Drogie Panie, już sama nie wiem co mam zrobić, potrzebuje chłodnego osadu sytuacji. Trochę się rozpisze, choć pewnie i tak nie opisze wszystkiego. Z moim partnerem jesteśmy już prawie 5 lat razem, znamy się o wiele dłużej. Mamy wspólny kredyt na mieszkanie, pracujemy razem, jeździmy jednym autem dosłownie wszystko robimy razem. Oboje mamy po 25 lat. Problem jest taki ze ja już dawno wypalilam się w tym związku, on nie chce o tym słuchać, nie chce się rozstać, nie chce zmienić pracy, nie chce siebie zmieniać. Po pracy i w dni wolne on tylko siedzi przed komputerem. Czuje się jak jego matka, on nie umie i nie chce się nauczyć gotować, sprzatac, robić zakupy i innych czynności domowych, wiecznie nawet w pracy muszę mu w czymś pomagać bo on sobie sam nie daje rady. W domu wszystko jest na mojej głowie, żyjemy jak byśmy mieli po 50 lat, żadnych spotkań z innymi ludźmi, zero imprez, zero wspólnych wypadów, on nie ma potrzeby spędzania inaczej czasu, wystarczy mu komputer i ze każdego dnia ma podane jedzenie do biurka. Jak nie ugotuje to słyszę „No i znowu muszę coś zamawiać?”, jak nie posprzatam to słyszę „syf jest w domu”. Mam tez dwa koty, kiedyś próbowałam na nim wymusić skończenie grania, wyłączyłam mu komputer, zaczął mnie szantażować ze wyrzuci moje koty. Ogólnie nie słyszę od niego zadnych komplementów, mam wrażenie ze jestem mu obojętna, nie chce mnie stracić bo jest ode mnie uzależniony, sam nie potrafi nawet podjąć decyzji. Wie ze umiem wszystko zrobić, od gotowania po nawet sprawy remontowe. Nawet do pracy czy z pracy czy na zakupy on nie prowadzi auta, ja jestem jego szoferem, jak jedziemy do pracy to twierdzi ze jest niewyspany i nie może jechać autem, jak wracamy z pracy to albo jest zmęczony albo mówi ze nie umie pod domem zaparkować. Ale to nie wszystko, on nawet nie może wstać sam do pracy, muszę go budzić, przygotować mu ubrania i kawę, śniadanie do pracy tez ja muszę robić a później narzeka ze dostał tylko kanapkę do pracy a liczył na normalny obiad. To tylko niektóre z sytuacji które sprawiły ze ja poprostu już mam psychicznie dosyć tego człowieka, nie chce mi się z nim nawet spać w jednym łóżku ( nawet mamy oddzielne kołdry) już nie wspomnę o seksie na który nie mam ochoty, i wyglada on tak samo od 5 lat, jedna pozycja 5 minut i po sprawie. Dodatkowo ja chciałabym założyć rodzine, wziąć ślub, mieć dzieci. On nie chce, obiecuje ze może jak będziemy mieli po 30 lat, co dla mnie jest już za późno, może się nie udać tak odrazu albo się rozmyśli i będzie mnie kolejne 10 lat trzymał w nadziei ze może któregoś dnia da mi rodzine której pragnę. Już nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić, boje się odejść, boje się ze nie znajdę sobie mieszkania gdzie zaakceptują zwierzęta, ze nie będę miała wystarczających funduszy, ze będę samotna. Tez jest mi go zal, boje się ze sam sobie nie poradzi w życiu, ze zostawię go a on się stoczy. Nie wiem czy zaproponować mu jakaś terapie z psychologiem, czy jak postąpić w tej sytuacji. Ja już nie wiem jak mam z nim rozmawiać, on kompletnie ignoruje to co ja mówię, ignoruje moje uczucia. Patrzy się tylko na siebie, on twierdzi ze mnie kocha ale ja myśle ze to tylko przywiązanie i uzależnienie. Sama nie wiem czy cokolwiek do niego czuje….
Podobne tematy
Ciekawe co jest z Tobą nie tak, że siedzisz z takim pizdofonem?
Mój facet mimo, że nie mieszkamy razem robi mi czasem zakupy, pomaga jak mam problem, zamawia jedzenie jak nie zdążę zrobić.
W sumie nie żal mi Ciebie.
on nie umie i nie chce się nauczyć gotować, sprzatac, robić zakupy i innych czynności domowych,
Jak to mawia moja żona: WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY.
Wzięłaś sobie na życiowego partnera nieporadną pizdę, za którą latasz jak za małym dzieckiem i dziwisz się, że on nie chce się zmienić?
A po co? Co ma go popchnąć do zmian?
