netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

10 odpowiedzi814 wyświetleńzałożony przez bene93, 17.09.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Cześć wszystkim,


potrzebuję trochę wsparcia i spojrzenia z boku, bo nie ogarniam, co się ze mną dzieje.

Poznałem dziewczynę – cudowna, inteligentna, zabawna, z ogromnym sercem. Dogadujemy się jakbyśmy znali się od zawsze. Jest tylko jeden „haczyk”: ona jest Żydówką.

Od razu powiem – ja sam wychowałem się w katolickiej rodzinie, ale od lat do kościoła nie chodzę. No chyba że okazjonalnie – ślub w rodzinie, pogrzeb, coś tego typu. Generalnie uważam się za osobę raczej niereligijną. Dlatego, kiedy ona powiedziała, że jest wyznania mojżeszowego, trochę mnie zatkało. Przecież w Polsce Żydów jest garstka, człowiek kojarzy to raczej z historią, książkami, a nie z realnym życiem. A tu proszę – ona żyje normalnie, pracuje w IT, ma psa i mieszkanie w centrum miasta.

I teraz: niby mówi, że nie jest religijna, nie chodzi do synagogi co tydzień, nie jest „ortodoksyjna”, ale pewnych rzeczy przestrzega i to dla niej ważne.
Na przykład:

--absolutnie nie je wieprzowiny (dla niej to po prostu treif, czyli niekoszerne),

--na Pesach unika chleba i makaronów, je macę,

--w piątkowe wieczory lubi zrobić sobie bardziej uroczystą kolację, czasem z winem i chałką, bo tak wyniosła z domu,

--pilnuje, żeby mięso i nabiał były oddzielone (nie że ma dwie kuchnie jak ultraortodoksyjni, ale np. nie zje cheeseburgera).

I teraz ja mam zagwozdkę. Z jednej strony mega mnie to ciekawi – jej świat, te wszystkie „kashrut”, „Pesach”, „seder”, brzmi egzotycznie i fascynująco. A z drugiej – mam z tyłu głowy, że kiedyś możemy się zderzyć z realnymi różnicami. Ona mi tłumaczy, że jej rodzina jest otwarta, ale jednak dla nich ja zawsze będę „goj".

Pytanie do Was – ktoś miał relację międzywyznaniową, zwłaszcza z judaizmem w tle? Jak to wygląda w praktyce?

Rozum mi mówi: „uważaj, inny świat”, a serce: „nie odpuszczaj, bo drugi raz takiej nie spotkasz”.

2

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Nie znam, nie ma też dwóch takich samych przypadków, ale wystarczy sobie wyobrazić, pomijając aspekt jej rodziny, jak będzie wyglądało wspólne życie, m.in. sam byś musiał przygotowywać sobie posiłki, przy czym ona pewnie by cię naginała do swojej diety, wychowanie dzieci itp. inne różnice dopiero wyjdą w praktyce. W podobnych przypadkach przy różniących się religiach generalnie jedna strona podporządkowuje się drugiej, nawet przechodzi na jej religię, rezultat bywa różny.
Co innego jakby chodziło o religię do której obie strony nie przywiązują takiej wagi, tak jak w twoim przypadku.

3 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-17 11:48:26)

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Tak mieszkam w Anglii i znam kilka takich związków. Znam parę,gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż Muzułmaninem. Inna parę gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż jest z kościoła Zielonoswiatkowego i ku mojemu zdziwieniu napisze, ze ta druga para kłóci się o sprawy religii między sobą częściej niż ta para,gdzie mąż jest Muzułmaninem. Niedawno mieli kłótnie w którym Kościele ochrzcic dziecko, z kolei para, gdzie mąż jest Muzułmaninem po prostu robi tak,że obchodza wszystkie święta razem on nie wierzy np ,że Jezus zmartwychwstal  ale jak jest Wielkanoc to pomaga żonie robić pisanki dla dzieci, dają im prezenty itd. Ich dzieci są Muzulmanami, ale też obchodza święta chrześcijańskie z tym ,że nie chodzą wtedy do kościoła. Rodzice czytają im Biblię i Koran jednocześnie. A napisze,ze jest dużo młodych Muzułmanow z takim lekkim podejściem do Islamu zwłaszcza Turków,bo jej maz jest Turkiem. Ja sama miałam Muzułmanina, ale już nie jestem w związku. Natomiast on też miał lekkie podejście do wszystkiego (a przynajmniej miał na początku) Myślę,że na zachodzie bardzo duży  procent młodych Muzułmanow ma gdzieś zasady Koranu, co mnie cieszy bo czesto to przyczynia się do nawrócenia na Chrzescijanstwo.  Co innego nielegalni imigranci oni są jeszcze często zradykalizowani jeżeli nie chcą się ingerować ze społeczeństwem

