Rozstalismy sie jakis niecały miesiac temu, ale rozstawalismy sie kilka razy własnie przez jego rodzicow i ta presje. Juz nie moge, nie mam pomysłu jak udowodnic ze nie jestem jakas "zła" kobieta, ciagle o tym mysle, ciagle szukam sposobu, ale tu musialby sie stac cud, oni nawet nie chcieli mnie poznac, a my tak pragnelismy zeby tak sie stało. Gdyby chociaz chcieli.. pokazalabym jaka jestem naprawde. I kazdego dnia wciaz o tym mysle.. I ja go kocham i on mnie kocha... przynajmniej tak czuje. Ale dla dobra sprawy postanowilismy sie roztsac.. nie chcialam zeby sie z czymkolwiek meczyl, z ta ich presja.. A chcialam zeby mnie poznali, i miec z nimi dobry kontakt inaczej to tez nie mialoby sensu. Ja wiem ze z nimi nie zyje, i bym nie zyla.. ale to skomplikowana sytuacja, nie chce uciekac, chce stawic temu czoło, udowodnic. Tylko nie wiem jak. Jedyne co zrobilam to napisalam do jego siostry.. co czuje. Ale tu juz chyba nic i nikt nie moze pomoc... Dlatego ten bol.. przez ta niemoc ![]()
Podobne tematy
Trudno mi jest Cię zrozumieć, gdyż nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, w której rozstaję się z kimś "z rozsądku". A już na pewno takiej, kiedy facet pozwala by się rozstać, by jemu było łatwiej, bo nie potrafi znieść presji rodziców. Dla mnie dziwnie jakoś to wygląda. Rozumiem Twój ból, bo prawdopodobnie czujesz się niesprawiedliwie, z góry oceniona. Ale jak w ogóle do tego wszystkiego doszło? Jaką "presję" wywierali na niego rodzice?
Macie po 22 lata?
skoro chłopak wybiera zdanie rodziny- nie dorósł jeszcze do pewnych ról.
Ty możesz stanąc na gowie i nic to nie da.
3maj się!
Uwazam tak samo jak kolezanki , jezeli dwie osoby sie kochaja , kochac sie powinni.Nie rozumiem jak mozna sie rozstac bo rodzicom to nie odpowiada nie macie po 15 lat .Nie rozumiem dlaczego rodzice jego nie chcieli Cie poznac , rozumiem gdyby Cie poznali i nie polubili ale nawet nie zdarzylas ich poznac i odrazu sa przeciwko Tobie to jest chore z ich strony.Trzymaj sie , moze przeczekaj ta presje jezeli on Cie kocha to wrocicie do siebie bo to bedzie silniejsze uczucie od takich problemow.
Popieram przedmówczynie. To dziwna sprawa. Chłopak faktycznie. albo nie dorósł jeszcze do tego, by sam sie okreslic, czy czuje swoje uczucia, czy narzucone przez rodzinę, albo ta jego miłosć jest mało warta. Nic nie wskórasz, jezeli chodzi o dobre zdanie rodziny, jak on Cie nie bedzie wspierał. Skoro pozwala na to, by rodzice decydowali, kto jest odpowiedni dla niego a kto nie, to współczuje przyszłej synowej. A swoja drogą, to jakas rodzina Nostrasamusa? Skad wiedzą, jaka jestes? Moze Twój chłopak pozwala im tak tworzyc sobie rózne teorie na Twój temat, sam bedac beż własnego zdania ze strachu przed rodziną? Jak nie umie sie postawic w imię miłosci i o nią walczyc, to marne to uczucie .Ja tez sie pobawie w proroka:) jak tak rodzice beda mu narzucali swoje myslenie, to będziesz miała transakcje wiazaną, chłopaka i jego rodzina gratis w pakiecie, jako jego zastępczy mózg. Porozmawiaj z nim szczerze.Wazsza miłosc jest najwazniejsza,Jak bedziecie razem i on nie będzie ulegał presji rodziców, prędzej czy póżniej pokonacie przeciwnosci a rodzina bedzie musiałą zaakceptowac sytuacje. Wtedy bedziesz mogła udowodnic, ze sie mylili w ocenie Twojej osoby. Pozdrawiam i życze powodzenia ![]()
6 2010-06-05 11:57:14 Ostatnio edytowany przez 88Yvonne88 (2010-06-05 11:59:25)
November - uslyszeli cos zlego na moj temat i tak zaczela sie cala lawina, tu nie chodzi tylko o niego tylko o mnie. Pragne byc z nim, kocham i zamierzam zrobic wszystko chocby sie nie mialo udac bede przynajmniej miala spokojne sumienie, bo lepiej zalowac niz sie cos zrobilo niz ze sie wogole nie zrobilo czegokolwiek. Tylko caly czas zastanawiam sie czy jest sens, w mojej glowie jest istny wulkan. Bo serce wie czego chce. A wiec chodzi o mnie bo ja tez chce zeby mnie poznali. Wydaje mi sie ze kazdy zasluguje na szanse. A ja wiem ze nigdy bym jej nie zmarnowala. Wiem ile ciepla od niego dostalam troski i przedewszystkim miłosci. I to samo dostawal ode mnie.
