netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

79 odpowiedzi5 820 wyświetleńzałożony przez Inka90, 08.10.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

1

Temat: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Cześć, napiszcie proszę co o takiej sytuacji sądzicie.
Mam 33 lata, mój facet 46. Oboje jesteśmy po rozwodach, w przyszłym roku planujemy ślub. Od 10 miesięcy mieszkamy razem.
Kupiliśmy mieszkanie do remontu, mój facet większość rzeczy potrafi zrobić sam. Na początku snuł wielkie plany ale okazało się, że gorzej z wykonaniem. Oboje pracujemy. On często po 9, 10 godzin, fizycznie. Przychodzi z pracy, ma podany obiad, ja ogarniam kwestie prowadzenia domu i rachunki. I rozumiem, że jest zmęczony...
Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki. Nie jestem tyranem. Zaproponowałam, żebyśmy do dokończenia remontu zatrudnili fachowców. Nie zgodził się, ponieważ on robi wszystko najlepiej. Problem w tym, że...nie bardzo cokolwiek robi. Rano wychodzi do pracy, obiecuje, że jak wróci to będzie robił to i tamto. A jak wraca siada do grania. Ja cała w nerwach patrzę, czy się ruszy do tego, co obiecał.
2 tygodnie temu w tej bezsilności bez jego wiedzy zatrudniłam pana do położenia paneli. Oczywiście były nerwy i awantura ale przynajmniej jest po czym chodzic. 7 tygodni prosiłam się o podłączenie umywalki w łazience, ponieważ naczynia myłam pod prysznicem. Sama robię co potrafię. Zrywałam starą podłogę, malowałam ściany. Też po pracy. Może źle robię ale jak widzę, że ktoś nawala to biorę sprawy w swoje ręce.
Ale jestem tym już zmęczona. Po pierwsze mieszkaniem w ciągłym syfie, po drugie myśleniem o wszystkim i załatwianiem wszystkiego. Już mu po prostu nie wierzę w te jego obietnice. Rozmowa nic nie daje.
Ostatnio kiedy długo nie wracał z pracy coś mnie tknęło i poszłam pod dom jego kolegi. Słyszę ożywiona dyskusje, której przewodzi mój facet. Dzwonie do niego, odbiera i mówi, że zaraz będzie. Mija godzina. Dzwonie znów i nie odbiera. Odebrał za 4 razem i mówi, że już dochodzi do domu. Rzeczywiście wyszedł po chwili od kolegi i trafił do domu. Nie rozumiem takiego egoizmu. Jak można siedzieć kilka godzin z kolegami z pracy? Ja prosto po pracy z wywieszonym jęzorem gnam do domu, bo trzeba psa wyprowadzić, zrobić obiad, wstawić pranie. 3 razy przekładałam spotkanie z przyjaciółka, bo brakło mi na nie czasu.
Czuje, jakbym była sama. Chociaż wtedy nikt by nie torpedował moich pomysłów a o remoncie dawno bym zapomniała.

2

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Nie ma nic złego w spotykaniu się czasem z kolegami po pracy.
Ale jeśli mieszkacie w niewykończonym mieszkaniu a gość myśli tylko o tym by grać, nie rozumiem dlaczego tkwisz w tej relacji.
To nie tylko sygnał lenistwa. Notoryczne spędzanie czasu w ten sposób pokazuje, gdzie są jego priorytety.

3

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Po co ci 13 lat starszy leniwy egoista?
Jeśli mieszkanie jest kupione 50/50 to zaproponować panu sprzedaż. Powiedzieć jasno, że ani miesiąca dłużej nie zamierzasz żyć w takich warunkach i zaraz sobie wynajmiesz coś z kuchnią i łazienką.
A ten niech siedzi w ruinie i gra na kompie.

4

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Możesz też nie patrzeć na jego "brak czasu" i zatrudnić fachowca, zrób tak jak z panelami, niech ma focha, nie zwracaj na to uwagi.
Powiedz, że dłużej nie będziesz czekała, musisz być konsekwentna.

5

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Inka90 napisał/a:

Cześć, napiszcie proszę co o takiej sytuacji sądzicie.
Mam 33 lata, mój facet 46. Oboje jesteśmy po rozwodach, w przyszłym roku planujemy ślub. Od 10 miesięcy mieszkamy razem.
Kupiliśmy mieszkanie do remontu, mój facet większość rzeczy potrafi zrobić sam. Na początku snuł wielkie plany ale okazało się, że gorzej z wykonaniem. Oboje pracujemy. On często po 9, 10 godzin, fizycznie. Przychodzi z pracy, ma podany obiad, ja ogarniam kwestie prowadzenia domu i rachunki. I rozumiem, że jest zmęczony...
Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki. Nie jestem tyranem. .

Po ślubie niby ma się zmienić?
Ja to widzę tak, że jest brak zainteresowania tobą jako partnerką, rozpuściłaś starszego faceta, zrobiłaś z siebie służącą, która nic nie wymaga albo to mieszkanie do remontu kupione za jego pieniądze? A jak się dzieci dorobicie, to też będzie uciekał?

6 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-10-08 16:45:56)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
wieka napisał/a:

Możesz też nie patrzeć na jego "brak czasu" i zatrudnić fachowca, zrób tak jak z panelami, niech ma focha, nie zwracaj na to uwagi.
Powiedz, że dłużej nie będziesz czekała, musisz być konsekwentna.

Też pomyślałam o opcji żeby z cała reszta postąpić jak z panelami aczkolwiek jest to niestety dobry przepis na przyzwyczajenie go że nawet jak obieca i nie zrobi to Ty i tak załatwisz. Nie żeby Wasz związek teraz był jakiś super partnerski, bo widać w Twoim poście jak jest, no ale możesz zareagować albo próba wypracowania jakiegoś partnerstwa, albo przypieczetowac obecny układ.

7 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-10-08 17:23:58)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Masakra....
Inko znasz prawdziwy powód rozwodu Twojego "partnera"?  Bo ja mam pewne podejrzenia. Jak widzisz napisałam "partnera" w cudzysłowie ponieważ ten osobnik jawi się jako niedojrzały, uzależniony od grania na komputerze  i całkowicie niezaangażowany w Waszą relację. Serio chcesz za niego wyjść i potem samodzielnie ciągnąć wspólny wózek? I wszystko, a nawet jeszcze więcej mieć na głowie? Weź dziewczyno ocknij się i spójrz na to z boku. Co poradziłabyś przyjaciółce w takim położeniu? Bo ja jedno - zwiewaj i to prędko, póki nie macie wspólnych dzieci. Facet ma Ciebie i Was głęboko gdzieś, sorry. Nie możesz, zdaje się, na niego kompletnie liczyć. Potrzebuje Cię jedynie do ogarniania rzeczywistości, płacenia rachunków i gotowania obiadu, wyprowadzenia psa.... A seks w ogóle uprawiacie? poświęca Ci czas, spędzacie go na wspólnych miłych chwilach ZAINICJOWANYCH przez niego? Chyba znam odpowiedź.
Przemyśl to na poważnie, masz ostatni moment na wycofanie się.

8

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Skoro kupuje się wspólnie mieszkanie i planuje ślub, to partner nam odpowiada. Choć być może za szybko to wszystko poszło, trzeba było najpierw zamieszkać na wynajmie chociaż rok i dopiero planować dalej.
A tak można powiedzieć, że nie wiedziałaś z kim planujesz życie.

On jest teraz sobą i na siłę go nie zmienisz, więc pozostaje zaakceptować lub się rozstać.

9

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Straszne. Powinnaś naprawdę wycofać się z tego związku.
Też byłam z takim leniem i nigdy się nie zmienił. Nie potrafił nawet powiesić zasłonki do prysznica - 2 miesiące leżała na podłodze. Meble leżały w kartonach, bo nie miał siły ich złożyć. Wciąż tylko grał albo siedział w necie. To samo z naczyniami - nigdy ich nie mył. Gdy musiałam wyjechać na 2 tygodnie, po powrocie zastałam zlew pełen brudnych naczyń, z pleśnią i larwami much. Jak potrzebował np. szklanki to brał tylko szklankę.
Boże, jak dobrze że nie jestem już w tamtym związku... Brrrr....

Zamieszkaliście razem i pokazał jaki jest naprawdę. Do cholery, nie bierz z nim ślubu! Młoda jeszcze jesteś, jak  będziecie mieli dziecko to myślisz że coś Ci pomoże?

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-10-08 18:06:12)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
wieka napisał/a:

Możesz też nie patrzeć na jego "brak czasu" i zatrudnić fachowca, zrób tak jak z panelami, niech ma focha, nie zwracaj na to uwagi.

Ja coś podobnego zrobiłam w związku z moim ex.
Mieszkaliśmy wtedy w domu i trawa (czy inne zielsko) w ogrodzie tak wyrosła, że sięgała mi do pach. Trzeba było ściąć ją najpierw kosą, na kosiarkę była już za wysoka.
Prosiłam go każdego dnia żeby ściął trawę, bo chcę wieszać pranie na dworze. Oczywiście nie zrobił tego.
Zadzwoniłam po jego najlepszego przyjaciela! Myślałam że to urazi jego ego, ale nie. Jego przyjaciel ścinał trawę, a ten sobie siedział na ławeczce, przyglądał się i palił papierosa...

To niestety ten chów faceta że nie musiał nigdy nic robić (chociaż wiem że potrafił, bo zawodowo był złotą rączką).
Powiedział mi kiedyś (gdy mówiłam że ma umyć naczynia po obiedzie, skoro ja gotowałam): "moja mama robiła dwudaniowy obiad plus deser, stawiała przede mną i tatą, a potem z uśmiechem myła naczynia! Czyli da się!".
Myslę że Twój facet, autorko, jest taki sam.

11

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

I to jest niestety obraz wielu tysiecy polskich domow. Oboje pracuja,ale po pracy kobieta zapierdziela, a facet lezy. To juz lepiej sie cofnac do czasow,gdzie kobiety nie pracowaly przynajmniej nie trzeba bylo zapierdzielac na dwa albo nawet trzy etaty, jedyne co by sie przydalo to miec zasilki dla kobiet,oby nie byly zalezne finansowo od mezow

12

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Poprostu przemądrzały len. Co ty w nim widzisz?