4

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
wieka napisał/a:

Nie znam, nie ma też dwóch takich samych przypadków, ale wystarczy sobie wyobrazić, pomijając aspekt jej rodziny, jak będzie wyglądało wspólne życie, m.in. sam byś musiał przygotowywać sobie posiłki, przy czym ona pewnie by cię naginała do swojej diety, wychowanie dzieci itp. inne różnice dopiero wyjdą w praktyce. W podobnych przypadkach przy różniących się religiach generalnie jedna strona podporządkowuje się drugiej, nawet przechodzi na jej religię, rezultat bywa różny.
Co innego jakby chodziło o religię do której obie strony nie przywiązują takiej wagi, tak jak w twoim przypadku.


Masz rację, że dopiero życie codzienne ujawnia prawdziwe różnice. U mnie na razie to działa tak, że staram się przestrzegać jej kashrut – np. nie jem wieprzowiny, dbam, żeby mięso i nabiał były oddzielone – nie dlatego, że ona mnie zmusza, ale z szacunku dla jej tradycji. Ale jeśli pójdę ze znajomymi na obiad, mogę spokojnie zamówić coś „niekoszernego”. Wiem jednak, że przy wspólnym mieszkaniu czy wychowywaniu dzieci, zasady jak treif, Pesach czy codzienna struktura dnia wokół mitzvot mogą wymagać poważnych kompromisów. Dobrze mi się czyta Twoją uwagę, że w podobnych związkach jedna strona czasem podporządkowuje się drugiej – u mnie na szczęście oboje jesteśmy dość elastyczni, bo religia nie jest dla nas kwestią dogmatyczną, tylko raczej elementem tożsamości i dziedzictwa.

5

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
Julia life in UK napisał/a:

Tak mieszkam w Anglii i znam kilka takich związków. Znam parę,gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż Muzułmaninem. Inna parę gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż jest z kościoła Zielonoswiatkowego i ku mojemu zdziwieniu napisze, ze ta druga para kłóci się o sprawy religii między sobą częściej niż ta para,gdzie mąż jest Muzułmaninem. Niedawno mieli kłótnie w którym Kościele ochrzcic dziecko, z kolei para, gdzie mąż jest Muzułmaninem po prostu robi tak,że obchodza wszystkie święta razem on nie wierzy np ,że Jezus zmartwychwstal  ale jak jest Wielkanoc to pomaga żonie robić pisanki dla dzieci, dają im prezenty itd. Ich dzieci są Muzulmanami, ale też obchodza święta chrześcijańskie z tym ,że nie chodzą wtedy do kościoła. Rodzice czytają im Biblię i Koran jednocześnie. A napisze,ze jest dużo młodych Muzułmanow z takim lekkim podejściem do Islamu zwłaszcza Turków,bo jej maz jest Turkiem. Ja sama miałam Muzułmanina, ale już nie jestem w związku. Natomiast on też miał lekkie podejście do wszystkiego (a przynajmniej miał na początku) Myślę,że na zachodzie bardzo duży  procent młodych Muzułmanow ma gdzieś zasady Koranu, co mnie cieszy bo czesto to przyczynia się do nawrócenia na Chrzescijanstwo.  Co innego nielegalni imigranci oni są jeszcze często zradykalizowani jeżeli nie chcą się ingerować ze społeczeństwem

Twój przykład z Anglii jest bardzo pouczający i pokazuje, że balans jest możliwy. Widać wyraźnie, że judaizm mojej dziewczyny różni się od islamu – w judaizmie chodzi o halachę, rytuały jedzenia (kashrut), święta (Pesach, Sukkot) i rodzinę, ale wszystko w ramach tradycji, a nie totalnej kontroli życia partnera. Natomiast w wielu przypadkach w islamie, nawet jeśli ktoś twierdzi, że ma „luźne podejście”, praktyka codzienna może być naprawdę restrykcyjna i łatwo zamienić się w konflikt – zwłaszcza z rodziną, która pilnuje Sharia czy zwyczajów jak salat. Z jednej strony można się tłumaczyć „to tylko tradycja”, a z drugiej – często trafia się na ludzi, którzy nawet młodym, „zrelaksowanym” muzułmanom potrafią wcisnąć presję, że każde odstępstwo to grzech. Z judaizmem jest inaczej: ramy są, wartości są, ale nie czujesz, że ktoś stoi nad tobą z linijką i liczy każdy błąd.

