netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pytanie

83 odpowiedzi4 736 wyświetleńzałożony przez Ilaila, 01.07.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

1

Temat: Pytanie

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko. Pewnego dnia, zaproponował jej, żeby została na noc, zgodziła się (jakby coś zaznaczam, że seks był już wcześniej), przed pójściem spać, pokłócili się. Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację, totalnie się od niej odcinając, co sądzicie o takim zachowaniu ? Czy to jest normalne? Powiedziałam jej, że niepotrzebnie pokazała złość, ale przecież ona pytała go czy chce się spotykać dalej bo wiedziała że trochę nawaliła, to chyba będąc w porządku powinien to wcześniej zakończyć a nie przeciągać bez sensu cały dzień ?

2

Odp: Pytanie

Widocznie sobie sprawe przemyslal, po co drążyć temat. Co tu mamy napisać. Przeciez go nie zmusimy do zmiany zdania

3

Odp: Pytanie

Jesteśmy tu anonimowi, nie trzeba pytać "dla kolegi" wink
A facet pewnie chciał wybaczyć jej tamtego fuckupa, ale po jakimś czasie znów go zaczęła drażnić i ją odciął. Nie ma co drążyć.

4

Odp: Pytanie

Pytałaś o to już w swoich czterech poprzednich wątkach.

Facet nie chce kontynuować ani relacji, ani kontaktu z tobą.
Niezależnie od tego, czy uważasz to za nie w porządku, nienormalne, czy bez sensu -  musisz to wreszcie przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym.

5

Odp: Pytanie
Kasssja napisał/a:

Jesteśmy tu anonimowi, nie trzeba pytać "dla kolegi" wink
A facet pewnie chciał wybaczyć jej tamtego fuckupa, ale po jakimś czasie znów go zaczęła drażnić i ją odciął. Nie ma co drążyć.

Mimo, że można powiedzieć, że sprowokował w jakimś sensie kłótnie, to takie zachowanie jest ok ?

6

Odp: Pytanie

A jakie to ma znaczenie czy jego zachowanie było ok czy nie... Co to zmieni? Nic.

7

Odp: Pytanie

Z jego strony to nie bylo nic powaznego. Wczesniej czy pozniej i tak by ucial te znajomosc.

8

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko.

Ledwo zaczęłaś, a już się wysypałaś cool

9

Odp: Pytanie
Priscilla napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko.

Ledwo zaczęłaś, a już się wysypałaś cool

Nie wysypalam, lecz czasami jak pisze, to klawiatura mi przekształca wyraz, nie dopatrzyłam, i zamiast napisać spotykała to napisałam spotykałam, nie dopatrzyłam błędu

10 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-02 07:55:20)

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko. Pewnego dnia, zaproponował jej, żeby została na noc, zgodziła się (jakby coś zaznaczam, że seks był już wcześniej), przed pójściem spać, pokłócili się. Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację, totalnie się od niej odcinając, co sądzicie o takim zachowaniu ? Czy to jest normalne? Powiedziałam jej, że niepotrzebnie pokazała złość, ale przecież ona pytała go czy chce się spotykać dalej bo wiedziała że trochę nawaliła, to chyba będąc w porządku powinien to wcześniej zakończyć a nie przeciągać bez sensu cały dzień ?

Z twojej opowieści wynika,że dobrze,że zakończyła tę relację i pod żadnym pozorem nie powinna dążyć do jej odnowienia. To, co - ona najpierw chciała po kłótni się pożegnać w nocy, a potem jej przeszło i  teraz się dziwi, ze on nie chce się z nią spotykać?
Z twojej wypowiedzi wynika, że to ona zawiniła, a on ją sprowokował. Czy to coś takiego jak w tym wątku, kiedy on ją uciszał, proponując założyć mute na usta, a ona rzuciła w jego kierunku pustą butelką po wodzie?
Moim zdaniem niech dadzą sobie spokój, ale tylko to moje zdanie.

11

Odp: Pytanie
Kasssja napisał/a:

A facet pewnie chciał wybaczyć jej tamtego fuckupa, ale po jakimś czasie znów go zaczęła drażnić i ją odciął. Nie ma co drążyć.

Dokładnie tak. Postawił granicę, kobieta przekroczyła i to pewnie niejeden raz, to pokazał drzwi.
Po co przebywać z osobą, która cię nie szanuje i próbuje wejść na głowę?
Nie ma kredytu, dzieci, alimentów, to na co miał czekać?
Normalny mężczyzna, a nie mięczak.

Rada na przyszłość:
1. Wziąć sobie podnóżka, który nigdy nie będzie się sprzeciwiał.
albo
2. Zmienić zachowanie, bo nikt na dłuższą metę nie wytrzyma z toksyczną kobietą.

12 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-02 08:34:07)

Odp: Pytanie
Farmer napisał/a:
Kasssja napisał/a:

A facet pewnie chciał wybaczyć jej tamtego fuckupa, ale po jakimś czasie znów go zaczęła drażnić i ją odciął. Nie ma co drążyć.

Dokładnie tak. Postawił granicę, kobieta przekroczyła i to pewnie niejeden raz, to pokazał drzwi.
Po co przebywać z osobą, która cię nie szanuje i próbuje wejść na głowę?
Nie ma kredytu, dzieci, alimentów, to na co miał czekać?
Normalny mężczyzna, a nie mięczak.

Rada na przyszłość:
1. Wziąć sobie podnóżka, który nigdy nie będzie się sprzeciwiał.
albo
2. Zmienić zachowanie, bo nikt na dłuższą metę nie wytrzyma z toksyczną kobietą.

Farmer, uważam, że on też jest toksyczny. Powinien jej zamówić taxi albo odwieźć po kłótni, ale nie, było im razem dobrze, więc czekał do ostatniej chwili. Przecież już po tej kłótni powinni się rozstać.

13

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:

Farmer, uważam, że on też jest toksyczny. Powinien jej zamówić taxi albo odwieźć po kłótni, ale nie, było im razem dobrze, więc czekał do ostatniej chwili. Przecież już po tej kłótni powinni się rozstać.

