Cześć dziewczyny, znów tu do Was piszę bo przytrafiają mi się zawsze trudne problemy. W sierpniu zeszłego roku wyprowadziłam z rodzinnego domu nie uprzedzając nikogo tak po cichu można powiedzieć, uciekłam. Z rodzicami mi się nie układało bo urodziłam niedługo po maturze i byłam samotną mamą z córką a oni nigdy się z tym nie pogodzili i atmosfera była nie do wytrzymania. Przez cztery lata nic się nie zmieniało. Wytykali mi to na każdym kroku i udawali że nas nie ma. Po mojej stronie zawsze stała tylko moja młodsza i tak jest do teraz. Od mojej wyprowadzki nie miałam kontaktu z rodzicami. Ja do nich nawet nie zadzwoniłam ani razu i oni też nie. Wiem co się dzieje w domu przez moją siostrę. Teraz mieszkam z moim facetem daleko od rodzinnego domu i wszystko nam się układa. Od początku było bardzo dobrze ale ja nie mogłam się odnaleźć.
Mój facet wyremontował i wykańcza dom po swoich dziadkach w mojej miejscowości. Jeździ tam dość często sprawdzać jak posuwają się prace i zawsze zabiera córkę ze sobą. Ona za każdym razem chce z nim jechać a On chętnie ją zabiera a jak zostanie w domu jest bardzo marudna, że nie pojechała. Moi rodzice już wiedzą, że ich wnuczka często jest w naszej miejscowości z jakimś wysokim facetem i wypytywali moją siostrę o to kilka razy. Siostra zawsze kłamała, że nic nie wie na ten temat a była u nas już dwa razy. Nie chce ją w to wciągać ale to samo się dzieje. Żal mi jej, że niechcący i ona została w to wkręcona. Mój facet chciałby teraz żebym i ja tam z nimi jeździła i uczestniczyła w zaplanowaniu wykończenia. Powiedziałam mu, że trochę się boję i nie wiem co może wyniknąć z przypadkowego spotkania rodziców nawet na ulicy. Do tej pory bardzo trudno mi się z nim rozmawia na poważne tematy bo zawsze mnie jakoś rozmiękczy i się rozklejam. Chyba do końca mnie nie rozumie. Powiedział mi, że jego zdaniem najlepiej jak pójdę do rodziców to będę wiedziała na czym stoję. Ze zdziwieniem spytał też czy nic im nie powiem i czy ich nie zaproszę jak będziemy chcieli się zalegalizować.
Chciałabym choć trochę naprawić stosunki z rodzicami i nie wciągać w to wszystko siostry. Jak byście to rozegrały ? Jak mam to załatwić, iść bezpośrednio do moich rodziców ? Może najpierw zadzwonić ?
Czy może jechać tam i czekać na przypadkowe spotkanie.
Co byście zrobiły na moim miejscu ?
Nie naprawiaj.
Ci ludzie nie są tego warci.
Zamiast być wsparciem w tak trudnej sytuacji dla swojej córki.
On postanowili cie ukarać, za ten niby wstyd który im przyniosłaś.
Skup sie na relacji z siostra i tyle.
Juz zawsze będziesz sie źle czuła w ich obecności.
Powiedz to wprost partnerowi,że tego kontaktu z nimi nie chcesz i tyle.
że tego kontaktu z nimi nie chcesz i tyle.
Ale ona chyba jednak jakoś chce, skoro założyła temat z takim tytułem.
Ja bym najpierw wybadała grunt przez siostrę. Niech powie w końcu rodzicom że ma z Tobą kontakt. Niech pośrednio lub bezpośrednio spyta ich, czy chcą się z Tobą pogodzić.
Być może rodzice chcą, ale uważają, że to Ty powinnaś wyciągnąć rękę, bo to Ty uciekłaś z domu.
Nie musicie być kochającą rodzinką, ale może faktycznie byłoby lepiej jako tako się pogodzić, chociażby po to żeby nie uciekać przed sobą na ulicach miasta - a wiadomo że będziesz ich widywać, skoro tam zamieszkasz.
(...) Chciałabym choć trochę naprawić stosunki z rodzicami i nie wciągać w to wszystko siostry. Jak byście to rozegrały ? Jak mam to załatwić, iść bezpośrednio do moich rodziców ? Może najpierw zadzwonić ?
Czy może jechać tam i czekać na przypadkowe spotkanie.
Co byście zrobiły na moim miejscu ?
Chciałabyś czy chcesz naprawić stosunki z rodzicami? Wbrew pozorom to duża różnica.
Nie chcesz wciągać w to siostry? To nie wciągaj jej, nie używaj do roli pośrednika czy zwiadowcy.
Będąc na Twym miejscu (a o to pytasz) niczego bym nie rozgrywała, a chcąc zmienić waszą relację, zadzwoniłabym do rodziców z pytaniem, czy (a jeśli tak, to kiedy) mogę do nich przyjechać. Zadzwoniłabym, bo po tak długim czasie braku kontaktu pojawianie się w drzwiach ich domu bez zapowiedzi, jest mym zdaniem nietaktem.