beba62 - juz sie sama gubie w tym wszystkim , z jednej strony czuje ze on bardzo chciałby, tyle ze to obojgu nam przeszkadza. Bo kiedys spotkalo mnie bardzo duzo przkrosci, stalam z boku, bylam niesmiala i wstydliwa, to pozwolilo ludziom, w sumie rowiesnikom nasmiewac sie ze mnie, a ja nic z tym nie robilam. I tak musialam sie meczyc przez 3 najgorsze lata gimnazjum. Chcialabym zeby te osoby majac juz swoje zycie nawet i rodziny po tylu latach daly mi spokoj. Dlatego chce byc akceptowana przez jego rodzicow.
Czuje ze powinnam walczyc o swoje szczescie w koncu nie stac z boku tylko cos zrobic, ta milosc daje mi sile, tyle ze w mojej glowie tyle mysli... iii strach przed kolejna porazka.
Wpadlam na pomysl zeby napisac do jego rodzicow list.. wiem pomyslicie pewnie ze to glupie? Ale jesli bym tak stanela w twarza w twarz z nimi chyba nie dalabym rady. Dlatego ten list... tyle ze to juz albo by wszystko zniszczylo... albo daloby mi, wlasciwie nam szanse. I tego sie boje... wiem tylko ze jest tego wart, i ja bardzo pragne udowodnic ze to co mowi ktos o mnie to kłamstwa. Co zrobic..?
skoro on nadal słucha mamusi to weś go olej on jeszcze niedorusł do związku
Ciezko jest wogole tego nie rozumiem juz mam w sobie tyle uczuc ze naprawde sie gubie. Jescze 2 tygodnie temu rozmawial z naszym wspolnym przyjacielem i mowil ze on chciałby byc ze mna ale juz weszla mu na głowe cala rodzina i to wszystko zbyt trudne rozumiem... ale pare dni temu ide na dyskoteke i widze go bawiacego sie z inna dziewczyna... poczulam sie upokorzona.. minelo 3 tygodnie... aa mowil ze tak bardzo kocha,ze bezemnie nie chce zyc, ze jestem kobieta jego zycia itp, nie tylko mowil ale i mi to okazywał.. a teraz co... .... ale byłam naiwna...
?
Witaj!!
Wikdzę jak sie czujesz i Cie rozumiem, ale myslę że jakby Cię kochał to by do tego rozstania nie doszło:( Czasami trzeba spojrzec prawdzie w oczy:(
Ja byłam w związku z młodszym od siebie ma 22lata,byliśmy prawie 2 lata, zostawił mnie dlatego iż ja nie mogę miec kolegow,dla niego to,że napisałam do kolegi to zdrada... No każdy inaczej rozumie pojecie"zdrada"... Jego rodziców poznałam,tata wydawał sie sympatyczny a matka potrafiła świecic w oczy a jemu swoje nakręcała... Przecież to mamusi synuś.. Teraz stara się zrobic wszystko zebysmy sie nawet nie kumplowali... Wymyśliła wyprowadzkę choc nie wiem czy do0jdzie do skutku... On zawsze by do mamuni wracał bo mieszkaliśmy razem w prawie każdy weekend musiał tam byc... Ja pracowałam albo miałam zjazd to mu było na rękę.. Kocham go bardzo ale sie zastanawiam czy warto walczyc,poswięcac się i dawac się upokarzac? Nie stac nas na naprawdę fajnych facetów? Których rodzina okazała nam choc troche czułości i zrozumienia? Nie przyjęła nas jako intruza który próbuje im coś zabrac... Cierpię... ale też się nad tym zastanawiam... Głowa do góry!! Z mamusią i tak nie wygrasz...
nie rozumiem jak mozna sie rozstac z kims kogo sie kocha od tak bo rodzice cie nie lubia masakra nie doceniasz tego co masz nie wiesz jak to jest nie moc byc z osoba ktora kochasz z powaznego powodu rodzicom przejdzie tez tak mialam na poczatku ale moj facet mnie kochal i staralismy sie przez 2lata!!!!!!!!!!!az w koncu mnie zaakceptowali i zrozumieli ze nie kradne im synka:)
11 2010-06-22 16:41:41 Ostatnio edytowany przez 88Yvonne88 (2010-06-22 16:44:20)
doris - dzieki.
