netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

42 odpowiedzi1 710 wyświetleńzałożony przez Lipka14, 08.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lipka14 (2025-11-08 17:02:13)

Temat: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

2

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

A musisz nadążać?

Dzieci prawie dorosłe, żona ma wreszcie czas dla siebie i nadrabia te lata, które poświęcała dzieciom. Ty marzysz tylko o spokoju i twoje prawo... Ktoś ci go odmawia? Jesteś jakoś piętnoiwany że "nie nadążasz"? Chyba nie.

Odpoczywaj i ciesz się tym co masz, bo zapewniam cię, że może być gorzej niż tylko zbyt glośna muzyka w domu  big_smile

3 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-11-08 17:37:15)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

Każdy związek ewoluuje, ludzie i ich potrzeby się zmieniają w czasie. I tutaj najwyraźniej to nastąpiło, wiesz, Kobiety po 40-stce to z reguły nie są stare babcie co to by tylko szydełkowały, gotowały obiadki i zajmowały się domem. I fakt, wiele z nich wtedy dostaje dopiero wiatru w żagle, co opisałeś na przykładzie właśnie swojej żony. Pytanie teraz, gdzie ten wiatr skieruje ten żaglowiec i dlaczego nie dmucha w żagle obydwu statków. Ponieważ jeżeli nie będziesz żonie towarzyszył to wiesz, nie chcę krakać, ale może poszukać innego towarzysza tej nowej podróży. Tym bardziej, że zaczynaliście młodo, około 17 lat i zapewne jest to "pierwsza miłość", przeżyliście razem większość dotychczasowego życia i nie macie tak naprawdę doświadczenia, jak to jest być z kimś innym. Więc może pojawić się zaraz myśl "a co by było, gdyby".

Więc pytanie powinno brzmieć, co sprawia, że Ty nie potrzebujesz takiej aktywności. Może to zmęczenie pracą, może jakaś forma depresji lub szereg innych czynników, może warto usiąść i się na tym bardzo zastanowić, znaleźć przyczynę. Nie, 40 lat to nie jest wiek, który automatycznie skazuje na życie w bamboszach przy kominku i poobiednie dwugodzinne drzemki.

Oczywiście - nikt nie każe Ci zaraz zaczynać biegać maratonów i może tak jak jest, jest Ci lepiej. Ale nie wiązałbym tego z takim wiekiem.

4 Ostatnio edytowany przez Lipka14 (2025-11-08 17:43:49)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

A musisz nadążać?

Dzieci prawie dorosłe, żona ma wreszcie czas dla siebie i nadrabia te lata, które poświęcała dzieciom. Ty marzysz tylko o spokoju i twoje prawo... Ktoś ci go odmawia? Jesteś jakoś piętnoiwany że "nie nadążasz"? Chyba nie.

Odpoczywaj i ciesz się tym co masz, bo zapewniam cię, że może być gorzej niż tylko zbyt glośna muzyka w domu  big_smile


Teoretycznie nikt nie każe, ale wiesz jak to jest. Raz odmówie żonie, drugi raz odmówie żonie, trzeci raz odmówie żonie, czwarty raz odmówię coś żonie, a za piątym razem uzna, że jej nie kocham i będzie skadać pozew rozwodowy.

5

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

A musisz nadążać?

Dzieci prawie dorosłe, żona ma wreszcie czas dla siebie i nadrabia te lata, które poświęcała dzieciom. Ty marzysz tylko o spokoju i twoje prawo... Ktoś ci go odmawia? Jesteś jakoś piętnoiwany że "nie nadążasz"? Chyba nie.

Odpoczywaj i ciesz się tym co masz, bo zapewniam cię, że może być gorzej niż tylko zbyt glośna muzyka w domu  big_smile


Teoretycznie nikt nie każe, ale wiesz jak to jest. Raz odmówie żonie, drugi raz odmówie żonie, trzeci raz odmówie żonie, czwarty raz odmówię coś żonie, a za piątym razem uzna, że jej kocham i będzie skadać pozew rozwodowy.

Oj tam, oj tam.... Tutaj panowie zaraz ci napiszą, że przecież to nie koniec świata... Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać big_smile

6

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

Każdy związek ewoluuje, ludzie i ich potrzeby się zmieniają w czasie. I tutaj najwyraźniej to nastąpiło, wiesz, Kobiety po 40-stce to z reguły nie są stare babcie co to by tylko szydełkowały, gotowały obiadki i zajmowały się domem. I fakt, wiele z nich wtedy dostaje dopiero wiatru w żagle, co opisałeś na przykładzie właśnie swojej żony. Pytanie teraz, gdzie ten wiatr skieruje ten żaglowiec i dlaczego nie dmucha w żagle obydwu statków. Ponieważ jeżeli nie będziesz żonie towarzyszył to wiesz, nie chcę krakać, ale może poszukać innego towarzysza tej nowej podróży. Tym bardziej, że zaczynaliście młodo, około 17 lat i zapewne jest to "pierwsza miłość", przeżyliście razem większość dotychczasowego życia i nie macie tak naprawdę doświadczenia, jak to jest być z kimś innym. Więc może pojawić się zaraz myśl "a co by było, gdyby".

