netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie wiem co robic!

28 odpowiedzi4 708 wyświetleńzałożony przez Swanie, 03.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez Swanie (2010-06-03 15:05:04)

Temat: Nie wiem co robic!

Witam, zaczynam sie powoli uzalezniac od forów... Nie mam komu sie wygadac i  jestescie chyba obecnie jedynymi osobami, które moga mi cos obiektywnie doradzić. Otóż jestem z chłopakiem 1.5 roku. Na początku było wręcz sielankowo, starał się bardzo. Robił dla mnie romantyczne kolacje, na moje 18te urodziny zebrał moich przyjaciół i o 12 w nocy weszli do mojego domu śpiewajac sto lat. Do czasu gdy z nim nie byłam nie wierzyłam w miłosc, dopiero z nim poczułam jej smak. Zamienił mnie z zimnej suki w głupią romantyczkę. Od mniej więcej pół roku wydaje mi się, że czar prysł. Oczywiście dostaje jakies prezenty na urodziny czy gwiazdkę, ale poza tym nie wykazuje żadnej inicjatywy. Nie twierdzę, że chce masy prezentów i wtedy będę szczęśliwsza... On sam mnie nauczył oczekiwać na niespodzianki z jego strony- kwiatka, romantyczny wieczór, cokolwiek. Teraz jednak nie ma z tego nic. Nie zrozumcie mnie źle... I nie piszcie, że sama oczekuje prezentów, a nic nie robię w zamian. Otóż robie! Na gwiazdkę dałam mu prezent i dodatkowo zaplanowałam cały dzień pełen niespodzianek i co? Nie przyjechał bo mu sie nie opłacało, a za to ja musiałam jechac do niego. Stwierdził, że tak bedzie lepiej. Na walentynki przez kilka dni szykowałam własnorecznie robiony prezent, a on? Nic, obejrzelismy film na komputerze. Na rocznice poza prezentem zrobiłam prezentację ze zdjęciami- nie obejrzał jej przez 2 dni bo musiał pograć w grę. W walentynki mieliśmy poważną rozmowę. Popłakałam się, wykrzyczałam mu, że ja sie staram i w zamian oczekuje tego samego. Kiedyś potrafił być czarujący, a teraz skoro już mnie ma nie wykazuje żadnej inicjatywy. Obiecał poprawę. Z obietnicy jednak nic nie wyszło. Do tej pory nic, zero inicjatywy... Ostatnio mu delikatnie przypomniałam o tamtym i obiecał mi, że w tym tygodniu dla mnie cos wymysli, że sie poprawi (mamy na studiach tydzien wolny). Stało się jednak tak, że tydzien temu skręcił kostkę. Mimo wszystko wczoraj był na imprezie, gdzie podobno przez chwilę nawet tańczył, jutro robi sobie z kolegami posiadówkę. Zastanawiam się czy jezeli do niedzieli nie wywiaże się z tej kolejnej obietnicy to słusznie postąpie robiąc mu wyrzuty? Dla innych ma czas, a dla mnie nie? tak chyba nie powinno być... Mnie naprawdę to męczy. Zwłaszcza, że ostatnio ciągle się sprzeczamy, obrażamy... Nieustannie panuje napięta atmosfera. Powiedział mi, ze wydaje mu się, że nie jestem szczęśliwa w związku. I chyba ma rację, kiedyś byłam wesołą, zwariowaną dziewczyną, a obecnie zachowuje się jak jakieś EMO! Mimo wszystko muszę dodać, że kocham go bardzo, on mnie chyba też... Aczkolwiek przez wiele sytuacji, nie wiem co jest prawdą, a co nie. Boje sie go stracić, ale z drugiej strony czuję, że się wypalam w tym związku, idzie mi gorzej z nauką i psychicznie jest dużo gorzej. Wszystkiego się czepiam, jestem zołzą:) Wyolbrzymiam?!

p.s jeżeli doszukacie się jakichkolwiek błedów, albo tekst jest niezrozumiały to wybaczcie, ale piszę to pod wpływem emocji... Ciężko jest kontrolować wtedy ortografię czy też gramatykę.

2

Odp: Nie wiem co robic!

Widzi mi się, że on po prostu poczuł się pewnie, bo już nie musi Cię zdobywać. Dostał to, czego chciał i dodatkowo pewnie pierwsza faza zakochania już opadła i teraz okazuje się jaki naprawdę jest i jak silne jest uczucie między Wami.

