny wręcz sposób. To jest moment, w którym pojawia się niemal paraliżujący lęk, poczucie, że świat właśnie zatrzymał się w miejscu, a życie z dnia na dzień zostało podzielone na "przed" i "po". To stres, który nawet nie stał obok zwykłego stresu. Są ludzie, którzy pod wpływem tego lęku przez dwa miesiące nie są w stanie zrobić nawet kroku w kierunku leczenia (nie jest to częste, ale znam takie sytuacje), a nawet po zakończonym leczeniu przez lata żyje się ze świadomością, że wszystko w każdej chwili może się zmienić, że jeden wynik badania może ponownie wywrócić cały świat do góry nogami.

A tymczasem Julka jednego dnia rzekomo ma raka żołądka, który okazuje się być mięsakiem, potem rzekomo pojawia się przerzut, przez chwilę przyjmuje immunoterapię, dostaje zakażenia krwi, nagle okazuje się, że niby ktoś się pomylił i to nie jest przerzut, ale inny rak, a na koniec radośnie, z równą ignorancją problemu ogłasza: "jestem zdrowa". No błagam – trzeba żyć zdrowo naiwnym, żeby się na to złapać. 

P.S.
Z medycznego punktu widzenia, w pewnych aspektach ona to sobie nawet całkiem nieźle ułożyła, ale w innych zdrowo popłynęła.

Z medycznego punktu widzenia, to sprawa AI.
Ale to nie ma znaczenia, więc nie ma sensu tego punktować, tym bardziej jak wiemy, że to wszystko względem atencji.
Dziwię się, że próbujesz cokolwiek Julce udowadniać/ tłumaczyć jak już od początku wiadomo, że to wszystko ściema, a ona najbardziej nie może pojąć dlaczego wiemy, że to konfabulacja. I to też jest następny temat prowokacyjny, w który zdołała nas wciągnąć tongue
Choć mnie tylko ze względu na Ciebie smile żebyś nie dawała się prowokować, może nie otwieraj wątków Julki, jak nie możesz się powstrzymać wink

39 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 15:54:55)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
wieka napisał/a:
Priscilla napisał/a:
wieka napisał/a:

No i właśnie o to Julce chodzi, żeby temat się kręcił tongue
Dochodzeniówka się nigdy nie sprawdzi big_smile
A jeszcze z jakim uśmiechem opisywała o tych rakach, nie wspominając o wszystkich...  sad
Nawet nie może pojąć tego, dlaczego ludzie jej nie wierzą.
Edit.
Działalność Julki na Forum, to kwintesencja jej deficytów, więc należałoby ją zostawić w spokoju, czyt. ignorować, co by dało najlepszy efekt.
(Zaraz odpisze, że ich nie ma...)

Otóż to. ŻADEN człowiek, który dostaje diagnozę "rak", nie jest w stanie pisać o nim tak lekko i w tak lakoniczny wręcz sposób. To jest moment, w którym pojawia się niemal paraliżujący lęk, poczucie, że świat właśnie zatrzymał się w miejscu, a życie z dnia na dzień zostało podzielone na "przed" i "po". To stres, który nawet nie stał obok zwykłego stresu. Są ludzie, którzy pod wpływem tego lęku przez dwa miesiące nie są w stanie zrobić nawet kroku w kierunku leczenia (nie jest to częste, ale znam takie sytuacje), a nawet po zakończonym leczeniu przez lata żyje się ze świadomością, że wszystko w każdej chwili może się zmienić, że jeden wynik badania może ponownie wywrócić cały świat do góry nogami.

A tymczasem Julka jednego dnia rzekomo ma raka żołądka, który okazuje się być mięsakiem, potem rzekomo pojawia się przerzut, przez chwilę przyjmuje immunoterapię, dostaje zakażenia krwi, nagle okazuje się, że niby ktoś się pomylił i to nie jest przerzut, ale inny rak, a na koniec radośnie, z równą ignorancją problemu ogłasza: "jestem zdrowa". No błagam – trzeba żyć zdrowo naiwnym, żeby się na to złapać. 

P.S.
Z medycznego punktu widzenia, w pewnych aspektach ona to sobie nawet całkiem nieźle ułożyła, ale w innych zdrowo popłynęła.