Więc pytanie powinno brzmieć, co sprawia, że Ty nie potrzebujesz takiej aktywności. Może to zmęczenie pracą, może jakaś forma depresji lub szereg innych czynników, może warto usiąść i się na tym bardzo zastanowić, znaleźć przyczynę. Nie, 40 lat to nie jest wiek, który automatycznie skazuje na życie w bamboszach przy kominku i poobiednie dwugodzinne drzemki.

Oczywiście - nikt nie każe Ci zaraz zaczynać biegać maratonów i może tak jak jest, jest Ci lepiej. Ale nie wiązałbym tego z takim wiekiem.


Tak, zaczynaliśmy bardzo młodo, przysięgaliśmy sobie wtedy dozgonną miłość, wierność itp. itd. byliśmy zakochani w sobie po uszy, no ale to było dosyć dawno temu, teraz jesteśmy już 40-latkami i o ile moja żona ciągle jest na jakieś fali po mimo starzejącego się wieku o tyle ja nie potrafię mieć tyle wigoru i energii co ona, jestem coraz bardziej zmęczony i po prostu najchętniej bym juz nic nie robił.

7

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

A musisz nadążać?

Dzieci prawie dorosłe, żona ma wreszcie czas dla siebie i nadrabia te lata, które poświęcała dzieciom. Ty marzysz tylko o spokoju i twoje prawo... Ktoś ci go odmawia? Jesteś jakoś piętnoiwany że "nie nadążasz"? Chyba nie.

Odpoczywaj i ciesz się tym co masz, bo zapewniam cię, że może być gorzej niż tylko zbyt glośna muzyka w domu  big_smile


Teoretycznie nikt nie każe, ale wiesz jak to jest. Raz odmówie żonie, drugi raz odmówie żonie, trzeci raz odmówie żonie, czwarty raz odmówię coś żonie, a za piątym razem uzna, że jej kocham i będzie skadać pozew rozwodowy.

Oj tam, oj tam.... Tutaj panowie zaraz ci napiszą, że przecież to nie koniec świata... Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać big_smile


Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

8

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Witam wszystkich

Dwa lata temu pisałem tutaj o mojej żonie i o tym, że zaczynam się martwić zbliżającą menopauzą. Wtedy większość pań mi napisała, że w wieku 38 lat to jeszcze w ogóle nie temat, że menopauza to po pięćdziesiątce. No, może i macie rację, ale ja już wtedy coś przeczuwałem

Dzisiaj mamy po 40 lat, jesteśmy razem 23 lata i mam wrażenie, że moja żona z wiekiem tylko nabiera energii, a ja powoli ją tracę. Ona ciągle coś planuje – zajęcia fitness, angielski, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady. A ja po 8 godzinach pracy marzę głównie o ciszy, fotelu i spokojnym wieczorze bez pośpiechu.

Do tego nasze bliźniaczki mają już 16 lat – i powiem wam, że to nie jest łatwy wiek. Z jednej strony chcą być dorosłe, a z drugiej potrafią się obrazić o byle co. Czasem wracam z pracy i zanim się rozbiorę, już słyszę trzask drzwi, śmiechy, muzykę i rozmowy na głośniku. Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Macie podobnie? Czy może to ja za wcześnie się „uspokoiłem”?

Każdy związek ewoluuje, ludzie i ich potrzeby się zmieniają w czasie. I tutaj najwyraźniej to nastąpiło, wiesz, Kobiety po 40-stce to z reguły nie są stare babcie co to by tylko szydełkowały, gotowały obiadki i zajmowały się domem. I fakt, wiele z nich wtedy dostaje dopiero wiatru w żagle, co opisałeś na przykładzie właśnie swojej żony. Pytanie teraz, gdzie ten wiatr skieruje ten żaglowiec i dlaczego nie dmucha w żagle obydwu statków. Ponieważ jeżeli nie będziesz żonie towarzyszył to wiesz, nie chcę krakać, ale może poszukać innego towarzysza tej nowej podróży. Tym bardziej, że zaczynaliście młodo, około 17 lat i zapewne jest to "pierwsza miłość", przeżyliście razem większość dotychczasowego życia i nie macie tak naprawdę doświadczenia, jak to jest być z kimś innym. Więc może pojawić się zaraz myśl "a co by było, gdyby".

Więc pytanie powinno brzmieć, co sprawia, że Ty nie potrzebujesz takiej aktywności. Może to zmęczenie pracą, może jakaś forma depresji lub szereg innych czynników, może warto usiąść i się na tym bardzo zastanowić, znaleźć przyczynę. Nie, 40 lat to nie jest wiek, który automatycznie skazuje na życie w bamboszach przy kominku i poobiednie dwugodzinne drzemki.