Jeżeli on nie będzie chciał wykazać się inicjatywą, to do niczego go nie zmusisz. Albo zaakceptujesz to, jaki się stał, albo będziesz próbować skłonić go do powrotu do takich niespodzianek i prezentów, lub też po prostu się rozejdziecie.

Wybór należy do was. Ale wcześniej powinniście szcze i spokojnie (bez krzyków i płaczu) wyjaśnić swoje stanowiska i jak widzicie przyszłość waszego związku, czego oczekujecie.

3

Odp: Nie wiem co robic!

A propo tej rozmowy walentynkowej to płącz i krzyk to była jedynie pierwsza faza. Potem rozmawialiśmy na spokojnie, wyjaśniłam mu czego oczekuję i potrzebuje. On natomiast uparcie twierdził, że on tak naprawdę lubi robić te niespodzianki, starać się i sam nie wiem czemu się tak zmienił. Gdyby mi powiedział, że to przeszłość, że nie mam na co liczyć to starałabym się to przełknąć. Ja nic na nim nie wymuszam, on sam daje mi ciągle nadzieje powrotu dawnych czasów. Dlatego to tak boli... Do tego te kłótnie. Chce mi się płakać:( Kiedyś byłam twardsza:/ I smiałam się z takich słabych emocjonalnie panienek jaką obecnie jestem

4

Odp: Nie wiem co robic!

spróbuj sie troche wycofać ... moze jak zauważy że Cię nie ma wróci i będzie się od nowa starać? i nie wchódź mu na głowę. nie narzucaj sie. no tak Chłopak już Cię ma więc nie czuje zagrożenia że Cię straci . xprobuj byc niedostępna . Może to cos pomoże. Rozumiem że brakuję Ci zainteresowania z jego strony... to powinno pomoc choć może być ciężo na początku. nie pisz i nie dzwoń do niego pierwsza

5

Odp: Nie wiem co robic!
Malgos napisał/a:

spróbuj sie troche wycofać ... moze jak zauważy że Cię nie ma wróci i będzie się od nowa starać? i nie wchódź mu na głowę. nie narzucaj sie. no tak Chłopak już Cię ma więc nie czuje zagrożenia że Cię straci . xprobuj byc niedostępna . Może to cos pomoże. Rozumiem że brakuję Ci zainteresowania z jego strony... to powinno pomoc choć może być ciężo na początku. nie pisz i nie dzwoń do niego pierwsza

Już tak robiłam... I doczekałam się jedynie wyrzutów, że olewam nasz związek, mniej się angażuję i moje uczucia nie są takie jak dawniej. Było to jakieś 2 tygodnie temu i wtedy właśnie powiedziałam mu o powodach mojego zachowania. Znowu usłyszałam, że nastąpi poprawa i w tym tygodniu coś dla mnie wymyśli... Mamy już czwartek- zamiast niespodzianki kolejne kłótnie... Marnie to wszystko widzę... Tak bardzo liczę, że w ten weekend nastąpi olśnienie.... ehh;/

6

Odp: Nie wiem co robic!

Swanie,jesli obiecuje i nie dotrzymuje obietnic...O l e w a brzydko mowiac was zwiazek,to ja czarno to widze.

7

Odp: Nie wiem co robic!
Pella napisał/a:

Swanie,jesli obiecuje i nie dotrzymuje obietnic...O l e w a brzydko mowiac was zwiazek,to ja czarno to widze.

Tak, ja też czarno to widzę... Stąd stałam się zgorzkniałą zołzą. Bo jednak trudno taki okres czasu zapomnieć jeżeli się kocha i jest się kochanym... Bo to, ze mnie kocha wiem. Jednak co z tego... Po pewnym czasie sama miłość nie utrzyma związku... potrzebne jest poswiecenie, a jego u niego brak;/ Chciałam tylko zaznaczyć, że w naszym związku nie znajdują się tylko złe chwile... Są tez i te dobre. dupciaaaaaaaa!! mam ochote aż bluźnic, Czego nigdy nie robię:)

8

Odp: Nie wiem co robic!

Swanie,a czemu uwazasz,ze cie kocha

9

Odp: Nie wiem co robic!
Pella napisał/a:

Swanie,a czemu uwazasz,ze cie kocha

Dobre pytanie... i  musze przyznać, że ciężko mi na nie odpowiedzieć... Cóż, czuję to. Nie wiem jak mam opisać to żeby nie zabrzmiało banalnie... Gdy mnie przytula robi to z czułością, zwraca się do mnie z szacunkiem, chce spędzać ze mną czas, nie wiem jak mam to inaczej wytłumaczyć:( Po prostu to wiem. Wiem jednak również, że sama jego miłość  mi nie wystarczy... Jestem za młoda na to żeby mój związek wyglądał jak 20letnie małżeństwo. Potrzebuje adoracji, on o tym wie i nic z tym nie robi... I to jest mój problem, działa na mnie destruktywnie. Może jestem głupia, ale juz mnie to przerasta

10

Odp: Nie wiem co robic!