Na pewnym znanym męskim forum dopisują jeszcze, że powinien pomóc włożyć w nią pewną męską część ciała następnemu kolesiowi. Wtedy wyszedł by już na kompletnego beciaka. I wszyscy byli by zadowoleni. smile
Nie ma co grzebać w szczegółach, doszukiwać się ofiary u niej. Skoro się nie dogadywali, kłócili - to wcześniej czy później, trzeba to było zakończyć. I dobrze się stało. Oby obie nie kombinowały (czy sama Autorka), jak dalej grać na tej mandolinie.

14

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Farmer napisał/a:
Kasssja napisał/a:

A facet pewnie chciał wybaczyć jej tamtego fuckupa, ale po jakimś czasie znów go zaczęła drażnić i ją odciął. Nie ma co drążyć.

Dokładnie tak. Postawił granicę, kobieta przekroczyła i to pewnie niejeden raz, to pokazał drzwi.
Po co przebywać z osobą, która cię nie szanuje i próbuje wejść na głowę?
Nie ma kredytu, dzieci, alimentów, to na co miał czekać?
Normalny mężczyzna, a nie mięczak.

Rada na przyszłość:
1. Wziąć sobie podnóżka, który nigdy nie będzie się sprzeciwiał.
albo
2. Zmienić zachowanie, bo nikt na dłuższą metę nie wytrzyma z toksyczną kobietą.

Farmer, uważam, że on też jest toksyczny. Powinien jej zamówić taxi albo odwieźć po kłótni, ale nie, było im razem dobrze, więc czekał do ostatniej chwili. Przecież już po tej kłótni powinni się rozstać.

No właśnie, po kłótni powinien jej podziękować i zamówić taksówkę i tyle. Możliwe, że nie chciał jeszcze kończyć znajomości, zastanawiał się nad tym, czy dalej kontynuować i zobaczyć co jeszcze z tego wyniknie, tylko, że według mnie takie zachowanie było nieporządku. Wiem, że koleżanka chciała rano pojechać do domu, bo czuła, że to się rozpadnie, ale on chciał żeby została, przytulał się do niej całował spędziło trochę czasu a potem takie coś.

15

Odp: Pytanie
blueangel napisał/a:

Z jego strony to nie bylo nic powaznego. Wczesniej czy pozniej i tak by ucial te znajomosc.

Trochę to takie niefajne, koleżanką się w sumie zaangażowała w znajomość. Z tego co mówiła, to poznał ją z synem nawet, i spędzali wspólnie czas.

16

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
blueangel napisał/a:

Z jego strony to nie bylo nic powaznego. Wczesniej czy pozniej i tak by ucial te znajomosc.

Trochę to takie niefajne, koleżanką się w sumie zaangażowała w znajomość. Z tego co mówiła, to poznał ją z synem nawet, i spędzali wspólnie czas.

Nie ma to znaczenia, bo, i tak ona nie wiedziała, co naprawdę siedzi mu w głowie, on tylko chciał się dobrze urządzić, może kobieciarz. więc na koniec jeszcze pobyli razem.Nie znamy dokładnie, o co poszło, nie wiemy jak przebiegały spotkania, a z daleka wygląda  to nieciekawie.  A dziewczyna niech się następnym razem mocno zastanowi, nim się zaangażuje i z kim.No, chyba, że myśli o drugim dziecku z tym panem.

17

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Nie wysypalam, lecz czasami jak pisze, to klawiatura mi przekształca wyraz, nie dopatrzyłam, i zamiast napisać spotykała to napisałam spotykałam, nie dopatrzyłam błędu

Tyle tylko, że zachowanie rzekomej koleżanki jest nadzwyczaj podobne do Twojego, które opisywałaś w innych wątkach. Po prostu nie wierzę w taką zbieżność.

18

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
blueangel napisał/a:

Z jego strony to nie bylo nic powaznego. Wczesniej czy pozniej i tak by ucial te znajomosc.

Trochę to takie niefajne, koleżanką się w sumie zaangażowała w znajomość. Z tego co mówiła, to poznał ją z synem nawet, i spędzali wspólnie czas.

Nie ma to znaczenia, bo, i tak ona nie wiedziała, co naprawdę siedzi mu w głowie, on tylko chciał się dobrze urządzić, może kobieciarz. więc na koniec jeszcze pobyli razem.Nie znamy dokładnie, o co poszło, nie wiemy jak przebiegały spotkania, a z daleka wygląda  to nieciekawie.  A dziewczyna niech się następnym razem mocno zastanowi, nim się zaangażuje i z kim.No, chyba, że myśli o drugim dziecku z tym panem.

Właśnie nie wiadomo co siedziało mu w głowie.

19 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-07-02 16:43:07)

Odp: Pytanie

Ten facet ma osobowość autorytarną. Ten wytłuszczony i podkreślony  fragment.
Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację Jak dla mnie jest to formą tresury. Później może wpędzać w poczucie winy. Możliwości jest wiele.

20

Odp: Pytanie
Socjallibertarianin napisał/a:

Ten facet ma osobowość autorytarną. Ten wytłuszczony i podkreślony  fragment.
Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację Jak dla mnie jest to formą tresury. Później może wpędzać w poczucie winy. Możliwości jest wiele.

Napisałam jak mi to opisała. Dla mnie to jest chore trochę. Jak pisałam, pytała go czy chce dalej kontynuować relacje bo czuła się winna kłótni i źle się z tym czuła. On stwierdził, że jeśli dojdzie jeszcze raz do takiej samej sytuacji to będzie koniec. Chciała jechać do domu rano ale z niewiadomych dla niej przyczyn on nie chciał. Nie powiedział jej że to koniec, że nie podobało mu się zachowanie, nie odwiózł jej odrazu. Więc koleżanką pomyślała że wszystko jest ok i będą dalej się spotykać. Wiem, że do tego mężczyzny zadzwoniła mama i jeszcze wspomniał że jest z nią i mówił że mama ja wkrótce pozna, więc siłą rzeczy miała prawo pomyśleć że chce dalej brnąć w to wszystko. Po prostu jakieś świństwo jak dla mnie. Jechała z nim aucie i nagle on mówi że podjął decyzję negatywna dla niej. A potem jej napisał po rozstaniu że nie nadają na tych samych falach. Śmieszne to, bo rano jeszcze nadawali na tych samych falach a potem już nie.

