Chcielibyśmy z narzeczonym zacząć planować ślub i wesele. Problem przyszedł kiedy zaczęliśmy rozmawiać o gościach. Narzeczony na studiach poznał chłopaków U, W, X, Y i Z i zaczęli się przyjaźnić i stworzyli swoją grupę. Też ich znam, był czas, kiedy wszyscy bardzo często się razem spotykaliśmy, poznałam dziewczyny tych chłopaków i do tej pory utrzymujemy kontakt. W pewnym momencie między narzeczonym a kolegą X doszło do kłótni (z winy X, zaczął zachowywać się toksycznie, mój narzeczony po pijaku wyrzucił mu wszystko, tamten się uraził i przestał odzywać) i od tamtego momentu oboje zostaliśmy wykluczeni z grupy, kumpel organizował bardzo często spotkania ze wszystkimi bez nas. To są bardziej znajomi narzeczonego, wiem, że ja jestem w tej ekipie tylko z racji bycia z nim w związku, więc mnie to aż tak nie obeszło, ale jego to bolało, cała ekipa zachowała się słabo pozwalając na takie coś. Doszło parę innych sytuacji, gdzie X zachowywał się cały czas toksycznie, w moich oczach już był skreślony, nie lubię go. Jakiś czas temu po prostu zaczęli rozmawiać z powrotem, okej, ale z racji takiej, że z jakiejś chorej zawiści odcinał nas od grupy, wiem, że nas wyśmiewał za plecami, i ogólnie z faktu jakim jest człowiekiem, powiedziałam facetowi, że nie chcę go widzieć na wydarzeniach, które będą organizowane przez nas. A teraz chcemy organizować ślub i wesele i nie chcę go na nim. A narzeczony za to stwierdził, że okej, to moja decyzja, nie ma problemu, ale to było dawno i głupio będzie z jednej ekipy nie zaprosić tylko jednej osoby. Wiem, że jedna osoba nie robi różnicy, ale ja po prostu nie chcę go uwzględniać w niczym, bardzo zaszedł mi za skórę i nawet nie chcę mi się za bardzo pojawiać na wyjściach, na których on jest. Czy to będzie dziecinne, niesmaczne?
ktoś może? ![]()
To Wasz ślub, Wasi znajomi więc musicie sami się dogadać i zdecydować. Nie randomowi ludzie z internetu.
wiem, ja nie chciałabym go zapraszać w ogóle, ale nie chcę też w oczach innych osób wypaść na toksyczną osobę, która wyklucza jednego człowieka z towarzystwa...
Chcielibyśmy z narzeczonym zacząć planować ślub i wesele. Problem przyszedł kiedy zaczęliśmy rozmawiać o gościach. Narzeczony na studiach poznał chłopaków U, W, X, Y i Z i zaczęli się przyjaźnić i stworzyli swoją grupę. Też ich znam, był czas, kiedy wszyscy bardzo często się razem spotykaliśmy, poznałam dziewczyny tych chłopaków i do tej pory utrzymujemy kontakt. W pewnym momencie między narzeczonym a kolegą X doszło do kłótni (z winy X, zaczął zachowywać się toksycznie, mój narzeczony po pijaku wyrzucił mu wszystko, tamten się uraził i przestał odzywać) i od tamtego momentu oboje zostaliśmy wykluczeni z grupy, kumpel organizował bardzo często spotkania ze wszystkimi bez nas. To są bardziej znajomi narzeczonego, wiem, że ja jestem w tej ekipie tylko z racji bycia z nim w związku, więc mnie to aż tak nie obeszło, ale jego to bolało, cała ekipa zachowała się słabo pozwalając na takie coś. Doszło parę innych sytuacji, gdzie X zachowywał się cały czas toksycznie, w moich oczach już był skreślony, nie lubię go. Jakiś czas temu po prostu zaczęli rozmawiać z powrotem, okej, ale z racji takiej, że z jakiejś chorej zawiści odcinał nas od grupy, wiem, że nas wyśmiewał za plecami, i ogólnie z faktu jakim jest człowiekiem, powiedziałam facetowi, że nie chcę go widzieć na wydarzeniach, które będą organizowane przez nas. A teraz chcemy organizować ślub i wesele i nie chcę go na nim. A narzeczony za to stwierdził, że okej, to moja decyzja, nie ma problemu, ale to było dawno i głupio będzie z jednej ekipy nie zaprosić tylko jednej osoby. Wiem, że jedna osoba nie robi różnicy, ale ja po prostu nie chcę go uwzględniać w niczym, bardzo zaszedł mi za skórę i nawet nie chcę mi się za bardzo pojawiać na wyjściach, na których on jest. Czy to będzie dziecinne, niesmaczne?
