Spotkałem mila dziewczynę, wyszło tak ze wylądowaliśmy u mnie w domu.
Całowalismy sie i akcja przeniosła sie na lożko... Kiedy juz wszystko nabralo
tempa, powiedziala mi ze nie moze, ze nie potrafi z obcym facetem i w ogole...
Jako ze nie chcialem nic na sile, dalem jej spokoj. Przytulilem i zasnelismy.
W srodku nocy sie przebudzilem i mialem problemy aby ponownie zasnac.
Delikatnie zacząłem piescić jej cialo. W pewnym momencie polozyla sie na plecy,
jakby zapraszajac mnnie nizej. Poczatkowo draznilem ja rękoma, pozniej
pozwolilem sobie zdjac jej majtki i zszedlem na dol. Bylo
przyjemnie, a ona dopomagala sobie raczką.
Zastanawialo mnie ze ma caly czas zamkniete oczy i nie ma ochoty sie calowac.
Milutko postękala, wiec przystapilem do "dziela".
Zmienilismy nawet pozycje - ona nie reagowala. Kiedy skonczylem, przytulilem
ja mocno i wtedy ona jakby sie obudzila. Powiedziala ze miala bardzo
przyjemny sen.
Rano widzialem jej zdziwienie na jej twarzy kiedy spostrzegla ze spala nago.
Widac ze bylo jej bardzo glupio, albo udawala...
No wlasnie... Nie chce mi sie w to wierzyc, ale mam odczucie ze faktycznie
nie byla swiadoma, z drugiej strony CZY TO MOZLIWE ?
Owszem, moze i byla zmeczona po calym dniu pracy - okey. Ale nie pila
alkoholu, nie brala lekow, ani innych "uzywek"...
Jak myślicie? Co mam na ten temat myslec ? Czy jest możliwe aby odbyć
stosunek zupełnie na spiąco i nic nie czuć? Co o tym sądzicie?