6 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-17 21:16:46)

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
bene93 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Tak mieszkam w Anglii i znam kilka takich związków. Znam parę,gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż Muzułmaninem. Inna parę gdzie kobieta jest Katoliczka,a jej mąż jest z kościoła Zielonoswiatkowego i ku mojemu zdziwieniu napisze, ze ta druga para kłóci się o sprawy religii między sobą częściej niż ta para,gdzie mąż jest Muzułmaninem. Niedawno mieli kłótnie w którym Kościele ochrzcic dziecko, z kolei para, gdzie mąż jest Muzułmaninem po prostu robi tak,że obchodza wszystkie święta razem on nie wierzy np ,że Jezus zmartwychwstal  ale jak jest Wielkanoc to pomaga żonie robić pisanki dla dzieci, dają im prezenty itd. Ich dzieci są Muzulmanami, ale też obchodza święta chrześcijańskie z tym ,że nie chodzą wtedy do kościoła. Rodzice czytają im Biblię i Koran jednocześnie. A napisze,ze jest dużo młodych Muzułmanow z takim lekkim podejściem do Islamu zwłaszcza Turków,bo jej maz jest Turkiem. Ja sama miałam Muzułmanina, ale już nie jestem w związku. Natomiast on też miał lekkie podejście do wszystkiego (a przynajmniej miał na początku) Myślę,że na zachodzie bardzo duży  procent młodych Muzułmanow ma gdzieś zasady Koranu, co mnie cieszy bo czesto to przyczynia się do nawrócenia na Chrzescijanstwo.  Co innego nielegalni imigranci oni są jeszcze często zradykalizowani jeżeli nie chcą się ingerować ze społeczeństwem

Twój przykład z Anglii jest bardzo pouczający i pokazuje, że balans jest możliwy. Widać wyraźnie, że judaizm mojej dziewczyny różni się od islamu – w judaizmie chodzi o halachę, rytuały jedzenia (kashrut), święta (Pesach, Sukkot) i rodzinę, ale wszystko w ramach tradycji, a nie totalnej kontroli życia partnera. Natomiast w wielu przypadkach w islamie, nawet jeśli ktoś twierdzi, że ma „luźne podejście”, praktyka codzienna może być naprawdę restrykcyjna i łatwo zamienić się w konflikt – zwłaszcza z rodziną, która pilnuje Sharia czy zwyczajów jak salat. Z jednej strony można się tłumaczyć „to tylko tradycja”, a z drugiej – często trafia się na ludzi, którzy nawet młodym, „zrelaksowanym” muzułmanom potrafią wcisnąć presję, że każde odstępstwo to grzech. Z judaizmem jest inaczej: ramy są, wartości są, ale nie czujesz, że ktoś stoi nad tobą z linijką i liczy każdy błąd.

Wbrew pozorom tradycje Judaizmu są podobne do Islamu. Zależy na kogo się trafi. Starsi Muzułmanie mogą być restrykcyjni, młodzież sobie w zasadzie robi już tutaj co chce. Bardzo wiele kobiet nie nosi hijabu -chusty na głowie, faceci piją alkohol, kobiety imprezują. Wszyscy prawie o Allah zapomnieli  big_smile. Oczywiście jak jest Ramadan czy jakieś swieto to obchodza,ale tak to oprócz starszych roczników to wątpię, żeby oni się nawet te 5 razy dziennie modlili  big_smile

7

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
bene93 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie znam, nie ma też dwóch takich samych przypadków, ale wystarczy sobie wyobrazić, pomijając aspekt jej rodziny, jak będzie wyglądało wspólne życie, m.in. sam byś musiał przygotowywać sobie posiłki, przy czym ona pewnie by cię naginała do swojej diety, wychowanie dzieci itp. inne różnice dopiero wyjdą w praktyce. W podobnych przypadkach przy różniących się religiach generalnie jedna strona podporządkowuje się drugiej, nawet przechodzi na jej religię, rezultat bywa różny.
Co innego jakby chodziło o religię do której obie strony nie przywiązują takiej wagi, tak jak w twoim przypadku.