Może też się zdarzyć, że on sprawi, ze reszta tych znajomych z grupy nie przyjdzie na wesele.
I to niezależnie od tego czy go zaprosicie czy nie.
Jeśli on ma taki duży wpływ na grupę jak to opisujesz to wszystko jest możkiwe.
Gość wygląda na śliskiego typa, który będzie gotowy nawet na zmanipulowanie innych z Waszego grona, aby się na Was odegrać. Mimo wszystko, to Wasz dzień i Wasza uroczystość - decyzja należy do Was.
Odpowiedz chyba jest oczywista...
Skoro będziesz się źle czuła widząc go na weselu, to go nie zapraszaj.
Ten dzień jest dla was, a nie dla znajomych.
wiem, ja nie chciałabym go zapraszać w ogóle, ale nie chcę też w oczach innych osób wypaść na toksyczną osobę, która wyklucza jednego człowieka z towarzystwa...
W razie czegoś można powiedzieć, że wykluczyliście go, bo on kiedyś wykluczył was, nawet doprowadził do wykluczenia was z większej grupy. Serio nie miałabym żadnych skrupułów.
Gość wygląda na śliskiego typa, który będzie gotowy nawet na zmanipulowanie innych z Waszego grona, aby się na Was odegrać. Mimo wszystko, to Wasz dzień i Wasza uroczystość - decyzja należy do Was.
tak, jestem tego pewna, że będzie urażony i na pewno znowu będzie obgadywanie za plecami i skandal, że jest wykluczony. Znajomość pewnie znowu się zakończy i z jednej strony naprawdę nie mogę go oglądać, a z drugiej strony wiem, że mojego narzeczonego ta sytuacja bardzo wtedy dotknęła i nie chcę, żeby znowu się tak czuł. Ale jeszcze z innej strony, co to za przyjaciele, jeśli pozwalają na takie wykluczanie?
Ty zapraszasz swoich znajomych, on swoich.
nie mieszasz się.
no właśnie trochę się mieszam, bo ten kumpel był wielokrotnie nie w porządku wobec mnie, więc nie chce pokazywać mu nawet w 1%, że gdziekolwiek u mnie byłby mile widziany
dziewczyno, to wesele po pierwsze- bedziesz miec mało czasu, czasem ie ma okazji słowa zamienić.
musisz się na nim skupiać?
Twój chłopak zadecydował ze znajomość z nim jest ok, wesele to 1 wieczór,a potem całe życie i co zrobisz?
13 2025-02-12 15:44:36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-02-12 17:26:55)
Jeśli wspomniany koleś mocno się naraził obojgu(a tak wynika z relacji Autorki) to akurat bez poważnej rozmowy faceta Autorki z nim się nie obejdzie. Wygląda na to, że ciężko będzie o takie rozwiązanie, tamten się zwyczajnie zawziął. W perspektywie tak ważnej uroczystości, jaką jest wesele, martwiłbym się, czy on nie odwinie jakiegoś numeru. Może mam dziwne podejście, ale przyjaźń czy koleżeństwo nie są dane na zawsze czy też mają trwać bez względu na okoliczności. Okoliczności zaś są takie, że tamten gość zaczął jakąś bezsensowną vendettę w stronę Autorki i jej faceta. Akurat jestem uczulony na wszelkie przejawy ślepej furii, przesyconej zawiścią czy złośliwością w celu odegrania się na kimś, nieadekwatnie do wagi problemu, dlatego na miejscu narzeczonego Autorki nie zapraszałbym gościa na swoje wesele, jeśli wcześniej sobie sprawy nie wyjaśnią.
