Witam, dzień dobry albo cześć !
Przepraszam z góry za narzekanie, postaram się króciutko albo najwyżej na temat.:)
Przeglądałem forum w poszukiwaniu jakiegoś rozwiązania mojego problemu, znalazłem jeden post, przeczytałem i zaakceptowałem (Jedynie rozwódki z dzieckiem, bez prawdziwej miłości związek jedynie racjonalny) dalej kłuje w serduszku ale co zrobię.
Chciałbym waszej opinii na mój temat i może jakaś rada.
Miałem może ze dwa "związki" z kobietami, ale nigdy do niczego doszło, więc nie mam doświadczenia w świadomym randkowaniu i ledwo co pamiętam z tamtych czasów. Czy będzie prawdą że to będzie widać od razu i kobiety nie chcą nie doświadczonego mężczyzny? , nie chce się poddać ale chciałbym się przygotować na ewentualny wstyd i odrzucenie.
Plus jest taki że zawsze miałem styczność z kobietami, w szkole zawodowej gastronomicznej była masa kobiet (pierwsza moja relacja, znajoma z gimnazjum) ale niestety trafiła mi się strasznie traumatyczna rodzina, zajęło mi 10 lat do dojścia do normalności, cała moja młodość,
następnie w Uk pracowałem w hotelu na różnych stanowiskach, pracowałem z kobietami, wszystkie mnie lubiły, ale znowu trafiłem na toksycznego znajomego plus znowu trauma, niedbalstwo, za bardzo skupiłem się na nauce i hobby, i aktualnie pracuje w pracy kreatywnej dość dobrze płatnej (praca strasznie wyzywająca ale koleżanki z pracy są super),większość kobiety, wszystkie są zajęte.
Problem jest taki że z mojego niedbalstwa i traumy którą raczej udało mi się rozwiązać (10 lat...) i ciągłego zaczynania od nowa żeby było lepiej, (ironio, pamiętam jak miałem z 24 lata myślałem że skupię się nad sobą, dla mojej przyszłej rodziny, dalej tak myślę ale czas uciekł), nie miałem okazji zatrzymać nikogo i skończyłem sam bez znajomych (miałem masę, dobrych i złych, ale po powrocie do polski niestety wszystko się urwało, z mojej i nie mojej winy).
Moje główne pytanie, jak bardzo jestem w dupie, rozumiem że informacje nie są za bogate, ale chciałbym się upewnić ogólnie gdzie mogę celować, chciałbym zacząć randkować, zdaje sobie sprawę że w tych czasach jest ciężko dla mężczyzn jeszcze po 30, więc, proszę o radę, nie chcę się strasznie przejechać na początku (przeżyje ale będzie bolało), choć może to nieuniknione a i też nie chcę spędzić związku mając w głowie że ktoś jest moją ostatnią szansą (nie mam serca zrobić tego innemu człowiekowi).
Boje się że zepsuje komuś życie brakiem doświadczenia, jest to poważny problem ?
Kurczę obiecałem krótko ale korzystając z okazji, mam okazje poświęcić rok albo dwa lata na naukę , po której będzie mała ale jak się skupie to możliwość zarabiania do 100k rocznie, czy będzie dobrym pomysłem w tej sytuacji zaryzykować i skupić się 100% na karierze ostatni raz w życiu, i poczekać ze ewentualnym związkiem i randkowaniem, wychodzi na to że i tak muszę poświęcić rok do zwiększenia wagi?
Wygląd: wyczytałem że też jest ważny, raz znajoma powiedziała mi kilka lat temu może 5, "O fajnie na ciebie światło padło. jak przytyjesz to nie bierz byle kogo"... posłuchałem się ale nie przytyłem.. :)
Zdaje sobie sprawę że to nie poradnia ale, z postów które przeczytałem chciałbym zaryzykować, może jest szansa że coś przeoczyłem i wpadnę na dobry tor.
Dzięki za przeczytanie i jeżeli jakaś znajoma osoba to przeczyta to proszę zostaw to dla siebie.