To nic zlego,ze chcesz porywow,czulosci,adoracji,kolacji przy swiecach,ja cie doskonale rozumiem.Masz prawo miec jakies oczekiwania wzgledem partnera.Zastanawia mnie tylko,jaki jest powod takiej sytuacji.

11

Odp: Nie wiem co robic!

Tez niestety nie znam tego powodu... on sam pewnie go nie zna... Moze tak jak powiedziała to a_normalna poczuł się już pewnie, że ma mnie w garści i przestał się starać... A czemu nie reaguje na moje wzmianki o tym? Tego sie chyba nigdy nie dowiem... No nic, zostało mi czekac do końca niedzieli... jeżeli nie wykaże się to ja już chyba nie potrafię dłużej w tym trwać. Zasługuję na kogoś kto będzie mnie doceniał i nie mogę czekać wiecznie aż go olśni...

12

Odp: Nie wiem co robic!

Z jednej strony milosc,a z drugiej brak spelnienia...Ciezka sytuacja.A skoro juz jestesmy przy tym,ze jest zbyt pewny,to moze to powinno byc lekcja,zeby pozwalac sie dlugo zdobywac...

13

Odp: Nie wiem co robic!

Swanie-jesdtem ciekawa czy cos zrobil pozytywnego? Napisz prosze jak potoczyly sie wydarzenia.

Pozdrawiam smile)

14 Ostatnio edytowany przez Swanie (2010-06-03 21:30:29)

Odp: Nie wiem co robic!
Pella napisał/a:

Z jednej strony milosc,a z drugiej brak spelnienia...Ciezka sytuacja.A skoro juz jestesmy przy tym,ze jest zbyt pewny,to moze to powinno byc lekcja,zeby pozwalac sie dlugo zdobywac...

Niestety, ale ta lekcja nie jest dla mnie... Zdobywał mnie przez mniej więcej rok, ja na początku byłam niechętna, musieliśmy przejść naprawdę długą drogę do siebie.
Namaluje Cię Łzami- jeśli chodzi o całokształt związku to na początku było wręcz bajkowo...Romantyczne kolacje z pokojem całym w płatkach róż, kwiatki czasami, ta niespodzianka w moje 18te urodziny. Nie mówie, że te "gesty" były codziennością bo nie były... Jednak raz na miesiąc/dwa czasami nawet trzy zdarzyło mu się wymyślić cos kreatywnego.  I nagle czar prysł.. To jest tak jakby dać dziecku lizaka i mu zaraz go zabrac... Najchętniej bym tylko płakała i tupała nogami:) Po weekendzie dam znać jak wszystko się potoczyło... Sama jestem ciekawa i mam cichą nadzieję, że nie zapomniał kolejny raz o obietnicy... Sesja przede mną i nie chciałabym jej zawalić przez faceta:/

15

Odp: Nie wiem co robic!

No właśnie sesja .. Głupio by było ją zawalić przez rozterki sercowe a skoro sie wtedy wyrzucał że się nie stara mogłaś powiedzieć że czułaś się podobnie jak on się nie angażuje taka sama sytuacja. Jednak mam nadzieję że wszystko się dobrze ułoży. Pamiętaj że najważniejsze jest to byś to Ty czuła się najlepiej i nie patrz na niego . Wiem że Go kochasz ale Twoje szczęście jest najważniejsze. Hmmmm Daj znać jak tam poszło. Jak nic się ciekawego nie wydarzy to trochę spróbuj nie myśleć o nim i zająć się nauka. Ja też myślałam że mnie mój facet kocha... ale jak to mówią kobiety świetnie potrafią udawać orgazm a faceci związek więc .... poczekajmy na rozwój sytuacji .