Z medycznego punktu widzenia, to sprawa AI.
Ale to nie ma znaczenia, więc nie ma sensu tego punktować, tym bardziej jak wiemy, że to wszystko względem atencji.
Dziwię się, że próbujesz cokolwiek Julce udowadniać/ tłumaczyć jak już od początku wiadomo, że to wszystko ściema, a ona najbardziej nie może pojąć dlaczego wiemy, że to konfabulacja. I to też jest następny temat prowokacyjny, w który zdołała nas wciągnąć tongue
Choć mnie tylko ze względu na Ciebie smile żebyś nie dawała się prowokować, może nie otwieraj wątków Julki, jak nie możesz się powstrzymać wink

Tak oczywiście jest to AI z medycznego punktu widzenia

A może wasze problemy z medycznego i tez z innego punktu widzenia to.tez sa AI

Twoja hipokryzje juz dawno zauważyłam, gdy na tematy incelow, ktore na odleglosc widac ze to dzieło trolla odpisujesz z pelna powaga elaboraty

I sama tu nakrecasz temat

40 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 16:20:28)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

A była bym zapomniala o cennej lekcji od Samba,która pod moim tematem o raku napisała:

"I co z tego... Każdy na coś choruje. Albo prawie każdy."


O tak właśnie tak tez bede odpisywac na cudze tragedie i problemy


Dostaniecie ode mnie dokładnie to samo co ja dostawalam przez cale pół roku, gdy mialam problemy zdrowotne

41

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
wieka napisał/a:

Z medycznego punktu widzenia, to sprawa AI.
Ale to nie ma znaczenia, więc nie ma sensu tego punktować, tym bardziej jak wiemy, że to wszystko względem atencji.
Dziwię się, że próbujesz cokolwiek Julce udowadniać/ tłumaczyć jak już od początku wiadomo, że to wszystko ściema, a ona najbardziej nie może pojąć dlaczego wiemy, że to konfabulacja. I to też jest następny temat prowokacyjny, w który zdołała nas wciągnąć tongue
Choć mnie tylko ze względu na Ciebie smile żebyś nie dawała się prowokować, może nie otwieraj wątków Julki, jak nie możesz się powstrzymać wink

Dobra, dobra, już tak nie zrzucaj wszystkiego na mnie tongue big_smile
Poza tym przecież długo szło mi bardzo ładnie lol, ale że teraz trafiła w mój czuły punkt, to gdyby a nuż tym razem coś jednak było na rzeczy (jakieś 0,001% szansy), to na początek zadałam jej te pytania kontrolne. One zaś bardzo szybko pokazały, że nic mi się nie wydawało i zdecydowanie nie ma się nad czym rozczulać.

To teraz czekamy na jakiś udar, wylew, zawał serca albo inny paraliż tongue big_smile

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
wieka napisał/a:

Z medycznego punktu widzenia, to sprawa AI.
Ale to nie ma znaczenia, więc nie ma sensu tego punktować, tym bardziej jak wiemy, że to wszystko względem atencji.
Dziwię się, że próbujesz cokolwiek Julce udowadniać/ tłumaczyć jak już od początku wiadomo, że to wszystko ściema, a ona najbardziej nie może pojąć dlaczego wiemy, że to konfabulacja. I to też jest następny temat prowokacyjny, w który zdołała nas wciągnąć tongue
Choć mnie tylko ze względu na Ciebie smile żebyś nie dawała się prowokować, może nie otwieraj wątków Julki, jak nie możesz się powstrzymać wink

Dobra, dobra, już tak nie zrzucaj wszystkiego na mnie tongue big_smile
Poza tym przecież długo szło mi bardzo ładnie lol, ale że teraz trafiła w mój czuły punkt, to gdyby a nuż tym razem coś jednak było na rzeczy (jakieś 0,001% szansy), to na początek zadałam jej te pytania kontrolne. One zaś bardzo szybko pokazały, że nic mi się nie wydawało i zdecydowanie nie ma się nad czym rozczulać.

To teraz czekamy na jakiś udar, wylew, zawał serca albo inny paraliż tongue big_smile

Zadalas mi pytania i odpowiedzialam na nie poprawnie. Kazdy moze sobie sprawdzic jak sie leczy nowotwory.... I nie bede tu pisać juz wiecej o moich zdrowotnych problemach.. Nie ma sensu ale wszyscy tu dostana dokladnie to samo co ja także nie przylatujcie na forum.z osobistymi tragediami i nieszczęściami -wszak powinno sie je znosic w milczeniu  big_smile

43

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

A co cię to obchodzi czy jacyś randomowi ludzie z internetu których nie znasz i nigdy nie widziałaś na oczy ci wierzą czy nie ? Serio potrzebujesz ich wiary w twoje bajeczki do życia ?

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Lakox napisał/a:

A co cię to obchodzi czy jacyś randomowi ludzie z internetu których nie znasz i nigdy nie widziałaś na oczy ci wierzą czy nie ? Serio potrzebujesz ich wiary w twoje bajeczki do życia ?