Ja juz chyba wiem czego chce, zawsze marzylam o prawdziwej milosci. Nie chodzi o taka milosc z bajki ale prawdziwa szczera, czysta.. On znal o mnie cala prawde wiedzial jaka jestem a mimo wszystko zostawil.. Nie jest tego wart tak mysle. Nie potafie o nim powiedziec zlego slowa, a ni nawet o jego nowej kolezance. Jedyne slowa ktore mi przychodza na mysl to to ze byc moze to cudowna dziewczyna i byc moze bedzie miala to czego ja nie mialam. ---- Nie mam ojca, jego rodzice uwazali ze przez to jestem taka i taka i napewno nie bede dobra kobieta, zona, mowili ze nigdy by mnie nie zaakceptowali nawet jesli nosilabym jego dziecko. Przykre i to bardzo, bo wydawalo sie ze to dobrzy ludzie, i nawet o nich zlego slowa tez nie umiem powiedziec. Ale jak mozna mowic cos takiego, jak mozna nie sprobwac poznac drugiej osoby, a po za tym jak mozna karac niewinne dziecko. Ale teraz na to patrze i widze ile razy mnie zranił, ile przez niego wylalam lez. Ile razy rozmawialam na ten temat. I tak sobie mysle ze wcale nie chcialabym takiego zwiazku. Gdyby naprawde kochał walczyłby o mnie.. a on uciekł.. zostawil. Moze kiedys pewnego dnia obudzi sie i zoabczy ze zycie nie polega na uciekaniu od problemow ale na ich rozwiazywaniu. Moze kiedys nie takie rzeczy go spotkaja a wtedy zrozumie.. czas pokaze. Mam przyjaciela ktory jest przy mnie. Dzieki niemu kazdego dnia jest mi lepiej i dzieki temu ze sama probuje sie nastawic na cos lepszego. Bo nikt nie powiedzial ze juz nic dobrego mnie nie spotka ![]()
zagubiona - to nie jest takie proste.. jak mam walczyc o kogos kto zrezygnował.. jesli byłby przy mnie owszem zrobilabym wszystko i jescze wiecej ale jego nie ma.. i byc moze juz sie z kims spotyka.. choc nie chce wierzyc ze to wszystko co robił, mowil, pisal to kłamstwa bo było naprawde pieknie. Ale to juz było, teraz budze sie kazdego dnia z nowa energia do zycia i wierze wierze ze jescze spotkam kogos i ze moje starania nie pojda na marne, ze ta osoba to doceni i ze wzajamnie ebdziemy dawac sobie milosc i szczescie. ![]()
Cieszę się że choc odrobinę mogłam Cię pocieszyc...
No własnie jesli chodzi o obrażanie... ja zawsze byłam krytykowana przez jego matkę że starsza jestem i nie dla niego... Oczywiście mi tego nie mówiła tylko jemu truła.. No ale przez takie trucie mamusi wszystko sie zaczyna.. Czy Ty sobie wyobrażasz jaka ja jestem niedobra?? Przecież powinnam mu za każdym razem w dupke wchodzic jak to robi mamusia dla synka... Też usłyszałam że mnie nie chce,że ma mnie dosyc,żebym do niego nie pisała,że mamusia miała rację...to boli naprawdę:( A za jakiś czas dzwoni i mówi że beze mnie nie wyobraża sobie życia... Dzisiaj usłyszałam np. że pokaże mi w nd. na koncercie że kogoś poznał i żebym ich razem widziała... Boli, naprawdę, choc wiem i prawie jestem pewna że to nieprawda bo z takim charakterkiem żadna z nim nie wytrzyma.. Mąci mi ciągle w głowie.. wraca i odchodzi, stawia warunki... Idę na ten koncert, jak zobaczę niby "ich" razem to może w końcu go znienawidzę... Myślę że zasługujemy na naprawdę fajnych facetów tylko zaślepione jesteśmy bo nam "szkoda" przeżytego czasu, ale tak życ i ciągle słuchac,byc co jakiś czas upokażaną? Która to na długą metę wytrzyma?? ah no właśnie usłyszałam jeszcze że żaden młodszy już mnie nie zechce, bo za stara jestem... Niech ja tylko się podniosę to chłopak zobaczy...
Główka do góry... mi też serduszko pęka... Damy radę...
doris - ja wlasciwie juz nie wiem co czuje.. chcialabym zeby tak stanal w drzwiach tyle ze widze 2 rozne sytuacje.. kiedy rzucam mu sie w ramiona i kiedy mowie ze juz nie ma szans.. tak bylo jescze pare dni temu. Teraz juz wiem ze nie dalabym mu szansy.. za wiele łez zbyt wiele przykrosci. Nie o takiej milosci marze. Dlatego dalej dąze.. dąze do czegos co byc moze jest mi pisane. A najwazniejsze ze mam nadzieje i przyjacioł ktorzy potrafia mnie niexle rozsmieszyc i wogole.