raczej nie będzie tutaj żadnych oficjalnych rozmów między nimi, bo mój narzeczony stwierdził, że przyjaźni z tego już nie będzie, widzi, że jest toksyczny. Natomiast mojego zdania już nic nie zmieni, choćby odbyło się takich rozmów milion. Mogę dużo rzeczy wybaczyć, ale nigdy nie zapominam i mam wyjątkową alergię na toksycznych i fałszywych ludzi, a on te cechy prezentuje prawie za każdym razem kiedy mam z nim jakiś kontakt. Jest bardzo zawistny i kiedy tylko ktoś mu podpadnie specjalnie doprowadza do sytuacji, żeby się na tej osobie zemścić, a dodatkowo to ja przez niego byłam parę razy wykluczona ze spotkań, na przykład zorganizował sobie wyjście, na które zaprosił mojego faceta i nagle "przez przypadek, na ostatnią chwilę" okazało się, że to jest wyjście w parach, każdy o tym wiedział, ale jakoś mojemu facetowi zapomniał wspomnieć, żeby mnie też zaprosił, wyszło to dopiero wtedy, kiedy przed wyjściem narzeczony zapytał czy to na pewno męski wypad
Dużo było takich sytuacji względem różnych osób i połowa ekipy raczej przekonała się jaki on jest, ale druga połowa to jego najlepsi przyjaciele, więc też mogą nie rozumieć tej sytuacji. Nie interesuje mnie, że to tylko jedna osoba na weselu, której i tak nie będę widzieć, ja po prostu się od niego zupełnie odcinam i nie chcę robić żadnych miłych gestów w jego stronę, bo pamiętam jak mój narzeczony czuł się przez rok, kiedy tamten praktykował jakieś dziwne, dziecinne jazdy i jakimś cudem potem zaczęło się dostawać mi, zapewne dlatego, że to ja zaczęłam żywić w jego kierunku niechęć po tym wszystkim, a jak można nie lubić pana idealnego ![]()
15 2025-02-12 17:51:28 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-02-12 17:53:57)
Jeśli Twój narzeczony podjął decyzję że odnawia z nim przyjaźń i chce by on był na weselu, to moim zdaniem powinnaś się zgodzić.
Albo pójść za ciosem i nie zapraszać żadnego z tych znajomych.
"zostaliśmy wykluczeni z grupy"
"cała ekipa zachowała się słabo pozwalając na takie coś"
Dokładnie tak. Na serio słabo. W momencie konfliktu "wybrali" tego drugiego kolesia i jakoś nie brakowało im Twojego narzeczonego na spotkaniach.
Więc teraz tak wygląda, jakbyś chciała rozgrywać tymi znajomymi, w sensie dopiec tamtemu facetowi, że oni będą a on nie.
Podczas gdy oni też nie powinni być zaproszeni.
no niestety jeśli chodziłoby o mnie, to nie zaprosiłabym ani jednej osoby stamtąd, albo nie wszystkich, ale narzeczony na to nie pójdzie, więc się nie wtrącam, a z tym kolesiem daje mi wolną rękę i twierdzi, że jeśli nie chcę, żeby tam był, to go nie będzie.
Jeśli ten koleś okazuje się tak wredną mendą, to istnieje ryzyko, że skłóci Was z całą resztą tych ludzi, i to zupełnie bezpodstawnie. Jeśli ktoś ma tak silną tendencję do robienia zadymy, to nie będzie sobą, jak czegoś nie odwali.
Zgadzam się Madoja.
Autorka jest niespójna, rozgrywa jakieś swoje prywatne wojenki.
Na weselu 1 zdanie miałam czas zamienić z najlepszą przyjaciolką.
Jesteś zbyt zaborcza autorko: odnawia znajomość to odnawia.
A jak się kocha faceta, to się takie rzeczy szanuje.
I jakby byl taki toksyczny,to inni by się też odwróciłi od niego
dwóch kolegów z tej ekipy, wraz ze swoimi dziewczynami, już się od niego odwróciło. pozostałe osoby to jego rodzina i ktoś, kogo zna od dziecka xd jeśli ja byłam swojego czasu również przez niego odcinana, to dlaczego miałabym zapraszać kogoś takiego do siebie?
Ale Ty nie wychodzisz za któregoś z tych kolegów, tylko za swojego faceta, który chce odnowić przyjaźń.
z tym kolesiem daje mi wolną rękę i twierdzi, że jeśli nie chcę, żeby tam był, to go nie będzie.
To czemu w ogóle ten temat? Przecież napisałaś że zdania nie zmienisz.