13

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Inka90 napisał/a:

Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki.

Jedyna rada wziąć z niego przykład.
Wrócić z pracy i siadać do komputera albo spać/wychodzić z domu do koleżanek.
Robić w domu tyle co on, czyli prawie nic.
Jeśli pracujesz to na masz fundusze swoje utrzymanie, nie musisz liczyć na jego pomoc finansową. Jesteś tak samo niezależna jak on.

Nie gotować, zjeść kanapki, umyć swoją szklankę i talerzyk.
Jak partner sam spróbuje cokolwiek ugotować w tej kuchni i potem zmyć naczynia pod prysznicem, to może zrozumie jaka to "wygoda".

Nie kłócić się, niczego nie wyjaśniać, o nic nie upominać. Przyjąć jego styl  i cieszyć się  życiem.  Jeśli nie będziesz odczuwać trudności gotowania, bo nie będziesz gotować,  to przestaniesz mieć takie ciśnienia na skończenie remontu kuchni.

Teraz jest czas na sprawdzenie partnera, poznanie go dogłębnie, masz okazję się dowiedzieć jak zachowa się w przyszłości, na co możesz liczyć.
Gdy pojawią się dzieci ( o ile o nich myślisz) będzie za późno.

14

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Inka90 napisał/a:

Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki.

Jedyna rada wziąć z niego przykład.
Wrócić z pracy i siadać do komputera albo spać/wychodzić z domu do koleżanek.
Robić w domu tyle co on, czyli prawie nic.
Jeśli pracujesz to na masz fundusze swoje utrzymanie, nie musisz liczyć na jego pomoc finansową. Jesteś tak samo niezależna jak on.

Nie gotować, zjeść kanapki, umyć swoją szklankę i talerzyk.
Jak partner sam spróbuje cokolwiek ugotować w tej kuchni i potem zmyć naczynia pod prysznicem, to może zrozumie jaka to "wygoda".

Nie kłócić się, niczego nie wyjaśniać, o nic nie upominać. Przyjąć jego styl  i cieszyć się  życiem.  Jeśli nie będziesz odczuwać trudności gotowania, bo nie będziesz gotować,  to przestaniesz mieć takie ciśnienia na skończenie remontu kuchni.

Teraz jest czas na sprawdzenie partnera, poznanie go dogłębnie, masz okazję się dowiedzieć jak zachowa się w przyszłości, na co możesz liczyć.
Gdy pojawią się dzieci ( o ile o nich myślisz) będzie za późno.

Bardzo dobry pomysl popieram

15

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Dobry pomysł ciekawe ile on wytrzyma

16

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Inka90 napisał/a:

Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki.

Jedyna rada wziąć z niego przykład.
Wrócić z pracy i siadać do komputera albo spać/wychodzić z domu do koleżanek.
Robić w domu tyle co on, czyli prawie nic.
Jeśli pracujesz to na masz fundusze swoje utrzymanie, nie musisz liczyć na jego pomoc finansową. Jesteś tak samo niezależna jak on.

Nie gotować, zjeść kanapki, umyć swoją szklankę i talerzyk.
Jak partner sam spróbuje cokolwiek ugotować w tej kuchni i potem zmyć naczynia pod prysznicem, to może zrozumie jaka to "wygoda".

Nie kłócić się, niczego nie wyjaśniać, o nic nie upominać. Przyjąć jego styl  i cieszyć się  życiem.  Jeśli nie będziesz odczuwać trudności gotowania, bo nie będziesz gotować,  to przestaniesz mieć takie ciśnienia na skończenie remontu kuchni.

Teraz jest czas na sprawdzenie partnera, poznanie go dogłębnie, masz okazję się dowiedzieć jak zachowa się w przyszłości, na co możesz liczyć.
Gdy pojawią się dzieci ( o ile o nich myślisz) będzie za późno.

Zabawne. Autorka musiałaby się z domu wynieść, a jej partnerowi  nie zrobiłoby różnicy, bo większość czasu spędza poza domem. Zje u kumpla, sprzątać nie musi, remontować też nie.

17

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Tamiraa napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Inka90 napisał/a:

Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki.

Jedyna rada wziąć z niego przykład.
Wrócić z pracy i siadać do komputera albo spać/wychodzić z domu do koleżanek.
Robić w domu tyle co on, czyli prawie nic.
Jeśli pracujesz to na masz fundusze swoje utrzymanie, nie musisz liczyć na jego pomoc finansową. Jesteś tak samo niezależna jak on.

Nie gotować, zjeść kanapki, umyć swoją szklankę i talerzyk.
Jak partner sam spróbuje cokolwiek ugotować w tej kuchni i potem zmyć naczynia pod prysznicem, to może zrozumie jaka to "wygoda".

Nie kłócić się, niczego nie wyjaśniać, o nic nie upominać. Przyjąć jego styl  i cieszyć się  życiem.  Jeśli nie będziesz odczuwać trudności gotowania, bo nie będziesz gotować,  to przestaniesz mieć takie ciśnienia na skończenie remontu kuchni.

Teraz jest czas na sprawdzenie partnera, poznanie go dogłębnie, masz okazję się dowiedzieć jak zachowa się w przyszłości, na co możesz liczyć.
Gdy pojawią się dzieci ( o ile o nich myślisz) będzie za późno.

Zabawne. Autorka musiałaby się z domu wynieść, a jej partnerowi  nie zrobiłoby różnicy, bo większość czasu spędza poza domem. Zje u kumpla, sprzątać nie musi, remontować też nie.


Też tak myślę, że to  na niego nie zadziała...

18

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Tylko mnie dziwią panele w kuchni? W swoim życiu mieszkałem w kilku różnych miastach i palców mi zabraknie ile mieszkań wynajmowałem, ale czy to w osobnej kuchni, czy w aneksie, to na podłodze zawsze były płytki.

I tylko mnie dziwi branie fachowca do paneli, które w obecnych czasach są tak banalne w montażu, że nawet dziecko je ułoży?

Dość częsta przypadłość domowych projektów - rozbabranie i zostawienie na wieczne 'jutro'. To ten słynny sąsiad, co w każdą sobotę o 7 rano wiertarką coś majstruje wink

A tak serio - ludzie kochani - przecież tak się nie da żyć. Autorko - niech ten twój stetryczały partner wolne w pracy weźmie, 2 dni niech sobie odeśpi, a potem do roboty. Niech skończy co zaczął, bo to przecież pierdolca idzie dostać od bytowania w takich warunkach.

19 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-10-08 23:52:36)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Inka90 napisał/a:

Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki.

Jedyna rada wziąć z niego przykład.
Wrócić z pracy i siadać do komputera albo spać/wychodzić z domu do koleżanek.
Robić w domu tyle co on, czyli prawie nic.
Jeśli pracujesz to na masz fundusze swoje utrzymanie, nie musisz liczyć na jego pomoc finansową. Jesteś tak samo niezależna jak on.

Nie gotować, zjeść kanapki, umyć swoją szklankę i talerzyk.
Jak partner sam spróbuje cokolwiek ugotować w tej kuchni i potem zmyć naczynia pod prysznicem, to może zrozumie jaka to "wygoda".

Nie kłócić się, niczego nie wyjaśniać, o nic nie upominać. Przyjąć jego styl  i cieszyć się  życiem.  Jeśli nie będziesz odczuwać trudności gotowania, bo nie będziesz gotować,  to przestaniesz mieć takie ciśnienia na skończenie remontu kuchni.

Teraz jest czas na sprawdzenie partnera, poznanie go dogłębnie, masz okazję się dowiedzieć jak zachowa się w przyszłości, na co możesz liczyć.
Gdy pojawią się dzieci ( o ile o nich myślisz) będzie za późno.


Ja w wyżej opisanym związku tak zrobiłam.
Byłam tak zdesperowana że założyłam wtedy temat na jakimś forum i doradzono mi dokładnie to samo o czym piszesz.
NIC TO NIE DAŁO.
A wręcz był szczęśliwy że mu nie truję dupy.
Chciał tylko talerzyk - mył tylko talerzyk. Był głodny - zamawiał pizzę. Nie odkurzał, nie sprzątał.
A ja musiałam żyć w tym brudzie żeby mu "coś pokazać". To było absolutnie bez sensu, bo tacy ludzie się nie zmieniają.
Według mnie jedyne wyjście to ODEJŚĆ. Z leniami nie rozpoczyna się życia.

20

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
madoja napisał/a:

To niestety ten chów faceta że nie musiał nigdy nic robić (chociaż wiem że potrafił, bo zawodowo był złotą rączką).
Powiedział mi kiedyś (gdy mówiłam że ma umyć naczynia po obiedzie, skoro ja gotowałam): "moja mama robiła dwudaniowy obiad plus deser, stawiała przede mną i tatą, a potem z uśmiechem myła naczynia! Czyli da się!".
Myslę że Twój facet, autorko, jest taki sam.

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie. U mnie też zawsze tak było, że matka robiła pełny obiad, stawiała na stole, a po obiedzie zdejmowała wszystko że stołu i jeszcze myła gary(zanim pojawiła się zmywarka). Jednak mnie by szlag trafił gdyby gary przez więcej niż jeden dzień leżały w zlewie albo ta zasłonka do prysznica, zrobiłbym to jak najszybciej bo by mnie to wkurzało.

Jack Sparrow napisał/a:

A tak serio - ludzie kochani - przecież tak się nie da żyć. Autorko - niech ten twój stetryczały partner wolne w pracy weźmie, 2 dni niech sobie odeśpi, a potem do roboty. Niech skończy co zaczął, bo to przecież pierdolca idzie dostać od bytowania w takich warunkach.

W końcu jakaś dobra rada, a nie od razu "olej go, z tego związku nic nie będzie". Ale z tymi panelami to trochę przesadzasz, aż tak proste to to nie jest. Może i łatwo je złożyć ale jeszcze trzeba mierzyć, docinać i mieć do tego odpowiednią piłę no i nie wszystkie panele montuje się tak samo.