Nie potrzebuje. Nie potrzebuje nawet atencji mogła bym sobie pisać sama ze sobą

Ale wmawianie mi publicznie klamstwa i udawanie że się zna na nowotworach podczas gdy ja podając źródła udowodniłam że mój przebieg leczenia byl prawidlowy to już inna sprawa

I skoro piszesz bajeczki to nie mamy o czym dyskutować.

45

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

a propo bajek



Little Red Riding Hood czyli Czerwony Kapturek, jest jedną z najbardziej znanych postaci baśniowych na świecie. Historia dziewczynki w czerwonej pelerynie od ponad trzystu lat opowiadana jest dzieciom w wielu krajach. Mimo że istnieje wiele różnych wersji tej opowieści, jej główne przesłanie pozostaje niezmienne – uczy ostrożności, rozsądku oraz tego, że nie zawsze warto ufać nieznajomym. Baśń została rozsławiona przede wszystkim przez francuskiego pisarza Charles'a Perraulta, a później przez braci Grimm, którzy stworzyli własną, nieco łagodniejszą wersję historii.

Czerwony Kapturek był młodą dziewczynką mieszkającą wraz z mamą na skraju lasu. Otrzymał swoje przezwisko od czerwonego kapturka z kapturem, uszytego specjalnie przez ukochaną babcię. Dziewczynka tak bardzo polubiła ten prezent, że nosiła go niemal codziennie. Z czasem wszyscy mieszkańcy okolicy zaczęli nazywać ją właśnie Czerwonym Kapturkiem, a jej prawdziwe imię przestało mieć znaczenie.

Pewnego dnia babcia dziewczynki zachorowała. Mama przygotowała koszyk z jedzeniem, świeżym chlebem, ciastem i lekarstwami, a następnie poprosiła córkę, aby zaniosła go chorej babci mieszkającej po drugiej stronie lasu. Przed wyruszeniem w drogę mama przypomniała dziewczynce, aby nie schodziła z leśnej ścieżki, nie zatrzymywała się po drodze i pod żadnym pozorem nie rozmawiała z obcymi. Czerwony Kapturek obiecał, że będzie ostrożny i ruszył w drogę.

Las był spokojny i pełen śpiewających ptaków. Słońce przebijało się przez korony drzew, a wokół rosły kolorowe kwiaty. Dziewczynka zachwycała się pięknem przyrody i z czasem zapomniała o przestrodze swojej mamy. Właśnie wtedy spotkała wilka. Zwierzę wyglądało uprzejmie i zaczęło prowadzić z nią miłą rozmowę. Zapytało, dokąd idzie i co niesie w koszyku. Nieświadoma zagrożenia dziewczynka opowiedziała mu o chorej babci i wskazała drogę do jej domu.

Wilk okazał się bardzo przebiegły. Zaproponował Czerwonemu Kapturkowi, aby pozbierał po drodze piękne kwiaty dla babci. Dziewczynka uznała, że będzie to miły gest i zeszła z wyznaczonej ścieżki. W tym czasie wilk pobiegł najkrótszą drogą do domu babci. Zapukał do drzwi, a gdy starsza kobieta otworzyła, dostał się do środka. W większości znanych wersji baśni wilk połknął babcię w całości, a następnie przebrał się w jej ubranie i położył się do łóżka, czekając na przybycie dziewczynki.

Po pewnym czasie Czerwony Kapturek dotarł do domu babci. Zdziwiło go, że babcia wygląda inaczej niż zwykle. Dziewczynka zaczęła zadawać pytania, które na stałe zapisały się w historii literatury dziecięcej.

– Babciu, dlaczego masz takie duże uszy?

– Żeby lepiej cię słyszeć.

– Babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy?

– Żeby lepiej cię widzieć.

– Babciu, dlaczego masz takie duże ręce?

– Żeby łatwiej cię objąć.

Na końcu padło najsłynniejsze pytanie:

– Babciu, dlaczego masz takie wielkie zęby?

Na co wilk odpowiedział:

– Żeby łatwiej cię zjeść!

W tej samej chwili rzucił się na dziewczynkę. W wersji braci Grimm w pobliżu przechodził myśliwy, który usłyszał hałas dobiegający z chatki. Wbiegł do środka i pokonał wilka, ratując zarówno Czerwonego Kapturka, jak i jego babcię. Dzięki jego odwadze obie wyszły z tej przygody całe i zdrowe. Dziewczynka zrozumiała swój błąd i obiecała, że już nigdy nie będzie rozmawiać z nieznajomymi ani lekceważyć rad swojej mamy.

