Kosztowny prezent - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Kosztowny prezent

Słuchajcie, mam mały problem, nie wiem, jak powinnam się zachować.

Mój ojciec ma przyjaciółkę, bardzo (ale tak naprawdę bardzo) zamożną. W zasadzie to przyjaciół, ale mąż przyjaciółki w historii nie występuje. wink Znają się od przeszło 20 lat, ja ją też wtedy, jako dziecko, poznałam, ale w żadnym razie nie można ich uznać za "przyjaciół rodziny" - widują się średnio raz w roku przez tydzień - dwa, poza tym tylko regularny kontakt telefoniczny, do tego mają wspólnego przyjaciela, poznali pojedynczych członków swoich rodzin i w zasadzie tyle, takie małe grono bez częstych spotkań.
Mnie w tym gronie absolutnie nie było, spotkałam tę panią pierwszy raz od poznania dopiero rok temu, przyjechali tam, gdzie uczę jeździć na nartach, sama nie jeździ, więc w wolnych chwilach "umilałam" jej czas, kiedy czekała na resztę. Czasem wszyscy razem zjedliśmy obiad, częściej wypiłyśmy na szybko jakąś kawę, bo zaraz miałam lekcję - taka to znajomość, kilkanaście kilkunastominutowych rozmów.

No i teraz pani przyjechała znowu. I pani wręczyła mi prezent. Spieszyłam się, złapałam torebkę, podziękowałam, przeprosiłam i poleciałam dalej. Dopiero później sprawdziłam, co dostałam i trochę zgłupiałam, bo orientuję się, ile to jest warte i mówimy o kwocie powyżej tysiąca złotych. I, ee... nie wiem, jak mam się zachować, bo to w żaden sposób nie jest znajomość "uprawniająca" mnie do otrzymywania takich prezentów?

Wiem, że pani mnie lubi, wiem, że dla niej to jak dla kogoś innego kupić kawę za dychę, ale mimo wszystko jakoś dziwnie zostawić mi to bez reakcji, jakby "się należało". Z drugiej strony - przecież nie polecę do niej z innym prezentem w ramach rewanżu, bo to było głupie. Zaprosiłabym ją chociaż na obiad/kawę/cokolwiek (wiadomo, że to by nie był rewanż finansowy, ale, no wiecie, w ramach miłego doceniającego gestu czy coś), ale po zeszłym roku dobrze wiem, że ona mi nigdy nie pozwoli za nic zapłacić i to pod niewypowiedzianą groźbą awanturki oraz - wypowiedzianą głośno i wyraźnie - obrażenia się na wieki wieków; wbijam nóż w jej serce i jak ja w ogóle mogę brać ze sobą portfel, powinnam pozwolić starszej pani na jej małe fanaberie, jeśli ją to ma uszczęśliwić.

No więc pozwalałam. Ale teraz, kiedy mała fanaberia przestała być mała, nie bardzo wiem, jak się powinnam zachować.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kosztowny prezent

Dalej tak samo. Skoro pieniądze nie są dla niej problemem to pozostaje ci przybrać uśmiech służbowy nr 5 i dalej uprawiać tę małą grę. Ty będziesz się oburzać, ona będzie udawać obrażoną i dalej będzie cię rozpieszczać. Jeśli ci to przeszkadza, to powiedz, że zamiast prezentów bardziej zachwyci cię jak ona wesprze jakieś schronisko dla zwierząt czy coś w ten deseń.

Generalnie to znajoma twojego taty. I utrzymywać dobrą minę powinnaś przez wzgląd na niego. Ona na bank zna wszystkie opowiastki rodzinne twojego ojca i postrzega cię przez pryzmat 'córki kolegi'. Coś jak taka przyszywana cioteczka, która może realizować swoje macierzyńsko-babcine instynkty, bo ma do ciebie sentyment przez te wszystkie opowieści twojego taty. Ot i wszystko. W ostateczności porozmawiaj z tatą, ze czujesz się nieswojo i zapytaj co on na ten temat sądzi i jak według niego mogłabyś wyjść grzecznie z impasu, aby babeczki faktycznie nie urazić.

