Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
Brzmi jak przechodzony związek. 8 lat to kupa czasu na podjęcie decyzji czy idziecie przez życie razem (małżeństwo i ewentualnie dzieci), czy jednak się rozstajecie.
Odpuść, daj mu szanse znaleźć kogoś sensownego.
Jesteś z facetem osiem lat i mówisz, że nie jest w twoim typie!?
To wygląda, że kochasz go bardziej miłością braterską/ przyjacielską niż romantyczną.
Jesteś z facetem 8 lat po czym mówisz że cię nie kręci.To lepiej się rozejść bo już go skrzywdziłaś pisząc takie bzdury tu.Wygląd ana to że jesteś pieprzoną materialistką i być może lecisz na dobrą sytuację finansową i stabilne życie.Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
Czyli to jest źródłem tego kryzysu, o którym pisałaś w poprzednim temacie?
Jestem z facetem od 8 lat.
A podoba ci się na innych płaszczyznach? jesteś dumna z tego co zbudowaliście czy takie mehh...
Czy małżeństwo jest dla ciebie ważne, czy luźny charakter związku tobie odpowiada?
Czy zadecydowaliście wspólnie że 8 lat to dobry czas na podjęcie wspólnych planów, czy to była jednostronna decyzja?
Czy kiedy się poznaliście, to zakłądałaś że tak się wasza relacja potoczy, czy miałaś jakieś marzenia związane z facetami, które się nie spełniły?
Jesteś z facetem 8 lat po czym mówisz że cię nie kręci.To lepiej się rozejść bo już go skrzywdziłaś pisząc takie bzdury tu.Wygląd ana to że jesteś pieprzoną materialistką i być może lecisz na dobrą sytuację finansową i stabilne życie.Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
kochany, ja mam lepszą sytuację finansową niż on, co ty wygadujesz, byłam z nim od momentu, kiedy nie pracowaliśmy i nie mieliśmy nic.
Nie porównuj swojego faceta do aktorów, bo są tacy co każdej kobiecie się podobają, co nie znaczy, że inaczej patrzą na swojego partnera. Zresztą uroda u faceta, nie ma specjalnie związku z tym czy nas pociąga czy nie, bo muszą być inne cechy, które imponują.
Często się widzi pary mające skrajną urodę i każdy się dziwi co on czy ona w nim wiedział/a.
Jest też takie powiedzenie, z ładnej miski się nie najesz… Więc kierowanie się tylko urodą wydaje się bardzo niedojrzałe.
A ty się prosisz o to, żeby mieć takiego faceta co by wszystkie kobiety się za nim oglądały, tylko wtedy zje cię zazdrość.
kochany, ja mam lepszą sytuację finansową niż on,
ok, to finanse nie, wygląd nie. na jakich płaszczyznach ci imponuje? za co go podziwiasz? jakie ma cechy bez których nie wyobrażasz sobie faceta?
11 2025-01-26 23:19:21 Ostatnio edytowany przez New Me (2025-01-26 23:19:33)
To po co sobie wybralas takiego ktory Cie nie pociaga?
Czyli to jest źródłem tego kryzysu, o którym pisałaś w poprzednim temacie?
Podbijam pytanie.
Swoją drogą po co założyłaś drugi wątek, jeśli informacje w nich zawarte dobrze się ze sobą uzupełniają?
Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Paie Emilu! Proszę pociągnąć te klape w suficie! Tam jest wyjście z piwnicy i może Pan spotkać tam nas, normalnych ludzi na świecie.
Uwaga, news dnia: nie tylko kobiety tak robią. Faceci też czasem są w związkach z wygody.
Kolejny news: pożądanie w wieloletnim związku trzeba budować. I to zadanie dla obu stron.
Inny news: nie elegancko jest projektować swoje kompleksy i uprzedzenia względem kobiet na forumowiczki.
Wiem panie Emilu, dużo do przetrawienia. Prosze pamiętać: klapa w suficie!