Oczywiście - nikt nie każe Ci zaraz zaczynać biegać maratonów i może tak jak jest, jest Ci lepiej. Ale nie wiązałbym tego z takim wiekiem.


Tak, zaczynaliśmy bardzo młodo, przysięgaliśmy sobie wtedy dozgonną miłość, wierność itp. itd. byliśmy zakochani w sobie po uszy, no ale to było dosyć dawno temu, teraz jesteśmy już 40-latkami i o ile moja żona ciągle jest na jakieś fali po mimo starzejącego się wieku o tyle ja nie potrafię mieć tyle wigoru i energii co ona, jestem coraz bardziej zmęczony i po prostu najchętniej bym juz nic nie robił.

Poszukałbym najpierw fizycznej lub duchowej przyczyny i przeszedł się po całej plejadzie lekarzy.
Jak wszystko będzie tutaj ok, to pozostaje zaakceptować fakt, że po prostu z wiekiem się zmieniamy wink
Oraz zdać sobie sprawę z faktu, że i niekoniecznie coś, co pasowało (teoretycznie) 23 lata temu, pasuje do siebie obecnie.

9 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-08 17:50:21)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

A zona co robi oprocz tego spotykania sie z kolezankami, fitnessu i angielskiego?
Moze zwyczajnie wziales za duzo na swoje barki a zona sobie pasozytuje jak Julka bo zrzucila wiekszosc pracy na frajera? smile

10

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

11

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Ja widzę,że Ty masz dobrą pamięć? big_smile

12

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
JohnyBravo777 napisał/a:

A zona co robi oprocz tego spotykania sie z kolezankami, fitnessu i angielskiego?
Moze zwyczajnie wziales za duzo na swoje barki a zona sobie pasozytuje jak Julka bo zrzucila wiekszosc pracy na frajera? smile


Moja żona nie pasożytuje, ba nawet zarabia trochę więcej ode mnie, aczkolwiek nie w tym problem. Problem jest w tym, że ona praktycznie w ogóle sie nie męczy, cały czas coś to tu to tam, a ja no cóż mam już 40 lat+ no i moim priorytetem nie jest zachowywanie się jak 17-latek.

13

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Julia life in UK napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Ja widzę,że Ty masz dobrą pamięć? big_smile

A nie narzekam, dziękuję.
A po czym wnosisz, Szerloku-Holmsie?

14

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Bo menopauza jest bardzo ważnym okresem u kobiet w którym dochodzi do ogromnych hormonalnych zmian, których nie da się nie zauważyć, a fakt jest taki, że bądź co bądź mojej żonie do menopauzy bliżej niż dalej, więc obstawiam że to z tego powodu tak wariuje.

15

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Bo menopauza jest bardzo ważnym okresem u kobiet w którym dochodzi do ogromnych hormonalnych zmian, których nie da się nie zauważyć, a fakt jest taki, że bądź co bądź mojej żonie do menopauzy bliżej niż dalej, więc obstawiam że to z tego powodu tak wariuje.


Poczekaj aż ciebie andropauza dopadnie, może wtedy się dogadacie. Grunt to cierpliwość.

16

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Bo menopauza jest bardzo ważnym okresem u kobiet w którym dochodzi do ogromnych hormonalnych zmian, których nie da się nie zauważyć, a fakt jest taki, że bądź co bądź mojej żonie do menopauzy bliżej niż dalej, więc obstawiam że to z tego powodu tak wariuje.


Poczekaj aż ciebie andropauza dopadnie, może wtedy się dogadacie. Grunt to cierpliwość.


Mnie andropauza już dawno dopadła.

17

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Wiesz moja żona jest w okresie przedmenopauzalnym, cholera wie ile jeszcze to potrwa, ale obstwiam, że im bliżej tej menopauzy tym niestety bardziej jej będzie odbijać, bo hormony coraz bardziej będą jej buzować. Ja nie planują z nią rozwodu, aczkolwiek jak jej priorytety się nie zmienią to w czarnych batwach widzę naszą dalszą przyszłość.

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Bo menopauza jest bardzo ważnym okresem u kobiet w którym dochodzi do ogromnych hormonalnych zmian, których nie da się nie zauważyć, a fakt jest taki, że bądź co bądź mojej żonie do menopauzy bliżej niż dalej, więc obstawiam że to z tego powodu tak wariuje.

Aktywność swojej żony nazywasz wariactwem?

18

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Lipka, menopauza to apatia, bierność, "nie chce mi się", wahania nastroju - Twoja żona, jak piszesz jest w świetnej formie i , jak to określiłeś "na fali i za nią nie nadążasz.
Odczep się od menopauzy, swoim zmęczeniem się zajmij. Przedwczesna andropauza?

19

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Znaczy, że ty trochę skapciałeś i żona i córki pokazują jak bardzo.

Tobie pasuje cisza i spokój, osiągnąłeś stabilizację i tobie pasuje.

Zapytaj się żony, czy jej takie życie odpowiada i co od ciebie by chciała.