Nigdy nie musiał gotować, sprzątać i nic robić, bo najpierw robiła to za niego mamusia, a teraz robisz to ty. Nie musi się męczyć, bo robisz wszystko za niego. Księciunio troszkę pomarudzi, troszkę pokwęka, noskiem pokręci i ma zrobione.
Typ przyjął jakąś tam strategię przetrwania w życiu, która jak widać mu się sprawdza, bo potrafi się otoczyć ludźmi, którzy wszystko zrobią za niego. Tak cię owinął wokół palca, że za chwilę zaczniesz mu dupe wycierać, a on będzie kwęczał, że papier szorstki. Nie musisz się o niego bać. Znajdzie sobie innego Tołdiego.
Zwyczajnie przestań za nim latać jak kot z pęcherzem. I zobacz jak to się rozwinie. Jak się nie pozbiera, to zwiń manatki i zajmij się swoim życiem na poważnie, bo straconego czasu nikt ci nie odda.
Wygląda, że od początku Ci nie odpowiadał, a jednak weszłaś z nim nawet w kredyt.
Jego nawet nie staraj się zmienić, bo się nie da, więc zacznij zmiany od siebie, przestań się bać, jesteś młoda, całe życie przed Tobą i raczej nie chcesz się z nim, można powiedzieć, męczyć całe życie.
W innym przypadku musisz go zaakceptować jakim jest, bo ile można się szarpać...
5 2023-08-13 13:30:21 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-08-13 13:30:30)
Podpowiem: nie potrzebujesz jego zgody do rozstania.
Zacznij kobieto siebie szanować, przestań wokół niego skakać nie jesteś jego matką tylko PARTNERKĄ. Nie sprzątaj po nim! jak Ci powie że jest syf to powiedz żeby sam to ogarnął. Obiady rób sama dla siebie, rozdzielcie konta jeżeli macie wspólne ( będzie pieniądze przewalać na gotowe dania), nie budź go rano i rany boskie nie szykuj mu ubrań do pracy! W weekendy wychodź sama i znajdź sobie w końcu faceta. Nie bądź jego niewolnicą z powodu tego że przez chwilę boisz się być sama (zanim nie poznasz kogos normalnego). O jakim ślubie Ty kobieto gadasz i dzieciach? Ty już masz dziecko. Mieszkasz z niewydarzonym bachorem który sobie nie radzi bo Ty go wyręczasz
7 2023-08-13 14:00:00 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-08-13 14:00:59)
Po pierwsze musisz przestać mu matkować.
Po drugie musisz dowiedzieć się co TY do niego czujesz. Czyli musisz porozmawiać z sama ze sobą.
Następnie postanowić, czy z nim zostajesz, czy odchodzisz.
To wszystko zależy od Ciebie.
Zacznij od siebie.
8 2023-08-13 19:06:18 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2023-08-13 19:07:31)
Przecież to nie facet tylko dziecko...
Jak masz mu matkować i go nianczyc to pobieraj wynagrodzenie ![]()
Same sobie kobiety to robicie, a potem płacz , że facet nie włącza się w obowiązki domowe i wychowywanie dzieci.
Kopnąć go w tyłek, niech sobie radzi.
Co zrobić? Przestać marnować swoje życie. Nie jestem fanką stawiania ultimatum, ale szczerze tu widzę to jako ostatnia szansę. Dlaczego on się nie zmienia? Bo na to pozwalasz, bo jest wygodny,bo jest leniem, bo na kogoś kto we wszystkim wyręczy. Co Ty masz z tego związku?
Przepraszam za wyrażenie,ale wkurzają mnie takie pizdy
Wkurzają mnie też kobiety co z takimi pizdami chcą dziecko! Serio?! Wyobrażasz sobie tak całe życie? Chcesz mieć dziecko z kimś na kim totalnie nie możesz polegać? Pomyśl o dziecku, fundujesz spaczony obraz rodziny, takie dziecko będzie miało syndrom DDD. Nie tylko po jego stronie, ale Ty też dojrzała nie jesteś. Myślisz o dziecku w takim związku? Dziewczynko.... Jesteś młoda,możesz mieć faceta na którym będziesz mogła polegać. Nie dziś czy za rok, ale przez ten czas dojrzejesz, dojrzejesz nawet do zakładania rodziny i myślenia poważnie. Myślenia o przyszłości dziecka w pełnej odpowiedzialności za powołanie na życie małej istotki (hehe;))
Rozumiesz?
Zastanów się proszę... Wiedząc jaki jest, że człowiek się tak łatwo nie zmienia (nie wierz w te brednie "zmienię się") chcesz tak spędzić całe życie? Tego naprawdę chcesz w życiu?
Mając dziecko, te wady się jeszcze nasilą, uwierz
Fajnie się ustawił
Fajnie się ustawił
No nie wiem czy fajnie jest być uzależnionym ![]()