14 2025-01-27 17:39:51 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-27 17:48:11)
Jesteś z facetem 8 lat po czym mówisz że cię nie kręci.To lepiej się rozejść bo już go skrzywdziłaś pisząc takie bzdury tu.Wygląd ana to że jesteś pieprzoną materialistką i być może lecisz na dobrą sytuację finansową i stabilne życie.Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Czesc Emil ![]()
Autorka się miota ale tylko my dwaj wiemy co jest realnym problemem
Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
Wybrałaś z rozsądku.
Znam osoby co tak żyją długo z sobą. Nie masz szczęścia.
Z czasem kogoś zobaczysz poznasz i strzeli amor odrazu, będziesz szalała za kimś, czas pokaże.
Emil38 napisał/a:Jesteś z facetem 8 lat po czym mówisz że cię nie kręci.To lepiej się rozejść bo już go skrzywdziłaś pisząc takie bzdury tu.Wygląd ana to że jesteś pieprzoną materialistką i być może lecisz na dobrą sytuację finansową i stabilne życie.Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Czesc Emil
Autorka się miota ale tylko my dwaj wiemy co jest realnym problemem
Wątpię, autorka pewnie sama nie wie, a problem nie nie musi być jeden.
Bert44 napisał/a:Emil38 napisał/a:Jesteś z facetem 8 lat po czym mówisz że cię nie kręci.To lepiej się rozejść bo już go skrzywdziłaś pisząc takie bzdury tu.Wygląd ana to że jesteś pieprzoną materialistką i być może lecisz na dobrą sytuację finansową i stabilne życie.Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Czesc Emil
Autorka się miota ale tylko my dwaj wiemy co jest realnym problemem
Wątpię, autorka pewnie sama nie wie, a problem nie nie musi być jeden.
Nie nie. Emil wie. Zawsze jest jeden główny powód. Po prostu facet Autorki ma małego ![]()
Sorki Autorko za żenujący żarcik:)
Emil38 napisał/a:Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Paie Emilu! Proszę pociągnąć te klape w suficie! Tam jest wyjście z piwnicy i może Pan spotkać tam nas, normalnych ludzi na świecie.
Uwaga, news dnia: nie tylko kobiety tak robią. Faceci też czasem są w związkach z wygody.
Kolejny news: pożądanie w wieloletnim związku trzeba budować. I to zadanie dla obu stron.
Inny news: nie elegancko jest projektować swoje kompleksy i uprzedzenia względem kobiet na forumowiczki.Wiem panie Emilu, dużo do przetrawienia. Prosze pamiętać: klapa w suficie!
Dobrze się czasem pośmiać! Dzięki Smutna.
Emil38 napisał/a:Cora zwiećej takich kobiet Panowie takze uważajcie na takie kobiety.
Paie Emilu! Proszę pociągnąć te klape w suficie! Tam jest wyjście z piwnicy i może Pan spotkać tam nas, normalnych ludzi na świecie.
Uwaga, news dnia: nie tylko kobiety tak robią. Faceci też czasem są w związkach z wygody.
Kolejny news: pożądanie w wieloletnim związku trzeba budować. I to zadanie dla obu stron.
Inny news: nie elegancko jest projektować swoje kompleksy i uprzedzenia względem kobiet na forumowiczki.Wiem panie Emilu, dużo do przetrawienia. Prosze pamiętać: klapa w suficie!
To prawda, ja też się przednio uśmiałam ![]()
A lekkość pióra i trafność przekazu, jakie biją z tego posta, zasługują na forumowe wyróżnienie! ![]()
może Pan spotkać tam nas, normalnych ludzi na świecie.
Czytając wiele Twoich odpałów, no nie wiem, czy wszyscy tacy normalni. ![]()
już Wam odpowiadam, kochani.
Myślę, że to nie jest źródło kryzysu. Po prostu przestaliśmy się ostatnio dogadywać, każdy ma dużo pracy, mnie irytuje, że zaczął sobie olewać obowiązki domowe, jego irytuje, że mu o tym gadam i uważa, że się czepiam i tak naprawdę wychodzi kłótnia 1-2 razy w tygodniu, bo zwracam dorosłemu facetowi na coś uwagę, a on mi z przekręcaniem oczu wyskakuje.