I idź do endokrynologa. Przy 40-tce to jeszcze trochę za wcześnie na skapcenie wskutek wieku.

PS. I tak jak Salomonka napisała: Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać smile

20 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-08 18:14:00)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

A zona co robi oprocz tego spotykania sie z kolezankami, fitnessu i angielskiego?
Moze zwyczajnie wziales za duzo na swoje barki a zona sobie pasozytuje jak Julka bo zrzucila wiekszosc pracy na frajera? smile


Moja żona nie pasożytuje, ba nawet zarabia trochę więcej ode mnie, aczkolwiek nie w tym problem. Problem jest w tym, że ona praktycznie w ogóle sie nie męczy, cały czas coś to tu to tam, a ja no cóż mam już 40 lat+ no i moim priorytetem nie jest zachowywanie się jak 17-latek.

Ludzie sie nie mecza gdy nie zadaja sobie trudu myslenia - bo abstrakcyjne myslenie, martwienie sie sytuacja swoja i innych to najbardziej wyczerpujace aktywnosci.
Wychowaniem dzieci twoja zona pewnie tez sie nie za bardzo przejmuje i stad u Ciebie to poczucie braku spokoju - bo zona robi to co chce nie przejmujac sie reszta domownikow i tego samego uczy twoje dzieci?

Mysle, ze to co Cie blokuje w znalezieniu rozwiazania na swoj problem to fakt, ze mieszasz pojecie "dynamicznosci, energii, zycia" z "chaosem".
Mysle, ze Ty chcialbys aby zona i dzieci byly pelne zycia i sie spelnialy.
Ale problemem nie jest to, ze one sa pelne zycia i sie spelniaja tylko, ze wprowadzaja chaos w twoje zycie.

Brak im dyscypliny, ktorej wprowadzenie w domu jest twoja odpowiedzialnoscia jako glowy rodziny.

21

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Muqin napisał/a:

Lipka, menopauza to apatia, bierność, "nie chce mi się", wahania nastroju - Twoja żona, jak piszesz jest w świetnej formie i , jak to określiłeś "na fali i za nią nie nadążasz.
Odczep się od menopauzy, swoim zmęczeniem się zajmij. Przedwczesna andropauza?

Raczej nie przedwczesna. Ja już mam 40 lat, już dawno półmetek swojego życia przekroczyłem.

22

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Farmer napisał/a:

Znaczy, że ty trochę skapciałeś i żona i córki pokazują jak bardzo.

Tobie pasuje cisza i spokój, osiągnąłeś stabilizację i tobie pasuje.

Zapytaj się żony, czy jej takie życie odpowiada i co od ciebie by chciała.

I idź do endokrynologa. Przy 40-tce to jeszcze trochę za wcześnie na skapcenie wskutek wieku.

PS. I tak jak Salomonka napisała: Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać smile



Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

23

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Coś Ty się tak uczepił tej menopauzy.
Już dwa lata temu poruszałeś ten temat.

Bo menopauza jest bardzo ważnym okresem u kobiet w którym dochodzi do ogromnych hormonalnych zmian, których nie da się nie zauważyć, a fakt jest taki, że bądź co bądź mojej żonie do menopauzy bliżej niż dalej, więc obstawiam że to z tego powodu tak wariuje.

Aktywność swojej żony nazywasz wariactwem?


Poniekąd tak. Ja bym jeszcze to zrozumiał gdybyśmy byli o 10 lat młodsi, ale teraz jak już jesień życia się zbliża ?

24

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

Wystarczy, że nie będziesz zachowywał się tak, jakbyś miał 20 lat więcej niż masz.

Zapewniam cię, że 40 tka  to piękny okres w życiu. Naprawdę szkoda, że tego nie dostrzegasz.

Może zrób sobie jakieś podstawowe badania? jakiś poziom witamin, hormonów, etc.

Może to tam jest pies pogrzebany, robiłeś kiedyś?

25

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Znaczy, że ty trochę skapciałeś i żona i córki pokazują jak bardzo.

Tobie pasuje cisza i spokój, osiągnąłeś stabilizację i tobie pasuje.

Zapytaj się żony, czy jej takie życie odpowiada i co od ciebie by chciała.

I idź do endokrynologa. Przy 40-tce to jeszcze trochę za wcześnie na skapcenie wskutek wieku.

PS. I tak jak Salomonka napisała: Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać smile



Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

Rzeczywiście, 40 lat to ten wiek, że już trzeba kupić miejsce na cmentarzu i wybrać zawczasu nagrobek.

Jakiś kryzys wieku średniego Cię dopadł. Tym się zajmij, a nie żoną.

26

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Palec Boga napisał/a:
Lipka14 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Znaczy, że ty trochę skapciałeś i żona i córki pokazują jak bardzo.

Tobie pasuje cisza i spokój, osiągnąłeś stabilizację i tobie pasuje.

Zapytaj się żony, czy jej takie życie odpowiada i co od ciebie by chciała.

I idź do endokrynologa. Przy 40-tce to jeszcze trochę za wcześnie na skapcenie wskutek wieku.