21

Odp: Pytanie

"Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. "

Widocznie ta kolezanka nie mowi ci wszystkiego i nastepnego dnia znowu zrobila mu o cos awanture, wiec typek zgodnie z tym co jej powiedzial zerwal znajomosc.

Ps. Dobrze wiemy ze o ciebie chodzi bo tak jak ktos tu wyzej napisal nagle ty i kolezanka macie takie same historie.

To ze wymyslisz ze ta sytuacja dotyczy kolezanki to nic nie zmieni w poradach jakie tu dostaniesz.

Co ty chcesz tu uslyszec? Ze typ sie zle zachowal bo bez powodu zakonczyl znajomosc mimo ze dal "kolezance" jeszcze jedną szanse? No to niech ci bedzie. Zle zrobil. Podly z niego bydlak. I co dalej? Ja ci tu przytakuje ze typ zachowal sie nie w porzadku bo najpierw sie zgodzil kontynuowac znajomosc a potem z nienacka stwierdzil ze nie chce. I co teraz? Co to zmienia ze my ci przytakniemy? Nic. On juz pewnie o tobie dawno zapomnial a ty bedziesz teraz przezywac. Nic sie nie zmieni. Pozamiatane.

22

Odp: Pytanie
123qwerty123 napisał/a:

"Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. "

Widocznie ta kolezanka nie mowi ci wszystkiego i nastepnego dnia znowu zrobila mu o cos awanture, wiec typek zgodnie z tym co jej powiedzial zerwal znajomosc.

Ps. Dobrze wiemy ze o ciebie chodzi bo tak jak ktos tu wyzej napisal nagle ty i kolezanka macie takie same historie.

To ze wymyslisz ze ta sytuacja dotyczy kolezanki to nic nie zmieni w poradach jakie tu dostaniesz.

Co ty chcesz tu uslyszec? Ze typ sie zle zachowal bo bez powodu zakonczyl znajomosc mimo ze dal "kolezance" jeszcze jedną szanse? No to niech ci bedzie. Zle zrobil. Podly z niego bydlak. I co dalej? Ja ci tu przytakuje ze typ zachowal sie nie w porzadku bo najpierw sie zgodzil kontynuowac znajomosc a potem z nienacka stwierdzil ze nie chce. I co teraz? Co to zmienia ze my ci przytakniemy? Nic. On juz pewnie o tobie dawno zapomnial a ty bedziesz teraz przezywac. Nic sie nie zmieni. Pozamiatane.

Łatwo oceniać, kiedy nie jest się w takiej sytuacji

23

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Socjallibertarianin napisał/a:

Ten facet ma osobowość autorytarną. Ten wytłuszczony i podkreślony  fragment.
Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację Jak dla mnie jest to formą tresury. Później może wpędzać w poczucie winy. Możliwości jest wiele.

Napisałam jak mi to opisała. Dla mnie to jest chore trochę. Jak pisałam, pytała go czy chce dalej kontynuować relacje bo czuła się winna kłótni i źle się z tym czuła. On stwierdził, że jeśli dojdzie jeszcze raz do takiej samej sytuacji to będzie koniec. Chciała jechać do domu rano ale z niewiadomych dla niej przyczyn on nie chciał. Nie powiedział jej że to koniec, że nie podobało mu się zachowanie, nie odwiózł jej odrazu. Więc koleżanką pomyślała że wszystko jest ok i będą dalej się spotykać. Wiem, że do tego mężczyzny zadzwoniła mama i jeszcze wspomniał że jest z nią i mówił że mama ja wkrótce pozna, więc siłą rzeczy miała prawo pomyśleć że chce dalej brnąć w to wszystko. Po prostu jakieś świństwo jak dla mnie. Jechała z nim aucie i nagle on mówi że podjął decyzję negatywna dla niej. A potem jej napisał po rozstaniu że nie nadają na tych samych falach. Śmieszne to, bo rano jeszcze nadawali na tych samych falach a potem już nie.

Właśnie tak mi się wydawało,że on wiedział, że zerwie, a pozwolił by myślała inaczej.

24

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Socjallibertarianin napisał/a:

Ten facet ma osobowość autorytarną. Ten wytłuszczony i podkreślony  fragment.
Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację Jak dla mnie jest to formą tresury. Później może wpędzać w poczucie winy. Możliwości jest wiele.

Napisałam jak mi to opisała. Dla mnie to jest chore trochę. Jak pisałam, pytała go czy chce dalej kontynuować relacje bo czuła się winna kłótni i źle się z tym czuła. On stwierdził, że jeśli dojdzie jeszcze raz do takiej samej sytuacji to będzie koniec. Chciała jechać do domu rano ale z niewiadomych dla niej przyczyn on nie chciał. Nie powiedział jej że to koniec, że nie podobało mu się zachowanie, nie odwiózł jej odrazu. Więc koleżanką pomyślała że wszystko jest ok i będą dalej się spotykać. Wiem, że do tego mężczyzny zadzwoniła mama i jeszcze wspomniał że jest z nią i mówił że mama ja wkrótce pozna, więc siłą rzeczy miała prawo pomyśleć że chce dalej brnąć w to wszystko. Po prostu jakieś świństwo jak dla mnie. Jechała z nim aucie i nagle on mówi że podjął decyzję negatywna dla niej. A potem jej napisał po rozstaniu że nie nadają na tych samych falach. Śmieszne to, bo rano jeszcze nadawali na tych samych falach a potem już nie.

Właśnie tak mi się wydawało,że on wiedział, że zerwie, a pozwolił by myślała inaczej.

Właśnie. I to jest normalne ?