Widzisz do Ciebie dzwoni , do mnie juz nie dzowni ma nowa kolezanke , mniemam ze pewnie ebdzie sie z nie wkrotce spotykał. I tylko to mnie boli, kiedy wlasnie ich zoabczylam razem, poczulam sie naprawde upokorzona. Bo od rozstania nie minal miesiac a on tak zapewniaj i okazywal miłosc. Kłamstwa. Same kłamstwa. Chce w koncu przejsc obok niego obojetnie, nie pamietac tego bo podbno byl porzadnym mezczyzna, a okazał sie dupkiem. Choc to slowo ciezko mi nawet bylo napisac. Kochajay facet nie zrobilby czegos takiego kobiecie na ktorej mu zalezy. Kiedy sie kocha przeciwnosci sa nie wazne z nimi trzeba walaczyc. Ale tu musialaby byc prawdziwa milosc.. On kiedys dojrzeje, spotkaja go nie takie problemy i zrozumie, jestem tego pewna. Na dzien dzisiajszy ciesze sie kazda chwila i mam marzenia i mam nadzieje. I czuje ze w moim zyciu napewno jescze wydarzy sie cos wyjatkowego. Mam nadzieje ze w Twoim tez. A ja Ci powiem ze punkt kulimacyjny to taki ze musimy w koncu powiedziec dosc. Ja tak zrobilam i czuje sie o niebo lepiej. Bo xle nam z tym, wydaje sie ze on byl takie cudowny i z nim najszczesliwsze chwile przezylismy, ale mija troche czasu i sobie uswiadamiamy ze nie takiego zwiazku chcilysmy. Poprostu boimy sie samotnosci i ze byc moze nikt nas juz nie pokocha ale kto powiedzial ze nie moze byc lepiej? Nikt i nic tego nie wie. Mysle ze warto czekac
:) 3maj sie bo napewno jestes wspaniala kobieta, widze to chocby po tym jak piszesz
Damy rade.. zawsze i wszedzie
Jestemy silne ![]()
Ja też czasami mam ochotę żeby przyjechał i żeby było już wszystko dobrze... Nie wyobrażam sobie jak narazie innego i jak to sie na dobre zakończy to raczej jakiś czas będę sama... Nikogo nie będę szukała, dochodzę do wniosku że wszyscy sa tacy sami,co do joty,tylko na początku jest pięknie, a jakie obiecanki... szok.. Czasami siedzę i myślę jak to bedzie dalej.. Zawsze była jakaś świadomośc że ktoś był,miałam z kim pogadac,przytulic się itd. Nie mam tu wiele znajomych, bo wprowadziłam się tutaj żeby z nim razem zamieszkac, teraz zostałam sama na stancji i ze wszystkim na głowie.. mam taki potworny żal...
Mamy, a może mieliśmy ze soba kontakt bo od dwóch dni nie mamy,ja przestałam odpisywac na jego chore sms-y gdzie w kółko pisze to samo.. Nawet stwierdził że mój były co do mnie to się nie mylił... Wie jak działac żeby okropnie bolało.. przedczoraj zaczął czepiac sie mojej Mamy... miarka się przebrała, jego matka jest za to wspaniała... ale wiadomo-mamusia święta,nie daj Boże coś powiedziec... Ostatnio się na nią żalił,chyba w domu sielanka się kończy.. chciał do mamusi to niech się użera.. Ja mu tylko życzę żeby tak mu dopiekła żeby mu się odechciało.. Nie odzywam się, czekam co czas pokaże, mam swoją godnośc, za dużo przykrych słów padło z jego strony.. Niech przyprowadzi tą niby swoją na koncert... Jak sobie o tym pomyślę to śmiac mi sie chce jaki on jest dzieciak... Co on mysli ze jak zobacze ich razem to bede stac i płakac? Udam po prostu że go nie znam:) Staję się coraz silniejsza choc w duszy serce mi peka, czasami mysle ze byłabym w stanie prosic go by wrocił,ale władzę chyba u mnie powoli zajmuje rozum nad sercem..
No właśnie,myśle że oni po prostu nie dorośli do takiej miłości, ale zobaczysz kiedyś będą żałowali i ja im tego z całego serca życzę.. Niech przejadą się na maxa i zrozumieją..
Ja przyznaję otwarcie-boję się samotnosci... Ale to minie, nabiore pewności siebie.. Już i tak od 3 m-cy sama mieszkam a on wraca i odchodzi...