PS. I tak jak Salomonka napisała: Weźmiesz rozwód z naiwedzoną babą i znjadziesz sobie młodszą... Będzie razem z tobą na kanapie popołudniami przysypiać smile



Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

Rzeczywiście, 40 lat to ten wiek, że już trzeba kupić miejsce na cmentarzu i wybrać zawczasu nagrobek.

Jakiś kryzys wieku średniego Cię dopadł. Tym się zajmij, a nie żoną.

Takie mam wrażenie, że im człowiek starszy tym czas leci coraz szybciej, jeszcze nie dawno pamiętam jak był rok 2020 i wirus celebryta, nawet nie wiem jak to się stało, ale teraz mamy końcówkę roku 2025, zanim się nie obejrzę będzie rok 2030 a moja żona już dawno wtedy bedzie po menopauzie.

27

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

Wystarczy, że nie będziesz zachowywał się tak, jakbyś miał 20 lat więcej niż masz.

Zapewniam cię, że 40 tka  to piękny okres w życiu. Naprawdę szkoda, że tego nie dostrzegasz.

Może zrób sobie jakieś podstawowe badania? jakiś poziom witamin, hormonów, etc.

Może to tam jest pies pogrzebany, robiłeś kiedyś?


Czy okres w którym człowiek widaż że się starzeje i ma coraz mniej siły i energii a jego mięśnie zaczynają się zamieniać w tłuszcz uważasz za piękny ?

28

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Ja mam 40 lat, moja żona również. Półmetek życia już dawno za nami, wiadomo nadchodzi starość i jesień życia i generalnie w tym okresie nie za bardzo mam ochotę zachowywać się jakbym miał 20 lat mniej.

Wystarczy, że nie będziesz zachowywał się tak, jakbyś miał 20 lat więcej niż masz.

Zapewniam cię, że 40 tka  to piękny okres w życiu. Naprawdę szkoda, że tego nie dostrzegasz.

Może zrób sobie jakieś podstawowe badania? jakiś poziom witamin, hormonów, etc.

Może to tam jest pies pogrzebany, robiłeś kiedyś?


Czy okres w którym człowiek widaż że się starzeje i ma coraz mniej siły i energii a jego mięśnie zaczynają się zamieniać w tłuszcz uważasz za piękny ?

Tak uważam.

Jeśli nie będziesz chcial, to twoje mięsnie w łuszcz się nie zamienią, nawet gdy będziesz miał 70 lat.

29

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Ja mam nadzieję, że dostanę szybko menopauzy i nie będę się musiała użerać co miesiąc z okresem i chociaż nie będę się wpadka stresować, gdybym miała partnera.

30 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-11-08 19:13:20)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wystarczy, że nie będziesz zachowywał się tak, jakbyś miał 20 lat więcej niż masz.

Zapewniam cię, że 40 tka  to piękny okres w życiu. Naprawdę szkoda, że tego nie dostrzegasz.

Może zrób sobie jakieś podstawowe badania? jakiś poziom witamin, hormonów, etc.

Może to tam jest pies pogrzebany, robiłeś kiedyś?


Czy okres w którym człowiek widaż że się starzeje i ma coraz mniej siły i energii a jego mięśnie zaczynają się zamieniać w tłuszcz uważasz za piękny ?

Tak uważam.

Jeśli nie będziesz chcial, to twoje mięsnie w łuszcz się nie zamienią, nawet gdy będziesz miał 70 lat.


A ja, głupia, całe życie myślałam, że tłuszcz odkłada się w organizmie, gdy spożywasz więcej kalorii, niż spalasz a tu proszę zamieniają się w niego mięśnie big_smile. Forum nie tylko bawi, ale także uczy big_smile.

31

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

No dobrze, ale w czym problem?

Twoja żona szybko weszła w związek, urodziła dzieci i przez lata się nimi zajmowała. Teraz, kiedy dzieci dorosły, ma czas na "drugi oddech młodości", którego wcześniej nie miała.

A Ty? Masz prawie pełnoletnie dzieci, swoje lata i zasłużony staż. Odpoczynek Ci się należy! Co w tym dziwnego?

Nie jesteście papużkami nierozłączkami. Jeśli Twoja żona chce szaleć i rozwijać się, to niech szaleje! Wieczorem wróci i coś razem obejrzycie albo pogadacie.

Mój szwagier to domator, a jego żona ciągle w ruchu. On dba o dom, a wieczorem oglądają coś razem lub spędzają czas inaczej – i oboje są zadowoleni.

Jeśli żona Cię kocha, to nawet siedzenie w domu nie ma znaczenia, bo wie, że tam na nią czekasz. A jak nie kocha, to uwierz – nie pomoże, nawet gdybyś był jej cieniem.

Po prostu jesteście teraz w innym miejscu w życiu, i to jest normalne.

32 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-08 19:20:57)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
KoralinaJones napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Czy okres w którym człowiek widaż że się starzeje i ma coraz mniej siły i energii a jego mięśnie zaczynają się zamieniać w tłuszcz uważasz za piękny ?