25

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Napisałam jak mi to opisała. Dla mnie to jest chore trochę. Jak pisałam, pytała go czy chce dalej kontynuować relacje bo czuła się winna kłótni i źle się z tym czuła. On stwierdził, że jeśli dojdzie jeszcze raz do takiej samej sytuacji to będzie koniec. Chciała jechać do domu rano ale z niewiadomych dla niej przyczyn on nie chciał. Nie powiedział jej że to koniec, że nie podobało mu się zachowanie, nie odwiózł jej odrazu. Więc koleżanką pomyślała że wszystko jest ok i będą dalej się spotykać. Wiem, że do tego mężczyzny zadzwoniła mama i jeszcze wspomniał że jest z nią i mówił że mama ja wkrótce pozna, więc siłą rzeczy miała prawo pomyśleć że chce dalej brnąć w to wszystko. Po prostu jakieś świństwo jak dla mnie. Jechała z nim aucie i nagle on mówi że podjął decyzję negatywna dla niej. A potem jej napisał po rozstaniu że nie nadają na tych samych falach. Śmieszne to, bo rano jeszcze nadawali na tych samych falach a potem już nie.

Właśnie tak mi się wydawało,że on wiedział, że zerwie, a pozwolił by myślała inaczej.

Właśnie. I to jest normalne ?

Jeszcze nie zrozumiałaś?Niech się cieszy, że zerwał skoro sama nie potrafiła.

26

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Właśnie tak mi się wydawało,że on wiedział, że zerwie, a pozwolił by myślała inaczej.

Właśnie. I to jest normalne ?

Jeszcze nie zrozumiałaś?Niech się cieszy, że zerwał skoro sama nie potrafiła.

Faktycznie jest się z czego cieszyć

27

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Właśnie. I to jest normalne ?

Jeszcze nie zrozumiałaś?Niech się cieszy, że zerwał skoro sama nie potrafiła.

Faktycznie jest się z czego cieszyć

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

28

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Jeszcze nie zrozumiałaś?Niech się cieszy, że zerwał skoro sama nie potrafiła.

Faktycznie jest się z czego cieszyć

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

29

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Faktycznie jest się z czego cieszyć

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

To on ją zapoznał z synem. To jego syn.

30

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

To on ją zapoznał z synem. To jego syn.

A, to źle zrozumiałam.

31

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

To on ją zapoznał z synem. To jego syn.

A, to źle zrozumiałam.

Cz to aż zmienia obraz sytuacji ?

32

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

To on ją zapoznał z synem. To jego syn.

A, to źle zrozumiałam.

Cz to aż zmienia obraz sytuacji ?

Bardzo.

33

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

A, to źle zrozumiałam.

Cz to aż zmienia obraz sytuacji ?

Bardzo.

Dlaczego ?

34

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Cz to aż zmienia obraz sytuacji ?

Bardzo.

Dlaczego ?

Nie widzisz różnicy?

35

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Faktycznie jest się z czego cieszyć

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

Kobieta toksyk, on postawił granicę, ona przekroczyła raz, drugi, wyjaśnił, że nie toleruje, ona przekroczyła kolejny raz.
On przemyślał sprawę, że nie godzi się na takie zabawy i brak szacunku oraz ciągłe przekraczanie granic, to kopnął w dupę.

Tak to wygląda z męskiej perspektywy.
Jasne zasady, przewidywalny skutek.

36

Odp: Pytanie
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Skąd takie wnioski że ona chciała w sumie zerwać też ? Ona ma cieszyć się z tego że ktoś zabawił się jej uczuciami ?

Nie, ona ma się cieszyć, że się z nim nie spotka.
Z tego, co opisałaś, facet wiedział, że zerwie tylko poczekał do końca spotkania. Na coś liczył, a się przeliczył, a jeszcze tego typka zapoznała ze swoim synem, choć go dobrze nie poznała. Mogła by być rozważniejsza, a nie wchodzić w rolę ofiary. Mogła zdecydować wcześniej, a nie czekać aż łaskawie on z nią zerwie albo nie. Uważam, że nie powinna rozpaczać  tylko się cieszyć, że uniknęła czegoś gorszego. Ale ona widocznie musi przeżyć na własnej skórze, bo nic nie rozumie.

Czy to jest twoja sytuacja, bo bardzo ją przypomina?

Kobieta toksyk, on postawił granicę, ona przekroczyła raz, drugi, wyjaśnił, że nie toleruje, ona przekroczyła kolejny raz.
On przemyślał sprawę, że nie godzi się na takie zabawy i brak szacunku oraz ciągłe przekraczanie granic, to kopnął w dupę.

Tak to wygląda z męskiej perspektywy.
Jasne zasady, przewidywalny skutek.

Kobieta wszystkiemu winna.

37 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-02 22:26:00)

Odp: Pytanie

Nikt nie jest winien, bo nie rozpatrywałabym w tym kontekście.  Ilaila, nie rozumiesz wiele  rzeczy, przekazujesz prawdę częściowo. Jeśli się czujesz wykorzystana, popracuj z terapeutą. Z mojego punktu widzenia w ogóle źle pojmujesz relację, a jak  już się zakończyła, powinnaś dać sobie spokój dla twojego dobra. Nie byłam przy was, nie znam szczegółów, nawet nie wiem,jaki powód kłótni, więc cóż mogę więcej doradzać.  Jakby facet ze mną zerwał, przeszłabym do porządku dziennego, a nie użalała się nad swoim losem, pomimo, że dużo się włożyło zaangażowania w związek. Czasem trzeba umieć przegrać, żeby potem wygrać.Nie przyznajesz mu prawa do zerwania?  W jakim stylu nieważne, ale zerwał i na tym powinien być koniec.

38

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:

Nikt nie jest winien, bo nie rozpatrywałabym w tym kontekście.  Ilaila, nie rozumiesz wiele  rzeczy, przekazujesz prawdę częściowo. Jeśli się czujesz wykorzystana, popracuj z terapeutą. Z mojego punktu widzenia w ogóle źle pojmujesz relację, a jak  już się zakończyła, powinnaś dać sobie spokój dla twojego dobra. Nie byłam przy was, nie znam szczegółów, nawet nie wiem,jaki powód kłótni, więc cóż mogę więcej doradzać.  Jakby facet ze mną zerwał, przeszłabym do porządku dziennego, a nie użalała się nad swoim losem, pomimo, że dużo się włożyło zaangażowania w związek. Czasem trzeba umieć przegrać, żeby potem wygrać.Nie przyznajesz mu prawa do zerwania?  W jakim stylu nieważne, ale zerwał i na tym powinien być koniec.

