Od dłuższego czasu porównuję różne religie i staram się dojść do tego, co jest najbliższe prawdzie. Byłam już w różnych miejscach duchowo. Interesowałam się Katolicyzmem, Islamem, Protestantyzmem, a nawet przez pewien czas rozważałam odrzucenie wszystkich religii i pozostanie przy samej wierze w Boga bez żadnej konkretnej doktryny.
Dzisiaj chciałabym napisać o moich przemyśleniach dotyczących Islamu i Adwentyzmu, bo właśnie te dwa kierunki najbardziej porównuję.
Nie jest to atak na żadną religię. To tylko moje osobiste rozważania.
**1. Jeden Bóg**
Zarówno Islam, jak i Adwentyzm wierzą w jednego Boga.
Islam bardzo mocno podkreśla absolutną jedność Boga. Koncepcja tawhidu jest jednym z fundamentów tej religii.
Adwentyści również wierzą w jednego Boga, jednak rozumianego jako Trójca Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Przez wiele lat miałam problem z Trójcą. Nadal nie twierdzę, że rozumiem ją całkowicie. Jednak doszłam do wniosku, że jeżeli Bóg jest nieskończony, to być może nie wszystko musi mieścić się w moim ograniczonym ludzkim rozumie.
Z drugiej strony rozumiem też argument muzułmanów, którzy mówią, że Bóg jest Jeden i nie powinno się Go dzielić na osoby.
Tutaj nadal mam wiele pytań.
**2. Jezus – największa różnica**
To właśnie osoba Jezusa sprawia, że coraz bardziej oddalam się od Islamu.
W Koranie Jezus jest wielkim prorokiem, Mesjaszem, człowiekiem narodzonym z dziewicy, czyniącym cuda.
Ale nie jest Synem Bożym.
Nie został ukrzyżowany.
Nie zmartwychwstał.
I tutaj pojawia się mój problem.
Jeżeli Jezus naprawdę nie został ukrzyżowany, to dlaczego tak wielu ludzi już w pierwszym wieku wierzyło, że jednak został?
Dlaczego Apostołowie mieliby oddawać życie za coś, o czym wiedzieliby, że nie wydarzyło się naprawdę?
Nie potrafię tego zrozumieć.
W Adwentyzmie centrum wiary stanowi właśnie Jezus – Jego śmierć, zmartwychwstanie i obietnica powrotu.
Im więcej czytam Nowy Testament, tym bardziej widzę, że wszystko kręci się wokół Chrystusa.
**3. Zbawienie – uczynki czy łaska?**
Islam uczy, że człowiek będzie sądzony na podstawie swoich czynów.
Oczywiście Allah jest miłosierny, ale ogromne znaczenie mają dobre uczynki, modlitwy, posty i posłuszeństwo.
W chrześcijaństwie adwentystycznym zbawienie jest darem łaski.
Dobre uczynki są ważne, ale są owocem wiary, a nie ceną za wejście do Nieba.
Ta wizja bardziej do mnie przemawia.
Bo szczerze mówiąc, gdybym miała być sądzona wyłącznie ze swoich uczynków, nie miałabym wielkiej nadziei.
Każdy człowiek popełnia błędy.
Każdy upada.
Każdy ma słabsze dni.
Myśl, że Bóg może przebaczać z miłości, a nie tylko po podliczeniu dobrych i złych uczynków, daje mi większy pokój.
**4. Zdrowie i styl życia**
Tutaj pojawia się coś bardzo ciekawego.
Islam i Adwentyzm mają ze sobą więcej wspólnego, niż wielu ludziom się wydaje.
Obie religie zachęcają do unikania alkoholu.
Obie podkreślają znaczenie zdrowego stylu życia.
Obie uczą samodyscypliny.
Obie zwracają uwagę na umiar.
I właśnie dlatego tak bardzo zainteresował mnie Adwentyzm.
Od dawna szukam sposobu na poprawę zdrowia, walkę z chronicznym zmęczeniem i odzyskanie sił.
Podoba mi się podejście, że ciało jest darem od Boga i należy o nie dbać.
Nie tylko modlitwa, ale też sen, dieta, ruch i odpoczynek.
To wydaje mi się bardzo rozsądne.
**5. Wolność zadawania pytań**
Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie męczą od wielu lat, są pytania.
Dużo pytań.
Czasem aż za dużo.
Dlaczego istnieje cierpienie?
Dlaczego Bóg się nie objawia wszystkim jednakowo?
Dlaczego istnieje tyle religii?
Dlaczego ludzie wierzą w tak różne rzeczy?
Nie potrafię po prostu wyłączyć myślenia.
W moim odczuciu Adwentyzm bardziej zachęca do samodzielnego studiowania Biblii i osobistego poszukiwania odpowiedzi.
Islam natomiast wydaje mi się bardziej oparty na przyjęciu objawienia jako ostatecznego autorytetu.
Być może się mylę, ale takie mam obecnie odczucia.
**6. Ostatecznie...**
Im jestem starsza, tym mniej interesują mnie religijne spory.
Coraz mniej obchodzi mnie, kto ma rację w internecie.
Coraz mniej interesuje mnie wygrywanie dyskusji.
Bardziej interesuje mnie odpowiedź na pytanie:
**Która droga pomaga mi stawać się lepszym człowiekiem?**
Która droga przybliża mnie do Boga?
Która pomaga mi walczyć z lękiem, zmęczeniem, chaosem i zagubieniem?
Która uczy miłości do ludzi?
Która pomaga mi lepiej wychowywać córkę?
Która daje nadzieję, kiedy wszystko inne się sypie?
Dzisiaj coraz bardziej skłaniam się ku Adwentyzmowi.
Nie twierdzę, że znam już wszystkie odpowiedzi.
Nie twierdzę, że moje poszukiwania się skończyły.
Ale po latach skakania z kwiatka na kwiatek po raz pierwszy mam wrażenie, że zaczynam odnajdywać kierunek.
A czy jest to ostatecznie droga prawdy?
Tego jeszcze nie wiem.
Być może dowiem się dopiero na końcu swojego życia. A być może Bóg pokaże mi to wcześniej.
Na razie staram się robić to, co umiem najlepiej:
modlić się, szukać prawdy, dbać o zdrowie i być dobrym człowiekiem. To już samo w sobie jest wystarczająco trudnym zadaniem.