21 Ostatnio edytowany przez contrasenyaoblidada (2023-10-09 11:23:10)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Shinigami napisał/a:
madoja napisał/a:

To niestety ten chów faceta że nie musiał nigdy nic robić (chociaż wiem że potrafił, bo zawodowo był złotą rączką).
Powiedział mi kiedyś (gdy mówiłam że ma umyć naczynia po obiedzie, skoro ja gotowałam): "moja mama robiła dwudaniowy obiad plus deser, stawiała przede mną i tatą, a potem z uśmiechem myła naczynia! Czyli da się!".
Myslę że Twój facet, autorko, jest taki sam.

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie. U mnie też zawsze tak było, że matka robiła pełny obiad, stawiała na stole, a po obiedzie zdejmowała wszystko że stołu i jeszcze myła gary(zanim pojawiła się zmywarka). Jednak mnie by szlag trafił gdyby gary przez więcej niż jeden dzień leżały w zlewie albo ta zasłonka do prysznica, zrobiłbym to jak najszybciej bo by mnie to wkurzało.

Naczytałeś się postów NO i już robisz się agresywny. Tymczasem moim zdaniem to właśnie posty NO są szkodliwe dla ciebie. Bo klepie cię po główce, bo myśli, że to dla ciebie dobre. Moim zdaniem nie jest. Ty już wystarczająco długo byłeś klepany po główce przez rodziców, wyręczany we wszystkim. Matka załatwiała za ciebie wszystko, co tylko mogła, gdybyś urodził się kilka pokoleń wcześniej to i żonę by ci załatwiła, 'niestety' w tych czasach to już raczej niewykonalne. Jeśli chcesz coś zmienić to musisz działać, samo się nie zrobi. Założyłeś to konto na portalu randkowym?

Edit:
W sumie Shinigami to jest dla ciebie nadzieja. Zobacz, jednak istnieją takie kobiety. Spójrz na autorkę: obiad gotuje ona, domem zajmuje się ona, płatnością rachunków również. On: chodzi do pracy, a po przyjściu je podany pod nos obiad, a potem śpi/spotyka się z kumplami/gra. Czasem przytaknie: "tak, podłączę umywalkę, jutro. Tak, jutro już na bank". Idealny związek (dla niego).


Autorko, odpowiedz sobie szczerze na pytanie: DLACZEGO z nim jesteś? Dlaczego chcesz wyjść za niego za mąż? Co byś doradziła przyjaciólce gdyby przyszła do Ciebie po radę?

22 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-10-09 10:35:37)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:

Jedyna rada wziąć z niego przykład.

To nie jest jedyna rada, a jako rada jest bardzo szkodliwa dla autorki. Namawiasz dziewczynę, żeby przez jakiś bliżej nieokreślony czas manipulowała partnerem zamiast komunikować się z nim w sposób jasny i otwarty. Swoim odmienionym (sztucznym dla niej) zachowaniem ma mu pokazać, że życie w syfie go zmęczy, wymusić na nim jakichś ruch, konkretne działanie, wzbudzić wyrzuty sumienia. Sama tymczasem będzie skazana na życie w warunkach, które jej nie odpowiadają i męczyć się udając kogoś, kim nie jest.
Laski, manipulacja drugim człowiekiem nie jest dobrym rozwiązaniem żadnego problemu. Tu można tylko postawić sprawę jasno, powiedzieć typowi: co wam nie pasuje, na co się nie zgadzacie, co musi się natychmiast skończyć - jeśli ich związek ma nadal trwać. I jeśli okaże się, że druga osoba umie tylko obiecywać i nie dotrzymywać ustaleń, to trzeba się z nią pożegnać.

23

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Shinigami napisał/a:

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie.

To jest ten sam chów faceta. Zachuchany, trochę rozpieszczony, zamknięty i utwierdzony w swoim dziwnym świecie przez rodziców. W zasadzie niezdolny do zmiany, do nawiązania trwałej, stabilnej i dojrzałej relacji, oczekujący, że partnerka  wszystkim się zajmie za niego.


Z tego samego powodu dalej mieszkasz z rodzicami i jesteś samotnym prawiczkiem - bo masz tak samo. Oczekujesz, że to kobieta sama zjawi się w twoim życiu i magicznie cię odmieni. Mycie garów czy kwestie remontowe to jedynie coś, co obrazuje podejście do życia.



Kasssja napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Jedyna rada wziąć z niego przykład.

To nie jest jedyna rada, a jako rada jest bardzo szkodliwa dla autorki. Namawiasz dziewczynę, żeby przez jakiś bliżej nieokreślony czas manipulowała partnerem zamiast komunikować się z nim w sposób jasny i otwarty. Swoim odmienionym (sztucznym dla niej) zachowaniem ma mu pokazać, że życie w syfie go zmęczy, wymusić na nim jakichś ruch, konkretne działanie, wzbudzić wyrzuty sumienia. Sama tymczasem będzie skazana na życie w warunkach, które jej nie odpowiadają i męczyć się udając kogoś, kim nie jest.
Laski, manipulacja drugim człowiekiem nie jest dobrym rozwiązaniem żadnego problemu. Tu można tylko postawić sprawę jasno, powiedzieć typowi: co wam nie pasuje, na co się nie zgadzacie, co musi się natychmiast skończyć - jeśli ich związek ma nadal trwać. I jeśli okaże się, że druga osoba umie tylko obiecywać i nie dotrzymywać ustaleń, to trzeba się z nią pożegnać.

Normalnie postawiłbym ci piwo.

24 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-10-09 12:13:12)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Shinigami napisał/a:

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. .

Że co?!
Ale sobie wymyślasz. big_smile
Gdzie napisałam że nienawidzę facetów mieszkających z rodzicami?

25

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Shinigami napisał/a:
madoja napisał/a:

To niestety ten chów faceta że nie musiał nigdy nic robić (chociaż wiem że potrafił, bo zawodowo był złotą rączką).
Powiedział mi kiedyś (gdy mówiłam że ma umyć naczynia po obiedzie, skoro ja gotowałam): "moja mama robiła dwudaniowy obiad plus deser, stawiała przede mną i tatą, a potem z uśmiechem myła naczynia! Czyli da się!".
Myslę że Twój facet, autorko, jest taki sam.

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie. U mnie też zawsze tak było, że matka robiła pełny obiad, stawiała na stole, a po obiedzie zdejmowała wszystko że stołu i jeszcze myła gary(zanim pojawiła się zmywarka). Jednak mnie by szlag trafił gdyby gary przez więcej niż jeden dzień leżały w zlewie albo ta zasłonka do prysznica, zrobiłbym to jak najszybciej bo by mnie to wkurzało.


big_smile big_smile big_smile

Tooooootalnie nic nie rozumiesz big_smile

Dziewczyna napisała, że miała w d..e ją mającego totalnego nieroba, bo go tak starzy wychowali, a Ty , że ona ludzi nienawidzi, a zwłaszcza tych mężczyzn co mieszkają ze starymi big_smile big_smile big_smile

No to bardzo źle było


Autorko smile
Twój facet jest do pogonienia w trymiga smile

26

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Jack Sparrow napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie.

To jest ten sam chów faceta. Zachuchany, trochę rozpieszczony, zamknięty i utwierdzony w swoim dziwnym świecie przez rodziców. W zasadzie niezdolny do zmiany, do nawiązania trwałej, stabilnej i dojrzałej relacji, oczekujący, że partnerka  wszystkim się zajmie za niego.


Z tego samego powodu dalej mieszkasz z rodzicami i jesteś samotnym prawiczkiem - bo masz tak samo. Oczekujesz, że to kobieta sama zjawi się w twoim życiu i magicznie cię odmieni. Mycie garów czy kwestie remontowe to jedynie coś, co obrazuje podejście do życia.



Kasssja napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Jedyna rada wziąć z niego przykład.

To nie jest jedyna rada, a jako rada jest bardzo szkodliwa dla autorki. Namawiasz dziewczynę, żeby przez jakiś bliżej nieokreślony czas manipulowała partnerem zamiast komunikować się z nim w sposób jasny i otwarty. Swoim odmienionym (sztucznym dla niej) zachowaniem ma mu pokazać, że życie w syfie go zmęczy, wymusić na nim jakichś ruch, konkretne działanie, wzbudzić wyrzuty sumienia. Sama tymczasem będzie skazana na życie w warunkach, które jej nie odpowiadają i męczyć się udając kogoś, kim nie jest.
Laski, manipulacja drugim człowiekiem nie jest dobrym rozwiązaniem żadnego problemu. Tu można tylko postawić sprawę jasno, powiedzieć typowi: co wam nie pasuje, na co się nie zgadzacie, co musi się natychmiast skończyć - jeśli ich związek ma nadal trwać. I jeśli okaże się, że druga osoba umie tylko obiecywać i nie dotrzymywać ustaleń, to trzeba się z nią pożegnać.

Normalnie postawiłbym ci piwo.

A ja Madoi smile Agnes trochę żartem  tak napisała. Przecież  z jednego postu wynika, że facet coś obieca, a potem nie dotrzymuje słowa. O jakiej tu rozmowie mowa.:cool:   Czyny nie słowa  tongue

27 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-10-09 13:37:33)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Problem z mieszkaniem w przedłużającym się syfie remontowym dla mnie bardzo aktualny. Dlatego postanowiłam napisać.
Autorko, mnie nie musisz wyjaśniać, co czujesz żyjąc w takich warunkach.
Można nabawić się nerwicy albo depresji.
Szczęśliwi ci, którzy nie musieli nigdy mieszkać na budowie.
Tak więc doskonale Cię rozumiem i bardzo współczuję, tak bardzo jak współczuję sobie.
Jeśli chodzi o tego faceta, to radzę Ci szybka ewakuację.
Ten typ tak po prostu ma.
Czy pije on mocna czarną kawę w dużych kubkach?
Wszyscy członkowie różnych ekip remontowo- budowlanych, które do tej pory przewinęły się przez mój dom pili taka właśnie kawę - czarna, mocna i w dużych kubkach.
Ta kawa to tylko taki symbol, który przedstawiać ma określoną mentalność pewnej grupy społeczeństwa.
Nie zmienisz tego gościa.
On będzie pracował w swoim tempie i wtedy, gdy sam uzna, że pora zabrać się za robotę.
Być może jutro, a może za dwa tygodnie lub za dwa, trzy miesiące sam weźmie się za robotę? I wtedy, gdy wpadnie w wir roboty, to nagle okaże się, że faktycznie wszystko zrobi?
Prawdopodobnie tak właśnie się stanie.
Ty, żebyś wyszła z siebie i stanęła obok i tak nic nie wskórasz. Jedyne, co możesz zrobić, to zacisnąć żeby i uzbroić się w cierpliwość.
Robota nie zając i nie ucieknie.
Pojmij po prostu, że to człowiek, który posiada zupełnie inna mentalność niż Ty.