Co do zasady - nie ma nic złego w pozwoleniu innym na okazywanie sobie dobroci. Niektórzy okazują to ploteczkami, a inni prezentami. A jak ktoś sra pieniędzmi, to ma kompletnie inne ich postrzeganie i dla nich to wtedy byłby wstyd dać 'tanią tandetę'.

3

Odp: Kosztowny prezent
SaraS napisał/a:

Słuchajcie, mam mały problem, nie wiem, jak powinnam się zachować.

Mój ojciec ma przyjaciółkę, bardzo (ale tak naprawdę bardzo) zamożną. W zasadzie to przyjaciół, ale mąż przyjaciółki w historii nie występuje. wink Znają się od przeszło 20 lat, ja ją też wtedy, jako dziecko, poznałam, ale w żadnym razie nie można ich uznać za "przyjaciół rodziny" - widują się średnio raz w roku przez tydzień - dwa, poza tym tylko regularny kontakt telefoniczny, do tego mają wspólnego przyjaciela, poznali pojedynczych członków swoich rodzin i w zasadzie tyle, takie małe grono bez częstych spotkań.
Mnie w tym gronie absolutnie nie było, spotkałam tę panią pierwszy raz od poznania dopiero rok temu, przyjechali tam, gdzie uczę jeździć na nartach, sama nie jeździ, więc w wolnych chwilach "umilałam" jej czas, kiedy czekała na resztę. Czasem wszyscy razem zjedliśmy obiad, częściej wypiłyśmy na szybko jakąś kawę, bo zaraz miałam lekcję - taka to znajomość, kilkanaście kilkunastominutowych rozmów.

No i teraz pani przyjechała znowu. I pani wręczyła mi prezent. Spieszyłam się, złapałam torebkę, podziękowałam, przeprosiłam i poleciałam dalej. Dopiero później sprawdziłam, co dostałam i trochę zgłupiałam, bo orientuję się, ile to jest warte i mówimy o kwocie powyżej tysiąca złotych. I, ee... nie wiem, jak mam się zachować, bo to w żaden sposób nie jest znajomość "uprawniająca" mnie do otrzymywania takich prezentów?

Wiem, że pani mnie lubi, wiem, że dla niej to jak dla kogoś innego kupić kawę za dychę, ale mimo wszystko jakoś dziwnie zostawić mi to bez reakcji, jakby "się należało". Z drugiej strony - przecież nie polecę do niej z innym prezentem w ramach rewanżu, bo to było głupie. Zaprosiłabym ją chociaż na obiad/kawę/cokolwiek (wiadomo, że to by nie był rewanż finansowy, ale, no wiecie, w ramach miłego doceniającego gestu czy coś), ale po zeszłym roku dobrze wiem, że ona mi nigdy nie pozwoli za nic zapłacić i to pod niewypowiedzianą groźbą awanturki oraz - wypowiedzianą głośno i wyraźnie - obrażenia się na wieki wieków; wbijam nóż w jej serce i jak ja w ogóle mogę brać ze sobą portfel, powinnam pozwolić starszej pani na jej małe fanaberie, jeśli ją to ma uszczęśliwić.

No więc pozwalałam. Ale teraz, kiedy mała fanaberia przestała być mała, nie bardzo wiem, jak się powinnam zachować.

Zachowuj się tak jak do tej pory.
Bądź miła, podziękuj pięknie za prezent, okaż radość. Zrób jej tę przyjemność jaką ma darczyńca gdy widzi, że obdarowany jest zadowolony z prezentu.
Jest zamożna, tysiak na prezent to dla niej żaden problem.

4

Odp: Kosztowny prezent

W czym jest tak naprawdę problem?
W twoim poczuciu niskiej wartości, czy może wymyśloną koniecznością rewanżu?

Miała gest, to dała torebkę (gdyby była 8k+, to bym powiedział, że wartościowa. Widziałem już za 25 k).
Przestań postrzegać ten gest materialistycznie.

Jesteś córką znajomego, byłaś miła, to pozwoliła sobie na mały prezent.
To wszystko.