16

Odp: Nie wiem co robic!
Malgos napisał/a:

No właśnie sesja .. Głupio by było ją zawalić przez rozterki sercowe a skoro sie wtedy wyrzucał że się nie stara mogłaś powiedzieć że czułaś się podobnie jak on się nie angażuje taka sama sytuacja. Jednak mam nadzieję że wszystko się dobrze ułoży. Pamiętaj że najważniejsze jest to byś to Ty czuła się najlepiej i nie patrz na niego . Wiem że Go kochasz ale Twoje szczęście jest najważniejsze. Hmmmm Daj znać jak tam poszło. Jak nic się ciekawego nie wydarzy to trochę spróbuj nie myśleć o nim i zająć się nauka. Ja też myślałam że mnie mój facet kocha... ale jak to mówią kobiety świetnie potrafią udawać orgazm a faceci związek więc .... poczekajmy na rozwój sytuacji .

A jak wygląda Twoja historia? Jeżeli mnie nie kocha to musiałby być świetnym aktorem.. Nawet nie chce o tym myśleć bo takie udawanie miłości jest dla mnie odrażające... Ale to życie pogmatwane jest:)

17 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-04 12:34:13)

Odp: Nie wiem co robic!

Przeczytałam kiedyś w jakiejś gazecie artykuł na temat "Byłych" - w sensie byłych dziewczyn obecnych facetów. Był on o tym, że faceci często opowiadają o nich, jakie to były nienormalne, histeryczne itp. Autorka roztrząsała jednak sprawę od drugiej strony, czyli okazywało się, że kiedy - czysto hipotetycznie - obecna dziewczyna zaprzyjaźniłaby się z "byłą" to stwierdziłaby, że w jakimś stopniu są do siebie podobne i tamta wcale nie była okropna zrzędą i histeryczką BEZ POWODU. Okazuje się bowiem, że niestety wiele kobiet właśnie przez zachowanie swoich facetów zaczyna zachowywać się inaczej niż wcześniej. Są bardziej drażliwe, skłonne do pochopnych ocen i zachowań, płaczu i prawie histerii. Z resztą też przeszłam coś podobnego.
Myślę, że w Waszym przypadku może być podobnie. Nie potrafiłabym podobnie jak Ty być zadowolona kiedy on ciągle coś zaniedbuje, czujesz się olewana itp. Ale myślę, że powinnaś przełamać swoją niechęć w niektórych sytuacjach. Jeśli zależy Ci na tym związku i wiesz, że jemu zależy (choć hmm.. zachowanie nie do końca o tym świadczy) to nie myśl o tym ciągle. Przypomina mi się taka sytuacja z mojego życia, kiedy facet się spóźnił kilka godzin ale za to na przeprosiny przywiózł mi czekoladki. Byłam nieugięta, bo czułam, że nie liczy się z moimi planami. Ale... potem żałowałam, że z moich głupich fochów (a może wcale nie takich głupich?) spędziliśmy połowę dnia pod znakiem mojego nastroju.
Rozumiem, że to jest dla Ciebie ważne, prezenty, drobiazgi, kwiatki. Ty też go lubisz obdarowywać, starasz się itp. Ale z drugiej strony czy wspólne oglądanie filmu w zblazowane walentynki jest czymś tak strasznie złym? Czy warto przywiązywać wagę do "niespodzianek" tylko w "wyjątkowe" dni? Dlaczego wszystko musi być pozbawione spontaniczności?...

18

Odp: Nie wiem co robic!

November to co piszesz jest świętą prawdą. Widzisz, gdyby mój chłopak przywiózł mi na przeprosiny chociażby głupiego lizaka czułabym się wspaniale. W moim przypadku jest natomiast tak, że gdy (tak dla przykładu) pomagałam mu sprzątać mieszkanie po imprezie- razem z jego koleżanką- następnego dnia wpadł na genialny pomysł, że musi jej kupić czekoladki w podziękowaniu. To bardzo ładnie z jego strony, owszem. Tylko dlaczego wobec koleżanki potrafi się zachować jak należy, a ja nie usłyszałam nawet głupiego "dziękuję"? Rozmawialiśmy na ten temat, przeprosił mnie. Zauważył, że wobec mnie było to niesprawiedliwe. Co do wspólnego ogladania filmów... Jasne, jeżeli to jest dodatek do spotkań. My natomiast oglądamy je za każdym razem praktycznie jak się widzimy. Chyba, że idziemy na jakąś imprezę.... Wcześniej chodziliśmy do kina, a teraz kompletnie nic. Impreza, dom, film na kompie, sex. I nie przywiązuje wagi do niespodzianek jedynie w "wyjątkowe" dni. Podkreślam tylko, że nawet w te dni on się nie stara jak kiedyś... Wcześniej nie potrzebował okazji żeby o mnie zabiegać. Tak sobie to piszę i chyba tylko się utwierdzam w przekonaniu, że czas powiedzieć STOP. Czego moge oczekiwać od tego związku skoro po niecałym roku tak sie wszystko zmieniło? Z drugiej strony jak jesteśmy ze sobą razem to po prostu czuję jego miłość. Gdy obawiałam się ostatnio ciąży to on się cieszył... Tylko, że ja już za długo czekam na jego "nawrócenie". Nie mogę sobie znowu wmawiać, że następnym razem się poprawi. Każda z tych sytuacji to dla mnie cios, staję się straszna, zrzędliwa, typowe EMO! A ja wiem, że zasługuje na kogoś kto mnie doceni. Nie mogę sobie wmawiać, że musze przy nim trwać bo nie znajdę nikogo lepszego... Wiecie, to jest naprawdę dobry człowiek, ale ja już chyba wymiękam. Wam może się wydawać, że drań z niego.. Może i trochę. Jednak to są zebrane w kupe sytuacje z przestrzeni 7 miesięcy. Wszystko razem wygląda może nieciekawie, ale jest też nam ze sobą dobrze... Ja już nic nie wiem:( Durna kobieta ze mnie...

