Mam zdiagnozowana agarofobie,która często objawia się naglymi atakami paniki. Zaznaczę,że często ataki te nie są poprzedzone żadnym stresem,ani zamartwianiem się i występują nawet wtedy,gdy myślę o czymś miłym. Po prostu wystarczy sytuacja,że znajdę się wśród tlumu ludzi,w zamkniętym pomieszczeniu np w zatłoczonym autobusie lub po prostu pójdę inna droga spacerowa i już z automatu mam atak paniki... ataki paniki mam też często w supermarketach dlatego zakupy robie tylko w sklepach znajdujących się na mojej ścieżce spacerowej oraz zamawiam online. W sklepie z ubraniami nie byłam już dobre ponad pół roku czasu, tylko zawsze zamawiam online-po prostu już na sama myśl, że mam lazic po sklepach w galerii mam silny stres, unikam galerii i centrum miasta-właściwie to jezeli nie wymagają tego sprawy pilne to unikam jak ognia centrum miasta....w życiu nie pojadę autem z kimś bez otwartych szyb, bo mam atak paniki,że siedzę w zamkniętym pudle i muszę mieć świeże powietrze,w autobusie to samo musze mieć otwarte okno choćby jedno,żeby poczuć ulgę,często tak się stresuje jazda autobusem, że już na przystanku mam ataki paniki. Moj psychiatra i psychoterapeuta o wszystkim już wiedza,bo moja agarofobia ma związek z PTSD,ale to nie jest temat na forum
Wiem już po dzisiejszej rozmowie na grupie,że związek nie jest dla mnie,że miala bym stres, nerwy i jeszcze gorsze ataki paniki. Nie moge byc zbyt blisko ludzi,nawet juz przytulic sie nie daje rady tzn moge i lubię, ale wystarczy, że ktos mnie w zartach mocniej scisnie i juz unikam na drugi raz przytulania tej osoby na powitanie-tak raz zrobil moj znajomy, przyjechal z dziewczyna w odwiedziny z moja kolezanka i od tego czasu jak się z nim witam to na odleglosc podczas, gdy innych bez problemu mogę przytulic na powitanie. Po prostu tak juz mam,ze jezeli ktoś mnie przycisnie zbyt mocno to trzymam na dystans te osobe i gdzieś to mam,ze to były tylko zarty. Nie lubię tez z kimś prowadzić rozmow,gdy stoje gdzieś w kącie przy ścianie,a ta osoba stoi przy drzwiach i blokuje mi wyjście,zaraz dostaje napadu paniki i muszę mieć otwarte chociaż okno- po prostu muszę wiedzieć,że coś mam otwartego,że widze jakieś wyjście... dlatego związek odpada,bo ja się zwyczajnie boję zbyt bliskiej bliskości, nawet te sprawy lozkowe musza byc zawsze po mojemu,bo jak nie to mam taki napad ataku paniki,że już pozniej mnie sie odechciewa na co najmniej miesiąc czasu- dlatego też już jak napisałam w poprzednim temacie mam zamiar po prostu odpuścić związki i żyć tak jak żyje zakonnica,tyle,że w sposób swiecki,bo póki co to tylko ten styl życia daje mi ulgę, relaks i spokój... mam natomiast nadzieję, że ćwiczenia psychoterapii mi pomogą
Wiem też, że coraz wiecej ludzi ma ataki paniki i chce tutaj codziennie wam pisać jakie ćwiczenia zaczelam robic. Mam obecnie psychoterapię poznawczo-behawioralną (CBT),ale niektórzy potrzebują również leków. Pierwsze dwa dni to były ćwiczenia wstępne,oddechowe,wraz z rozmową oraz rozmowa na grupie,która mialam dzisiaj
Dlatego jak ktoś sam ma ataki paniki, nerwice itp i chce sobie pomóc to tutaj od jutra bede wam pisać jakie dostalam ćwiczenia od psychoterapeuty. Moze komus to pomoże jak nie teraz to w przyszlosci