Gdy usłyszałabym zgodę i wspólnie ustalili termin, pojechałabym. Sama. Bez TŻ, bez dziecka. Przed wizytą (a nawet przed telefonem do nich) sprawdziłabym PESEL, by upewnić się, że mam tyle lat, ile mam. Pojechałabym do rodziców (i to nie przy okazji załatwiania innych spraw, tylko celowo), przywitała się i powiedziała po raz kolejny to, co nam napisałaś, czyli, że chcesz odnowić z nimi kontakt. I będąc dorosłą, nie zaś kucającym ze strachu dzieckiem, pogadałabym z nimi, nie wyskakując z żalami, pretensjami, obwinianiem, it.p.
wszystko nam się układa. Od początku było bardzo dobrze ale ja nie mogłam się odnaleźć.
Dobrze, że się układa i że masz takiego rozsądnego mężczyznę.
Mój facet wyremontował i wykańcza dom po swoich dziadkach w mojej miejscowości. Jeździ tam dość często sprawdzać jak posuwają się prace i zawsze zabiera córkę ze sobą.
Super.
Moi rodzice już wiedzą, że ich wnuczka często jest w naszej miejscowości z jakimś wysokim facetem i wypytywali moją siostrę o to kilka razy.
Okej. To nie problem.
Siostra zawsze kłamała, że nic nie wie na ten temat a była u nas już dwa razy.
Tu się zaczynają problemy.
Cchesz rozwiązać sytuację? To odpowiedz: dlaczego ona kłamała. Dlaczego nie powiedziała prawdy np. "Tak, to ojciec dziecka. Będą tu mieszkać. "
Nie chce ją w to wciągać ale to samo się dzieje. Żal mi jej, że niechcący i ona została w to wkręcona.
Dlaczego kłamała. To jest podstawowe pytania. Co jest przyczyną że musi kłamać.
Są dwa miejsca gdzie może być problem:
-- w twoich rodzicach, bo są nieobliczalni, nierozsądni, i nie powinni nic wiedzieć
-- w Tobie... czyli gdyby siostra powiedziałą prawdę, to Ty zrobisz z tego mega dramę; czyli niby nie chcesz jej wciągać, ale stosujesz przemoc emocjonalną ("będę cierpieć, jeśli nie zrobisz jak ja chcę").
Mój facet chciałby teraz żebym i ja tam z nimi jeździła i uczestniczyła w zaplanowaniu wykończenia.
Bardzo dobrze myśli.
Powiedziałam mu, że trochę się boję i nie wiem co może wyniknąć z przypadkowego spotkania rodziców nawet na ulicy.
A Ty niestety w tym życiu ulegasz swoim histeriom.
Przypuszczam, żę i twój partner i siostra muszą bardzo dbać o Ciebie jak o kruche jajko.
Do tej pory bardzo trudno mi się z nim rozmawia na poważne tematy bo zawsze mnie jakoś rozmiękczy i się rozklejam. Chyba do końca mnie nie rozumie.
Rozklejam? Czli rozmowy prowadzą do płaczu? To włąśnie przemoc emocjonalna — rozmowa to cierpienie dla Ciebie.
Powiedział mi, że jego zdaniem najlepiej jak pójdę do rodziców to będę wiedziała na czym stoję.
Tutaj on palnął gupotę. Faktycnie nie czai bazy.
Ze zdziwieniem spytał też czy nic im nie powiem i czy ich nie zaproszę jak będziemy chcieli się zalegalizować.
Świrus. Draka rodzinna przez wiele lat, a on o zaproszeniu mówi...
Chciałabym choć trochę naprawić stosunki z rodzicami i nie wciągać w to wszystko siostry. Jak byście to rozegrały ?
Zacznij od tego dlaczego siostra kłamie.
Problem jest w twoich rodzicach labo w Tobie.
Jak mam to załatwić, iść bezpośrednio do moich rodziców ? Może najpierw zadzwonić ?
Nie. Nie.
Czy może jechać tam i czekać na przypadkowe spotkanie.
Dokładnie tak.
Jak się spotkasz z rodzicami, to powiesz "Cześć" i tyle... nic więcej nie mów.
Dlaczego siostra kłamie?
6 2023-05-11 09:53:07 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-11 09:53:43)
Daj sobie więcej czasu, nie ukrywaj swojej sytuacji, tym bardziej jak będziesz blisko mieszkać.
Siostra niech o tym powie rodzicom, a Ty jedź jak masz czas z partnerem i dzieckiem na tę budowę.
Spotkanie przypadkowe też nie będzie przecież jakimś koszmarem.
A jak się tam wprowadzicie, to być może rodzice zrobią pierwszy krok, znając sytuację, jak nie, to wtedy pomyślisz co dalej.
Przyjdzie czas, że sobie wybaczycie na tyle, żeby mieć poprawne stosunki, choć chłodne, dla obopólnego dobra. W każdym razie nic na siłę.