Nie interesuje mnie, że to tylko jedna osoba na weselu, której i tak nie będę widzieć, ja po prostu się od niego zupełnie odcinam i nie chcę robić żadnych miłych gestów w jego stronę, bo pamiętam jak mój narzeczony czuł się przez rok, kiedy tamten praktykował jakieś dziwne, dziecinne jazdy i jakimś cudem potem zaczęło się dostawać mi, zapewne dlatego, że to ja zaczęłam żywić w jego kierunku niechęć po tym wszystkim, a jak można nie lubić pana idealnego
To dobrze, ze cię to nie interesuje. W dodatku narzeczonego masz po swojej stronie.
Bez sensu. Jak nie chcesz go na waszym slubie, czemu sie nie dziwie, bo takie osoby maja tendencje do odwalania czegos i robienia szumu wokol siebie, to go nie zapraszasz i tyle. Twoj facet wydaje sie nie miec nic przeciwko, skoro sam nie zaklada wielkiej przyjazni z typkiem. Nie mam pojecia dlaczego w ogole twoj facet chce odnawiac znajomosc z taka zmija no ale to juz inny temat. Wg mnie to blad.
Dziwia mnie komentarze zeby sie nie wtracac Slub i wesele jest dla obojga partnerow i nie mam pojecia dlaczego autorka mialaby sie zgadzac zeby byl tak ktos kto wielokrotnie odwalil swinstwo jej i jej partnerowi. Ja bym wolala wieksze prawdopodobienstwo, ze nikt mi tego dnia nie popsuje a pozniej rozprawilabym sie z reszta tej "ekipy" gdyby ten typ znowu robil drame po weselu, bo imo wszyscy sa do wywalenia z zycia.
szczerze?
ja w te wielkie świństwa odwalane przez niego po prostu nie wierzę.
pewnie jest wiele złośliwosci, ale wobec autorki, a nie jej narzeczonego.
tylko że ona traktuje ich jako jedno ciało, co jest bez sensu.
jakby to były wielkie świństwa wobec niego, to sam by go nie zapraszał i nikt by się z nim nie zadawał z towarzystwa.
a to nie jest prawda.
i fakty są takie, że on jest w towarzystwie akceptowany
a także takie, że nie lubi niektórych dziewczyn kumpli.
w każdym, ale dosłownie kazdym towarzystwie tak jest, że jakiejś nowej połówki kumpla sie nie lubi.
ale wiekszość ludzi nie robi z tego dramy, uznaje odrębność swojego małżonka/narzeczonego i nie robi ostentacji.
w sumie to nie doczytałam o tych zbrodniach kumpla: nie chciał by byla na jakimś wyjezdzie?
a nie rolą chłopaka było się upewnić, czy to wyjazd bez babek?
a może sam wolał żeby nie jechała, bo robi dramy, miny itd.
mam już swoje lata i niejedno widziałam
też to, jak kumple męża zmieniali zdanie co do jakiejś Pani w towarzystwie- na plus, albo na minus.
nie powinni brać ślubu, bo ona nawet nie zapytała go: czego byś chciał? jesli wolałbyś go na ślubie, to dobrze, zakopmy topór wojenny i zaprosmy go razem
ale jej brakuje klasy i dystansu.
i moze dlatego nie jest lubiana w towarzystwie, bo tworzy problemy, zamiast je rozwiazywac.
szczerze?
ja w te wielkie świństwa odwalane przez niego po prostu nie wierzę.
pewnie jest wiele złośliwosci, ale wobec autorki, a nie jej narzeczonego.
tylko że ona traktuje ich jako jedno ciało, co jest bez sensu.
jakby to były wielkie świństwa wobec niego, to sam by go nie zapraszał i nikt by się z nim nie zadawał z towarzystwa.
a to nie jest prawda.
i fakty są takie, że on jest w towarzystwie akceptowany
a także takie, że nie lubi niektórych dziewczyn kumpli.
w każdym, ale dosłownie kazdym towarzystwie tak jest, że jakiejś nowej połówki kumpla sie nie lubi.
ale wiekszość ludzi nie robi z tego dramy, uznaje odrębność swojego małżonka/narzeczonego i nie robi ostentacji.w sumie to nie doczytałam o tych zbrodniach kumpla: nie chciał by byla na jakimś wyjezdzie?
a nie rolą chłopaka było się upewnić, czy to wyjazd bez babek?
a może sam wolał żeby nie jechała, bo robi dramy, miny itd.
mam już swoje lata i niejedno widziałam
też to, jak kumple męża zmieniali zdanie co do jakiejś Pani w towarzystwie- na plus, albo na minus.
nie powinni brać ślubu, bo ona nawet nie zapytała go: czego byś chciał? jesli wolałbyś go na ślubie, to dobrze, zakopmy topór wojenny i zaprosmy go razem
ale jej brakuje klasy i dystansu.
i moze dlatego nie jest lubiana w towarzystwie, bo tworzy problemy, zamiast je rozwiazywac.