Będąc na Twoim miejscu Bogu bym dziękowała, że miałam możliwość poznania się na tym człowieku i gdy on będzie dojrzewał do roboty ja przez ten czas pakowalabym manatki.
Miałabym niezły zgryz, bo kombinowałabym, jak odzyskać swoje pieniądze za to mieszkanie i gdzie mam pójść po opuszczeniu tego mieszkania.
Na pewno nie wyszlabym za tego człowieka, żeby nawet przez tydzień wyremontował mi te przeklęta kuchnie nie wiadomo jak pięknie.
Współczuję, ale nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło.
Usiądź i na spokojnie przemyśl, co dalej z tym fantem. Pozbądź się jakichkolwiek złudzeń, że ten człowiek się zmienia itd.
Nie zmieni się, bo czym nasiąknąl za młodu mały Jaś, tym stary Jan traci na starość.
Nie przeskoczysz tego.
Albo będziesz świadomie i za własną zgoda oraz aprobata tak właśnie żyła, albo wycofasz się i zaczniesz wszystko sama od początku.
Musisz zdecydować.
A warto podjąć decyzję, nawet trudna, gdyż po podjęciu decyzji od razu lepiej się człowiekowi żyje. Bo wie się, co robić.
Nie ma niczego gorszego od bicia się z myślami, od niepewności i wahań przed podjęciem konkretnych działań.
Powodzenia.

28

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Zastanowiłbym się sto razy nad ślubem z tym gościem. W wieku 46 lat musiałoby się stać coś bardzo poważnego żeby zmienił swoje podejście do życia. A życie w takim barłogu to jest bardzo duży problem i będzie tylko gorzej.

29

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Obawiam się, że temat ten jest kolejną podpuchą - Inka90 kompletnie się nie odzywa, ma tylko 1 post. Ale pogadać z Wami zawsze ciekawie... wink

30

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Dziękuję za tak duży odzew.
Oczywiście wiem, że najłatwiej byłoby wszystko zostawić i odejść. I gdybym od początku widziała, że on tak postępuje to bym się z nim nie wiązała.
Początkowo mieszkaliśmy w domu mojej mamy. I tam było zupełnie inaczej. Sam z siebie naprawiał co się dało, prał dywany. Ja nie wspominałam nawet słowa. I kiedy nadarzyła się okazja kupna mieszkania w dobrej cenie nie zastanawiałam się długo. I w tym nowym mieszkaniu też na początku nie migał się od pracy.
Jeśli chodzi o jego pracę zawodową to jest jej bardzo oddany a szef co chwilę go wychwala. Tam potrafi dotrzymać terminów.
Może to zachowanie wynika z tego, że wychowywał się w domu dziecka. Ojciec zginął w wypadku a matka założyła nową rodzinę i go nie chciała. Może nie do końca z tego względu potrafi ułożyć sobie priorytety.

31

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Tamiraa napisał/a:

Normalnie postawiłbym ci piwo.

A ja Madoi smile

Bardzo chętnie! Choć wolę shoty z wódki cool

32

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Może to zachowanie wynika z tego, że wychowywał się w domu dziecka. Ojciec zginął w wypadku a matka założyła nową rodzinę i go nie chciała. Może nie do końca z tego względu potrafi ułożyć sobie priorytety.

A może to Ty masz syndrom ratownika i biednego misia z domu dziecka chcesz ratować? Bata na własną dupę kręcisz.

33

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Inka90 napisał/a:

Może to zachowanie wynika z tego, że wychowywał się w domu dziecka. Ojciec zginął w wypadku a matka założyła nową rodzinę i go nie chciała. Może nie do końca z tego względu potrafi ułożyć sobie priorytety.

Czyli ignoruje twoje potrzeby, zbywa prośby, gra całymi wieczorami, kłamie i leni się dlatego, że miał trudne dzieciństwo? No popatrz, a mógłby przecież z tego samego powodu dbać o ciebie jak o największy skarb, bo wreszcie ma rodzinę, ktoś go chce, akceptuje i kocha. To my sami decydujemy, jacy jesteśmy dla bliskich nam osób, nikt nie podejmuje tych decyzji za nas. Natomiast w tłumaczeniu leni i oszustów najlepsze są ich empatyczne kobiety. Agresorów niestety też, to ten sam schemat.
Czy ktokolwiek kiedykolwiek powiedział o jakiejkolwiek kobiecie: ta babeczka ma syf w domu, nie chce pracować i całymi dniami ogląda seriale, bo ojciec ją bił, a matka chodziła na tygodnie do kochanka? Nie, bo dla kobiety nie ma wyrozumiałości ani ze strony mężczyzn, ani innych kobiet. A faceta zawsze ktoś utuli i wytłumaczy. Trochę OT to było, ale mnie wkurzyłaś.

34

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
contrasenyaoblidada napisał/a:

Naczytałeś się postów NO i już robisz się agresywny. Tymczasem moim zdaniem to właśnie posty NO są szkodliwe dla ciebie. Bo klepie cię po główce, bo myśli, że to dla ciebie dobre. Moim zdaniem nie jest. Ty już wystarczająco długo byłeś klepany po główce przez rodziców, wyręczany we wszystkim. Matka załatwiała za ciebie wszystko, co tylko mogła, gdybyś urodził się kilka pokoleń wcześniej to i żonę by ci załatwiła, 'niestety' w tych czasach to już raczej niewykonalne. Jeśli chcesz coś zmienić to musisz działać, samo się nie zrobi. Założyłeś to konto na portalu randkowym?

Edit:
W sumie Shinigami to jest dla ciebie nadzieja. Zobacz, jednak istnieją takie kobiety. Spójrz na autorkę: obiad gotuje ona, domem zajmuje się ona, płatnością rachunków również. On: chodzi do pracy, a po przyjściu je podany pod nos obiad, a potem śpi/spotyka się z kumplami/gra. Czasem przytaknie: "tak, podłączę umywalkę, jutro. Tak, jutro już na bank". Idealny związek (dla niego).

Nie wiem czy są szkodliwe ale jedno wiem, on na pewno wykazuje się tu najlepszym zrozumieniem faktycznych problemów jakie są tu poruszane. Nie musiałoby być kilka pokoleń wcześniej, wystarczyłoby pokolenie moich rodziców lub dziadków. I ojciec i dziadek byli jeszcze gorszymi kandydatami na partnerów i mężów niż ja, a jednak obaj mają żony, dzieci i wnuki, znaczy mieli bo dziadek już nie żyje. Jak już mi się uda założyć to konto na portalu randkowym to dowiesz się pierwsza, o ile oboje tego dożyjemy.

Dla mnie taki związek nie brzmi jak idealny tylko jak normalny, taki jakie zawsze znałem i widziałem w najbliższym otoczeniu. Choć jak już pisałem, mnie osobiście wkurza takie zostawianie zaczętej roboty albo coś rozgrzebane więc ja bym to zrobił jak najszybciej. 

Jack Sparrow napisał/a:

To jest ten sam chów faceta. Zachuchany, trochę rozpieszczony, zamknięty i utwierdzony w swoim dziwnym świecie przez rodziców. W zasadzie niezdolny do zmiany, do nawiązania trwałej, stabilnej i dojrzałej relacji, oczekujący, że partnerka  wszystkim się zajmie za niego.

Z tego samego powodu dalej mieszkasz z rodzicami i jesteś samotnym prawiczkiem - bo masz tak samo. Oczekujesz, że to kobieta sama zjawi się w twoim życiu i magicznie cię odmieni. Mycie garów czy kwestie remontowe to jedynie coś, co obrazuje podejście do życia.

W większości masz rację, a skoro ją masz to wiesz też, że nie ma sensu mieć o to pretensji. Ja też tak byłem wychowywany, takie zasady od zawsze były mi wpajane, tego od zawsze mnie uczono i gdyby nie forum to wciąż bym tak myślał. Nie magicznie mnie odmieni tylko da mi cel, powód bym sam się odmienił tak jak to miało miejsce z wieloma osobami z mojego otoczenia.

madoja napisał/a:

Że co?!
Ale sobie wymyślasz. big_smile
Gdzie napisałam że nienawidzę facetów mieszkających z rodzicami?

A gdzie ja napisałem, że mam na myśli konkretnie ciebie?

35

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Ojojooj
Po co ty sobie to kobieto robisz.
Zwykły leser, nierób, i ogólnie człowiek bez honoru.
Z tego co piszesz, to on sobie siada do grania na komputerku, a ty w tym czasie jedziesz z remontem.
Moze to jest jego patent, na ta sytuacje, będzie przedłużał ile tyle wlezie, a ty w tym czasie zrobisz większość, i przyjdzie na gotowe.
znam taki typ człowieka, którzy albo celowo przedłużają, aby zajął sie tym, kto inny.
Ale celowo partacza robotę, aby ów kto inny powiedział "daj, ja zrobię, bo ty nie dajesz rady"

Ogólnie, jakim bez honoru człowiekiem trzeba byc, aby w sytuacji, kiedy partnerka zapierdala przy remoncie, myje gary pod prysznicem, mieć to w dupie, i iść sobie z kolegami, albo grac na komputerku.
Nierobom mówimy w naszym życiu: Zdecydowane NIE

36

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
madoja napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Normalnie postawiłbym ci piwo.