19 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-04 16:44:18)

Odp: Nie wiem co robic!

Czytając tego posta z początku wyciągałam na temat faceta wnioski, że faktycznie jest wobec Ciebie bardzo nie fair. Poza tym skoro łączy Was to co mówisz, to być może istota związku gdzieś Wam uciekła... W połowie posta, zauważyłam, że masz świetne podejście do tej sprawy, bo wiesz, że jeśli jest źle mimo rozmów i prób, to fakt - trzeba powiedzieć basta. Sama najlepiej wiesz, co jest dla Ciebie lepsze. Ba, w poście czuć pewność tych słów. I na koniec... bronisz faceta mówiąc, ze bywa też dobrze. Oczywiście to prawda, że każdy związek to najczęściej trochę słońca, trochę deszczu, ale  musisz zastanowić się czy jesteś w stanie to w takiej formie zaakceptować. Znam kilka takich dziewczyn, które opowiadając o swoich relacjach z facetem,  mówią jak jest fajnie, a jak się pojawi problem to już jest do d. porażka i w ogóle, by potem kolejnego dnia być wniebowziętą, tak jakby już wszystko poszło w zapomnienie. Moja "teoria" jest taka, że każdy ma wady, które "uaktywniają" się co jakiś czas i dają w kość, ale poza tym jest dobrze i warto być razem. I to jest jak na szachownicy, raz czarne, raz białe pole. Tylko ważne aby dni "gorsze" nie dominowały.
A tak na prawdę niektóre wady partnera trzeba zaakceptować, a o innych z nim rozmawiać. I to Ty właśnie możesz dostrzec te, których znosić nie chcesz. Przemyśl to, czy te lepsze dni nie znaczą więcej niż to, co Cię boli.

20

Odp: Nie wiem co robic!

Wiem, że jestem niekonsekwenta w tym co piszę... Raz jestem pewna, że chcę to skończyć, raz piszę, że on jest tak naprawdę fajnym gościem, ale chyba ciężko wymagać ode mnie konsekwencji w momencie gdy kocham kogoś całym sercem, a on mnie rani. Wierzę jeszcze po cichu, że on zrozumie, że ja zasługuje na to żeby o mnie dbał.. Najgorsze jest to, że ja się strasznie zmieniłam przez ten związek... Z wesołej dziewczyny powstał potwór który wszystkiego się czepia, jest pesymistą, wszystko jest be i fuj... Myślę, że to też odgrywa dużą rolę w naszych relacjach. Jednak z jakiegoś powodu musiałam się zmienić... Gdy się dawno temu bardzo mocno się pokłóciliśmy kupił mi bukiet kwiatów... Teraz po kłótniach otrzymuję jedynie "przepraszam,  mogę Ci jedynie obiecać, że więcej się to nie powtórzy". Wydaje mi się, że w związku jak we wszystkim wymagana jest równowaga... U nas niestety jej brak... Od pewnego momentu po każdej wpadce słyszałam jedynie słowa skruchy, nie wysilił się, żeby zastąpić moje złe wspomnienia jakimiś lepszymi... A wydaje mi się, że to jest ważne, bo przez to robię się zgorzkniała. Dodatkowo nabawiłam się strasznych kompleksów... Kiedyś czułam się atrakcyjna, doceniona, a obecnie? Mam problem z samą sobą. Myślę sobie, że skoro przestał się o mnie starać to znaczy, że coś jest ze mną nie tak, że nie jestem na tyle wartościowa i fajna żeby o mnie dbać, starać się. Moja samoocena jest obecnie na poziomie ujemnym... Dopiero dzisiaj moja mama z którą mam dobry kontakt powiedziała mi jedno zdanie, które mnie wzmocniło i uzmysłowiło wiele rzeczy: "Ania! Jesteś wspaniałą dziewczyną! Zasługujesz na wszystko co najlepsze! " I ona ma rację... Każda z nas zasługuje na wszystko co najlepsze więc czemu ja nie? Cały czas mam nadzieję, że nawet jeśli nie dopełni tej obietnicy w sobote to przynajmniej moje "zerwanie" jakoś nim wstrząśnie... Jeśli nie to będę bardzo cierpiała, ale ja nie moge juz tak dłuzej:(