.


A ja, głupia, całe życie myślałam, że tłuszcz odkłada się w organizmie, gdy spożywasz więcej kalorii, niż spalasz a tu proszę zamieniają się w niego mięśnie big_smile. Forum nie tylko bawi, ale także uczy big_smile.


Pewnie miał na myśli zanik tkanki mięśniowej, które to "wolne miejsca" organizm nadbudowuje tkanką tłuszczową, następuje zamiana proporcji.

Jeśli się do tego nie dopuści, to oczywiście że zamiana tłuszczu w mięśnie i odwrotnie nie jest możliwa, ale do tego potrzeba samozaparcia i ćwiczeń. Z wiekiem trzeba niestety więcej ćwiczyć i tu jest ta tajemnica.

33

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Salomonka napisał/a:

.


A ja, głupia, całe życie myślałam, że tłuszcz odkłada się w organizmie, gdy spożywasz więcej kalorii, niż spalasz a tu proszę zamieniają się w niego mięśnie big_smile. Forum nie tylko bawi, ale także uczy big_smile.


Pewnie miał na myśli zanik tkanki mięśniowej, które to "wolne miejsca" organizm nadbudowuje tkanką tłuszczową, następuje zamiana proporcji.

Jeśli się do tego nie dopuści, to oczywiście że zamiana tłuszczu w mięśnie i odwrotnie nie jest możliwa, ale do tego potrzeba samozaparcia i ćwiczeń. Z wiekiem trzeba niestety więcej ćwiczyć i tu jest ta tajemnica.

Dokładnie plus więcej o zdrowie dbać

34 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-08 19:55:19)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Kaszpir007 napisał/a:

No dobrze, ale w czym problem?

Twoja żona szybko weszła w związek, urodziła dzieci i przez lata się nimi zajmowała. Teraz, kiedy dzieci dorosły, ma czas na "drugi oddech młodości", którego wcześniej nie miała.

A Ty? Masz prawie pełnoletnie dzieci, swoje lata i zasłużony staż. Odpoczynek Ci się należy! Co w tym dziwnego?

Nie jesteście papużkami nierozłączkami. Jeśli Twoja żona chce szaleć i rozwijać się, to niech szaleje! Wieczorem wróci i coś razem obejrzycie albo pogadacie.

Mój szwagier to domator, a jego żona ciągle w ruchu. On dba o dom, a wieczorem oglądają coś razem lub spędzają czas inaczej – i oboje są zadowoleni.

Jeśli żona Cię kocha, to nawet siedzenie w domu nie ma znaczenia, bo wie, że tam na nią czekasz. A jak nie kocha, to uwierz – nie pomoże, nawet gdybyś był jej cieniem.

Po prostu jesteście teraz w innym miejscu w życiu, i to jest normalne.

Problem jest w tym, że autor od kilku lat odmawia żonie seksu, ma problem z libido i liczy, że żonie też spadnie, bo jest blisko menopauzy i trzyma się tego jak topielec brzytwy…, co trzyma go na powierzchni big_smile

35

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

No dobrze, ale w czym problem?

Twoja żona szybko weszła w związek, urodziła dzieci i przez lata się nimi zajmowała. Teraz, kiedy dzieci dorosły, ma czas na "drugi oddech młodości", którego wcześniej nie miała.

A Ty? Masz prawie pełnoletnie dzieci, swoje lata i zasłużony staż. Odpoczynek Ci się należy! Co w tym dziwnego?

Nie jesteście papużkami nierozłączkami. Jeśli Twoja żona chce szaleć i rozwijać się, to niech szaleje! Wieczorem wróci i coś razem obejrzycie albo pogadacie.

Mój szwagier to domator, a jego żona ciągle w ruchu. On dba o dom, a wieczorem oglądają coś razem lub spędzają czas inaczej – i oboje są zadowoleni.

Jeśli żona Cię kocha, to nawet siedzenie w domu nie ma znaczenia, bo wie, że tam na nią czekasz. A jak nie kocha, to uwierz – nie pomoże, nawet gdybyś był jej cieniem.

Po prostu jesteście teraz w innym miejscu w życiu, i to jest normalne.

Problem jest w tym, że autor od kilku lat odmawia żonie seksu, ma problem z libido i liczy, że żonie też spadnie, bo jest blisko menopauzy i trzyma się tego jak topielec brzytwy…, co trzyma go na powierzchni big_smile


Ja tu ani słowa nie napisałem o seksie to po pierwsze, a po drugie moja ochota jest normalna jak na 40-letniego faceta, a żona czy nam się to podoba czy nie to jest blisko menopauzy, to jest taki wiek gdzie nikogo to juz nie powinnno dziwić.

36

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Salomonka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Salomonka napisał/a:

.


A ja, głupia, całe życie myślałam, że tłuszcz odkłada się w organizmie, gdy spożywasz więcej kalorii, niż spalasz a tu proszę zamieniają się w niego mięśnie big_smile. Forum nie tylko bawi, ale także uczy big_smile.