Masz rację, że dopiero życie codzienne ujawnia prawdziwe różnice. U mnie na razie to działa tak, że staram się przestrzegać jej kashrut – np. nie jem wieprzowiny, dbam, żeby mięso i nabiał były oddzielone – nie dlatego, że ona mnie zmusza, ale z szacunku dla jej tradycji. Ale jeśli pójdę ze znajomymi na obiad, mogę spokojnie zamówić coś „niekoszernego”. Wiem jednak, że przy wspólnym mieszkaniu czy wychowywaniu dzieci, zasady jak treif, Pesach czy codzienna struktura dnia wokół mitzvot mogą wymagać poważnych kompromisów. Dobrze mi się czyta Twoją uwagę, że w podobnych związkach jedna strona czasem podporządkowuje się drugiej – u mnie na szczęście oboje jesteśmy dość elastyczni, bo religia nie jest dla nas kwestią dogmatyczną, tylko raczej elementem tożsamości i dziedzictwa.

To widać, że już jesteście w związku i mieszkacie razem?
Jeśli myślicie o sobie poważnie, ważne kwestie jak gdzie będziecie mieszkać, ilość dzieci, bo to, że będą wychowywane w jej religii to raczej pewne, warto to omówić na początku relacji.
Może też tak być, że ona kiedyś będzie chciała wrócić do swojej ojczyzny.

Ja jestem ciekawa jak w ich nacji wyglądają relacje z rodzicami, jaki mają wpływ np. na twoją partnerkę, czy liczy się z ich zdaniem, czy tylko polega na swoim.

8

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
bene93 napisał/a:

Masz rację, że dopiero życie codzienne ujawnia prawdziwe różnice. U mnie na razie to działa tak, że staram się przestrzegać jej kashrut – np. nie jem wieprzowiny, dbam, żeby mięso i nabiał były oddzielone – nie dlatego, że ona mnie zmusza, ale z szacunku dla jej tradycji. Ale jeśli pójdę ze znajomymi na obiad, mogę spokojnie zamówić coś „niekoszernego”. Wiem jednak, że przy wspólnym mieszkaniu czy wychowywaniu dzieci, zasady jak treif, Pesach czy codzienna struktura dnia wokół mitzvot mogą wymagać poważnych kompromisów. Dobrze mi się czyta Twoją uwagę, że w podobnych związkach jedna strona czasem podporządkowuje się drugiej – u mnie na szczęście oboje jesteśmy dość elastyczni, bo religia nie jest dla nas kwestią dogmatyczną, tylko raczej elementem tożsamości i dziedzictwa.

Ciekawe czy równie chętnie ona szanowałaby twoją tradycję, hmmm, jakąkolwiek już, nawet tą związaną ze spożywaniem wieprzowiny...

9

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
Samba napisał/a:
bene93 napisał/a:

Masz rację, że dopiero życie codzienne ujawnia prawdziwe różnice. U mnie na razie to działa tak, że staram się przestrzegać jej kashrut – np. nie jem wieprzowiny, dbam, żeby mięso i nabiał były oddzielone – nie dlatego, że ona mnie zmusza, ale z szacunku dla jej tradycji. Ale jeśli pójdę ze znajomymi na obiad, mogę spokojnie zamówić coś „niekoszernego”. Wiem jednak, że przy wspólnym mieszkaniu czy wychowywaniu dzieci, zasady jak treif, Pesach czy codzienna struktura dnia wokół mitzvot mogą wymagać poważnych kompromisów. Dobrze mi się czyta Twoją uwagę, że w podobnych związkach jedna strona czasem podporządkowuje się drugiej – u mnie na szczęście oboje jesteśmy dość elastyczni, bo religia nie jest dla nas kwestią dogmatyczną, tylko raczej elementem tożsamości i dziedzictwa.

Ciekawe czy równie chętnie ona szanowałaby twoją tradycję, hmmm, jakąkolwiek już, nawet tą związaną ze spożywaniem wieprzowiny...