21

Odp: Nie wiem co robic!

Dziewczyny, wszystko to racja...
ale...
facet to facet. Nie znam takiego, który na początku związku nie przynosi kwiatków, czekoladek, nie organizuje romantycznych kolacji. Wszyscy jednak, z naprawdę niewielkimi wyjątkami (i to wyjątkami wręcz irytującymi ze względu na swoją zbytnią wrażliwość, emocjonalność i romantyczność, która paradoksalnie odstrasza kobiety), po jakimś czasie przestają to robić.
My, kobiety, wściekamy się. Nie wiemy o co chodzi. Jeszcze wczoraj byłam rozpieszczaną księżniczką a dziś po prostu dziewczyną, z którą się miło spędza czas? Jak to? Co się zmieniło?
Otóż - zmieniła się faza związku. Na początku zawsze jest pełno niespodzianek i spontaniczności. Faceci jednak nie przywiązują do tego takiej wagi jak my. Dla nich, gdy kobieta już jest "ich", to można wreszcie spokojnie ze sobą być. Wiadomo, są pary, które ciągle coś wspólnie organizują. Większość jednak poprzestaje na sporadycznych wyjściach do kina czy restauracji.
Uwierzcie mi na słowo faceci chcą dobrze! Tak jednak są skonstruowani, że bardziej cenią trwały, spokojny związek niż ciągłą fazę zauroczenia. Ileż to razy słyszałam jak chłopak odchodził od dziewczyny bo miał już dosyć ciągłych roszczeń - on po prostu chciał z nią przebywać. Siedzieć razem i oglądać film.
Kwiatki bez okazji to super sprawa ale czy naprawdę najważniejsza?

Dla przykładu - mój chłopak stara się jak może ale nie potrafi zapamiętać wszystkich dat, wymyślać wyjątkowych prezentów i robić czegoś, do czego nie ma głowy. Dlatego wystarcza mi w zupełności, że raz na parę miesięcy przyjdzie do domu z kwiatami albo na walentynki kupi jabłko z napisem "kocham Cię". Nie robię mu wyrzutów, że co - tylko jabłko? A kolacja? A jakiś teatr? Co to za walentynki? Przecież ja przygotowywałam się do nich już od dwóch miesięcy, rozprawiałam na temat prezentu dla niego ze wszystkimi przyjaciółkami i starałam się wybrać najfajniejszy dla niego! Mówię mu zamiast tego, że jabłko jest super, że jest najpiękniejsze na świecie - bo od niego. Przy okazji mile łechce jego ego, co sprawia, że następnym razem ma jeszcze większą ochotę, żeby coś dla mnie zorganizować.
Czy którakolwiek z was miałaby ochotę robić coś na siłę? Jeśli ktoś w kółko was prosi i prosi o niespodziankę - czy nie macie jej już z miejsca trochę dosyć? Ja tak mam i wiem na sto procent, że ma tak mój chłopak.

Spróbuj przestać tak obsesyjnie o tym myśleć, Swanie. Skup się na tym, co kochasz w swoim facecie, bo wiedz, że większość waszej przyszłości to będzie właśnie ta codzienność - problemy w szkole czy pracy, brak czasu, zapominanie, rachunki. To wtedy zaczniesz tak bardzo cenić wspólne siedzenie przed telewizorem. Postaraj się trochę bardziej docenić to, co Twój chłopak robi dobrze zamiast wytykać mu to, co według Ciebie jest nie tak. Nie da się trwałego związku zbudować na prezentach - da się natomiast na przebywaniu razem.
Jeżeli zaś brakuje Ci aktywności - sama coś zaplanuj. Kino? Zarezerwuj bilety i oznajmij, że dzisiaj wychodzicie. Spacer? Kto ci broni wziąć go rano za rękę i powiedzieć, że teraz idziecie do parku karmić kaczki? Uwierz mi, że kobieta też może przejąć inicjatywę - nie raz i nie dwa ze zbawiennym skutkiem dla związku.