Myślę że los nam wynagrodzi te cierpienia...
W życiu nie można miec wszystkiego:) Będzie dobrze;)
To prawda ja tez wole teraz byc sama , wiesz wczoraj go spotkalam... nawet nie chcial na mnie patrzec i powiedziec czesc;) ale mialam dziwne wrazenie ze jego dalej ciagnie do mnie i dlatego nie chce juz znow tego czuc i przezywac. Widzialam go z jego nowa kolezanka i dotarlo do mnie ze ze w koncu przeszlam obok niego obojetnie. I od teraz tak juz bedzie. Juz go nie chce.. Mam ochote kiedys go spotkac zapytac co slychac przeprosic ze przyspozylam mu tyle "klopotow" i powiedziec ze gdybym wiedziala ze jest takim dupkiem nigdy bym sie o niego nie starala, i nie zrobila tyle co robilam. oo to byloby dobre
Ale w sumie to juz nie wazne, czasem wspominam ale to juz nie ma znaczenia. Zaczelam nowy rozdzial w kotrym narazie wystarczaja mi przyjaciele, poczekam byc moze akcja bedzie interesujaca, zreszta nie raz slyszlaam od kolezanek ze mam zycie jak telenowela hehe , a wiec napewno jest bardzo ciekawie i duzo sie dzieje
Mysle ze Ty tez powinnas postawic kropke i isc do przodu
Nie mozna miec wszystkiego fakt, tyle ze my czasem chcemy tego co wogole nie jest warte naszej uwagi. Ale uczymy sie na błedach
, w koncu musi byc lepiej
A ciekawi mnie czy go spotkalas i jak to sie dzialo dalej.. ?
Słuchaj, nie musiałam go spotykac:) Dałam mu do zrozumienia że może sobie isc z kim chce i mam to gdzieś(choc wcale tak nie czułam) no i długo nie musiałam czekac dzwonił i prosił żebyśmy się spotkali i porozmawiali... Jego tłumaczenia były takie ,że chciał zobaczyc moja reakcje na takie cos jak mi powie i zobaczył że obojetna jestem i ze on chce to odbudowac i bedzie sie starał... Jak dla mnie to bardzo dziecinne... Fakt, zaprosił mnie na koncert żebym z nim poszła, poszłam ale podchodzę do tego z dystansem, przestał mnie bawic związek w kratkę i jego zmiennymi nastrojami... Niby mamusia o mnie cos dobrego mówiła... Nie obchodzi mnie to.. I tak jej nigdy nie polubie,dla mnie jest fałszywa i taka zostanie... On twierdzi że będzie sie starał... Mnie przestaje ten "związek" jakos uszcześliwiac... Pewnie niedługo role sie odwrócą, to kwestia czasu...
Widzę że lepiej sie czujesz i silniejsza jesteś.. No z tym dupkiem to dobre:) Nie wierze już w prawdziwych i kochajacych facetów.. Tacy juz nie istnieją, ten gatunek wymarł a ich pojedyńcze osobniki są zajęte;)
dziewczyny tez nie wierze w tych facetów kochających cieżko jest sie zebrać , ale ja mam strach by sie nie odewał pomimo iż potraktował jak nie wiem kogo śmiecia po tylu latach , najgorsze jest to jak myśli wracają oo nim do głowy , ale z drugiej strony przypominam sobie że byłam nieszczęśliwa i czy warto byc nieszczesliwym w takim związku , uwierzcie to na długą mete by nie pociągneło sie , mnie sie czasem nie chce wierzyć że jego nie mam przy sobie, ale to uzależnienie , ja juz w piatek jestem umówiona do fryzjera ![]()
Dorota85 ja tez zostałam niezbyt fajnie potraktowana i nie wiem dlaczego jeszcze coś do niego czuję... To chyba wspomnienia które nie pozwalaja zapomniec...
doris i to jest najgorszze że pamietamy tylko to co dobre i nam GO brakuje bo chyba nie wierzymy w siebie na tyle że mozemy sobie poradzić i że damy rade oraz to że potrafimy sie wybic, dla mnie czasem jest to jak zly sen
Dzisiaj oddał mi klucze od mieszkania, powiedział że mam nie dzwonic i nie pisac do niego... Już nie raz odchodził i wracał ale kluczy nie oddawał... Poczułam ukłucie w sercu, nie chce żeby odszedł na zawsze a z drugiej strony nie chce juz płakac przez niego:( a do tej pory wylałam morze łez... Już dawno sie wyprowadził ale klucze miał, teraz została pustka i to z tak błahych powodów... Nie chce iśc ze mna na wesele więc powiedziałam że idę sama to on że jak sama to już NAS nie ma... Przygotowywałam się na to że odejdzie bo nie raz to mówił ale nie wiedziałam że ten moment nadejdzie... Jeszcze wczoraj pisał jak bardzo mnie kocha...