5

Odp: Kosztowny prezent

Ja pierdziele co torebka za 8 tysiecy ja za te kase to sobie cale mieszkanie umebluje jeszcze mi reszta zastanie na wyjazd jakis

6

Odp: Kosztowny prezent
Farmer napisał/a:

W czym jest tak naprawdę problem?
W twoim poczuciu niskiej wartości, czy może wymyśloną koniecznością rewanżu?

Miała gest, to dała torebkę (gdyby była 8k+, to bym powiedział, że wartościowa. Widziałem już za 25 k).
Przestań postrzegać ten gest materialistycznie.

Jesteś córką znajomego, byłaś miła, to pozwoliła sobie na mały prezent.
To wszystko.

Prezentem nie była torebka(damska) tylko coś co było w torebce na prezenty(takiej ozdobnej z kolorowego kartonu). Tak zrozumiałam.

7

Odp: Kosztowny prezent

Tak, upominek w torebce prezentowej. wink

Słuchajcie, nie chodziło mi o rewanż jako taki czy o rozpoczynanie jakiejś licytacji prezentowej, bo to by było głupie, po prostu... jakoś dziwnie mi to zostawić bez żadnej reakcji poza "dziękuję". Wiadomo, jakoś przy najbliższej okazji odniosę się do prezentu, znaczy, docenię go słownie, ale, no... Powiedzmy, że gdybym umiała np. rysować, to narysowałabym jej portret i dała w ramach pamiątki pożegnalnej przed wyjazdem. tongue No, rozumiecie, coś miłego, coś ode mnie, nie "w zamian" za prezent, tylko jako wyraz wdzięczności/sympatii, że o mnie pomyślała i zrobiła coś miłego.
Rzecz w tym, że nie umiem żadnych takich ładnych rzeczy, że spotykamy się w dziczy, że pani nie da się nawet zabrać na kawę czy cokolwiek, a mnie nie ma od rana do wieczora w domu, żeby ogarnąć coś miłego i, powiedzmy, osobistego-a-nie-na-odczepnego.

8

Odp: Kosztowny prezent
SaraS napisał/a:

Tak, upominek w torebce prezentowej. wink

Słuchajcie, nie chodziło mi o rewanż jako taki czy o rozpoczynanie jakiejś licytacji prezentowej, bo to by było głupie, po prostu... jakoś dziwnie mi to zostawić bez żadnej reakcji poza "dziękuję". Wiadomo, jakoś przy najbliższej okazji odniosę się do prezentu, znaczy, docenię go słownie, ale, no... Powiedzmy, że gdybym umiała np. rysować, to narysowałabym jej portret i dała w ramach pamiątki pożegnalnej przed wyjazdem. tongue No, rozumiecie, coś miłego, coś ode mnie, nie "w zamian" za prezent, tylko jako wyraz wdzięczności/sympatii, że o mnie pomyślała i zrobiła coś miłego.
Rzecz w tym, że nie umiem żadnych takich ładnych rzeczy, że spotykamy się w dziczy, że pani nie da się nawet zabrać na kawę czy cokolwiek, a mnie nie ma od rana do wieczora w domu, żeby ogarnąć coś miłego i, powiedzmy, osobistego-a-nie-na-odczepnego.

Samo podziękowanie i  w miłych słowach odniesienie się do prezentu  w zależności od tego co to jest, ( że się podoba, ze używasz, że  przydatny itd.) wystarczy.
Nie wymyślaj nic na siłę.
Ona nie oczekuje rewanżu.

9

Odp: Kosztowny prezent

Droga SaroS, widzę, że kombinujesz jak tu zepsuć sobie relacje z tamta kobieta.
Wiec przestań kombinować, i po prostu zaakceptuj nawet te fanaberie tej starszej pani.
Mnie dopiero zona nauczyła otrzymywać i dawać prezenty, bo wcześniej, przed małżeństwem, nie praktykowałem takich zwyczajów.
dopiero po tym zrozumiałem, jaka przyjemność sprawia dawanie ich.
Wiec pozwól jej sie spełniać w tym, i po prostu podziękuj.

10 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2024-01-11 21:49:29)

Odp: Kosztowny prezent

Eeeee.... szukasz problemu tak gdzie go nie ma.