Tylko, że uznaję, że to taki okres, mam nadzieję. Wcześniej takich kryzysów nie było i dużo jego cech charakteru mi się podoba. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, podobne poczucie humoru, takie same poglądy na świat, marzenia, lubię jak dogaduje się z moją rodziną i przyjaciółmi. No nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale on mnie po prostu nie pociąga i nie podoba mi się z wyglądu... On potrafi mnie komplementować cały czas, mówi, że bez makijażu jestem najpiękniejsza, takie tam, no ale ja niestety tak na niego nie patrzę.
22 2025-01-28 12:54:19 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-28 13:03:56)
już Wam odpowiadam, kochani.
Myślę, że to nie jest źródło kryzysu. Po prostu przestaliśmy się ostatnio dogadywać, każdy ma dużo pracy, mnie irytuje, że zaczął sobie olewać obowiązki domowe, jego irytuje, że mu o tym gadam i uważa, że się czepiam i tak naprawdę wychodzi kłótnia 1-2 razy w tygodniu, bo zwracam dorosłemu facetowi na coś uwagę, a on mi z przekręcaniem oczu wyskakuje.
Tylko, że uznaję, że to taki okres, mam nadzieję. Wcześniej takich kryzysów nie było i dużo jego cech charakteru mi się podoba. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, podobne poczucie humoru, takie same poglądy na świat, marzenia, lubię jak dogaduje się z moją rodziną i przyjaciółmi. No nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale on mnie po prostu nie pociąga i nie podoba mi się z wyglądu... On potrafi mnie komplementować cały czas, mówi, że bez makijażu jestem najpiękniejsza, takie tam, no ale ja niestety tak na niego nie patrzę.
Czyli klasyka . Podzial obowiazkow. Witamy w klubie ![]()
olly08 napisał/a:już Wam odpowiadam, kochani.
Myślę, że to nie jest źródło kryzysu. Po prostu przestaliśmy się ostatnio dogadywać, każdy ma dużo pracy, mnie irytuje, że zaczął sobie olewać obowiązki domowe, jego irytuje, że mu o tym gadam i uważa, że się czepiam i tak naprawdę wychodzi kłótnia 1-2 razy w tygodniu, bo zwracam dorosłemu facetowi na coś uwagę, a on mi z przekręcaniem oczu wyskakuje.
Tylko, że uznaję, że to taki okres, mam nadzieję. Wcześniej takich kryzysów nie było i dużo jego cech charakteru mi się podoba. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, podobne poczucie humoru, takie same poglądy na świat, marzenia, lubię jak dogaduje się z moją rodziną i przyjaciółmi. No nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale on mnie po prostu nie pociąga i nie podoba mi się z wyglądu... On potrafi mnie komplementować cały czas, mówi, że bez makijażu jestem najpiękniejsza, takie tam, no ale ja niestety tak na niego nie patrzę.Czyli klasyka . Podzial obowiazkow. Witamy w klubie
Nie wiem czy klasyka, bo do tego można zaliczyć podział kasy Itp. Niech każdy robi to co umie najlepiej, pomaga jak druga strona poprosi, bo sama sobie nie radzi. Wymuszanie do niczego dobrego nie prowadzi. Każdy powinien wiedzieć co do niego należy, a nie całe życie popychać kogoś albo być popychanym.
Ale tu głównym problemem jest to, że autorce partner się nie podoba z wyglądu i jej nie pociąga, bo pewnie zakochała się w jakimś aktorze. Dziwne, że przez tyle lat się podobał.