Baśń o Czerwonym Kapturku przez wieki była interpretowana na wiele różnych sposobów. Dla dzieci jest przede wszystkim opowieścią ostrzegającą przed zaufaniem obcym osobom i przypominającą o konieczności przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Dla dorosłych może być symbolem utraty dziecięcej naiwności oraz nauki odpowiedzialności za własne decyzje. Wilk uosabia zagrożenia, które często ukrywają się pod pozorami uprzejmości, natomiast czerwony kapturek symbolizuje niewinność i odwagę.

Historia doczekała się setek adaptacji. Powstały filmy animowane, filmy fabularne, przedstawienia teatralne, musicale oraz książki przedstawiające tę opowieść w nowoczesny sposób. W niektórych wersjach wilk jest jeszcze bardziej przebiegły, w innych z kolei przedstawia się go jako postać komediową. Mimo tych zmian najważniejsze przesłanie pozostaje takie samo – warto zachować ostrożność, słuchać dobrych rad i pamiętać, że pozory mogą mylić.

Czerwony Kapturek jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek baśni na świecie. Jej charakterystyczna czerwona peleryna stała się symbolem dziecięcej literatury i jest rozpoznawana przez kolejne pokolenia czytelników. Historia dziewczynki pokazuje, że nawet niewielki błąd może prowadzić do poważnych konsekwencji, ale jednocześnie przypomina, że z każdej trudnej sytuacji można wyciągnąć cenną lekcję. To właśnie dlatego baśń o Czerwonym Kapturku od setek lat pozostaje jedną z najchętniej opowiadanych historii dla dzieci i do dziś nie traci swojej popularności.

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Palec Boga napisał/a:

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.


Nie śledzę na bieżąco tych wszystkich afer i ambarasów, nie nadążam. Stanowiska nie zajmuję, nie dziwię się tym, którzy mają tylko forumowy obraz i sobie na jego podstawie tworzą. Sam tworzę;)

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Więcej wiary w ludzi, niedowiarki!;)


Julka, ludzie Ci nie wierzą bo lubisz trollować, Twoje historie z gatunku płaszcza i szpady są kontrowersyjne, a większość Twojej aktywności to skupianie na sobie uwagi.
Dziesiątki jeśli nie setka już tematów, gdzie piszesz o sobie, poszukujesz interakcji, atencji.
Poza tym większość Twoich epokowych odkryć nt swojego światopoglądu czy modelu życia dezaktualizuje się po kilku tygodniach najdalej, by zrobić  miejsce nowym.
Jeśli dobrze pamietam, jednego dnia dwa razy religię zmieniałaś;)

To daje obraz osoby niewiarygodnej i gdybyś jutro opisała rzeczy dla Ciebie prawdziwie, ważne, intymne, ciężkie, tragiczne, itp. efekt będzie ten sam. Część ludzi Ci nie uwierzy, inna część wzruszy ramionami.

Gdyby pojawiła się tutaj druga taka gagatka, sama byś podważała jej perypetie.
Druga sprawa, intensywność z jaką tworzyłaś treści na swój temat sprawia, że ludzie są zmęczeni i niezainteresowani.

To nie jest tak, że ludzie są źli i źle traktują innych i to jest powód dla którego Ci się obrywa. Ludzie są różni, a Ty zbierasz konsekwencje swojego zachowania.
Life is brrrutal

Zacznij się zachowywać poważnie, przestań pisać tyle o sobie, może wtedy będziesz miała inny odbiór, jeśli Ci na tym zależy.


KTO MI TU POSTPONUJE JULIETTĘ??! NO KTO???!!!!


FIGHT!!!

47 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 21:40:07)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.


Nie śledzę na bieżąco tych wszystkich afer i ambarasów, nie nadążam. Stanowiska nie zajmuję, nie dziwię się tym, którzy mają tylko forumowy obraz i sobie na jego podstawie tworzą. Sam tworzę;)

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Więcej wiary w ludzi, niedowiarki!;)


Julka, ludzie Ci nie wierzą bo lubisz trollować, Twoje historie z gatunku płaszcza i szpady są kontrowersyjne, a większość Twojej aktywności to skupianie na sobie uwagi.
Dziesiątki jeśli nie setka już tematów, gdzie piszesz o sobie, poszukujesz interakcji, atencji.
Poza tym większość Twoich epokowych odkryć nt swojego światopoglądu czy modelu życia dezaktualizuje się po kilku tygodniach najdalej, by zrobić  miejsce nowym.
Jeśli dobrze pamietam, jednego dnia dwa razy religię zmieniałaś;)

To daje obraz osoby niewiarygodnej i gdybyś jutro opisała rzeczy dla Ciebie prawdziwie, ważne, intymne, ciężkie, tragiczne, itp. efekt będzie ten sam. Część ludzi Ci nie uwierzy, inna część wzruszy ramionami.