Dokladnie, masz swoje lata i chyba zbyt czesto projektujesz swoje doswiadczenia i swoje podejscie na innych. Dlaczego niby umniejszasz uczuciom autorki wzgledem tego kolesia, skad niby wiesz, ze na bank nie zrobil nic wielkiego jej narzeczonemu? Chyba znowu ze szklanej kuli, albo kompletnie z tylka, bo wiele widzialas i na bank wiesz co tam sie wydarzylo. No dobra on moze nie chcial zeby ona byla na jakims wyjezdzia a ona nie chce go na swoim slubie, nie wiem dlaczego masz z tym problem.
Tutaj to juz totalne wtf "nie powinni brać ślubu, bo ona nawet nie zapytała go: czego byś chciał? jesli wolałbyś go na ślubie, to dobrze, zakopmy topór wojenny i zaprosmy go razem". Sorry ale chyba ocipialas. To nie jest obowiazek zeby zapraszac ludzi ktorych nie lubisz, bo inaczej nie masz klasy albo nie nadajesz sie na slub. To nie lata 80te.
26 2025-02-13 19:33:13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-13 19:39:54)
lata 90 jak już, bo w 80 to byłam dzieckiem ![]()
szklanej kuli Halino nie mam, ale Ty ja chyba wyciągasz. Przed napisaniem tego tekstu jeszcze raz przeczytałam cały watek, żeby te przewinienia mi nie umknęły.
no i nic tam nie ma
Nie zapraszał jej jako pary do niego, No chyba że w Twojej szklanej kuli coś więcej jest ?
przypuszczam że gdyby były, to by je tu opisała. A tak to szumu dużo, a konkretów mało, ta naprawdę.
a życie małzęnskie jest bardzo długie , wiec robienie dramy o takie pierdoły nie wrózy dobrze.
wychodzi na to, że Ona dobiera facetowi przyjaciół.
jestem w stanie uwierzyć, że wsrod np 12 par sa jeszcze 2 takie w towarzystwie.
ale to i tak 9 pozostaje w normalnych układach z tym Panem?
to nie jest JEJ ślub.
to jest ICH ślub
jesli np on by nie znosił jej najlepszej przyjaciółki, tej z watku obok- załózmy że by jednak się pogodziły czy odnowiły znajomość to co? ma jej nie zapraszać?
bo ona nie miała czasu się z nią spotykać przez rok? A jego by to drażniło?
Pani lubi dramy- dla mnie to nie jest dobry materiał na żonę i tyle
lata 90 jak już, bo w 80 to byłam dzieckiem
szklanej kuli Halino nie mam, ale Ty ja chyba wyciągasz. Przed napisaniem tego tekstu jeszcze raz przeczytałam cały watek, żeby te przewinienia mi nie umknęły.
no i nic tam nie maNie zapraszał jej jako pary do niego, No chyba że w Twojej szklanej kuli coś więcej jest ?
przypuszczam że gdyby były, to by je tu opisała. A tak to szumu dużo, a konkretów mało, ta naprawdę.a życie małzęnskie jest bardzo długie , wiec robienie dramy o takie pierdoły nie wrózy dobrze.
wychodzi na to, że Ona dobiera facetowi przyjaciół.
jestem w stanie uwierzyć, że wsrod np 12 par sa jeszcze 2 takie w towarzystwie.
ale to i tak 9 pozostaje w normalnych układach z tym Panem?to nie jest JEJ ślub.
to jest ICH ślubjesli np on by nie znosił jej najlepszej przyjaciółki, tej z watku obok- załózmy że by jednak się pogodziły czy odnowiły znajomość to co? ma jej nie zapraszać?
bo ona nie miała czasu się z nią spotykać przez rok? A jego by to drażniło?