Zrywać też trzeba umieć. Co innego, jak ktoś stara się być w porządku, i odrazy kończy relacje, a nie zwodząc. To jest totalnym brak szacunku. Jeszcze zerwanie w aucie ? Jakby facet nie mógł zrobić tego w domu ? Bo bał się konfrontacji  i lepiej było to zrobić w aucie by szybko pozbyć się problemu ? To jest potraktowanie człowieka jak rzecz. Zwykle tchórzostwo.

39

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Zrywać też trzeba umieć. Co innego, jak ktoś stara się być w porządku, i odrazy kończy relacje, a nie zwodząc. To jest totalnym brak szacunku. Jeszcze zerwanie w aucie ? Jakby facet nie mógł zrobić tego w domu ? Bo bał się konfrontacji  i lepiej było to zrobić w aucie by szybko pozbyć się problemu ? To jest potraktowanie człowieka jak rzecz. Zwykle tchórzostwo.

Jeśli dobrze podejrzewam co się mogło wydarzyć, to ciesz się, że tylko tak delikatnie to zrobił.

Lepiej się przyznaj o co była kłótnia.

40

Odp: Pytanie
Farmer napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Zrywać też trzeba umieć. Co innego, jak ktoś stara się być w porządku, i odrazy kończy relacje, a nie zwodząc. To jest totalnym brak szacunku. Jeszcze zerwanie w aucie ? Jakby facet nie mógł zrobić tego w domu ? Bo bał się konfrontacji  i lepiej było to zrobić w aucie by szybko pozbyć się problemu ? To jest potraktowanie człowieka jak rzecz. Zwykle tchórzostwo.

Jeśli dobrze podejrzewam co się mogło wydarzyć, to ciesz się, że tylko tak delikatnie to zrobił.

Lepiej się przyznaj o co była kłótnia.

Kłótnia była o piosenkę dosłownie, która dana osoba mu puściła. Była obraza majestatu, i była kłótnia o to właśnie obrażanie i ignorowanie. Potem przyznał, że to miała być pewna forma kary.

41

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Farmer napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Zrywać też trzeba umieć. Co innego, jak ktoś stara się być w porządku, i odrazy kończy relacje, a nie zwodząc. To jest totalnym brak szacunku. Jeszcze zerwanie w aucie ? Jakby facet nie mógł zrobić tego w domu ? Bo bał się konfrontacji  i lepiej było to zrobić w aucie by szybko pozbyć się problemu ? To jest potraktowanie człowieka jak rzecz. Zwykle tchórzostwo.

Jeśli dobrze podejrzewam co się mogło wydarzyć, to ciesz się, że tylko tak delikatnie to zrobił.

Lepiej się przyznaj o co była kłótnia.

Kłótnia była o piosenkę dosłownie, która dana osoba mu puściła. Była obraza majestatu, i była kłótnia o to właśnie obrażanie i ignorowanie. Potem przyznał, że to miała być pewna forma kary.

I ty wymagasz od tego człowieka żeby zerwał w dobrym stylu? Zabawne.
Pewnie jesteś na emocjonalnej smyczy.

42

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:
Farmer napisał/a:

Jeśli dobrze podejrzewam co się mogło wydarzyć, to ciesz się, że tylko tak delikatnie to zrobił.

Lepiej się przyznaj o co była kłótnia.

Kłótnia była o piosenkę dosłownie, która dana osoba mu puściła. Była obraza majestatu, i była kłótnia o to właśnie obrażanie i ignorowanie. Potem przyznał, że to miała być pewna forma kary.

I ty wymagasz od tego człowieka żeby zerwał w dobrym stylu? Zabawne.
Pewnie jesteś na emocjonalnej smyczy.

Jestem, rozżalona. Bo nie wchodzę w relacje z pierwszym lepszym, a ktoś kończy ze mną w aucie znajomość, a jeszcze niedawno taka ważna byłam w jego życiu.

43

Odp: Pytanie

"Taka ważna"

No widać na ile zostałaś wyceniona.....

44

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Jestem, rozżalona. Bo nie wchodzę w relacje z pierwszym lepszym, a ktoś kończy ze mną w aucie znajomość, a jeszcze niedawno taka ważna byłam w jego życiu.

To po co pytałaś "dla koleżanki"?

45

Odp: Pytanie

Wyobraziłaś sobie kogoś kto nie istnieje w rzeczywistości. I co będziesz się dobijać do niego i wymagać, żeby zrobił powtórkę zerwania  w domu i tak jak na filmach?

46

Odp: Pytanie
Noble napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Jestem, rozżalona. Bo nie wchodzę w relacje z pierwszym lepszym, a ktoś kończy ze mną w aucie znajomość, a jeszcze niedawno taka ważna byłam w jego życiu.

To po co pytałaś "dla koleżanki"?

Oj, nie znęcaj się nad  autorką.

47

Odp: Pytanie
Jack Sparrow napisał/a:

"Taka ważna"

No widać na ile zostałaś wyceniona.....

Dzięki.

48

Odp: Pytanie

Taka prawda. Nie słowa, a czyny mają znaczenie. Powiedzieć można wszystko. Ze zrobieniem jest trudniej.

49

Odp: Pytanie
Jack Sparrow napisał/a:

Taka prawda. Nie słowa, a czyny mają znaczenie. Powiedzieć można wszystko. Ze zrobieniem jest trudniej.

Ludzie dużo mówią, a potem potrafią kopnąć człowieka z dnia na dzień, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.