Gdyby pojawiła się tutaj druga taka gagatka, sama byś podważała jej perypetie.
Druga sprawa, intensywność z jaką tworzyłaś treści na swój temat sprawia, że ludzie są zmęczeni i niezainteresowani.

To nie jest tak, że ludzie są źli i źle traktują innych i to jest powód dla którego Ci się obrywa. Ludzie są różni, a Ty zbierasz konsekwencje swojego zachowania.
Life is brrrutal

Zacznij się zachowywać poważnie, przestań pisać tyle o sobie, może wtedy będziesz miała inny odbiór, jeśli Ci na tym zależy.


KTO MI TU POSTPONUJE JULIETTĘ??! NO KTO???!!!!


FIGHT!!!

A juz myslalam zes zaginal  big_smile

Nie ja nie chcialam atencji nawet kilka postow powyzej napisalam "ze mogla bym pisać nawet sama ze sobą "....sami wiecie ze przez caly okres trwania mojej choroby NIC o niej tutaj nie pisalam. Właśnie po to,zeby w trudnym czasie nie narazac sie na spam oraz roznych oskarzen... tak naprawdę gdyby sprawy nie obrocily sie pomyslnie nadal by tutaj nikt o niczym nie wiedział. Napisałam,bo wszystko dobrze sie skonczylo. I tak zdawalam sobie sprawe jakie to wywola reakcje,  ale napisalam  big_smile

Priscilla z wieka nie zdaja sobie sprawy ze ja wszystko relacjonowalam z DC więc zapewne mysla,ze ja swojego raka wymyslilam sobie na poczekaniu na tym forum kilka dni temu  big_smile

Co do zmiany pogladow. To zmiana pogladow nie swiadczy o klamstwie i tez przyznaje ze z religiami troche trollowalam. I zeby nie bylo z Islamem to akurat prawda byla chodzi o te religie ostatnio co wymyslalam jakis Adwentystow itd big_smile

Plus mozesz wskazac w czym konkretnie trollowalam?

Plus jak mam o sobie nie pisać? Skoro wszyscy tutaj tez pisza o sobie? Co mam robic grzecznie siedziec i odpowiadać na cudze pytania?

Przeciez kazdy kto zaklada temat zaklada temat o sobie i swoich problemach to dlaczego ja mam o sobie nie pisać?  To moze niech inni tez o sobie sie nie produkuja

48 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-04 00:02:57)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Masz pewność, że to był oddział onkologiczny? To raz, a dwa - wiesz, co to były za czynności medyczne?
Pomijam już kwestię, że trzeba mieć niezły odlot, żeby w takich okolicznościach myśleć o robieniu sobie zdjęć.

49 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-04 00:16:33)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Masz pewność, że to był oddział onkologiczny? To raz, a dwa - wiesz, co to były za czynności medyczne?
Pomijam już kwestię, że trzeba mieć niezły odlot, żeby w takich okolicznościach myśleć o robieniu sobie zdjęć.

100% pewnosci juz o to zadbalam by zdjęcie zrobic w odpowiednim miejscu właśnie na takie okolicznosci jak ta ,żeby nie bylo zadnych watpliwosci big_smile

No tak rzeczywiscie NIGDY nikogo chorego na raka ludzie nie widzieli na zdjeciu w szpitalu... dzieciom chorym w szpitalu rodzice tez nie robia zdjęć z ich lozek... jak ktos zbiera kase na fundacje to tez nie robi sobie w szpitalu fotek. NIE wcale nie wypada i człowiek w obliczu takiej tragedii wogole o tym nie myśli

You tuberzy chorzy na raka tez nigdy nie nagrywali vlogow jak sa podpieci pod chemie. Nie wcale  musieli miec niezly odlot  big_smile

50 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-04 00:57:39)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:

No tak rzeczywiscie NIGDY nikogo chorego na raka ludzie nie widzieli na zdjeciu w szpitalu... dzieciom chorym w szpitalu rodzice tez nie robia zdjęć z ich lozek... jak ktos zbiera kase na fundacje to tez nie robi sobie w szpitalu fotek. NIE wcale nie wypada i człowiek w obliczu takiej tragedii wogole o tym nie myśli

To są zupełnie inne sytuacje, kiedy ktoś zakłada zbiórkę i potrzebuje jakiegoś "chwytliwego" zdjęcia. YouTuberką, która robi sobie zasięgi, też nie jesteś, więc kolejne porównanie bez sensu.
Mogę jednak z tym żyć, że ktoś ma taką potrzebę, żeby nawet w takich warunkach cykać sobie fotki, ale... nie Ciebie pytałam, ale Ty zawsze masz najwięcej do powiedzenia.