22

Odp: Nie wiem co robic!

Widzisz, to co piszesz Pennylane jest absolutną racją, jednak mnie nie rozchodzi się o same prezenty w sobie, ale gest. Czy uważasz, że ja wymagam jakiś wymyślnych prezencików? Otóż nie, wydaje mi się, że jednak o związek trzeba dbać. Nie czekam bezczynnie aż on na coś wpadnie, sama też inicjuję, jednak za dwoje niestety nie potrafię dbać o ten związek. Czy fakt, że przez 2 dni nie spojrzał na Twój prezent bo grał w grę, albo przez tydzień zapominał dać Ci prezentu urodzinowego nie sprawiłoby Ci przykrości? Bo ja poczułam się kompletnie nieważna, zapomniana. Niby to co piszesz przemawia do mnie, wiem, że powinnam to milion razy przeczytać i wyciągnąć odpowiednie wznioski. Uważasz jednak, że po 1.5 roku związku ma on wyglądać jak 20letnie małżenstwo? To sprawiedliwe, że on zapomina o moich potrzebach mimo tego, że mu mówiłam czego potrzebuję? Gdyby mi oznajmił, że on po prostu tego już nie potrafi, że kocha mnie, ale nie jest na tyle kreatywny żeby kupić mi lizaka i podziękować za pomoc może i bym przełknęła ten problem. On jednak powiedział, że uwielbia sprawiać mi radość poprzez jakieś drobiazgi- romantyczny spacer, kolacja zrobiona przez siebie jednak nie wie czemu już tego nie robi i że się to zmieni. Nie zmieniło się nic... Czy to jest ok wobec mnie? To oczywiste, że po pewnym okresie to pierwsze "bum" zanika w codzienności, już nie ma takiego szału jak na początku. To znaczy według Ciebie, że po tym okresie mamy się już nie starać? Czy obiecując coś partnerowi zapominasz o tym? ja już sama się w tym wszystkim gubię, jestem przepełniona goryczą. Muszę się trochę zdystansować bo sama już nie wiem czego bardziej chcę. Dziękuje Wam za wszystko co piszecie... przynajmniej mam o czym myślec:)

23

Odp: Nie wiem co robic!

No to muszę Wam powiedzieć, że po tym weekendzie zaczynam wierzyć w mojego faceta:) Pamiętał! Weszłam do mieszkania na działce i co? Róża na powitanie! Do tego na stole ustawione kieliszki, wino i świeczki:D Co z tego, że jakieś stare i wyplone! Ważne, że były:):) Następnie w pokoju na łóżku widniał napis "kocham Cię" zrobiony z płatków róż:D Sztucznych, ale ćśśś:):) Przeprosił mnie, powiedział, że ma świadomość tego, że nawalił i nasz związek na tym ucierpiał...Oraz, że mnie kocha najmocniej na świecie i za nic nie pozwoli mi tak łatwo odejsc:) Achh  faceci... Cierpie przez drania w jednej chwili, a w drugiej stopy całować mu chcę za to, że nie okazał się dupkiem:)

24

Odp: Nie wiem co robic!

jej jakie to słodkie najważniejsze że pamiętal smile bardzo sie ciesze ze tak milo spędziliście wieczór i że jesteś szczęśliwa smile zrozumiał i przyznal się do błedu to bardzo dużo znaczy smile pielęgnujcie teraz razem ten związek życzę szczęścia i powodzenia:)

25

Odp: Nie wiem co robic!

Swanie, mam wrazenie ze to co mowisz to wyjete moje zycie.. Najpierw płacze, wkurzam się, rozmowy.. Dół za dołem, deprecha, nie masz sił aby sie skupić na czymkolwiek.. Mega zmęczenie.. A za chwile, po kolejnej rozmowie, po kolejnym płaczu cos sie zmienia.. Coś jakby zrozumiał? I znów jest pięknie.. I znów czujesz się kochana i potrzebna.. I wiesz, że pomimo tych najgorszych chwil to ten jedyny.. co nie? smile

26

Odp: Nie wiem co robic!

Msbreezerka- dokładnie tak:) Mam nadzieję, że to ten bo go bardzo kocham, tylko mógłby nie dostarczac mi mimo wszystko tylu emocji:)A może dla odmiany to my coś odwalimy, żeby to oni się stresowali, płakali? Oczywiście żartuję, ale czasami mogliby poczuc to co my w takich sytuacjaach... Moze byliby bardziej ogarnięci:)

27

Odp: Nie wiem co robic!