eh doris serio znam ten bol uwierz mi mi tez ciezko sie zebrac i to przlknac a jak zabieralam rzeczy z mieszkania to matko myslalam ze mi sie to poprostu sni i to sie nie dzieje a on ma w dupie i mnie nie zatrzymuje to jest niesamowite, najlepsze jest to ze mama go zatrzymywala by sie nie wyniosl bo ojciec jego ma pociagi do alkoholu i bala sie sama zostac mimo ze 10km bylo do nich
W moim przypadku to jego matka jak się dowie że to definitywny koniec to chyba mu stopy wycałuje:( Ciągle nagadywała mu i ustawiała przeciwko mnie... Nie miałam chyba dużych szans skoro jego matka to dla niego największy autorytet... Jestem starsza od niego i jego mama ciagle mi powtarzała że ja potzrebuje ustatkowanego faceta ale mi na kasie nigdy nie zależało, nigdy na to nie patrzałam, zawsze cieszyłam się z tego co mam bo są ludzie co nawet tego nie mają:( Mi swieciła w oczy a jemu na mnie nagadywała, a nie daj Boże jak sie w żartach na niego pożaliłam to przekręciła to i powiedziała że mu tyłek do niej obrabiałam i tak nieładnie.. Fałszywa jak widac.. Starałam się żeby był ze mną szczęśliwy, chyba częściej to ja mu prezenty kupywałam niż on mi, lubiałam dawac niż brac a i tak zostałam sama... Dziś nawet żelazko zabrał... Myślę że kiedys może zrozumie i gorzko bedzie płakał, żadna mu chyba już nie okaże tyle serca i nie bedzie miała dla niego tyle cierpliwości co ja, bo nawet jego siostra mówiła że on ma bardzo ciężki charakter... Boli, wszystko boli...
Rzuciłam nawet dla niego palenie i nie paliłam już ponad 2 lata.. a dzis mam tak wielką ochotę zapalic...
doris znam to uwierz mi , ja teraz w domu siedze a rodzice wogóle nie rozumieją co czuje i jeszcze nie pozwalają płakać mi , boo ile można płakać ? chce sie wynieść z domu ale skąd wziąc siłe jak tydzień temu jeszcze miałam mieszkanie w którym miałam z nim zamieszkać tylko on nie chciał i mnie zostawił , nie chce mi sie żyć wogóle bo czuje sie samotna
24 2010-06-29 22:23:10 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-29 22:24:01)
Myślę że kiedys może zrozumie i gorzko bedzie płakał, żadna mu chyba już nie okaże tyle serca i nie bedzie miała dla niego tyle cierpliwości co ja, bo nawet jego siostra mówiła że on ma bardzo ciężki charakter... .
Oj, bedzie miala cierpliwosc. Nie jedna.
Moj maz mnie bil ale bicie nie bylo tak bolesne jak przemoc psychiczna... Odszedl na moja prosbe o leczenie i o zmiany. Dzis ma kobiete ktora przyjezdza do niego zeby mu ugotowac, pokochac sie i wraca potem do dziecka.
Mialam nadzieje, ze dla niej sie zmieni. Ze ja widocznie bylam nie ta... mimo dzieci i 22 lat razem...
Nie zmienil sie.
A dziewczyny zawsze sie znajda. Takie jak ty, lepsze, i gorsze.
To prawda, wiem ze wam ciezko, ale ja zaczynam w koncu czuc taki spokoj duszy
Nie meczccie sie powiedzcie w koncu stop, tyle jescze przed nami
to naprawde nie ma sensu i wiem ze bardzo boicie sie byc same, ale wiem tez ze w głebi serce, duszy pragniecie czegos innego, i mysle ze warto do tego dazyc. A faceci facetami, uwierzcie ze sporo przeszlam w zyciu, mam zamiar tu jescze to opisac ale nie wiem czy jestem w stanie, i na innym forum. Czasem czuje ze przywyczailam sie do swoich porazek. Ale wlasnie wczoraj spacerujac z psem poczulam taki spokoj, wolnosc , odetchnelam tego mi było trzeba
A teraz do szczescia to potrzebna mi praca..
Zazdrosc ma racje znajda sie inne i takie i takie, ale moze one tez w koncu zauwaza, a o to czy zrozumie co stracił.. mysle ze kazdy w koncu zrozumie. Mysle ze tyle co dla nich robilysmy to naprawde zbyt wiele. Marzy sie zeby ktos sie tak starał..