A tak właściwie - dlaczego robiłaś zdjęcia, by podnieść swoją wiarygodność? Skąd ten pomysł?
Kiedy mi coś się dzieje, to nie myślę o tym, że ktoś mi nie uwierzy i muszę sporządzić fotograficzną dokumentację tego faktu wink

51 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-04 00:53:52)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No tak rzeczywiscie NIGDY nikogo chorego na raka ludzie nie widzieli na zdjeciu w szpitalu... dzieciom chorym w szpitalu rodzice tez nie robia zdjęć z ich lozek... jak ktos zbiera kase na fundacje to tez nie robi sobie w szpitalu fotek. NIE wcale nie wypada i człowiek w obliczu takiej tragedii wogole o tym nie myśli

To są zupełnie inne sytuacje, kiedy ktoś zakłada zbiórkę i potrzebuje jakiegoś "chwytliwego" zdjęcia. YouTuberką też nie jesteś, więc kolejne porównanie bez sensu.
Mogę jednak z tym żyć, że ktoś ma taką potrzebę, żeby nawet w takich warunkach cykać sobie fotki, ale... nie Ciebie pytałam, ale Ty zawsze masz najwięcej do powiedzenia.

A tak właściwie - dlaczego robiłaś zdjęcia, by podnieść swoją wiarygodność? Skąd ten pomysł?
Kiedy mi coś się dzieje, to myślę o tym, że ktoś mi nie uwierzy i musze sporządzić fotograficzną dokumentację tego faktu wink

big_smile no widzisz jak szybko zmienilas zdanie jeszcze wczesniej twierdzilas ,ze NIKT nie myśli o robieniu sobie zdjęć w takiej sytuacji.... teraz juz jest ze youtuberzy moga i dla fundacji tez moga....a rodzice mogą tez dzieciom chorym z ich lozek cykac fotki? Czy tez odlecieli?  big_smile

Nie robilam zdjec dla wiarygodnosci ponieważ wtedy nie miałam zamiaru o tym napisac na forum. Napisalam tak ponieważ teraz widze że jednak dobrze że je robiłam. Bo co by bylo gdybym ich nie miała a wy byscie mi nie wierzyli zresztą jak.teraz sie dzieje? Jak bym mogla udowodnic swoja racje? Nijak 

Ale juz możecie wszyscy isc w pokoju i odetknac ze spokojem wszak w nowym temacie przyznalam sie ze to wszystko bzdury  big_smile

I tak to juz wszystko zostawie. Kropka ●

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:

Masz pewność, że to był oddział onkologiczny? To raz, a dwa - wiesz, co to były za czynności medyczne?

Yep

Nie wiem jakie, wiem że takiej aparatury jaką miała wokół siebie raczej nie kupuje się w osiedlowym sklepie.

Julka jest jaka jest i łatwo przychodzi nie wierzyć jej, bo lubi pisać glupoty i trollować. Co nie znaczy, że nie mogą jej spotkać problemy zdrowotne.
A że podchodzi do tego po julkowemu, to sprawy wiary nie ułatwia;)

53 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-04 01:11:18)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Julia life in UK napisał/a:

big_smile no widzisz jak szybko zmienilas zdanie jeszcze wczesniej twierdzilas ,ze NIKT nie myśli o robieniu sobie zdjęć w takiej sytuacji.... teraz juz jest ze youtuberzy moga i dla fundacji tez moga....a rodzice mogą tez dzieciom chorym z ich lozek cykac fotki? Czy tez odlecieli?  big_smile

Ależ ja nie zmieniłam zdania. Po prostu Ty nie łapiesz się na żaden z takich przypadków.
Napisałam jednak, że mogę z tym żyć, to się tak nie gorączkuj big_smile

Julia life in UK napisał/a:

Nie robilam zdjec dla wiarygodnosci ponieważ wtedy nie miałam zamiaru o tym napisac na forum. Napisalam tak ponieważ teraz widze że jednak dobrze że je robiłam. Bo co by bylo gdybym ich nie miała a wy byscie mi nie wierzyli zresztą jak.teraz sie dzieje? Jak bym mogla udowodnic swoja racje? Nijak

vs

Julia life in UK napisał/a:

100% pewnosci juz o to zadbalam by zdjęcie zrobic w odpowiednim miejscu właśnie na takie okolicznosci jak ta ,żeby nie bylo zadnych watpliwosci big_smile

lol
Ty nawet w takich drobiazgach się wysypujesz przyjmując wersję, która akurat Ci pasuje tongue

Poza tym ja nie widziałam żadnych zdjęć, żebym mogła Ci uwierzyć, więc dla mnie to i tak niczego nie zmienia cool

54

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Yep

Nie wiem jakie, wiem że takiej aparatury jaką miała wokół siebie raczej nie kupuje się w osiedlowym sklepie.