Jeśli Pani jest naprawdę tak zamożna, to zakładam, że dla niej torebka za 1000 zł to nie jest żaden wydatek, to jak ta kawa za 50 zł.  Nie chcę napisać, że tandeta i śmieć bo wywołam falę oburzenia ŻE JAK TO, ale dobre torebki to ceny po kilka/kilkanaście tysięcy  albo i więcej. Marka, jakość.... 1000 zł dla wiekszosci to jak torebka z CCC albo wittchen wink więc zluzuj.

11

Odp: Kosztowny prezent
SaraS napisał/a:

Tak, upominek w torebce prezentowej. wink

Słuchajcie, nie chodziło mi o rewanż jako taki czy o rozpoczynanie jakiejś licytacji prezentowej, bo to by było głupie, po prostu... jakoś dziwnie mi to zostawić bez żadnej reakcji poza "dziękuję". Wiadomo, jakoś przy najbliższej okazji odniosę się do prezentu, znaczy, docenię go słownie, ale, no... Powiedzmy, że gdybym umiała np. rysować, to narysowałabym jej portret i dała w ramach pamiątki pożegnalnej przed wyjazdem. tongue No, rozumiecie, coś miłego, coś ode mnie, nie "w zamian" za prezent, tylko jako wyraz wdzięczności/sympatii, że o mnie pomyślała i zrobiła coś miłego.
Rzecz w tym, że nie umiem żadnych takich ładnych rzeczy, że spotykamy się w dziczy, że pani nie da się nawet zabrać na kawę czy cokolwiek, a mnie nie ma od rana do wieczora w domu, żeby ogarnąć coś miłego i, powiedzmy, osobistego-a-nie-na-odczepnego.

Zapytaj taty czym pani się interesuje i pomyśl czy mogłabyś jej dać jakiś drobiazg, który by pokazał, że darzysz ją sympatią.
Ten drobiazg powinien być niedrogi za to nadrabiać pomysłowością.
A może jakaś niewielka  fotografia ze stoku w ładnej ramce?

I tak jak pisali inni - nie musisz się zaraz odwdzięczać. W życiu zdarzają się różne sytuacje, kiedyś Ty możesz mieć okazję zrobić coś dla niej, co będzie miało dużą wartość, choć  niekoniecznie materialną smile

12

Odp: Kosztowny prezent

Niepotrzebnie się przejmujesz.
Kup jej coś miłego,nie musi być w tej cenie,
A nawet nie powinno.
Zapytaj  ojca co lubi.
Chociaż jestem przekonana że nie oczekuje rewanżu.

13

Odp: Kosztowny prezent
SaraS napisał/a:

Słuchajcie, mam mały problem, nie wiem, jak powinnam się zachować.

Mój ojciec ma przyjaciółkę, bardzo (ale tak naprawdę bardzo) zamożną. W zasadzie to przyjaciół, ale mąż przyjaciółki w historii nie występuje. wink Znają się od przeszło 20 lat, ja ją też wtedy, jako dziecko, poznałam, ale w żadnym razie nie można ich uznać za "przyjaciół rodziny" - widują się średnio raz w roku przez tydzień - dwa, poza tym tylko regularny kontakt telefoniczny, do tego mają wspólnego przyjaciela, poznali pojedynczych członków swoich rodzin i w zasadzie tyle, takie małe grono bez częstych spotkań.
Mnie w tym gronie absolutnie nie było, spotkałam tę panią pierwszy raz od poznania dopiero rok temu, przyjechali tam, gdzie uczę jeździć na nartach, sama nie jeździ, więc w wolnych chwilach "umilałam" jej czas, kiedy czekała na resztę. Czasem wszyscy razem zjedliśmy obiad, częściej wypiłyśmy na szybko jakąś kawę, bo zaraz miałam lekcję - taka to znajomość, kilkanaście kilkunastominutowych rozmów.

No i teraz pani przyjechała znowu. I pani wręczyła mi prezent. Spieszyłam się, złapałam torebkę, podziękowałam, przeprosiłam i poleciałam dalej. Dopiero później sprawdziłam, co dostałam i trochę zgłupiałam, bo orientuję się, ile to jest warte i mówimy o kwocie powyżej tysiąca złotych. I, ee... nie wiem, jak mam się zachować, bo to w żaden sposób nie jest znajomość "uprawniająca" mnie do otrzymywania takich prezentów?