Ale musimy wierzyc w siebie:)
Jak ja bym już chciała poczuc ten spokój duszy... narazie czuje taki cięzar na sercu... Cokolwiek robie to o tym myslę.. Szukam sobie zajęcia ale to i tak nie pomaga.. Nie paliłam od 2-och lat a wczoraj wracajac z pracy wstapiłam do sklepu po papierosy..
Może i znajdą sie inne, tylko nigdy w zyciu nie chciałabym go zobaczyc z inna u boku..
On wie sam że ma nieznośny charakter bo nie raz się do tego przyznał, mówił ze bedzie nad tym pracował, poprawa jest na parę dni a później to samo, tym bardziej jak pojedzie do domu gdzie jest mamusia, to wtedy potrafi cos dowalic.. Twierdzi że mama nie wie o naszych kłotniach, w co bardzo watpie, przeciez widac ze jest ustawiany, inaczej się zachowywał jak był u mnie a inaczej w domu..
Potrzeba mi naprawde dużo czasu żeby sie otrząsnąc, poświęciłam dużo dla tego związku, może to i głupie ale byłam starsza i postanowiłam nawet wyjechac i zarobic na nasz start żebyśmy razem mieszkali.. Nie patrzyłam na to że on nic nie miał bo był po szkole i jeszcze nie pracował.. Nigdy nie oczekiwałam nic w zamian.. Nie wiem czy on to kiedys doceni..
doris watpie na serio żeby coś zmienił, ja mam tak że zaczynam myśleć że to moja wina jest , że może za bardzo chciałam by poświecił mi czas , żeby był przy mnie może go przyduszałamm, bije do siebie ale wiem,że miałam prawo do tego , bo wiedziałam że jestem na szarym końcu i zawsze stawiał wszystko pierwsze nade mną, dzisiaj mi sie snil że wrócił do mnie , ale tak myśle nie wiem czy bym chciała to by juz nie było to co kiedyś ja i on , on ma 30 lat ja 25 i watpie by cokolwiek chcial zmieniac skoro tyle lat bylo to samo , kiedys mu zadalam pytanie zastanów sie czy ktos ci jest potrzebny do życia obok. Potem w mieszkaniu sie pytałam jak on to widzi jak bedzie dziecko dom jest przecież trzeba robić kolo niego to nie bedzie miał tyle czasu na swoje przyjemnosci to mi mowil ze cos wymysli , ale od dluższego czasu musial juz mnie coraz mniej kochać, bo uciekał ode mnie jeszcze bardziej do przyjemnosci swoich, a ja bardziej sie angazowalam we wszystko i mu jeszcze siebie wiecej dawałam i wkładałam a on to wykorzystywał, to tak boli że to jets coś niesamowitego , najgorzej czuje sie sama z tym wszystkim wczoraj aż mysli mialam że sobie cos zrobie z tego wszystkiego
Dorota85 też czasami miałam takie głupie myśli że sobie cos zrobie, bo jakos nie wyobrażałam sobie życia sama.. Nie wyobrażałam sobie tez innego faceta niż jego.. Mysli samobójcze mi juz przeszły
. Mieszkam teraz sama i co dzień wracam do pustego mieszkania.. Pozostały jeszcze niektóre rzeczy po nim których nie zabrał, a ja jak narazie nie chce mu ich oddawac.. wiem że to głupie:( Jeszcze na tym etapie chciałabym żeby wrócił.. jeszcze... Wszystko jest swieże i myśle że do odbudowania, dopóki nie oddał mi kluczy byłam jakaś pewniejsza siebie i twarda, jednak jak połozył mi klucze mówiąc że nie chce ze mna żadnego kontaktu to wszystko runęło.. Ja też do pewnego czasu wmawiałam sobie że to moja wina ale doszłam do wniosku że ja nie mam siebie za co winic... Korci mnie cały czas telefon bo co dzień pisalismy do siebie setki sms-ów... ale mam wtedy w uszach ten ton i te słowa- nie pisz do mnie i nie dzwoń... Dobra kolezanka i siostra mówią że prędzej czy później on bedzie chciał wrócic... Tylko zależy ile czasu minie i czy jeszcze będe tego chciała...
Dorota85 nie rob nic głupiego.. Jak bedziesz w złym stanie to wejdz na forum,powspieramy się...