Julka jest jaka jest i łatwo przychodzi nie wierzyć jej, bo lubi pisać glupoty i trollować. Co nie znaczy, że nie mogą jej spotkać problemy zdrowotne.
A że podchodzi do tego po julkowemu, to sprawy wiary nie ułatwia;)

No dobrze, ale czy masz pewność, że to był oddział onkologiczny i to ona, a nie ktoś inny, była jego pacjentką?

Ja znam te aparatury - gdybym widziała zdjęcie, prawdopodobnie mogłabym coś więcej powiedzieć wink

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:

No dobrze, ale czy masz pewność, że to był oddział onkologiczny

Już to napisałem

Priscilla napisał/a:


i to ona, a nie ktoś inny, była jego pacjentką?

Ona

Priscilla napisał/a:


Ja znam te aparatury - gdybym widziała zdjęcie, prawdopodobnie mogłabym coś więcej powiedzieć wink

Pisz do niej jeśli Cię to ciekawi. Ja nie udostępniam cudzych zdjęć.
Dobra, wystarczy tego z mojej strony. Nie mam intencji przekonywania, nie mój cyrk i nie moje małpy.

56 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-04 01:39:19)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Pisz do niej jeśli Cię to ciekawi. Ja nie udostępniam cudzych zdjęć.

Nigdzie nie napisałam, żebyś je udostępił. Wspomniałam tylko, w sumie bez związku, że będąc na Twoim miejscu prawdopodobnie umiałabym rozpoznać do czego służą.

RorabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Nie mam intencji przekonywania, nie mój cyrk i nie moje małpy.

Daru także, bo nie poczułam się przekonana wink

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Pisz do niej jeśli Cię to ciekawi. Ja nie udostępniam cudzych zdjęć.

Nigdzie nie napisałam, żebyś je udostępił. Wspomniałam tylko, w sumie bez związku, że będąc na Twoim miejscu prawdopodobnie umiałabym rozpoznać do czego służą.

RorabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Nie mam intencji przekonywania, nie mój cyrk i nie moje małpy.

Daru także, bo nie poczułam się przekonana wink

Ja z kolei nie jestem przekonana,że znasz sie na jakimkolwiek sprzecie medycznym,żeby go wiarygodnie oceniac

58

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Priscilla napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Masz pewność, że to był oddział onkologiczny? To raz, a dwa - wiesz, co to były za czynności medyczne?
Pomijam już kwestię, że trzeba mieć niezły odlot, żeby w takich okolicznościach myśleć o robieniu sobie zdjęć.

Dokładnie, żaden też dowód, choć Julka dwoi się i troi, żeby być wiarygodną i robić ludzi w balona, zresztą w obecnych czasach są takie możliwości, że za jakiś czas może wstawić zdjęcia z wakacji na wyspach kanaryjskich...

59 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-04 09:10:43)

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
wieka napisał/a:
Priscilla napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Masz pewność, że to był oddział onkologiczny? To raz, a dwa - wiesz, co to były za czynności medyczne?
Pomijam już kwestię, że trzeba mieć niezły odlot, żeby w takich okolicznościach myśleć o robieniu sobie zdjęć.

Dokładnie, żaden też dowód, choć Julka dwoi się i troi, żeby być wiarygodną i robić ludzi w balona, zresztą w obecnych czasach są takie możliwości, że za jakiś czas może wstawić zdjęcia z wakacji na wyspach kanaryjskich...

big_smile big_smile i co jeszcze nie wymyślisz? Wam to dać list od lekarza z imieniem nazwiskiem i adresem to powiecie"ze ukradłam z internetu". Nawet gdybym do kamery pokazała ten list to byście twierdziły "że to nie mój tylko mojej koleżanki "... już dawno zauważyłam że cokolwiek bym nie zrobiła jakich dowodów nie przedstawiła to dla was to zawsze będzie fajkowe i zmyślone  big_smile ... a może wy zmyślacie na forum wszystko to co piszecie?