no właśnie nie, nie podobał mi się, zakochałam się w nim jako człowieku i uważam, że ma super charakter, ale chyba nigdy nie byłam nim zachwycona... natomiast kiedy zobaczę kogoś tak 100% w moim typie, to potrafię się zachwycić i pomyśleć, że ktoś jest wow, niestety
no właśnie nie, nie podobał mi się, zakochałam się w nim jako człowieku i uważam, że ma super charakter, ale chyba nigdy nie byłam nim zachwycona... natomiast kiedy zobaczę kogoś tak 100% w moim typie, to potrafię się zachwycić i pomyśleć, że ktoś jest wow, niestety
No to poważnie pomysl. Zeby sobie życia nie spierdzielic. Ja uwazam że jednak pociąg musi być bo bez tego zrobisz? W bierki grać będziecie? Bedziesz się zmuszać do seksu? Jak chcesz bez tego bliskosc budować? Pytania na które sama musisz odpowiedzieć. Ta osoba nie musi być najpiękniejsza na świecie ale coś nas musi do niej ciągnąć. Nie sam wyglad bo to też za malo - raczej caloksztalt ale dla mnie wyglad tez jest wazny. Inaczej się posypie (a już będą kredyty, dzieciaki itd). I dramat. Start od zera z dziecmi
no właśnie nie, nie podobał mi się, zakochałam się w nim jako człowieku i uważam, że ma super charakter, ale chyba nigdy nie byłam nim zachwycona... natomiast kiedy zobaczę kogoś tak 100% w moim typie, to potrafię się zachwycić i pomyśleć, że ktoś jest wow, niestety
Licz na te zachwyty a zostaniesz sama.
Pamiętaj, że jeszcze ten ktoś musi się tobą zachwycić, a to już trudniej na obopólne zachwyty, po zachwycie może też przyjść rozczarowanie.
Takim sposobem możesz jeszcze kilka razy w życiu się zakochiwać i odkochiwać.
Ale to twoje życie, rób jak uważasz.
Co zamierzasz teraz z tym fantem zrobić?
a no i dodam, że ten zachwyt to tylko coś związanego z wyglądem i nigdy nie miałam żadnych, nawet najmniejszych myśli o zdradzie, po prostu chyba kocham go jako człowieka, ale nie nie kocham go tak z pożądaniem...
już Wam odpowiadam, kochani.
Myślę, że to nie jest źródło kryzysu. Po prostu przestaliśmy się ostatnio dogadywać, każdy ma dużo pracy, mnie irytuje, że zaczął sobie olewać obowiązki domowe, jego irytuje, że mu o tym gadam i uważa, że się czepiam i tak naprawdę wychodzi kłótnia 1-2 razy w tygodniu, bo zwracam dorosłemu facetowi na coś uwagę, a on mi z przekręcaniem oczu wyskakuje.
Tylko, że uznaję, że to taki okres, mam nadzieję. Wcześniej takich kryzysów nie było i dużo jego cech charakteru mi się podoba. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, podobne poczucie humoru, takie same poglądy na świat, marzenia, lubię jak dogaduje się z moją rodziną i przyjaciółmi. No nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale on mnie po prostu nie pociąga i nie podoba mi się z wyglądu... On potrafi mnie komplementować cały czas, mówi, że bez makijażu jestem najpiękniejsza, takie tam, no ale ja niestety tak na niego nie patrzę.
Bez sensu. Marnujeszs sobie i jemu czas. Jakby to moj partner napisal i gdybym to przeczytala, to bym sama zerwala zeby zachowac jakies resztki godnosci i nie tkwic w tym czyms, bo trudno to nazwac zwiazkiem z braku laku i lepszego kandydata. Na dokladke wiedzac, ze druga strona sie slini jak spotka kogos ladniejszego i pewnie i tak kiedys sie zlamie.
olly08 napisał/a:no właśnie nie, nie podobał mi się, zakochałam się w nim jako człowieku i uważam, że ma super charakter, ale chyba nigdy nie byłam nim zachwycona... natomiast kiedy zobaczę kogoś tak 100% w moim typie, to potrafię się zachwycić i pomyśleć, że ktoś jest wow, niestety
Licz na te zachwyty a zostaniesz sama.
Pamiętaj, że jeszcze ten ktoś musi się tobą zachwycić, a to już trudniej na obopólne zachwyty, po zachwycie może też przyjść rozczarowanie.
Takim sposobem możesz jeszcze kilka razy w życiu się zakochiwać i odkochiwać.
Ale to twoje życie, rób jak uważasz.Co zamierzasz teraz z tym fantem zrobić?
Rozczarownie będzie zawsze - mniejsze lub większe ale zawsze
30 2025-01-28 14:47:10 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-28 14:51:21)
a no i dodam, że ten zachwyt to tylko coś związanego z wyglądem i nigdy nie miałam żadnych, nawet najmniejszych myśli o zdradzie, po prostu chyba kocham go jako człowieka, ale nie nie kocham go tak z pożądaniem...