Pewnie miał na myśli zanik tkanki mięśniowej, które to "wolne miejsca" organizm nadbudowuje tkanką tłuszczową, następuje zamiana proporcji.

Jeśli się do tego nie dopuści, to oczywiście że zamiana tłuszczu w mięśnie i odwrotnie nie jest możliwa, ale do tego potrzeba samozaparcia i ćwiczeń. Z wiekiem trzeba niestety więcej ćwiczyć i tu jest ta tajemnica.

Choćbyś nie wiem jakie fikołki robiła to fizjologi naszej nie oszukasz, co ma nastąpić to i tak nastąpi, jedyne co możesz zrobić to lekko spowolnić pewne procesy i tyle, ale przeciętny 60-70 latek nie będzie w stanie szybko biegać niezależnie od tego czy uprawial sport czy siedzial na fotelu, on będzie utykać zawsze.

37 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-11-08 22:00:24)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

A ja, głupia, całe życie myślałam, że tłuszcz odkłada się w organizmie, gdy spożywasz więcej kalorii, niż spalasz a tu proszę zamieniają się w niego mięśnie big_smile. Forum nie tylko bawi, ale także uczy big_smile.


Pewnie miał na myśli zanik tkanki mięśniowej, które to "wolne miejsca" organizm nadbudowuje tkanką tłuszczową, następuje zamiana proporcji.

Jeśli się do tego nie dopuści, to oczywiście że zamiana tłuszczu w mięśnie i odwrotnie nie jest możliwa, ale do tego potrzeba samozaparcia i ćwiczeń. Z wiekiem trzeba niestety więcej ćwiczyć i tu jest ta tajemnica.

Choćbyś nie wiem jakie fikołki robiła to fizjologi naszej nie oszukasz, co ma nastąpić to i tak nastąpi, jedyne co możesz zrobić to lekko spowolnić pewne procesy i tyle, ale przeciętny 60-70 latek nie będzie w stanie szybko biegać niezależnie od tego czy uprawial sport czy siedzial na fotelu, on będzie utykać zawsze.

To prawda  z wiekiem dużo rzeczy się zmienia,ale to jaki tryb zycia sie prowadzilo w mlodosci tez moze duzo zmienić,sa ludzie,ktorzy maja dobra kondycje mimo swojego wieku

38 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-08 22:01:05)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

No dobrze, ale w czym problem?

Twoja żona szybko weszła w związek, urodziła dzieci i przez lata się nimi zajmowała. Teraz, kiedy dzieci dorosły, ma czas na "drugi oddech młodości", którego wcześniej nie miała.

A Ty? Masz prawie pełnoletnie dzieci, swoje lata i zasłużony staż. Odpoczynek Ci się należy! Co w tym dziwnego?

Nie jesteście papużkami nierozłączkami. Jeśli Twoja żona chce szaleć i rozwijać się, to niech szaleje! Wieczorem wróci i coś razem obejrzycie albo pogadacie.

Mój szwagier to domator, a jego żona ciągle w ruchu. On dba o dom, a wieczorem oglądają coś razem lub spędzają czas inaczej – i oboje są zadowoleni.

Jeśli żona Cię kocha, to nawet siedzenie w domu nie ma znaczenia, bo wie, że tam na nią czekasz. A jak nie kocha, to uwierz – nie pomoże, nawet gdybyś był jej cieniem.

Po prostu jesteście teraz w innym miejscu w życiu, i to jest normalne.

Problem jest w tym, że autor od kilku lat odmawia żonie seksu, ma problem z libido i liczy, że żonie też spadnie, bo jest blisko menopauzy i trzyma się tego jak topielec brzytwy…, co trzyma go na powierzchni big_smile


Ja tu ani słowa nie napisałem o seksie to po pierwsze, a po drugie moja ochota jest normalna jak na 40-letniego faceta, a żona czy nam się to podoba czy nie to jest blisko menopauzy, to jest taki wiek gdzie nikogo to juz nie powinnno dziwić.

W takim razie musisz sobie przypomnieć co pisałeś w poprzednim wątku.
A do menopauzy to jeszcze żonie daleko i to też nie jest równoznaczne z zanikiem libido i wigoru ogólnie.
Tłumaczyliśmy ci to wcześniej do bólu, ale widzę, że nic nie dotarło.

39

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Lipka pitolisz jakbys miał 70 lat, a nie 40. Zapewne masz jakiś tam kryzysik i trzeba to przepracować, zrozumieć.
To już nie 20 latek, ale jeszcze nie starość. Myślę też, że boisz się zmian i trochę cie to przeraża. Ale takie jest zycie ciagle coś nowego, trzeba sie do tego przygotować, przetrawić.
Kiedyśmądry zakonnik powiedział, żeby mieć dobrą perspelktywę na życie, trzeba położyćsiędo trumny. Tam przecież będziesz sam. Córki odejdą, może i zona odejdzie, no i co z tego? Nic. smile Trzeba cos mieć swojego, co cieszy, co daje radosc życia i czego nikt ci nie odbierze.