Pani lubi dramy- dla mnie to nie jest dobry materiał na żonę i tyle
To musisz przeczytać wątek po raz trzeci. Wyraźnie jest napisane, że tamten facet zachowywał się toksycznie, obśmiewał ich do innych znajomych, odcinał od grupy i ogólnie próbował skłócić po kłótni między nim a narzeczonym autorki - z jego winy. Ona go po tych akcjach zwyczajnie nie lubi i nie ma się co dziwić, bo typ brzmi na zaburzonego i tyle. Nie musi się nikomu tłumaczyć z tej antypatii, bo tutaj nie chodzi o kogoś z rodziny ani kogoś ważnego. To jest jakiś zaburzony znajomy jej partnera. To mocno nienormalne zmuszać się żeby kogoś takiego zapraszać i narażać się na dramy z tym związane. Ale co kto woli, jak dla ciebie przejaw klasy to udawanie, że pada jak na ciebie plują, to się nie zrozumiemy.
Czytałam tu kiedyś wątek opisujący taką samą relację, jak tutaj, czyli znajomego, który odcina jej partnera od grupy, a równocześnie czuje wyraźną niechęć do autorki tematu.
Choć nie pamiętam tytułu ani nicka, to pokrywa się ze sobą tak wiele szczegółów, że założę się, że to był wątek Autorki założony z innego konta.
29 2025-02-14 12:23:31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-14 12:43:58)
Czytałam tu kiedyś wątek opisujący taką samą relację, jak tutaj, czyli znajomego, który odcina jej partnera od grupy, a równocześnie czuje wyraźną niechęć do autorki tematu.
Choć nie pamiętam tytułu ani nicka, to pokrywa się ze sobą tak wiele szczegółów, że założę się, że to był wątek Autorki założony z innego konta.
Też miałam takie wrażenie.
Ale przecież nie byłoby żadnego problemu gdyby narzeczony też zerwał tę znajomość.
Ale on nie chce tego zrobić z jakiś powodów.
Nie wiemy też o co się wtedy pobili.
Ciężko uwierzyć w takie manipulacje, że wszyscy koledzy zrywają z Tobą znajomość mimo że Ty nie chcesz.
Natomiast nietrudno uwierzyć że pod wpływem dziewczyny ktoś odcina wszystkich znajomych, a potem próbuje ich odzyskać.
Niestety przeczytałam jezcze raz i nadal nie wierzę w złego kolegę i poszkodowaną autorkę.
Czytałam tu kiedyś wątek opisujący taką samą relację, jak tutaj, czyli znajomego, który odcina jej partnera od grupy, a równocześnie czuje wyraźną niechęć do autorki tematu.
Choć nie pamiętam tytułu ani nicka, to pokrywa się ze sobą tak wiele szczegółów, że założę się, że to był wątek Autorki założony z innego konta.
Faktycznie było coś takiego. Tamte wątki z tego co mi się wydaje to było takie „co ludzie powiedzą” i wydaje mi się, że sedno problemu w tym wątku jest takie samo. Przeciez chłop autorki powiedział, że ma w sumie wywalone na to czy ten koleś przyjdzie czy nie. Więc jak ona go nie lubi to niech nie zaprasza, będą konsekwencje w postaci mieszania w ekipie? Przeciez ponoć już ich odciął, więc co ja to obchodzi. Jak jej facet lubi być znajomymi z ludźmi którzy go nie szanują, to jego sprawa. Ja bym się odcięła skoro to toksyczne środowisko, pozwalają na jakieś obgadywanie, podśmiechujki itd.
Flowerdy czy jakoś tak był nick https://www.netkobiety.pl/t134594.html
Pod tamtym nickiem były ze trzy wątki i serio jak nigdy muszę się zgodzić z Elą, ślub to ostatnie to tam potrzeba…zarówno związek jak i całe środowisko mocno pachnie patola.
Collin, jeśli miedzy tobą a znajomym coś nie tak zaszło, to jest to wystarczający powód do tego, by go nie chcieć zapraszać na własne wesele. To jest tylko znajomy, w dodatku bardziej lubego niż twój, to nie jest ani matka, ani przyjaciel z którym znacie się 30 lat. Tylko obcy człowiek, przez którego poczuliście się źle.
Flowerdy czy jakoś tak był nick https://www.netkobiety.pl/t134594.html
Pod tamtym nickiem były ze trzy wątki i serio jak nigdy muszę się zgodzić z Elą, ślub to ostatnie to tam potrzeba…zarówno związek jak i całe środowisko mocno pachnie patola.