Wiem, że pani mnie lubi, wiem, że dla niej to jak dla kogoś innego kupić kawę za dychę, ale mimo wszystko jakoś dziwnie zostawić mi to bez reakcji, jakby "się należało". Z drugiej strony - przecież nie polecę do niej z innym prezentem w ramach rewanżu, bo to było głupie. Zaprosiłabym ją chociaż na obiad/kawę/cokolwiek (wiadomo, że to by nie był rewanż finansowy, ale, no wiecie, w ramach miłego doceniającego gestu czy coś), ale po zeszłym roku dobrze wiem, że ona mi nigdy nie pozwoli za nic zapłacić i to pod niewypowiedzianą groźbą awanturki oraz - wypowiedzianą głośno i wyraźnie - obrażenia się na wieki wieków; wbijam nóż w jej serce i jak ja w ogóle mogę brać ze sobą portfel, powinnam pozwolić starszej pani na jej małe fanaberie, jeśli ją to ma uszczęśliwić.

No więc pozwalałam. Ale teraz, kiedy mała fanaberia przestała być mała, nie bardzo wiem, jak się powinnam zachować.

Sara, wystarczy podziękować a przy okazji odwdzięczyć czymś co będzie niezwykle miłe dla starszej pani smile Np. coś co zrobisz własnoręcznie: Kartka z życzeniami namalowana przez ciebie, ciasto upieczone takie jak lubi, itd. itp.

Nie wszyscy oczekują rewanżu za wielkie pieniądze, mimo iż sami drogi prezent wręczyli.

14

Odp: Kosztowny prezent

Rita, pisząc "torebka", miałam na myśli opakowanie prezentu.

Szeptuch, ja ogólnie nie mam żadnych problemów z przyjmowaniem prezentów, dawać też lubię, tu moje wątpliwości budziła raczej, hm, wartość upominku w odniesieniu do relacji. No, coś jakby sąsiadka, z którą od czasu do czasu pogadam, zrobiła mi nagle taki prezent. To było dla mnie dziwne, bo nie byłam wcześniej w takiej sytuacji - prezenty, nawet droższe, jak najbardziej, ale raczej takimi obdarowywaliśmy się w gronie najbliższych.

A poza tym: dziękuję wszystkim za odpowiedzi. No mi właśnie o jakiś drobiazg, nawet niekoniecznie materialny, chodziło. Jak pisałam, nie zamierzałam rozpoczynać żadnego przebijania się prezentami i wiem, że pani tego wcale nie oczekuje. Po prostu chciałam zrobić "coś miłego", ewentualnie usłyszeć, co wypada w takiej sytuacji zrobić zgodnie z SV czy coś. wink

No i w sumie Agnes podsunęła mi pomysł. Wezmę instaksa, pozbędziemy się panów, zrobimy sobie jakąś głupiutką sesję na koniec ich pobytu. Nic materialnego, żaden "rewanż", a coś innego, naszego i pamiątka zostanie. Tak myślę przynajmniej. XD

15

Odp: Kosztowny prezent

Ja też miałam podobny problem z matką mojego partnera. Pani dobrze po 70 tce, dama itd. Dostawałam od niej prezenty dość drogie, co zawsze wprawialo mnie w zakłopotanie, bo co takiej kupić? Raz jakieś perfumy, drugi raz piękny obrus z Polski, aż wpadłam na pomyśł: Ona uwielbia operę, a ponieważ rzadko w niej bywa, kupiłam bilety dla naszej trójki do opery wraz z noclegiem w hotelu po spektaklu, żeby nie jeżdzić po nocy. Od tamtej chwili jestem jej najlepszą przyjaciólką smile Trafiłam w dziesiątkę. Kobieta poczuła się dowartościowana, zaopiekowana i to było dla niej super.

Może po prostu pomyśl, co sprawiłoby przyjemność tej twojej pani? Po prostu przyjemność, nie musi to być jakiś super wartościowy prezent.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024