Witam
Postaram się jak najkrócej opowiedzieć moją historię. Postanowiłam napisać do Was ponieważ mam w głowie totalny zamęt i już sama nie wiem co mam robić.
Mam za sobą nieudane małżeństwo ... ale problem leży gdzie indziej.
Obecnie w mim życiu jest dwóch mężczyzn. Wiktor i Michał.
Wiktora znam już prawie 6 lat ? poznaliśmy się w trakcie trwania mojego małżeństwa? na początku był to klasyczny układ czyli romans? (on również ma żonę ) Ten zwyczajny romans przerodził się w koleżeństwo.. z czasem w cudowną przyjaźń.. a później ?okazało się że nie możemy bez siebie żyć bo się kochamy. Potrafimy rozmawiać o wszystkim, śmiać się, wspierać, cudownie kochać.
Jego małżeństwo podobnie jak kiedyś moje od lat było /jest fikcją. Problem polega na tym, że póki co on nie może zamieszkać u mnie (jestem przed sprawą rozwodową) i wiem ze taki ruch zaprzepaścił by wszystkie (nazwijmy to) miłe układy z moim mężem i spokojne przeprowadzenie sprawy. Natomiast on ?broni? się przed wynajmem mieszkania?planuje jego zakup. Gdzieś w wakacje mają pojawić się u niego jakieś dodatkowe dochody i wtedy ma zacząć działać w tym temacie. Wiem że on mnie kocha i zrobiłby dla mnie wszystko..wiem również że nie jestem dla niego panienką z trójkąta której opowiada się smętne historie jak to chce się odejść z domu i jak trudno to zrobić. Boje się tylko, że w tym przypadku normalność której ja tak bardzo chce (normalny dom rodzina) nie przyjdzie tak szybko.
Drugiego mężczyznę poznałam (przez przypadek) zimą. Ponieważ mamy wspólnych znajomych siłą rzeczy zaczęliśmy się spotykać..w pewnym momencie ?czekając? na Wiktora coś we mnie pękło? ?poddałam ? się Michałowi?posłuchałam go i pozwoliłam żeby sprawy toczyły się same. Zaczęliśmy ze sobą być..Zachowałam się jak dziecko, bo nic nie powiedziałam Wiktorowi? zaczęłam go unikać. ?on oczywiście wyczuł że coś jest nie tak?mimo że nie wiem o tym drugim?walczy o mnie. Michał to wolny (bez przeszłości czytaj . małżeństwo itp.) bardzo dobry, ciepły, delikatny facet.
Pewnie większość z Was powie .. kobieto gdzie widzisz problem ..z jednej strony żonaty facet, który jeszcze nie wyprowadził się z domu?z drugiej wolny mężczyzna który gdyby tylko mógł nosiłby mnie na rękach.
Zabrzmi to pewnie dramatycznie ?ale to szczera prawda?. mam w rękach życie dwóch mężczyzn? każdy mnie kocha?. każdy chce ze mną być i widzi mnie jako swoją partnerkę na życie. A ja ????....... czuje się jak dziecko we mgle?.
Wiktor ? bije mi do niego serce?i koszmarnie boli mnie sposób w jaki teraz zachowuje się wobec niego..brakuje mi go?ale boje się że najlepsze momenty swojego życia spędzę na czekaniu na niego i naszą wspólną normalność.
Michał? na pewno nie jest mi obojętny?ale nie umiem powiedzieć ile w tym uczucia, a ile potrzeby stabilności i normalność. .którą tutaj mam i będę miała?od zaraz. Kiedy mówi mi że jestem dla niego kimś najważniejszym jest mi miło ale czy "ziemia drży"... niestety.
Wiktor ... serce....ale wspólna przyszłość kiedy ??? tego nie wie nikt.
Michał ... coś tylko co ??! ale stabilność normalność od zaraz.
Jakiej decyzji bym nie podjęła zniszczę komuś życie. Wiem że nikt nie podejmie za mnie tej decyzji.. nikt nie siedzi w mojej głowie sercu itp. ..ale może któraś z was przeżyła coś podobnego? i coś mi doradzi? czasem zupełnie obce osoby widzą więcej niż te które mamy blisko siebie.