A ja Madoi smile

Bardzo chętnie! Choć wolę shoty z wódki cool

No, ja też smile

37

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
szeptem napisał/a:

Obawiam się, że temat ten jest kolejną podpuchą - Inka90 kompletnie się nie odzywa, ma tylko 1 post. Ale pogadać z Wami zawsze ciekawie... wink

Oj, możliwe. W ogóle jak teraz mam więcej czasu, to widzę w kilku miejscach internetu podobne do siebie wypowiedzi strapionych osób, one są tak powielane, że nie wiadomo, który prawdziwy, a które skopiowane.

38

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Inka90 napisał/a:

Dziękuję za tak duży odzew.
Oczywiście wiem, że najłatwiej byłoby wszystko zostawić i odejść. I gdybym od początku widziała, że on tak postępuje to bym się z nim nie wiązała.
Początkowo mieszkaliśmy w domu mojej mamy. I tam było zupełnie inaczej. Sam z siebie naprawiał co się dało, prał dywany. Ja nie wspominałam nawet słowa. I kiedy nadarzyła się okazja kupna mieszkania w dobrej cenie nie zastanawiałam się długo. I w tym nowym mieszkaniu też na początku nie migał się od pracy.
Jeśli chodzi o jego pracę zawodową to jest jej bardzo oddany a szef co chwilę go wychwala. Tam potrafi dotrzymać terminów.
Może to zachowanie wynika z tego, że wychowywał się w domu dziecka. Ojciec zginął w wypadku a matka założyła nową rodzinę i go nie chciała. Może nie do końca z tego względu potrafi ułożyć sobie priorytety.

Starał się jak był u Twojej mamy bo wiedział że przyszła teściowa ma go na oku i jak będzie coś nie tak to przekaże Tobie i sobie odpuścisz smile
A teraz już nie musi się starać. Pokazał jaki naprawdę jest ...

Co do wychowania w domu dziecka. To raczej ludzie z domów dziecka są bardzo samodzielni bo tam nikt za nich niczego nie zrobi i mają obowiązki.

Ty masz lenia i brudasa. Duże niedojrzałe dziecko które wybiera gry i kolegów zamiast Ciebie.

Kobieto ZNISCZYSZ sobie życie. Zostaw tego posożyta. Jak urodzi się dziecko to będziesz jeszcze sama dzieckiem się zajmowała i wszystkim.
On bedzie grał i z kolegami się spotykał.

Raczej powinnaś być szczęśliwa że zobaczyłaś jaki jest obecnie a nie jak będzie kilka dzieci ...

39

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Kaszpir007 napisał/a:
Inka90 napisał/a:

Dziękuję za tak duży odzew.
Oczywiście wiem, że najłatwiej byłoby wszystko zostawić i odejść. I gdybym od początku widziała, że on tak postępuje to bym się z nim nie wiązała.
Początkowo mieszkaliśmy w domu mojej mamy. I tam było zupełnie inaczej. Sam z siebie naprawiał co się dało, prał dywany. Ja nie wspominałam nawet słowa. I kiedy nadarzyła się okazja kupna mieszkania w dobrej cenie nie zastanawiałam się długo. I w tym nowym mieszkaniu też na początku nie migał się od pracy.
Jeśli chodzi o jego pracę zawodową to jest jej bardzo oddany a szef co chwilę go wychwala. Tam potrafi dotrzymać terminów.
Może to zachowanie wynika z tego, że wychowywał się w domu dziecka. Ojciec zginął w wypadku a matka założyła nową rodzinę i go nie chciała. Może nie do końca z tego względu potrafi ułożyć sobie priorytety.

Starał się jak był u Twojej mamy bo wiedział że przyszła teściowa ma go na oku i jak będzie coś nie tak to przekaże Tobie i sobie odpuścisz smile
A teraz już nie musi się starać. Pokazał jaki naprawdę jest ...

Co do wychowania w domu dziecka. To raczej ludzie z domów dziecka są bardzo samodzielni bo tam nikt za nich niczego nie zrobi i mają obowiązki.

Ty masz lenia i brudasa. Duże niedojrzałe dziecko które wybiera gry i kolegów zamiast Ciebie.

Kobieto ZNISCZYSZ sobie życie. Zostaw tego posożyta. Jak urodzi się dziecko to będziesz jeszcze sama dzieckiem się zajmowała i wszystkim.
On bedzie grał i z kolegami się spotykał.

Raczej powinnaś być szczęśliwa że zobaczyłaś jaki jest obecnie a nie jak będzie kilka dzieci ...

Tez tak mysle, ze juz teraz jest zle,a jakby pojawilo sie dziecko to by byla tragedia

40

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że budowy/remonty albo ludzi rozdzielają, bo uwydatniają wszelkie różnice, braki komunikacyjne, umiejętność współpracy itd. itp., albo ludzi bardziej scalają.
U Was wyszło to pierwsze. Po prostu brak Wam kompatybilności.
Jak się lubisz męczyć i ogólnie masochizm, to możesz ciągnąć to w nieskończoność autorko.

41

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
contrasenyaoblidada napisał/a:
Shinigami napisał/a:
madoja napisał/a:

To niestety ten chów faceta że nie musiał nigdy nic robić (chociaż wiem że potrafił, bo zawodowo był złotą rączką).
Powiedział mi kiedyś (gdy mówiłam że ma umyć naczynia po obiedzie, skoro ja gotowałam): "moja mama robiła dwudaniowy obiad plus deser, stawiała przede mną i tatą, a potem z uśmiechem myła naczynia! Czyli da się!".
Myslę że Twój facet, autorko, jest taki sam.

Chyba już rozumiem skąd ta nienawiść do ludzi, zwłaszcza facetów mieszkających z rodzicami. Myślicie, że każdy jest taki sam? Nie ma czegoś takiego jak "ten chów faceta", są tylko poszczególni ludzie. U mnie też zawsze tak było, że matka robiła pełny obiad, stawiała na stole, a po obiedzie zdejmowała wszystko że stołu i jeszcze myła gary(zanim pojawiła się zmywarka). Jednak mnie by szlag trafił gdyby gary przez więcej niż jeden dzień leżały w zlewie albo ta zasłonka do prysznica, zrobiłbym to jak najszybciej bo by mnie to wkurzało.

Naczytałeś się postów NO i już robisz się agresywny. Tymczasem moim zdaniem to właśnie posty NO są szkodliwe dla ciebie. Bo klepie cię po główce, bo myśli, że to dla ciebie dobre. Moim zdaniem nie jest. Ty już wystarczająco długo byłeś klepany po główce przez rodziców, wyręczany we wszystkim. Matka załatwiała za ciebie wszystko, co tylko mogła, gdybyś urodził się kilka pokoleń wcześniej to i żonę by ci załatwiła, 'niestety' w tych czasach to już raczej niewykonalne. Jeśli chcesz coś zmienić to musisz działać, samo się nie zrobi. Założyłeś to konto na portalu randkowym?

Jak już przypierdoliłaś się do mnie imiennie, to odpiszę: wyobraź sobie że nie ma jednego, uniwersalnego sposobu motywowania ludzi (co zresztą już pisałem). Pewni ludzie reagują na poganianie, pewni na gnojenie, dla pewnej grupy najlepszą motywacją jest właśnie klepanie po główce (jak to nazywasz). Sam działam najlepiej pod wpływem takiej pozytywnej motywacji, pewne sposoby negatywnej z kolei działają na mnie jak płachta na byka lub w ogóle nie działają.

I druga kwestia: u progu pandemii covidowej poszedłem do specjalisty (czyli porady i diagnostyka związane z kiepskim snem i słabą regeneracją organizmu). I teraz najlepsze: na pytanie dlaczego teraz tak słabo się regeneruję, a jeszcze kilka lat temu było znacznie lepiej, odpowiedział mi krótko: "Bo ma pan tyle lat ile pan ma". Jeśli facet ma spory zapieprz w pracy, to... nie oczekujcie że 46-latek będzie miał tyle energii co 30-latek. Ja sam na przykład dla dobrego funkcjonowania potrzebuję przekimac się godzinkę po południu, tym bardziej że w nocy po kilka razy się budzę (uprzedzając pytanie: nie, jak wtedy byłem to - mimo ciut większej wagi niż teraz - przeprowadzone zostały pomiary i na stwierdzenie bezdechu sennego, zwłaszcza w formie wymagającej leczenia, się nie kwalifikowałem).

42

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Nowe_otwarcie napisał/a:

I druga kwestia: u progu pandemii covidowej poszedłem do specjalisty (czyli porady i diagnostyka związane z kiepskim snem i słabą regeneracją organizmu). I teraz najlepsze: na pytanie dlaczego teraz tak słabo się regeneruję, a jeszcze kilka lat temu było znacznie lepiej, odpowiedział mi krótko: "Bo ma pan tyle lat ile pan ma". Jeśli facet ma spory zapieprz w pracy, to... nie oczekujcie że 46-latek będzie miał tyle energii co 30-latek. Ja sam na przykład dla dobrego funkcjonowania potrzebuję przekimac się godzinkę po południu, tym bardziej że w nocy po kilka razy się budzę (uprzedzając pytanie: nie, jak wtedy byłem to - mimo ciut większej wagi niż teraz - przeprowadzone zostały pomiary i na stwierdzenie bezdechu sennego, zwłaszcza w formie wymagającej leczenia, się nie kwalifikowałem).

Niezależnie od wieku, po przespanej nocy powinieneś czuć się wypoczęty. Po większych wysiłkach, chorobie itp, wiadomo, ze człowiek potrzebuje kilku dni (czasem i kilku tygodni, aby w pełni wrócić do formy), ale jednak. Jeśli budzisz się w nocy po kilka razy, jesteś zmęczony itp to nie jest stan normalny. NIEZALEŻNIE OD WIEKU.

Zmień lekarza, bo ten cie tylko odfajkował.

Po pierwsze - hormony (tarczyca + płciowe). Po drugie - higiena snu (zarówno względem przygotowania do snu, jak i względem wybudzania). Po trzecie rutyna i nawyki jedzeniowe.