To że inne osoby spoza zwiazku się podobają to normalne. Pytanie co z tym zrobisz. Ale Twoja osoba ...no musi Cie cos do niej ciągnąć
A pożądanie to bez zaopiekowania bedzie znikać. To ma baterie bezobsługowe na jakiś czas. Potem trzeba się już postarać. Tylko dbając o związek możesz to utrzymać. Praca i zaangażowanie albo zjazd pożądania
Chcesz świeże pożądanie- to zmien faceta znow na jakiś czas samo bedzie działać
31 2025-01-28 15:16:36 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-28 15:23:33)
.
olly08 napisał/a:a no i dodam, że ten zachwyt to tylko coś związanego z wyglądem i nigdy nie miałam żadnych, nawet najmniejszych myśli o zdradzie, po prostu chyba kocham go jako człowieka, ale nie nie kocham go tak z pożądaniem...
To że inne osoby spoza zwiazku się podobają to normalne. Pytanie co z tym zrobisz. Ale Twoja osoba ...no musi Cie cos do niej ciągnąć
A pożądanie to bez zaopiekowania bedzie znikać. To ma baterie bezobsługowe na jakiś czas. Potem trzeba się już postarać. Tylko dbając o związek możesz to utrzymać. Praca i zaangażowanie albo zjazd pożądania
Chcesz świeże pożądanie- to zmien faceta znow na jakiś czas samo bedzie działać
Dokładnie to tak działa, zmienisz faceta za kilka lat będziesz miała powtórkę z rozrywki.
Nie myślisz kategoriami dojrzałymi.
Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów
Serio? Może on myśli tak samo o tobie
Po za tym tak jak w tym memie: Jeśli chcesz to (tutaj Chad z szeroką szczęką itp) to musisz mieć to (tutaj 90-60-90 w pięknych długich włosach)
Jak masz zdradzać, to go zostaw.
Po tak długim czasie to raczej normalne, że traci pociąg do drugiej połówki.
Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
Moja droga ![]()
Ogień trzeba podsycać inaczej sam gaśnie.
Jeśli nie jesteś gotowa by to robić to daj sobie i temu człowiekowi spokój.
Każde z Was zasługuje na kogoś, kto będzie kochał, szanował, pożądał itp. ale aktorów to raczej sobie odpuść. Ja też się kochałam w aktorach ale miałam wtedy może 10-15 lat ![]()
Z pozdrowieniami ...
36 2025-05-16 18:09:02 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-16 18:11:02)
olly08 napisał/a:Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?Moja droga
Ogień trzeba podsycać inaczej sam gaśnie.
Jeśli nie jesteś gotowa by to robić to daj sobie i temu człowiekowi spokój.
Każde z Was zasługuje na kogoś, kto będzie kochał, szanował, pożądał itp. ale aktorów to raczej sobie odpuść. Ja też się kochałam w aktorach ale miałam wtedy może 10-15 lat
Z pozdrowieniami ...
Jaki ogień? W tym palenisku nigdy nie było nawet żaru
Dziewczyna kilkukrotnie napisała, że on nigdy jej nie pociągał fizycznie. Trwa w relacji, bo on jest dobry i ma dobry charakter, i ona go kocha jako człowieka. To jest związek jak z przyjacielem. Ona nigdy nie będzie z nim szczęśliwa, bo będzie brakowało jej spełnienia w sferze seksualnej. Na razie sama się oszukuje, że cechy charakteru są tak cudowne, iż rekompensują brak pociągu.
Kiedyś spotka na swej drodze kogoś, kto sprawi, że poczuje stado motyli w brzuchu, pozna czym jest seks z kimś, kogo się pragnie, to poleci jak ćma w ogień a on zostanie na lodzie.
Nie wiem, dlaczego ludzie sobie to robią.
Ona nigdy nie będzie z nim szczęśliwa
Za mało napisane. Ona nigdy nie będzie ze sobą szczęśliwa. Bo na to sobie nie pozwoli. Porównanie faceta do urody aktorów z filmów, bardzo infantylne. Facet o niższym statusie, za spokojny, domator - idealny na worek treningowy.