Przytulam...
doris ja tez nie wiem czy ja chce zeby wrocil mimo ze tak cierpie bardzo z tym wszystkim i plakac sie chce , jakby wrocil to juz nie bedzie to co kiedys to nie bedzie to samo co kiedys , to jest bezsensu ,musimy o siebie sie troszczyc jakbys miala ochote pogadac daje moj nr gg 3988843
doris ja tez nie chcialam nigdy zobaczyc go z inna... ale tak naprawde bolalo tylko na poczatku, wszystko przemyslalam ten brak szacunku, jescze pare tyogdni temu slowa i czyny jak bardzo zalezy jak kocha. W koncu musisz zrozumiec, oni nas nie poszanowali, i sa dupkami i beda ! I oby jak najszybciej zrozumieli swoje błedy!
dorota wlasnie trzeba znac granice starania sie... ja bylam nawina.. bardzo nawian bo kiedy on udowadnial ze kocha bylam najszczesliwasza kobieta na swiecie nie zwazajac na to ze to moga byc kłamstwa. Nie jestes sama juz masz nas
nie ma senus robic sobie czegos glupiego, jestes mloda przed Toba jescze wiele tylko przezyj ten smutek zal i idx dalej do przodu
Kobietki musimy stawic temu czolo, mi juz duzo lepiej, bardzo chcialabym zeby wam tez zaczelo sie ukladac, zebyscie zrozumialy ze zaslugujecie na kogos o wiele lepszego. Tylko ten czas i wiara w to.. wiem ze ciezko. Ale usmiecham sie widzac ze tutaj na forum ludzie potrafie sie wspierac na wzajem, to tez wazne ![]()
88yvonne88 masz całkowitą racje , oni sie nie starają i mają brak szacunku kompletny u mnie jest to że on wpadł już w pracoholizm i to jest dla niego caly świat i nic innego sie nie liczy, dzisiaj rozmawiałam z jego rodzicami jego matka sie rozpłakała a ojciec miał łzy w oczach powiedziała mi że mnie kocha jak córke i dojść nie może do siebie i on też ma swoich rodziców w dupie myśli o sobie tylko egoista, teraz sobie myśle to ja mam zabiegać o niego? gdzie szacunek do siebie , boli bo boli ale kurcze nie może tak byc, przy facetach kobiety są przygaszone i zapominajaa o sobie
Wiem jaki to bol, ale wiesz co tacy faceci walsnie sa egoistami, mysla o sobie, zamiast starac sie rozwiazac problem to uciekaja od niego, to troche chore, kiedys spotka ich cos gorszego i co zrobia? jak sobie poradza z zyciem skoro ciagle uciekaja? Moj byly pewnie poleci do rodzicow hah.. powodzenia.. Skro rodzice jego mnie nie chcieli (choc nawet mnie nie poznali, co tez uwazam ze jest chorym zahcowaniem takie ocenianie kogos bo gdzies cos uslyszano;/), to znaczy ze ja jestem problemem, wiec sie mnie pozbył zamiast walczyc. Jakiez to proste i durne. ! Mimo wszystko wiem ze jesli potrzebowal by pomocy ja bym mu pomogla, mimo tego co mi zrobil, jak sie zachowywal jak potraktowal. Ale ja juz poprostu jestem taka z natury.. Moze czasem za dobra. A moze w koncu los mi to wynagrodzi ![]()
Ja też mam dziwną sytuację. Jestem z chłopakiem ponad 4 lata. Ma brata,którego wywyższaja nad wszystko Jego rodzice, a mój jako najmłodszy w rodzinie jest wiecznie czarna owca. Meczy mnie, ze Jego rodzice widza tylko Jego brata i jego laske a nas nie. Matka mojego chłopaka jest w stanie mi nieźle ubliżyć, a on i tak stanie po stronie matki. Jak przyjeżdza brat sam wokół niego skacze i robi szum. Mam tego dosc. Co najgorsze niecierpie sie z laska Jego brata. Co robic?
Ja jestem z chłopakiem 4 lata i ciagle tylko słysze porywnywanie mnie do paanienki Jego brata. My sie nie liczymy, tylko ciągle poruszany jest temat Jego brata, który siedzi za granica Ojciec mojego chłopaka sam kiedys powiedział przy mnie, ze woli tamtego syna, niz mojego chłopaka. A laska tego Jego brata jest totalna kurewka, mało tego powiedziała, że omota sobie ich wszystkich wokół palca. Ciagle słucham o jego bracie. Mam juz serdecznie dosc. Wszystko wyprowadza mnie z rownowagi. Nawet to, ze ubrał dresu, które przywiózł mu ten brat;(. Ta dziwka jego brata mało mu do tyłka nie wejdzie. Jestem załamana
Dziwny zwiazek na Twoim miejscu zastanowilabym sie nad tym wszystkim. Bo gdzie jestescie wy i wogole Ty? w tej calej masakaradzie? Kazdy zaslguje na szacunek. Ludzie czasem cos chwala nie widziac jak jest naprawde, ale nie martw sie w wiekszsci sytuacji mija troche czasu i mozna przejrzec na oczy ![]()