43

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Nowe_otwarcie:

Od siebie dodam konieczne dla każdego faceta 35+ suple:

https://sklep.kfd.pl/kfd-omega-3-90-kap … -4129.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-pure-citrullin … -6319.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-vitamin-d3k2-m … -4867.html

https://sklep.kfd.pl/scitec-100-whey-pr … -2947.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-premium-creati … -4139.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-ashwagandha-ks … -6549.html

Juz po 2 tygodniach zauważysz znaczące zmiany, jeżeli chodzi o regeneracje, koncentracje, i ogólna sprawność.

44 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-10-10 17:41:17)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Szeptuch napisał/a:

Nowe_otwarcie:

Od siebie dodam konieczne dla każdego faceta 35+ suple:

https://sklep.kfd.pl/kfd-omega-3-90-kap … -4129.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-pure-citrullin … -6319.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-vitamin-d3k2-m … -4867.html

https://sklep.kfd.pl/scitec-100-whey-pr … -2947.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-premium-creati … -4139.html

https://sklep.kfd.pl/kfd-ashwagandha-ks … -6549.html

Juz po 2 tygodniach zauważysz znaczące zmiany, jeżeli chodzi o regeneracje, koncentracje, i ogólna sprawność.

Wow, Szeptuch, ale wiesz że ja normalnie jadam śniadanie? A w tej stercie piguł już miejsca brak big_smile

@Jack Sparrow: no nie odfajkował, bo to nie była pojedyncza wizyta i nie tylko u niego, obejmowała też monitorowanie snu.

A wszystkie hormony (zwłaszcza te co wrzuciłeś) w normie, niestety żaden nie był poza, bo wtedy wiadomo by było co nie jest ok. O higienie snu i nawykach żywieniowych mogę zapomniec, bo nie pracuję od 7 do 15, tylko mam nienormowany czas pracy, a każdy dzień różni się od leżących w kalendarzu koło niego; o regularności można zapomniec, nie da się w zasadzie niczego zaplanowac. Z drugiej strony praca 8-godzinna na miejscu mnie wykańczała, to była czasem męczarnia żeby sobie zagospodarowac dzień w pracy i dokiwac go do końca. Wolę to co jest: nie jestem na smyczy, czasem mogę sobie nawet we wczesnopopołudniowych godzinach przyciąc komara gdy potrzebuję, jak mam dużo papierów, to wstaję wcześniej i piszę rano (wtedy mi najlepiej idzie, choc jak powiedzmy wstanę o 4:30-5, to o 13 muszę się zdrzemnąc, zwłaszcza jak są zmiany pogody; tak, dobrze myślisz: jestem meteopatą). I tyle, jakoś idzie.

45

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Jak tak czytam ten wątek i niektóre rady, to zaczynam się zastanawiać komu tutaj sufit na łeb się spierdolił, autorce czy doradzaczom... gdybym ja spróbował zachowywać się tak jak ten nierób i syfiarz, to najdalej po tygodniu musiałbym zbierać swoje manele z trawnika pod oknem. To obok faceta nawet nie stało, a tu złote rady w stylu - weź fachowca, niech mu się zrobi głupio - normalnie masakra jakaś. Tutaj rada jest jedna - wypierdol mu bety na schody i zapal kopa w leniwe dupsko na drogę, potem weź się puknij w czoło i ogarnij kobieto, bo życie masz jedno i szybko minie.

46

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
klipozor napisał/a:

Jak tak czytam ten wątek i niektóre rady, to zaczynam się zastanawiać komu tutaj sufit na łeb się spierdolił, autorce czy doradzaczom... gdybym ja spróbował zachowywać się tak jak ten nierób i syfiarz, to najdalej po tygodniu musiałbym zbierać swoje manele z trawnika pod oknem. To obok faceta nawet nie stało, a tu złote rady w stylu - weź fachowca, niech mu się zrobi głupio - normalnie masakra jakaś. Tutaj rada jest jedna - wypierdol mu bety na schody i zapal kopa w leniwe dupsko na drogę, potem weź się puknij w czoło i ogarnij kobieto, bo życie masz jedno i szybko minie.

Ten "medal" ma dwie strony big_smile
znane są mi przypadki szybko przeprowadzonych remontów przez jedynych najdroższych oficjalnych narzeczonych na  tip top
we wspólnem gniazdku po czym jak murzyn zrobił swoje, murzyn został wyeksmitowany czasem z podziękowaniem za wspólnie spędzone chwile i remont a czasem nie
"Także ten" może facet ma podobne doświadczenia i nie śpieszy mu się uważa że nadgorliwość jest gorsza niż sabotaż oraz że nie ma co pokazywać całej dupy od razu daje się poznać i akceptować od złej strony żeby Autorka mogła kiedyś docenić i zasłużyć na tą lepszą big_smile

47

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Paslawku, owszem bywały opisywane tu różne przypadki, jak to facet remontował kobiecie mieszkanie, często za własne pieniądze, a gdy było po robocie dostawał kopniaka.
Owszem były takie przypadki, jednak facet z tego wątku jest współwłaścicielem tego mieszkania 50/50.
Robiłby więc dla siebie.

48

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
ulle napisał/a:

Paslawku, owszem bywały opisywane tu różne przypadki, jak to facet remontował kobiecie mieszkanie, często za własne pieniądze, a gdy było po robocie dostawał kopniaka.
Owszem były takie przypadki, jednak facet z tego wątku jest współwłaścicielem tego mieszkania 50/50.
Robiłby więc dla siebie.


Ten to faktycznie wybitny leń i cwany bo co mu Autorka zrobi 
jak facetowi wystawi walizki to facet w świetle prawa wróci z dumnie podniesionym czołem w asyście policji i ślusarza

49

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
paslawek napisał/a:

Ten "medal" ma dwie strony big_smile
znane są mi przypadki szybko przeprowadzonych remontów przez jedynych najdroższych oficjalnych narzeczonych na  tip top
we wspólnem gniazdku po czym jak murzyn zrobił swoje, murzyn został wyeksmitowany czasem z podziękowaniem za wspólnie spędzone chwile i remont a czasem nie
"Także ten" może facet ma podobne doświadczenia i nie śpieszy mu się uważa że nadgorliwość jest gorsza niż sabotaż oraz że nie ma co pokazywać całej dupy od razu daje się poznać i akceptować od złej strony żeby Autorka mogła kiedyś docenić i zasłużyć na tą lepszą big_smile

No tak, sam znam jednego takiego szpenia od remontów, co robił wypad za drzwi, zanim farba na ścianach wyschła, a na jego miejsce wchodził albo jakiś następny, albo jakiś były, albo jakiś jeszcze inny przebierał nogami, któremu trzeba było miejsce zrobić, nie mówię że tak nie było i żeby to kurwa raz big_smile ale wiesz, ten tutaj jest jednak u siebie z tego co czytam, a nawet gdyby nie był, no to chyba by mu dupa nie odpadła z przepracowania jakby jeden dzień poświęcił na położenie paneli czy podłączenie umywalki, żeby nie musiała tych garów myć pod prysznicem, tym bardziej, że po nim też myje...
Po moich licznych doświadczeniach, tych znanych i tych nieznanych, bo jakiś czas nie było mnie na forum, a w tak zwanym międzyczasie sporo się u mnie wydarzyło wink poznałem w końcu dziewczynę, u której nic nie muszę robić, kompletnie nic. Jedyny wysiłek jaki włożyłem po wspólnym zamieszkaniu, to zamontowanie obrotowego wieszaka na telewizor i zrobienie miejsca na moje rzeczy. To było jakoś w lipcu jak zjechałem na stałe z zagranicy i padła propozycja z jej strony - nic od ciebie nie chcę poza jednym, masz tu w końcu być - no to jestem i powiem Ci, że to nic nie robienie męczy mnie bardziej niż gdybym miał tu skuwać ściany i malować sufity co tydzień na inny kolor. Sam wyszukuję sobie zajęcia, żeby nie siedzieć bezczynnie, bo już nie mówię o niej, ale mnie samego to drażni, kiedy ona sprząta łazienkę, wiesza pranie, gotuje mi żarcie do pracy, prasuje moje koszule nie wiem po co, a potem jeszcze znajduje energię i czas, żeby z moją mamą w tajemnicy przede mną zorganizować mi urodzinową imprezę... i wkurwia mnie to zwyczajnie, że ja nie mam nic do roboty w tym czasie, żeby chociaż ją odciążyć w czymkolwiek, bo ciągle tylko słucham, że nie jestem jej pantoflem i ona nie potrzebuje żebym jej usługiwał. Owszem, jest to miła odmiana po moich dotychczasowych związkach, tych dłuższych i tych krótszych, ale no ja tak nie potrafię funkcjonować i już bym wolał, żeby mi wymyślała jakieś głupoty czy cokolwiek co mógłbym robić zamiast siedzieć albo świrować pawiana jak ostatnio już zaczęło mnie nosić i sobie wymyśliłem, że w weekend opierdolę ścianę za telewizorem w jakieś ładne cegiełki, kupię trochę desek i zrobię parę półek na zdjęcia czy te jej różne babskie duperele, może jakieś światełka jebnę do tego, będzie fajnie...
I wiesz, nie to że muszę, bo ona mi każe. Nie to że muszę, bo ona sobie wymyśliła. Nawet nie to, że coś jest nie tak z tą ścianą, jakaś brzydka czy odrapana, bo nie. Mieszkanie jest nowe, a ona od trzech lat siedzi w nim sama, więc praktycznie przyszedłem na gotowe i nic tu nie ma do roboty, a ja dostaję przez to pierdolca pomału, bo jestem inaczej przyzwyczajony i nauczony, dlatego jak czytam o tym śmierdzielu z opowieści autorki i o tych pomysłach co ona jeszcze musi zrobić, żeby może go w końcu ruszyło i wziął się w końcu do roboty, to nie wierzę. Po prostu i normalnie nie wierzę.

50 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-10-12 21:43:27)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Kasssja napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Jedyna rada wziąć z niego przykład.