Wybrała sobie takiego i sama go za to krytykuje. Oczywiście uważa, że nikogo innego sobie do związku nie wyobraża.
Dwa pytanie się zawsze pojawiają, jak się coś takiego czyta:
1. Dlaczego ludzie sobie to robią? Narzekają, że ich ktoś nie pociąga, ale dalej z nim żyją ,bo ma sporo innych zalet. Choć brakuje ten jednej, bez której tak ciężko..
2. Czy te wszystkie zalety, jakie tutaj Autorka wymieniła tak bardzo schodzą na dalszy plan przy braku pociągu fizycznego, że człowiek się męczy do tego stopnia, że chce odejść? Podobno facet nie jest brzydki, jest przeciętny i tu tkwi problem.
Zresztą, jeśli się kogoś porównuje do aktorów, to zaczynam wątpić w jego dojrzałość..
Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
A czy ten pan zrobil dla ciebie coś podobnego? Mam na myśli niespodzianki, zadbanie o ciebie, pomyślenie o twoich potrzebach?
I odwrotnie oczywiście też: Jak dbasz o niego omijając oczywiście to "walnięcie się na kanapie i oglądanie serialu".
Moim zdaniem traktujesz go jak odskocznię od codzienności, monotonności, rutyny, ale złapałaś się w pułapkę, bo związek z kimś kto nie pociąga, to dopiero jest monotonia.
Nic z tego związku nie będzie i najlepiej gdybyś już dziś spakowala walizkę i po prostu przestała bawić się w domek.
Nie marnuj dłużej czasu swojego i tego faceta.
Dwa pytanie się zawsze pojawiają, jak się coś takiego czyta:
1. Dlaczego ludzie sobie to robią? Narzekają, że ich ktoś nie pociąga, ale dalej z nim żyją ,bo ma sporo innych zalet. Choć brakuje ten jednej, bez której tak ciężko..
2. Czy te wszystkie zalety, jakie tutaj Autorka wymieniła tak bardzo schodzą na dalszy plan przy braku pociągu fizycznego, że człowiek się męczy do tego stopnia, że chce odejść? Podobno facet nie jest brzydki, jest przeciętny i tu tkwi problem.
Zresztą, jeśli się kogoś porównuje do aktorów, to zaczynam wątpić w jego dojrzałość..
Tak, schodzą. Zalety to jedno a pociąg fizyczny to drugie. Żyć i uprawiać seks z kimś kto nas nie pociąga to nie wiem...jakiś masochizm.
Facet może być obiektywnie przystojny a nie pociągać. A może być przeciętny czy nawet brzydki a sprawiać, że krew szybciej krąży. Mieć to coś, co wymyka się świadomej ocenie. To jak reagujemy na kogoś jest ponad naszą świadomą percepcją. Wystarczy chwila, by wiedzieć, czy chciałbyś mieć z kimś seks.
Tu mamy chyba klasyczny związek z rozsądku.
Już nie czepiajmy się tych aktorów, to był chyba taki przykład, że inni na nią działają a jej własny nie ![]()
Robi sobie kobieta krzywdę a jednocześnie krzywdzi tego faceta..
Związki z rozsądku stanowią swego rodzaju zakrzywianie logiki, skoro tylko ktoś świadomie w to brnie. Jedynym wytłumaczeniem takiego postępowania wydaje się wyrachowanie, bo nie uwierzę, że można kogoś mimo wszystko kochać w ten sposób.
Bujdy równych rozmiarów, co te opisujące naprawę związków po zdradach czy uparcie zarzekane bajeczki o miłości do jednej osoby, kiedy się ją zdradza z inną..
Masz rację, siebie i jego krzywdzi, bo oboje mogliby mieć więcej i być szczęśliwi. Cofam jednak słowa o masochiźmie, jakie wyżej napisałam. Masochizm byłby wtedy, gdy ten seks był z kimś, kto nie tyle nie pociąga nas co odrzuca.