50 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-03 13:22:36)

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko. Pewnego dnia, zaproponował jej, żeby została na noc, zgodziła się (jakby coś zaznaczam, że seks był już wcześniej), przed pójściem spać, pokłócili się. Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację, totalnie się od niej odcinając, co sądzicie o takim zachowaniu ? Czy to jest normalne? Powiedziałam jej, że niepotrzebnie pokazała złość, ale przecież ona pytała go czy chce się spotykać dalej bo wiedziała że trochę nawaliła, to chyba będąc w porządku powinien to wcześniej zakończyć a nie przeciągać bez sensu cały dzień ?

Przecież miał prawo zmienić zdanie. Czego Ty, czy też ekhm…Twoja koleżanka ;-) nie rozumiecie?
Facet jest wolnym człowiekiem, nie ślubował żadnej z Was miłości i trwałości relacji po grób, więc w czym problem?

Skup się na fakcie, że on nie chce kontynuować relacji zamiast robić z siebie ofiarę losu, bo ktoś zmienił zdanie w tej sprawie.

51

Odp: Pytanie
MagdaLena1111 napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko. Pewnego dnia, zaproponował jej, żeby została na noc, zgodziła się (jakby coś zaznaczam, że seks był już wcześniej), przed pójściem spać, pokłócili się. Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację, totalnie się od niej odcinając, co sądzicie o takim zachowaniu ? Czy to jest normalne? Powiedziałam jej, że niepotrzebnie pokazała złość, ale przecież ona pytała go czy chce się spotykać dalej bo wiedziała że trochę nawaliła, to chyba będąc w porządku powinien to wcześniej zakończyć a nie przeciągać bez sensu cały dzień ?

Przecież miał prawo zmienić zdanie. Czego Ty, czy też ekhm…Twoja koleżanka ;-) nie rozumiecie?
Facet jest wolnym człowiekiem, nie ślubował żadnej z Was miłości i trwałości relacji po grób, więc w czym problem?

Skup się na fakcie, że on nie chce kontynuować relacji zamiast robić z siebie ofiarę losu, bo ktoś zmienił zdanie w tej sprawie.

Zrobił źle i tyle.

52 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-03 13:31:56)

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Witam. Tak dość nietypowo, ponieważ pisze w czyimś imieniu smile koleżanka jest dość załamana pewna sytuacją, a ja nie do końca już sama wiem co, jej doradzić. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, znajomość trwała krótko. Pewnego dnia, zaproponował jej, żeby została na noc, zgodziła się (jakby coś zaznaczam, że seks był już wcześniej), przed pójściem spać, pokłócili się. Na drugi dzień koleżanką zapytała wprost, czy jeszcze chce się spotykać i kontynuować relacje, on stwierdził, że następnym razem, jak dojdzie do takiej sytuacji jak wcześniej, to zakończy znajomość. Koleżanka chciała wrócić do domu rano, ale on chciał by została. W sumie spędziła z nim większość dnia, aż nagle stwierdził, że musi ją dowieźć do domu, rozmawiali w aucie, i nagle on jej powiedział, że podjął decyzję i zakończył relację, totalnie się od niej odcinając, co sądzicie o takim zachowaniu ? Czy to jest normalne? Powiedziałam jej, że niepotrzebnie pokazała złość, ale przecież ona pytała go czy chce się spotykać dalej bo wiedziała że trochę nawaliła, to chyba będąc w porządku powinien to wcześniej zakończyć a nie przeciągać bez sensu cały dzień ?

Przecież miał prawo zmienić zdanie. Czego Ty, czy też ekhm…Twoja koleżanka ;-) nie rozumiecie?
Facet jest wolnym człowiekiem, nie ślubował żadnej z Was miłości i trwałości relacji po grób, więc w czym problem?

Skup się na fakcie, że on nie chce kontynuować relacji zamiast robić z siebie ofiarę losu, bo ktoś zmienił zdanie w tej sprawie.

Zrobił źle i tyle.


Myślę, że on ma identyczną opinię na temat tej znajomości ;-)

53 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-07-03 15:45:40)

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Jestem, rozżalona. Bo nie wchodzę w relacje z pierwszym lepszym, a ktoś kończy ze mną w aucie znajomość, a jeszcze niedawno taka ważna byłam w jego życiu.

Och, czyli to jednak nie była koleżanka? Pytam oczywiście retorycznie. Nie lubię kłamczuchów...

Farmer napisał/a:

Tak to wygląda z męskiej perspektywy.
Jasne zasady, przewidywalny skutek.

Z mojej, kobiecej, także. Czytając pozostałe wątki Autorki wyłania mi się z nich obraz osoby bardzo trudnej i nie dziwi mnie, że facet w końcu odpuścił. Po co mu się tak szarpać?


A że zerwał w samochodzie? Mógł sms-em, byłoby jeszcze gorzej. W tamtej chwili zapewne mu się przelało, dlatego zmienił zdanie, nie ma tu żadnego zwodzenia, co usiłujesz nam tak uporczywie i ochoczo wmawiać.
W każdym razie przynajmniej powiedział Ci to prosto w twarz.

54

Odp: Pytanie
Priscilla napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Jestem, rozżalona. Bo nie wchodzę w relacje z pierwszym lepszym, a ktoś kończy ze mną w aucie znajomość, a jeszcze niedawno taka ważna byłam w jego życiu.

Och, czyli to jednak nie była koleżanka? Pytam oczywiście retorycznie. Nie lubię kłamczuchów...

Farmer napisał/a:

Tak to wygląda z męskiej perspektywy.
Jasne zasady, przewidywalny skutek.

Z mojej, kobiecej, także. Czytając pozostałe wątki Autorki wyłania mi się z nich obraz osoby bardzo trudnej i nie dziwi mnie, że facet w końcu odpuścił. Po co mu się tak szarpać?


A że zerwał w samochodzie? Mógł sms-em, byłoby jeszcze gorzej. W tamtej chwili zapewne mu się przelało, dlatego zmienił zdanie, nie ma tu żadnego zwodzenia, co usiłujesz nam tak uporczywie i ochoczo wmawiać.
W każdym razie przynajmniej powiedział Ci to prosto w twarz.