To nie jest jedyna rada, a jako rada jest bardzo szkodliwa dla autorki. Namawiasz dziewczynę, żeby przez jakiś bliżej nieokreślony czas manipulowała partnerem zamiast komunikować się z nim w sposób jasny i otwarty. Swoim odmienionym (sztucznym dla niej) zachowaniem ma mu pokazać, że życie w syfie go zmęczy, wymusić na nim jakichś ruch, konkretne działanie, wzbudzić wyrzuty sumienia. Sama tymczasem będzie skazana na życie w warunkach, które jej nie odpowiadają i męczyć się udając kogoś, kim nie jest.
Laski, manipulacja drugim człowiekiem nie jest dobrym rozwiązaniem żadnego problemu. Tu można tylko postawić sprawę jasno, powiedzieć typowi: co wam nie pasuje, na co się nie zgadzacie, co musi się natychmiast skończyć - jeśli ich związek ma nadal trwać. I jeśli okaże się, że druga osoba umie tylko obiecywać i nie dotrzymywać ustaleń, to trzeba się z nią pożegnać.

Kassja, w moim sposobie widzisz manipulację a sama doradzasz jedynie pożegnanie.
Każdy ma swój sposób na życie smile

Wcale nie uważam, żeby przyjęcie postępowania identycznego z zainteresowanym było manipulacją, bo tutaj wszystko jest jasne i przejrzyste - skoro on tak może, to ona też, i zobaczymy co z tego wyniknie. Jest okazja dowiedzieć się czy jesteśmy w stanie tak żyć. Czy partnera do czegoś to zmobilizuje gdy na własnej skórze odczuje konsekwencje swojego zachowania.

Kobiety często tak mają, że przejmują na siebie większość obowiązków w domu , a potem cierpią uginając się pod ich ciężarem. Takie zachowanie nie prowadzi do niczego dobrego. Bo w stronie nadmiernie obciążonej rodzi się poczucie krzywdy co generuje złość. Potem już blisko do wzajemnej niechęci, wybuchów i związek się sypie.

Nie jestem ani za cierpieniem w milczeniu ani za wymuszaniem zmiany zachowania przez kłótnie, żale, pretensje.
Jestem za ponoszeniem konsekwencji swoich czynów - czyli życiu w warunkach jakie sobie stworzymy.
To czas aby sprawdzić czy nam ze sobą po drodze, czy takie warunki obojgu nam będą odpowiadać.

Nie po to wchodzi się w  związek żeby kogoś zmieniać na siłę. A zanim się go zostawi to dobrze sprawdzić, czy sam będzie odczuwał potrzebę zmiany.

Edit - i wcale nie uważam, że tu szwankuje komunikacja. Dorosłemu facetowi nie trzeba komunikować, że należy podłączyć kran w kuchni. Normalny, dorosły facet takie rzeczy po prostu wie.

51

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Kurde no, ja naprawdę rozumiem, że facet wracając  po ciężkiej pracy fizycznej może być wypompowany i nie mieć sił na dalszą pracę w domu, ale jest też coś takiego jak odpowiedzialność. Jeżeli to nie jest tak, że sytuacja ze zmęczeniem i odkładaniem wszystkiego/odsypianiem trwa kilka dni, tylko przeciąga się na kolejne miesiące, to naprawdę z jego strony jest to bardzo nie w porządku.
W takiej sytuacji oczekiwałabym, że zaproponuje rozwiązanie dostosowane do jego sił i możliwości (np. wzięcie fachowców do najpilniejszych/najcięższych prac, wykonywanie tych mniej pilnych wolniej, w harmonogramie dostosowanym do jego trybu pracy i możliwości, inny podział obowiązków).
Jeżeli mija czas i mimo Twoich sugestii, kłótni on z żadną taką inicjatywą nie wychodzi, to ciężko to widzę.
Inna sprawa, że abstrahując od remontu w ogóle ciężko byłoby mi sobie wyobrazić funkcjonowanie na dłuższą metę funkcjonowanie w związku z kimś żyjącym w takim rytmie, jak to opisujesz. Jestem w podobnym wieku jak Ty, dla nas bardzo ważne jest, żeby po tygodniu pracy (my jednak pracujemy intelektualnie) wyjść do kina, teatru, czy restauracji, zaplanować wycieczkę w niedzielę. Może być tak, że jest nawał obowiązków i akurat się nie da, ale staramy się mieć taki jakościowy czas we dwoje. A jak z tym u was?

52

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Najlepiej jak człowieka wychowuje życie.
Każdym z nas kieruje przyjemność i cierpienie,  tak z grubsza można to podsumować.
Przypatrzmy się temu przypadkowi -
Jakie on ma cierpienie z tego powodu, że nie zrobi remontu w domu? Żadne.
Nie ponosi konsekwencji, bo pomimo niedogodności  wszystko w domu funkcjonuje normalnie. Obiad ugotowany, naczynia pozmywane, pranie zrobione, posprzątane. Wszystko gra. Co najwyżej od czasu do czasu partnerka coś tam bąknie, że remont się wlecze - to niewielka niedogodność za przyjemność spędzania wolnego czasu na grach, spaniu i wyskokach do kolegi.
Za to zabranie się za remont jawi mu się jako wysiłek fizyczny, umysłowy a i psyche pewnie ucierpi.
Czyli z własnej woli ma zrezygnować z przyjemności na koszt cierpienia, nie odczuwając w związku z tym szczególnych korzyści.

Gdyby jednak dać mu odczuć z czym wiąże się funkcjonowanie w niewyremontowanym mieszkaniu, oraz skutki niezadowolenie partnerki z takiego stanu rzeczy, mogłoby się okazać, że warto chwilę pocierpieć żeby potem mieć przyjemność.

53

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:

Edit - i wcale nie uważam, że tu szwankuje komunikacja. Dorosłemu facetowi nie trzeba komunikować, że należy podłączyć kran w kuchni. Normalny, dorosły facet takie rzeczy po prostu wie.

Wiesz, tak się składa (mimo że piszę to jako facet, który całkiem niedawno swojej kobiecie wymieniał w JEJ kuchni kran, łącznie z wykuciem starych krzywek i zabetonowaniem po wymianie) że kobietom też by korony z głów nie pospadaly gdyby się takich rzeczy nauczyły (nawet nie mówię o.kuciu, ale o samym montażu;  żaba i francuz nie gryzą).   wink

54

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Edit - i wcale nie uważam, że tu szwankuje komunikacja. Dorosłemu facetowi nie trzeba komunikować, że należy podłączyć kran w kuchni. Normalny, dorosły facet takie rzeczy po prostu wie.

Wiesz, tak się składa (mimo że piszę to jako facet, który całkiem niedawno swojej kobiecie wymieniał w JEJ kuchni kran, łącznie z wykuciem starych krzywek i zabetonowaniem po wymianie) że kobietom też by korony z głów nie pospadaly gdyby się takich rzeczy nauczyły (nawet nie mówię o.kuciu, ale o samym montażu;  żaba i francuz nie gryzą).   wink

Zgadzam się, nie gryzą.
Jednak spora część kobiet nie ma takiej siły aby te prace przeprowadzić.
Sama  robię sporo prac "męskich" i całkiem je lubię, przy budowie brałam się za łopatę i często się śmieję że mam przy tego typu pracach siłownię na słoneczku. Jednak nie wszyscy są w stanie robić coś przy armaturze, bo to wymaga naprawdę dużej siły. Lubie patrzeć jak te rzeczy wykonuje mąż i widzę, że dokręcenie śrub z uszczelniaczem to spory wysiłek.
Oczywiście gdyby dobrze podzielić prace domowe część kobiet mogłaby to spokojnie robić, a w zamian oddać w męskie ręce mycie okien, pranie firan, mycie i odkurzanie ścian itp. Chętnie wzięłabym w zamian naprawę instalacji elektrycznych, bo te psują się znacznie rzadziej niż brudzą okna czy ściany big_smile

55

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Edit - i wcale nie uważam, że tu szwankuje komunikacja. Dorosłemu facetowi nie trzeba komunikować, że należy podłączyć kran w kuchni. Normalny, dorosły facet takie rzeczy po prostu wie.

Wiesz, tak się składa (mimo że piszę to jako facet, który całkiem niedawno swojej kobiecie wymieniał w JEJ kuchni kran, łącznie z wykuciem starych krzywek i zabetonowaniem po wymianie) że kobietom też by korony z głów nie pospadaly gdyby się takich rzeczy nauczyły (nawet nie mówię o.kuciu, ale o samym montażu;  żaba i francuz nie gryzą).   wink

Z tego co wyczytuje z postu autorki, to jest to kobieta, która pracy się nie boi.
Problemem jest leniwy i roszczeniowy facet.
Myślę, że gdyby któregoś pięknego sobotniego poranka, on stał, i powiedział "Droga kobieto, dziś robimy to i to w sprawie remontu, a potem wspólnie ugotujemy obiad wspólnie pozmywamy, i zrobimy pranie.
To sadze, ze raczej nie usłyszał by od niej setek wymówek.
To jest po prostu len i nierób.
Rozumiem, że nie zawsze sie chce, i nie zawsze jest siła, aby spędzić cały dzien np na zbijaniu płytek.
Ale robota sama sie nie zrobi, i w tym jest problem, ze on chce, aby ta robotę zrobiła ona, ewentualnie załatwiła fachowców i ich przypilnowała, i jeszcze opłaciła.
Nie wiem, jak można zyc w domu, gdzie aby pozmywać, trzeba isc pod prysznic.
Juz sam ten fakt świadczy, że on nie tylko do remontu sie nie garnie, ale do obowiązków domowych tez nie.
wyobrażasz sobie zycie z kobietom, która, gdy jest cos do zrobienia, ogląda sie tylko na ciebie?
Takiej kobiecie mówi się "dziękuje, do widzenia, tam są drzwi"
I to samo powinna powiedzieć autorka temu leniowi.

56

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Szeptuch napisał/a:

Z tego co wyczytuje z postu autorki, to jest to kobieta, która pracy się nie boi.
Problemem jest leniwy i roszczeniowy facet.

Też tak myślę.
A tak jeszcze odnośnie wykonywania prac "męskich" przez kobiety.
Moja mama zawsze takie prace wykonywała, a ja jako nastolatka już razem z nią. Dla mnie żadna sztuka pracować szlifierką kątową czy piłą łańcuchową. Tylko że - jak się biorę za takie prace to mąż marudzi, żeby mu narzędzi nie ruszać i lepiej żebym placek upiekła.
Nie dogodzisz, no nie dogodzisz.