Co do wyrachowania. Wyobraź sobie, że jesteś samotny, spotykasz miłą, dobrą dziewczynę, macie dużo wspólnych zainteresowań, podobne poczucie humoru, poglądy na życie itp. a do tego się lubicie. Seks może nie przynosi wielkich podniet i uniesień, ale też nie jest jakiś przykry. Masz do kogo się przytulić, masz z kim obejrzeć film, z kim zjeść śniadanie... Myślisz sobie, w sumie to dobra dziewczyna, lubię ją a może i kocham? Bo kto wie czym jest miłość, jak nigdy nie kochał? Zostajecie więc parą i jakoś to leci.. Czy to jest wyrachowanie? Chyba nie. Jak już to bardziej lęk przed tym, że stracisz dobre czekając na lepsze, które nigdy może nie nadejść.
Naprawa związków po zdradzie to żadna bujda, ale rozumiem, że pisząc tak, masz już ugruntowane przekonania w temacie, więc szanuję, nie dyskutuję ![]()
43 2025-05-17 08:06:36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-17 08:07:23)
Być może nieco inaczej to postrzegam niż reszta ludzi, albo przynajmniej inaczej niż kobiety. Nie zakładam, że jeśli coś jest dobrze to musi być lepiej, więc niekoniecznie ten seks musi być porywający, bo jeżeli jest dobry( nie zaś kiepski lub tragiczny) to przy całej reszcie zalet takiej osoby, być może uznałbym całość za satysfakcjonującą.
W momencie, kiedy dana osoba wie czego chce a w danej płaszczyźnie jej czegoś wyraźnie brakuje, to nie robi niczego innego, jak oszukuje sama siebie a przy okazji jeszcze swojego partnera. Pomijając już motywy, jakimi się kierują próby wchodzące w związku z rozsądku, jest to zwyczajnie obrzydliwe i krzywdzące, przede wszystkim dla tej drugiej strony.
Tak, mam ugruntowane zdanie w kwestii zdrad, gdyż zdrada oznacza dla mnie zawsze definitywny i nieodwołalny koniec. Nie ma tu miejsca na naprawę czy wybaczanie, gdyż zdrada psuje wszystko i nic już się odbudować nie da. Ktoś może sobie inaczej myśleć, dla mnie zdrada przekreśla wszystko.
Na naprawę jest czas przed zdradą.
Jestem z facetem od 8 lat. Bardzo go kocham jako człowieka. Uwielbiam spędzać z nim czas, robić mu niespodzianki, kiedy muszę jechać do pracy jedyne o czym myślę już pod koniec, to że niedługo wrócę do domu i walniemy się na kanapie, przytulimy i obejrzymy serial. Mam z nim plany na przyszłość, zauważam w nim dużo dobrego, naprawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale...
On nie podoba mi się aż tak bardzo fizycznie. Od dłuższego czasu nie czuję potrzeby zbliżeń. Nie jest w moim typie, nie uważam, że jest brzydki, ale jakoś się nim nie zachwycam, chyba nie patrzę na niego z takim podziwem, nie wiem czy kiedykolwiek pomyślałam sobie "wow, ale on jest przystojny", jedyne co, to "jak na siebie to wygląda bardzo dobrze, nawet ładnie"... Niestety potrafię z zachwytem patrzeć na swoich ulubionych aktorów, czy kogoś tam... na niego nigdy tak nie spojrzałam. I co ja mam z tym zrobić, czy to możliwe, żeby żyć do końca z kimś, kto mi się nie podoba?
Przyjdzie kiedyś jeszcze moment na motyle, i wtedy go skrzywdzisz... Niech sobie ułoży życie z kimś, dla kogo będzie pociągający. I nie zabieraj mu tego czasu, bo im mniej go spędzi z osobą, dla której będzie tym jedynym, tym gorzej.
Myślę, że zabrakło Ci asertywności w którymś momencie, poszłaś na kompromis ze sobą i to teraz wychodzi.
Ja bym nie powiedział mu prawdy na Twoim miejscu, bo może zwątpić w siebie i swój wygląd. Wymyśl jakiś dobry pretekst, jeśli się zdecydujesz na ten krok oczywiście.
Powodzenia