Kiedyś zostało mi to wytknięte że mam trudny charakter, ale pewne zachowania trudno zmienić. Nie mówię, że tylko jedna ze stron zawiniła. Nie wiem skąd ten trudny charakter naprawdę, zależało mi mimo wszystko. Nie jestem złym człowiekiem. Tylko jak zrozumieć człowieka, który raz mówi, że dana osoba ma ciężko charakter a potem po rozstaniu że niby szuka akceptacji, nie można mieć ciężkiego charakteru i równocześnie robić tak żeby ktoś na wszelką cenę zaakceptował kogoś ..

55

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Kiedyś zostało mi to wytknięte że mam trudny charakter, ale pewne zachowania trudno zmienić. Nie mówię, że tylko jedna ze stron zawiniła. Nie wiem skąd ten trudny charakter naprawdę, zależało mi mimo wszystko. Nie jestem złym człowiekiem. Tylko jak zrozumieć człowieka, który raz mówi, że dana osoba ma ciężko charakter a potem po rozstaniu że niby szuka akceptacji, nie można mieć ciężkiego charakteru i równocześnie robić tak żeby ktoś na wszelką cenę zaakceptował kogoś ..

Nikt nie mówi, że jesteś złym człowiekiem, ale że masz trudny charakter. I moi zdaniem jak najbardziej można równocześnie bardzo zabiegać o pełną akceptację. Mało tego, jedno może wprost wynikać z drugiego, bo ktoś wiecznie niepewny swojej wartości i niezaspokojony emocjonalnie może wykazywac wiele trudnych, wręcz toksycznych zachowań, co drugą osobę po prostu męczy i po jakimś czasie zniechęca.

56

Odp: Pytanie
Priscilla napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Kiedyś zostało mi to wytknięte że mam trudny charakter, ale pewne zachowania trudno zmienić. Nie mówię, że tylko jedna ze stron zawiniła. Nie wiem skąd ten trudny charakter naprawdę, zależało mi mimo wszystko. Nie jestem złym człowiekiem. Tylko jak zrozumieć człowieka, który raz mówi, że dana osoba ma ciężko charakter a potem po rozstaniu że niby szuka akceptacji, nie można mieć ciężkiego charakteru i równocześnie robić tak żeby ktoś na wszelką cenę zaakceptował kogoś ..

Nikt nie mówi, że jesteś złym człowiekiem, ale że masz trudny charakter. I moi zdaniem jak najbardziej można równocześnie bardzo zabiegać o pełną akceptację. Mało tego, jedno może wprost wynikać z drugiego, bo ktoś wiecznie niepewny swojej wartości i niezaspokojony emocjonalnie może wykazywac wiele trudnych, wręcz toksycznych zachowań, co drugą osobę po prostu męczy i po jakimś czasie zniechęca.

Jak mi na kimś zależy to poświęcam tej osobie dużo uwagi, bardzo chce by było wszystko dobrze, i siłą rzeczy to normalne że chciałabym żeby ta druga osoba mnie akceptowała taka jaka jestem ale nie za wszelką cenę. Pamiętam jak usłyszałam pytanie typu ,,chyba byłabyś wstanie dla faceta zrobić dużo" i to była prawda, jak się angażuje to całym sercem, ale nie oznacza że dla takiej osoby wskoczę w ogień

57

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Kiedyś zostało mi to wytknięte że mam trudny charakter, ale pewne zachowania trudno zmienić. Nie mówię, że tylko jedna ze stron zawiniła. Nie wiem skąd ten trudny charakter naprawdę, zależało mi mimo wszystko. Nie jestem złym człowiekiem. Tylko jak zrozumieć człowieka, który raz mówi, że dana osoba ma ciężko charakter a potem po rozstaniu że niby szuka akceptacji, nie można mieć ciężkiego charakteru i równocześnie robić tak żeby ktoś na wszelką cenę zaakceptował kogoś ..

Nikt nie mówi, że jesteś złym człowiekiem, ale że masz trudny charakter. I moi zdaniem jak najbardziej można równocześnie bardzo zabiegać o pełną akceptację. Mało tego, jedno może wprost wynikać z drugiego, bo ktoś wiecznie niepewny swojej wartości i niezaspokojony emocjonalnie może wykazywac wiele trudnych, wręcz toksycznych zachowań, co drugą osobę po prostu męczy i po jakimś czasie zniechęca.

Jak mi na kimś zależy to poświęcam tej osobie dużo uwagi, bardzo chce by było wszystko dobrze, i siłą rzeczy to normalne że chciałabym żeby ta druga osoba mnie akceptowała taka jaka jestem ale nie za wszelką cenę. Pamiętam jak usłyszałam pytanie typu ,,chyba byłabyś wstanie dla faceta zrobić dużo" i to była prawda, jak się angażuje to całym sercem, ale nie oznacza że dla takiej osoby wskoczę w ogień

Kiedyś miałam inny epizod w życiu, z innym facetem, poświęcałam mu czas i uwagę, i też bym nieba uchyliła a potem usłyszałam ,,jesteś dobra kobieta ale nie potrafi ze mną być "

58 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-03 20:24:39)

Odp: Pytanie

Wyczuwam pokrewną duszę. Uwielbiam marudzić  cool     lol

59

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:

Wyczuwam pokrewną duszę. Uwielbiam marudzić  cool     lol

Tylko inni nie lubią marudzących ludzi

60

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

Jak mi na kimś zależy to poświęcam tej osobie dużo uwagi, bardzo chce by było wszystko dobrze, i siłą rzeczy to normalne że chciałabym żeby ta druga osoba mnie akceptowała taka jaka jestem ale nie za wszelką cenę. Pamiętam jak usłyszałam pytanie typu ,,chyba byłabyś wstanie dla faceta zrobić dużo" i to była prawda, jak się angażuje to całym sercem, ale nie oznacza że dla takiej osoby wskoczę w ogień

ja widzę:
love bombing
"trudny" charakter
nieudane związki
niskie poczucie własnej wartości
silna potrzeba akceptacji
lęk przed odrzuceniem
nierozumienie postępowania innych ludzi