Ja myślę tak: jeżeli ktoś kto ze względów religijnych nie może jeść wieprzowiny(ja swoją drogą też nie jem,ale tylko dlatego,że mnie to mięso obrzydza). To najlepiej,żeby było tak: ten kto NIE je szanuje tego co JE i nie zabrania mu, a ten co je, ten nie nakazuje jeść temu kto nie je... Takie coś podobnego nawet w Biblii czytałam- super uczy o tolerancji dla wyborów zywieniowych innych osób

10

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Znałam małżeństwo, w którym on był ewangelikiem, ona katoliczką (znałam, bo tak się nieszczęśliwie złożyło, że oboje już nie żyją) - to małżeństwo bardzo dobrze funkcjonowało, pomimo różnic wyznaniowych. Tutaj te różnice nie były jednak jakieś ogromne, bo przecież oboje byli chrześcijanami, przy czym on dosyć gorliwie wyznawał swoją wiarę, bo czytał Biblię, uczestniczył w nabożeństwach, ona z kolei do swojej podchodziła bardzo luźno. On jej niczego nie narzucał, ona z kolei jego zaangażowanie w pełni akceptowała.

Inna para, też małżeństwo - on katolik, ona z czasem przeszła do Świadków Jehowy. Ten związek nie przetrwał tej próby. Pamiętajmy jednak, że on nie wiązał się ze Świadkiem Jehowy, ale z katoliczką, zmiana nastąpiła później i on nie był w stanie jej zaakceptować. Myślę, że wstydził się tego przed otoczeniem, między nimi pojawiały się liczne konflikty, także z uwagi na dzieci, które były w wieku komunijnym.

Moi dziadkowie też byli różnych wyznań, bo babcia mariawitką, dziadek katolikiem. Mariawityzm wywodzi się z katolicyzmu, ale został z niego wyłączony (ekskomunikowany) przez Kościół rzymskokatolicki. Jak pamiętam, to stanowili zgodne małżeństwo, ale nie potrafię powiedzieć, czy tak było od początku, tym bardziej, że dwa pokolenia wstecz podejście do wiary znacząco różniło się od tego, co mamy dzisiaj.

Znam sporo osób różnych wyznań, ale mam chyba tylko te trzy przykłady na związki mieszane od tym względem.

Osobiście uważam, że można to ze sobą pogodzić, ale oboje partnerzy muszą wykazywać się wzajemną akceptacją, dużym zrozumieniem dla odmienności, szanować te różnice i nie próbowac nikomu niczego narzucać. Tam, gdzie pojawia się konflikt, na przykład w temacie ślubu czy wychowywania dzieci - tam trzeba szukać kompromisowych rozwiązań.

Oczywiście na pewno będą trudne momenty, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego z góry przewidzieć, ale jeśli obydwie strony bardzo tego chcą, to znajdą do siebie właściwą drogę.

11

Odp: Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?
wieka napisał/a:

Może też tak być, że ona kiedyś będzie chciała wrócić do swojej ojczyzny.

Jakiej ojczyzny Wieka? Tu nie ma nic o tym że przyjechała z Izraela, więc najpewniej jest członkinią osiadłej na terenie Polski od wieków społeczności żydowskiej, od wieeeelu lat w dużym stopniu zasymilowanej (z której prawdopodobnie większość - żeby nie powiedzieć zdecydowana większość - wyznaniowo czuje się Żydami, ale narodowo - Polakami).

Z rodziną też nie wiadomo, bo mogą mieć inny stosunek (mam na myśli tę otwartość) do spotykania się z gojem, a inny stosunek do małżeństwa z nim. Jak będą chcieli, to się dogadają; u luźno podchodzących do religii takie coś może wyjść; zresztą dodatkowo ta konkretna społeczność daje nadzieję (pamiętaj, że w islamie też bywa różnie i większe szanse będą na ułożenie sobie życia np. z Turczynką/ Turkiem niż z Saudyjczykiem/Saudyjką (w tym aspekcie należy z życzliwością pamiętać Mustafę Kemala Paszę). Różnice kulturowe na pewno będą, czy wpłyną ostatecznie na życie w sposób decydujący o przetrwaniu związku bądź jego rozpadzie? Tego dziś nikt nie powie. Ale nadzieja jest.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś z was był lub zna związki międzywyznaniowe ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026