Ooo...Ten faktycznie musiał wyjść spod tych samych palców, ale wątek, o którym ja piszę był nieco starszy i wydaje mi się, że bardziej rozbudowany.
Widać, że Autorka trochę tego popełniła ![]()
Halina3.1 napisał/a:Flowerdy czy jakoś tak był nick https://www.netkobiety.pl/t134594.html
Pod tamtym nickiem były ze trzy wątki i serio jak nigdy muszę się zgodzić z Elą, ślub to ostatnie to tam potrzeba…zarówno związek jak i całe środowisko mocno pachnie patola.
Ooo...Ten faktycznie musiał wyjść spod tych samych palców, ale wątek, o którym ja piszę był nieco starszy i wydaje mi się, że bardziej rozbudowany.
Widać, że Autorka trochę tego popełniła
Chyba tak jest, bo coraz się takie wątki pojawiają w stylu problemy ze znajomymi, przyjaciółmi, jakieś kłótnie i wszystkie pisane podobnym stylem. Ktoś ma chyba taki fetysz albo zaburzone relacje. Albo lubi kręcić dramy.
35 2025-02-14 14:12:10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-14 14:19:59)
Do wielowatkowcow gdzie trzeba zbierać dane po całym forum ciężko się odnosić.
Kontekst ma znaczenie
Możliwe że wszystkie te zdarzenia łączy facet ciapa,
36 2025-02-15 13:45:17 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-02-15 13:46:06)
Chcielibyśmy z narzeczonym zacząć planować ślub i wesele. Problem przyszedł kiedy zaczęliśmy rozmawiać o gościach. Narzeczony na studiach poznał chłopaków U, W, X, Y i Z i zaczęli się przyjaźnić i stworzyli swoją grupę. Też ich znam, był czas, kiedy wszyscy bardzo często się razem spotykaliśmy, poznałam dziewczyny tych chłopaków i do tej pory utrzymujemy kontakt. W pewnym momencie między narzeczonym a kolegą X doszło do kłótni (z winy X, zaczął zachowywać się toksycznie, mój narzeczony po pijaku wyrzucił mu wszystko, tamten się uraził i przestał odzywać) i od tamtego momentu oboje zostaliśmy wykluczeni z grupy, kumpel organizował bardzo często spotkania ze wszystkimi bez nas. To są bardziej znajomi narzeczonego, wiem, że ja jestem w tej ekipie tylko z racji bycia z nim w związku, więc mnie to aż tak nie obeszło, ale jego to bolało, cała ekipa zachowała się słabo pozwalając na takie coś. Doszło parę innych sytuacji, gdzie X zachowywał się cały czas toksycznie, w moich oczach już był skreślony, nie lubię go. Jakiś czas temu po prostu zaczęli rozmawiać z powrotem, okej, ale z racji takiej, że z jakiejś chorej zawiści odcinał nas od grupy, wiem, że nas wyśmiewał za plecami, i ogólnie z faktu jakim jest człowiekiem, powiedziałam facetowi, że nie chcę go widzieć na wydarzeniach, które będą organizowane przez nas. A teraz chcemy organizować ślub i wesele i nie chcę go na nim. A narzeczony za to stwierdził, że okej, to moja decyzja, nie ma problemu, ale to było dawno i głupio będzie z jednej ekipy nie zaprosić tylko jednej osoby. Wiem, że jedna osoba nie robi różnicy, ale ja po prostu nie chcę go uwzględniać w niczym, bardzo zaszedł mi za skórę i nawet nie chcę mi się za bardzo pojawiać na wyjściach, na których on jest. Czy to będzie dziecinne, niesmaczne?
Dziecinne, to jest rozkminianie takiego problemu w ogóle. Jak dla mnie właściwe w tej sytuacji byłoby zaproszenie wszystkich znajomych wyłącznie na ślub z pominięciem przyjęcia weselnego, to drugie bowiem powinno być zarezerwowane, z racji swojego charakteru, dla gości, z którymi kontakty są naprawdę bardzo bliskie, bo nie jest to impreza na miarę wspólnego balangowania w klubie nocnym z kumplami. Tym bardziej, że w przeszłości całe towarzystwo pokazało, że obecność narzeczonego jest im do tego balangowania zbędna.