Ilaila potwierdź następujące:
- ekstrawertyczka
- często zaangażowana w różne dziwne sprawy
- problemy w dzieciństwie (nieobecna/niedostepna matka, niestabilna relacja matka-ojciec, brak poczucia bezpieczeństwa, odrzucenie)
- dotychczasowe związki problematyczne, może nawet była przemoc
- czujesz wewnętrzny niepokój i smutek, próbujesz go przykryć znajomościami
- otaczasz się ludźmi, których możesz manipulować (duże zaangażowanie w różnego rodzaju przysługi), stanowią dla ciebie podparcie psychiczne, ale nie krytykują, bo wtedy stają się wrogami
- ludzi uważasz za słabych, często ich nie rozumiesz
- jesteś niepewna, potrzebujesz atencji i poklasku

61

Odp: Pytanie
Farmer napisał/a:
Ilaila napisał/a:

Jak mi na kimś zależy to poświęcam tej osobie dużo uwagi, bardzo chce by było wszystko dobrze, i siłą rzeczy to normalne że chciałabym żeby ta druga osoba mnie akceptowała taka jaka jestem ale nie za wszelką cenę. Pamiętam jak usłyszałam pytanie typu ,,chyba byłabyś wstanie dla faceta zrobić dużo" i to była prawda, jak się angażuje to całym sercem, ale nie oznacza że dla takiej osoby wskoczę w ogień

ja widzę:
love bombing
"trudny" charakter
nieudane związki
niskie poczucie własnej wartości
silna potrzeba akceptacji
lęk przed odrzuceniem
nierozumienie postępowania innych ludzi

Ilaila potwierdź następujące:
- ekstrawertyczka
- często zaangażowana w różne dziwne sprawy
- problemy w dzieciństwie (nieobecna/niedostepna matka, niestabilna relacja matka-ojciec, brak poczucia bezpieczeństwa, odrzucenie)
- dotychczasowe związki problematyczne, może nawet była przemoc
- czujesz wewnętrzny niepokój i smutek, próbujesz go przykryć znajomościami
- otaczasz się ludźmi, których możesz manipulować (duże zaangażowanie w różnego rodzaju przysługi), stanowią dla ciebie podparcie psychiczne, ale nie krytykują, bo wtedy stają się wrogami
- ludzi uważasz za słabych, często ich nie rozumiesz
- jesteś niepewna, potrzebujesz atencji i poklasku

Tak mam chyba trudny charakter, nie uważam abym miała niskie poczucie wartości, tak chce akceptacji gdy na kimś mi zależy, lęk przed odrzuceniem jest w jakimś lekkim stopniu, nie jestem ani ekstrawertyczka ani introwertyczka, ojciec odszedl był alkoholikiem i stosował przemoc, doznałam w jednym związku przemocy psychicznej i fizycznej, tak czuje smutek, jakąś pustkę czasami, w opinii byłego faceta manipulowałam ale ja tego nie zauważam, tak nie lubię krytyki, tak uważam że ludzie niektórzy bywają słabi ale nie wszyscy, bywa niepewna swoich relacji ponieważ wiem że jestem trudna i czuje strach że zostanę odrzucona

62

Odp: Pytanie

To:

Ilaila napisał/a:

bywa niepewna swoich relacji ponieważ wiem że jestem trudna i czuje strach że zostanę odrzucona

kłóci się z tym:

Ilaila napisał/a:

nie uważam abym miała niskie poczucie wartości

Gdybyś miała wysokie poczucie własnej wartości, nie bałabyś się odrzucenia. Oczywiście, że nikt nie lubi być odrzucany, ale ludzie o wysokiej samoocenie nie uzależniają swojej wartości i samopoczucia od innych.

Jeśli się dogłębniej zastanowisz, to czego najbardziej boisz się w związku z odrzuceniem?

63

Odp: Pytanie
Priscilla napisał/a:

To:

Ilaila napisał/a:

bywa niepewna swoich relacji ponieważ wiem że jestem trudna i czuje strach że zostanę odrzucona

kłóci się z tym:

Ilaila napisał/a:

nie uważam abym miała niskie poczucie wartości

Gdybyś miała wysokie poczucie własnej wartości, nie bałabyś się odrzucenia. Oczywiście, że nikt nie lubi być odrzucany, ale ludzie o wysokiej samoocenie nie uzależniają swojej wartości i samopoczucia od innych.

Jeśli się dogłębniej zastanowisz, to czego najbardziej boisz się w związku z odrzuceniem?

To nie niskie poczucie własnej wartości ale tylko obawa, że relacja nie wyjdzie, a ja się znów zaangażuje. Po prostu czym więcej porażek w życiu, tym człowiek bardziej to przeżywa, wiedząc że lata też uciekają. To nie jest takie proste.

64 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-04 06:43:20)

Odp: Pytanie
Ilaila napisał/a:

nie uważam abym miała niskie poczucie wartości


Już ci napomykałam o terapeucie, który nauczyłby cię uważności. Znalezienie odpowiedniego partnera nie jest łatwe, więc  co ci szkodzi zamiast angażować się w coś, co nie rokuje, przeznaczyć czas  na wyzwalanie się z  niekorzystnych wpływów.

65

Odp: Pytanie
Tamiraa napisał/a:
Ilaila napisał/a:

nie uważam abym miała niskie poczucie wartości


Już ci napomykałam o terapeucie, który nauczyłby cię uważności. Znalezienie odpowiedniego partnera nie jest łatwe, więc  co ci szkodzi zamiast angażować się w coś, co nie rokuje, przeznaczyć czas  na wyzwalanie się z  niekorzystnych wpływów.

Nie wiem jak mogła nie zauważyć tego, że ta znajomość właśnie od samego początku nie rokowała. Tak bardzo chciałam mieć kogoś przy sobie, że wypierałam to. Miałam to sama zakończyć kiedyś, już w tym momencie gdy facet zadał mi pytanie czy to ma sens ciągnąć dalej ? Bo uważał że nie pasuje do mnie.

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026