Witam, pisze bo mam problem z facetem. Poznaliśmy się 10 miesięcy temu i od tamtej pory jesteśmy razem. Na na początku podchodziłam do tej znajomości z dystansem, on był bardzo zafascynowany moja osoba:) Opowiadaliśmy sobie o naszej przeszłości żeby lepiej się poznać i wtedy się dowiedziałam ze był w związku 7 lat, był już zaręczony ale tamta go zdradziła i ją zostawił. To był dla niego straszny okres. My poznaliśmy się jakoś po roku od jego rozstania z tamtą. Wszystko było naprawdę dobrze do czasu kiedy jakieś  trzy miesiące temu coś się wydarzyło a mianowicie pewnego pięknego dnia przyjechał do mnie, mieliśmy iść na spacerek ale najpierw wypiliśmy kawusie razem a potem on mi powiedział ze nie chce ze mną być bo nie jest pewny co do mnie czuje i chyba mu już nie zależny. To był dla mnie szok. Nogi mi się ugięły bo nie wiedziałam dlaczego, co się stało... rozpłakałam się on tez płakał. Na drugi dzień poprosiłam go o spotkanie i rozmowę bo wiedziałam że to nie możne się tak skończyć. Przyjechał, rozmawialiśmy i on zmienił zdanie co mnie ucieszyło ale tez zaniepokoiło i to bardzo. Powiedział mi ze mu jednak zależny, że nie wiedział co mówi bo miał mętlik w głowie. Od tamtej pory było znowu dobrze ale ostatnio znowu sytuacja się powtórzyła niestety. Zaczęło się od tego ze poprosiłam go żeby skasował zdjęcia swojej ex które znalazłam w jego laptopie. Powiedział ze to zrobi jak znajdzie chwile czasu. Na drugi dzień powiedział mi że mu nie zależny tak jak mi, że nie jest pewny czy chce ze mną być. To było straszne, powiedział jeszcze ze zapomina o mnie jak się nie widzimy i ze nie tęskni tak jak powinien a co najgorsze ze nie powie mi że mnie kocha bo nie czuje tego. Ciężko mi się tego słuchało, płakałam on też. Mówił jeszcze inne dziwne rzeczy, ze nie jestem mu obojętna i ze jestem częścią jego... Poprosił o czas ze musi to przemyśleć ale nie obiecuje niczego. Czuje się strasznie zagubiona, nie wiem co zrobić, co myśleć. Czy chodzi tu o byłą czy po prostu się boi. Musze jeszcze dodać ze nasze życie intymne nie wygląda za dobrze, mogla bym nawet powiedzieć ze go prawie nie ma bo on powiedział ze nie jest gotowy na sex. Po całym tym zdarzeniu odwiózł mnie do pracy, bo pracowałam w ten dzień, powiedział ze jak będę miała ochotę to mogę do niego pisać. Na koniec dal mi buzi i ja odjechałam. Od tamtej pory mija czwarty dzień, nie odzywam się do niego narazie. Nie wiem czy w ogóle to zrobię bo nie wiem co mam myśleć. Zależy mi na nim bardzo. Pomóżcie:(

28

Odp: Nie wiem co robic!

Wiesz kochana, obawiam się, że to może być koniec.. Wiem i rozumiem, to jak bardzo jest Ci przykro, ale nie łudź się, że on nagle wróci, bedziecie szczęśliwi, założycie rodzine.. Po pierwsze, Ty tez daj sobie czasu, nie narzucaj się. Po drugie zauważ, że on nie jest pewny uczuć do Ciebie, chcesz być z kims takim? Z całym szacunkiem, ale jeśli chcesz czuć się jak kobieta to nie zadawaj się z dzieciakiem. Na pewno przeżywa tamto rozstanie, 7 lat, zaręczeni na pewno bardzo ją kochał. A ona go tak zraniła, ale uczucia nagle gumką nie wymarzesz. Nie mniej jednak on nie powinnien traktowac Cie jako odskocznie. Wiążąc się z Tobą wiedział, że czas zapomnieć o byłej, przestawić sie na inne tory, a mimo wszystko tego nie robi.. Tak więc zaufaj mi, lepiej bedzie, jak umówisz się ze znajomymi, urzadzisz imprezke i porządnie się w końcu zabawisz bo taka sytuacja Cie po prostu wykończy!

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026