40 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-09 12:09:34)

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Ja tu ani słowa nie napisałem o seksie to po pierwsze, a po drugie moja ochota jest normalna jak na 40-letniego faceta, a żona czy nam się to podoba czy nie to jest blisko menopauzy, to jest taki wiek gdzie nikogo to juz nie powinnno dziwić.


Jasne.

To też twoje słowa:

Lipka14 napisał/a:

Jestem już ze swoją żoną 21 lat, czyli można powiedzieć że co jak co ale jak na obecne standardy jesteśmy ze sobą bardzo długo. Jako że zaczęliśmy chodzić ze sobą od 17-go roku życia to obecnie mamy 38 lat. Kocham oczywiście swoją żonę i wiem że chce z nią być do końca życia, ale mój problem polega na tym, że diametralnie zmieniły się zarówno mi jak i mojej żonie nasze potrzeby seksualne. Mnie seks po tych 21 latach związku zwyczajnie się znudził.

I żeby było śmieszniej, po kilku miesiącach założyłes nowy, kolejny wątek o tym samym, w któym też się o tym rozpisywałeś:

Jak już wtedy pisałem jest jedna rzecz z którą nie do końca ostatnio jest nam po drodze, chodzi o nasze życie łóżkowe. Ja odczuwam dosyć sporą niechęć i nudę co powoduje że mnie osobiście nie za bardzo chce się kochać z żoną.




I nie - to nie jest normalne, ze 40letniemu facetowi seks się znudził i że trzeba go do niego namawiać.


40stka to generalnie drugi oddech, a ty się zachowujesz jakbyś miał na emeryturę przechodzić. Przestań smęcić, bo doprowadzisz do tego, że żona puści cię kantem, bo z takimi zgaszonymi marudami nie da się żyć. Weź się za siebie, idź do lekarza i powiedz mu o swoich problemach z brakiem libido, ciągłym zmęczeniu i zgaszeniu.

41

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Lipka też uważam, że to jeszcze nie ten wiek, abyś marzył o tym, żeby Twoja żona miała menopauzę big_smile

To, że masz inny rytm aktywności niż żona to normalne. Nie musisz za nią biegać, jak chomik w kołowrotku, żeby nadążyć. To chyba nie o to chodzi, aby wszędzie razem jak papużki nierozłączki. Ona może mieć swój czas na aktywności i robienie tego, co lubi, Ty swój a spotykać się razem możecie przecież  i robić to, co obojgu wam pasuje.

To, że nie masz ochoyt na seks to być może zmęczenie i znużenie, w poprzednim wątku pisałeś, że to z powodu pracy i domowych obowiązków. Rutyna też czasem męczy, powtarzalność, monotonia działa demotywująco. Człowiek kapacnieje, nic mu się nie chce.
Pomyśl o odpoczynku, jakimś urlopie. Bez dzieci. Bez żony nawet. Wytłumacz jej. Zaszyj się gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody, bo natura uzdrawia, i rób, co lubisz albo nie rob kompletnie nic, tylko kontempluj wink
Do lekarza oczywiscie też warto się wybrać, co Ci już pisano. To na pewno nie zaszkodzi. smile

42

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Lipka14 napisał/a:

Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Czy to nie jest tak, że chciałbyś dostosować do siebie wszystkich domowników? Dziwny jest twój problem, taki jakbyś nie mógł przeboleć, że małżonka nie leży z tobą na kanapie i nie drzemie.

43

Odp: Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju
Samba napisał/a:
Lipka14 napisał/a:

Nie powiem – fajnie, że dom żyje, ale czasem człowiek by chciał po prostu... ciszy.

Patrzę na to wszystko i mam wrażenie, że w naszym domu każdy idzie w innym rytmie. Żona przeżywa drugą młodość, córki pierwszą, a ja trzecią kawę i drzemkę po południu. I żeby nie było – ja się cieszę, że jej się chce, że ma zapał i energię. Ale czasem po prostu czuję, że nie nadążam.

Zastanawiam się, czy to tylko ja tak mam, że po czterdziestce zaczynam trochę zwalniać, czy to normalne, że kobiety w tym wieku dopiero się rozkręcają. Bo momentami mam wrażenie, że żona dopiero teraz wchodzi w najlepszy czas swojego życia, a ja już szukam spokoju i wolniejszego tempa.

Czy to nie jest tak, że chciałbyś dostosować do siebie wszystkich domowników? Dziwny jest twój problem, taki jakbyś nie mógł przeboleć, że małżonka nie leży z tobą na kanapie i nie drzemie.

Z zacytowanego fragmentu wynika bardziej, że on by chciał aby one jego nie dostosowywały do swojego tempa. Czyli żeby każdy miał prawo żyć swoim tempem.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żona młodnieje, córki dojrzewają, a ja marzę o świętym spokoju

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026