Nie szukam układu (związku) na siłę. Z mężem rozstałam się dawno temu ..mieszkamy osobno.. oboje chcemy załatwić sprawy kulturalnie i w miarę szybko?niestety mimo chęci czasem dochodzą sprawy niezależne od nas które wszystko przedłużają. Przez ładny kawałek czasu byłam sama. Wiktor był w moim życiu (tym bez męża) jako przyjaciel nie partner w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dopiero gdy zostałam sama po jakimś czasie ujawniliśmy swoje uczucia. Poczekał aż stanę na nogi po rozstaniu z mężem. Dopiero wtedy zaczęła się ta cała zagmatwana sytuacja?on ma się niby wyprowadzić ?a nie wyprowadza itd. itd. I wlaśnie w czasie tego zamieszania pojawił się Michał.
Wiem że możecie uznać mnie za dziecinną niedojrzałą głupiutką panienkę, która nie umie poskładać sobie życia i sama nie wie czego chce. ?wije się między dwoma facetami.
Podobne tematy
To trudna sprawa. Wiesz, ja bym się skłaniała do tego faceta którego dłuzej znam i chyba miałabym większe do niego zaufanie.
Tak czytam i czytam i wiele moich znajomych miało naście lat i miało takie problemy...
Ja nie rozumiem umiejętności "kochania" dwóch mężczyzn na raz. Moje sumienie zawsze kazało mi kończyć jedno nim zacznę drugie. No ale przez to jestem sama.
Masz ciężką sytuację, ale JA jej nie rozumiem. Jak dla mnie oszukujesz obu Panów i na ich miejscu zostawiłabym Cię samą. Przepraszam, ale tak uważam... ;/.
Coraz częściej zastanawiam się, czy ja w ogóle tak naprawdę umiem kochać? Coraz częściej zastanawiam się ile w tym wszystkim miłości lub tzw. miłości a ile potrzeby ciepła stabilizacji normalności. Czym tak naprawdę jest miłość ???. . Czy gdybym naprawdę kochała Wiktora miałabym jakieś obawy, wahania (jeśli chodzi o jego sytuację.). czekałabym?. tylko jak długo można czekać?podobno jak kocha się prawdziwie czekać można w nieskończoność. ...
Wiem na pewno, że za dużo analizuje?może i za dużo myślę? kombinuje?. ale nie chce nikogo zranić?.boje się żeby ktoś znowu nie zranił mnie?mam jakieś chore poczucie uciekającego czasu?
PS. Michał poznał historię z Wiktorem ? jeszcze przed tym jak spojrzał na mnie w TEN sposób.
Co do Michała to z mojej strony na pewno przyjaźń (ale jeszcze nie miłość).
Czy po 14 latach związku z jednym facetem z czego 7 lat po slubie który wzieliśmy z wielkiej milości ... można jescze w ogole pokochać ??? skąd mam wiedziec że to MILOŚĆ a nie zauroczenie, miłostka, że to ten własciwy człowiek.
5 2010-06-16 23:52:16 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-06-16 23:53:03)
Gdyby którakolwiek z nas umiała określić "Tak. To jest ten."... Nie byłoby problemów żadnych i nigdy...
;/
Się nie da poznać czy to "TO"...
Też żałuję...
Wydaje mi się tylko Ty możesz tak w głębi serca podjąć decyzję.
Usiądź, weź kartkę i zrób szczerą tabelkę za i przeciw. I emocjonalną i taką logiczną.
To Ci pomoże bardziej niż odpowiedzi tutaj. Jedna powie: tego, druga: tamtego, trzecia: nie rozumiem...
A koniec końców i tak z decyzją zostaniesz sama.
P.S.
Można kochać wiele razy. Po prostu za każdym razem się kocha inaczej.
Może na horyzoncie pojawi się ktoś trzeci???
Przepraszam, ze tak pisze....ale ja jak zaczynam z jednym to w trakcie nie spotykam sie z 2 . Oszukujesz wszystkich.