57

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Z tego co wyczytuje z postu autorki, to jest to kobieta, która pracy się nie boi.
Problemem jest leniwy i roszczeniowy facet.

Też tak myślę.
A tak jeszcze odnośnie wykonywania prac "męskich" przez kobiety.
Moja mama zawsze takie prace wykonywała, a ja jako nastolatka już razem z nią. Dla mnie żadna sztuka pracować szlifierką kątową czy piłą łańcuchową. Tylko że - jak się biorę za takie prace to mąż marudzi, żeby mu narzędzi nie ruszać i lepiej żebym placek upiekła.
Nie dogodzisz, no nie dogodzisz.

Jak dla mnie, sa po prostu prace domowe, które trzeba wykonać.
Nie ma męskich czy damskich.
Np: W większość znanych mi rodzin, to facet gotuje/piecze czy przyrządza wigilie/śniadanie wielkanocne.
U mnie tak jest, u moich teściów, czy przyjaciół.
I ogólnie mam wrażenie, ze to mężczyźni gotują o wiele lepiej niz kobiety.
Spójrzmy choćby na topowych zawodowych kucharzy: większość do mężczyźni.

58

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu len i nierób.

Gdyby tak było, to by nie pracował.

On nie chce robić w jej domu.
Nie chce inwestować czasu i pracy.
Albo wie, że ze zwiazku nic nie będzie, albo mu całkowicie nie zależy.

59 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-10-13 16:54:00)

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Farmer napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu len i nierób.

Gdyby tak było, to by nie pracował.

On nie chce robić w jej domu.
Nie chce inwestować czasu i pracy.
Albo wie, że ze zwiazku nic nie będzie, albo mu całkowicie nie zależy.

W jej domu?

60

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Farmer napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu len i nierób.

Gdyby tak było, to by nie pracował.

On nie chce robić w jej domu.
Nie chce inwestować czasu i pracy.
Albo wie, że ze zwiazku nic nie będzie, albo mu całkowicie nie zależy.

Może tak być.
Dlatego nie ma sensu gotować mu obiadków, obsługiwać go  i gościć w swoim domu.

61

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Farmer napisał/a:

On nie chce robić w jej domu.

skąd ci to przyszło do głowy, że to jej dom?

Inka90 napisał/a:

Od 10 miesięcy mieszkamy razem.
Kupiliśmy mieszkanie do remontu, mój facet większość rzeczy potrafi zrobić sam.

62

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Farmer napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu len i nierób.

Gdyby tak było, to by nie pracował.

On nie chce robić w jej domu.
Nie chce inwestować czasu i pracy.
Albo wie, że ze zwiazku nic nie będzie, albo mu całkowicie nie zależy.

Może tak być.
Dlatego nie ma sensu gotować mu obiadków, obsługiwać go  i gościć w swoim domu.

Takiego leniwca to tylko kopnac w dooope a nie obiadki mu gotowac i jeszcze pod nos podstawiac

63

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Agnes76 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Edit - i wcale nie uważam, że tu szwankuje komunikacja. Dorosłemu facetowi nie trzeba komunikować, że należy podłączyć kran w kuchni. Normalny, dorosły facet takie rzeczy po prostu wie.

Wiesz, tak się składa (mimo że piszę to jako facet, który całkiem niedawno swojej kobiecie wymieniał w JEJ kuchni kran, łącznie z wykuciem starych krzywek i zabetonowaniem po wymianie) że kobietom też by korony z głów nie pospadaly gdyby się takich rzeczy nauczyły (nawet nie mówię o.kuciu, ale o samym montażu;  żaba i francuz nie gryzą).   wink

Zgadzam się, nie gryzą.
Jednak spora część kobiet nie ma takiej siły aby te prace przeprowadzić.
Sama  robię sporo prac "męskich" i całkiem je lubię, przy budowie brałam się za łopatę i często się śmieję że mam przy tego typu pracach siłownię na słoneczku. Jednak nie wszyscy są w stanie robić coś przy armaturze, bo to wymaga naprawdę dużej siły. Lubie patrzeć jak te rzeczy wykonuje mąż i widzę, że dokręcenie śrub z uszczelniaczem to spory wysiłek.
Oczywiście gdyby dobrze podzielić prace domowe część kobiet mogłaby to spokojnie robić, a w zamian oddać w męskie ręce mycie okien, pranie firan, mycie i odkurzanie ścian itp. Chętnie wzięłabym w zamian naprawę instalacji elektrycznych, bo te psują się znacznie rzadziej niż brudzą okna czy ściany big_smile

I już się włącza próba takiego zachachmęcenia żeby kobieta czasem nie musiała zejśc z tej bardziej zyskownej pozycji... i co jeszcze? Myślisz że w męskie ręce nie jest I TAK oddawana znaczna częśc tych "prac utrzymaniowych"? big_smile

64

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
JuliaUK33 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Gdyby tak było, to by nie pracował.

On nie chce robić w jej domu.
Nie chce inwestować czasu i pracy.
Albo wie, że ze zwiazku nic nie będzie, albo mu całkowicie nie zależy.

Może tak być.
Dlatego nie ma sensu gotować mu obiadków, obsługiwać go  i gościć w swoim domu.

Takiego leniwca to tylko kopnac w dooope a nie obiadki mu gotowac i jeszcze pod nos podstawiac

Juleczka, na twoim miejscu jednak uważałbym w udzielaniu się na tematy, w których hashtagami są #leniwiec czy #pasożyt wink

65

Odp: Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi
Inka90 napisał/a:

Cześć, napiszcie proszę co o takiej sytuacji sądzicie.
Mam 33 lata, mój facet 46. Oboje jesteśmy po rozwodach, w przyszłym roku planujemy ślub. Od 10 miesięcy mieszkamy razem.
Kupiliśmy mieszkanie do remontu, mój facet większość rzeczy potrafi zrobić sam. Na początku snuł wielkie plany ale okazało się, że gorzej z wykonaniem. Oboje pracujemy. On często po 9, 10 godzin, fizycznie. Przychodzi z pracy, ma podany obiad, ja ogarniam kwestie prowadzenia domu i rachunki. I rozumiem, że jest zmęczony...
Remont kuchni trwa już 3 miesiące. Bo jak przychodzi z pracy to nie ma siły, kładzie się spać albo siedzi do 2 w nocy i gra. Całą niedzielę przesypia, wstaje tylko na posiłki. Nie jestem tyranem. Zaproponowałam, żebyśmy do dokończenia remontu zatrudnili fachowców. Nie zgodził się, ponieważ on robi wszystko najlepiej. Problem w tym, że...nie bardzo cokolwiek robi. Rano wychodzi do pracy, obiecuje, że jak wróci to będzie robił to i tamto. A jak wraca siada do grania. Ja cała w nerwach patrzę, czy się ruszy do tego, co obiecał.
2 tygodnie temu w tej bezsilności bez jego wiedzy zatrudniłam pana do położenia paneli. Oczywiście były nerwy i awantura ale przynajmniej jest po czym chodzic. 7 tygodni prosiłam się o podłączenie umywalki w łazience, ponieważ naczynia myłam pod prysznicem. Sama robię co potrafię. Zrywałam starą podłogę, malowałam ściany. Też po pracy. Może źle robię ale jak widzę, że ktoś nawala to biorę sprawy w swoje ręce.
Ale jestem tym już zmęczona. Po pierwsze mieszkaniem w ciągłym syfie, po drugie myśleniem o wszystkim i załatwianiem wszystkiego. Już mu po prostu nie wierzę w te jego obietnice. Rozmowa nic nie daje.
Ostatnio kiedy długo nie wracał z pracy coś mnie tknęło i poszłam pod dom jego kolegi. Słyszę ożywiona dyskusje, której przewodzi mój facet. Dzwonie do niego, odbiera i mówi, że zaraz będzie. Mija godzina. Dzwonie znów i nie odbiera. Odebrał za 4 razem i mówi, że już dochodzi do domu. Rzeczywiście wyszedł po chwili od kolegi i trafił do domu. Nie rozumiem takiego egoizmu. Jak można siedzieć kilka godzin z kolegami z pracy? Ja prosto po pracy z wywieszonym jęzorem gnam do domu, bo trzeba psa wyprowadzić, zrobić obiad, wstawić pranie. 3 razy przekładałam spotkanie z przyjaciółka, bo brakło mi na nie czasu.
Czuje, jakbym była sama. Chociaż wtedy nikt by nie torpedował moich pomysłów a o remoncie dawno bym zapomniała.

Autorko, a może po prostu spójrz na temat głębiej i oddal się ze spojrzeniem nieco bardziej od własnego nosa?
Sam pamiętam różnicę swojej energii w wieku Twoim i obecnie (czyli będąc w wieku Twojego partnera); różnica jest jak mniej więcej między akumulatorem telefonu "prawie nówki" i telefonu po jakichś 7 latach eksploatacji. Ty jeszcze jesteś w ostatnich latach kiedy energia rozpiera, a on na etapie znacznie trudniejszej regeneracji. Jeśli więc on ma w pracy zapieprz, a Ty mu wrzucasz temat w postaci "remontu całego mieszkania", to mnie też na takie hasło by zmiękły nogi. Gry mogą byc w tym momencie więc miejscem ucieczki od tego tematu, zwłaszcza jeśli np. nie ma on środków na sfinansowanie ekipy do wykonania tych wszystkich prac (nie, no wiem że zawsze można wynając ekipę, ale - zwłaszcza ostatnio - stawki tych ekip są obłędne, zwłaszcza w kontekście zarobków normalnych ludzi). Myślę że dobrą metodą byłoby rozdzielenie tego remontu na małe etapy, oddzielone od siebie pewnymi odstępami czasu. Na przykład: "W tym miesiącu zamontuj ten kran, w przyszłym weźmiemy się powiedzmy za pokój X, w kolejnym czy po świętach za pokój Y...". Rozumiesz? Zamień coś co może go przytłaczac na kawałki, które zdoła spokojnie "zjeśc" i "przetrawic" wink

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obiecuje, że coś zrobi a potem...śpi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026