60

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.


Nie śledzę na bieżąco tych wszystkich afer i ambarasów, nie nadążam. Stanowiska nie zajmuję, nie dziwię się tym, którzy mają tylko forumowy obraz i sobie na jego podstawie tworzą. Sam tworzę;)

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Więcej wiary w ludzi, niedowiarki!;)

W dzisiejszych czasach? Możesz mi podesłać na priv swoje zdjęcie (nie w negliżu!!! NIE!!!), i jako odpowiedź dostać swoją postać na grzbiecie różowego jednorożca, emitującego z rogu wiązkę światła, rozszczepiającą niebo na tysiące miniaturowych tęcz, opadających w formie płatków róż i maleńkich księżyców.
I galopującego przez bezkresny ocean malin z gatunku Laszka.

61

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

HA! Nawet dobrze wyszło... wink


https://zapodaj.net/images/d1c497274b366.png

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Palec Boga napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Może i jest logiczne i spójne, ale tak jak daaawno dawno temu Loka (chyba Loka...to było naprawdę dawno temu... wink ) napisała, że po prostu czytasz jakiś wątek na innym forum tematycznym  np. dotyczącym ciąż czy raka i opierasz swoją wypowiedź na tamtych danych.

A napisała to w momencie, gdy miałas swoją urojoną ciążę, która (jakżesz by inaczej) skończyła sie poronieniem. Nie biorąc pod uwagę, że czytać go mogą również dziewczyny, które tego same doświadczyły.

Tak samo z rakiem.


Nie śledzę na bieżąco tych wszystkich afer i ambarasów, nie nadążam. Stanowiska nie zajmuję, nie dziwię się tym, którzy mają tylko forumowy obraz i sobie na jego podstawie tworzą. Sam tworzę;)

Julka na DC na bieżąco zdawała relację że swoich zdrowotnych perypetii. Nie oceniam, nie znam się. Początkowo, nie wierzyłem.
Ale w relacjach pojawiło się kilka jej fotek z oddziału onkologicznego,  podczas czynności medycznych też. Co mnie samego zastanowiło.

Więcej wiary w ludzi, niedowiarki!;)

W dzisiejszych czasach? Możesz mi podesłać na priv swoje zdjęcie (nie w negliżu!!! NIE!!!), i jako odpowiedź dostać swoją postać na grzbiecie różowego jednorożca, emitującego z rogu wiązkę światła, rozszczepiającą niebo na tysiące miniaturowych tęcz, opadających w formie płatków róż i maleńkich księżyców.
I galopującego przez bezkresny ocean malin z gatunku Laszka.

Tak no proszę to o czym wcześniej pisałam.  Jakiekolwiek by wam dać dowody to powiecie,że to nie MOJE  big_smile

Tylko,ze nie zakrywala bym nic na zdjęciach gdyby tam byly jakies fikcyjne przedmioty lub postacie... takze trolluj i spamuj sobie dalej

Ja juz mam gdzies czy mi wierzycie czy nie  big_smile

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Palec Boga napisał/a:

HA! Nawet dobrze wyszło... wink


https://zapodaj.net/images/d1c497274b366.png

Ale to zdjęcie dobre wyszło takie w malinach,tylko w reku powiniem byc mlotek PIECIOKILOWY  big_smile

64

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Tu w większości przeciętniacy, więc tak barwny życiorys może zdumiewać wink

Odp: Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?
Elena_Lenu napisał/a:

Tu w większości przeciętniacy, więc tak barwny życiorys może zdumiewać wink

Ja naprawdę nie jestem w stanie pojąć jak ludzie mogą zwykle wydarzenia zyciowe uznawać za coś nieprawdopodobnego-tak jakbym tu o jakiś kosmitach pisała "że mam z nimi kontakt"... no weźmy np mój związek z Muzulmaninem  . Czy to jest naprawdę aż tak niemożliwe wydarzenie zwłaszcza w Anglii gdzie połowa ludności to Muzulmanie? No nie. A pamietam,ze mi tutaj pisali co niektorzy "ze ja trolluje z tym"... tak samo moja choroba nowotworowa to prawda- tu naprawde nie ma w tym zadnych niezwykłych wydarzen w tym. Zwykle sytuacje zyciowe,ktore sie moga zdarzyc kazdemu.... ja niewiem moze niektórzy mają tak nudne życie że wstają idą do pracy, wracają ogarniają dom i dzieci i idą spać,ze kazde inne życiowe wydarzenie wydaje im sie trollingiem. Pojecia nie mam big_smile

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dlaczego prawie nikt mi tu nie wierzy ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024